Dodaj do ulubionych

Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE)

06.01.11, 19:50
Nie wiem co robić,jestem jak w matni,jak ktoś kto się w połowie topi.
Jakiś czas temu w naszym małżeństwie zaczęło się źle dziać (ok.4-5 lat temu).
Mąż każdy wieczór wolał spędzać w internecie,głównie na czatach,sprawiało mu to satysfakcję że może sobie pooglądać inne baby,popisać z nimi,a nawet zdażało się że podszywał się pode mnie i zapraszał do trójkąta i może nie byłoby wielkiego halo ale to były sesje tego typu,że kupował wódkę lub piwa i siedział tak nieżadko do świtu,a rano wstawał przed południem i nie wiedział co ze sobą zrobić bo czaty odpadały (rano prawie nikt się nie rozbiera).Na początku mi to nie przeszkadzało,myślałam że to samo przejdzie,ale potem zaczęłam go dyskretnie obserwować,kiedy on się orientował to mnie wyzywał od szpegów,od suk,kurw a nawet jak prosiłam zeby nie rujnował naszego małżeństwa i gapił komputer i szedł spać to wyganiał mnie z pokoju i zamykał drzwi na klucz.
Moje noce to był koszmar,ogromne nerwy,placz w poduszkę i wyobrażenia co on może tam robić.Nie pomagały rozmowy w dzień,że to zniszczy nasze małżeństwo.W końcu wyniosłam się do pokoju dzieci,"jechałam" w nocy na tanletkach nasennych a w dzień na uspakajacących i do tego trzeba było zająć się rocznym dzieckiem.
Sytuacja była coraz gorsza,do czatów doszło oglądanie filmów porno,zdażyło się nawet (przyłapałam go) że trzymał rękę w majtkach,sikał do butelki żeby tylko nie otwierać pokoju zamkniętego na klucz i zebym czasami się nie obudziła i nie słyszała,a nawet raz tak zapił się że sikał pod ścianął w przedpokoju bo mu się pomyliło z drzewem.(Jak teraz to piszę to jeszcze się trzęsę).
Ja miałam firmę,trzeba było rano wstać,zająć się dziećmi,jechać po towar i ogarnąć wszystkie papiery na pół przytomna od nieprzespanych nocy i łez.Nie momagały tłumaczenia i prośby.
Nie wytrzymałam tego (czatowe noce trwały może 2-3lata),wstałam pewnej nocy tak rozczęsiona,zła,upokorzona i kazałam mu gasić ten pieprzony komputer i dam nam spać.Gadał,że zaraz gasi,a ja czaekałam,nie gasił to zgasiłam go ja.wpadł w złość,szał (był znów wypity),popychał mnie,łapał za szyję,wykręcał ręce (nie pierwszy raz),wyzywał od takich i takich,po czym poiszedł na papierosa a ja zadzwoniłam na policję.Jak mu to powiedziałam,że tak to nie będzie wojował i policja jedzie to znalazł sznurek na balkonie i szciał się powiesić po czym wyszedł z domu i zgarnęła go policja.Zabrali go do wytrzeźwienia,wypuścili na drugi dzień w południe.Przyszedł do mnie pytał co dalej będzie z nami,powiedziałam że co ma być to KONIEC.Płakał,przyznał się,że źle robi,że przestał już to wszystko kontrolować,że wie iż za dużo pije i żebym mu pomogła się leczyć,pójdzie na terapię,do lekarza i gdzie jeszcze trzeba,ale żebym była z nim bo sam już nie da rady.między czasie policja powiadomiła MOPS,też zaczeli przychodzić po czym mąż miał stawiać się u nicha 2 razy w tygodniu.Tługo mnie prosił,żebym nie wnosiła sprawy do sądu,że on to uratuje i udowodni że będzie ok.Dałam mu szansę (czy słusznie nie wiem),poszłam z nim do lekarza,po badaniach okazało się że ma początek marskości wątroby,potem do ośrodka AA chodził sam,do psychologa i jeszcze do tego MOPSu.Brał leki.Nie wypił ani kropli niczego procentowego przez miesiąc,potem sporadycznie wypił piwo,wyniki się poprawiły a on chwalił sobie te terapie i rozmowy z psychologiem (facetem),który jak sam twierdził bardzo dobitnie naświetloł mu problem.
