finanase i pasierbowie

14.02.11, 00:41
Pisałam tu już trochę o sobie.
Jestem w związku od 10 lat, mamy wspólne dziecko oraz przychówek z poprzednich związków. Z ta tylko różnicą, iż moje dziecko jest już samodzielne życiowo i finansowo, (mój partner nigdy nie pomagał mi finansowo, wręcz odwrotnie był taki czas kiedy był na moim utrzymaniu). Natomiast dzieci mojego partnera są nadal na utrzymaniu rodziców.
Nie mamy wspólnych finansów, mieszkamy w mieszkaniu mojego partnera i on pokrywa koszty związane z utrzymaniem mieszkania i opłat za media. Ja natomiast finansuje nasze utrzymanie (jedzenie, pozostałe zakupy do domu, leki, utrzymanie zwierzaka, utrzymanie działki.) Nawet przy wspólnych wyjściach typu pizza czy lody to ja zawsze płacę rachunek. Przez kilka lat musiałam negocjować aby wreszcie zaczął dokładać się do utrzymania naszego dziecka. Nie jest to rozwiązanie jakie mnie satysfakcjonuje, ale jedyne jakie udało się osiągnąć w drodze kompromisu. Musze tu też dodać że nasze dziecko jest bardzo silnie emocjonalnie związane z ojcem. I tu dochodzimy do problemu/konfliktu. Dzieci mojego partnera (nastolatki) spędzają sporo czasu w naszym domu (co drugi weekend od piątku, i jeden dzień w tygodniu) w tym czasie wiadomo jedzą, piją, itp. natomiast mój partner jest na mnie oburzony gdy oczekuje od niego partycypowania w kosztach zakupów przed weekendem na który przyjadą jego dzieci. Dochodzi na tym tle do konfliktów czasami nawet ostrych. Jestem wpędzana w poczucie winy, że nie akceptuje jego dzieci, że jestem o nie zazdrosna itp. Ja natomiast uważam, że skoro rozliczamy się tak skrupulatnie to powinno dotyczyć to również jego dzieci i nie poczuwam się do finansowania ich pobytu.
Uważam również, że w takiej sytuacji mam prawo oczekiwać aby to co kupuje dla swojego dziecka będzie przeznaczone tylko dla niego.
Napiszcie jak jest u was, ktoś miał podobne problemy?
pozdrawiam.


    • amb25 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 09:18
      Nic ci nei doradze, niestety.
      Napisze tylko, ze chyba jestem staromodna, bo uwazam, ze jesli jestem z kims w zwiazku i mieszkam z nim, mam dzieci, to sprawa niepodlegajaca dyskusji sa WSPOLNE finanse. W innym ukladzie to kobieta czesto traci (jesli trafi na drania lub skapca). Nigdy nie zgodzilabym sie byc na powaznie z facetem, ktory nie daje mi dostepu do swoich zarobkow (nie mowie o tym co mial przed slubem czy zamieszkaniem razem - to jego). No chyba, ze by mnie calkowicie utrzymywal, co by mi tez nie przeszkadzalo.:)
      I nie do pojecia sa dla mnie klotnie o finanse - ze on nie chce za cos zaplacic - w tym przypadku za jedzenie.
      • ovo.beauty Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 09:51
        ja tez uważam że w związku nie powinno byc rozdzielności finansowej i obie strony powinny w miare mozliwości równo partycypować w kosztach i mieć dostep do finansów drugiej strony. Piszę w miare mozliwości bo bywaja czasem duze dysproporcje w zarobkach jednego i drugiego partnera i wówczas licza się bardziej chęci niż mozliwości. Mój chlop kiedys zarabiał dużo mniej niz ja i maiałam swiadomość że go utrzymuję (malo tego splacał za moje pieniadze zobowiązania wobec byłej zony mianowicie spory kredyt na ich mieszkanie ktore w konsekwencji zostało przepisane na ich syna). Potem jego pozycja sie poprawiła i obecnie zarabiamy prawie tak samo ale nadal moje i jego pieniadze sa naszymi pieniedzmi. Moim zdaniem wpedzisz się w szaleństwo jak bedziesz wyliczać kto i ile wydał a ile powinien i kto na tym traci a kto zyskuje. Dla mnie wazniejszą sprawa bylo sprawiedliwe zabezpieczenie przyszłości dzieci (jego syn dostał mieszkanie więc drugie mieszkanie bedzie na naszą córkę i na to odkladamy). Sprawa bieżących wydatków na życie, wspólne wyjazdy itp to kwestia rozliczania "mniej wiecej " po połowie. Raz moje wydatki sa ważniejsze i na mnie idzie wiecej pieniedzy (np zwiazane ze zdrowiem) a raz na niego (np wyjazd na ferie jego syna). Najważniejsze sa chęci i moim zdaniem pieniadze w rodzinie tak jak uczucia jak sie łatwo dzieli to sie potem szybko mnoza :-) powodzenia
        • sebalda Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 10:12
          Koszmar. To brzmi jak jakiś układ, a nie związek. Życie jest bardzo drogie i odnoszę wrażenie, że na tym interesie wychodzisz dość fatalnie, bo opłaty za mieszkanie najprawdopodobniej stanowią tylko część tego, co Ty wydajesz na życie. Może zaproponuj partnerowi, skoro uważa, że to wszystko jest takie sprawiedliwe, że od przyszłego miesiąca zamieniacie się i Ty opłacasz mieszkanie, a on zycie. I jeszcze jego wypinanie się na wydatki na własne, rodzone dziecko, masakra.
          Zastanawiam się, czy w tym ukladzie poza dobrym kontaktem ojciec-dziecko jest choć jeden pozytywny aspekt. A małe dziecko zawsze uwielbia ojca, więc to nie jest jakiś specjalny wyczyn.
          • pianino123 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 22:15
            sebalda napisała:

            > Zastanawiam się, czy w tym ukladzie poza dobrym kontaktem ojciec-dziecko jest c
            > hoć jeden pozytywny aspekt. A małe dziecko zawsze uwielbia ojca, więc to nie je
            > st jakiś specjalny wyczyn.

            Niestety ja tez zaczynam się nad tym zastanawiać, ale jest we mnie coś takiego co każe mi zadać sobie pytanie: czy można na przeciwległych szalach postawić moje oczekiwania wobec związku, a z drugiej miłość dziecka i potrzebę posiadania obojga nawet niedoskonałych rodziców?
            • ovo.beauty Re: finanase i pasierbowie 15.02.11, 09:12
              moim zdaniem powinnas sobie odpowiedziec na pytanie czy w waszym związku tylko kwestia finansow szwankuje bo jesli tak to nie warto przez kasę rozbijac rodziny. Jesli macie takze inne problemy to warto sie zastanowić po pierwsze czy argument finasowy nie jest zastępczym w stosunku do jakiejś innej bolączki która stoi miedzy wami a po drugie moze jest tak wiele rzeczy które was dzieli ze nie warto tylko dla "dobra dziecka" trwac w tym stanie rzeczy. Moim zdaniem jesli ludzie sie kochaja i chcą byc razem to takie kwestie materialne trzeba olać dla dobra sprawy. Trzeba rozmawiac a potem czasem jak sie odpusci to sie okazuje że ta druga strona poszła po rozum do głowy i zmieniła stanowisko. Ja w moim przypadku nie liczylam nigdy wydanych "na niego" pieniedzy ale zwrócilam uwagę że przykro mi kiedy obdarowuje prezentami swojego syna a zapomina o naszym dziecku. Zreflektował sie bardzo szybko. może też jest to kwetia naszych charakterów że pieniadze nie sa dla nas wazne same w sobie a jedynie są srodkiem do osiagania jakis celów waznych w danym momencie. np teraz chcemy abym rodzila w prywatnym szpitalu i zbieramy na to oszczednosci (jego i moje) i nie wazne że skorzystam tylko ja bo bede miala komfort rodzenia. Podobnie było z wakacjami gdy z mojej pensji poszło wiecej na wspólny wyjazd z jego synem (bez syna kosztowaloby nas to o 1 tys mniej który dajmy na to moglam zainwestowac w nasze wspolne dziecko. Wazne dla mnie jednak było po pierwsze spokojnie porozmawiac a po drugie nie liczyc sie co do złotówki.
            • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 15.02.11, 10:55
              czy można na przeciwległych szalach postawić
              > moje oczekiwania wobec związku, a z drugiej miłość dziecka i potrzebę posiadan
              > ia obojga nawet niedoskonałych rodziców?

              Ale wasze rozstanie nie oznacza, ze dziekco nie bedzie miec rodzicow.
              natomiast oznacza, ze ty przestaniesz dokladac do posiadania portek w szafie kosztem tego, co masz do zaoferowania swoim dzieciom. Twoje starsze dziecko tez powinno moz liczyc na twoja finasowa pomoc w razie czego, a nie na to, ze mama zaiwestowala w pana.

              Zasadniczo nie jestem zwolenniczka rozstan oraz rozwodow bez wyczerpania wszystkich mozliwosci porozumienia, wlacznie z terapia. Ale ... twoje decyzje wplywaja nie tylko na ciebie - jakie wzorce przekazesz swoim dzieciom, prezentujac im swoja role dojnej krowy?
        • pianino123 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 22:07
          ovo.beauty napisała:

          Najważniejsze sa chęc
          > i i moim zdaniem pieniadze w rodzinie tak jak uczucia jak sie łatwo dzieli to s
          > ie potem szybko mnoza :-) powodzenia

          Tez tak myślałam, niestety został to boleśnie zweryfikowane. Zaczęła funkcjonować polityka
          Kalego, "co twoje to moje, co moje to nie rusz". A postawienie przeze mnie granic zostało przyjęte jako krzywda i do tego opatrzone łatką "ty nie akceptujesz moich dzieci"

      • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 10:42
        niepodlegajaca dyskusji sa WSPO
        > LNE finanse. W innym ukladzie to kobieta czesto traci (jesli trafi na drania lu
        > b skapca).

        Wszystko to jest prawda wylacznie przy stereotypowym zalozeniu, ze to kobieta jest strona w tym ukladzie slabiej zarabajaca. Tymczasem w wielu parach jest to jak najdalsze od prawdy, i jak zreszta pisze autorka watku, tak jest w przypadku ich rodziny, gdy to ona przez spora czesc bycia razem utrzymywala pana.
        Zachecam do zwlaczania plciowych stereotypow - na poczatku wystarczy w swojej wlasnej glowie.
        • amb25 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 11:41
          Statystycznie w niewielu parach kobieta zarabia wiecej niz mezczyzna - to wciaz rzadkosc szczegolnie w Polsce (dlatego uzylam slowa "czesto" - co znaczy w wielu przypadkach, aczkolwiek nie zawsze). Stereotypy nie maja tu nic do rzeczy.
          Zachecam do zapoznania sie z logika (za moich czaso uczyli w szkole).
          • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 12:02
            Dzieki za porade. Skonczylam na studiach 2-letni kurs logiki z ocena bdb, wiec chyba sobie daruje korepetycje u ciebie wlasnie.

            watpie, czy statystyki odzwierciedlaja sytuacje w zwiazkach nieformalnych, a w takich wlasnie najczesciej zdarzaja sie dysproporcje zarobkow na korzysc kobiety. Bo dobrze zarabiajace panie, zwlaszcza po przejsciach, nie maja specjalnej ochoty pakowac sie we wspolnote majatkowa do ktorej beda dokladac.
            • megi110174 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 12:54
              takie panie po przejsciach co maja takie poglady na wspolnotę i partnerstwo to niech wogle sobie daruja zwiazki. nie mozna byc w związku i rozliczać się co do zlotówki. widze że dla ciebie złotówka wiecej z twoje strony to dokladanie do malo rentownego "interesu"
              • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 13:16
                A moze zwiazki powinny sobie raczej darowac wyrahowane gowniary, ktore koniecznie chca sie podpiac pod kase meza, traktowac plony cudzej ciezkiej pracy jako wspolne i jak najmniej dokladac do wspolnego budzetu, bo co twoje to i moje?
                • megi110174 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 13:44
                  ja akurat mam 36 lat na karku i zarabiam wiecje niz mój mąż. momo to nie wydzielam mu racji zywnosciowych ani papieru toaletowego proporcjonalnie do "wkladu" jaki poczynił finansowo do naszego zwiazku. moim zdaniem związki (i to zarowno formalne jak i nieformalne) własnie z powodu niezdrowego egoizmu: ja, moje, mnie, dla mnie....
                  • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 14:18
                    > ja akurat mam 36 lat na karku i zarabiam wiecje niz mój mąż.

                    No i coool, ty chcesz miec utrzymanka - moze musisz - a ja nie. Kazdy zyje jak mu wygodnie. Autorce watku jednak nie jest wygodnie i twoje jazgotanie do rozwiazania jej problemu nic nie wnosi.
                    • megi110174 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 16:05
                      jakie to smutne że tak pojmujesz związek... szczerze współczuję i zycze powodzenia twojemu ex, obecnemu i przyszlemu bo nie jestes łatwą do zycia osobą.
                    • megi110174 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 16:46
                      kończe już bo mój "utrzymanek" zaprosił nie na kolację walentynkową a ty licz te swoje miliony
    • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 10:50
      Rozumiem trudnosc przed jaka stoisz, i ktora nei ejst niezwykla w zrrekonstruowanych rodzinach. Sama zycje w takiej rodzinie od 10 lat i wiem, co to znaczy zastanawiac sie, jak sprawiedliwie podzielic dochody, tak by bylo w porzadku przede wszystkim wobec dzieci.

      My rozwiazalismy problem w ten sposob, ze przez 3 miesiaca skrupulatnie liczyclismy wydatki na poszczegolnych czlonkow rodziny i na tej podstawie wyliczylismy wysokosc skladki. Oczywista oczywistoscie jest dla mnie, ze koszty utrzymania naszego wspolnego dziecka - a za 6 miesiecy juz wspolnych dzieci ;-) ponosimy po polowie.
      Mieszkamy w moim mieszkaniu, za ktore ja splacam kredyt z moich dochodow, chlop doklada sie tylko proporcjonalnie do czynszu. Natomiast za te kilka lat, gdy moj syn wyprowadzi sie na swoje, te wyliczenia trzeba bedzie poprowadzic jeszcze raz.

      Dodam jeszcze, ze moj partner jest hojny, na zeszle swieta np dostalam samochod, ale jego dochody sa nieregularne. Robimy sobie prezenty, nie rozliczamy sie co do grosza, ale jest wspolna wola i staranie, by byc wobec siebie uczciwym. Choc to tez wypracowane po latach negocjacji.
      • megi110174 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 11:01
        > My rozwiazalismy problem w ten sposob, ze przez 3 miesiaca skrupulatnie liczycl
        > ismy wydatki na poszczegolnych czlonkow rodziny i na tej podstawie wyliczylismy
        > wysokosc skladki.



        Robimy sobie prezenty, nie rozliczamy sie c
        > o do grosza, ale jest wspolna wola i staranie, by byc wobec siebie uczciwym. Ch
        > oc to tez wypracowane po latach negocjacji.


        raz piszesz o skrupulatnym liczeniu każdej złotówki aby ustalic wysokość SKŁADKI? a potem o nie rozliczaniu sie co do grosza :-)
        • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 12:04
          Wydawalo mi sie, ze napisalam jasno - po skrupulatnych wyliczeniach ktore doprowadzily do ustalenia wkladu kazdej ze stron w budget domowy, ograniczamy sie do wrzucania skladki do wspolnego wora i nie prowadzimy wyliczen co miesiac. No i oczywiscie prezenty sa zwolnione ze wszelkich rozliczen.
          • megi110174 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 13:01
            interpretujsz jak ci wygodnie. "Trzy miesiace rozliczamy sie co do grosika i bede ci patrzec na rece czy aby za duzo na siebie nie wydałes a potem już ci odpuszczę o ile bedziesz wkładał do wsólnego wora tyle ile wyliczyłam na kalkulatorze. No i oczywiscie prezenty sa zwolnione od tej zasady jak chcesz to dawaj mi w prezencie samochody ale pamietaj 450, 98 zł za kazdy miesiąc musisz uiścić".dla mnie to strasznie wyrachowane i podszyte zupelnym brakiem zaufania i chęci budowania wspolngo związku.
            • megi110174 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 13:09
              i mam jeszcze jedno przemyslenie odnosnie związków. nie wiedziałam ze emocjonalnie zwiazki nieformalne róznia sie czymś od tych z papierkiem. W jednym i drugim musi byc wspolnota, zaufanie i dzielenie się poparte szczerą rozmową a nie chłodnym rachunkiem zyskowności z inwestycji.
            • mozambique Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 13:11
              spoko megi

              musisz jeszce przywknac ze tully w KAZDYM watku pisze ze dostala od wlasnego faceta subaru , i przezywa to jak stonka wykopki ,
              w nstaepnym watku tez ci to napisze i to 3 razy - zebys czasem nie zapomniala

              przy tym obliczanie składki rodiznnej od zuzytego papieru toaletowego i wycisnietej wspolnej pasty do zębów to juz male pikuś, naprawde
              • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 13:18
                > musisz jeszce przywknac ze tully w KAZDYM watku pisze ze dostala od wlasnego fa
                > ceta subaru ,

                Widze, ze ci to bardzo utkwilo w pamieci. Niestey ci sie nie zrewanzuje, bo nie zapadly mi w pamiec zadne szczegoly dotyczace twoje osoby, oprocz ogolnej aury pustoglowia.
            • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 13:13
              Widzisz, na szczescie my wypracowalismy rozwiazanie, ktore nas satysfakcjonuje i twoja opinia nie ma dla nas najmniejszego znaczenia, bo MY jestesmy zadowoleni.
              A wspolny zwiazek ma sie swietnie od 10 lat, wkrotce urodzi sie nam drugie wspolne dziecko, tak wiec bedziemy miec czworeczke, z czego sie bardzo cieszymy. I wlasnie zamierzamy dwojce starszych rowniez sprezentowac samochody, tak na wyopadek, gdybys nie byla jeszcze wystarczaco zielona z zadrosci.
              • megi110174 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 13:40
                słodkiego, milego zycia. a rozliczajcie sie co do złotówki jak maice taka ochotę i twój obecny facet ma podobne do ciebie poglady na zycie. poprzedni chyba nie miał.
                • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 14:16
                  Poprzedni rzeczywiscie nie ma potrzeby rozliczania sie do zlotowki, biorac pod uwage jak funduje naszemu synowi wakacje za 9tysi plus.
                  • mozambique Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 15:05
                    szcegolnei jak musiałas sie z nim handryczyc o alimenty w sądzie

                    no ale w nec ie mozna przeceiz napisac wszystko
                  • megi110174 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 16:14
                    tully.makker napisała:

                    > Poprzedni rzeczywiscie nie ma potrzeby rozliczania sie do zlotowki, biorac pod
                    > uwage jak funduje naszemu synowi wakacje za 9tysi plus.

                    i kto tu kogo łapał na kasę....
                    swoja drogą kasa kasa kasa - tylko to widać sie dla ciebie liczy bo podkreslasz swój dobrobyt na kazdym kroku. Mnie to nie razi o ile uczciwie pieniadze zarobione ale żeby sie tak obosic to trochę dziecinne i płytkie (a ponoc jakieś studia skonczylas?, chyba płatne...)
            • sanciasancia Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 15:30
              Bardzo rozsądna metoda, imho, zrobić sobie predykcję wydatków na podstawie trzymiesięcznej średniej. Raz się człowiek namęczy i wyliczy, a potem ma już z głowy. Acz u mnie by nie zadziałało
              • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 17:04
                Sprawy sa znacznie trudniejsze, gdy w gre wchodza dzieci z poprzednich zwiazkow - rodzice maja obowiazek dbac o ich interesy i starac sie pogodzic je z wymaganiami nowej rodziny. Mysle, ze wiele problemow autorki watku wyplywa wlasnie z tej wyjatkowej, chcoc coraz czesciej spotykanej sytuacji.
      • pianino123 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 21:48
        tully.makker napisała:


        > My rozwiazalismy problem w ten sposob, ze przez 3 miesiaca skrupulatnie liczycl
        > ismy wydatki na poszczegolnych czlonkow rodziny i na tej podstawie wyliczylismy
        > wysokosc skladki.

        Też byłam za podobnym rozwiązaniem, zaproponowałam otwarcie wspólnego rachunku na który każde z nas będzie wpłacało określona, wspólnie ustalona kwotę.
        Niestety mój partner nie wyraził zgody na takie rozwiązanie.

        Oczywista oczywistoscie jest dla mnie, ze koszty utrzymania
        > naszego wspolnego dziecka - a za 6 miesiecy juz wspolnych dzieci ;-) ponosimy p
        > o polowie.

        Niestety nie w moi związku, otrzymuje na dziecko (po długich negocjacjach) taka samą kwotę (w gotówce) jaką on przekazuje na swoje starsze dzieci. W przypadku starszych dzieci (oraz ich matki) opłaca także ich mieszkanie. Kwota która otrzymuje nie pokrywa polowy kosztów utrzymania naszego dziecka chociażby z tego powodu ze dziecina uzdolniona i dodatkowo kształci się w szkole artystycznej, płatnej niestety.

        • annb Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 22:49
          czyli masz przechlapane równo
          więc albo bedziesz nadal nieść swój krzyż albo się zbuntujesz i coś z tym zrobisz
          Obstawiam wersję pierwszą

          • pianino123 Re: finanase i pasierbowie 15.02.11, 07:58
            annb napisała:

            > czyli masz przechlapane równo
            > więc albo bedziesz nadal nieść swój krzyż albo się zbuntujesz i coś z tym zrobi
            > sz
            > Obstawiam wersję pierwszą

            Jedyne co mogę zrobić to zabrać dziecko i sie wyprowadzić.
            Decyzja niezmiernie trudna, przeszłam już raz przez rozwód, sama tez jestem z rozbitej rodziny
            Przewrócenie dziecku świata do góry nogami - koszmar.
            • annb Re: finanase i pasierbowie 15.02.11, 15:09
              Nie chcę dobijać ale dawno temu, w podobnym watku moja znajoma napisała tak

              Re: Maz - kasa - zwalil mnie z nog!!
              Autor: triss_merigold6 07.12.09, 09:56 Dodaj do ulubionych zarchiwizowany

              Najwyższy czas panu uświadomić, że jest leniwym leszczem. Nie dość,
              że daje żałosną kwotę na dom to jeszcze jego wkład w domowo -
              dziecięce obowiązki jest niewielki. W sumie tańszy jest legwan - też
              żre i śmieci ale przynajmniej dekoracyjny i nie marudzi.



              Może u Ciebie sytuacja jest troszeczkę inna, ale też polecam legwana

              A na poważnie-strzeliłaś sobie w stopę.Zamiast na samym poczatku określić jasne zasady to Ty dałaś się wpędzic w sponsorstwo bez widoków na przyszłość.
              Twój partner(dobre sobie, partner) doskonale wie że nie odejdziesz bo dziecko/rozbita rodzina i inne takie.
              Musisz zmienic myslenie
              Poleciłabym Ci tez przepracowanie swoich problemów z dobrym psychologiem i znalezienie odpowiedzi na pytanie-dlaczego wchodzisz w związki z nieodpowiednimi partnerami.
              Bo ktoś, kto wykorzystuje kobietę i jej nie szanuje(zero mozliwosci dyskusji tylko postawa w stylu-ja król zarządzam a ty rób.wykonuj abotak to jest brak szacunku) odpowiedni nie jest.
        • tully.makker Re: finanase i pasierbowie 15.02.11, 10:51
          Pytanie tak naprawde brzmi - czy temu facetowi zalezy na zwiazku z toba? i czy wyobrazasz sobie zycie bez niego? U nas na chlopa bardzo trzezwiaco wpynela sytuacja (akurat nei zwiazana z finasami) w ktorej ja bylam gotowa odejsc. Utracil poczucie bezkarnosci, ktore sie rozwinelo dzieki mojemu glebokiemu uczuciu do niego, kiedy zrozumial, ze odejde od niego mimo swoich uczuc, jesli zwiazek nie bedzie zaspokajal moich podstawowych oczekiwan.
          • megi110174 Re: finanase i pasierbowie 15.02.11, 11:37
            ktory to taki biedny był ten pierszy "kooorwiszon" czy ten drugi "co daje samochody" ? Ty kobieto jestes toksyczna i z kazdym facetam jak widac masz problemy bo nie wypełniaja twoich oczekiwan. tylko twoje sie liczy prawda?
        • sinsi Re: finanase i pasierbowie 15.02.11, 11:41
          > Niestety nie w moi związku, otrzymuje na dziecko (po długich negocjacjach) tak
          > a samą kwotę (w gotówce) jaką on przekazuje na swoje starsze dzieci. W przypadk
          > u starszych dzieci (oraz ich matki) opłaca także ich mieszkanie. Kwota która ot
          > rzymuje nie pokrywa polowy kosztów utrzymania naszego dziecka chociażby z tego
          > powodu ze dziecina uzdolniona i dodatkowo kształci się w szkole artystycznej,
          > płatnej niestety.


          jaja jakieś. niby jesteście razem a facet już płaci na wasze wspólne dziecko jedynie "alimenty" i to nie wystarczające na całościowe potrzeby dziecka. i jeszcze wymaga od Ciebie dokładania się do jego dzieci, sam w tym nie uczestnicząc (nie dbając osobiście by w lodowce coś dla nich było, bo to "twoja działka")
          wyglada na to, że pan się ustawił w wygodnej roli, zabezpiecza swoje interesy ale już nie Twoje. Ty zaś nie zabezpieczasz interesów swoich dzieci bo dokładasz do pana.

          Czy mieszkanie jest jego? Bo może wkalkulował Ci w wydatki czynsz najmu jaki powinnaś mu płacić za mieszkanie ?

          Zastanów się co właściwie cię uwiera w tym związku, co można zmienić i czy można to zmienić. Pasierbowie przychodzą - a wyślij ojca z nimi na miasto niech im zafunduje obiad z własnej kieszeni.
          Zrobiłas kiedy wyliczenia szczegółowe ile pieniędzy wydałaś na dom i dziecko? Podstawiłaś mu pod nos, żeby zobaczył ile co kosztuje? Czy sama wiesz ile wydajesz ty i ile on na wspólne życie?
          Bo porozmawiać trzeba konkretnie , coś ustalić i ustaleń dopilnować.
          Żalenie się, gadanie i nic-z-tym-nie-zrobienie to tylko niepotrzebna strata czasu na tkwienie we frustracjach.
          Nie wyobrażam sobie sytuacji, że facet z którym mieszkam pod jednym dachem odpala mi 500zł na wspólne dziecko i reszta go nie obchodzi. I dlaczego właściwie zgodziłaś się radośnie na system że wyłącznie Ty jesteś odpowiedzialna za bieżące zakupy? Dlaczego nie macie wspólnej puli z której są płatności mieszkania i wyżywienia? Wy jesteście w związku czy jesteście współlokatorami tylko, gdzie jedno się zabezpiecza przed drugim... Masz poczucie niesprawiedliwości to to zmień. Nie wkurzaj się na pasierbów, że coś jedzą, ale rozmawiaj z facetem że nie akceptujesz takiego układu, czujesz się wykorzystywana i zaniedbana przez niego i że chcesz zmian, proponujesz system ...taki i taki, który będzie sprawiedliwszy.



    • blue_romka Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 11:31
      Do facetów najlepiej trafiają argumenty rzeczowe i logiczne, więc proponuję, żebyś skrupulatnie podliczała przez miesiąc swoje wydatki, a następnie przedstawiła te rozliczenia partnerowi i porównała z jego. Wówczas wyjdzie dysproporcja i ustalicie co dalej. Inne wyjście to nie dzielić wydatków, tylko wszystko płacić na pół.
      A tak na marginesie, to zachowanie Twojego partnera jest bardzo nie fair i przyjrzałabym się pod tym kątem całemu związkowi, nie tylko temu jednemu aspektowi.
    • marvel123 Re: finanase i pasierbowie 14.02.11, 11:40
      Zastanawiając się nad Twoim problemem, uważam, że też na Twoim miejscu protestowałabym. I czułabym się tak samo.
      Zgadzam się z opiniami, że idelanym wyjściem są wspólne finanse, jednakże zauważyłam, że w przypadku związków partnerskich (tu w znaczeniu: bez ślubu) właśnie często nie ma tej wspólnej kasy, jest tylko podział finansowania. A na tle kasy najczęście dochodzi do konfliktów.
      Jakkolwiek na to nie patrzeć, jego dzieci z poprzedniego związku to jego obowiązek, mimo wszystko (i ich matki) - i to on powinien uszczuplić swój dochód poprzez te extra zakupy a nie Ty. Właśnie dlatego, że nie macie wspólnych finansów. W przeciwnym razie, Ty ponosisz koszt, a on ma więcej kasy dla siebie - tak sumując. Mnie akurat by to nie odpowiadało w takich okolicznościach.
    • kingusi Re: finanase i pasierbowie 19.02.11, 12:27
      -przemysl co jest wazne? WY czy kasa???
      • pianino123 Re: finanase i pasierbowie 19.02.11, 14:18
        kingusi napisała:

        > -przemysl co jest wazne? WY czy kasa???

        Nie raz się nad tym zastanawiałam, gdyby nie uczucie do partnera i chęć tworzenia tego właśnie "MY", to dawno bym sobie odpuściła.
        Jednak według mnie budowanie "MY" powinno być obustronne.
        Stąd moje watpliwości.
        Można i nawet trzeba się dzielić w związku, a w naszym przypadku coraz częściej zadaje sobie pytanie gdzie jest dawanie, a gdzie zaczyna się wykorzystywanie.
        Zaczynam mieć poczucie krzywdy, a to raczej nie jest dobry prognostyk dla związku.


Inne wątki na temat:
Pełna wersja