jakaja01
19.11.10, 19:58
Ogólnie mam dość skomplikowaną sytuację. Życiową, małżeńską. Jak ktoś przeczyta całość będę bardzo wdzięczna za wszelkie podpowiedzi i sugestie. Jestem żoną od 8 lat i mamy troje dzieci, w tym dwoje malutkich (1,2 lata). Moim problemem jest to że nie potrafię znaleźć wspólnego języka z moim mężem, jesteśmy zupełnie różni. Było tak od początku, ale ja byłam zaślepiona itd. Byłam głupia. Ale jest też wiele innych wątków. Mąż nie spędza czasu z dziemi. Woli siedzieć przed tv albo dać dzieci matce. Prawdę mówiąc nigdy nie był z żadnym dzieckiem na placu zabaw, tylko ja tam z nimi chodzę. Inna sprawa jedzenie. Zostawiam obiad do odgrzania dziecku będąc w pracy a on woli iść do mamy by mu coś dała...Dla niego jego rodzina jest święta, najlepsza, moja dla niego nie istnieje... Jak są jakiekolwiek uroczystości typu urodziny święta, to chodzimy do naszych rodziców osobno (biorąc na zmianę dzieci), praktycznie nic nie robimy razem, bo on zakupów nie zrobi więc ja robię, jemu się nie chce iść ze mną na spacer bo mu się nie chce. Nie mówiąc o jakichś wyjazdach czy wycieczkach albo kinie (nie ma na to kasy - mówi). Gdybym ja nie brała dzieci na dwór, albo jego matka to zgniły by w domu. Poza tym sprawa alkoholu, nieraz mąż sobie coś wypije, np. po pracy i wraca wtedy ok. 2 godziny później. Ja jak się wtedy odezwę to mam się go nie czepiać, co mu nie wolno? Niech dzwonię po policję. Jak wcześniej parę razy dzwoniłam to on przed ich przybyciem zdążył wyjść z domu. I do rana go nie było. Potem ma do mnie pretensje że przeze mnie musi spać poza domem. Do tego wszystkiego dochodzi jego znajomość z koleżanką z pracy. Powiedzmy ze koleżanką bo dla mnie to coś więcej. Ma dla niej osobny telefon, żebym nie widziała w bilingu zwykłej komórki jak często do niej dzwoni (kiedyś tak było). Miał kiedyś jej zdjęcie w komórce i ma je na tapecie. Ich połączenia nieraz trwają ok. 40 minut. Nie mówiąc o sms'ach. Kiedyś odczytałam jak ona do niego pisała że go kocha i dla niej to nie bez znaczenia. Ona jest mężatką i ma dzieci. Wcześniej jak z nią rozmawiałam Przed tym sms'em to mówiła że tylko się kolegują i ma prawo dzwonić do kogo chce. Dla mnie to czysta zdrada choć on mówi że ona jest tylko jego JUŻ "przyjaciółką". I nie będę mu mówić do kogo ma dzwonić bo jest dorosły i będzie robił co będzie chciał. Kolejną sprawą są wyzwiska pod moim adresem, przeróżne, te najgorsze. Nie oszczędza też mojej rodziny, niektóre z nich mam nagrane... Ogólnie to mi się już nic nie chce, chcę się z nim rozwieźć ale jakoś do dziś nic nie zrobiłam w tej sprawie, chyba się boję bo on mówi, że mnie zniszczy do końca, że dzieci nie dostanę że doprowdzi do tego że mnie zamkną w psychiatryku. Dzieciom czasem też nieraz coś takiego powie o mnie. On raz też chce się ze mną rozwieźć ale nie zgadza się na rozwód z jego winy, tylko z mojej albo bez orzekania, to znów mówi że nie da mi dzieci że mnie zamknie w psychiatryku. Nieraz jest tak że on klnie, wydziera się a my wtedy siedzimy w jednym pokoju. Ile tak można żyć? Wezwanie policji działa tylko na chwilę o ile oczywiście on będzie jak oni przyjadą. Jestem w beznadziejnej sytuacji.