Od tamtego czasu minęło prawie 1,5 roku,wódki napił się dwa razy (chrzciny u brata i impreza z pracy),cztery razy w tygodniu wypije po dwa piwa,Sylwester był przy dwóch piwach i lampce szampana,zero wódki.Zmienił się bardzo,widać że mu zależy na rodzinie,w domu potrafi zrobić wszystko,posprząta,ugotuje,zmywarkę wypakuje i rozpakuje,dzieci zabiera na sanki,spacer,w lecie na piłkę,nad wodę,jeździmy na wakacje.Gdy ja jestem chora robi zakupy,obiad,przynosi herbatę,z dziećmi ma dobre stosunki,pomaga w lekcjach itp.Jest czasami,nerwowy,wybuchowy ale nie padają przykre słowa,pozłości się i mu przechodzi.
Ja...no właśnie ja,we mnie jest teraz problem problem.Obawiam się,że dotarło do mnie że jestem współuzależniona czyli coś w rodzaju DDA.
Kiedy tylko w domu jest piwo (tak jak wspominałam że mąż wypije kilka razy w tygodniu) to ja się boję,dygoczę,robię się nerwowa tak jakbym się bała tego że wszystko wróci,cały zły obraz mam przed oczami.Czepiam się wtedy,wygaduję mu te piwa,kontroluję czy oby nie kupił więcej i nie schował,a kiedy wieczorem siedzi długo na necie bo ogląda mecze i strony sportowe to ja zaraz wyobrażam sobie czaty,przed oczami mam dawny obraz,nie pozwala mi to spać,kiedy mu to mówię to trochę się oburza,że nie wolno mu już nic w tym domu,ani napić się spokojnie piwa ani oglądnąć meczu w necie ani iść późno spać bo mnie wszystko drażni.
Wiele razy mu mówiłam,że prubuję mu zaufać,ale nie potrafię,a on się dziwi żemu mu ni wierzę.Nie wie,że ja mogę mieć syndrom współuzależnionej i stąd te leki i ta potrzeba kontroli wbrew sobie.Czuję,że jak mu powiem to nie zrozumie,powie że przecież nie pije i na czatach nie siedzi.Ja czuję się sobą,czuję się spokojnie i szczęsliwie jak on jest w pracy albo cały dzień albo na nockach bo wtedy się nie trzęsę,nie jej tabletek żeby zasnąć.
Nie wierzę w psychologów,byłam dwa razy i nic mi to nie dało,czuję że potrzebna i jest trapia w ośrodu AA dla współuzależnionych ale jest mi cholernie wstyd,mieszkam w małym mieście,przecież potem mnie zobaczą jak idę z mężem,dziećmi,zapadnę się pod ziemię.
Czy napisać na tym forum zastanawiałam się kilka dni,bo tak nie lubię mówić o swoich problemach i wracać do tego.Co ja mam zrobić,"zapomnie" o tym wszystkim i zacząć normalnie żyć,skoro mąż się tak zmienił,iść na terapię i pokonać wstych czy odejść i się nie miotać?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 06.01.11, 19:56
      Po co zmieniasz nicka?
      • intelka2 Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 06.01.11, 20:04
        Bo mi zajzwyczajniej w świeci wstyd,bo znowu mi nawytykacie itp.DZIWISZ SIĘ!!!
        • jowitka345 Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 06.01.11, 21:48
          Ale czego chcesz sie więcej dowiedzieć?? W poprzednim wątku odpowiedział Ci psycholog, teraz pozmienialas kilka faktów i myslisz, że ludzie zaczna Cie żałować?
          • intelka2 Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 06.01.11, 22:02
            Nic nie pozmieniałam tylko dopisałam,nie liczę też i nie chcę żeby ktokolwiek mnie żałował,chcę tylko żeby ktoś mi napisał jak sprawa wygląda z boku.Jak nie chcesz mi nic treściwego napisać to nie pisz wcale.
    • joszka30 Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 06.01.11, 22:20
      Nie wierzę w psychologów,...

      to po co piszesz na forum z ekspertem?
      Niespójna jesteś...



      Czy napisać na tym forum zastanawiałam się kilka dni,bo tak nie lubię mówić o swoich problemach i wracać do tego.Co ja mam zrobić,"zapomnie" o tym wszystkim i zacząć normalnie żyć,skoro mąż się tak zmienił,iść na terapię i pokonać wstych czy odejść i się nie miotać?

      Dostałas juz rady, spostrzezenia, sugestie. Nikt nie wstrzelił sie w Twoje oczekiwania?.. Odpowiedzi były niewygodne?
      Przeciez i tak nie odejdziesz, bo "nie możesz" mieszkania brak etc...

      radziłabym sie przyjrzec co Cię wiele, wiele lat trzyma w tym związku. I to ze zastanawiasz się nad odejściem, jak mąż się "poprawił'. Jak sikał w domu, pił, czatował 2-3 lata nie podejmowałas interwencji? zastanawiasz się teraz jak jest jakos lepiej...
      • intelka2 Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 06.01.11, 22:33
        Wiele nie rozumiesz,ale nie będę z tobą dyskutowała bo szkoda mi czasu.
        Nie wierzę w psychologów,ale na tym forum są i inne forumowiczki nie tylko pani Agnieszka,więc nie gderaj i nie buzuj się.
        • joszka30 Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 06.01.11, 23:59
          Ło jej...
          No patrz, i znowu się nie wstrzeliłam... W oczekiwania... ;-)))
          2 wątki, 2 nicki i znowu źle. Nie dogodzi..

          Gderanie i buzowanie się.. to chyba nie ja?;-)))
          Kobieto, widzisz u kogoś cos, co chyba Ty masz.. Jak to zwą? Projekcja?
    • joszka30 Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 07.01.11, 00:17
      wątków chyba więcej

      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,120615356,120615356,Zostal_strach_i_co_dalej_trapia_POMOZCIE_dlugie.html
      • noname2002 Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 07.01.11, 08:07
        Nie bardzo wierzę że alkoholik ogranicza się do dwóch piw, albo jest ich więcej albo dolewa wódki.
      • intelka2 Re: joszka30 07.01.11, 08:25
        joszka Twoja złośliwość nie ma granic,np. tutaj w tym wątku:
        cytuję:

        "Ło jej No patrz, i znowu się nie wstrzeliłam W oczekiwania ; 2 wątki, 2 nicki i znowu źle. Nie dogodzi.. Gderanie i buzowanie się.. to chyba nie ja?; Kobieto, widzisz u kogoś cos, co chyba Ty masz.. Jak to zwą? Projekcja?"

        To że jesteś tutaj nowa albo zmieniłaś i Ty nick to nie znaczy,że wszystko Ci wolno.
        Jesteś jak ta (zresztą nie tylko Ty) hiena,która czeka tylko na "lepszy" temat,lepszy wątek żeby tylko "najeść się" i wyrzucić z siebie tą swoją złośliwość bo inaczej to śliczna wściklizny siedzi w Tobie.Jest takie forum WIEDŹMOWO czy to nie coś dla ciebie? ŻEGNAM szkoda tutaj zaglądać.
        • lusitania2 Re: joszka30 07.01.11, 08:57
          intelka2 napisała:

          >ŻEGNAM szkoda tutaj zaglądać.

          trzymam za słowo
    • deodyma Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 07.01.11, 09:14

      > Mąż każdy wieczór wolał spędzać w internecie,głównie na czatach,sprawiało mu to
      > satysfakcję że może sobie pooglądać inne baby,popisać z nimi,a nawet zdażało s
      > ię że podszywał się pode mnie i zapraszał do trójkąta i może nie byłoby wielkie
      > go halo ale to były sesje tego typu,że kupował wódkę lub piwa i siedział tak ni
      > eżadko do świtu,a rano wstawał przed południem i nie wiedział co ze sobą zrobić
      > bo czaty odpadały (rano prawie nikt się nie rozbiera).Na początku mi to nie pr
      > zeszkadzało,myślałam że to samo przejdzie,ale potem zaczęłam go dyskretnie obse
      > rwować,kiedy on się orientował to mnie wyzywał od szpegów,od suk,kurw a nawet j
      > ak prosiłam zeby nie rujnował naszego małżeństwa i gapił komputer i szedł spać
      > to wyganiał mnie z pokoju i zamykał drzwi na klucz.




      to, co przeczytalam tutaj, w zupelnosci mi wystarczy...
      jezu, skad Wy koboety bierzecie tych chlopow???
      dlaczego sie nie szanujesz?
      gdzie Twoja godnosc???
      mnie to sie w pale nie miesci...
    • plucha Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 07.01.11, 14:58
      > Od tamtego czasu minęło prawie 1,5 roku,wódki napił się dwa razy (chrzciny u brata i
      > impreza z pracy),cztery razy w tygodniu wypije po dwa piwa,Sylwester był przy dwóch
      > piwach i lampce szampana,zero wódki.

      Nie wierzę, że alkoholik tak się ogranicza. Założę się, że pije więcej po kryjomu, a te dwa piwa to tak dodatkowo, na pokaz.
      Nie ma czegoś takiego dla alkoholika jak ograniczenie picia, to jest niewykonalne przy tej chorobie.
      Można tylko przestać pić całkowicie, zupełnie i niedwołalnie, jakikolwiek alkohol. Nawet taki w cukierkach :)
    • jowitka345 Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 07.01.11, 18:40
      intelka2 napisała:

      > > > dzień na uspakajacących i do tego trzeba było zająć się rocznym dzieckiem.
      > Sytuacja była coraz gorsza,do czatów doszło oglądanie filmów porno,zdażyło się
      > nawet (przyłapałam go) że trzymał rękę w majtkach,sikał do butelki żeby tylko n
      > ie otwierać pokoju zamkniętego na klucz i zebym czasami się nie obudziła i nie
      > słyszała,a nawet raz tak zapił się że sikał pod ścianął w przedpokoju bo mu się
      > pomyliło z drzewem.(Jak teraz to piszę to jeszcze się trzęsę).
      >
      Pomijajac fakt, ze sytuacja jest tragiczna to ten fragment naprawde mnie rozbawił do łez. A Ty sie powtarzasz i to tez juz jest smieszne.
      • mwiktorianka Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 08.01.11, 15:29
        Tyle czasu pozwalałas sie tak traktowac,ze zaszło to wszystko za daleko,trzeba było zaraz na poczatku sprawe postawic jasno,pan sie rozbestwił,teraz Ty masz problem i wcale sie nie dziwie.Maz nie pije?Picie piwa kilka cztery razy w tygodniu to jak dla mnie zwyky alkoholizm.Piszesz,ze nie pije wodki,a piwo to nie alkohol?Ja nie widze róznicy.Znam paru alkoholikow,ktorzy wodki prawie nie tykaja,piwo i owszem,ale piwo to przeciez nie alkohol...a co soczek moze?Mąz zmienil swoje zachowanie,ale nadal ma problem z alkoholem.
    • eastern-strix Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 11.01.11, 02:57
      Żyjesz z niepijącym alkoholikiem.

      Dwa spotkania z psychologiem niczego nie załatwią. Wygląda mi na to,że potrzebujesz długiej terapii. Myślę, że w Tobie jest tak dużo lęku i taka blokada przed przyznaniem się, co się dzieje w Twojej głowie i w Twoim życiu, że dlatego nawiałaś po dwóch sesjach i teraz sama siebie przekonujesz,że nawiałaś, bo psycholodzy są do niczego. A po prostu nie dałaś im szansy żeby do Ciebie dotrzeć. Być może dlatego, że nie jesteś gotowa na terapię.
      • eastern-strix Re: Został strach po wyskokach męża (DŁUGIE) 11.01.11, 02:59
        przepraszam, miało być 'z pijącym'.

        i do tego z przemocowcem.

        tzn piszesz, że mąż się zmienił ale mimo to żyjesz jak na bombie. Tobie też potrzebny jest psycholog.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka