Dodaj do ulubionych

Mój mąż się zakochał

13.11.10, 22:28
...niestety nie we mnie. We mnie się odkochał. Zdradzały go wszystkie typowe sygnały jak chowanie komórki, multum esemesów, unikanie mojego dotyku itp. Mnie tłumaczył się stresem (są powody- jego mama ciężko zachorowała). A ja mu wierzyłam i starałam się nie zawracać mu głowy swoimi problemami- a kilka by się znalazło. Do tego zgodziłam się przepisać komórkę na niego- do tej pory była na koncie mojej firmy więc nawet nie zobaczę bilingu. Trwa to od 6 tygodni, ja się dowiedziałam tydzień temu. Od tej pory nie wiem na jakim świecie żyję. Nie śpię nawet po lekach (tych bez recepty), mój "rekord" to sen między 5:00- 7:00 2 dni temu. Nie mogę jeść. Schudłam 6 kg. Płaczę prawie non stop.
Kobieta ma męża i 2 dzieci- w tym jedno małe. Nie potrafię tego zrozumieć jak można tak po prostu, po 12 latach małżeństwa...się zakochać w nowo poznanej osobie. I ona jak mogła, mając swoje zobowiązania , tak po prostu rozwalić dom innej kobiecie. Tak bezinteresownie. Bo podobno na razie nie planują pełnego romansu, tylko gorące maile i esemesy. Bardzo gorące.
Jak mam dalej się zachować ??? Chciałam wystawić mu walizki za drzwi i zmienić zamki ale to nie rozwiązanie. Jak dalej żyć ??? Liczyć że mu minie ??? Jak długo ???
Nie potrafię nawet spokojnie być w domu bo to już nie ten dom, nie mogę się skupić w pracy. Nie umiem z mężem rozmawiać. Co zrobić dziś, jutro ??? Normalny niedzielny obiad i co dalej. Mąż będzie tylko wyczekiwał esemesa a ja...
Obserwuj wątek
    • mwiktorianka Re: Mój mąż się zakochał 13.11.10, 23:09
      Sytacja dosc skomplikowana.Skad wiesz,ze sie zakochał?Wnioskujesz po goracych sms-ach czy powiedział Ci o tym?Macie dzieci?Jesli nie chyba bym odeszła.Za bardzo czułabym sie zraniona i moja duma by tego nie wytrzymała.Moim zdaniem takie zakochanie jest gorsze od zdrady dla samego sexu.Jesli chcesz ratowac małżenstwo,porozmawiaj z nim,dowiedz sie na czym stoisz,jesli dla niego to tylko romans i jeszcze zalezy mu na Tobie może jest dla was szansa.Jesli rzeczywiscie zakochał sie to wyklucza to milosc do Ciebie i tym samym nie widze sensu bycia dalej razem.Nigdy,przenigdy nie zdecydowałabym sie na bycie z mężczyzna,który kocha inna kobiete.Taka sytuacja moze tylko Cie unieszczęsliwić jeszcze bardziej niz to co dzieje sie w tej chwili,a na dłuzsza mete jest nie do zniesienia.Zyczę aby wszystko wam sie poukladało i naprawde bardzo wspólczuję Ci tej sytuacji w jakiej się znalazłas.Jedyne co moge Ci poradzic to abys nie chowała dumy do kieszeni bo to tylko pogarsza sprawe,a faceci nie szanuja takich kobiet.Pozdrawiam i pisz co u Ciebie.
      • el.lena Re: Mój mąż się zakochał 13.11.10, 23:28
        Rozmawialiśmy i stąd dowiedziałam się, że (cytat prawie dokładny) jestem ważną osobą w jego życiu ale na razie mnie nie kocha, że pozwolił sobie na chwile szczęścia tylko dla siebie, że wszystko zależy od tego jak rozwinie się znajomość z panią X, Jestem zraniona do szpiku kości, ale nie potrafię tak od razu wyrzucić z serca człowieka z którym spędziłam tyle lat. Nie potrafię zrozumię ani mojego męża ani tej kobiety. Czy naprawdę dla chwili zauroczenia rzuca się w diabły całe życie ??? Wiem że zdarzają się uczucia od pierwszej chwili ale chyba powinien włączyć się rozsądek, lojalność. Nie mogę się z tym pogodzić.
        • puellapulchra Re: Mój mąż się zakochał 13.11.10, 23:50
          że wszystko zależy od tego jak rozwinie się znajomość
          > z panią X

          Czyli, jak mu się z nią ułoży, to kopnie Ciebie w d..., a jak nie, to łaskawie zostanie z Tobą?
          Zacznij myśleć o sobie - ilość lat przeżytych z daną osobą nie powinna pozbawiać godności.
          Skoro Cię "na razie" nie kocha, to w przypadku nieułożenia sobie życia z tą kobietą, szybko zacznie rozglądać się za następną. Pomyśl o tym, zanim - jak to się ładnie mówi - wypadniesz z rynku matrymonialnego, z wiekiem.
          Pozdrawiam i współczuję bardzo :/
          • ateofi Popieram przedmówczynie! 25.11.10, 10:57
            Cwaniaczek chce mieć "opce wyboru": potencjalna kochanka lub może jednak żona, jak kochanka się "nie sprawdzi". Taki facet to zwykły tchórz, bo powinien mieć na tyle przyzwoitości, żeby nie zawracać głowy 2 kobietom tylko podjąć męską decyzję. Niestety wielu facetów tak ma. Wydaje im się, że żony już nie kochają, więc wikłają się w romans. Jak romans nie wypali, to nagle się okazuje, że w domu żonka całkiem fajnie dbała o męża, gotowała obiadki, wspierała w trudnych chwilach, slowem .. nie była tak zła.
            Brzydzę się taki i facetami.
          • kindofmagic Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 11:15
            Taki facet nie ma jaj ani honoru. Mowie to bedac mezczyzna. Skoro sie zakochal to sie rozstancie, bo nie warto zdawac sie na jego laske i humor. Moze teraz mu przejdzie a za pol roku zakocha sie w kims innym. Bywa, ze czlowiek tu sie odkocha, a tam zakocha ale wtedy trzeba podjac decyzje krzywdzac mozliwie najmniej partnerke/ra. No chyba ze jest sie tchorzem bez zasad. Skoro on nie umie podjac decyzji to sama skroc ta farse. Taki tchorz najprawdopodobniej po rozstaniu zostanie kopniety w tylek przez tamta, rownie glupia babe, ktora jest takim samym tchorzemi bedzie sie bala odejsc od meza. Zapewne powie mu - kocham cie ale nie moge rozbic swojej rodziny itd. Wtedy najprawdopodobniej bedzie przepraszal i pytal czy moze worcic.
            • framberg Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 23:42
              10 - 12 lat to standard. Kobieta olewa faceta (to znaczy gotuje, pierze i bawi dzieci, czyli wszystko to co on ma w d***) i oczekuje za to wielkiej miłości. Natomiast kontaktu, seksu, rozmowy (nie wymiany higieniczno porządkowych informacji) za grosz. Więc znalazł inną.

              W powyższym kryją się rady na co zwrócić uwagę jeśli Ci zależy. Jeśli nie to po ptokach.

              Utyskiwania kto jest winny, że on to świnia, że ona nieczuła, są dobre dla bab. Nie rozwiązują problemu, nie mówią co robić. To takie płacze w mankiet i chusteczkę.
        • arieta Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 00:34
          Ja uważam, że podejmowanie jakichkolwiek decyzji w kilka dni po tak szokującym okryciu, kiedy człowiek przede wszystkim cierpi, jest w szoku, a rzadko myśli logicznie nie jest dobrym pomysłem. Nie wiesz nawet dokładnie co się dzieje. Takie "zakochania" zdarzają się dość często, czasem z nich coś wynika, a czasem przechodzą równie szybko jak się zaczęły.
          Ja myślę, że w tej chwili powstrzymaj się przed reagowaniem, daj sobie czas na ostudzenie, poobserwuj siebie i męża. Zbierz siły. Potem możesz sobie zadawać pytanie, czy chcesz z nim być, czy może już dawno miałaś co do tego wątpliwości, wtedy też jak już się w sobie pozbierasz troszkę i będziesz w stanie kontrolować swoje emocje w trakcie rozmowy z nim, możesz zacząć z nim rozmawiać i dowiedzieć się dokładnie czemu tak na prawdę stawiasz czoła.
          Jedno jest pewne, czy to tylko chwilowe zakochanie, zauroczenie czy romans przybierający inny kształt, tak czy siak wykaraskanie się z tej sytuacji (i potem bycie czy to razem czy osobno) zajmie przynajmniej kilka miesięcy.
          • grosz-ek Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 01:19
            Oj tam. Ja jako facet mogę to chyba zaproponować - wystaw facetowi walizkę z jego rzeczami. I albo spada do swojej nowej, albo całkowicie z nią zrywa - najlepiej przy Tobie ma do niej zadzwonić i jej o tym powiedzieć. Żadne półśrodki nie zadziałają. Wóz albo przewóz. A jak zadzwoni do niej, że zrywa, to zrób mu wieczór życia - w końcu jednak wybrał Ciebie. Niech ten jeden raz zabolą go jądra od nadmiaru seksu. Następnie zapomnij o całej sprawie, ale wnioski wyciągnij. 90% mężatek jest zadowolonych z intensywności pożycia, a tylko 30% żonatych. Cóż, widocznie Twój mężczyzna należy do tej większości, co chciałaby bardziej, więc szuka tam, gdzie nie powinien. To kobiety decydują, jak wygląda pożycie małżeńskie. Zadbaj więc bardziej o swego mężczyznę. Może to Ty pisz do niego gorące SMS-y? Może wyślij do niego swoje frywolne fotki MMS? Może załóż dla niego niekompletny strój i w rozmowie telefonicznej opisz, że tak robisz dla niego obiad? Możliwości jest wiele - wybierz te, które Ciebie bawią, a jego będą kręcić. Może przestaw się na myślenie "mój mężczyzna" zamiast "mój mąż"? "Mój mężczyzna do użytku codziennego" ...
            • kochamkotyijuz Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 06:48
              Widzisz to tak naprawde zalezy od ciebie jaka podejmiesz decyzje.Nie wiem dlaczego za wszelka cene chcesz obwinic te kobiete o rozpad swojego malzenstwa.Zostaw ja w spokoju.Winny jest maz i tylko maz!
              Bardzo ci wspolczuje bo domyslam sie przez co teraz przechodzisz jednak mimo wszystko powinnas wziac sie w garsc i postawic warunki.Co ty jesets poczekalnia jakas?rezerwa?on sobie teraz bedzie probowal ulozyc zycie z inna a jak sie nie uda to ewentualnie dalej z lachy moze byc z toba ,ale to i tak pewnie do czasu poki nie znajdzie sie kolejny obiekt-wszak musi myslec w koncu o swoim szczesciu.
              Kaz mu wybierac albo ona albo ty a jak nie to fora ze dwora.Tak nas beda traktowac jak sobie sami na to pozwolimy.Twoj maz juz nie ma do ciebie szacunku i w ogole nie liczy sie z twoimi uczuciami i zapewniam cie ,ze jesli dalej tak bedziesz biernie czekala na jego nawrocenie to bedzie tylko gorzej.
              • kaz-oo Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 07:24
                .Winny jest maz i tylko maz!

                Tak to prawda ale...
                Jak wskazuje praktyka często w takich przypadkach dobre efekty daje lekkie "przetrzepanie piórek" tej trzeciej. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że ta pani mająca męża i dwoje dzieci z nudów uatrakcyjnia sobie życie, rozwalając przy okazji twoje. Wcale nie jest pewne, że ona chce rzucić męża i budować związek z Twoim facetem. Ta miłość, esemesy, maile mągą być równie dobrze jedynie sposobem na jej małżeńską codzienną nudę. Ot taka adrenalina, a twój mąż sprawę potraktował zbyt poważnie. Zrób dyskretne rozpoznanie tej pani, bo może wystarczy jedna zdecydowana rozmowa... O ile oczywiście dojdziesz do wniosku, że mąż wart jest zachodu, bo jak ktoś napisał wyżej, jak nie ta to inna. On z jakichś powodów jest gotów na nową miłość...
                • penible4 trzepanie piórek, nie rozśmieszaj mnie 05.01.11, 20:18
                  niczym bardziej chyba nie mozna sie wygłupic i niczym bardziej zobrzydzic do siebie męża "w odwrocie" niz takim zachowaniem. Jakiekolwiek byłyby motywy "tej trzeciej" to nie ona złamała przysiegę małżenską, którą Ty kobieto wraz z mężem sobie składaliscie. Oczywiscie jest to jakas zemsta, tylko czy przyniesie ulgę, czy rozwiaze Twój problem małzeński. Zalecałabym zachowac godność i nie tracić energii na rozmowy z osoba, od której Twoje małzeństwo nie zależy.Radziłaby raczej dobrze przemyśleć sprawe rozmowy z mężem , po wczesniejszym zastanowieniu się, czy właściwie chce Pani z nim jeszcze byc.
              • peryklejtos Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:07
                "Winny jest maz i tylko maz!"

                - rzadko winna jest tylko jedna strona.
              • pysiaaa1 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 14:08
                wcale nie tylko on jest winny!
                ona rowniez
                i ja jemu bym walizki wystawila i jej tez cos wyslala
            • purpurowa_komnata Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 10:28
              9
              > 0% mężatek jest zadowolonych z intensywności pożycia, a tylko 30% żonatych. Cóż
              > , widocznie Twój mężczyzna należy do tej większości, co chciałaby bardziej, wię
              > c szuka tam, gdzie nie powinien.

              Gościu a ty cały czas o tym samym.
              Poza tym nie wziąłeś pod uwagę sytuacji odwrotnej?
              Ale rewelacja
              To kobiety decydują, jak wygląda pożycie małże
              > ńskie.
              szkoda,że to tak samo prawdziwe jak to,ze to kobieta decyduje jak długo potrwa zima w Polsce...
              Zwal wszystko na kobietę-tak łatwiej.
              • grosz-ek Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 20:18
                > szkoda,że to tak samo prawdziwe jak to,ze to kobieta decyduje jak długo potrwa
                > zima w Polsce...
                > Zwal wszystko na kobietę-tak łatwiej.

                Ciekawe, skąd te wątpliwości. Poza szczególnymi przypadkami przemocy domowej lub gwałtów, do pożycia wymagana jest zgodna wola oby dwu stron. W takiej sytuacji, decyduje ta strona, która ma mniejszą ochotę. Kobiety na ogół mają mniejsze libido niż mężczyźni, a że do "tanga trzeba dwojga", to więc rytm pożycia jest przez nie dyktowany. Proste i logiczne, a także sprawdzone - byłem żonaty przez 13 lat, do momentu tragicznej śmierci żony. Żadne kwestie ideologiczne tej prawdy nie zagłuszą - mężczyzna zdobywa kobietę, ale to kobieta ma go przy sobie zatrzymać (odsetek zdrad ze strony mężczyzn jest wielokrotnie większy niż ze strony kobiet). Możemy udawać, że w XXI wieku to nie obowiązuje, ale nie dziwmy się wtedy, że małżeństwa się rozpadają.
                Oczywiście, nie oznacza to, że mężczyźni nie mają dbać o jakość pożycia. Ale zbyt częste "nie" ze strony swoich partnerek zabija w nich pomysłowość. Czekają więc biernie na sygnał ze strony swojej partnerki, że wreszcie mogą ... I tak coś, co wcześniej było gorącym uczuciem, przeradza się w takie szare, wymęczone, wybłagane ... I z czasem mało interesujące, bo naprędzce wymyślone substytuty okazują się być ciekawsze ... A wtedy to kobieta słyszy "nie" i czuje się nieszczęśliwa ... A wystarczyło z jej strony, zamiast "nie" powiedzieć kiedyś "być może?"
                • urquhart Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 20:39
                  grosz-ek napisał:
                  > Ciekawe, skąd te wątpliwości. Poza szczególnymi przypadkami przemocy domowej lu
                  > b gwałtów, do pożycia wymagana jest zgodna wola oby dwu stron. W takiej sytuacj
                  > i, decyduje ta strona, która ma mniejszą ochotę

                  I tak trzymaj Groszek bo to oczywista choć niewygodna babkom prawda:
                  "Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze."
                  (całość w płatnej części Charakterów)
                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,94286128,94286128,Kupczenie_manipuluje_kto_mniej_seksu_potrzebuje.html_____________________________________
                  Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.
                  • tully.makker o jakze byloby fajnie 14.11.10, 21:46
                    Byloby bardzo fajnie, gdyby mezczyzna byl jednowajchowym automatem sterowanym potrzeba sexu. Chociaz ja mialabym wtedy ciezsze zycie niz teraz, bo nie potrafie mu odmowic, nawet jak mnie ostro wkurzy.

                    Niestety, swiat nie jest taki prosty, i facet tez nie. Rozumiem, ze jak sie jest w stanie postu to sie wydaje, ze tylko bzykanie sie liczy. Wystarczy sie jednak pobzykac do woli, by zobaczyc, ze sa jeszcze inne potrzeby ludzkie - i meskie - na tym swiecie.
                    • grosz-ek Re: o jakze byloby fajnie 14.11.10, 23:15
                      > Niestety, swiat nie jest taki prosty, i facet tez nie. Rozumiem, ze jak sie jes
                      > t w stanie postu to sie wydaje, ze tylko bzykanie sie liczy. Wystarczy sie jedn
                      > ak pobzykac do woli, by zobaczyc, ze sa jeszcze inne potrzeby ludzkie - i meski
                      > e - na tym swiecie.

                      Sorki, ale wcale tak nie uważam. Faktycznie są inne potrzeby - np. żądza władzy nad światem. Ale w kontekście problemów małżeńskich nie zawinionych przez stan zdrowia, skłonność do nałogów, tudzież relacje w rodzicami - tak "bzykanie" ogromnie się liczy. Nie znam żadnego małżeństwa, które rozpadłoby się od nadmiaru "bzykania". Za to całe mnóstwo, które rozpadły się, bo tego "bzykania" było za mało.
                      • santo_inc Re: o jakze byloby fajnie 15.11.10, 16:33
                        > > Niestety, swiat nie jest taki prosty, i facet tez nie. Rozumiem, ze jak s
                        > ie jes
                        > > t w stanie postu to sie wydaje, ze tylko bzykanie sie liczy. Wystarczy si
                        > e jedn
                        > > ak pobzykac do woli, by zobaczyc, ze sa jeszcze inne potrzeby ludzkie - i
                        > meski
                        > > e - na tym swiecie.
                        >
                        > Sorki, ale wcale tak nie uważam. Faktycznie są inne potrzeby - np. żądza władzy
                        > nad światem. Ale w kontekście problemów małżeńskich nie zawinionych przez stan
                        > zdrowia, skłonność do nałogów, tudzież relacje w rodzicami - tak "bzykanie" og
                        > romnie się liczy. Nie znam żadnego małżeństwa, które rozpadłoby się od nadmiaru
                        > "bzykania". Za to całe mnóstwo, które rozpadły się, bo tego "bzykania" było za
                        > mało.

                        Rację macie obydwoje.

                        Dla mężczyzn seks jest na tyle ważny, że jeśli go brakuje, inne braki przestają się liczyć.

                        Co nie oznacza, że wystarczy, by ten seks był.
                      • forencka Re: o jakze byloby fajnie 25.11.10, 11:17
                        Tak właśnie jest, znowu racja.
                • e.i.t.h.e.l Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 16:24
                  U mnie jest odwrotnie.
            • sanciasancia Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 10:53
              > od nadmiaru seksu. Następnie zapomnij o całej sprawie, ale wnioski wyciągnij. 9
              > 0% mężatek jest zadowolonych z intensywności pożycia, a tylko 30% żonatych. Cóż
              > , widocznie Twój mężczyzna należy do tej większości, co chciałaby bardziej, wię
              > c szuka tam, gdzie nie powinien.
              Co ma bardzo proste wytłumaczenie
              • urquhart mit wspólnych obowiazków 14.11.10, 17:28
                sanciasancia napisała:
                > Co ma bardzo proste wytłumaczenie
                • sanciasancia Re: mit wspólnych obowiazków 14.11.10, 18:12
                  > To jedynie racjonalizacja i skutek tego że panie mają wyższe wymagania i oczeki
                  > wania w temacie domu i dzieci (ogólnie gniazda). A panowie z powodu testosteron
                  > u wyższe oczekiwania sesksualne.
                  > .
                  To jedynie wyparcie następującego faktu -
                  • urquhart Re: mit wspólnych obowiazków 14.11.10, 19:21
                    sanciasancia napisała:
                    > > aja nimfomankami niezależnie od tego co dzieje sie w domu swędzi je ciągl
                    > e dupa
                    > To chyba nie jest takie proste. Może zacznij od:
                    > rel="nofollow">www.newyorker.com/online/blogs/books/2009/12/ask-an-academic-why-women-have-sex.html

                    Sanciam ty mylisz przyczynę DLACZEGO kobiety uprawiają seks, z tym co sprawia że mają one wysokie potrzeby seksualne i napięcie z tym związane. A tym rządzi testosteron i facety mają przechlapane.
                    Linkuję tyż z gazetki po naszemu:
                    www.se.pl/mezczyzna/wszystko-o-kobietach/one-maja-duzo-testosteronu_66266.html
                    > To jedynie wyparcie następującego faktu -
                    • sanciasancia Re: mit wspólnych obowiazków 14.11.10, 19:46
                      SE to możesz swojej starej cytować.
                      Nie dziwię się, że aktywnie piszesz na forum Brak seksu w małżeństwie, jeżeli SE jest Twoim źródłem wiedzy na temat kobiet (rozmowy z "prawdziwymi mężczyznami" od dupy i cycków też zwykle nie pomagają w tych sprawach).
                      > To mit. Widziałaś kiedyś mieszkania facetów mieszkających samotnie? Mają bardzo
                      > niskie oczekiwania. Po za tym to dziwna mania z tym podkreślaniem obsługi.
                      Tak. I widziałam też, jak w tych samych, niegdysiejszych chlewikach, wypominali żonie kurz na podłodze. I że mogła coś lepszego ugotować.
                      > Czy
                      > ty kiedykolwiek rozmawiałaś o kryteriach dlaczego panowie wybierają sobie part
                      > nerki i godzą na dobrowolne ograniaczenie wolności? Decyduje dupa i cycki, żadn
                      > a tam obsługa. Jak by znaczenie miała by obsługa nigdy nie oderwaliby sie od ma
                      > musinej kiecki (chociaż i tacy sie zdarzają ale łatwo to dostrzec)
                      Równie prawdziwe jak przysłowie "przez żołądek do serca".
                      • urquhart Re: mit wspólnych obowiazków 14.11.10, 20:17
                        sanciasancia napisała:
                        > SE to możesz swojej starej cytować.
                        > Nie dziwię się, że aktywnie piszesz na forum Brak seksu w małżeństwie, jeżeli S
                        > E jest Twoim źródłem wiedzy na temat kobiet (rozmowy z "prawdziwymi mężczyznami
                        > " od dupy i cycków też zwykle nie pomagają w tych sprawach)

                        Rozumiem że skoro argumenty w dyskusji się ci skończyły i klasycznie przeszłaś z tematu do personalnego oceniania i ośmieszania adwersarza to znaczy jednak dotknąłem drażliwej dla Ciebie kwestii?
                        Bez odbioru.
                      • lemmy_kilmister Re: mit wspólnych obowiazków 25.11.10, 22:38
                        > Tak. I widziałam też, jak w tych samych, niegdysiejszych chlewikach, wypominali
                        > żonie kurz na podłodze. I że mogła coś lepszego ugotować.

                        No jak facet wydaje całą kasę na wicie gniazdka, którego życzy sobie żona, to na ogół nie może już szastać forsą na sprzątaczki i restauracje. Mężczyźni nie żenią się po to, żeby mieć sprzątaczkę i kucharkę, to da się załatwić dużo prościej, tylko dlatego, że myślą, że ich żona będzie ciągle taka jak w okresie narzeczeńskim, czyli piękna, chętna, czuła i oddana.

                        A potem taka nagle "nie daje", a jak już to z łaski za zasługi, nie sprząta, nie gotuje i ląduje taki frajer w brudnym mieszkaniu, za które spłaca kredyty, bez kasy, bez seksu, za to z zapuszczoną babą, która mnoży pretensje i wymagania, bo jest nowoczesną wyemancypowaną kobietą. A jak nie wytrzyma i skoczy w bok to jest winien wszystkiemu, powinien spadać na bambus, tylko oczywiście zostawić majątek i dalej spłacać kredyty.
                • triss_merigold6 Re: mit wspólnych obowiazków 14.11.10, 19:21
                  Krótkopiłkowo - nie podoba się panu, to wypad.
                  Dziwne, że często mężczyźni, którzy odchodzą od super dbających o nich kobiet, wiążą się z takimi, które w domu tylko palcem pokazują co jest do roboty i nie narzekają, że baba zawyża standardy w zakresie mycia podłogi, odkurzania czy punktualnego odbierania dziecka z przedszkola/szkoły.
                  • adellante12 Re: mit wspólnych obowiazków 25.11.10, 10:53
                    Triss - bardzo często jest tak że "super dbajacym o nich kobietom" tylko sie tak wydaje że są takie super dbajace i za często jest to tylko na pokaz. Rzeczywistość jednak bardzo brutalnie weryfikuje takie sytuacje. Wiesz, forum jak papier - wszystko przyjmie i sie nie czerwieni... ;)

                  • angielski_kochanek Re: mit wspólnych obowiazków 25.11.10, 12:17
                    Tutaj ukłon w stronę grosz-ka. Nie ważne ile i jakie są obowiązki. Ważne, że ta nowa robi w łóżku to, czego nie robi żona. My jesteśmy naprawdę prości, lepszy blowjob wypiera gorszego i tyle w tym temacie.
                    • zakletawmarmur Re: mit wspólnych obowiazków 25.11.10, 13:34
                      My jesteśmy naprawdę prości, lepszy
                      > blowjob wypiera gorszego i tyle w tym temacie.

                      Jestem przekonana, że nawet jakby tamta laska w łóżku cuda wyczyniała to nie ma dużych szans na związek... Facet co najwyżej podupczy i gdy tylko zaczną się rozmowy p.t. "co z nami będzie" spławi ją "dla dobra dzieci". Jeśli oczywiście żona mu wcześniej walizek nie wystawi za drzwi.

                      To jest mit, że mężczyźni odchodzą od żon w poszukiwaniu lepszego seksu. Odchodzą, gdy trafią na atrakcyjniejszą kobietę. Atrakcyjniejszą czyli młodszą, ładniejszą, o wyższym statusie społecznym. Tu bym na to nie liczyła, potencjalna kochanka ma dwójkę dzieci co diametralnie zmniejsza jej szanse na stały związek... Aczkolwiek wiadomo cuda czasem sie zdarzają:-)
                      • nikodem_73 Re: mit wspólnych obowiazków 25.11.10, 22:52
                        > o wyższym statusie społecznym

                        No tu przegięłaś :D Facet patrzący na status społeczny kobiety? No chyba, że to taki eufemizm i może być "lewy status społeczny" i "prawy status społeczny". ;)
                        • zakletawmarmur Re: mit wspólnych obowiazków 25.11.10, 22:59
                          > No tu przegięłaś :D Facet patrzący na status społeczny kobiety?

                          A znasz wielu facetów, którzy zostawili by żonę bizneswomen dla laski obsługującej mopa w markecie? No ok, ale żona musiałaby być naprawdę stara i brzydka:-)
                          • lemmy_kilmister Re: mit wspólnych obowiazków 25.11.10, 23:13
                            > A znasz wielu facetów, którzy zostawili by żonę bizneswomen dla laski obsługują
                            > cej mopa

                            Nie ale setki zostawiły dla babysiterki, sekretarki, młodszej koleżanki z pracy. Nie słyszałem natomiast, żeby kobiety o wysokiej pozycji polowały na mężów kobiet o niższej pozycji.
                            • czarna.porzeczka Re: mit wspólnych obowiazków 26.11.10, 01:45
                              A Justyna z Nad Niemnem?
                              I jej Janek Bohatyrowicz........
                            • zakletawmarmur Re: mit wspólnych obowiazków 26.11.10, 11:10
                              > Nie ale setki zostawiły dla babysiterki

                              Ja nie znam, żeby "pan na poziomie" rzucił "żonę na poziomie" dla opiekunki, sprzątaczki, kucharki, kasjerki z marketu itp. Fakt, czasami zdarzają się takie romanse ale z jakiś dziwnych powodów panowie wcale nie chcą się z nimi wiązać... No ale ok, może kilka setek w całej populacji by się znalazło, z tym, że to i tak promilowe sprawy.

                              sekretarki, młodszej koleżanki z pracy

                              Sekretarka, koleżanka z pracy to już inna sprawa, bo ich status społeczny nie jest dużo niższy.
                              :-)
                              • tully.makker Re: mit wspólnych obowiazków 26.11.10, 11:26
                                Ja nie znam, żeby "pan na poziomie" rzucił "żonę na poziomie" dla opiekunki, sp
                                > rzątaczki, kucharki, kasjerki z marketu itp. Fakt, czasami zdarzają się takie r

                                Ciechowski rzucil Potocka dla opiekunki ich dzieci, chyba sie nawet z nia ozenil...
                                • zakletawmarmur Re: mit wspólnych obowiazków 26.11.10, 11:59
                                  Z tego co czytam, Ciechowski nie chciał od żony odchodzić, to ona go porzuciła, gdy okazało się, że gosposia jest w ciąży...
              • forencka Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 11:19
                To może niepopularne co powiem, ale najlepiej wyjść za mąż za świetny seks z ochotą :)
            • blue_romka gorsz-ek 14.11.10, 20:39
              Twój punkt widzenia byłby nawet bardzo cenny na tym zdecydowanie babskim forum, gdyby nie jedno małe "ale". Jedyna rada jakiej udzielasz wszystkim kobietom, bez względu na ich problem, to żeby zmieniły się w seks bomby. Twój post można by kopiować w zasadzie bez zmian pod każdą opisaną sytuacją. Jestem dużą dziewczynką, wiem jak ważny jest seks w związku itd., ale na Boga, to nie jest jedyny aspekt życia, o czym Ty zdajesz się zapominać. A już radzenie zranionej, zdradzonej kobiecie, żeby w wieczór, kiedy ewentualnie mąż wybierze ją, a nie kochankę urządziła mu rozkosz życia jest po prostu kuriozalne. I niemożliwe do wykonania, choćby facet nie wiem jak chciał. Więc apeluję o trochę więcej empatii, a nie myślenie rozporkiem.
              • santo_inc Re: gorsz-ek 14.11.10, 21:43
                > ia, choćby facet nie wiem jak chciał. Więc apeluję o trochę więcej empatii, a n
                > ie myślenie rozporkiem.

                Empatia nie powstrzyma Twojego partnera przed zdradą. Twoje myślenie o jego rozporku, i owszem.
              • grosz-ek Re: gorsz-ek 14.11.10, 23:38
                > Twój punkt widzenia byłby nawet bardzo cenny na tym zdecydowanie babskim forum,
                > gdyby nie jedno małe "ale". Jedyna rada jakiej udzielasz wszystkim kobietom, b
                > ez względu na ich problem, to żeby zmieniły się w seks bomby.

                Wybacz, ale zwracam uwagę na jaki problem udzielam odpowiedzi. Nie wypowiadam się na temat kwestii zdrowotnych, uzależnień oraz problemów z rodzicami - na tych tematach się nie znam. Wydaje mi się natomiast, że 13 lat naprawdę zgodnego małżeństwa daje mi podstawę do sugerowania jakichś rozwiązań. Pewnie nie zawsze są one adekwatne do problemu - ale to już musi ocenić zgłaszający.
            • forencka Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 11:14
              No proszę jaki poczciwy facio :)
        • amb25 Re: Mój mąż się zakochał 15.11.10, 11:49
          A chcialabys byc z facetem, ktory cie nie kocha a jest jedynie lojalny wobec ciebie i mysli o jakis tam paniach X? I pewnie ma nadzieje, ze jesli z pania X sie nie uda to wroci do Ciebie znow sie zakocha i wszystko bedzie jak dawniej? Do nastepnej pani X?
          Z drugiej strony moze to przelotny romans i facet zglupial, potrafilabys wybaczyc mu zdrade?

        • ale_to_juz_bylo1 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 11:42
          nigdy nie rozumiałam dlaczego kobiety których zdradzili męzowie obwiniaja ta 'trzecią'. Co do tego ma ta kobieta? Może ona miec swoje zasady (np. byc w otwartym związku) i to nie jest jej wina/odpowiedzialnośc aby odpowiadac za czyny innej osoby czyli czyjegos męża.
          Zawsze dziwi mnie to ze nie wini sie męża tylko zawsze troche tą trzcia. czyli wynika z tego ze mąż by nie zdradzil gdyby tamta nie 'zachęciła', co za niedojrzałe podjeście do tematu.
          Idąc tym tokiem rozumowania, powinniśmy wszystki 'inne' kobiety pozamykac w klatkach na wypadek gdyby chciały 'uwieść' czyjegoś męża. No bo przecież mąż by tego nie zrobił tylko gdyby tylko ta trzecia nie uwiodla go....
          wina nie jest mężą (on dobry jest), tylko go ta trzecia uwiodła. Biedny chłop. Taki ulegly hahaha
          el.lena napisała:

          > Nie potrafię zrozumię ani moj
          > ego męża ani tej kobiety. Czy naprawdę dla chwili zauroczenia rzuca się w diabł
          > y całe życie ??? Wiem że zdarzają się uczucia od pierwszej chwili ale chyba pow
          > inien włączyć się rozsądek, lojalność. Nie mogę się z tym pogodzić.

        • milu100 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 22:11
          Uważam, że musisz twardo zareagować. Postawić zdecydowane ultimatum: albo Ty albo ona.
          Jeśli wybierze tamtą, to nie zawracaj sobie nim głowy, jeśli ciebie to bezwzględnie musi odciąć się od jakichkolwiek kontaktów z tamtą kobietą.
          Sytuacja trudna ale jesli będziesz się płaszczyc przed nim i błagać to stoisz na przegranej pozycji.
        • totuus Re: Mój mąż się zakochał 26.11.10, 09:14
          > Rozmawialiśmy i stąd dowiedziałam się, że (cytat prawie dokładny) jestem ważną
          > osobą w jego życiu ale na razie mnie nie kocha, że pozwolił sobie na chwile szc
          > zęścia tylko dla siebie, że wszystko zależy od tego jak rozwinie się znajomość
          > z panią X

          Jak dla mnie ta wypowiedź jasno pokazuje, że Twój mąż to niedojrzały dzieciak, któremu w związku z Tobą jest po prostu wygodnie. Moja rada - pozbądź się go jak najszybciej (swoją drogą trzeba być niezłym draniem, żeby do żony powiedzieć, że się jej na razie nie kocha).
    • kol.3 Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 07:31
      Przede wszystkim nie pozwól, żeby on sobie Ciebie ustawiał w zależności od tego jak mu się rozwinie romans z tamtą panią. Facet chce mieć żonę i babę na boku. Sytuacja do bólu banalna, bo większość panów tak chce. Od czasu do czasu odskok w bok, a żonie funduje się takie pranie mózgu, żeby sobie popłakała i poczekała, aż pan łaskawie wróci i była wdzięczna, że wrócił.
      Ultimatum - natychmiast skończyć romans, albo rozwód. I zbierz dowody zdrady bo przy ewentualnym rozwodzie się mogą przydać.
    • el.lena Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 08:11
      Dziękuję Wam wszystkim za reakcję na mój post. Specjalnie wyłączyłam wczoraj komputer żeby nie wyczekiwać do rana czy ktoś odpowie. A tak kilka razy się zdrzemnęłam.
      Groszku to do do Ciebie- ja niestety należę do tych 10% kobiet które nie są zadowolone z intensywności pożycia- zbyt rzadko, zbyt krótko, ostatnio od kilku miesięcy w ogóle ale to nie oznacza dla mnie, że mam się rzucać w objęcia pierwszego z brzegu samca.
      Cały czas zastanawiam się co takiego się stało, że jak piszecie mój mąż był gotów na nową miłość ??? Co takiego zrobiłam ??? Dlaczego kobiety po pracy do 17- 18:00 muszą załatwić sprawy domowe o potem jeszcze dbać o dobre samopoczucie faceta ??? Dlaczego my nie mamy prawa żeby ktoś dbał o nas ??? Wiem, że muszę mieć swoją dumę, ale ja go naprawdę kocham i nie wyobrażam sobie życia ani samej ani z kim innym. I nie chodzi o aspekt finansowy. Mam nadzieję, że oni oboje potrzebowali w swoich związkach trochę adrenaliny, mam nadzieję, że im minie. Ale nie wiem czy ja psychicznie wytrzymam do tego czasu, czy potem będę potrafiła normalnie funkcjonować pamiętając co się stało.
      Co do wypadnięcia z rynku matrymonialnego to chyba już wypadłam. Mam 45 lat.
      Pozdrawiam Was.
      • triss_merigold6 Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 09:41
        Cóż, trzeba było się tak ustawić, żeby to facet dbał o Twoje dobre samopoczucie. Nie można być zbyt miłą nieustannie.
        • verdana Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 09:47
          Ja czarno to widzę.
          facet się zakochał, bywa, to bym wybaczyła. natomiast facet, ktory zostawia sobie wybor "Jak mi się romans nie uda, to wrócę do żony" nie wróży dobrze na przyszłość. Bo mąż myśli tylko i wyłącznie o sobie, cała reszta się nie liczy, powinna byc jemu podporzadkowana. Nawet jak romans nie wypali, albo zmusisz go do zerwania - ten element związku się nie zmieni - dla męża związek liczy się tylko o tyle, o ile jemu jest w nim dobrze - reszta osob to dekoracje.
          Wystąpilabym o rozwód, niestety. Natychmiast.
          • pearl3434 Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 14:33
            Na razie cie nie kocha? O w morde,chyba bym mu przywalila i zobaczyla z gory czy cios byl wystarczajacy...!!! Ile bedziesz czekac az sie Twoj maz POPRAWI ?Albo wroci do Ciebie?Szanujmy sie!
      • grosz-ek Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 20:55
        > Groszku to do do Ciebie- ja niestety należę do tych 10% kobiet które nie są zad
        > owolone z intensywności pożycia- zbyt rzadko, zbyt krótko, ostatnio od kilku mi
        > esięcy w ogóle ale to nie oznacza dla mnie, że mam się rzucać w objęcia pierwsz
        > ego z brzegu samca.

        Cóż, nie zazdroszczę tej sytuacji. Mimo to próbuj. Mężczyźni w średnim wieku mają dłuższy start, więc potrzebują pobudzających sygnałów bardziej rozłożonych w czasie. Jeśli masz poważne zamiary na wieczór, to może warto już zacząć przy porannej kawie ich sygnalizowanie? Np: czy musisz być rano tak kompletnie ubrana? Podumaj, co może kręcić Twojego mężczyzną, a co dla Ciebie będzie miłe i zabawne.

        > Cały czas zastanawiam się co takiego się stało, że jak piszecie mój mąż był got
        > ów na nową miłość ??? Co takiego zrobiłam ??? Dlaczego kobiety po pracy do 17-
        > 18:00 muszą załatwić sprawy domowe o potem jeszcze dbać o dobre samopoczucie fa
        > ceta ??? Dlaczego my nie mamy prawa żeby ktoś dbał o nas ??? Wiem, że muszę mie
        > ć swoją dumę, ale ja go naprawdę kocham i nie wyobrażam sobie życia ani samej a
        > ni z kim innym. I nie chodzi o aspekt finansowy. Mam nadzieję, że oni oboje pot
        > rzebowali w swoich związkach trochę adrenaliny, mam nadzieję, że im minie. Ale
        > nie wiem czy ja psychicznie wytrzymam do tego czasu, czy potem będę potrafiła n
        > ormalnie funkcjonować pamiętając co się stało.

        Wet za wet. Gdy byliście młodsi, on zbyt często słyszał "nie". Teraz wszystkie te "nie" wracają do Ciebie, czasami w cokolwiek dziwny sposób. Na ten moment proponowałbym uzyskać od niego jasną deklarację, czy nadal jest z Tobą. Jeśli chce być nadal, to musi natychmiast zerwać wszelkie kontakty z Tą trzecią. A wtedy przyjdzie czas pracy nad odbudową poprawnych relacji w związku. Niestety, zaangażowanie musi iść z Twojej strony. Bo to Ty dostrzegasz problem, nie on.
      • santo_inc Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 21:45
        > ceta ??? Dlaczego my nie mamy prawa żeby ktoś dbał o nas ???

        Ależ macie prawo, pod warunkiem, że dostatecznie dużo dajecie od siebie.
      • ateofi Głowa do góry. 25.11.10, 11:20
        W małżeństwie obie strony muszą się starać, to banalna prawda, ale często zapominana. Małżeństwo to również sztuka ciągłego kompromisu z obu stron, co przy obecnie modnym egoistycznym podejściu ludzi nie jest łatwe.
        I wcale nie jest prawdą, że "wypadła Pani z rynku matrymonialnego". Może to też banalnie zabrzmi, ale czasem uczucie spada na nas w najmniej oczekiwanym momencie i nie trzeba tkwić w nieudanym związku ze strachu, że nic lepszego nas nie spotka. Moja mama znalazła szczeście będąc dobrze po 50-tce. Proszę nie pozwalać męzowi stawiać się w pozycji, że Pani jest na każde jego skinienie, trzeba mieć godność i szacunek do samej siebie, inaczej nikt nas nie uszanuje. Tak więc głowa do góry.Życzę powodzenia.
        • chavez666 Re: Głowa do góry. 25.11.10, 16:57
          Potwierdzam, że wiek 45 lat nie wyklucza z "rynku matrymonialnego", moja mama ma 50, pojechała do sanatorium i się zakochała.... w sumie mnie wkurza że ostatnio lansuje się na nastolatkę... ale w sumie nie ma tego złego.....

          ...w całym tym opisie związku i jego problemu... boli mnie u Ciebie to... że zakładasz że jesteś na straconej pozycji.... że to mąż rozmyśla o kochance, a Ty się tylko irytujesz i denerwujesz czy właśnie Cie nie zdradza

          wg mnie najlepsza w życiu jest strategia "krótkiej piłki", trzeba mieć szczere zamiary i głośno przypominać codziennie swoje oczekiwania, a jak ma się pecha do mężczyzn albo kobiet to bardziej opłaca się być wtedy singlem, albo po prostu próbować do skutku, aż znajdzie się kogoś kto szanuje drugą stronę nie mniej niż siebie
      • akunia Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 13:06
        Tak to już jest, że jak go dopadło to trudna sprawa i zastanawianie się jak on mógł i jak tamta może nie ma sensu. Chemia, zakochanie doprowadza ludzi do irracjonalnych zachowań. Jedno mnie uderzyło, że w trakcie rozmowy perfidnie stwierdza,że zobaczy jak to się ułoży. Facet wybacz ale nie ma jaj bo nie potrafi podjąć decyzji będziecie sie obie meczyły jesli ze strony tamtej jest to tez powazne. Ostatnio spotkałam kobiete bardzo atrakcyjną niezależną i bardzo silną, Matkę 5 dzieci dwoje juz pełnoletnich i trzeci mąż. Stwierdziła ,że zawsze trafiała na dziwne typy i tego musi sie pozbyć bo już sie meczy z tym chłopem, spełnila sie jako Matka i facet nie jest jej do niczego potrzebny. Jak będzie potrzebowała gderania to kupi sobie papugę a jak przytulania to psa albo kota i prac ,sprzątac i dbać o dobre samopoczucie chłopa nie bedzie musiała sie wysilać. Stwierdziła też ,że reanimowanie czegoś co się wali nie ma sensu i trzeba zadbać o samą siebie i naumieć się zdrowego egoizmu.
      • agatazieba Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 22:13
        45 lat? Moja droga, w tym wieku rozwiodła się moja współpracownica. Minęło 10 lat,ma wielu adoratorów, w tym chętnych do ożenku, mieszka sama i szczęśliwa.
        To tak a propos poczucia, że wypadłaś z rynku.
    • kozauwoza Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 16:45
      el.lena napisała:

      > Nie potrafię tego zrozumieć jak m
      > ożna tak po prostu, po 12 latach małżeństwa...się zakochać w nowo poznanej osobie.

      Ależ oczywiście że można, serce, jak to sie mówi, nie sługa.
      Musisz zarządać od niego określenia się - czy zastaje z Tobą czy idzie do niej. Nie czekaj w zawieszeniu jak mu się ułozy.
      • mwiktorianka Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 19:00
        To,ze masz 45 lat jeszcze nie oznacza,że nie spotkasz kogos wartosciowego.Kochac mozna w kazdym wieku.Twój maz jest strasznym egoista i moim zdaniem nie kocha Cię.traktuje Cie jak przedmiot,który mozna używac lub odstawic do kata jak sie znudzi.Mówi Ci bez ogródek o tym,że jak mu sie romans nie uda to wróci do Ciebie...tzn z braku laku.....A za jakis czas i to pewnie niedługi poszuka nowej.Tak jak ktos juz napisal;składaj jak najszybciej pozew o rozwód,szkoda marnowac zycia dla takiego "faceta".
        • grosz-ek Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 23:25
          > k jak ktos juz napisal;składaj jak najszybciej pozew o rozwód,szkoda marnowac z
          > ycia dla takiego "faceta".

          Z tym rozwodem, to może nie tak od razu. Najpierw proponowałbym walizkę z jego rzeczami i jasną deklarację, co wybiera - Ciebie, czy walizkę. Jak wybierze walizkę - tak to chyba wtedy można myśleć o rozwodzie. Jeśli Ciebie - to niech teraz natychmiast zrywa kontakty, a Ty następnie całą sprawę puść w /dev/null. I nigdy więcej do niej nie wracaj - nawet w kłótni.
    • blue_romka Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 20:56
      Wiesz, jeśli facet zdradzi, to przynajmniej sytuacja jest jasna i można się do niej ustosunkować. Ty nie możesz się ustosunkować, bo jesteś zawieszona. Mąż postawił Cię w bardzo trudnym, wręcz niemożliwym do zniesienia położeniu: czekaj, aż coś mi się wyklaruje, to albo z Tobą zostanę, albo odejdę. To delikatnie mówiąc nieuczciwe. Moim zdaniem powinnaś wyegzekwować od niego podjęcie decyzji, wóz albo przewóz. Jesteś jednak zakochana, a więc prawdopodobnie będziesz czekać na rozwój sytuacji. A rokowania nie są dobre, nawet jeśli tym razem wybierze Ciebie, o czym świetnie napisała verdana, więc nie będę powtarzać. I niestety, nie wierzę w dobre zakończenie.
      • melixsa Re: Mój mąż się zakochał 14.11.10, 22:59
        A jesteś pewna,że wciąż męża kochasz? Być może to tylko przyzwyczajenie do robienia wspólnych zakupów, budzenia się razem i czekania na kogoś w domu?
        Może obawiasz się reakcji znajomych, rodziny, wścibskich pytań, tego że zostaniesz na zawsze samotna?

