Dodaj do ulubionych

Kochani Po Przejściach - mam pytanie

18.05.11, 06:23
Kiedys pisałam tu na forum co bardzo mi pomogło.

moja historia w skrócie: w 10 roccnice slubu przez przypadek odkryłam, że mója mąz mnie zdradza. 10 lat nie było sielanką dla mnie bo genarlanie ciezar utrzymania i ogarniecia domu spczywał na mnie.
mój mąż zdradzał mnie - wiem o 3 historiach (to racze prawda), historia nr 3 to było wyjątkowe paskudztwo poniewaz wydarzyla sie z młodą panienką zatrudnioną u nas w domu w charakterze pomocy przy dzieciach

potem rok trwała zabawa w kotka i myszke, czyli jego kłamstwa a moje dochodzenie - po tym jak sprawa sie wydała romansu juz raczej nie było choc był miedzy nimi kontakt intensywny telefoniczny, wersja jest taka, że dziewczyna sie zakochała a jemu było jej zal i starał sie zakończyc to deliktnie
to była straszna nerwówka wtedy. moje prosby o szczerosc, jego zapewnienia ze wszystko jet OK i znowu jakies slady ich kontaktu

koniec końcow wyniosłam sie z dzieciakami do innego miasta z zamiarem rozwodu i jest mi generalnie dobrze

a mój mąż stał sie aniołem

a ja nie wiem czy to może być szczere i czy ja ja mam siłę żeby jeszcze raz otworzyc się na niego

czy znacie historie kiedy pary po rozstaniach i ranach wracały do siebie? czy są to szczęsliwie historie?

wiem, że to wymagałoby ode mnie duzego wysiłku, ja mu nie wybaczyłam i stworzenie nietoksycznego związku z nim od nowa nie byłoby dla mnie łatwe


Obserwuj wątek
    • noname2002 Re: Kochani Po Przejściach - mam pytanie 18.05.11, 06:56
      Tylko po co chciałabyś wracać do kogoś, kto nawet pomijając zdrady nie był dobrym mężem("10 lat nie było sielanką dla mnie bo genarlanie ciezar utrzym
      > ania i ogarniecia domu spczywał na mnie. "?
      I czy on nie chce do Ciebie wrócić, bo "żywiciela"?
    • pomarola Re: Kochani Po Przejściach - mam pytanie 18.05.11, 08:10
      Jesteśmy małżeństwem ponad 20 lat, romans mojego męża odkryłam 7 lat temu, kiedy trwał on już prawie dwa lata (zdradzane żony są ślepe, głuche i niedorozwinięte najczęściej). Mąż od początku deklarował gotowość do natychmiastowego zerwania, bagatelizował znaczenie tamtego związku, błagał o wybaczenie i możliwość pozostania ze mną. Zgodziłam się, przeszłam piekło, bo nie dość, że męczyłam się z własnym bólem i rozpaczą to jeszcze kochanka męża okazała się kobietą mściwą i zawziętą i nieźle nabruździła... Co zapewne było też z winy męża, który chyba niedostatecznie zdecydowanie zerwał znajomość. Zaliczyłam ostrą depresję, problemy z alkoholem, leczenie psychiatryczne. Jesteśmy razem, mąż zmienił się, jest dobry i kochający, w zasadzie nie mam co narzekać, ale.... Tamto wszystko ciągle we mnie jest i wiem, że już nigdy nie odzyskam zaufania do męża, że choć go kocham (chyba) to jednak jest to jakieś takie kalekie i ułomne. Nie umiem już być tak beztrosko szczęśliwa, mąż np. przychodzi z kwiatami, obejmuje mnie, szepcze czułe słowa "moja ukochana, najdroższa kobieto mojego życia itp", a ja patrzę podejrzliwie i myślę sobie "taaa, na pewno".
      Tak więc moim zdaniem trudno mówić o szczęsliwej historii. A Ty jeszcze piszesz, że tak naprawdę to nie chcesz tego powrotu, że kosztowałby Cię dużo wysiłku - więc nie warto, ciesz się tym, że dałaś radę odejść i że jest Ci z tym dobrze.
      • isiak33 Do Pomarola 20.05.11, 00:59
        Moja historia jest bardzo podobna forum.gazeta.pl/forum/w,898,123035653,123035653,Temat_stary_jak_swiat_zdrada_i_co_dalej_.html z ta różnicą że ja wiem od 3 miesięcy. Stanowisko jego: każdy w życiu może popełnić błąd, skoro deklaruje zadośćuczynienie to warto dać tzw.drugą szansę, przestac o tym gadać, rozgrzebywać, popatrzeć w przyszłość z huraoptymizmem. Stanowisko moje: niestety podobne-ból, ryk i nieradzenie sobie z niczym. To jak to jest Pomarola, powiedz z perspektywy czasu, czy taki związek jak przez szybę ma w ogóle sens i warto w nim trwać mimo że jest tak cholernie ciężko???
        • pomarola Re: Do Pomarola 23.05.11, 08:21
          isiak33 napisała:
          >To jak to jest Pomarola, powiedz z perspektywy czasu, czy taki związek jak przez szybę ma >w ogóle sens
          >i warto w nim trwać mimo że jest tak cholernie ciężko???

          Zapewne nie ma jednej dobrej odpowiedzi :) Kochasz ciągle swojego męża, chcesz słuchać jego zapewnień o miłości, to Ci przynosi ulgę, bo teraz łapisz się wszystkiego co przynosi ulgę - żeby nie oszaleć z bólu. Ja też wtedy chciałam przebywać z mężem, chciałam żeby mnie przytulał i trwał przy mnie. Teraz oceniam to jako chore i nienormalne. Kat i pocieszyciel jednocześnie, żałosne :( Teraz żałuję bardzo wielu moich zachowań z tamtego, najgorszego okresu zaraz po wylaniu się zupy... Ale trudno w takich chwilach o racjonalne myślenie.
          Ty masz o tyle może lepiej, że dużo gadacie o tym, może to pomoże jakoś przerobić, przemielić i wypluć z siebie to wszystko. Mój mąż nigdy nie był typem "gadającym", więc i na ten najboleśniejszy temat woli powiedzieć po prostu "koniec, przepraszam, żałuję, kocham cię, kropka" niż się rozwodzić i roztrząsać, przez co wiele rzeczy pozostało we mnie "nieprzerobionych". I to wyskakuje nieraz ni stąd ni zowąd, psuje niespodziewanie dobry nastrój, zabarwia goryczą miłe skądinąd doznania. Czy miałabym to samo, gdybym wtedy odeszła od męża ? Gdybym była sama lub (czego sobie nie wyobrażam szczerze powiedziawszy) z innym facetem - czy byłabym szczęśliwsza ? Może - ale okaleczona i tak.
          Macie dziecko, ale jeśli poczujesz, że chcesz odejść, to nie sugeruj się nim, skoro ojca kocha to może go spotykać i tak, nie musisz się poświęcać "dla dobra dziecka".
          Jeśli zdecydujesz się być z mężem dalej - pamiętaj, że możesz już nigdy nie poczuć się tak naprawdę do końca, do spodu i na wskroś szczęśliwa. Że już zawsze będzie ta odrobina goryczy we wszystkim co wiąże się z Twoim mężem. Ja nieraz żałuję, ale z drugiej strony wiem, że nie umiem żyć bez miłości, bez mężczyzny, a nie pokochałabym już raczej nikogo innego. Wybrałam więc pozostanie z nim na takiej zasadzie, na jakiej Pawlak wybrał dom obok Kargula : "Wróg, bo wróg ! Ale swój !" :)
          • isiak33 Re: Do Pomarola 25.05.11, 22:36
            Przegadanie jest ważne, przynajmniej dla mnie. Pomarola jeśli chcesz możemy pogadac na priv. Pozdrawiam
    • mruwa9 Re: Kochani Po Przejściach - mam pytanie 18.05.11, 09:38
      Jesli byly 3 zdrady, to bedzie i czwarta, i piata, to tylko kwestia czasu...chce ci sie przez to jeszcze raz przechodzic? Facet pewnie zostal wykopany przez ostatnia kochanke i potrzebuje kogos, kto mu zaserwuje obiad pod nos, wypierze majtki i skarpetki i bedzie swiadczyl uslugi seksualne za darmo do czasu znalezienia kolejnej "milosci zycia". Nie wierze w szczerosc jego intencji i zachowania.
      Sama piszesz, ze zwiazek z nim nie byl sielanka, a teraz za to jest ci z dziecmi dobrze. Odpowiedz wydaje sie oczywista...
      • sebalda Re: Kochani Po Przejściach - mam pytanie 18.05.11, 10:16
        Dwie kwestie do przemyślenia:
        >>koniec końcow wyniosłam sie z dzieciakami do innego miasta z zamiarem rozwodu i jest mi generalnie dobrze
        Jeśli jest dobrze, to po co znów się narażać? I jak dzieci w tej huśtawce? Jeśli już się przyzwyczaiły do tej sytuacji, Ty znowu zdecydujesz się na zejście z mężem, a ten znowu zawiedzie Twoje zaufanie i znowu będziesz od niego odchodzić, to dla dzieci może być za bardzo stresujące.
        A druga kwestia to recydywa męża. Można wybaczyć zdradę jednorazową, położyć to na karb jakiegoś chwilowego kryzysu w małżeństwie albo chwili zapomnienia i głupoty męża, ale wielokrotne zdrady prawie zawsze świadczą o inklinacjach faceta i nie rokują dobrze na przyszłość.
        Jednym słowem chyba nie warto ryzykować.
    • tully.makker Re: Kochani Po Przejściach - mam pytanie 18.05.11, 11:47
      No coz, ja w takiej sytuacji nie zdecydowalam sie na powrot i nei zaluje. Kilkanascie lat kontaktow z exem i historia jego dalszych zwiazkow upewnia mnie, ze postapilam slusznie.
    • demonsbaby Re: Kochani Po Przejściach - mam pytanie 20.05.11, 07:50
      Włożyłaś już dużo wysiłku, żeby się uwolnić z takiego związku... a przede wszystkim usamodzielniłaś. Piszesz, że zbudowałaś sobie świat na nowo ...Czy warto wracać do tego co było? No cóż, są ludzie, którym zaczyna się układać dopiero po rozwodzie, właśnie ze wzgl. na świat wartości, który podczas zakończenia związku, buduje się na nowo.
      Skoro jest, zdesperowany, żeby was odzyskać i nagle rodzina stała się tym, co było najważniejsze, a o czym dałaś mu się przekonać - NIE SPIESZ SIĘ. Skoro stał się wytrwały w uczuciach i potrzebie bycia przy was, niech was kocha bez bezpośredniego ingerowania w twoje życie. I tak jak starał się zdobyć Ciebie przed ślubem, niech się stara bardziej. Nie przywiązuj się jednak do myśli o sielance u jego boku i sama korzystaj z wachlarza możliwości, może w tym wszystkim znajdzie się też człowiek, który jest wart twojego zachodu o wiele bardziej niż twój mąż. Mężowi daj szansę w kwestii wykazania się, ale utrzymuj dystans., żeby się z tego nie zrodziło "fuck friendship" bo znowu się uwikłasz.
    • zjm1111 Re: Kochani Po Przejściach - mam pytanie 21.05.11, 21:47
      kumpel mojego jeszczemeza po 2 latach wrócił do swojej żony, mimo, ze był w innym związku, zeszli się, są podobno szczęśliwi, zdecydowali się nawet na drugie dziecko.
      (on ją zostawił z córeczką).
      więcej szczegółow nie znam, ale takie rzeczy się zdarzają:)
      przemyśl wszystko na spokojnie:)
      powodzonka
      • iwoszka.0 Re: Kochani Po Przejściach - mam pytanie 23.05.11, 22:22
        Słyszałem o jeszcze ciekawszym przypadku. ponowne zejście sie po ok. 10 latach. W obu przypadkach "nie wypaliły" alternatywne związki. Obecny związek cechuje ponoć wzjamena życzliwość. Życie obfituje w bogactwo zdarzeń i sytuacji.
    • marzeka1 Re: Kochani Po Przejściach - mam pytanie 23.05.11, 22:46
      " 10 lat nie było sielanką dla mnie bo genarlanie ciezar utrzymania i ogarniecia domu spczywał na mnie. "-

      TO + zdrady pana, który poza sprawnym fiutem niewiele miał do zaoferowania dla mnie załatwiałoby sprawę. Dziwisz się, ze jest aniołem? Pewnie po wyprowadzce zdał sobie sprawę, ILE kosztuje życie, na które głównie ty łożyłaś. Byłby głupi, gdyby nie spróbował cię teraz brać na "będę aniołem".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka