Dodaj do ulubionych

małżeński impas?

27.10.10, 16:31
Zawsze myślałam że w małżeństwie można się zawsze dogadać, ale teraz to już nie jestem pewna. Jesteśmy z mężem po ślubie od 3 lat, mamy dwoje dzieci, oczywiście pracujemy. Rzecz w tym, że chyba mamy różne priorytety- dla mnie najważniejsza jest rodzina, dla męża najwyraźniej praca. Wychodzi ok. 8, wraca po 20. Ja kończę wcześniej, zajmuję się dziećmi, domem. Zwyczajnie brakuje mi męża, jego bliskości, czasu spędzanego razem, wsparcia. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie. Najpierw argumentował, że musi utrzymać rodzinę, w końcu też przyznał, że ta praca zaspokaja jego ambicje, pozwoli mu do czegoś dojść, być kimś. Jednak jeśli rzeczywiscie uda mu się uzyskać kierownicze stanowisko, to będzie pracował jeszcze więcej, jak jego obecny szef. Ja byłabym za tym, żeby zmienił pracę nawet na nieco mniej płatną, ale o bardziej ludzkich godzinach. Jednak nie mogę (i nie chcę) go do tego zmusić, skoro to zajęcie jest tak dla niego ważne. Czy z takiej sytuacji jest wyjście?
Obserwuj wątek
    • santo_inc Re: małżeński impas? 27.10.10, 17:37
      > chcę) go do tego zmusić, skoro to zajęcie jest tak dla niego ważne. Czy z takie
      > j sytuacji jest wyjście?

      Rozwieść się i znaleźć kogoś, z kim nie będziesz się różnić w tak fundamentalnych kwestiach.

      Albo umówić się tak, by przynajmniej jeden z dwóch dni weekendu w całości spędzał z Wami.
      • mehil.dam Re: małżeński impas? 28.10.10, 11:29
        Mój mąż też jest pracoholikiem. Ostatnio uznałam, że jestem samotną matką, choć mam męża...
        • pa.prot.ka1 Re: małżeński impas? 28.10.10, 14:04
          > Mój mąż też jest pracoholikiem. Ostatnio uznałam, że jestem samotną matką, choć
          > mam męża...

          Mam podobne przemyślenia i obawy. Żadne argumenty do niego nie trafiają?
          • mehil.dam Re: małżeński impas? 28.10.10, 17:25
            pa.prot.ka1 napisała:

            > > Mój mąż też jest pracoholikiem. Ostatnio uznałam, że jestem samotną matką
            > , choć
            > > mam męża...
            >
            > Mam podobne przemyślenia i obawy. Żadne argumenty do niego nie trafiają?

            Nieraz coś trafia, ale jak zapomni o tym to znowu praca i praca, ale niestety jakby nie pracował to by nas na chleb ze smalcem nie było stać a co dopiero dziecko...
    • magumagu Re: małżeński impas? 28.10.10, 11:49
      Pracoholizm jest nałogiem, a mimo to jest nie tylko akceptowany, ale też pochwalany. Przechodzi po pierwszym zawale. A weekendy i wakacje spędzacie razem?
      • pa.prot.ka1 Re: małżeński impas? 28.10.10, 14:08
        > Pracoholizm jest nałogiem, a mimo to jest nie tylko akceptowany, ale też pochwa
        > lany. Przechodzi po pierwszym zawale. A weekendy i wakacje spędzacie razem?

        Weekendy wyglądają różnie. Czasem mąż jest w domu, a czasem pracuje, zależy co trzeba zrobić. A co do wakacji, to minione były pierwszymi w tej pracy, więc rzecz jasna ich nie było, ale już mi mąż oświadczył, że dłużej niż na tydzień nie będziemy mogli wyjeżdżać.
        Kurczę, wczoraj wrócił po 21 i zasiadł do kompa, bo musiał coś przygotować na dzisiaj. Poszłam spać bez słowa, nie mówiąc o dzieciach, które dawno spały.
        • nowy99 Re: małżeński impas? 28.10.10, 22:12
          hmm a jesteś pewna, że w pracy to tylko praca w 100%?
          Bo może jednak coś innego, może ktoś... może delikatnie się upewnij o tej zawartości pracy w pracy.
          Bo to nienormalne by on nie chciał choć spotkać dzieciaków, jeśli już nie ciebie...
          Faktycznie takie życie to nie życie. Idzie zwariować.
          • pa.prot.ka1 Re: małżeński impas? 28.10.10, 22:52
            > hmm a jesteś pewna, że w pracy to tylko praca w 100%?
            > Bo może jednak coś innego, może ktoś... może delikatnie się upewnij o tej zawar
            > tości pracy w pracy.

            Też mi to przyszło do głowy. Pewnym chyba nigdy nie można być, ale wszystko wskazuje na to, że nikogo nie ma.
    • pa.prot.ka1 jaką podjąć decyzję? proszę o rady 31.10.10, 09:16
      Proszę o konkretne porady, bo dotąd było ich niewiele. Bardzo byłabym wdzięczna za wypowiedź Eksperta.
      Sprawa pracy męża, którą opisałam wałkowana jest u nas w domu prawie codziennie. Mąż ma dosyć mojego niezadowolenia. Powiedział, że jeśli się upieram, to może znaleźć coś innnego i się zwolnić. Jednak uważa, że to złe rozwiązanie, będzie na pewno mniej zarabiał, będzie nam trudniej, a dwoje dzieci itd. No i nie będzie się spełniał, bo nikt mu nie da takiej szansy, jaką otrzymał tam. Pewnie tak jest w istocie. Tam gdzie pracuje nie tak istotne są kwalifikacje (mąż ma studia, ale w całkiem innym, nierokującym na dobrą pracę kierunku), tylko umiejętności, zaangażowanie, pracowitość. Dzięki temu można do czegoś dojść. Jednak w tej firmie nigdy nie będzie pracował mniej, krócej, tam jest albo na całość albo wcale.
      Chciałabym, żeby pracował mniej nawet kosztem niższej pensji. Ale nie mogę podjąć tej decyzji. Boję się, że zawsze jak coś nie wyjdzie w ewentualnej nowej pracy, będzie mnie o to obwiniał. Że jak kiedykolwiek będzie nam brakowało na coś pieniędzy, będzie to moja wina. Jeśli nie będzie się spełniał, też mnie o to obwini. Słowem, że prędzej czy później wszystko się obróci przeciwko mnie i naszemu małżeństwu. Co mam zrobić?
      • magumagu Re: jaką podjąć decyzję? proszę o rady 31.10.10, 09:39
        Nikt nie dał Ci żadnej konkretnej rady, bo takiej nie ma. Na wątpliwości sama sobie odpowiadasz. Wychodzi na to, że jedno z Was zawsze będzie niezadowolone. U mnie też tak było - mąż pracował codziennie, nawet w weekendy do późna. Na wakacje jeździłąm sama z dzieckiem, zawsze była jakaś wymówka. Był tak przemęczony, że ciągle żeśmy się kłócili. Nie miał kontaktu z synem i chyba dopiero to go otrzeźwiło - teraz już jest ok, nawet bardzo, ale sam musiał to zrozumieć, moje gadanie i niezadowolenie nic nie dawały i było jeszcze na mnie, że nie dosyć, że nie pozwalam nam się rozwijać to sama jestem leniwa... W każdym razie prawie rozwiedliśmy się przez to, dopiero taka krawędź pomogła mu w ustawieniu sobie priorytetów...
      • moonik1 Re: jaką podjąć decyzję? proszę o rady 31.10.10, 11:33
        Kurcze, a ty sobie tak sama za wszystkim dajesz radę?? Dwójka dzieci, pracujesz, jeszcze chyba dom na glowie, no bo jesli mąż tyle w pracy, to kto wszystkie pozostałe obowiązki wypełnia??
        Mój tez był pracoholikiem przed narodzinami dziecka (zresztą ja również, mój rekord to praca od 8 do 23.30...), potem po prostu się nie dało, zeby tym pracoholikiem był. Z tym, że ja szybko doszłam do wniosku, że moje gderanie i kłótnie tylko pogarszają sprawę (bo początkowo próbował w pracę uciec). Porozmawialam ze 3 razy rzeczowo, popodtykalam mimochodem jakies artykuly o wychowaniu dzieci, o więzi ojca, o tym, jakie czynności może wykonywac tatus itp (mimochodem - tzn, ja sama czytalam i po prostu nagle musialam się podzielic z nim fragmentem, ktory wywarł na mnie wrażenie, czytalam na glos, potem o tym dyskutowalismy itp.) Sam doszedł do wniosku, ze jednak woli, zeby dzeicko miało tatusia, a nie kasę na koncie. Teraz dziecko podrosło i tatuś jest dumny, ze ma z nim superkontakt, że to on wykąpie i położy spać.
        Druga sprawa - jak zaczęlismy myslec o drugim dziecku, powiedzialam, ze nie dam rady z maluchem i w ciąży sama - no bo jak przetrwac z rocznym niechodzącym dzieckiem całodzienne wymioty ciążowe? Albo wnosic i znosic małego po schodach, kiedy w ciąży dzwiganie niewskazane? A obie babcie daleko. Zaproponowalam: wezmę studentkędo pomocy. Mąż na początku się opierał, na co ja zaproponowalam, ze w takim razie neich bierze zwolnienia z pracy, urlopy, a moze sięzamienimy i to ja wrócę do pracy, a on posiedzi w domu? Nie? No to jak, mam dzwigac i narażac sięna poronienie? Wymiotować ,a dziecko zamknąć w kojcu? Myslał, myslał, zgodził się, ale - żeby jednak studentka nas nie kosztowała za dużo, no to się stara wracac do domu o ludzkiej porze, dzięki czemu dziewczyna przychodzi na raptem 3 h dziennie. Czasem pracuje z domu. Weekendy spedza z nami, wakacje razem 2 tygodnie.Pracy może się oddac, kiedy ja jadę z dzieckiem do rodziców na parę dni, wtedy pracuj facet nawet i 24h/doba.
        Naprawdę zastanawiam się, jak ty sobie radzisz z dwójką malych dzieci, z polozeniem ich spac, ze swoim zmęczeniem, z gotowaniem, praniem, sprzątaniem... Jak doszło do tego, że Twój mąż może spędzac tak dużo czasu w pracy, nie ma zadnych innych obowiązków w domu? Robi się błędne koło, bo jak ma poczuć satysfakcję z bycia w domu, w którym w niczym nie może sięwykazać? Poza tym jeśli żona sobie świetnie sama radzi, to co on ma do roboty?
        • pa.prot.ka1 Re: jaką podjąć decyzję? proszę o rady 02.11.10, 08:51
          W domu jakoś daję sobie radę. Najważniejszy jest czas z dziećmi, więc obiady gotuję na dwa dni, mieszkanie tylko z grubsza ogarniam, raz w tygodniu przychodzi pani na gruntowne sprzątanie, prasowanie. To mi tak nie doskiwera jak właśnie nieobecność męża.
          Ech, z Waszych wypowiedzi wynika, że jednak nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji..
        • lilyrush Re: jaką podjąć decyzję? proszę o rady 10.11.10, 12:07
          No proszę Cie..jak ona sobie daje radę- ano normalnie sobie daje rade jak setki innych kobiet z małymi dziećmi i mężem, który nie lubi być w domu. Rozejrzyj sie dookoła. Facet, który stwierdza, ze wież z niemowlakiem jest ważniejsza niz jego rozwój zawodowy to zdecydowana rzadkość i masz szczęście, ze na takowego trafiłaś,
          Czytając całość mi sie niestety wydaje, że tego pana nie da sie przekabacić na domowego misia. A ewentualna groźba rozwodu będzie bardzo miło przyjęta jako rozwiązanie problemu.
          • grosz-ek Re: jaką podjąć decyzję? proszę o rady 10.11.10, 12:20
            Rutyna zabija - nie tylko na drogach...

            Pomyśl, co byś chciała zrobić nieprzyzwoitego ze swoim mężem, a czego się zawsze wstydziłaś. A później postaraj się to zrealizować. Pamiętaj - 90% mężatek jest zadowolonych z intensywności swojego pożycia, a tylko 30% żonatych. Od Ciebie więc zależy jakość Waszego pożycia. Pracoholizm to sposób rekompensaty braku seksu w małżeństwie. Może zafunduj mężowi długi weekend oglądania bieli sufitu? To może być dla niego ciekawe doświadczenie. Zwłaszcza, jak do tego zaangażujesz całą swoją pomysłowość. I bez krępacji proszę :-)
            • pa.prot.ka1 Re: jaką podjąć decyzję? proszę o rady 10.11.10, 14:02
              Muszę Cię "zmartwić", ta dziedzina życia u nas kwitnie, oboje mamy dość bujny temperament. I naprawdę bez krempacji:) Czasem mam nawet do siebie żal, że za szybko zapominam o tym, co było w dzień na rzecz miłej nocy.
              • grosz-ek Re: jaką podjąć decyzję? proszę o rady 10.11.10, 16:47
                My z żoną nie rozróżnialiśmy między dniem, a nocą. Każda pora była dobra na oglądanie bieli sufitu ;-)
                • pa.prot.ka1 Re: jaką podjąć decyzję? proszę o rady 10.11.10, 17:10
                  No wiesz, mój mąż jest w domu po 20, więc trudno by było w dzień.
                  • grosz-ek Re: jaką podjąć decyzję? proszę o rady 10.11.10, 18:11
                    Codziennie jest po 20-tej? Jutro też? Pojutrze też? W sobotę, niedzielę także?
                    Poza tym, oglądanie bieli sufitu to niejednorazowy akt. To proces, który wymaga podtrzymywania i w którym "aktywne oglądanie" jest tylko jednym z elementów. Cała reszta to przygotowanie do nich i podtrzymywanie gorącej atmosfery. Jeśli nie jest w domu, to zadzwoń i "zaśpiewaj" mu do ucha - taki sex-telefon. Opowiedz mu ze szczegółami co robisz. Albo w jaki sposób robisz dla Niego sałatkę. Albo wysyłaj MMS z fotkami Twego, pewnie przecudnego, ciała. Pisz mu, że jesteś tu i tu, zapomniałaś tego i owego, a niech On sprawdzi w swojej torbie, teczce, płaszczu, czy tego nie ma i żeby przyjechał jak najszybciej z tym do Ciebie. I oczywiście, cały czas bez krępacji :-)

                    I nie przejmuj się porażkami. On jest pewnie tak zapracowany, że nie widzi świata z poza niej. Dlatego sięgaj do mocnych argumentów wzrokowych, słuchowych, dotykowych itd. Jeśli wiesz, gdzie pracuje i odwiedzenie go w pracy nie jest problemem, to przyjdź do niego i uśmiechnij się do niego "dolnymi" usteczkami. Spamuj go swoimi intymnymi fotkami, robionymi na gorąco. Dzwoń do niego i mów mu co go czeka w domu. W teczkę, torbę itd wkładaj swoją bieliznę z liścikami - że po nią przyjdziesz wtedy a wtedy, ubrana tak a tak, albo że będziesz czekać w domu, sklepie, kościele na jej dostarczenie.
                    A nade wszystko miej na uwadze, żeby się przy tym dobrze bawić. Jeśli powyższe propozycje nie są w Twoim typie, to wymyśl inne, bardziej Tobie odpowiadające. Ty się baw i do tej zabawy wciągnij swojego męża. Cały czas jednak pamiętaj - bez krępacji :-)
    • pa.prot.ka1 Pani Agnieszko, 10.11.10, 11:10
      jeśli Pani to czyta, to może się Pani wypowiedzieć?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka