kalanitka
30.07.11, 19:51
Witam. Syn ma obecnie 17 lat i kilka miesięcy, drugi 15. Jako rodzice mamy z nimi dobry kontakt. Planowaliśmy od dawna wspólny wyjazd wakacyjny na dwa tygodnie (ze względów służbowych może to być niestety tylko tydzień). Chłopcy byli już na „swoich” wakacjach, ten wyjazd miał być wspólny. Niestety starszy zakomunikował, że chce zostać sam w domu i z nami nie jedzie. Stwierdził, że ma już prawie 18-lat i poradzi sobie sam przez ten czas. Czasem zostawał na 2-3 dni jednak z ciocią - siostrą męża . Syn jest dość samodzielny, potrafi o siebie zadbać. Zawsze nas informował z kim i gdzie idzie. Stroni od imprez, chodzi z kolegami na basen, bilard, gra w piłkę, gry komputerowe. Nigdy nie zawiódł naszego zaufania. Jednak niedawno rozstał się z dziewczyną(zostali przyjaciółmi tak twierdzi chociaż go to boli) stał się wycofany, zamknięty w sobie, nie ma na nic ochoty, jak to mówi „nie ce się”.
Niestety nie ma możliwości, aby był z nim ktoś dorosłym – ciocia wyjeżdża na urlop, a babcia powiedziała, że nie weźmie na siebie takiej odpowiedzialności , bo wnuk jest „pechowy” – fakt miał kilka urazów – rozcięta głowa, zwichnięta kostka. Najpoważniejszy był wypadek na rowerze. Obawy teściowej rozumiem i nie chcemy jej obarczać opieką nad synem, zwłaszcza że jej dorosły już syn miał wypadek na basenie, uszkodził kręgosłup i po paru miesiącach zmarł. Ma prawo się bać.
Ja z jednej strony pozwoliłabym mu zostać, jednak nie jestem do tego do końca przekonana (będziemy zastanawiać się co się z nim dzieje – to nie będą spokojne wakacje). Żadne argumenty nie docierają do syna. Nie jest ważne, że jako rodzice mamy prawo się obawiać, że jest niepełnoletni, że dbamy o jego bezpieczeństwo, miały to być wspólne wakacje (czyli taka była umowa). Odmawia i tyle. On był już na „swoich” wymarzonych wakacjach, jednak to, że my chcemy jechać na zasłużony urlop nie jest dla niego ważne. Zamyka się na rozmowy. Wszelkie sytuacje konfliktowe udawało się nam rozwiązywać, nie zdarzyło się aby „trzasnął drzwiami, poszedł i nie wrócił na noc”, lecz może się okazać, że przed wyjazdem tak zrobi. Na siłę przecież nie zaciągniemy go do samochodu.
Jestem skłonna zrezygnować z wyjazdu i zostać z nim, a mąż z młodszym synem pojechaliby sami. Jestem bezradna, zła, jest mi przykro, że syn myśli tylko o sobie i nie wiem co robić ? Nie mam już pomysłu jak "nakłonić" go do wyjazdu.