        Gdy ktoś oświadcza Ci, że już nie kocha, to raczej nie jest wyznanie pod wpływem emocji. Szczególnie jeśli raczy Cię tym mąż, z którym przeżyłaś tyle wspólnych lat.

        Trudno jest w ustabilizowanym życiu rozsądnej kobiecie skoczyć na głęboką wodę. No bo i czego masz oczekiwać ? Że sypnie manną z nieba? Że samotność będzie super, że nagle odmłodniejesz? Tak się nie stanie. Budowanie nowego życia będzie trudne i bolesne. Ale z czasem satysfakcjonujące i lecznice.

        Piszę tak, gdyż uważam, że Twoje małżeństwo już się skończyło. Żyjesz nadzieją, że on się opamięta, że może ona go zostawi i wróci z podkulonym ogonem do Ciebie.
        Niestety nigdy nie będziesz mogla mu już zaufać. Pozostając w tym związku każdego dnia będziesz z lękiem wyczekiwać czy nie zastaniesz w domu spakowanych walizek.

        Kwestia tylko tego czy Ty weźmiesz życie w swoje ręcę, czy życie potraktuje Cię swoją prozą.

        Ściskam i życzę powodzenia.
        • el.lena Re: Mój mąż się zakochał 15.11.10, 09:54
          Dzięki melixso za Twój rzeczowy post. Wiem, że męża kocham i nie jest to tylko przyzwyczajenie. Zazwyczaj jestem dość rozsądną kobietą i myślę, że rozpoznałabym swoje uczucia wcześniej, jeśli to ja przestałabym go kochać. Nie chcę takiego życia jak opisujesz. Chcę móc znowu mu ufać, choć wiem, że to proste nie będzie. Zadaję sobie tylko pytanie czy on też tego chciałby, czy już zupełnie przekreślił dotychczasowe życie. Najgorsza jest niepewność. Pozdrawiam.
          • grosz-ek Re: Mój mąż się zakochał 15.11.10, 10:11
            Nie spiesz się z przekreślaniem swojego małżeństwa. Twój facet trochę się pogubił, trzeba go naprostować. Jasno, radykalnie i dobitnie. A później zacząć pracę nad małżeństwem - zaczynając przede wszystkim od siebie.
            • el.lena Re: Mój mąż się zakochał 15.11.10, 11:20
              Groszku, to do Ciebie. Tobie już dziękowałam za rzeczowość. Pisałeś, że mam traktować męża nie jak swojego męża tylko jak mężczyznę. ja chyba za mało wiem o życiu albo za bardzo go idealizuję bo starałam się zawsze widzieć w nim partnera a nie samca przed którym mam paradować w kusej spódniczce i ze świecącym biustem (prawdę mówiąc natura mnie wyposażyła dość dobrze). Zawsze starałam się widzieć jego potrzeby i często stawiałam je przed swoimi. Prawdą jest też że zdarzały się sytuacje kiedy mąż tego nie widział i nie doceniał pomimo moich wysiłków. Ja nie jestem ideałem, jak mnie dobrze wkurzył potrafiłam być niemiła. Chyba masz rację, że to teraz do mnie wraca ale dlaczego w taki sposób ??? Co takiego jest w męskim mózgu, że zamiast rozmawiać szuka szczęścia gdzie indziej ??? I jak sobie teraz wyobrażasz, że zacznę mu wysyłać esemesy itp kiedy wiem , że on czeka na esemesy ale od tamtej kobiety. Jak go przekonać , że może warto powalczyć o nasz związek ???
              • vienetta Re: Mój mąż się zakochał 15.11.10, 12:20
                Ten groszek to jakiś frustrat, w każdym wątku odpisuje to samo, widocznie coś mu w życiu nie wyszło i każdego ocenia wg jednego schematu. Nie przejmuj się tymi bredniami. Mąż i żona to nie tylko samiec i samica, bo Rodzina to jest coś ważniejszego i nie każdy jest na co dzień ideałem, ale to nie daje prawa do zdrady.
                • fionapl12 Re: Mój mąż się zakochał 04.12.11, 16:44
                  no, wlasnie. zgadzam sie z tym, ze wazna jest rodzina. czy mezczyzne mozna zatrzymac tylko seksem. czy nic innego sie nie liczy. Nie jestesmy zwierzetami, ktore nie panuja nad swoimi popędami. Milosc to nie zakochanie, potrzeba seksu to tez nie milosc.. zakochanie czesto jest potrzeba szukania wrazen, to iluzja, ze w nowym zwiazku bedzie lepiej, karmimy sie złudzeniami, ze ta nowa kobieta, czy ten nowy mezczyzna, to jest cos lepszego.. dopoki sie z nim/nią nie zwiazemy.. i wtedy zaslony spadaja.. nowy partner staje sie zwykly, czar pryska.. i znow pojawia sie szarosc dnia codziennego az do nastpenego romansu.. moim zdaniem o malzenstwo zawsze trzeba walczyc.. nigdy nie wiemy co kieruje tym drugim, moze wystarczy dluga rozmowa czy terapia malzenska i wszytsko wroci do normy. Przysiega malzenska do czegos zobowiazuje, sa czesto dzieci, ktore ucierpia.. nie mozna myslec tylko o sobie i wlasnym szczesciu.. jestesmy odpowiedzialni za naszego partnera i dzieci.. i nie dawajmy sie zwiesc ułudzie... ze z kims innym bedzie nam lepiej. Prawdziwa milosc.. nie zazdrosci, wszystko znosi.. we wszystkim poklada nadzieje.. jak przetrwamy próbę... to w naszych malzenstwach zaswieci slonce!
              • grosz-ek Re: Mój mąż się zakochał 15.11.10, 12:21
                el.lena napisała:

                > przed którym mam paradować w kusej spódniczce i ze świecącym biust
                > em (prawdę mówiąc natura mnie wyposażyła dość dobrze).

                To brzmi kusząco - także dla mnie. Ten tok myślenia mi się podoba.

                > Zawsze starałam się widz
                > ieć jego potrzeby i często stawiałam je przed swoimi. Prawdą jest też że zdarza
                > ły się sytuacje kiedy mąż tego nie widział i nie doceniał pomimo moich wysiłków
                > . Ja nie jestem ideałem, jak mnie dobrze wkurzył potrafiłam być niemiła.

                Przyjmij opcję zerową. Twój mąż też się dla Ciebie poświęcał, nie ma sensu sprawdzanie, które bardziej.

                > Chyba
                > masz rację, że to teraz do mnie wraca ale dlaczego w taki sposób ??? Co takiego
                > jest w męskim mózgu, że zamiast rozmawiać szuka szczęścia gdzie indziej ??? I
                > jak sobie teraz wyobrażasz, że zacznę mu wysyłać esemesy itp kiedy wiem , że on
                > czeka na esemesy ale od tamtej kobiety. Jak go przekonać , że może warto powal
                > czyć o nasz związek ???

                Przede wszystkim - dobrze wiedzieć, na czym się stoi. Czy on jest z Tobą, czy z walizką. Jeśli z Tobą - to wszystko zależy od Ciebie. Zastanów się, czego jeszcze z mężem nie robiłaś, a na co masz ochotę? Jak on może Tobie pomóc w realizacji Twoich fantazji seksualnych? Miej na uwadze Twoje potrzeby seksualne. Zachęć go, aby pomógł Ci w ich zaspokajaniu. Nie będzie to ani łatwe, ani proste. Wymaga to ogromnej szczerości wobec siebie samej. Bądź kreatywna. Staraj się, aby i on był kreatywny. Zabiłaś jego pomysłowość w Waszym związku, teraz będziesz musiała ją przywrócić na nowo. Może wyjazd gdzieś dalej? Wakacje w ciepłym kraju spędzone tylko w samej sukience? Masz wiele możliwości, wysil tylko wyobraźnię. I spowoduj, żeby on także ruszył wyobraźnię. Nadaj smaczku Waszemu pożyciu.

                Na uboczu - w swojej żonie też można się ponownie zakochać. Tylko ona musi chcieć na to pozwolić. Moja zmarła tragicznie żona pozwoliła mi na to. Zakochałem się w niej ponownie. A wtedy zdarzył się wypadek. Wtedy, gdy ponownie odkryłem radość życia oraz jak cudowną mam kobietę. Ogromnie opłakuję jej stratę.
                • purpurowa_komnata Re: Mój mąż się zakochał 15.11.10, 13:18
                  I wszystko jasne...
                  Groszek nie myliłam się Ty potrzebujesz pomocy-im szybciej tym lepiej.
                  Poszukaj terapeuty.
                  Nic Ci nie da obwinianie kobiet ani gadki o procentach.
                  Nie dobijaj innych kobiet-nie pomagasz ani sobie ani im.


                  > Na uboczu - w swojej żonie też można się ponownie zakochać. Tylko ona musi chci
                  > eć na to pozwolić. Moja zmarła tragicznie żona pozwoliła mi na to. Zakochałem s
                  > ię w niej ponownie. A wtedy zdarzył się wypadek. Wtedy, gdy ponownie odkryłem r
                  > adość życia oraz jak cudowną mam kobietę. Ogromnie opłakuję jej stratę.
                  • grosz-ek Re: Mój mąż się zakochał 15.11.10, 13:56
                    purpurowa_komnata napisała:

                    > I wszystko jasne...
                    > Groszek nie myliłam się Ty potrzebujesz pomocy-im szybciej tym lepiej.

                    Sorki, ale jakiej pomocy ja potrzebuję? Co jest takiego naglącego w mojej sytuacji, że im szybciej, tym lepiej? Może ja nie widzę jakichś zagrożeń? Weź i mnie uświadom, co ze mną jest nie tak? Bo ja, choć się staram, niczego takiego nie dostrzegam. Fakt, jestem sam, bo żona mi nagle zmarła kilka tygodni temu. Nie jestem jednak w jakiejś głębokiej depresji, bo 4 dzieci mi na to nie pozwala. Jest mi smutno, nie przeczę, trochę idealizuje moją żonę, ale chyba nie aż tak bardzo, żeby to miałoby być w jakiś sposób groźne dla mnie, mojej rodziny, albo otoczenia. Staram się udzielać odpowiedzi ze swoją najszczerszą wolą pomagania, bez żadnych złych intencji. Nie namawiam do natychmiastowego rozwodu, tylko samokrytycznego spojrzenia na poziom udanego seksu w danym związku. Mam za sobą 15-letni staż w związku, który pomimo wielu trudnych chwil, był oceniany przeze mnie jako bardzo udany. Próbuję podzielić się swoim doświadczeniem, które nabyłem w trakcie tego związku, nie przeze mnie zakończonym.
                    Miałem podobną sytuację (choć nie tożsamą) jak tą prezentowaną w wątku. Też się zaplątałem w internetową znajomość o erotycznym podtekście. Żona, gdy się o tym dowiedziała, postawiła mnie do pionu i kazała natychmiast ją zerwać. Jej stanowczą postawą wystraszyłem się nie na żarty i internetową znajomość od razu zakończyłem. Patrząc z perspektywy czasu, tak postępując, uchroniła mnie o potężnego błędu. Ale, co ważne, nigdy więcej do tej sytuacji nie wracała, zamiast tego zafundowała nam ponowny miesiąc miodowy. Chylę głowę przed mądrością mojej żony i tę mądrość chciałbym autorce wątku przekazać. Przepraszam, jeśli robiłem to w nieumiejętny sposób

                    PS. Wszelkie odpowiedzi nie związane z tematem wątku proszę udzielać w tym: forum.gazeta.pl/forum/w,898,118725871,118725871,Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia_.html
                    Nie zamulajmy, nie zbaczajmy na inne tematy. Uszanujmy problem zgłaszającego.
                    • purpurowa_komnata Re: Mój mąż się zakochał 15.11.10, 15:39
                      Dlatego,ze wszystko sprowadzasz do seksu podpierając to pseudo naukowymi dowodami i procentami, z których wynika,ze małżeństwo to dla mężczyzny nielimitowany seks.
                      Czyli kobieta to biust plus pochwa i ewentualnie inne otwory.
                      Szybsze i lepsze rozwiązanie:
                      wizyta w odpowiednim sklepie i nabycie potrzebnych rzeczy.
                      Zastanów się trochę-bo wynika z tego,ze o kobietach nie wiesz nic, a i o mężczyznach niezbyt wiele-a wydaje Ci się,ze jesteś ekspertem.
                      • lemmy_kilmister Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 23:07
                        purpurowa_komnata napisała:

                        > Dlatego,ze wszystko sprowadzasz do seksu podpierając to pseudo naukowymi dowoda
                        > mi i procentami, z których wynika,ze małżeństwo to dla mężczyzny nielimitowany
                        > seks.
                        > Czyli kobieta to biust plus pochwa i ewentualnie inne otwory.

                        No ale jakoś właśnie na te otwory chcecie mieć całkowity monopol. Jak się chce monopolu, trzeba też widzieć drugą stronę medalu. Albo zaspokajasz cały popyt bez dodatkowych żądań, albo obniżasz podaż i żądasz coraz więcej w zamian. Ale za bardzo obniżysz podaż i jakość może się nagle pojawić konkurencja.

                        Jeśli kobieta nie zaspokaja faceta seksualnie, bo nie widzi takiej potrzeby i mało przeszkadza jej, że facet chodzi sfrustrowany, on odczuwa to jednoznacznie jako brak miłości z jej strony. Naprawdę trudno jest dostrzec jakieś zalety małżeństwa w takiej sytuacji. Chyba, że ktoś odpuści sobie seks na rzecz obiadku na stole, zadbanego mieszkania, wspólnych zakupów, wakacji itp. bzdetów.
                    • completely_new_me Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 14:10
                      tiaaaa, zona zmarla kilka tygodni temu, ale ty nie jestes w depresji tylko w spokoju wypisujesz sobie idiotyzmy na forum, a świstak siedzi...
                      trolluj dalej
                      mam chodziaż nadzieje, ze sam nie wierzysz w to co wypisujesz, chciales jeno powkurzac ludzi bo pogoda brzydka i nie masz co robic :/
              • amj6 nie szanujesz siebie a wymagasz tego od innych? 25.11.10, 11:22
                uważam, że na ratowanie z Twojej strony już za późno - przykro mi ale mąż widocznie Cię nie szanuje - bo Ty nie szanujesz siebie.

                Nie można stawiać wygody/potrzeb męża nad własne - jak się tak ciągle takiemu nadskakuje to później problem gotowy - Ty nie masz być jego opiekunką/kucharką/sprzątaczką/kochanką na każde jego zawołanie - bo wtedy prawdziwej kobiety poszuka gdzie indziej, w końcu... ta co jest w domu nawet przy takiej postawie i takim bezczelnym oświadczeniu z jego strony, nie zamierza go wyrzucić - co więcej, chce mu zacząć bardziej nadskakiwać!! nieźle Cię "wytresował" - brawo
                trzeba znaleźć złoty środek - a gdy to Ty ciągle dbasz o dobre samopoczucie męża i o wszystko w domu, to nie jest złoty środek!

                chcesz szacunki i należytego traktowania? zacznij od SIEBIE!
                zaciśnij zęby i walizki natychmiast za drzwi - powiedz mu, że go kochasz, ale Twoja miłość do niego nie daje mu prawa tak Cię traktować i że na to nie pozwolisz - i koniec rozmowy! szanuj siebie i nie pozwól się tak traktować - sama czujesz, że to nie w porządku, że z inną kobietą wymienia takie wiadomości, że chce na razie przeczekać w domu by zobaczyć jak się sprawa rozwinie by w razie niepowodzenia miał miękkie lądowanie obok gosposi.
                wywal go na zbity pysk, i staraj się później przy nim nie płakać. postaraj się być silna - bo będzie bolało ale... prawda jest taka, że jeśli pozwolisz mu się tak traktować stracisz go na zawsze - nie myśl, że coś co zaczniesz robić może cokolwiek zmienić, nawet jeśli nie uda mu się z tą kobietą, poszuka za chwilę następnej - jednak jeśli go wyrzucisz i zaczniesz naprawdę szanować siebie i wymagać tego szacunku od innych - on może zobaczyć prawdziwą zmianę.

                a jeśli będzie chciał wrócić? nie bądź głupia i nie pozwól mu od razu (o ile w ogóle po jakimś czasie nie przejrzysz na oczy i nie zobaczysz, że samotność jest czasem lepsza niż ktoś taki obok) - niech wtedy się wysili i postara zdobyć Cię na nowo - a Ty pokaż mu że warto - zadbaj o siebie, zacznij stawać swoje potrzeby na pierwszym miejscu, zacznij spotykać się z koleżankami a nie tylko z nim, zacznij nie być na każde jego zawołanie, zacznij wierzyć, że coś dobrego w życiu Ci się należy - nie mniej niż jemu.

                nie możesz wymagać żeby traktował Cię jak powinien traktować mąż żonę - skoro Ty sama mu pokazujesz że traktujesz się jak szmatę.



      • maugorzata2008 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 22:27
        Ależ on ją już zdradził! "Gorące smsy", wyznania, dążenie do stworzenia nowego związku (no, w tym wypadku "czekanie, jak się ułoży")... To wszystko też jest zdrada. Nie trzeba koniecznie włożyć "wiadomo co" "wiadomo gdzie", żeby zdradzić. A jeżeli masz wątpliwości, to zobacz jak ona teraz cierpi.
        Facet nie dochował żadnego ze swoich ślubów: ani miłości, ani wierności, ani uczciwości małżeńskiej.
        • lemmy_kilmister Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 23:17
          > Facet nie dochował żadnego ze swoich ślubów: ani miłości, ani wierności, ani uc
          > zciwości małżeńskiej.

          Z miłością trochę nawalił, ale nad tym trochę trudno panować. A wierność i uczciwość jak najbardziej tak. Przecież podobno seksu nie było, a żonie o wszystkim wprost powiedział jak jest bez owijania w bawełnę. Więc nie przesadzaj.
    • powerextension Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 13:29
      I tu jest problem. Powiedział Ci , że jesteś nudna, bo nie docenia domowego miru i rutyny, która sprawia, że życie jest znośne i przewidywalne. Facet jest kompletnie niedojrzały plus ma problem z kryzysem wieku średniego.
      Ponieważ i tak raczej nie ma szans na normalną kontynuację, na odchodnym zrobiłabym takie motyle w brzuchu, żeby do grobowej deski nie zapomniał.
      A Ty jesteś dla niego za dobra, za miła, prawdopodobnie nie warkniesz nigdy, emocje wolisz stłamsić albo zapomnieć niż ulać, pan ma wszystko pod pysk podstawione itd. itd. itd.
      Na początek proponuje wywalenie jego rzeczy przez okno - po co się męczyć i jeszcze go pakować, zmienić zamki , wyczyścić konto z oszczędności i wyjechać gdziekolwiek, a dzieci po prostu mu zostawić. To pierwszy krok do bycia nie nudną i nieprzewidywalną oraz tajemniczą - niech sk.. myśli cały czas co jeszcze go czeka.
      Z facetami tak jest, czasami trzeba przypomnieć o swoje mrocznej stronie, żeby doceniali to co mają na codziennie.

      • triss_merigold6 Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 13:52
        O tak, raz na jakiś czas piekło na ziemi w celach wychowawczo-dydaktycznych i już pan nie skarży się na nudę oraz przewidywalność.
        • urquhart Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 15:56
          triss_merigold6 napisała:
          > O tak, raz na jakiś czas piekło na ziemi w celach wychowawczo-dydaktycznych i j
          > uż pan nie skarży się na nudę oraz przewidywalność.

          Duża cześć to synalkowie despotycznej mamusi którym taka terapia pomoże bo za nią tęsknią, ale warto sprawdzić , bo jednak to nie wiekszość.
          _____________________________________
          Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
          • triss_merigold6 Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 18:05
            Nie chcę być nieuprzejma ale może jednak wróć na forum, na którym czujesz się najlepiej? Mężczyźni ze skromnym doświadczeniem praktycznym nie powinni tak kategorycznie dawać rad innym.
            • urquhart Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 18:18
              triss_merigold6 napisała:
              > Nie chcę być nieuprzejma ale może jednak wróć na forum, na którym czujesz się n
              > ajlepiej? Mężczyźni ze skromnym doświadczeniem praktycznym nie powinni tak kate
              > gorycznie dawać rad innym.

              No tak, nie zauważyłem faktycznie że ty pretendujesz do dydaktyzmu i dawania rad innym i bycia autorytetem i guru dla babek co maja znacznie mniej testosteronu i jaj niż ty, a mnie w końcu jedynie przyciąga możliwość skonfrontowania innego niż mój punktu widzenia. Zakumałem, czujesz się tu gospodarzem z twoim doświadczeniem w związkach, w końcu to forum eksperckie :)

              _____________________________________
              Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
              • triss_merigold6 Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 18:22
                Konfrontuj sobie, szczęść Boże.
                Na pewno czuję się ekspertem jeśli chodzi o rozmaitość układów oraz ich jakość, ponieważ były różne, i fajne i niefajne. Za to faktycznie, nie mam większych doświadczen z pikselami, jakoś nie miałam czasu.
                • urquhart Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 18:56
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Na pewno czuję się ekspertem jeśli chodzi o rozmaitość układów oraz ich jakość,
                  > ponieważ były różne, i fajne i niefajne.

                  A ja ci z reguły kibicuję, choć dziwi mnie Twoje nieuzasadnione przekonanie że kobiety o zupełnie innej konstrukcji psychicznej mogłyby podążyć twoja specyficzną przebojową drogą.
                  Z tym że mnie faktycznie interesuje bardziej niż Ciebie zagadnienie i refleksje jak sprawić żeby ten jeden jedyny związek i życiu był obustronnie satysfakcjonującym i miłość miała materiał napędowy pomimo przeciwności i to faktycznie nas bardzo odróżnia.
                  _____________________________________
                  Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
                  • adellante12 Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 25.11.10, 11:02
                    Z tym że mnie faktycznie interesuje bardziej niż Ciebie zagadnienie i refleksje
                    > jak sprawić żeby ten jeden jedyny związek i życiu był obustronnie satysfakcjonującym


                    Hmmmm..... Widzisz gdyby tak było to bylibysmy jak bociany, jeden związek dozywotnio.
                    Jakoś nie bardzo wydaje mi się to mozliwe. ktoś wie czy historia zna takie PRAWDZIWE przypadki?? :))
                    • czerwony.poll74 Dożywotni związek - to proste 25.11.10, 12:59
                      Jeśli się krótko żyje.
        • kozauwoza Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 18.11.10, 08:44
          Zależy jaki pan. Jakaś safanduła to może lubi taką babę-hersz :-)
      • santo_inc Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 16:39
        > I tu jest problem. Powiedział Ci , że jesteś nudna, bo nie docenia domowego mir
        > u i rutyny, która sprawia, że życie jest znośne i przewidywalne. Facet jest kom
        > pletnie niedojrzały plus ma problem z kryzysem wieku średniego.

        Chcesz powiedzieć, że docenianie miru domowego i rutyny jest niezbędne do osiągnięcia dojrzałości?

        > A Ty jesteś dla niego za dobra, za miła, prawdopodobnie nie warkniesz nigdy, em
        > ocje wolisz stłamsić albo zapomnieć niż ulać, pan ma wszystko pod pysk podstawi
        > one itd. itd. itd.

        Pan ma widocznie podstawione pod pysk wszystko to, co uzna za stosowne pani. Jakby miał podstawione pod pysk wszystko to, na co ON będzie miał ochotę, zapewniam Cię, że nie będzie ani jej zdradzał, ani się nie zakocha.
        • powerextension Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 20:46
          odp. a) oczywiście
          odp.b) ROTFL
          Kobieta była po prostu ZBYT dobra, ZBYT wyrozumiała, zbyt tłumacząca pana. Gdyby pan miał dzień zapełniony wyzwaniami dla domu i rodziny, a od czasu do czasu mały sajgon oraz wiszącą w powietrzu alternatywę kopa w du..ę i pozwu - zapewniam Cię byłoby idealnie.
          Generalna rada dla kobiet jest taka, że nie należy wychodzić za mąż i zakładać rodziny z byle jakim kolesiem tylko dlatego, że się z nim przespało. Są kolesie, którzy nadają się tylko i wyłącznie do seksu , a potem wypad i są faceci, z którymi można - po kolejnych testach próbnych - budować rodzinne stado.
          • triss_merigold6 Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 21:03
            No o to chodzi. Nie należy mylić porywów serduszka z porywami innych partii ciała. Są faceci, którzy znakomicie sprawdzają się w roli nocnych czasoumilaczy, ale nie należy ich trzymać w domu do rana, podawać śniadania, ani tym bardziej zapraszać do wspólnego życia. Po prostu mają wgraną funkcję rekreacyjną, można skorzystać i nie dorabiać do tego ideolo. To tak samo jak z pracownicami agencji towarzyskich - nie służą do gotowania obiadu, rodzenia dziedziców czy pokazywania rodzicom na wigilii.
            • grosz-ek Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 15.11.10, 23:00
              > No o to chodzi. Nie należy mylić porywów serduszka z porywami innych partii cia
              > ła. Są faceci, którzy znakomicie sprawdzają się w roli nocnych czasoumilaczy, a
              > le nie należy ich trzymać w domu do rana, podawać śniadania, ani tym bardziej z
              > apraszać do wspólnego życia. Po prostu mają wgraną funkcję rekreacyjną, można s
              > korzystać i nie dorabiać do tego ideolo. To tak samo jak z pracownicami agencji
              > towarzyskich - nie służą do gotowania obiadu, rodzenia dziedziców czy pokazywa
              > nia rodzicom na wigilii.

              Jak to się ma do wątku, w którym piszesz? Kobieta przeżyła z nim 12 lat, a Ty sugerujesz, że to "czasoumilacz"? Zdrowa jesteś? Listy czytasz? Kobieta ma realny problem z długoletnim partnerem, a Ty przyrównujesz to do panienki z agencji towarzyskiej? A ponoć to ja jestem frustrat ...
            • urquhart Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 16.11.10, 08:29
              triss_merigold6 napisała:
              > No o to chodzi. Nie należy mylić porywów serduszka z porywami innych partii cia
              > ła. Są faceci, którzy znakomicie sprawdzają się w roli nocnych czasoumilaczy, a
              > le nie należy ich trzymać w domu do rana, podawać śniadania, ani tym bardziej z
              > apraszać do wspólnego życia. Po prostu mają wgraną funkcję rekreacyjną, można s
              > korzystać i nie dorabiać do tego ideolo.

              Wydaje mi się poniekąd masz swoją rację. Z tym że nieliczni patetyczni poświęcający się metroseksualni czuli ojcowie już dawno rozdrapani, wiec pozostaje wybierać w tym co zostało. A oni też są istotami ludzkimi i mają swoje własne inne potrzeby i oczekiwania.
              _____________________________________
              Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
          • santo_inc Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 25.11.10, 18:06
            > Kobieta była po prostu ZBYT dobra, ZBYT wyrozumiała, zbyt tłumacząca pana. Gdyb
            > y pan miał dzień zapełniony wyzwaniami dla domu i rodziny, a od czasu do czasu
            > mały sajgon oraz wiszącą w powietrzu alternatywę kopa w du..ę i pozwu - zapewni
            > am Cię byłoby idealnie.

            Rozumiem, że taka teoria jest fajna z punktu widzenia wojujących feministek, ale czy znajduje jakiekolwiek potwierdzenie w badaniach?

            > Generalna rada dla kobiet jest taka, że nie należy wychodzić za mąż i zakładać
            > rodziny z byle jakim kolesiem tylko dlatego, że się z nim przespało.

            No a to akurat oczywistość.
          • fionapl12 Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 04.12.11, 16:58
            Mój był kolesiem wlasnie idealnym do zalozenia rodziny i tez po 15 latach malzenstwa sie zakochal w 25 latce.. nie ma reguły..
        • adellante12 Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 25.11.10, 10:58
          santo_inc napisał:

          > > I tu jest problem. Powiedział Ci , że jesteś nudna, bo nie docenia domowe
          > go miru i rutyny, która sprawia, że życie jest znośne i przewidywalne. Facet jest kom
          > > pletnie niedojrzały plus ma problem z kryzysem wieku średniego.
          >
          > Chcesz powiedzieć, że docenianie miru domowego i rutyny jest niezbędne do osiąg
          > nięcia dojrzałości?
          >
          > > A Ty jesteś dla niego za dobra, za miła, prawdopodobnie nie warkniesz nig
          > dy, em
          > > ocje wolisz stłamsić albo zapomnieć niż ulać, pan ma wszystko pod pysk po
          > dstawi
          > > one itd. itd. itd.
          >
          > Pan ma widocznie podstawione pod pysk wszystko to, co uzna za stosowne pani. Ja
          > kby miał podstawione pod pysk wszystko to, na co ON będzie miał ochotę, zapewni
          > am Cię, że nie będzie ani jej zdradzał, ani się nie zakocha.

          To się nazywa pełne dorobienie ideologii...
          Zastanawiam sie czasem tylko czy naprawdę panuje tak potężna głupota czy tylko tak zaszczepiono myslenie politycznie poprawne...
          Juz postawiona diagnoza przeprowadzony proces wydany wyrok wykonana publiczna egzekucja... Moze teraz czas na wysłuchanie oskarzonego???
        • tully.makker Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 25.11.10, 12:09
          Ja
          > kby miał podstawione pod pysk wszystko to, na co ON będzie miał ochotę, zapewni
          > am Cię, że nie będzie ani jej zdradzał, ani się nie zakocha.

          W zyciu nie czytalam wiekszej bredni. Pan, ktory ma podstawione wszystko pod pysk w trymiga pojdzie do pani, ktora pod pysk nie podstawi mu niczego, i bedzie sie musial zdrowo naharowac, zeby na niego w ogole spojrzala.

          Nikt z nas nie ceni tego, co latwo i bezwysilkowo dostepne. ma to zastasowanie rowniez w zwiazkach malzenskich.
          • santo_inc Re: Brakuje mu emocji i adrenaliny 25.11.10, 18:07
            > W zyciu nie czytalam wiekszej bredni. Pan, ktory ma podstawione wszystko pod py
            > sk w trymiga pojdzie do pani, ktora pod pysk nie podstawi mu niczego, i bedzie
            > sie musial zdrowo naharowac, zeby na niego w ogole spojrzala.

            Nie miałem na myśli usługiwania panu, tylko zaspokajanie wszystkich jego potrzeb.
    • demonsbaby terapia szokowa 18.11.10, 09:08
      nic więcej mi do głowy nie przychodzi. I tak już pokazał swój brak lojalności. Jeżeli nie umie podjąć decyzji - ty mu w tym pomóż. Łatwo nie będzie, ale życie w trójkącie, wykończy przede wszystkim Ciebie.
      Od czego zacząć? Zaproponuj panu wyprowadzkę do tamtej kobiety, powiedz, że mu ułatwisz, bo poinformujesz jej męża, że właśnie tam się wprowadza jej nowy kochanek.
      Daj sobie czas, na otrząśnięcie się i wyjście z tego dołka.
      Drastyczne cięcia, w innym razie będzie trwał impas - twój życiowy - a męża romans rozkwitnie.
    • wj_2000 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 10:57
      Rozważałaś też rozsądną koncepcję: "Liczyć, że mu minie". Tym szybciej mu minie im mniej będziesz histeryzować.
      Praktycznie nie ma małżeństw w których wcześniej czy później nie wystąpi zdrada. Tak nas ukształtowała ewolucja - zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Optymalny okazał się kompromis między monogamią (u ludzi, jak u ptaków konieczny jest udział obojga rodziców w odchowaniu potomstwa - tak było w każdym razie przez setki tysięcy lat - ze względu na konieczność kształtowania mózgu, by stał się on przydatny), a skrywaną zdradą. Przedsiębiorczy mężczyzna mógł spłodzić więcej potomstwa niż w ciągu całego życia była zdolna urodzić jedna kobieta, a przedsiębiorcza kobieta mogła odchować (wraz ze stałym partnerem) pewien ułamek dzieci z ojcem biologicznie lepszym niż jej stały partner. Lepszy ale dla niej na stałe niedostępny, bo na monogamiczne małżeństwa nie wystarczy udanych okazów!!!
      • wj_2000 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 11:06
        Mogę jeszcze dodać, że we współczesnych realiach ta strategia jest poniekąd atawizmem, ale kształtować będzie naszą psychikę jeszcze przez wiele pokoleń.
        Bo z każdym atawizmem trudno jest walczyć samym rozumem. Ot, choćby atawizmem jeść dużo, słodko i tłusto. Kiedyś było to korzystne, bo żywności generalnie brakowało, więc gdy trafiła się okazja, należało jeść "do oporu" by zgromadzić zapas na kolejną posuchę jedzeniową. Dzisiaj prowadzi to do katastrofy otyłości i większość nie potrafi zapanować nad swoim atawizmem. Smaczne jedzenie, choć już niepotrzebne, bośmy najedzeni i "zapasem" na biodrach, nadal sprawia nieprzemożny pociąg i wybitną rozkosz.
        Atawizm seksualny jest jeszcze silniejszy i - gdyby nie kłopoty logistyczne człowieka z rodziną - byłby jeszcze znacznie częściej zaspokajany niż atawistyczny ciągły apetyt.
      • agra1 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 11:13
        czyli na razie pan szanowny ma komfortową sytuację. Kochanka na boku - nie mieszka z nią, więc wszystkie upierdliwości dnia codziennego odpadają.
        Żona w domu, stłamszona i usiłująca sie przypodobać - luksus normalnie. po jakiego hrzyba w tym układzie on ma cokoliek zmieniać? przecież jest wygodnie.
        Moja propozycja jest taka: Skoro nie chcesz się rozwodzić - Twoje prawo. Ale nie musisz dawać sie tak poniżać. Czyli walizka w dłoń i jazda, męzu drogi , do tej pani. Jak ci przejdzie, to ewentualnie możemy porozmawiać. Zawsze jest też możliwe, ze pani stwerdzi, ze z przyczyn różnych nie może go zakwaterować u siebie - i będzie musiał sie zastanowić, czego on od życia naprawdę chce.
        Dopóki fscet będzie miał wszystkie korzyści z żony i kochanki, a żadnych minusów wynikających z takiego układu, to sie nie zmieni.
      • iamhier Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:17
        do w_j-ja wiem,że mój żonkoś tylko czekał na moment gdy zaczne przebąkiwać o dzieciach.To jest chyba jedyna rzecz,której On ode mnie chce.Daje to do zrozumienia.Jako,że jest starszy ode mnie 7 lat to troche inaczej jego zycie sie potoczylo....anizeli by chciał....
        Gdybym tylko zaczęła się o to starac to dobrze wiem,ze ....nie odmowilby...Mimo żony,a nawet mimo dzieci z nią......

        Widocznie tak miało być.....
    • forencka Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 11:11
      Jedyna metoda, ,sprawdzona i skuteczna: wykreśl go ze swojego życia i zacznij od nowa. On cię nie kocha. ZACZNIJ OD NOWA. Inaczej będziesz potwornie nieszczęśliwa. Na nic się nie oglądaj, zadbaj o siebie. Jaśnie pan niech spada i sobie robi wszystko dla siebie, łąskawca. ZOSTAW GO! Są tacy, którzy zrobią wszystko dla ciebie. Szkoda marnować czas!
    • ylfeth Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 11:18
      Wiem że to boli, wiem że jesteś zrozpaczona, wiem że masz dom, rodzinę, zależy ci na tym, być może go jeszcze kochasz. Ale powiem Ci jedno: *w*p*i*e*r*d*l* go!
      Kobieto, on Ciebie ZDRADZIŁ! I to w najgorszy z możliwych sposobów - emocjonalnie. To nie jest jednorazowe bzykanko tylko regularny romans, do którego w dodatku się przyznał i jak się wydaje - nie bardzo się przejmuje. Zranił Cię, zdradził, poniżył, w dodatku uważa że nic się nie stało, bo na chce mieć chwilę szczęścia. Pieprzony egoista! Generalnie on leje na Ciebie i Waszą rodzinę. Więc albo krótko - ma natychmiast skończyć ten romans, kategorycznie i raz na zawsze, albo won!
      I wierz mi - nie przejdzie mu. Z resztą co to za partner, który zdradza żonę, ale jakby mu tak nie wyszło, to oznajmia że poczeka i zobaczy co z tego wyjdzie?!?!

      Dla mnie to jest skandal.

      Kobieto, nie jesteś jego własnością, wiem, że po tylu latach jest się przyzwyczajonym, nawet uzależnionym, ale całe życie przed Tobą i nie warto go spędzać jako podnóżek męża. Jesteś pełnowartościowym człowiekiem, zasługujesz na szacunek, miłość i uczciwość. Będzie ciężko, może rok, może dwa, ale z czasem staniesz na nogi.

      I nie pozwól mu wrócić jak zacznie skamleć, że popełnił błąd.
      • lonely.stoner Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 11:47
        spakuj mu walizke i niech sobie sam radzi. pieprzony egoista i dran. Nie daj sie wciagnac w takie bagno. Im predzej zaczniesz myslec o sobie samej i dzieciach tym predzej staniesz na nogi. O alimenty mozna sie starac bez rozwodu.
        • uwolnic_cyce Re: Mój mąż się zakochał 26.11.10, 08:03
          Oj tam zaraz zrywać, wystawiać, narażać się na koszta rozwodowe. Nie lepiej uświadomić mężą tej trzeciej o tym co porabia jego żonka? A ta babka co przez prącie domowe (mężą znaczy się) spać nie może to powinna do domu zamówić sobie chippendals`a, żeby pomół jej zasnąć.
    • uknown jakież to typowe 25.11.10, 11:32
      Twój mąż przeżywa kryzys wieku średniego, potrzebuje w swoim ustabilizowanym życiu coś zmienić, ta kobieta nie jest niczemu winna, ona prawdopodobnie z tych biednych porzuconych z dziećmi, która w każdych spodniach widzi nadzieję na lepsze życie dla swoich dzieci, winny jest twój mąż, który poszukuje nowej adrenaliny, nowej namiętności i nie bardzo się troszczy o to, co w związku z tym stanie się jego dotychczasowym życiem czyli tobą (dziećmi?). Pytanie jest takie: czy ty faktycznie chcesz potulnie czekać aż on i jego kochanka podejmą decyzje co do wspólnego życia bądź jego braku czy też chcesz coś zrobić ze SWOIM życie, które już i tak (niezależnie od ich decyzji) się zawaliło? Nawet jeżeli kochasz go aż tak bardzo jak piszesz, to nie powinnaś biernie czekać, bo w ten sposób pozbawiasz się resztek godności i szacunku nawet w jego oczach, bo on widzi że jesteś do niego wiernopoddańczo przywiązana, więc nie musi walczyć o ciebie, zabiegać o uczucia, może mieć nawet kilka kochanek i po każdej wracać do ciebie, bo ty go kochasz i jesteś skłonna wszystko wybaczać byle tylko z tobą był. Wiem, że to trudne, ale powinnaś pomyśleć o jak najszybszym rozstaniu, każ mu się wyprowadzić albo wyprowadź się sama - wbrew pozorom to najlepsza metoda, aby zaczął doceniać to, przed czym teraz ucieka, czyli stabilizację, komfort, przewidywalność i związek, w którym ktoś czeka, dba, pamięta, zabiega ... Wielu facetów właśnie w takim momencie trzeźwieje i stawia się na żoninym progu z wiechciem kwiatów i prośbą o przebaczenie, bo wymuszona samodzielność, wolność i życie w pojedynkę albo z tą upragnioną idealizowaną inną kobietą szybko rozwiewa złudzenia i uświadamia co stracili. Doprowadź do takiej sytuacji i przekonaj się: wróci czy nie, jeżeli wróci to możesz mu nawet wybaczyć jeżeli tak dyktuje ci serce, a jeżeli nie wróci, to sytuacja jest jasna i klarowna. Ona musi jednak odczuć, że na jego zdradę zareagowałaś odrzuceniem i że zdrada = koniec, bo inaczej tylko go rozzuchwalisz i po pierwszej kochance (nawet jak ją rzuci) możesz się w krótkim czasie spodziewać następnych, bo wszak kochająca żona wybacza, że nie jest jedyna .. Bez względu na to jak bardzo cię boli, weź się w garść i walcz o szacunek dla siebie we własnych i jego oczach, bo nic nie jest gorsze niż wyczekiwanie na miłość od kogoś, kto zdradza, lekceważy i nic sobie nie robi z twojego uczucia ...
      • bifka Re: jakież to typowe 25.11.10, 14:40
        zgadzam się w całej rozciągłości, że tylko terapią szokową można coś zdziałać, najgorszym rozwiązaniem jest czekać aż się samo wyjaśni, bo może się nie wyjaśnić nigdy, bo skoro mąż może mieć i żonę czekającą z obiadem i kochankę czekającą z seksem, to po co ma z czegokolwiek rezygnować?! w większości znanych mi przypadków zdrad rozstanie z dotychczasowym partnerem oraz brutalna rzeczywistość "postkoitalna" bardzo skutecznie trzeźwiły zakochaną parę i powodowały chęć powrotu na dawne, pogardzone wcześniej "pozycje", czyli na łono żony/męża, którzy może są i nudni, przewidywalni i nie oferują seksualnych fajerwerków, ale gwarantują stabilny układ życiowy i emocjonalny, troskę i opiekę, normalność po prostu, zaś nowy partner zazwyczaj gwarantuje kupę problemów i kłopotów. jak zażądasz jego wyprowadzki i postawisz ultimatum, to najprawdopodobniej szybko oprzytomnieje i zastanowi się, czy chce rozpoczynać od nowa życie z tą panią i jej dziećmi czy też woli pozostać na starych śmieciach. jeżeli wybierze nowe, to trudno, pogódź się z tym, i tak nie było by już z niego pożytku dla ciebie a lepiej dowiedzieć się o tym już teraz niż męczyć się kolejne lata i dowiedzieć się o kolejnej kochance.
    • winniepooh Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 11:44
      historyjka banalna jak z serialu

      dlaczego mu po prostu nie powiesz, ze skoro nie potrafi sie zdecydowac to niech swoj stan zawieszenia przeczeka w hotelu. dajesz mu 2 tygodnie do namyslu. po tym czasie wnosisz pozew rozwodowy.
      jesli odmowi dobrowolnej wyprowadzki wnosisz pozew jutro.
    • iamhier Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:06
      Byłam w sytuacji podobnej.Nic nie zrobisz,jeśli będziesz chciała ich rozdzielić,zawłaszczyć go dla siebie -przegrasz.Opcji masz kilka:wyrzucic go z domu,robić dzieci co rok by go zatrzymać...

      Ale,nie jedną już taką historię widziałam i zawsze kończy się podwójnym ojcostwem i podwojnymi związkami.Problem jest tylko taki,kiedy to nastąpi.Jesli sie zakochal naprawde z wzajemnoscia i trwa to dosc dlugo (mierzyc w latach) to i tak beda musieli ten uklad skonsumowac...Nie zdziw sie jesli twoje hipotetyczne dzieci beda mialy przyrodnie rodzenstwo...

      Rada moja taka:im bardziej go bedziesz zatrzymywac,tym bardziej ich do siebie zblizysz....Swiat jest maly...Sposrod 5 takich sytuacji ,tylko 2 zakonczyly sie szczesliwie dla takich zon jak ty....

      Ja jestem troche w podobnej sytuacji,tyle ze zakochal sie we mnie zonaty mezczyzna....ale....to historia ,ktora trwa juz lat kilkanascie.W zasadzie chcial ze mna byc juz od czasow mojej szkoly sredniej,tylko ja o tym nie wiedzialam,a on musial mierzyc sie z konkurencja.Ma teraz 39 lat....
    • leew1 "serce nie sługa"! 25.11.10, 12:25
      to stare i mądre przysłowie. Zakochać może się każdy i w każdym wieku. Staż małżeński jest tu bez znaczenia-(12,22 czy 42 lata).Jeśli nie wyprowadza się z domu i nic nie wskazuje na to by miał Cię opuścić, to co przeszkadzają sms-y? Przecież taki flirt jest zgodny z naturą człowieka. Nie każdy chce być nieprzyjemnym ponurakiem dla innych, a miła rozmowa nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Lepiej się spokojnie wysypiać, bo to źle wpłynie na Twój wygląd, a wtedy mąż rzeczywiście może zacząć oglądać się za nową, bardziej zadbaną partnerką. A tak w zgodzie z własnym sumieniem powiedz, czy nigdy serce nie zabiło Ci mocniej na widok innego mężczyzny?
      • iamhier Re: "serce nie sługa"! 25.11.10, 12:38
        Zgadzam się.A z drugiej strony bardzo trudno jest pominąć,czy nie odwzajemnić subtelnych miłosnych aluzji mężczyzny,który czuje do kobiety "miętę" przez jakieś 12 lat...Nieprawdaż?
        Nie każda kobieta lubi stan małżeński i trzymanie gościa na siłe.W szczegolnosci nie przekonanego do żony tak do konca.....
      • maugorzata2008 Re: "serce nie sługa"! 25.11.10, 22:49
        To jest rozumowanie 12-latka. Już 22-latek powinien zdawać sobie sprawę, że fakt, że "serce zabiło mu mocniej" nie oznacza jeszcze, że to jest miłość. Dorosły człowiek powinien zdawać sobie sprawę, że to tak naprawdę niewiele znaczy, a przeżyć szczęśliwie razem 12 lat, to jest prawdziwa miłość!
        Co szkodzą smsy? Z każdego postu, który ta kobieta napisała aż promieniuje cierpienie, które jej to zadaje. I nie jest to żadna nadwrażliwość, ona naprawdę MA PRAWO tak się czuć.
        Twoje rady "wyśpij się, żeby lepiej dla niego wyglądać" są po prostu niepoważne. Ona już nic nie jest mu winna po tym jak ją potraktował.
        Jeżeli mężczyźnie nie podoba się jakiś aspekt związku do tego stopnia, że chce z tego powodu ten związek zakończyć, to powinien to właśnie zrobić przed zaangażowaniem się w nowy. Inaczej to właśnie nazywa się ZDRADA.
    • tygrysio_misio Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:31
      schudnac 6kg w ciągu tygodnia... 1kg dziennie... musialbys jesc minus 5tys kCal... albo spalac w ciagu dnia 9tys... niemozliwe

      jak pozbedziesz sie przesady to Ci przejdzie...

      a co do zorwalania domu: to nie ona Ci go rozwalila.. to nie byl Twoj dom, ale wasz... to wy sobie go rozwalilicie do tego stopnia, ze maz szuka uczuc gdzie indziej...

      kazdy ma prawo do szczescia.. Twoj maz tez... nie jest wina osoby u ktorej szczescie znalazl, ze to wlasnie ona mu je daje
      • czarnekowboje Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:46
        tygrysiu, mądralo :-) można tyle schudnąć przy takich emocjach, można.
        • tygrysio_misio Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:49
          mozna co najwyzej pozbyc sie baniaka z zoladka i odwodnic sie...
          pozbycie sie kilku litow wody z ogrnaizmu nie nazywa sie schudnieciem... tak jak uzupelnienie kilku litrow w kilka dni nie nazywa sie przytyciem..;]
          • czarnekowboje Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:54
            :-)
            ale wiesz - ciuchy zaczynają na tobie wisieć...
          • normalistka70 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 16:27
            DO tygrysio_misio - słowo daję, rózne rzeczy ludzi tu piszą, mądrzej lub gupiej ale Ty totalnie odstajesz od normy... Myśl dalej swoimi narządami płciowymi i nie męcz mózgu nienawykłego do normalnej aktywności. Jak umiesz czytać - to pocztaj o odchudzaniu, może choć tutaj się douczysz.
            • tygrysio_misio Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 16:50
              no coz... jak ktos nie potrafi podac zadnego argumentu to...
      • ylfeth Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:47
        > a co do zorwalania domu: to nie ona Ci go rozwalila.. to nie byl Twoj dom, ale
        > wasz... to wy sobie go rozwalilicie do tego stopnia, ze maz szuka uczuc gdzie i
        > ndziej...
        >
        > kazdy ma prawo do szczescia.. Twoj maz tez... nie jest wina osoby u ktorej szcz
        > escie znalazl, ze to wlasnie ona mu je daje

        Szkoda że nie szuka gdzie indziej wypranych skarpetek, podanego obiadu i wychowanych dzieci. Gość jest po prostu wygodnym egoistą. Każdy ma prawo do szczęścia i miłości, ale niech ponosi konsekwencje swoich decyzji, ergo niech idzie do tej baby co mu to szczęście dała. Bo nie ma prawa bezczelnie wykorzystywać i tak zranionej do żywego żony.
        Gość jest nieuczciwy, bez honoru i przypuszczam że pierdzi ze strachu przed zmianami i utratą tej rutyny, od której tak ucieka. Dlatego wyrzucenie go z domu/wyprowadzka to jedyne wyjście.
        I nie wybaczyłabym mu, nie dlatego, że się zakochał, tylko tego, jak ją potraktował.
        • tygrysio_misio Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 13:29
          racja... pozostanie przy zonie, kiedy jest sie z nia nie do konca szczesliwym, kiedy ma sie chcec na szukanie szczescia gdzie indziej.. to zwykly tchorzliwy badz niegodziwy egoizm (w zaleznosci od sytuacji)

          ale zona pozwalajac na pozostanie meza, ktory jej nie chce w pelni tez charakteryzuje sie wielkim tchorzostwem... tez pozostaje w takim zwiazku dla wyplaty meza, ladnego wizerunku na zewnatrz, strachu przed podzialem majatku... jej tez wygodniej jest miec mez niz nie miec... to tez tchorzostwo i egoizm

          taka kobieta jest bez honoru i pierdzi ze strachu tak jak maz...tez boi sie utraty rutyny

          zona, ktora w takiej sytuacji pozostaje przy mezu tez robi to dla swojej wygody i sama jest sobie winna za wszytsko co sie z tym wiaze.. za upokozenia i nieszczescie

          ta druga kobieta nie ma w tym ani odrobiny winy w sobie
          • ylfeth Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 14:34
            druga zdradza męża. nie wnikam w to, czy mąż wie, czy nie wie, jakie są między nimi układy. W układzie autorki wątku namieszała a jeżeli wiedziała o tym, że facet jest w związku, jest zwykłą (dopisać sobie co komu pasuje). I pewnie się zacznie "skąd mogła wiedzieć", "on jej powiedział że się rozwiedzie", "zakochała się" bla bla bla. Szczęścia się nie buduje na cudzym nieszczęściu, pierwsza i podstawowa moja zasada życiowa, amen.

            Co do autorki wątku - twierdzi że faceta kocha, dlatego jeszcze z nim jest, nie dla wygody. ALE jeżeli z nim pozostanie, to moim zdaniem straci własną godność. I będzie można ją posądzać o tchórzostwo, tak jak piszesz.
    • forumowiecgwna Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:34
      Alez mozna sie naczytac!!! co za madrosci ludowe, i ilez nagle pokrzywdzonych kobiet... Patrzac na ich charaktery - to czasem nie jest to nawet dziwne.

      imho - dopoki oboje nie lezycie w debowych skrzyniach to wszystko sie moze zdarzyc. Kazdy jest inny, nie ma podrecznikow a uogolnianie to marna metoda - na wszystko zreszta. Ja znam zwiazek ktory zszedl sie po dwoch czy trzech latach "separacji" i to takiej ze jedno wyprowadzilo sie do innego miasta... A dzis sa zupelnie innym zwiazkiem, takim powiedzialbym, pogodzonym. Sa szczesliwi, zyja razem, dziecko nagle odzylo, widac ze nie graja ani nie udaja a wiele sobie wyjasnili i widocznie to pomoglo. Znam tez kolesia ktory po pierwszej zdradzie mial juz trzy "regularne" malzonki i jakas setke przelotnych dziewczynek - ostatnio bzyka, bo jak to inaczej nazwac, dziewczyny ktorych nie bylo w podstawowce jak my ja konczylismy... ba, moze i na swiecie nie bylo... ludzie to tylko ludzie - nie ma zadnych zlotych srodkow i metodologii postepowania.
      Dopoki mozesz to o niego walcz - mysle ze masz jakies cechy, ktore kiedys zadzialaly - moze i teraz zadzialaja. A jak nie chcesz i czujesz sie zniszczona - to powiedz dosc i tyle. Kazdy ma tez prawo do popelniania bledow - i kazdy moze sie poprawic... Ja kiedys, dawno temu, zarysowalem sluzbowym autem jakies inne auto i ucieklem z miejsca "przestepstwa". Bylem mlody, glupi, nawet nie wiem czemu to zrobilem. Oczywiscie zostalem zlapany, zaplacilem gigantyczna kare i doznalem niegojacej sie rany na poczuciu wlasnej godnosci. Od tego czasu nigdy nie ucieklem z zadnej trudnej sytuacji, nigdy nie unikalem odpowiedzialnosci ani nie klamalem. Nigdy - tak podzialala nauczka. I dziala dalej i bedzie dzialac dalej. Tak wiec nie daj sie zwiesc - kazdy moze sie zmienic i kazdy moze dostac nauczke. Pytanie o to jak to wymusic, czy warto (bardzo wazne) oraz czy ten ktos chce sie nauczyc.

      I zawsze w takich momentach cisnie mi sie na usta - "to" jest tylko zwienczeniem calych poprzednich lat. To sie nie stalo "tak nagle" - ale jest zwienczeniem kilku lat zycia. Pytanie - czemu wtedy nie reagowalas? I te wszystkie pokrzywdzone takze - gdzie wtedy mialyscie oczy i rozum? Przypomina mi sie taki film - Plac Zbawiciela... Moze jest to przerysowane, jak to w filmie,ale chyba tak to wlasnie wyglada - fajna, ambitna kobieta zostaje stopniowo upychana w jakis sektor zycia, zamiast walczyc i bronic samej siebie, a potem gdy cos sie rozpada to widac taki straszny efekt, ze ta kobieta jest juz w takim stanie fizycznym, atrakcyjnosci, kobiecosci, wieku ze nie ma zadnych szans z konkurentka... Przykre takie, ale to sie nie dzieje w dzien.
      • zigzac1 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:56
        Faktem jest, że zakochać się można zawsze. I tego niestety nie da się opanować.
        Natomiast ogromnie Ci współczuję, że mąż postawił Cię w tak upokarzającej sytuacji. Że założył, że możesz czekać na jego decyzję i się do niej dostosować.
        Bardzo boli też oszustwo. Boli z pewnością pytanie o własną kobiecośc i atrakcyjność. Zawsze, nawet w przedszkolu, kiedy ktoś nas porównuje z innymi dziewczynkami i kobietami i porównanie wypada na naszą niekorzyść, rana jest krwawa. po latach małżeństwa, gdzie wpólne przechodzenie zmian fizycznych wydaje się naturalne, nagłe poczucie, że jemu to przestało pasować, podczas kiedy my jego zmiany akceptujemy w pełni, jest strasznie. Szczególnie, że to co z nami się z wiekiem dzieje, jest tak niesprawiedliwe dla kobiet.
        Uważam, że mąż potraktował Cię strasznie. Nie przez to, że się zakochał. Tak jak napisałam - wydaje mi się, że na to nie ma mądrych. Ale przez te wszystkie inne rzeczy. Albo Ci zgłupiał nagle, albo nigdy nie był wart Twoich uczuć. Wywaliłabym.
    • czarnekowboje Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:40
      pozbądź się go - ze swojego serca i głowy. on nie zakocha się w Tobie od nowa.
      tak jest z miłością... niby wybierasz kogoś na całe życie, ale nie masz gwarancji, że po kilkunastu latach małżeństwa nie pojawi się na horyzoncie "miłość życia"...
      znam taką historię. dwoje ludzi, pracowali przez kilka lat ze sobą, chodzili koło siebie, ale dopiero po 8 latach on powiedział jej, że kochał ją przez te wszystkie lata, że jest jego ideałem. problem w tym, że on miał już wtedy wspaniałą rodzinę (żona, troje dzieci), wybudował dla nich dom, a ona - zakochanego w niej od lat męża. ale po niewinnych z pozoru spotkaniach, wspólnych kolacjach i rozmowach o wszystkim okazało się, że on też jest dla niej ideałem (bo takiego mężczyzny potrzebowała - cholernie inteligentnego, przedsiębiorczego, pasującego do niej jak nikt inny). i są ze sobą od 5 lat. obiecywali sobie miłość "na zawsze", choć nie dosłownie razem, ponieważ on rodziny nie mógłby zostawić. do pewnego czasu udawało im się wszystkich oszukiwać, ale żona odkryła drugą komórkę, wystarczyło, że przeczytała jednego smsa... od wielu miesięcy ona (żona) czuje się tak, jak Ty... nie potrafi tego ogarnąć! próbowała rozmawiać i z mężem, i z jego kochanką, ale oboje uparcie twierdzą, że to tylko przyjaźń. mąż chyba zrozumiał, że wszystko runęło, a zwłaszcza jego obraz wspaniałego, nieomylnego, doskonałego faceta i głowy rodziny. ale wciąż opowiada żonie, że nigdy w życiu nie opuści ani jej, ani dzieci. swojej "dziewczynie" również nie pozwala odejść. choć obie panie traktuje już w ten sam sposób: z pogardą, z przerażającym chłodem, bo obie wciąż chcą od niego rozmów i wyjaśnień. obie kobiety wiedzą, że go idealizowały i że straciły jego miłość. ale czy to uczucie było kiedykolwiek coś warte? żona nie wie, jak ma żyć w tak obłudnym związku, kochanka zaś chciałaby znów usłyszeć "kocham cię na zawsze, na zabój", ale wie, że nie ma na co liczyć.
      zastanów się, czy chciałabyś do końca życia funkcjonować w związku z takim mężczyzną? czuć, że już nigdy nie będziesz najważniejsza? powalcz o swoje szczęście, ale nie z kimś, kto nie liczy się już z Twoimi uczuciami.
      to samo powtarzam jednej z pań z powyższej opowieści...
    • xix2 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 12:54
      Po pierwsze dziewczyno, nie zastanawiaj sie dlaczego i jak to jest możliwe. Nie uzyskasz odpowiedzi na to pytanie, przynajmniej nie teraz kiedy sprawa jest 'gorąca".
      I z doświadczenia wiem że działa tylko i wyłącznie jeden sposób (niestety w takich jak Twój przypadkach nagle się okazuje, że Twoja historia nie jest jedyna i niepowtarzalna). Trzeba wystawić walizki za drzwi, niech Pan się zdeklaruje, ale nie w obliczu groźby, ale w obliczu faktu. Jak będziesz czekała aż szanowny mąż się namyśli jedząc przygotowany przez Ciebie obiad i oczekując na sms-a od "ukochanej", to się wykończysz, stracisz dla siebie resztki szacunku (bo podejrzewam ze w tej chwili twoja samoocena jest gdzieś na poziomie piwnicy) i nic nie osiągniesz.
      Jedynie terapia wstrząsowa!
      W 98% facetów trzeźwieje po paru dniach. I odkrywają różnice pomiędzy zauroczeniem a miłością.
      A jeśli należy do tych pozostałych 2%, no to trudno...


      Tak czy siak, bardzo Ci współczuje... bardzo
      • lanka Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 13:51
        Nie możesz tak siedzieć i czytać tych postów. Jak ktoś wcześniej napisał, trzeba to przemyślec na spokojnie. Żeby znaleść ten spokój nie siedź w domu, albo zapisz się na jakieś zajęcia intensywne (żeby dobrze się spocić , zmęczyć) dlaczego? w czasie ćwiczeń nie ma czasu na rozczulanie się, myślenie, wysiłek poprawia samopoczucie. Jeżeli nie ćwiczenia to w jakiś wir pracy zajęć, kursy. Lub wyjazd ale też jakiś kondycyjny. Zmiana otoczenia, środowiska mocno pomaga, jasniej myślisz, lepsze decyzje podejmniesz. Najgorsze co może być to wracać do pustego domu, (mąż z kochanką) a Ty wymyślasz scenariusze co oni robią. Nieobecność w domu wieczorami czy też przez tydzień może zmusi męża do przemyśleń. Ty na wyjeździe lub zajęciach nie unikaj ludzi, rozmawiaj, bierz udział w kawkach, potańcówkach. Nie możesz spokojnie z nim rozmawiać, napisz zostaw na stole i wyjdź z domu.
        Ja byłam na śmierć i życie z facetem 11 lat, świata i życia bez niego sobie nie wyobrażałam. 29 lat miałam jak zostałam sama. Chyba 2 razy w tygodniu basen z sauną, każdego dnia dwójka dzieci na korepetycjach (uczyłam angielskiego) wszystkie targi międzynarodowe, dostępne wyjazdy delegacje. Do domu wracałam w nocy padnięta, żeby nie myśleć. obecnego męża poznałam na targach. Teraz mam 45 lat, chodzę na róże aerobiki, kino, świat saun, na imprezy czasem bez męża, żeby nie tkwić w domu i nie usługiwać non stop, pokazać że się ma swoje potrzeby. Zwykle kobiety rzucają wszystko i się poświęcają dziecom i mężowi (ja w pierwszym związku - myślałam jak on , czułam jak on) Najważniejsze że teraz czuję się atrakcyjna i młodszych facetów takich 30 letnich, też z imprez mogłabym wyrwać, ale jak się jest spełnionym to nie ma potrzeby. Czy Twój mąż miał taką potrzebę, dlaczego?
        pozdrawiam i trzymam kciuki
        lanka
        • czarnekowboje Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 14:14
          Brawo lanka!
          Żona, którą opisałem w historii wyżej, była taka, jak kobiety scharakteryzowane przez Ciebie: podporządkowała się życiu rodzinnemu, urodziła i wychowała trójkę dzieci, prowadziła dom i była z tym wszystkim szczęśliwa. Co prawda nie przejmowała się zbytnio życiem sypialnianym, ale i mąż nie narzekał... Kiedy jednak więź męża z jego przyjaciółką zaczęła się zacieśniać, to żona stała się denerwującym meblem - bo okazało się, że jest tak różna od przyjaciółki...
    • vogon.jeltz Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 13:05
      Najlepszym wyjściem w tej sytuacji nie będzie ultimatum i wywalanie walizek za okno, tylko zwyczajny i całkowicie normalny związek poligamiczny. Wiem, że prawo nie dopuszcza wielożeństwa, ale zawsze możecie zamieszkać we trójkę. Oburzona większość komentatorów ryczy "monogamia albo śmierć", ale to tylko kulturowy imprinting. Inne modele rodziny istnieją i wcale nie muszą być gorsze. W ten sposób - jeśli tylko wzniesiecie się ponad kulturowe uprzedzenia - wszyscy będą zadowoleni, a przynajmniej mniej niezadowoleni niż w przypadku proponowanych tu radykalnych rozwiązań. Ty będziesz miała męża, którego kochasz i ciągłość rodzinnego życia, on będzie miał domową stabilizację, ciebie, którą kochał i z którą spędzi kawał życia, oraz kobietę, którą kocha teraz, ta druga będzie miała faceta, na której jej zależy. It's a win-win situation, baby. Tylko nie płacz, że będziesz się musiała nim podzielić - to już się stało.
      • bifka Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 14:26
        tak, prawdziwa sielanka, jeszcze tylko niech ona ze swoim mężem adoptują dwójkę dzieci tej pani "trzeciej" i naprawdę będzie prawdziwie rodzinnie :) Naprawdę myślisz, że kochanka zgodzi się, aby "mieć faceta na którym jej zależy" razem z jego żoną i rodziną a żonie zależy aby zatrzymać męża za wszelką cenę, nawet kosztem upokorzenia wobec kochanki? chyba strasznie słabo znasz psychologię kobiet albo spotykałeś tylko jakieś kobiety bez ambicji i godności własnej, skoro uważasz taki związek za możliwy - może w Abu Dhabi ale nie w naszym kręgu kulturowym.
        • vogon.jeltz Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 14:55
          > Naprawdę myślisz, że kochanka zgodzi się, aby "mieć faceta na którym jej zależy" razem z
          > jego żoną i rodziną a żonie zależy aby zatrzymać męża za wszelką cenę, nawet kosztem
          > upokorzenia wobec kochanki?

          Myślę, że nie, bo kulturowe uprzedzenia okażą się zbyt silne. Co nie zmienia faktu, że wszyscy mogliby na tym wyjść najlepiej.

          > chyba strasznie słabo znasz psychologię kobiet

          Doskonale za to znają psychologię kobiet ci, którzy wmawiają im, że facet będzie jej jednej wierny aż po grób jeśli to i śmo. Może będzie, a może nie będzie. I jeśli nie będzie, to potem kobieta ląduje w takim dole, jak autorka wątku.

          > tylko jakieś kobiety bez ambicji i godności własnej

          Efektem ambicji i godności własnej jest w tym wypadku cierpienie, miesiące albo i lata stresu i upokorzeń (rozwód i podział majątku), przekreślenie kawału dotychczasowego życia, utrata poczucia bezpieczeństwa i trauma na przyszłość. Jak dla mnie - kiepski deal.

          > ale nie w naszym kręgu kulturowym.

          No przecież mówię, że kulturowy imprinting jest zbyt silny i blokuje optymalne dla wszystkich stron rozwiązanie. Chociaż i w naszym kręgu kulturowym nierzadko zdarzają się sytuacje, że facet ma oficjalną żonę i "tą drugą", o której żona wie i którą akceptuje.
    • coppermind Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 13:20
      samice chcą posiadać faceta, bo zwierzęcy instynkt jajników zmusza je do takiej pozesywności. A facet to człowiek i nikt go posiadać nie może.

      Dlatego zwierzęta cierpią jak człowiek ma dość życia z pozesywnym zwierzęciem.
    • mika71.2 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 13:47
      Witaj.
      Jestem kobietą którą także mąż zdradził. Rozumiem że nie możesz spać, jeść, czujesz ogromny ból.
      Ja mimo, że minęło 10 miesięcy odkąd się dowiedziałam, nadal przeżywam. Dałam mu wybór, mimo że wybrał teoretycznie mnie, nie zakończył znajomości, więc ja zakończyłam swoje z nim małżeństwo, aby nie poniżać siebie i nie czuć się jak ostatnia szmata.
      My mamy jeszcze małe dziecko, a on zdradzał mnie przez 2 lata.
      Teraz mieszka z mamusią, a pani się na niego wypięła bo nie chciała niszczyć swojej rodziny - a on zrobił to własnej.
      Nawet gdyby chciał wrócić, to ja już bym nie chciała przezywać po raz kolejny tego samego. Bo raz spróbował i każdy sms, inne spojrzenie budziłoby moje podejrzenia.
      A związek to przecież zaufanie i szczerość. On to zniszczył.
      Jest ciężko, ale są też plusy tej sytuacji, wolne łóżko - całe dla mnie, bez gotowania i ustawiania wszystkigo po pana i władcę.
      Trzymam za ciebie kciuki, jeśli masz pewność że potrafisz zapomnieć i odbudować wzajemny szacunek i zaufanie - spróbuj. Bo czasami daje to nową większą jakość związku. Ale jeśli wiesz że pozostanie ci zadra w sercu - zostaw, abyś mogła z odwagą spojrzeć w lustro.
      Pomyśl że przed Tobą w życiu wszystko co najlepsze.
      • roterro Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 14:20
        Wyrazy wspolczucia.
        To ze maz sie zakochal, to sie zdarza. Ale co sie potem z tym robi - to juz inna sprawa.
        Najbardziej zaskakujace nie jest to ze sie zakochal. Tylko ze ci o tym powiedzial w trakcie tego zwiazku, oczekujac ze to zaakceptujesz - wtracajac cie w ogromny bol - informujac cie ze zostanie z toba jesli z pania mu sie nie uda, i spodziewajac sie ze to zaakceptujesz. To nie jest normalne.
        Albo zglupial pod wplywem zakochania albo jest przekonany ze 'ma' cie na zawsze, ze wszystko zaakceptujesz, i ze twoje uczucia w ogole sie nie licza. Nie stalas sie troche jego mama w tym zwiazku? Czy do tej pory twoje uczucia w tym zwiazku byly szanowane? Twoje potrzeby? Jak to mozliwe ze dla niego nie istnieja? No wlasnie, zglupial czy taki byl wasz zwiazek juz wczesniej?

        Nie podejmuj zadnych pochopnych decyzji w momencie kiedy swiat ci sie zawalil, daj sobie czas. To ze jestes teraz zupelnie zalamana to normalne, kazda kobieta w takiej sytuacji bylaby zalamana. Pamietaj, ten stan nie bedzie trwal wiecznie.
        Ale jesli wasz zwiazek przetrwa, a jest to mozliwe, to chyba trzeba bedzie w nim to i owo zmienic.
        • frisky2 roterro 25.11.10, 14:32
          Bardzo rozsądny post roterro. Też myślę, że autorka wątku nie powinna podejmować pochopnych decyzji. To małżeństwo ma szansę przetrwać. A że trzeba będzie coś zmienić to pewne. A po tej zmianie może być nawet lepiej niż dotychczas. Autorka wątku wydaje się mądrą osobą, która będzie umiała postępować rozsądnie.
          • panbrown Re: roterro 25.11.10, 14:44
            Myślę, że Twoją niełatwą sytuację, pogarsza fakt, że nie macie dzieci i to ile masz lat. Poza mężem nie masz nikogo, a budowanie życia od nowa w Twoim wieku, jest dużo trudniejsze.
            Dlatego tak bardzo trzymasz się tego małżeństwa. Bardzo Ci współczuję i życzę, żeby stał się cud, czyli żeby mąż do Ciebie wrócił.
            • lanka Re: roterro 25.11.10, 15:24
              Nie zgadzam się że wiek i brak dzieci to przeszkoda. A może jednak zaleta.
              Można się zaangażować w różne działania, rozbudzić wreszcie swoje tłumione zainteresowania. Ja dzięki takiemu brutalnemu rozstaniu, po niewolniczym oddaniu. Skończyłam kurs pilota, chodziłam na darmowe kursy z historii sztuki w muzeum, gratisowo robilam program wycieczek dla dzieci z domu kultury czy ze szkół (nauczyciele nie zawsze sobie dają radę) Udzielałam się gdzie się dało, żeby nie siedzieć w domu, żeby poznać nowych ludzi. Nie odwiedzałam wspólnych znajomych, bo słyszałam litościwe porady i o tym że dobrze się stało, bo byłam jak niewolnik. A w środku wszystko poszarpane (brak słów, żeby opisać, jak faceta kochałam. Sex też był , w miarę bogaty) Każdy ma swoje zainteresowania, moja znajoma po gorszym rozstaniu, bo facet czekał jak córka ukończy ileś tam lat, żeby nie płacić alimentów, zostawił ją i jeszcze gnębili ją
              telefonami, poszła na skoki spadochronowe, żeby adrenalina zabiła cierpienie (znalazła tam swojego partnera). Ja jeszcze bardzo dobrze pamietam ból, pustkę - brak słów do opisania.
              Najpierw dziewczyno zajmij się sobą i odzyskaj POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI, a potem albo ratuj albo przetnij. Siedząc w domu i sie użalając nad sobą niczego nie rozwiążesz, a wpadniesz w depresję i poczucie winy, że zrobiłaś coś nie tak. Na pewno jest coś co chciałaś robić, co cię interesowało. Ja teraz zapisałam się na hiszpański, wiesz kto jest w grupie ze mną, same młode studenciaki około 20 lat. Właśnie jutro im zaproponuję wycieczkę do Andaluzji w maju, full zwiedzanie. Pokochaj siebie, a inni będą cię kochać. działaj!
              • zakletawmarmur Re: roterro 25.11.10, 17:39
                > Nie zgadzam się że wiek i brak dzieci to przeszkoda. A może jednak zaleta.

                Niestety, jeśli pan nie ma dzieci to może być dla niego ważny argument za rozstaniem. Z 45 letnią żoną nie ma już na to dużych szans. Jeśli kochanka jest młoda i na kolejne dziecko chętna to niestety żona ma małe szanse... Myśle, że wbrew pozorom dla mężczyzn posiadanie potomka znaczy więcej niż dla kobiet.

                Nie znaczy to oczywiście, że taka kobieta nie ma już szans na miłość. Też jestem zdania, że zawsze ma, nawet na lepszą bo wolną od wszelkich spraw przyziemnych typu rozmnażanie:-) Jednak większe szanse na związek będzie miała wśród facetów, którzy ojcosko czują się spełnieni a z różnych powodów nie żyją z matkami swoich dzieci.
      • iamhier Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 17:07
        do "mika"-no cóż .Takie są skutki budowania swojego szczescia na nieszczesciu innej kobiety.Bo chyba jasnym jest,ze jesli facet ma zainteresowanie inna kobieta,to ta nowa pani,ktora lapie go na dziecko o tym wie.Kobiety tak maja ,ze zmiazdza konkurencje i beda ja nekac do usranej smierci.Mam na mysli te zony,ktore.....wykorzystaly chwile nieuwagi i zazwyczaj łapneły facecika na brzuszek....Ewentuanie na....kaske....łatwosc rozmnizenia sie.....

        Ale......dobrze wiedza,ze sa zagrozone,bo.....on woli jednak inna.....Jest ladniejsza,inteligetniejsza,zdrowsza,ma w sobie to cos czego wam brak...

        Takze nie wydaje mi sie by ktos nie byl przez żony nękany.Macie ja na oku,choc czasami ona o tym nawet nie wie....

        Jedyna bronia jaka mozecie tu grac to KOLEJNE CIAZE,wbrew logice i mozliwoscia wrecz.To jest jedyna wasza DESKA RATUNKU.Tonący brzytwy sie chwyta.....!No i....trzymacie meza na postronku,bo jak sie koleś zapusci zbyt daleko ,albo bedzie za duzo zarabial to sobie sprawi nowe baby,tym razem z ta na ktora rzeczywiscie poluje (nawet jak sie z deka tego wstydzi,bo mu nie wypada,a zyje tam,gdzie zyje-otoczenie).
        • iamhier Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 17:20
          to znaczy to bron czasowa-do menopauzy.I na tym koniec.Potem żoneczki beda walczyc o botoks....i miec zal do calego swiata dlaczego je na niego nie stac.....

          Wy cale zycie bedziecie walczyc z konkurencja,bo....zabrałyście faceta innej kobiecie..a natura jest bezwgledna...
          • e.i.t.h.e.l Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 17:27
            To, że masz hopla na punkcie macierzyństwa to już wiemy. Teraz może napisz jak twoje 2 poprzednie posty mają się do sytuacji autorki wątku?
            • iamhier Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 18:04
              Ja nie mam żadnego hopla.....A panienki pokroju tej żony znam aż zanadto .....
              • e.i.t.h.e.l Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 23:53
                Jak nie masz hopla, jak prawie przy każdym wpisie nawiązujesz do tego, że wszystko przez to, że kobiety rodzą dzieci. Tak jakby nie istniały szczęśliwe związki z dziećmi. Poza tym co to znaczy panienki pokroju tej żony? Nie wiem, na podstawie kilku zdań potrafisz już stwierdzić jaka jest dana osoba? No to gratuluję i proszę jeszcze o najbliższe wyniki lotto.
    • anetasb Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 14:51
      Byłam z grubsza w bardzo podobnej sytuacji. Znajomi pukali się w czoło, a ja przez pół roku walczyłam o męża. On sam nie wiedział, czy odejść, czy zostać. Zakochał się w innej, a z domu nie potrafił odejść, bo dziecko, bo rodzina, bo kredyt, itd. Po pół roku tolerowania już jawnego kochanki w naszym życiu i walki o niego stanęłam przed lustrem i zadałam sobie pytanie, czy naprawdę chcę być dalej z kimś, kto mnie nie kocha. Uświadomiłam sobie, że dalszy związek w takim układzie będzie farsą, oszustwem, a ja będę już do końca życia w nim nieszczęśliwa. Odeszłam dając sobie szansę na prawdziwe uczucie, szczęście i uczciwy, szczery związek. Nie musiałam długo czekać na to wszystko...
    • sushi2010 Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 15:13
      A nawet, jesli mu przejdzie, jesli stwierdzi, ze jednak chce byc z Toba, to co? Pozwolisz mu do siebie wrocic? A jesli pozwolisz, to wszystko bedzie tak jak dawniej?
      Albo sie kogos kocha, albo nie. W tych sprawach nie mozna byc niezdecydowanym.
      On Cie nie kocha, wiec musisz dac sobie czas, zeby sie uporac z rozstaniem, 'wyleczyc' i zaczac od nowa. Zycie jest krotkie, szkoda marnowac go na nieodpowiednie osoby. Daj sobie szanse. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia.
    • permanentne_7_niebo Re: Mój mąż się zakochał 25.11.10, 15:16
      Jak to, co zrobić.
      wystawić mu walizki za drzwi i zmienić zamki.
      Niech sp*** do tamtej i to w podskokach. I nie pokazuj mu, że ci zależy. Out out out, out of bed. Definitywnie.
      Jak można być takim gnojem...............
      Za zdradę powinno się kastrować. Zdradę w każdej formie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka