jolaud
15.05.11, 18:14
Witajcie !
Problem meczy mnie już 3 m-ce, nie daję rady i nie wiem co robić, praktycznie żyję z godziny na godzinę, bo nie wiem co mnie czeka. Moja historia:
Oboje z mężem mamy 31 lat, jesteśmy 5 lat po ślubie (7 lat znajomości) od początku mieszkamy razem sami, bez rodziców i wszystko dobrze się układało. Mamy też dwoje wspaniałych dzieci syn 4 latka i córeczka roczek. Od 3 m-cy nasz związek zmienił się bardzo. Relacje bardzo pogorszyły się. W lutym usłyszałam od męża, że on ma dość, że nie może ze mną wytrzymać, że w nim się coś wypaliło i potrzebuje odpocząć ode mnie i wyjeżdża na koniec świata (dosłownie na koniec świata). Nie ukrywam, że w ostatnim roku kłóciliśmy się parę razy, ale ja traktowałam to jako normalną kłótnie jak w każdym związku są dni lepsze i gorsze. Jak się okazało mąż męczył się bardzo, nie mówiąc mi konkretnie co go boli, tylko każda kłótnia kończyła się stwierdzeniem z jego strony „koniec rozmowy, daj mi spokój”. Gdy mi to powiedział byłam w szoku, nie wiedziałam co powiedzieć jak zareagować? Zapytałam więc co z dziećmi i nami? Powiedział, że pieniądze nam przyśle i jak przemyśli, ułoży sobie wszystko da znać, ewentualnie ściągnie nas do siebie. Zaniemówiłam, bo od dawna mąż wiedział ,że tam gdzie chce pojechać ja nigdy nie chciałam wyjeżdżać. Zapytałam „co w takim razie rozwodzimy się???” Byłam w szoku. Potem było już tylko gorzej, próbowałam walczyć o niego, bo bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Starałam się jak mogłam, próbowałam spokojnie rozmawiać, ale każdą naszą rozmowę on traktował jako kłótnie i twierdził, że pogarsza to sytuacje, że się wyprowadzi, bo tak będzie lepiej. Lepiej dla kogo??? Staramy się naszym problemów nie przenosić na dzieci ,ale ile mogę tłumaczyć 4- latkowi, że tata ciągle pracuje??? Mąż dużo pracuje do tego liczne szkolenia, które były mu na rękę, a ja zostawałam sama w centrum problemu, czyli domu z problemem i dziećmi. Było mi i jest nadal bardzo ciężko.
Kolejny przełom na złe to nowa znajomość jego z młodą dziewczyną o 11 lat młodszą, którą traktuje jak znajomą. Zdrady nie było-wiem to !!! Ale jak można powiedzieć takiej osobie, znając ją tydzień, że miedzy mną a nim od roku jest źle, że w małżeństwie mu się nie układa. Dziewczyna młoda i ... Pamiętam jak ja miałam 20 lat, co wtedy myślałam, uważam, że to było nietaktem z jego strony, że mówiąc to jej może zrobić jej niepotrzebną nadzieję. Odebrał to jako atak z mojej strony. Kiedy zauważyłam jak często utrzymują ze sobą kontakt na jednym z portali społecznościowych, co piszą do siebie (mąż kilka rozmów na czacie pokazał mi powiedziałam, że to nie p winno mieć miejsca i że powinien zerwać z nią znajomość, po pierwsze, że jest bardzo młoda, a po drugie, że to rani moje uczucia. Odpowiedział, że mu nie ufam i nie zerwie tej znajomości itd.... Bolało bardzo i boli. Potem zaczęłam dostawać anonimowe maile, że mam na nią uważać, że ona ma jakieś plany wobec mojego męża. Ktoś doskonale znał fakty tego co się dzieje. Kiedy informacja o ich „zażyłej znajomości” doszła do jej matki, rozpętała się wojna. Mąż stwierdził, że ona padła ofiarą, że jest niewinna a ktoś rozsiewa plotki. Nie zapytał jak ja się czuję, nie przeprosił, stwierdził jedynie, że sprawa rzeczywiście wymknęła się z pod kontroli. Dziewczyna też zapewniała mnie, że to tylko kolega, ale nie zdaje sobie sprawy jaka różnica wieku ich dzieli i już nawet nie chodzi o to, tylko, że mąż mam rodzinę, żonę i dzieci. Uważam, że gdyby ona była mądra dałaby sobie spokój. Dla mnie to ingerowanie w naszą rodzinę, naszą prywatność, choć pewnie zrobiła to nieświadomie. Zaprzeczyła, że nikomu o tej znajomości nie opowiadała, tylko skąd ten ktoś, kto napisał do mnie maile zna szczegóły tego co piszą do siebie, czy jak się spotkali by ona odebrała od mojego męża swój sprzęt sportowy, akurat wtedy gdy jak byłam na szkoleniu 300 km od domu (spotkali się ponoć przypadkiem w towarzystwie naszych dzieci). Na chwilę obecną mąż stwierdził, że wyprowadza się z domu, pracuje na zmiany więc czasem nie ma go 2-3 dni, ale potem wraca i jest normalnie z nami (je, śpi, bawi się z dziećmi itd), czy to jest wyprowadzką? Jest w domu, ale twierdzi, że się wyprowadził dawno. Obecnie jest na etapie wyjazdu za granicę w Europe, by zarobić pieniądze na życie oraz wyjazd swojego życia z nami lub bez.
To co ważniejsze napisałam nie da się wszystkiego. Cholernie źle mi, nie będę opisywać jak się czuję i jaki jest mój stan psychiczny, bo była by to kolejna strona. Dzieci trzymają mnie przy życiu, ale póki co każdy dzień jest pełen żalu, rozczarowania i bólu oraz czekania, co będzie za chwilę, co on powie, czy sprowokuje głupią rozmowę. Mam dość i nie mam już siły by walczyć, ogarnęła mnie totalna obojętność. Nie polecajcie terapii małżeńskiej, bo to nie wchodzi w grę-on się nie zgodził. Ale co zrobić dalej, nie chcę już teraz przekreślać tego związku, tego co przez tyle lat budowaliśmy ,a były cudownymi latami. Mamy też dzieci i kocham go, nie było też zdrady więc chyba watro ratować to co mamy.
Czy ktoś miał podobne przeżycia?
Kolejny etap z przed kilki dni:
Czy ja jestem przewrażliwiona na punkcie tej dziewczyny, ale czy robienie jej prezentów w formie książki oczywiście przez mojego męża oraz ukrywanie tego przede mną jest normalne??? Miała być szczerość w związku, a tym czasem kolejne ukrywanie faktu pewnie nic nie znaczącego, ale jednak faktem jest ukrycie tego. To chyba nie w porządku ???
2 dni temu:
Pomóżcie, nie wiem co robić mam totalnie dość Mam ochotę zadzwonić do tej młodej i powiedzieć jej co myślę, ona chce by mój mąż pomógł jej wyjechać do Londynu. Pisze do niego po nocach sms-y w porach bardzo późnych lub o 4 nad ranem? Spotkali się u niego w pracy, a ja siedziałam z dziećmi w domu-dowiedziałam się od męża o tym przypadkiem. Wcześniej nie miał zamiaru mi o tym powiedzieć.
Czy to w porządku,
Przerwać to?? Czy pozwolić by trawo i umarło śmiercią naturalną??
Mam naprawdę dość !!!
A dziś gdy rozmawiałam z mężem i powiedziałam mu że, nie życzę sobie ty jej pomagał w wyjeździe do Londynu i jeśli sam nie zerwie tej farsy - to ja z nią porozmawiam, powiedział, że myślał, że ja coś zrozumiałam i, że skoro tak to koniec !!!!
To wątki z kilku dni. Dziękuje jeśli dotrwaliście do końca.