karolina1987r
22.10.10, 13:52
jestem swiezo po slubie (pol roku) mamy dwumiesiecznego synusia (planowany) , z tym ze u mnie problemem jest tesciowa i maż maminynek. zostałam sama z problemami mąż unika rozmow jestem u kresu wytrzymałości żal mi synusia bo nie o takie życie dla niego walczyłam. czasem siedze i marze ze wyszystko jest ok jestesmy szczęśliwą rodziną ale prawda jest taka ze kazdy dzień oddala nas od siebie, myslę o rozwodzie, ale wstyd mi przed rodziną, ludzmi choc wszyscy wiedza jakie zycie zgotowała mi tesciowa (71 letnia wdowa). zaraz po slubie powiedziala mi ze ona bedzie prac gotowac i dzieckiem sie zajmowac- miałam dosc nie chcialam z nia zamieszkac ale dla dobra nas i naszego synusia (byłam w 6 miesiacu) zgodzilam sie.chcialam przygotowac sie do porodu stworzyc rodzine mialam dosc zycia oddzielnie ( przez 2 miesiace od slubu mieszkalaismy oddzielnie bo mąż upierał sie ze u mnie nie zamieszka).nigdy nie zapomne zycia w jej domu-to był koszmar. tak jak powiedziala tak robila- prala gotowala , nie mialam mozliwosci nic zrobic,wchodzila do kuchni o 7 rano a wychodzila o wieczorem, ciagle mnie obserwowala patrzyla sie na rece,nie moglam nic zorbic bez jej obecnosci traktowała mnie jak złodzieja intruza ,kiedy chcialam posprzatac stala za mna i patrzyla, wchodziła do pokoju kiedy spałam i stala nade mna, kiedy nas nie bylo grzebala nam w pokoju poprawiala posciel. nie moglam nawet posiedziec z mezem gdy wracal z pracy- szykowała mu obiad i stala nad nim,rozmawiala jak tam w pracy itp. wtrącala sie do naszych rozmow kiedy np rozmawialismy o naszych sprawach dopytywała sie o co chodzi, a najgorsze co w tym wszystkim byly uwagi do mojeego męża cytuje,, zmień majtki w tej chwili '' ,, załóż te spodnie,, pódziesz w tym garniturze na komunie,, wiecie co a ja byłam bezsilna jakby mi ktoś przy... nie potrafiłam sie odezwac nie wiem cos mnie powstyrzymywało -jakis strach ,nie mam pojęcia co. mój mąż pracuje od 6 do 18 nie mogłam dac sobie rady przestałam wychodzić z pokoju , całymi dniami czekałam na niego (byłam w 8 miesiacu ciaży) czasami nie jadłam nic przez cały dzień ,nie wychodziłam do ubikacji żeby na nią nie patrzec.moj mąż o wszytskim wiedział prosiłam go żeby coś zrobil porozmawiał z nią bo tak nie moge żyć, ze chcialabym czuc sie swobodni a on nie zrobił nic ani słowa sie nie odezwal twierdzil ze mam paranoje ze sobie wmawiam wszystko. kiedy urodziłam dziecko nie wytrzymałam kiedy sie dowiedziałam ze po rodzinie gada że to nie dziecko mojego męża, on w to nie uwierzył powiedział ze jego mamusia tak na pewno nie powiedziała.doszlo do kłótni między mna a tesciową, i wtedy sama prosto w oczy wykrzyczała mi że sie mężowi nadstawiłam. a on słysząc to nie zrobił nic niestanął w obronie syna!! to mnie dobiło.co najgorsze stanął w obronie matki, zaczął pakować rzeczy dziecka ,tak mnie to zabolało ze nie dałam rady zabrałam dziecko i sie wyprowadziłam. myslicie ze przyszedl za mna?! nie,został z matka i tak już żyjemy ponad dwa miesiące,jest coraz gorzej.znienawidziłam go, juz nie potrafię nawet na niego patrzec. wszystko widział słyszał a zrobil ze mnie chorą psychicznie, jego matka tak bardzo mnie skrzywdziła a on nagrywa małego i pokazuje go swojej matce,teraz ona jest ofiarą bo dziecka nie widzi, płacze mu ze tęskni za oliwierem a on w to wszytsko wierzy.wiele razy chciał małego zabrać do matki.nie moge tego zrozumiec jak mozna byc takim ślepym.próbowałam z nim rozmawiac ale on unika rozmow na jej temat. nie czułam i nie czuję się żoną tesciowa odebrała mi najpeikniejszy okres mojego zycia. a mo mąż dalej z nią mieszka i nie maowy o wspolnym życiu bez niej, bo ona jest najważniejsza, biedna skrzywdzona staruszka a ja jestem tą złą. teraz szykuje sie 25-ta rocznica slubu jego brata oczywiscie idzie sam no ..z mamusią.wiem ze powiecie ,,widziały gały co brały,, ale to sie zaczeło po slubie wczesniej nie widziałam ze mój mąż i jego matka to ,,małżeństwo,,