Dodaj do ulubionych

degradacja zawodowa na życzenie

28.01.11, 13:32
jestem w ciąży i prawdziwy dylemat co zrobic z praca jak już urodzę i skończe macierzyński. pracuje jako manager w duzej firmie ale zanim zdobyłam to stanowisko kosztowało mnie to sporo wysilku i kilka lat ciezkiej pracy. obecnie w pracy powoidzi mi sie dobrze (dobre zarobki, fundusz socjalny, słuzbowe auto itp) Niestety ta praca wymaga długiego siedzenia w biurze a czasem wyjazdów w teren, na szkolenia - jednym słowem nie ma mnie w domu od 7 do 19 - masakra. O ile bylo to dla mnie do zniesienia jak byłam sama o tyle jak juz bylam w związku zaczęło przeszkadzac. gdy pojawiło sie pierwsze dziecko byłam zrozpaczona że tak malo jestem z nim w domu a teraz przy drugim sobie tego nie wyobrazam. Wyjściem z tej sytuacji jest zmiana pracy ale wszedzie raczej na podobnym stanowisku będę tak pracowac jak do tej pory. jedyną furtką jest praca o nienormowanym czasie (w mojej branzy praca przedstawiciela handlowego) Z miejsca bym się decydowala ale :
jest to oczywsta degradacja stanowiska dosyc bolaca ambicjonalnie
utrata wysylku który włozylam w awans i utrzymanie managerskiej pozycji w dośc brutalnej branzy
znaczna strata finansowa
w zasadzie brak mozliwosci powrotu na stanowisko jakie zajmuję obecnie

gryze sie z tym i nie wiem co mam zrobic. Z jednej strony powtarzam sobie że nie praca jest w zyciu najważniejsza a z drugiej szkoda mi tych lat które poświęciłam , wysiłku no i zarobków też (niestety jestem głównym zywicielam rodziny a mamy spory kredyt)

Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 13:58
      zastanow sie, czy rzeczywiscie musisz pracowac od 7 do 19. Mi sie tez [przez wiele lat wydawalo, ze tak, ale jak sie okazalo, jak zaczelam pracowac do 17, to dziura w niebuie sie nie zrobila, a pracodawca jest rownie ausatysfakcjonowany wynikami mojej pracy. Po za tym, jak juz osiagnelas pewnie poziom kariery, to czesto mozesz sobie zosrganizowac prace na wlasnych zasadach - np praca z domu, to tez pomaga.

      W koncu kto powiedzial, ze my, kobiety, nie mozemy miec wszystkiego?
      • megi110174 Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 14:08
        na pewno musze zmienic firme bo w tej elastyczne ramy czasu pracy sa czyms nierealnym. problemem dla mnie sa tekaże dojazdy (niestety mieszkamy poza miastem a moje biuro jest na drugim koncu)
    • karigi Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 14:41
      Jeśli jesteś głównym żywicielem rodziny, to pracuj, a na wychowawczy wyślij męża. Kto powiedział, że to zawsze kobita ma "odchowywać" dzieci? Znam pary, w których zarabiająca więcej mama pracowała, a tata niańczył. W dzisiejszych czasach to juz przestaje dziwić kogokolwiek. I okazało się to świetnym rozwiązaniem.
      • megi110174 Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 14:45
        to ze jestem głównym żywicielem nie znaczy że moja pensja wystarczy. musimy pracowac oboje:-(
        • karigi Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 14:55
          :/
          A babcia? Niania? Żlobek?
          Czy coś z tych rzeczy wchodzi w grę?
          • megi110174 Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 15:01
            ale to nie o to chodzi. mam po prostu poczucie że życie przecieka przez palce a dziecku poświęcam 2-3 godz dziennie nie mowiąc o mężu. a jak trzeba jeszcze cos załatwić to dnia nie stracza. widze natomiast że sa ludzie którzy maja ten czas i sa szczęsliwsi...
            • karigi Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 15:12
              Ech, to juz rozumiem co cię świdruje. Jeśli chcesz spędzac więcej czasu z rodziną, to faktycznie pomyślałabym o zmianie pracy. Ale nie stawiałabym na pracę w tej samej firmie - podejrzewam, że jesteś dobrym fachowcem i twoje CV wygląda świetnie. Więc myślę, że poszukałabym pracy w zupełnie innym środowisku, zgodnej z Twoimi kwalifikacjami, ale mniej absorbującej. I przede wszystkim szukałabym bliżej domu. Podejrzewam, ze to trudne, ale chyba nie niemożliwe?
              Nie wiem dokładnie, co robisz, więc tak sobie kombinuję...
              • pearl3434 Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 15:30
                Najwazniejsze sa pierwsze lata dziecka.Ksztaltuje sie jego charakter i wiez z rodzicami.Wcale sie nie dziwie,ze chcesz byc wiecej z rodzina.Oczywiscie jezeli jestescie uwiazani kredytem a jesc trzeba to trzeba pojsc na kompromis.Poszukaj pracy o elastycznych godzinach,nawet niech to bedzie z mniejsza pensja,ale na chleb wam starczy:)Nie traktuj zmiany stanowiska jako degradacje,bo sama stawiasz sie przed wyborem:kariera czy dziecko...Ja sama wybralam zmiane stanowiska na "nizsza" w branzy i czulam te spojrzenia czasami.Ale mialam to gleboko w doooopie,bo wazna byla rodzina i dzieci,ktore przyszly na swiat pozno...czas plynie.Mysle,ze tez bede musiala troche popracowac,zeby wrocic na swoje stanowisko,ale nie traktuje tego w aspektach ambicjonalnych.Moje dzieci moga ze mna pojsc popoludniu na plac zabaw i nie mam wyrzutow sumienia,ze robie to od wielkiego dzwonu.Wierz mi ,znam wiele niedzielnych matek.dziecko wychowuje praktycznie niania albo babcia.Nigdy tego nie chcialam.No ale u ciebie jest jeszcze maz.Mozecie sie podzielic opieka.Chociaz jak spodziewasz sie drugiego dziecka( a ja tez mam dwojke malutkich dzieci) to wiem,ze nic juz nie jest takie samo:)))) Pozdro
          • sebalda Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 15:18
            Ja zrozumialam, że to nie o sprawy organizacyjne chodzi, bo nianię zawsze można zatrudnić, ale o kwestie związane z kontaktem z dziećmi, ktory jest bardzo ograniczony, gdy pracuje się do 19, a potem jeszcze jedzie do domu pewnie z godzinę.
            Trudności z załatwieniem ruchomych godzin rozumiem, ale ustawienie sobie pracy (przynajmniej w pierwszym roku życia dziecka) maksymalnie do 17 może jest osiągalne. Wiem, że rynek pracy, konkurencja, ale może zarząd nie będzie wymagał niewolniczej pracy po godzinach od kobiety z dwojgiem dzieci, w tym jednym niemowlakiem.
            Niestety znam taką rodzinę. Kobieta chorobliwie ambitna (nie porównuję jej do Ciebie), pracująca codziennie do nocy (powrót o 19 to rzadkość), praca w weekendy, szkolenia. Mąż też na wysokim stanowisku, długo pracowal poza domem, przyjeżdżał tylko na weekendy. Oboje byli tak zapracowani i zestresowani, że nawet na wakacje nie chcieli brać dzieci (2 synkow z dwuletnią różnicą wieku), żeby sobie spokojnie odpocząć. Jedynym pocieszeniem było to, że chłopcy mieli i nadal mają cudowną opiekunkę, od początku tę samą, ktora kocha ich jak własne dzieci (kobieta w średnim wieku, nie starsza pani). Widzę, że chlopcy są bardziej z nią zżyci niż z własną matką. Strasznie to dla mnie wszystko smutne. Ja chyba jednak wolałabym zwolnić, niż patrzeć jak moje dzieci tracą ze mną kontakt. Chyba nic na świecie tego nie zastąpi, żadne pieniądze i dobrobyt. Ale to mój punkt widzenia, kobiety, ktora miala możliwość pozostania ze swoimi dziećmi przez cały okres urlopu wychowawczego, czego wyniki dziś w pelni może docenić, mogąc się pochwalić naprawdę wspaniałymi dzieciakami:)
            Jedną sprawą jest konieczność życiowa: bardzo niskie zarobki, samotne macierzyństwo (dlatego tak strasznie oburzyło mnie stanowisko senatorów, ktorzy chcą przestrzegać rodziców przed skutkami oddawania dzieci do żlobka), ale inną rzeczą jest przesadna troska o stanowisko. Rozumiem Cię, ale ze swojego punktu widzenia radzę skupienie się na dzieciach, to zaprocentuje znacznie bardziej za jakiś czas niż najlepsze stanowisko. Tak myślę, choć nie twierdzę, że moja racja jest jedyną sluszną.
    • doctor.no.1 Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 15:36
      Uważam, że kłopotem jest to, że sytuację widzisz zero jedynkowo. Czyli albo poświęcenie pracy albo degradacja zwodowa. Tymczasem istnieje możliwość ułożenia sobie życia zawodowego tak, by nie było to degradacją ani tez nie odbywało się ze szkoda dla dzieci.

      Jestes menedżerem, możesz delegować obowiązki. Być może masz jakis kłopot z organizacja czasu pracy - skoro zajmuje Ci tyle godzin. Mozesz wyznaczyc swojego zastepce, któremu zdelegujesz czesc obowiązków - tych o mniej strategicznym znaczeniu. Albo zatrudnij sobie asystentkę, albo praktykanta do pomocy. Może wogóle musisz zminić caly proces, szukaj wąskich gardeł. Nie znając szczegółów nikt Ci nie doradzi, poza ogólnymi stwierdzeniami...
    • blue_romka Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 17:52
      Absolutnie sobie nie wyobrażam pracy 7-19 przy jednym dziecku, a co dopiero przy dwojgu.
      • marzeka1 Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 18:04
        Ja tam takich godzin pracy nie wyobrażam sobie nawet nie posiadając dzieci, życia zwyczajnie szkoda.
        • tautschinsky Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 19:05
          ramarzeka1 napisała:

          > Ja tam takich godzin pracy nie wyobrażam sobie nawet nie posiadając dzieci, ży
          > cia zwyczajnie szkoda.



          Święta racja! A ilu jest mężczyzn, którzy to mają na co dzień.
          A nawet gorzej, bo zaczynają o 6 rano a kończą nie wcześniej
          niż o 18.00 a zwykle o 21.00 czy 22.00 i żadnych tam ambitnych
          stanowisk ani pieniędzy z tego nie mają, wykonują robolskie zawody
          na przykład w budownictwie. Przerażają mnie tacy idioci - bo inaczej
          o nich nie sposób myśleć. Z życia nie mają nic. Praktycznie zero kontaktu
          z dziećmi dla których są obcymi osobami, z żoną to samo. Przyłazi
          taki do domu brudny, śmierdzący, zmęczony, zżera odsmażonego kotleta,
          wlewa parę piw i zwala się do wyra. Oni jednak "nie zastanawiają się",
          czy życie im przepływa przez palce - oni mają wyprane czerepy. Im się
          wydaje, że muszą, że to ich los, a życie... cóż... mają jedno jak wszyscy.
          • marianka_marianka do tautschinsky 28.01.11, 23:15
            tautschinsky napisał:
            " A ilu jest mężczyzn(...)zaczynają o 6 rano a kończą nie wcześniejniż o 18.00 a zwykle o 21.00 czy 22.00 i żadnych tam ambitnych stanowisk ani pieniędzy z tego nie mają, wykonują robolskie zawody na przykład w budownictwie. Przerażają mnie tacy idioci - bo inaczej o nich nie sposób myśleć. Z życia nie mają nic."


            Powiedz mi jakim trzeba być człowiekiem, żeby z taką pogardą wypowiadać się o osobach ciężko pracujących, aby ich rodziny miały za co żyć?
            Nie każdy ma możliwości i predyspozycje aby skończyć studia, które zapewnią wspaniałą i satysfakcjonującą pracę od 7-15.
            I ktoś również wybudował i mój i Twój dom. I był to taki zwyczajny "robol", który uczciwie zapracował na swoje wynagrodzenie, a nie korzystał w tym czasie z "dobrodziejstw" MOPS-u czy innej pomocy.
            Widać, że nie masz kompletnie pojęcia co oznacza ciężka praca.
            Psioczyć można na przepisy, które pozwalają wykorzystywać nieświadomych pracowników. Nazywając ich idiotami, tylko dlatego że ciężko pracują, sama sobie wystawiasz wizytówkę.
            • tautschinsky Re: do tautschinsky 30.01.11, 00:41
              marianka_marianka napisała:

              > Powiedz mi jakim trzeba być człowiekiem, żeby z taką pogardą wypowiadać się o o
              > sobach ciężko pracujących, aby ich rodziny miały za co żyć?



              Jaką? Trzeźwo patrzącą i mówiącą głośno, co inni myślą, ale skrywają.

              Ale ważniejsze w tym jest co innego, do czego odnosił się mój post.
              Wypowiada się kobieta, będąca rodzicem - brakuje jej kontaktu z własnym
              dzieckiem. Ona ma wybór. Albo pieniądze albo dom. On, ten robol, już go nie ma. Myśl, że mógłby realnie tak postąpić, zrezygnować z dobrze płatnej pracy na zawsze (o czym pisze założycielka tematu, że wycofanie się teraz z branży oznacza jej koniec na tym stanowisku w przyszłości) jest nie do pomyślenia. Okazałoby się, że dla własnego "wydumanego" bycia z dzieckiem w rzeczy samej "okradałby" to dziecko z dobrobytu, jaki może mu zapewnić zapierniczając jak głupi niewolnik w robocie od rana do nocy. Autorka ma coś do stracenia. Jakąś wypracowaną pozycję i porządniejszą pensję. Wielu mężczyzn, owych tępych roboli, haruje dłużej niż ona a mimo to przez myśl im nie przejdzie, żeby deliberować nad porzuceniem tej harówki na rzecz pracy lżejszej, ale za znacznie mniej na rzecz przebywanie w domu nie zasadzie gościa, ale domownika. Osobiście dla takich niedojd nie mam ani życzliwości ani zrozumienia. Zasługują tylko na pogardę.




              • royal_pl Re: do tautschinsky 31.01.11, 12:55
                > marianka_marianka napisała:

                > Jaką? Trzeźwo patrzącą i mówiącą głośno, co inni myślą, ale skrywają.

                Bo 90% społeczeństwa w naszym wspaniałym, postkomunistycznym kraju ma taką mentalność jak Ty. Myślą tylko co by tu robić, aby broń Boże przypadkiem się nie narobić. Ideałem ich (waszej) pracy, jest "praca" pasożyta, np. urzędnika w jakimś zbędnym urzędzie za państwowe (czyli podatników) pieniądze...
            • poletta84 Re: do tautschinsky 31.01.11, 20:19
              marianka_marianka napisała:

              > Powiedz mi jakim trzeba być człowiekiem, żeby z taką pogardą wypowiadać się o o
              > sobach ciężko pracujących, aby ich rodziny miały za co żyć?

              Też czytam i oczom nie wierzę.
    • edw-ina Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 21:42
      po kolei:
      - skoro pracujesz na wysokim stanowisku prawdopodobnie jesteś dobrym fachowcem. Złóż swoje dokumenty w 2-3 cenionych agencjach headhunterskich i zobacz, co się wydarzy
      - jesteś w świetnym momencie by negocjować z pracodawcą. Poproś o spotkanie, na którym powiesz, że lekarz prowadzący bardzo próbuje posadzić cię na L4, jednak ty byś wolała pracować. Może, aby zadowolić obie strony i żebyś nie musiała iść na zwolnienie, mogłabyś część pracy wykonywać w domu, a w firmie pojawiać się np. 3 dni w tygodniu na kilka godzin. Mądry szef powinien docenić, że nie próbujesz się wymigać zwolnieniem i pójść ci na rękę. Jeśli sprawdzisz się jako pracownik zdalny, w przyszłości, po narodzinach dziecka, możesz spróbować to przeciągnąć.
      - postaraj się nie zostawać w firmie po godzinach pracy. to nie jest dobra praktyka.
      poza tym życzę dużo szczęścia :) zazdroszczę malucha
    • an_ni Re: degradacja zawodowa na życzenie 28.01.11, 23:38
      wg mnie to juz zabrnelas za daleko. za daleko zeby wybrac optymalnie. czyli tu i teraz dobrze i dla ciebie i dla rodziny.
      masz juz jedno dziecko, nic nie zmienilas w trybie pracy i teraz wlasciwie na gwalt szukasz rozwiazania. w pracy tez pewnie mysla ze nic sie nie zmieni u ciebie bo przeciez z pierwszym dzieckiem dalas rade.
      swoja droga masz zdrowie! i do tego miec na glowie utrzymanie rodziny
      nie sadzisz ze pora na dzialanie ze strony meza?
      znam z zycia dwie takie kobiety, ktore po probie polaczenia pracy z dwojka dzieci, dojazdami, nianiami, chorobami itp zrezygnowaly z pracy na takim etacie jak ty
      jedna poszla w swoja dzialanosc, ktora nie przyniosla rezultatow wiec wrocila na etat, ale mniej wyczerpujacy (wiec da sie!)
      druga podjela prace na mniej eksponowanym stanowisku i bardziej nienormowanym czasie pracy i na razie jest zadowolona, znajac ja za chwile wroci do dawnego trybu, ale przynajmniej troche dzieci odchowa
      a ja sama po czesci przezylam takie zdegradowanie, pracowalam przez rok po macierzynskim na pol etatu, 4,5 roku temu nie bylo przepisow w prawie pracy o prawie matki do zmniejszenia etatu i automatycznego powrotu do pelnego wymiaru na to samo stanowisko wiec zostalam oszukana, ominelo mnie pare szans awansu itd, coz bylam sfrustrowana czasami, ale z perspektywy paru lat mialam wtedy fajny czas (troche pracy, wiecej czasu dla dziecka i siebie) a po paru latach wyszlam "na prosta", tyle ze ja nie mialam cisnienia na prace i kariere i co chyba wazniejsze nie bylam zywicielem rodziny.
      jednak teraz ja widze przed soba jeszcze wiele szans mimo dluzszej "drogi kariery" niz moje kolezanki , czesto z mniejszym doswiadczeniem, ktore wracaly do pracy po macierzynskim, siedzialy w pracy 12 godzin, wyjezdzaly w delegacje przerywajac karmienie piersia, bo one sie wypalily (to jest niestety regula po 35-tce w takim przebiegu kariery !) badz wyczerpaly rowniez fizycznie a ja nie. czego i tobie zycze!
      nie porownujac do tych, ktore odkladaly macierzynstwo badz je wykluczaly a teraz tego zaluja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka