Dodaj do ulubionych

Tylko do Verdany!

11.08.10, 10:04

Obserwuj wątek
    • verdana Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 12:19
      Oczywiscie, czekam.
      • iza38bp Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 12:44

        No,tak tylko ja nie mam adresu poczty?
        • sebalda Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 13:13
          Verdana, a Ty nie zastanawiałaś się nad otwarciem jakiejś praktyki? Realnej lub
          wirtualnej? Porady i pouczenia by Verdana:))))
          Widzę, że swoją mądrością i rozsądkiem przyciągasz nie tylko mnie. Jestem
          ciekawa, ile masz cichych, a ile otwartych wielbicielek-wyznawczyń:) Gratuluję i
          podziwiam, ale nie wiem, czy zazdrościć, bo to chyba duża odpowiedzialność.
          Adres mailowy, którym można się tutaj posługiwać, to: nick@gazeta.pl (tak dla
          ułatwienia).
          • nick_ze_hej Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 13:59
            Verdana to po prostu fachowiec. O ile się nie mylę jest socjologiem z tytułem
            profesora.
            • verdana Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 14:37
              Ze mnie nie jest żaden fachowiec - nie jestem profesorem socjologii,
              tylko innej dziedziny. Ze mnie jest wyłącznie praktyk - jak sie
              psychicznie wykończy kilkoro dzieci (jedno wpedzi w nerwicę, a dwoje
              tylko w poczucie winy) i jednego męża, to się ma już zyciowe
              doświadczenie:)
              • mojko-2 Tylko do Verdany! 11.08.10, 14:44
                Tak, doświadczenie jest ważne ale bez refleksji i samodoskonalenia na nic by ci
                się nie przydało.
                Też cenię Verdanę .
                • rosapulchra-0 Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 15:00
                  a ja nie cenię, szczególnie za uwagi bez dogłębnej znajomości tematu, dla mnie
                  często pisane pod publikę, sorry, ale nie.
                  • sebalda Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 15:56
                    Nie ze wszystkimi opiniami Verdany trzeba się zgadzać, to byłoby nawet nudne i
                    niedobre, ale że pisze pod publiczkę, to juz zarzut doprawdy kuriozalny. W jakim
                    celu miałaby to robić? Konkurs jakiś na najpopularniejszego uczestnika forum
                    ogłoszono, czy co?
                    • rosapulchra-0 Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 16:09
                      to jest moje zdanie i nie mam zamiaru się z niego tłumaczyć, ani, jak na razie,
                      go zmieniać.
                      • znowuniedziela Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 21:02
                        ja Verdanę uwielbiam :) za szczerość, przyznawanie się do błędów i ogląd sytuacji :)
                        • menodo Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 21:10
                          Dla mnie cenna wartoscia moze byc wymiana pogladow z wirtualna postacia w
                          internecie. Ale uwielbienie???
                          Nie macie przyjaciol w realu????
                          • sebalda Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 23:02
                            A nie słyszałaś o małżeństwach poznanych przez internet? Ja na forum poznałam
                            osobę, którą po roku wirtualnej wymiany myśli nazywam dziś przyjaciółką, a nie
                            jest to określenie, ktorym szastam. Internet to tak samo dobre miejsce na
                            poznawanie ludzi, jak każde inne. Mam wrażenie, że Verdanę znam lepiej (choć na
                            pewno nie bardzo dobrze) niż niejedną koleżankę z pracy, z ktorą wymieniam
                            codziennie błahe uwagi w przy robieniu porannej kawy.
          • menodo Re: Tylko do Verdany! 11.08.10, 22:18
            sebalda napisała:

            > Verdana, a Ty nie zastanawiałaś się nad otwarciem jakiejś praktyki? Realnej lub
            > wirtualnej? Porady i pouczenia by Verdana:))))

            Ojezu, az mnie zatkalo
    • nat.wroclaw No dobra... 12.08.10, 06:49
      z niejakim trudem, bo nie lubię publicznie demonstrować zachwytów - dołączę do fanklubu Verdany.

      Pomijam juz, że z większością tego, co piszesz, zgadzam się stuprocentowo, ale zdumiewa mnie zawsze Twoja zdolność jedno - dwuzdaniowych komentarzy, które trafiaja w punkt! Mnie zajęłoby to pewnie ze trzy ekrany.

      Dziękuję zwlaszcza za Twoją obecnośc i pomoc na forach dziecięcych. Ktoś z archiwizatorskim zacięciem powinien sporządzić kompilację Twoich myśli o wychowaniu.

      Jedno z moich ulubionych: Rodzice powinni widzieć w swoim dziecku nie tylko ucznia, ale przede wszystkim człowieka, ktory ma duszę (czy jakos tak - cytuję z pamięci).

      No i jeszcze (juz nie o dzieciach): chcę miec męża, który mnie nie zdradza nie dlatego, ze nie może, ale dlatego, że nie chce (też nieporadnie wygrzebane z pamieci).

      Twój biograf mógłby też na podstawie wpisów na forach Gazety pokusic się o zebranie licznej rzeszy najrozmaitszych Twoich znajomych.

      W wielu dyskusjach, na przekór utartym schematom, piszesz: "nam kogos tam, który cos tam".

      - Znam profesora po zawodówce,
      - znam trzy koleżanki, które nie jadają drożdżoweczek,
      - znam matki, które ...
      - ojców, którzy ...
      - znam wypadki, gdy..
      - znam wiele sytuacji, kiedy dzieci..
      - mam znajomą, która..
      - jeden mój znajomy kucharz ...

      i tak dalej i tak dalej ;-)

      A niech tam.. przyznam się, że kiedyś z ciekawości - po wieści tu na forum, że dostałaś profesora belwederskiego, próbowalam Cie jakoś wyguglać na uczelniach warszawskich. No i właśnie widzę, że kulą w płot, bowiem słowem kluczowym w poszukiwaniach byla oczywiście socjologia :)

      Jednym słowem, żyj i pisz nam Verdano sto lat, bardzo wiele osób czerpie z Twojego niezłomnego - najzdrowszego ze znanych mi - rozsądku.

      Dziękuję!
      • verdana Re: No dobra... 12.08.10, 09:46
        Litosci.
        Uprzejmie proszę o zakończenie wątku, zanim zorganizuję jednoosobową
        demonstrację przed pomnikiem Mickiewicza, Slowackiego albo
        Pilsudskiego z żądaniem usuniecia tychże nieistotnych postaci i
        zastapienia ich na cokolach moją własną, jakże załużona figurą.
        • sebalda Re: No dobra... 12.08.10, 10:55
          O, jeszcze nie mówiłyśmy o poczuciu humoru naszej bohaterki.
          A w ogóle to moja propozycja: Verdana na prezydenta!!!

          Ps.
          Sama ponad rok temu pisałam do Verdany na priva, bo cenię obiektywny głos
          rozsądku. I choć jej rada nie do końca była mi w smak, bo mam nieco inny
          charakter i czasami jestem mniej radykalna i stanowcza, to nie mogłam odmowić
          jej racji. A tak BTW. u nas w tamtej kwestii jak dotąd mimo wszystko jest ok.,
          córka szczęśliwa, już studentka, nadal zakochana z wzajemnością, jak się wydaje,
          już prawie 2 lata, co w tym wieku jest niezłym wynikiem:) Wyjątki się zdarzają.
          • lejdi111 jest the best 12.08.10, 11:19

            • mama_nikodemka Re: jest the best 12.08.10, 11:34
              o matko, moze oltarzyk zrobcie i czcijcie wspaniala Verdane przed kazdym
              pojsciem spac...
              • verdana Re: jest the best 12.08.10, 13:05
                Ołtarzyk jest OK - można wydrukowac np alfabet czcionką Verdana i
                czcić:)
                Naprawdę, może na tym zakonczyć?
    • marianna72 Re: Tylko do Verdany! 12.08.10, 13:19
      Jeszcze tylko ja, nie zawsze sie zgadzam ale lubie czytac wywazone
      odpowiedzi.
    • foczkaka olaboga jaki fanklub 12.08.10, 13:44

    • alinawk Re: Tylko do Verdany! 12.08.10, 15:06
      Verdana wykazuje w swoich postach delikatność słonia w składzie
      porcelany, a jej porady nadają się tylko dla masochistów, którzy
      lubią jak się po nich jeździ jak po łysej kobyle :P.

      Poza tym się cynicznie przyznaje, że sama się nie stosuje do swoich
      zaleceń, co jako żywo przywodzi na myśl księdza proboszcza
      gromiącego swoje owieczki za rozpustę i grożącemu im mękami
      piekielnymi, a który sam ma pięcioro nieślubnych dzieci ;) Albo
      molestuje ministrantów.
      • kim5 Re: Tylko do Verdany! 12.08.10, 16:38
        Verdano, ja też Cię uwielbiam:-)
      • sebalda Re: Tylko do Verdany! 12.08.10, 16:42
        Ty to wszystko na poważnie napisałaś, Alinawk? Nie wierzę. Czy można być aż tak
        pozbawionym poczucia humoru, dystansu, rozsądku wreszcie, by czynić Verdanie
        takie zarzuty?
        Nie idealizuję i nie gloryfikuję Verdany. Nie raz i nie dwa się z nią
        sprzeczałam bardzo żywo, czasami jej opinie mnie w pierwszym odruchu drażnią,
        ale często po namyśle musze jej przyznać rację. A czasami nie, do konca się z
        nią nie zgadzam. Czasami trafia w punkt, w dwu zdaniach jak to określiła Nat,
        czasami aż mnie zatyka z zachwytu, jak można być tak przenikliwym. Wszystkie te
        uczucia razem (i rozdrażnienia i podziwu) sprawiają, że Verdana jest tak bardzo
        ciekawa, wielowymiarowa, kolorowa. Czasami zbyt radykalna może, bezpardonowa,
        odrobinę brutalna nawet w sformułowaniach, ale one na ogół się należą niektorym,
        mają czasami wstrząsnąć. Czy miałoby sens nieustanne głaskanie wszystkich
        piszących tutaj. A gdy ktoś popelnia ewidentny błąd w swoim zyciu, czy należy go
        jeszcze zachęcać i utwierdzać w tym błędzie? To forum jest żywe, to żywa tkanka
        i musi pulsowac emocjami zarówno dobrymi, jak i trudnymi i czasami bolesnymi.
        Czasami jest tak, że jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz. W tym często
        pomaga Verdana. Ja nie umiem być tak stanowcza jak ona, ale się uczę, bo
        stanowczość w życiu jest ważna.

        Verdano, wybacz, nie moge skończyć, jak ktoś bredzi jak potłuczony miś:)
        • verdana Re: Tylko do Verdany! 12.08.10, 16:57
          Ale ona wcale nie bredzi tak bardzo:)
          Fakt, ja stosuję w życiu slynne prawo drogowskazu "Drogowskaz nie
          zapieprza tam, gdzie wskazuje".
          Dlatego też moje nieszczęsne dzieci się mnie boją. Choć w realu, w
          kontaktach miedzyludzkich (z wyjątkiem kontaktow z własnym
          potomstwem) jestem nieasertywna i grzecznie staram się przyznawać
          ludziom rację, bezlitosnie obsmarowując ich potem za plecami:)
          Więc ja w tej wypowiedzi nic takiego strasznego nie widzę, słowo.
          • sebalda Re: Tylko do Verdany! 12.08.10, 17:04
            Gdyby było z przymrużeniem oka, to faktycznie nie, jeśli na powaznie, to jednak
            nie do konca fajnie. Masz Verdano fajny dystans do siebie, ja też, dziś
            przeczytałam w Polityce zdanie: Ludzie potrafiący się śmiac, traktować siebie i
            przeszkody, na jekie natrafiają, z odrobiną autoironii - zyją lepiej i dłużej.
            To z rozmowy z Adelą Dankowską, szybowniczką, o pasji latania i pogodzie na
            późne lata.
        • poutpuri Re: Tylko do Verdany! 12.08.10, 17:02
          na mnie Verdana zrobiła olbrzymie, bardzo pozytywne wrażenie, gdy byłam na forum "wychowanie" (może inaczej, już nie pamiętam)i pisała, jak należy traktowac dziecko (nastolatka). Z takim bardzo ciepłym, ludzkim nastawieniem dawno się nie spotkałam.
          Chciałabym poznac taką osobę, z którą na podobne tematy mogłabym porozmawiac.
          Pozdrawiam Ciebie Verdano, kimkolwiek w życiu jestes, ale na pewno jesteś wrażliwą i rozsądną osobą.
    • wespuczi Re: Tylko do Verdany! 13.08.10, 04:30
      a ja dziekuje verdanie ze jako jedna z niewielu nie jeczy 'ach ta dzisiejsza
      mlodziez'
      • asia.sthm Re: Tylko do Verdany! 13.08.10, 11:21
        Verdana jest Rzecznikiem Obrony Praw Dziecka h.c.

        He he, sama na to wpadlam.

        Cytuje cie Verdano - wyglosilas wiele madrosci, chociazby to:
        - DOM, to nie koszary


        Od lat lubie cie znalesc na ktorymkolwiek forum.
        No i zeby tak slodko ci nie bylo, to upre sie po raz enty: Kazde klamstwo jest
        do dupy. Ha!

        Serdecznosci.
        • verdana OT 13.08.10, 11:38
          E tam. Po namysle doszłam do wniosku, ze kłótnia jest nie o
          kłamstwo, ale o jego definicję. Tzn. to Ja - jako wielka, wspaniała
          i nieomylna:)- traktuję jako kłamstwo wszelkie niepowiedzenie prawdy
          (jako odpowiedź na pytanie, zatajenie to co innego jednak),
          półprawdy i wykrętne odpowiedzi. Ci, co "nie kłamią nigdy" uznają za
          kłamstwo tylko oczywiste powiedzenie nieprawdy i nie wliczają w to
          zrotow grzecznościowych.
          Przy czym potwierdzam - uważam kłamstwo za rzecz pożyteczną,
          potrzebną i koniczną w życiu - oczywiście używane z umiarem, w
          ograniczonych okolicznosciach. Nie wyobrazam sobie prawidłowego
          dorastania nastolatka, ktory rodzicom mowi zawsze prawdę i zawsze
          odpowie na kazde pytanie zgodnie z rzeczywistoscią.
          • menodo Re: OT 13.08.10, 12:58
            A ja slyszalam kiedys anegdote o jakims profesorze psychologii albo filozofii,
            nie pamietam dokladnie. Mial jakis publiczny wyklad i co jakis czas slyszal glos
            z sali - podzielam Panskie zdanie!
            Za ktoryms razem wkurzyl sie i powiedzial - prosze panstwa, ja sie bardzo dlugo
            uczylem i wiele przezylem, i nie zycze sobie, aby ot tak ktos podzielal moje
            zdanie, bo uwazam je za wlasne:))))
          • sebalda Re: OT 13.08.10, 13:13
            Kłamstwo: dzwoni do mnie koleżanka, ktora ma poważne problemy malżeńskie (dzwoni
            kilka razy w tygodniu, mowi nieprzerwanie godzinę, często o tym samym zdarzeniu)
            i pyta: czy ja Ci nie przeszkadzam? Akurat mialam w planie obejrzenie filmu, ale
            odpowiadam jej: ależ skąd. Kłamstwo numer 1. Po godzinie nawijania: ale czy ja
            Cię nie zanudzam moimi problemami? No co Ty, wcale. Klamstwo numer 2, bo chociaż
            problem jest poważny, ileż można o tym słuchać? Ona tego bardzo potrzebuje, to
            wyżalenie sprawia jej ulgę. Jak mogę jej nie oklamywać w takiej sytuacji? Ten
            przyklad dotyczy też kwestii wolności. Człowiek nigdy nie będzie w 100% wolny,
            jeśli chce funkcjonować w zgodzie z innymi. Gdybym jej powiedziala, że nie mam
            ochoty z nią rozmawiać i że kolejne wysłuchiwanie jej problemow już mnie męczy,
            byłabym prawdomowną, wolną, ale podłą egoistką, czyż nie?
            A miłosierne klamstwa wobec rodzicow? Młoda kobieta mająca ukochanego nie powie
            bogobojnej matce, że jedzie z chłopakiem do hotelu, żeby się z nim kochać,
            tylko, że idzie na całonocną imprezę. Ta matka czasami wie, ale takie klamstwo
            jest jej potrzebne, własnie tak, jest potrzebne oklamywanej:)
            Przy czym uczę dzieci, że tego rodzaju klamstwa należy ograniczać do minimum,
            klamstwo z przyzwyczajenia lub dla zaszkodzenia komuś jest absolutnie
            niedopuszczalne, pod żadnym pozorem.
            • menodo Re: OT 13.08.10, 14:14
              Kiedy dzwoni do mnie przyjaciolka i we wstepnych slowach okazuje sie, ze akurat
              nic nowego nie przydarzylo jej sie od wczoraj a ja akurat cos ogladam - mowie:
              sorry, ale cos tam ogladam, oddzwonie -i oddzwaniam.
              Moje przyjaciolki szanuja moj czas, nie musze oklamywac ich, ze mam dla nich
              czas wtedy, kiedy chca sobie pogadac, a ja mam wazniejsze sprawy na glowie.
              Z drugiej strony moga liczyc na to, ze kiedy naprawde cos waznego dzieje sie w
              zyciu - moga liczyc na moje wsparcie o kazdej pory doby.

              Tego samego ucze dzieci. Mam doroslego syna i dorastajaca corke.
              Oboje sa asertywni i bardzo uczciwi w ralacjach z innymi, a takze ze
              mna.Potrafia budowac mile i uczciwe relacje z rowiesnikami.

              Zdarza mi sie negocjowanie z 17-letnia corka, ktora od roku jest w zwiazku z
              chlopcem zasady jej samodzielnych wypadow. Nie jestem osoba 'bogobojna", ale
              tez nie wyobrazam sobie, aby w moich relacjach z corka bylo miejsce na "klamstwo
              w dobrej wierze".
              • menodo Re: OT 13.08.10, 14:19
                Sorry - o kazdej porze doby.
              • sebalda Re: OT 13.08.10, 15:27
                Będę drążyć. Życie czasem płata nam rozmaite figle i zdarzają się sytuacje,
                ktorych nie da się przewidzieć, można mieć ideały, ale czasami dobro wyższe
                wymaga ich naginania.
                A wracając do przyjaciółki. Ja też mam sporo znajomych, bliższych i dalszych, z
                ktorymi mogę być całkowicie szczera i przeprosić, że teraz akurat nie mogę
                rozmawiać, a nawet przyznać się, że leci ulubiony serial, ale są osoby, które
                albo są delikatne z natury, albo już wystarczająco sponiewierane przez życie,
                żeby jeszcze poczuć, że ktoś je lekceważy. Przyklad, który podałam, to taka
                właśnie wyjątkowo wrażliwa osoba, ktorej świat zwalił się na głowę. Musialabym
                mieć serce z kamienia, żeby jej powiedzieć, że nie mam dla niej czasu albo nie
                mam już cierpliwości w kółko słuchać jej narzekań. Ona naprawdę miała poważne
                powody do narzekania.
                Wiele zależy od relacji z rodzicem. Moja córka mnie nie oklamuje, mimo że ja
                akurat jestem "bogobojna" (za to wiem, że ona nie jest i to w jakiś sposób
                szanuję, oczywiście "bogobojna" to słowo pisane z ironią), bo nigdy moje
                kontakty z nią nie opierały się na mojej krytyce, ścisłych nakazach i zakazach,
                staram się być tolerancyjna i ją rozumieć. Pamiętam jednak, że sama, będąc już
                znacznie starszą niż moja 19-letnia córka, przez szacunek do mojej mamy, ktora
                była osobą starej daty, z zasadami, nie mowiłam prawdy o wypadach z narzeczonym.
                A też miałam z nią świetny kontakt, poza tą "sferą" życia mogłam z nią rozmawiać
                na każdy temat, o każdym problemie, nie mialam przed nią absolutnie żadnych
                tajemnic. Bardzo się kochałyśmy, ale nigdy nie czułam dyskomfortu w związku z
                tymi drobnymi klamstewkami, niedomówieniami.
                Nie zakładasz w życiu ŻADNEJ sytuacji, ktora zmusiłaby Ciebie do kłamstwa w
                dobrej wierze? NIGDY.
                W moim odczuciu człowiek absolutnie prawdomowny może w pewnym momencie stać się
                bardzo przykry dla otoczenia. Rozumiem, że gdy koleżanka zapyta, jak wygląda w
                nowej sukience i widzisz, jak się z niej cieszy, powiesz jej, że wygląda
                paskudnie, jeśli tak będzie?
                • menodo Re: OT 13.08.10, 16:05
                  > Nie zakładasz w życiu ŻADNEJ sytuacji, ktora zmusiłaby Ciebie do kłamstwa w
                  > dobrej wierze? NIGDY.

                  Zakladam takie sytuacje,oczywiscie. Mamy w domu kilka kotow. Dwoje z nich
                  staralam sie ratowac, placac mnostwo kasy za chciwosc ew. niefrasobliwosc
                  weterynarzy. Niestety, odeszly - i musialam o tym powiedziec mojemu Tacie.


                  > W moim odczuciu człowiek absolutnie prawdomowny może w pewnym momencie stać się
                  > bardzo przykry dla otoczenia. Rozumiem, że gdy koleżanka zapyta, jak wygląda w
                  > nowej sukience i widzisz, jak się z niej cieszy, powiesz jej, że wygląda
                  > paskudniei, jeśli tak będzie?"

                  Tak, nie wyobrazam sobie, abym swojej przyjaciolce mogla powiedziec ze wyglada
                  swietnie w czyms, w czym wyglada beznadziejnie. Czesto chodze na za zakupy ze
                  swoimi przyjaciolkami, akurat znam sie na ciuchach, one sa tego swiadome;
                  tlusciosci z galerii wychodza na ogol "wyszczuplone" i bardzo szczesliwe:)
                  • sebalda Re: OT 13.08.10, 17:44
                    Obawiam się, że się nie dogadamy. Nigdy nie dorównam takiej niezłomnej i
                    wspaniałej osobie, z takimi żelaznymi zasadami. Jam maluczka, zakłamana i
                    zwyczajna kobiecina tylko. Gratuluję nieposzlakowanej prawości.
                    I jednak pozostaję przy podziwie wobec kobiety z krwi i kości (a nie z marmuru),
                    czyli Verdany:)
            • verdana Re: OT 13.08.10, 14:16
              Otóż to. Podpisuje sie czterema konczynami.
              I jeszcze jedno - absolutne niedopuszczanie do siebie myśli o
              klamstwie - swoim i cudzym - jest też kompletnym nieposzanowaniem
              intymnosci. Dziecko zapytane "No i co, jak było z Ania na spacerze?"
              ma absolutnie prawo odpowiedzieć "OK", nawet jesli z Aanią się
              opokłóciło, albo wrecz przeciwnie - zareczyło. jesli jest obowiązek
              mowienia prawdy niczego nie wolno zatajać (niech nikt mi nie mowi,
              ze odpowiedź "nie będę o tym rozmawiał" nie budzi podejrzeń, albo
              nie jest po prostu przyznaniem się do winy).
              • sebalda Re: OT 13.08.10, 17:48
                Nie mogę się powstrzymać. Jeszcze o kłamstwie i przemilczaniu. Moja corka po
                urodzeniu miala zapalenie opon mozgowo-rdzeniowych, potem sepsę, leżała 1,5
                miesiąca w szpitalu. Oklamałam swoją mamę i powiedziałam jej, że wnuczka ma
                ciężkie zapalenie płuc i dlatego musi być tak długo w szpitalu. Córka
                wyzdrowiała, mama nigdy się nie dowiedziala, jak poważnie była chora, że była o
                krok od śmierci. Czy i takie klamstwo ocenisz negatywnie? Czemu mialoby służyc
                mówienie calej prawdy starej, schorowanej kobiecie, ktora i tak nie mogła w
                niczym pomóc?
                • verdana Re: OT 13.08.10, 18:53
                  Mniej dramatycznie - pies moich rodziców dosał zapalenia płu, gdy
                  rodzice byli na wakacjach. Codzinne jeżdżenie do weterynarza, ktory
                  kiwał smutno głową. Pies nie wygladał na ciężko chorego, ale
                  rokowania były powazne. Dopiero drugi lekarz, domowy, wyleczył po
                  tygodniu psa. Na pytanie rodziców "Jak pies" - odpowiadalam - pies
                  jak pies, żre i bawi się z kotem.
                  Powiedziałam o chorobie dopiero jak rodzice wrócili. Mialam im
                  zepsuć wakacje?
                  Czasem też, nie ukrywam, kłamie dla własnej wygody. Miałam niegdyś
                  przyjaciółkę, ktora dzwonila niesustannie, późnym wieczorem i nie
                  dawała się spławić. Co pewien czas prosilam meża, aby powiedział, ze
                  mnie nie ma (w koncu zapytała, czy mam kochanka), czasem też
                  przerywałam rozmowe uzywając nieprawdziwych pretekstów. I nie czuję
                  się winna - bo inaczej oznaczałoby to, ze jestem zawsze
                  dyspozycyjna - mam obowiązek rozmowy ile razy ktos dzwoni, albo
                  obrazilabym przyjaciółkę. A ona obrazala się o byle co - gdy
                  wreszcie raz uznałam, ze szczerze powiem jej co myslę o jej
                  zachowaniu - nie odezwała się nigdy wiecej.
                • menodo Re: OT 13.08.10, 18:58
                  Nie wiem jak stara i schorowana musialaby byc moja matka,abym chronila ja przed
                  naprawde waznymi dla siebie faktami ze swoimi zycia. Sto lat? zaawansowany
                  Alzheimer? Jakas inna zaawansowana choroba?
                  Jak mozna miec dobry konktakt z kims, kogo uwaza sie za niezdolnego do dzielenia
                  z nim waznych dla siebie przezyc?
                  • sebalda Re: OT 13.08.10, 20:35
                    Niepokój o córkę dzieliłam z jej ojcem, z przyjaciółmi, rodziną, co daloby
                    dzielenie się nim ze schorowaną mamą? Nie mogła pomóc, zamartwialaby się,
                    cierpiala, w imię czego mialam ją na to skazywać? W imię ulżenia sobie?
                    Rozmowa z Tobą jest naprawdę przykra, bo wykazujesz się całkowitym brakiem
                    zrozumienia i empatii, a tacy ludzie mnie przerażają. Nie masz prawa oceniać
                    moich kontaktów w mamą, ktora nota bene zmarła, gdy wnuczka, jedyna jakiej
                    dożyła, miala 1,5 roku. Łączyła mnie z mamą wyjątkowa więź i to ona nie
                    pozwoliła mi jej martwić, ale ktoś taki jak Ty nigdy tego nie pojmie. To przykre.
                    • menodo Re: OT 14.08.10, 09:53
                      Nie masz prawa oceniać
                      > moich kontaktów w mamą, ktora nota bene zmarła, gdy wnuczka, jedyna jakiej
                      > dożyła, miala 1,5 roku. Łączyła mnie z mamą wyjątkowa więź i to ona nie
                      > pozwoliła mi jej martwić, ale ktoś taki jak Ty nigdy tego nie pojmie."

                      Nie oceniam zadnych Twoich relacji,zwlaszcza ze ich nie znam.Te postawe polecam
                      i Tobie w stosunku do mojej osoby.

                      Czym innym jest niemowienie prawdy po to, by chronic bliskich przed cierpieniem,
                      czym innym chronienie wlasnej intymnosci, a czym innym - oklamywanie dla
                      wlasnej wygody, z potrzeby kreowania lepszego wizerunku wlasnej osoby w oczach
                      innych albo po to,by uciec od odpowiedzialnosci.
                      • sebalda Re: OT 14.08.10, 11:11
                        menodo napisała:
                        "Jak mozna miec dobry konktakt z kims, kogo uwaza sie za niezdolnego do dzielenia
                        z nim waznych dla siebie przezyc?"
                        Jeśli to zdanie nie ocenia moich kontaktow z mamą, to mówimy innym językiem
                        chyba. TO ZDANIE jest ewidentnie oceniające i krytykujące, ale ja jestem z innej
                        planety. Przeczytaj je proszę.
                        > Czym innym jest niemowienie prawdy po to, by chronic bliskich przed cierpieniem
                        > ,
                        > czym innym chronienie wlasnej intymnosci, a czym innym - oklamywanie dla
                        > wlasnej wygody, z potrzeby kreowania lepszego wizerunku wlasnej osoby w oczach
                        > innych albo po to,by uciec od odpowiedzialnosci.
                        Najpierw występujesz jako osoba radykalnie potępiająca KAŻDE klamstwo, my dajemy
                        Ci przyklady kłamstwa z troski o innych tudzież chronienia intymności, Ty nadal
                        to negujesz, po czym piszesz powyższe zdanie. Toż my z Verdaną dokładnie to
                        mialyśmy na myśli, jasno to artykułowałyśmy, a Ty się zaciekle broniłaś.
                        Masz taki styl bycia, żeby najpierw zamieszać, aby potem jak gdyby nigdy nic
                        powiedzieć to samo co adwersarze?
                        • menodo Re: OT 14.08.10, 14:17
                          Sorry, chyba po raz pierwszy cos takiego pisze na forum internetowym - ale
                          wydajesz mi sie osoba glupia i wredna.
                          Glupia - bo nie potrafisz czytac ze zrozumieniem.
                          Wredna - bo uzywasz argumentow "ponizej pasa". Smierc Matki????

                          A juz okreslenie "my z Verdana" rozbawilo mnie. Do poziomu
                          moralno-intelektualnego Verdany brakuje Ci wielu lat swietlnych. Patrz post
                          powyzej o Profesorze, z ktorym ktos postanowil podzielic zdanie:)
                          • verdana Re: OT 14.08.10, 16:01
                            Bąż łaskawa nie oceniać mojego poziomu intelektualnego i komu
                            brakuje do niego "lat swietlnych" - na pewno nie Sebaldzie. Na pewno
                            my z Sebaldą prezentujemy tu to samo stanowisko. jest absolutną
                            bzdurą przyjęcie, ze bycie profesorem powoduje, ze ktokolwiek (ze
                            studentami włącznie) moze jedynie podzielać pokornie poglądy -
                            pomijajac już fakt, ze wielokrotnie z Sebaldą bardzo miło sie
                            kłóciłyśmy.
                            Jesli chodzi o moj poziom moralny, to zero o nim wiesz i tyle. Być
                            może podstawiam nogi staruszkom i uwodzę nieletnich.
                            • menodo Re: OT 14.08.10, 16:19
                              Ojezu, widze ze uderzylam w jakis silny internetowy zwiazek emocjonalny.
                              No to sorry.Pojecie "profesora" przytoczone przeze mnie mnie bylo
                              anegdotyczne-nie doslowne.
                              Ale widze Verdana, ze upajasz sie plebejskim uwielbiebiem,czego kompletnie nie
                              rozumiem.
                              • verdana Re: OT 14.08.10, 16:33
                                Cóż, wiem, ze masz silna tendencję dzielenia ludzi na część
                                plebejską i siebie samą. Ja też jestem plebejska, dzieci kształcę
                                byle gdzie, grywam w gry komputerowe, czytuje literacki chłam i nie
                                patrzę na tytuly naukowe przyjaciół.
                                • menodo Re: OT 14.08.10, 16:49
                                  Hehe, i tu Cie zaskocze. To prawda, ze bardzo dbam o edukacje swoich dzieci.Syn
                                  skonczyl swietna szkole, a corka chodzi do szkoly marzen dla wielu warszawskich
                                  dzieci.
                                  Niemniej, tez czytam co popadnie, zwlaszcza gdy jestem zmeczona, a tytuly
                                  naukowe moich przyjaciol ( w tym moje wlasne, o ktorych nie wiesz nic)
                                  kompletnie olewam.
                                  • verdana Re: OT 14.08.10, 18:51
                                    Wiem.
                                    Jest coś takiego jak Google, a Twoje nazwisko znam. Z naszej
                                    korespondecji - a wiec znalezienie Twoich danych, już dawno, zabrało
                                    mi ok 30 sekund.
                                    • menodo Re: OT 14.08.10, 21:03
                                      verdana napisała:

                                      > Wiem.
                                      > Jest coś takiego jak Google, a Twoje nazwisko znam. Z naszej
                                      > korespondecji - a wiec znalezienie Twoich danych, już dawno, zabrało
                                      > mi ok 30 sekund."

                                      Ojezu, Verdana, naprawde od Ciebie jest ta wiadomosc?
                                      • menodo Re: OT 14.08.10, 21:22
                                        Verdana, ja tez wiem kim jestes w realu, ale kompletnie nie ma to znaczenia dla
                                        mojego funkcjonowania w necie.

                                        Sorry, ale wydaje mi sie, ze ponizsza wypowiedz totalnie Cie kompromituje.
                                      • verdana Re: OT 14.08.10, 21:22
                                        Nie, od kosmity.
                                        To nie jest filozofia, znaleźć kogoś z forum. Nie jest też
                                        przestępstwo. naiwnoscią jest sadzić, ze nie wiemy, kto kryje się
                                        pod nickiem.
                                        • menodo Re: OT 14.08.10, 21:39
                                          Verdana, upilas sie? Zwariowalas?
                                    • menodo Re: OT 14.08.10, 22:22
                                      Verdana, nie moge wyjsc ze zdumienia - do czego potrzebne sa Ci moje dane
                                      osobowe, ktore wygrzebalas w necie?
                                      • verdana Re: OT 15.08.10, 16:52
                                        Do niczego, ale zazwyczaj sprawdzam, z kim rozmawiam.
                                        Moich danych, jak widzisz, też szukano - i jakoś mnie to ani nie
                                        dziwi, ani nie oburza. Nie chcesz, aby Cię zidentyfikowano - nie
                                        przedstawiaj sie imieniem i nazwiskiem. Proste.
                                        • menodo Re: OT 15.08.10, 18:23
                                          Verdana,problem polega na tym, ze Ty sugerujesz, ze wiesz o mnie cos, czego
                                          wiedziec nie mozesz. Co wiecej, na podstawie tego, czego sie dowiedzialas w
                                          swoim 30- sekundowym sledztwie w googlach, najprawdopodobniej utozsamilas mnie z
                                          kims, kim nie jestem. Musialabys miec o wiele wiecej dodatkowych informacji, aby
                                          rzeczywiscie mnie "namierzyc". Nie chce i nie bede Ci tego ulatwiac.

                                          Nie wiem, co tam sobie wyczytalas i czyj wizerunek mi przypisalas,ale wolalabym
                                          abys nie uzywala zdobytej przez siebie "wiedzy"na moj temat w internetowych
                                          pyskowkach sugerujac mi - wiem o tobie wiecej niz wydaje ci sie, ze wiem...

                                          Poza tym, na jakiej podstawie zakladasz, ze przeslanie komus wiadomosci z
                                          adresu, ktory zawiera imie i nazwisko oznacza przedstawienie sie?


                                • menodo Re: OT 14.08.10, 18:03
                                  verdana napisała:

                                  > Cóż, wiem, ze masz silna tendencję dzielenia ludzi na część
                                  > plebejską i siebie samą."

                                  A to akurat prawda. Przy czym kryterium plebejskosci (wiochy) nie przebiega dla
                                  mnie ani wg kryterium geograficznego, ani finansowego.
          • asia.sthm Re: OT 13.08.10, 22:17
            verdana napisała:

            > E tam. Po namysle doszłam do wniosku, ze kłótnia jest nie o
            > kłamstwo, ale o jego definicję.


            Ototo, i tu sie zgadzalysmy od samego poczatku. Rozeszlysmy sie sie w
            szczegolach....na szczescie ;)

            > Nie wyobrazam sobie prawidłowego
            > dorastania nastolatka, ktory rodzicom mowi zawsze prawdę i zawsze
            > odpowie na kazde pytanie zgodnie z rzeczywistoscią.

            Madry nastolatek madrych rodzicow nie musi odpowiedziec na zadne pytanie
            niezgodnie z prawda.

            Moj dzis dorosly syn nauczyl nas tej sztuki. Dlatego nadal upieram sie.
            Sama klamalam w dziecinstwie az sie z uszu dymilo. Robilam to dla dobra ....
            dla dobra okolicznych doroslych. Bo na prawde sobie nie zasluzyli.

            Wiele lat potrzeba aby zrozumiec, ze naszych klamstw wymagaja inni, do klamstw
            jestesmy zmuszani juz od zarania naszej swiadomosci... i tak to, kurde, leci
            przez cale, nie daj boze zycie.

            Mozna sie ocknac, im wczesniej tym szczesliwiej dla nas samych.
            • verdana Re: OT 13.08.10, 23:09
              Musi. Musi, bo nastolatek chce zatrzymać dla siebie swoje zycie i
              może nie chcieć dzielić się peenymi rzeczami z rodziną. A
              odpowiedź "nie chcę o tym mówić" jest podejrzana, a nie neutralna.
              Nie bardzo wiem, jak dorosly syn nauczył Was tej sztuki, chyba, ze
              na połowę pytań odmawiał odpowiedzi, albo nie traktował
              odpowiedzi "nic się nie dzieje", "nic ciekawego nie było', za
              klamstwa. Albo nauczył Was, ze pytać w ogole nie nalezy - o nic. A
              to z kolei formuła, która ani mnie, ani moim dzieciom nie odpowiada.
              Pewnie, ze są dorosli, ktorzy na prawdę nie zasługują. Ale całej
              prawdy o drugim człowieku nie powinien znać absolutnie nikt -
              najlepszy mąż, rodzic, czy dziecko.
              • asia.sthm Re: OT 13.08.10, 23:35
                Jak katarynka odpowiem : - nie musi, nie musi klamac zachowujac siebie i swoje
                zycie dla siebie. dzieciaki chca sie dzielic i dziela sie jesli sa swiecie
                przekonane, ze dorosly jest w stanie zniesc prawde.
                Bezpieczny nastolatek jesli powie "nic sie nie dzieje", powie co sie dzieje przy
                najblizszej okazji, wygodniejszej mu okazji. Nalezy po prostu odczekac. W
                bezpiecznych warunkach trwa to mniej wiecej do nastepnego dnia. Natarczywe
                pytania, lub pytania z tzw "obowiazku" typu . co w szkole, sa z reguly zbywane
                polgebkiem , i dobrze. Dobra odpowiedz powinna dojrzec do odpowiedzenia.
                Cierpliwosc poplaca w wiekszosci wypadkow, kiedy nie dzieje sie nic , albo nic
                ciekawego.

                Calej prawdy o drugim czlowieku nie da sie znac. Bo coz my o sobie samych sobie
                wiemy? W sumie tylko tyle ile wiemy dzis. A jutro? A jutro mozemy sie sami soba
                zaskoczyc, prawda?
                • verdana Re: OT 14.08.10, 14:56
                  Nie rozumiemy się - to nie chodzi o "zniesienie przez doroslego
                  prawdy" - chodzi o to, ze po prostu są rzeczy, ktore chce się
                  zatrzymać dla siebie, nie ze wzgledu na ocene, krytyke czy czyjeś
                  samopoczucie - tylko dlatego, ze są własne, intymne i nie ma
                  potrzeby się pewnymi rzeczmi dzielić. Wtedy na pytanie "I jak bylo z
                  Ola", dziecie odpowiada "nijak", chocby własnie przed chwilą
                  zakochalo się śmiertelnie i nieodwracalnie. Tylko nie chce jeszcze o
                  tym rozmawiać. Może nie chcieć romawiać nie do jutra, ale bardzo
                  dlugo, czasem aż do odkochania się:) Na pytania "co w szkole"
                  rodzice - i bardzo slusnie - otrzymują wyłącznie odpowiedzi
                  kłamliwe, albowiem jest to rekordowo głupie pytanie.
                  Jesli chodzi o cierpliwość, to ja - być może nietypowo - po prostu
                  nie mam ambicji dowiedzenia się wszystkiego o życiu własnych dzieci,
                  nawet malych. Bez specjalnego żalu uznaję, ze spora część ich życia
                  jest nie tylko poza moją kontrolą, ale i wiedzą. Więc nie czekam na
                  to "jutro".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka