Dodaj do ulubionych

nienawidzę mojego teścia

06.10.10, 12:45
z całego serca.
Zawsze staram się być osobą opanowaną,spokojną,nie wdawać się w zbędne dyskusje i kłótnie,ale moja cierpliwość też ma swoje granice.
Nienawidzę tego człowieka za jego chamstwo,arogancję,brak szacunku dla kobiet(o swojej żonie mówił,że siedzi w domu i pierdzi w stołek,dopiero po jej śmierci przekonał się,że to pierdzenie nie jest wcale takie proste),przekonanie o swojej racji nawet gdy nie ma o czymś zielonego pojęcia i nastawianie mojego męża(mówi,że mój mąż może sobie nawet na dziwki chodzić,jeśli ma ochotę,a ja nie mam żadnego prawa go kontrolować).Nie kontroluję męża,który na dziwki na szczęście nie chodzi i na szczęście jest dobrym człowiekiem(jakim cudem,wychowany przez takiego palanta???),ale czasami widzę,że mężowi jest chyba głupio przed ojcem,że jest tak związany ze mną i z dzieckiem i widzę ,że nie umie ojcu odmówić.Teść ma silną osobowość,ale ja nie dałam się zdominować ani zastraszyć.Wkurza mnie tylko,gdy przez niego sprzeczam się z mężem.Wiem,że to problem męża i mój,bo nie z teściem się związałam,ale po prostu chciałam trochę żółci ulać.
Dlaczego tak często mamy problemy z teściami???
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 13:39
      czy mieszkacie razem?
      • nowy99 Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 14:50
        Mamy problemy z teściami, teściowymi, rodzicami - warto zadbać o odpowiednią odległośc od nich wszystkich, oczywiście za cenę braku dochodzącej babci, dziadzia w razie życiowej potrzeby.
        My tak żyjemy i jest trochę ciężko, ale po kilkudniowej wizycie u którychkolwiek (średnio co pół roku), utwierdzamy się w naszym wyborze i stylu życia - chcemy mieć swoje problemy, ale pod warunkiem, że są tylko nasze, a nie rodziców.

        Może za bardzo wdajesz się w sprawiedliwe dyskusje z teściem, chcąc go wyprowadzić kolejny raz z błędu - nie prowadź dyskusji wcale, wycofuj się, zmieniaj temat. To daje rezultaty. No i nie dawaj mu powodów do obrony syncia przed złą babą;) Wasze brudy i kłótnie zostaw jak będziecie sami we dwoje.
        Ciesz się że mąż jest okej.
        A może teść jest samotny i z chęcią teraz odbiłby ci męża?
        • hogama Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 15:21
          Ja bym powiedziała że to teściowe maja często problem ze swoimi synowymi. Zapewne działa to w obie strony. Teściowie, zapewne ludzie starsi w większości nie potrafią obsłużyć komputera a szkoda bo pewno mieli co pisać na temat układów rodzinnych z zięciem/synową.
          A tak w ogóle to wiesz - najlepiej mieszkać osobno.
          • monzdr Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 15:25
            Mieszkamy osobno od samego początku.Układ z teściami...Jeszcze w narzeczeństwie pojechałam im pomóc sprzątać przed Świętami,bo wiedziałam,że po śmierci matki jest im ciężko.Nie usłyszałam nawet słowa "dziękuję",a teść zachowywał się,jakby to był mój obowiązek.Do mnie pretensje miał od początku,ponieważ uważa,że rządzę jego synem i go unieszczęśliwiam.Gdy powiadomiliśmy o zaręczynach,powiedział mi,że zniszczyłam ich rodzinę.
            • koronka2012 Re: nienawidzę mojego teścia 13.02.18, 22:05
              monzdr napisała:

              > Jeszcze w narzeczeństwie
              > pojechałam im pomóc sprzątać przed Świętami,bo wiedziałam,że po śmierci matki
              > jest im ciężko.Nie usłyszałam nawet słowa "dziękuję",a teść zachowywał się,jakb
              > y to był mój obowiązek.

              No cóż - pierwszy błąd - niepotrzebnie się tam pchałaś i sama się postawiłaś w sytuacji dochodzącej służącej, świetnie wpisując w konwencję tej rodziny. Chyba nie sądziłaś że teść despota to doceni? 2 dorosłych facetów naprawdę wystarczyłoby do ogarnięcia własnego bałaganu.
          • nowy99 Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 15:32
            teściowie mają jeden główny powód niezadowolenia więc i problemu ze swoimi synowymi - nie dają się one upupić i urobić i skrzyczeć - jak można to robić ze swoimi dziećmi (a w ogóle to czy można tak robić ?????).
            No i te synowe inaczej - znaczy w opinii teściów: źle - prowadzą swoje gospodarstwa.
      • monzdr Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 15:22
        Nie,mamy swoje mieszkanie.Po ślubie mieliśmy kawalerkę(po moim dziadku),którą zamieniliśmy później na 3 pokoje.Teść ma duży dom,ale nie braliśmy opcji wspólnego mieszkania w ogóle po uwagę,choć teść o tym wspominał(mówił,że gdybym się zmieniła,to moglibyśmy z nim zamieszkać:P)
        • nowy99 Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 15:26
          A Ty pewnie i chcesz się zmienić i chcesz z nim zamieszkać...;)))

          • monzdr Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 16:06
            Marzę o tym:p Ja wiem,że mam wady i czasami ciężko ze mną wytrzymać,ale teść akurat nie miał z tego powodu żadnych prawdziwych problemów,poza urojonymi.Mąż mówi,że ojciec już taki jest i jak sobie coś wbije do głowy,to już nic tego nie zmieni.
            Generalnie jestem dziś zła z powodu konkretnej sytuacji,a że czytałam inne wątki o teściach i teściowych,to jakoś tak się we mnie zebrało na gorzkie żale.
        • hogama Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 15:47
          Całe szczęście że mieszkacie osobno ( i tak niech zostanie), oby ci tylko męża nie "zepsuł".
    • kol.3 Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 19:24
      Teść pomiatał teściową i uważa że jest to normalne zachowanie (baba do garów i morda w kubeł), więc siłą rzeczy przeniósł to zachowanie na Ciebie. Stąd to wymachiwanie szabelką, że facet to sobie może iść na dziwki itp. Ja bym u faceta w domu palcem w bucie nie ruszyła, nie sobie sprząta sam. Trzymaj się od człowieka z daleka i koniec.
      • mozambique Re: nienawidzę mojego teścia 06.10.10, 22:55
        ciekawe kiedy w męzu odbiją sie nazwyki i wzorce zachowań na które napatzrył sie całe lata w domu
        • alexxa6 Re: nienawidzę mojego teścia 07.10.10, 08:01
          Wydaje mi się, że powinnaś postarać się zmienić całkowicie stosunk do teścia.Piszesz , że nienawidzisz go z całego serca, nienawiść to bardzo silne uczucie, tak jak miłość i inne pozytywne uczucia mogą być budujące,tak nienawiść jest niszcząca.Przede wszystkim godzi w Ciebie, wywołuje u Ciebie złe instynkty,złe myśli, nieufność wobec własnego męża itp.Ten człowiek(teść) powinien być Ci całkowicie obojętny,on się na pewno nie zmieni na lepsze, będzie nadal prowokował swoim chamskim zachowaniem, ale Ty możesz się na to uodpornić, nie dawać mu odczuć że boli, oburza, porusza Cię jego zachowanie.Wtedy będziesz mogła się emocjonalnie zdystansować do teścia, wytłumaczyć sobie, że w gruncie rzeczy to jest bardzo biedny człowiek,on myśli że wszyscy inni są równi podli, wredni jak on i za to ich nienawidzi, stąd jego zachowanie.Na szczęście nie jesteś z rodziną w żadnym stopniu zależna od teścia więc tym łatwiej o taki dystans.
          • monzdr Re: nienawidzę mojego teścia 07.10.10, 08:19
            Z tą nienawiścią to przesadziłam,bo byłam zła.Po prostu bardzo go nie lubię,ale nie mam na jego widok krwiożerczych instynktów,nie życzę mu śmierci i nie myślę dzień i noc jak mu dokuczyć:) Na co dzień nie daję się wyprowadzić z równowagi.Mam swoje zdanie,mówię wyraźnie,co myślę i tyle,bez awantur.Zauważyłam,że on traci trochę swoją pewność siebie,gdy natrafia na moją:)
          • giraffa33 Re: nienawidzę mojego teścia 24.06.13, 11:10
            Alexxa6, po ostatniej wizycie u teściów, czytam wszystko co się da na ten temat i mogę
            Cię zapewnić, ze Twoja rada (choć mądra i szlachetna) nie działa. Od 13 lat próbuję tak myśleć o teściu, jak proponujesz, czyli wzbudzać w sobie litość dla jego chorej i z pewnością nieszczęśliwej, osoby (głównie chodzi o chore poglądy: szowinizm, mizoginizm + megalomania) i z każdym rokiem nienawidzę go coraz bardziej. Robię dobrą minę i niby żeby mąż miał "święty spokój", bywam na rodzinnych obiadkach i gryzę się w język, gdy mówi "sterylizacja dzikich kotek to bzdura, odbierasz im radość macierzyństwa", a potem jestem tak nabuzowana przez dwa dni, że oczywiście odreagowuję skumulowaną złość na bogu ducha winnym mężu.
            Piszesz, że teść powinien być mi całkowicie obojętny...hmm no nie wiem, czy to możliwe, kiedy spędza się z kimś wszystkie ważne dni, typu Wigilia, urodziny i wiesz, że ta osoba Cię odrzuca, nie lubi, bo w jego oczach nie zasłużyłaś na sympatię (spytał męża "za co mam ją lubić?") Żałuję jedynie że przez 13 lat znajomości tak się starałam, by zostać zaakceptowana przez rodzinę męża. Na wszystkie okazje starałam się by prezenty były trafione, ładnie opakowane, a nie byle jakie. Mogłabym długo pisać jak jeszcze wyrażałam swoje zaangażowanie w budowę dobrych relacji, ale szkoda czasu. Pozostałam "obca" i na każdej wizycie jestem spięta bo czuję wokół "złą energię". Po powrocie do domu przeważnie idę spać, bo jestem wyczerpana psychicznie udawaniem, że wszystko ok. Co wizytę obiecuję sobie że już tam więcej nie pójdę , a potem mija jakiś czas i nie chcę mężowi robić przykrości, więc robię ją sobie. Życzę każdej i każdemu, kto to czyta, by miał więcej szacunku i miłości do siebie i przede wszystkim odwagę, by zerwać chorą relację.
        • monzdr wzorce 07.10.10, 08:24
          A myślisz,że tak musi być?Ja też wyniosłam z domu wzorce,z których pewne mi się nie podobały,więc ich nie stosuję.Czy naprawdę przez nasze dzieciństwo jesteśmy wszyscy skazani na powielanie wzorców?Mój mąż ma zupełnie inny charakter niż jego ojciec,jest bardziej podobny do jego zmarłej mamy:spokojny,opanowany,bardzo opiekuńczy.W życiu nie usłyszałam z jego ust przekleństwa.Nie martwię się,że stanie się taki jak ojciec,bardziej mnie irytuje to,że często ustępuje ojcu i nie umie zwrócić ojcu uwagi,gdy coś jest nie po jego(mojego męża) myśli.
          • ledzeppelin3 Droga Mozdr 07.10.10, 12:26
            Droga Mozdr, ależ dlaczego tyle w Tobie niechęci, nienawiści, pogardy? Przeciez świat dookoła jest taki piękny, świeci słońce, a ludzie wokół uśmiechają się! Światu trzeba dobroci i przebaczenia!
            Gdyby ludzie wkładali trochę więcej wysiłku w to, aby się DOGADAĆ, świat byłby piękniejszy, bardziej kolorowy, mniej byłoby wojen i niesnasek! Wszak sama o tym tak pięknie pisałaś w watku o teściowej, czyż nie pamiętasz? Chyba nie bardzo, pozwolę wiec sobie zacytować Twe, jakże głębokie, słowa:
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,115478076,115599709,Re_zazdrosc_o_synka.html
            Ilez tam było pięknych wyrażeń o tolerancji, dobroci jak również współczuciu dla bliskich osób!
            Wszak Teść to Ojciec Twojego męża. Należy mu się szacunek i wybaczenie. Zresztą na pewno zastosujesz swoje własne rady w praktyce, jestem więc o Ciebie zupełnie spokojna. Pzodrowionka:)
            • monzdr droga ledzeppelin3 07.10.10, 12:56
              Widać twoja złośliwość i pogarda dla ludzi mają tak toksyczne działanie,że udzielają się innym forumowiczom.
              Tłumaczyć się nie będę,dodam tylko,że tamta sytuacja była inna:teściowa nikogo nie wyzywała,nie gnoiła,była nadopiekuńcza.Doradzałam DOGADANIE SIĘ zanim małżonkowie mieli szansę wyprowadzić się do budowanego domu.
              A tak poza tym,ja nie komentuję twoich postów,więc proponuję,żebyś odpieprzyła się ode mnie.
              • monzdr I jeszcze jedno... 07.10.10, 13:23
                Nie czytam wątków na tym forum,żeby upajać się cudzymi problemami,nie odpisuję,żeby pluć jadem,krytykować i wyzłośliwiać się ukryta za monitorem komputera.(Zdarzyło mi się to tylko raz,w stosunku do bardzo zarozumiałej-moim zdaniem-panny)Ciekawa jestem,czy w bezpośredniej rozmowie ze mną również byłabyś tak "odważna",a może tylko tutaj rekompensujesz sobie brak tej odwagi na co dzień?Czytasz,szukasz błędów,potknięć i co?Masz satysfakcję,że udało ci się "spłodzić' kolejny nieprzyjemny,nieprzyjazny post?Albo sama masz koszmarne problemy,z którymi sobie radzisz i odreagowujesz na forum,albo masz po prostu paskudny charakter.
                • ledzeppelin3 Re: I jeszcze jedno... 07.10.10, 18:00
                  Och, nie rozumiem Twojego wzburzenia. Po prostu chciałam, żebyś skorzystała z własnej mądrości, doświadczenia, przemyśleń. A tu co dostaję? Brzydkie wyrazy, agresję... Smutne. Człowiek chce pomóc, dostaje nietaktowne uwagi o sobie. Piszesz, żebym się odpieprzyła. O braku odwagi. O moim charakterze. A to wszystko w odpowiedzi na mój grzeczny post, w którym cytuje Twoje przemyślenia i dobre rady.

                  Na przyszłość: dobrze się zastanów, zanim mnie zaczepisz, złotko. Przypominam, że ty pierwsza "przypieprzyłaś" (że pozwolę sobie znów zacytować) się do mnie i do moich dzieci, co było szczytem chamstawa, buractwa i nietaktu. Dobrze się zastanów, zanim zrobisz to znów. I pomóż sama sobie, przecież potrafisz. Powodzenia!
                  • monzdr Ale się przestraszyłam 07.10.10, 23:33
                    Normalnie trzęsę się ze strachu.
                    Masz kobieto(komplement)problem z interpretowaniem cudzych słów.Do twoich dzieci się przypieprzyłam,kiedy,jak?O ile pamiętam,spytałam,czy chciałabyś,żeby twoje dzieci kiedyś odwróciły się od ciebie.Jesteś bardzo wrażliwa.Szkoda,że tylko na swoim punkcie.
                    Wzburzona nie jestem.Przeciwnie,jestem bardzo opanowaną osobą,stąd moje porady,żeby się dogadywać,o ile to możliwe.Oczywiście lepsze są twoje,zgodnie z którymi ludzie powinni się nawzajem pozagryzać.Proponuję valium.
                    • kawka74 Re: Ale się przestraszyłam 08.10.10, 06:58
                      Opanowana osoba pisze takie posty, jak ten o teściu?
                      Skąd w ludziach tyle nienawiści do najbliższych osób?
                      • monzdr Re: Ale się przestraszyłam 08.10.10, 08:17
                        A przeczytałaś DOKŁADNIE,co napisałam?
                        Przeczytałaś o zachowaniu mojego teścia?
                        O tym,że tego akurat dnia,gdy napisałam o nim,doszło do pewnego zdarzenia i byłam zła?
                        O tym,że zaznaczyłam,że tego dnia straciłam cierpliwość?
                        O tym,że nie życzę teściwi źle,ale jego zachowanie mnie męczy?
                        O tym,że użyłam słowa "nienawidzę" przesadnie,bo byłam zdenerwowana?
                        O tym,że dałam upust złości,co chyba jest ludzką,normalną reakcją?
                        I jeszcze jedno:teść nie jest dla mnie bliską osobą.Sam nigdy nie chciał,żeby tak było.Nie wystarczy nosić tego samego nazwiska,żeby być z kimś blisko.Mam przyjaciół,teoretycznie obcych ludzi,z którymi mam głęboką więź.Z nim-nie mam.
                        A skąd na tym forum tyle niechęci do innych forumowiczów,tyle krytyki,łapania za słówka?Co wam to daje?Poczułaś się lepsza,bo ja miałam zły dzień?
                        • annb Re: Ale się przestraszyłam 08.10.10, 09:58
                          No popatrz, czyli to co zalecasz innym ,sama stosować nie będziesz abotak.
                          Nie dziwi mnie to wcale
                          Internet ma to do siebie że można zgrywać swiętą w cudzych watkach-bo to nic nie kosztuje.
                          Mam nadzieję że zanim znowu zagrasz świętą i będziesz uprawiać kaznodziejstwo, w watkach ludzi którzy mają prawdziwe problemy, zastanowisz się dwa razy.


                          A wracając do tescia-zupełnie nie rozumiem problemu
                          Wykreslasz pana z listy znajomych i wrzucasz ignora.
                          Nie widzisz, nie słyszysz, nie interesujesz się, nie dopytujesz i nie reagujesz
                          ten pan nie istnieje
                          Jakiś problem?
                          • monzdr :) 08.10.10, 10:09
                            Święta nie jestem i na razie nie będę,przynajmniej dopóki żyję:)
                            A co ja takiego dziwnego zalecałam?Żeby dziewczyna dwa tygodnie po porodzie zamiast kłócić się z teściową i wyprowadzać do wynajętego mieszkania,gdy wydają z mężem ciężkie pieniądze na budowę domu,spróbowała jakoś z udziałem męża dogadać się(jakie to straszne słowo)z teściową,wyznaczyć granice i spróbować żyć w miarę zgodnie do wyprowadzki?
                            A to jest zupełnie inna sytuacja.
                            Nie stosuję się do własnych rad?Stosuję.Jak może doczytałaś,chciałam pomagać teściowi.Jego reakcja nie była zachęcająca.
                            Problem?
                            Mam swoje problemy,także z teściem.Wyrzucić z życia go nie mogę.Ma prawo odwiedzać syna,wnuka.
                            Zupełnie nie rozumiesz problemu?
                            Nie dziwi mnie to,bo zamiast na nim,skupiłaś się na łapaniu mnie za słówka i cieszeniu się,że możesz kogoś skrytykować.Fajnie było?Lepiej ci teraz?
                            Porada twoja była bardzo cenna,widać,że przemyślana i dziękuję ci z całego serca za pomoc.
                            • lena575 Re: :) 24.06.13, 17:50
                              Myslę, że powinnas uzmysłowic sobie, że jesli teść ma prawo odwiedzać syna i wnuka to powinien zachowaywać się na poziomie przyjętym w waszym domu. I front taki musicie trzymac obydwoje z mężem. W przeciwnym razie nie ma prawa bywac w waszym domu.
                              To ty nie powinnaś dopuścić do tego by nienawidzić dla włsnego dobra. Ograniczając kontakty z toksyczną osobą własnie to teściowi uniemozliwiasz.
                              Pamiętam jak kiedys teściowa przyjechała do naszego nowego mieszkania. Mieszkanie piękne, słoneczne, fajnie urządzone, kuchnia na wymiar i błysk. A teściowa zaczęła - po co ci zmywarka, twoje dziecko nie będzie umiało szklanki umyć, po co dwie łazienki, tylko potem sprzątac trzeba, na co ci gruba wykładzina, tylko odkurzanie i odkurzanie, na co zewnętrzne rolety, jak to naprawiac gdy się zepsują. I poczułam jakby ktoś w moim pięknym domu narzygał mi na srodek mieskzania (dosłownie). I pomyslałm, ze człowiek nie powinien pozwalac nikomu by pluł w życie.
                              Twoje życie.
                        • kawka74 Re: Ale się przestraszyłam 08.10.10, 17:44
                          Nie chodzi o Twój zły czy dobry dzień.
                          Mnie po prostu fascynuje przykładanie zjawisko przykładania różnej miary do tego samego zjawiska, zależnie od tego, czy dotyczy nas ono, czy nie.
                          Byłam wręcz wzruszona radami, które dawałaś dziewczynie w tamtym wątku. Ale Twój teść jest inny, oczywiście, i Twoje rady tym samym nie mają zastosowania do TWOJEGO problemu.
                          To się dulszczyzna nazywa.
              • ledzeppelin3 Re: droga ledzeppelin3 07.10.10, 19:30
                teściowa nikogo
                > nie wyzywała,nie gnoiła,była nadopiekuńcza.Doradzałam DOGADANIE SIĘ

                NADOPIEKUŃCZA?
                Sama w to nie wierzysz.
                Teściowa karmiła dziecko wbrew woli rodziców.
                Teściowa nie liczyła się kompletnie z ich zdaniem.
                Teściowa ich nie szanowała.

                "weszła nam do pokoju(codziennie tak robi co mnie bardzo denerwuje bo
                chciała bym się czuć swobodnie chociaż w tym jednym naszym pokoju)
                udawałam że śpię że może wyjdzie. ale ona mimo tego że mąż jaj
                powiedział żeby go nie ruszała bo dziecko śpi dała mu butelkę.
                wogóle nie liczy sie z naszym zdaniem. nie słucha tego o co się ją
                prosi. zaczęłam nienawidzić jak bierze go na ręce. jak mu śpiewa i
                mówi do niego. nie szanuje tego że syn śpi. tylko dotyka go wtedy
                mówi do niego i maleństwo śię od razu budzi"

                To jest nadopiekuńczość?
                W takim razie twój teść jest nieszkodliwym tatą ogromnie kochającym swojego synka, a ty jesteś zazdrosną, wredną synową, która chce poróżnić męża z własnym ojcem.

                I zanim wysmażysz taki protekcjonalny, oazowo-świętojebliwy pościk o dogadywaniu się, popatrz na swoje życie.

                I nie przypieprzaj się do innych.
                • monzdr Re: droga ledzeppelin3 07.10.10, 23:38
                  ledzeppelin3 napisała:


                  > I zanim wysmażysz taki protekcjonalny, oazowo-świętojebliwy pościk o dogadywani
                  > u się, popatrz na swoje życie.
                  Smutna to ty jesteś.
                  Jest tu sporo osób,które piszą prosto z mostu,są bezpośrednie i rzeczowe.Tobie brakuje ich klasy.Tobie w ogóle brakuje klasy.W poprzednim systemie pewnie zostałabyś twarzą kampanii "kobiety na traktory".
                  >
                  > I nie przypieprzaj się do innych.
                  I vice versa.
                  Na tym kończę.Swój jad możesz tu dalej przelewać,żeby cię nie wyżarł od środka.
                  • karme-lowa Re: droga ledzeppelin3 14.02.18, 17:48
                    monzdr napisała:

                    > Smutna to ty jesteś.
                    > Jest tu sporo osób,które piszą prosto z mostu,są bezpośrednie i rzeczowe.Tobie
                    > brakuje ich klasy.Tobie w ogóle brakuje klasy.W poprzednim systemie pewnie zost
                    > ałabyś twarzą kampanii "kobiety na traktory"
                    Dno. Klikam na kosz.
                  • ciszej.tam Re: droga ledzeppelin3 17.02.18, 07:28
                    Chciałabym poznać jakies przykładu mizognicznych tekstów teścia.

                    Bo dla mnie Twój tekst o kampanii "kobiety na traktory" już jest całkiem seksistowski, więc jestem ciekawa jak bardzo teść przekroczył granicę. Z ciekawości pytam, jeśli ci się chce pisać o tym co on gada.
          • mozambique Re: wzorce 07.10.10, 12:51

            myślisz,że tak musi być?Ja też wyniosłam z domu wzorce,z których pewne mi się
            > nie podobały,więc ich nie stosuję.Czy naprawdę przez nasze dzieciństwo jesteśm
            > y wszyscy skazani na powielanie wzorc

            nie musi ale jest duze prawdopodobienstwo ze tak bedzie albo w którysm momencie zycia sie obajwi , zdzarza sie ze pewen nieprzyjemne cechy wychodzą dopiero w starszym wieku

            ja uwazam ze nia ma siły - kilkanascie albo wiecej lat spedzonych pod jednym dachem z osoba o b. silnej osobowosci ( rodzice) w ukłądzie posluszenstwa i podporzadkowania tej osobie MUSI sie jakos odbic na psychice i charakterze dziecka

            nie bez powodu dzieci alkohilików moga przez cale zycie zmagac sie z tym problemem nawet jesli same nie piją ( syndrom DDA) , dzieci przemocowców i agresorów moga objawic zachwoania agresywne czesciej niz inne dzieci ( czesc z tych zachowań moga miec niejako "wdrukowane" w kanon swoich zachowań) , dzieci osób chorych psychicznie rzadko kiedy są stabilne emocjonalnie, dzieci matek labilnych i podporzadkowanych widzą i ucza sie takiej roli matki w rodzinei itp

            zreszta to dziala w obei strony - osoby wychowane w domu o duzej kulturze osobistej , lub szanujacym pewne okreslone wartosci lub sposoób zachwoań rzadko kiedy wybieraja kariere osiedlowego żula itp

            obserwuje swoja rodzine, zanjomych , przyjaciół i widze ze wyjątki typu - ułożony szanowany opanowany i stabilny emocjonalnie dżentelmen pochodzacy z rodziny nieprzytomnych alkoholików - prawie sie nei zdarzają

            dlatego tak wazne jest dobrze pozanc rodzine przyszlego współmałzonka , atmosfere w jakiej sie wychował, sposób odnoszenis sie do siebei członków rodziny , ich wartosci moralne itp
            • a-inka Re: wzorce 24.06.13, 22:19
              B.rzadko ieram tutaj głos,ale pragnę poprzeć z całego serca ten post na temat wzorców..
              u mnie tak było właśnie-miałam teścia jak z koszmaru-szowinista,krzykacz,agresor itd, mój były mąż do jakiegoś czasu nie objawiał podobnych zachowań,ale potem...w szeregu wielu problemów,jakie zaczęliśmy mieć,zaczęły się systemy zachowań jak u teścia właśnie...I gdy poważnie zachorowałam,a mąż miał to gdzieś,uświadomiłam sobie,że jak będę starą kobietą,to mi nawet szklanki wody nie poda...To w sumie przeważyło,że się rozstalismy(plus alkoholizm).I widzę u eksa eskalację takich zachowań,jakie jeszcze pamiętam w wydaniu jego ojca...
              Mnie też przed tym ostrzegano,ale nie dawałam wiary,do czasu...
    • kolezanka_filizanka Re: nienawidzę mojego teścia 09.10.10, 12:19
      Problem z teściami ma się wtedy, kiedy rodzice uważają swoje dzieci za własność, i że mimo że są dorosłe ich decyzje są dla nich bardziej słuszne i odpowiedzialne...
    • lena575 Re: nienawidzę mojego teścia 24.06.13, 16:24
      To sie robi tak jak ja - ukróca się kontakty i mówi dlaczego.
      Mój mąz urodził się gdy teściowa miała 44 lata, jedynak, jego ojciec zmarł gdy miał 11 lat. Złote ramki i ściana ! Teściowa mną była "zachwycona" ale wyłącznie na zasadzie sterowania mną. Gdybym przyjmowała jej dobre rady i była świetna w obsługiwaniu męza i rodziny, do tego pozwalała lekceważyc moją pracę zawodową i zainteresowania to w nagrodę z pewnością otrzymałabym, jeszcze teściową do obsługi.
      Cierpkie uwagi i ocenianie, często pretensje o nie wiadomo co skończyły się, gdy otwarcie powiedziałam, że utrzymywanie niekulturalnych kontaktów mnie nie interesuje. Przez 2 lata nie widziałyśmy się i zaczęła mnie traktować z (nalezytym) dystansem.
      Oczywiście z mężem był konflikt na tym punkcie, jednak ja uważam, ze to on powinien mnie chronic przed takimi zachowaniami swojej rodziny. Ja nie wyobrażam sobie, że mój tato albo mama lekceważaco wyraziliby się o moim mężu lub jego pracy pod jego nieobecnośc a co dopiero do niego. Sama nie zgodziałbym się na takie zachowania a gdyby były to ograniczyłabym kontakt do miniumum.
      Wierzę, że jak się ma toksycznego rodzica to nie odbiera się jego toksyczności tak jak obcy. Ciekawe jedank jest to, ze takie "dziecko" takiego rodzica "nie zauważa" chamskiego zachowania tego rodzica ale na chamskość innych jest mocno wyczulony.
      Mówienie o tym co mi przeszkadza i odcinanie się według mnie jest super rozwiązaniem.
      Przez kilka lat opiekawalismy się mężem jego ciotką (siosta teściowej) i , niestety zbyt bliskie kontakty spowodowały (najwyraźniej to rys rodzinny), że ciotka co rusz starałą się mnie krytykwać, nawet za to, że jej siostrzeniec a mój mąż nie przyjechał. Złosliwości po moim adresem i właściwie awantury spowodowały, że uprzedziłam raz i drugi i trzeciej szansy nie dałam. Nie widziałysmy sie półtora roku, nie dzwonię i nie interesuje mnie jej zdanie o mnie. Mój mąż za to musi bywać u niej częsciej. Na początku ciotka zadzwoniła kilka razy na moją komórkę ale kiedy mąż powiedział jej, że nie będę u niej bywała i wysłuchwiwała awantur, przestała. Nie chowam urazy, ja będę naprawdę potrzebna to pojadę. I spodziewam się nalezytego dystansu.
      Polecam, nie miej obiekcji, że jak tyle czasu "ci nie przeszkadzało a nagle zaczęło przeszkadzać". Od dziś daj sobie prawo do tego, ma prawo ci przeszkadzać i nie musisz tego słychać. Po pół roku będziesz się zastanawiała dlaczego tego nie zrobiłas do tej pory.
      • zuzi.1 Re: nienawidzę mojego teścia 24.06.13, 16:47
        lena napisała:"Ciekawe jedank jest to, ze takie "dziecko" takiego rodzica "nie zauważa" chamskiego zachowania tego rodzica ale na chamskość innych jest mocno wyczulony."

        To wynika z tego, że takie dziecko jest nieodpępowione/współuzależnione od toksycznego rodzica i dlatego wszystko na co rodzic sobie pozwala czy to w stosunku do niego czy w stosunku do wspólmałżonka, jest przez takie "dziecko" akceptowane, złe zachowanie rodzica/-ów jest tłumaczone, przekręcane, że nie mieli tego na myśli, że się przesłyszałas/-es itp. chodzi o to, że takie dziecko pozwala swoim toksycznym rodzicom na wszystko i broni ich zachowań zaciekle, udowadniając, że ich zachowania są w porządku, nie są toksyczne i chamskie, a toksyczna i chamska jest osoba, która ma do rodziców pretensje o ich zachowania, takie "odkręcanie kota ogonem", żeby dowiesc, że rodzice są w porządku.Typowe zachowanie nieodępowionyc dzieci z toksycznyc domów.
        • lena575 Re: nienawidzę mojego teścia 24.06.13, 17:22
          Masz świętą racje.
          Jak, u licha można wytłumaczyć zachowanie męza, który słyszy z ust ojca słowa, ze on moze chodzić na dziwki a zonie niic do tego i nie reaguje ? No i jeszcze "mu głupio" przed ojcem.
          Dla mnie przełomowym momentem było, gdy przed wyjazdem służbowo za granicę (pracowałam w międzynarodowej korporacji) usłyszeliśmy od teściowej (tak, mąż był przy tym) - to nie mają kogo wysłać tylko ciebie? a na słowa, że jedę w sprawach w których to ja jestem najlepszym facchowem powiedziała "a cóż z ciebie za fachowiec" choć kompletnie nie wiedziała czym ja się zajmuję. A mój mąż słowem się nie odezwał. Więc powiedziałm, ze o mojej fachowości nie ma pojęcia więc proszę by się nie wypowiadała w tym temacie na mój temat i takim tonem. Mój mąż oczywiście (tu masz rację) tłumaczył, ze jego matka miała na mysli to, ze kto to wysyła za granicę kobietę która ma dziecko w wieku szkolnym, tylko źle się wyraziła.
          No i pewnego pieknego dnia znudziło mi sie to, że muszę z teściowa rozmawiać z pomoca tłumacza i przestałam ją odwiedzać i zapraszać. W telefonicznej rozmowie odmówiłam przyjazdu na święta i powiedziałam, ze już nie będę ukrywała, że spotkania są nieprzyjemne, w przepychankach słowych udziału brać nie będę.
          W sytuacjach takich nalezy liczyć się z konfliktem z mężem. Dopóki obydwoje odgrywają role "sierot" po których teść może utykać to wydaje jej się, ze trzymają współny front.
          U mnie skończyło się na wyrzucaniu rzeczy męża przez okno. I uświadomieniu sobie, ze zyję z człowiekiem do którego nie mam zaufania. To przykre ...
          Teraz z wiem, ze jak czuje , ze coś nie jest tak to się ewakuuję czym prędzej.
          • zuzi.1 Re: nienawidzę mojego teścia 24.06.13, 23:19
            to się facet zdziwił, gdy mu ciuchy przez okno leciały ;) trafiłaś na maminsynka z toksycznej rodziny, współczuję, pewnie mogłabys książke napisac na temat swoich przezyc...
            • lena575 Re: nienawidzę mojego teścia 25.06.13, 10:19
              Nie należy uskuteczniac martyrologii, szkoda zycia.
              Książki mogę napisać np. podróżnicze (ostatnio Ameryka Południowa) ...
    • teschuj Re: nienawidzę mojego teścia 13.02.18, 04:03
      Ja rowniez mam tescia takiego chama ze na samom mysl o nim dostaje rozstroju nerwowego.Niszczy mnie od poczatku znajomosci z moja zona.Cham pomiatal moja tesciowa ktora nie zdazylem poznac i pomiatal tez moja zona na co dostal sprzeciw z mojej strony gdyz jestem osoba ktora sie nie przyglada tylko wyraza swoje zdanie.Od momentu sprzeciwu tzn.zwrocenia mu uwagi ze nie bede akceptowal chamstwa w stosunku do mojej zony robi wszystko zeby ja zdolowac a to zeja wydziedziczy rozdaje pieniodze synowi ktory je mu z raczki i siedzi cicho byle tylko uderzyc w psyche mojej zony.Jak przyjedzie z okazji urodzin corki to nabija ze dom ktory postawilismy to on by takich dziesiec postawil i takie gatki byle wku...c zaznaczam ze gnoj jest zamozny ale my dajemy sobie rade i powiedzialem mu w oczy zeby dal se spokoj i sie odczepil od nas .Jest to chore bo moja zona nie potrafi jednoznacznie go usunac z naszego zycia.NIby jest zgodna ze mna ale jak z nim rozmawia to nic mu nie powie tylko milczy na trudne tematy.
      • szpil1 Re: nienawidzę mojego teścia 13.02.18, 20:22
        teschuj napisał(a):

        Jest to chore bo moja zona nie potraf
        > i jednoznacznie go usunac z naszego zycia.NIby jest zgodna ze mna ale jak z ni
        > m rozmawia to nic mu nie powie tylko milczy na trudne tematy.

        No to masz problem nie tylko z teściem, ale i z żoną. Dopóki ona nie zdecyduje się zmienić relacji z teściem to Ty sobie możesz mu mówić co chcesz.
      • koronka2012 Re: nienawidzę mojego teścia 13.02.18, 22:10
        teschuj napisał(a):

        > jestem osoba ktora sie nie przyglada tylko wyraza swoje zdanie.

        Chyba nie do końca jesteś takim twardzielem, skoro dopuszczasz do tego, że ten facet jest zapraszany do waszego domu. Żona jest bierna, bo została tak wytresowana, ty nie musisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka