Dodaj do ulubionych

nastolatek sam w domu

30.07.11, 19:51
Witam. Syn ma obecnie 17 lat i kilka miesięcy, drugi 15. Jako rodzice mamy z nimi dobry kontakt. Planowaliśmy od dawna wspólny wyjazd wakacyjny na dwa tygodnie (ze względów służbowych może to być niestety tylko tydzień). Chłopcy byli już na „swoich” wakacjach, ten wyjazd miał być wspólny. Niestety starszy zakomunikował, że chce zostać sam w domu i z nami nie jedzie. Stwierdził, że ma już prawie 18-lat i poradzi sobie sam przez ten czas. Czasem zostawał na 2-3 dni jednak z ciocią - siostrą męża . Syn jest dość samodzielny, potrafi o siebie zadbać. Zawsze nas informował z kim i gdzie idzie. Stroni od imprez, chodzi z kolegami na basen, bilard, gra w piłkę, gry komputerowe. Nigdy nie zawiódł naszego zaufania. Jednak niedawno rozstał się z dziewczyną(zostali przyjaciółmi tak twierdzi chociaż go to boli) stał się wycofany, zamknięty w sobie, nie ma na nic ochoty, jak to mówi „nie ce się”.
Niestety nie ma możliwości, aby był z nim ktoś dorosłym – ciocia wyjeżdża na urlop, a babcia powiedziała, że nie weźmie na siebie takiej odpowiedzialności , bo wnuk jest „pechowy” – fakt miał kilka urazów – rozcięta głowa, zwichnięta kostka. Najpoważniejszy był wypadek na rowerze. Obawy teściowej rozumiem i nie chcemy jej obarczać opieką nad synem, zwłaszcza że jej dorosły już syn miał wypadek na basenie, uszkodził kręgosłup i po paru miesiącach zmarł. Ma prawo się bać.
Ja z jednej strony pozwoliłabym mu zostać, jednak nie jestem do tego do końca przekonana (będziemy zastanawiać się co się z nim dzieje – to nie będą spokojne wakacje). Żadne argumenty nie docierają do syna. Nie jest ważne, że jako rodzice mamy prawo się obawiać, że jest niepełnoletni, że dbamy o jego bezpieczeństwo, miały to być wspólne wakacje (czyli taka była umowa). Odmawia i tyle. On był już na „swoich” wymarzonych wakacjach, jednak to, że my chcemy jechać na zasłużony urlop nie jest dla niego ważne. Zamyka się na rozmowy. Wszelkie sytuacje konfliktowe udawało się nam rozwiązywać, nie zdarzyło się aby „trzasnął drzwiami, poszedł i nie wrócił na noc”, lecz może się okazać, że przed wyjazdem tak zrobi. Na siłę przecież nie zaciągniemy go do samochodu.
Jestem skłonna zrezygnować z wyjazdu i zostać z nim, a mąż z młodszym synem pojechaliby sami. Jestem bezradna, zła, jest mi przykro, że syn myśli tylko o sobie i nie wiem co robić ? Nie mam już pomysłu jak "nakłonić" go do wyjazdu.
Obserwuj wątek
    • blue_romka Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 20:02
      Ja to widzę tak: Tobie przepadnie tydzień urlopu, a Twojemu synowi być może zawaliło się życie. Rozterki miłosne w tym wieku są bardzo poważne, w dodatku nastolatek nie umie sobie z nimi radzić tak, jak dorosły. Nie namawiaj go na ten wyjazd, daj mu święty spokój i zostań, bo możesz mu być potrzebna. Wiesz, są rzeczy ważne i ważniejsze.
      • kalanitka Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 20:45
        :) blue_romka dzięki za odzew, wierz mi myślę o tym
    • burza4 Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 20:20
      Ty żartujesz chyba... Cud boski, że dotąd z wami jeździł, jakby ci to powiedzieć - rodzice nie stanowią w tym wieku interesującego towarzystwa.

      Masz problem czy zostawić prawie dorosłego chłopaka na tydzień??? masz stresa, bo rozsądny, odpowiedzialny chłopak na tydzień sam zostanie? Nie wypoczniesz, bo będziesz myśleć? a o czym, na boga?

      Troll?
      • kalanitka Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 20:30
        burza4 napisała:

        " rodzice nie stanowią w tym wieku interesującego towarzystwa."
        Wiem o tym, dlatego też był na wakacjach, na których mu zależało, w towarzystwie jakie on wybrał.

        "Masz problem czy zostawić prawie dorosłego chłopaka na tydzień???"
        tak mam z tym problem, bo jak dobrze napisałaś jest "prawie" dorosły, a my rodzice za niego odpowiedzialni

        > Troll?
        ?????????????????????????
    • tully.makker Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 21:24
      Nie wierze w to, co czytam... Czy wasz syn jest w jakims stopniu uposledzony?
      • noname2002 Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 21:35
        Mnie też się wydaje dziwne, żeby się bać zostawić 18latka na tydzień samego w domu.
        To kiedy będzie mógł zostać sam, po 40tce?
        • straciatel a jakie są przepisy? 30.07.11, 21:42
          od ilu lat dzieci mogą być bez nadzoru dorosłych?
          jest chyba jakiś wiek graniczny wg prawa , który zobowiązuje rodziców do zapewniania opieki, np w nocy? bo także tego można się bać...
          • triss_merigold6 Re: a jakie są przepisy? 30.07.11, 21:48
            Nie jest to określone precyzyjnie w polskim prawie. 16-latek może podjąć - z wyjątkami - pracę, od 13. roku życia ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych i może odpowiadać przed sądem, współżycie z osobą, która ukończyła 15 lat nie jest przestępstwem, od 7. roku życia dziecko może poruszać się po drogach publicznych i np. samodzielnie wracać ze szkoły.

            17-latek spokojnie może przebywać bez nadzoru opiekunów prawnych, także w nocy.
        • kalanitka Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 21:42
          nie ma 18 lat
    • triss_merigold6 Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 21:50
      Odpuść, niech zostanie skoro chce.
      Pomysł, żeby pytać babcię czy "zaopiekuje się" siedemnastoletnim, zdrowym i odpowiedzialnym, spokojnym chłopakiem, uważam za skrajnie absurdalny.
    • kara_mia Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 21:57
      pomyślałam sobie co by mój 16,5 letni syn sobie o mnie pomyślał, gdybym nie pozwoliła mu zostać na 2 tygodnie samemu w domu...
      najpewniej zadzwoniłby do mojej przyjaciółki i zapytał czy może ja się leczę u psychiatry i zapomniałam brać leków...

      to jest dorosły człowiek!!!!
      jeżeli ty nie wypoczniesz na wakacjach bez niego bo się będziesz martwic , to ty wymagasz pomocy...
      • blue_romka Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 22:05
        O ile nie miałabym wątpliwości, że niespełna 18-latek może zostać sam w domu przez tydzień, o tyle mam w przypadku, gdy ten sam 18-latek przeżywa zawód miłosny, pod wpływem którego znacznie zmieniło się jego zachowanie.
    • joszka30 Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 22:21
      a gdyby mial 18 lat to zostawiłabyś go bez obaw? i co zmieni te kilka miesięcy? I własciwe, dlaczego nie chcesz go zostaić? Bo nieletni? czy dlatego, ze po rozstaniu? I czego wlaściwie Ty się boisz, ze co on może zrobić?
      Opisujesz chłopaka, do którego miałas zaufanie. I nigdy was nie zawiódł.. Cos sie zmieniło?
      Umów się z synem na codzienne telefoniczne meldowanie i zacznij się godzić z tym, że dorasta i będzie mial coraz więcej indywidualnych spraw. I tak długo z wami wyjeżdzal..
      Czyli nie nakłaniaj do wyjazu, ale dorosle się z Młodym umów na kontakt, tak zebys sie nie martwiła.
      I zacznij godzic sie z tym ze, dzieci Ci dorastają i wnet ten 15-latek odmówi wyjazdów z rodzicami. Ale pomyśl, co to będa z wakacje ;-)
      Wyjechali na wakcje wszyscy nasi podopieczni, gdby nie ma dzieci w domu, to jestesmy niegrzeczni...
      • synek_lalinek Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 22:33
        Dojrzały, odpowiedzialny dotąd chłopak nagle wycofuje się z umowy z rodzicami jaką wcześniej sam dobrowolnie zawarł, w dodatku rzuciła go dziewczyna i zamknął się w sobie. Nie, nie zostawiłabym go samego. Zmusić go do wyjazdu też nie można, więc ja bym nie jechała.
    • wrednadziewucha Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 22:41
      Twój syn zachowuje się skandalicznie, rujnuje plany całej rodziny, zamyka się na dyskusje i nic go nie obchodzi, że już coś wcześniej sobie ktoś inny ustalił. Co to znaczy, nie chce z wami rozmawiać? Nie on pierwszy i nie ostatni ma zawód miłosny. Co to za różnica czy będzie się umartwiał w domu czy na wakacjach? Jeżeli mu ufasz to go zostaw w domu, może będzei jeszcze stał jak wrócicie, ale w takiej sytuacji lepiej byłoby go zaciągnąć, niech się mu uwaga na wakacjach rozproszy, bo jak będzie się w swojej werteriadzie w samotności pławił, to nic dobrego z niego nie wyjdzie. Właśnie on potrzebuje wyjazdu i zmiany środowiska. Może pozna kogoś nowego na wyjeździe i zapomni o tamtej? Co to da jak z nim zostaniesz, i tak nie chce z Tobą gadać.
    • allija Re: nastolatek sam w domu 30.07.11, 23:25
      hmm...
      zastanówmy się co moze stać się pozostawionemu w domu 17-latkowi.
      Nie zje obiadu?
      Będzie chodził w brudnej koszulce?
      Wróci do domu po północy?
      Zrobi imprezę?
      Wszystko czego się ew. możesz się obawiać równie dobrze może się wydarzyć kiedy w domu będzie cała rodzina. Prosty z tego wniosek - jechac na wakacje bez syna. To tylko tydzień a w dobie telefonów komórkowych naprawdę wszelkie obawy mozna ograniczyć do zera. Umówcie sie np. na codziennego smsa, który pozwoli ci spać spokojnie.
    • kol.3 Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 07:31
      Na ogól jeżdżenie z rodzicami na wakacje w tym wieku w środowisku nastolatków uważane jest za obciach.
      Może z racji rozstania z dziewczyną syn chce pobyć sam?
      Jeśli to rozstanie nie jest dla niego tragedią życiową, zostawiłabym go w chacie samego.
      • kalanitka Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 13:29
        kol.3 napisała:
        > Na ogól jeżdżenie z rodzicami na wakacje w tym wieku w środowisku nastolatków
        > uważane jest za obciach.
        Jak dobrze zauważyłaś na ogół jednak akurat w naszym wypadku (może to dla niektórych dziwne) tak nie jest. Staramy się ustalać jak i gdzie będziemy spędzać czas. To kwestia dogadania się - taki rodzinny kompromis ;)
        W ubiegłym roku były to np międzynarodowe targi gier komputerowych w Kolonii - dla niektórych rodziców byłby to tylko kaprys nastolatków, my wspólnie ze znajomymi, którzy też mają nastolatki zorganizowaliśmy ten wyjazd. Cóż niektórzy koledzy daliby się za "taki" wyjazd z rodzicami "pokroić" ;) My z nimi Kolonia (ich prośba) a oni z nami na Mazury (nasza)
        Jeden i drugi wyjazd był udany chociaż uwierz świat gier komputerowych to nie moja bajka.
        > Może z racji rozstania z dziewczyną syn chce pobyć sam?
        Pewnie tak, i właśnie ta "samotność" i "dół" jak to mówi syn mnie niepokoi (jako rodzic mam chyba do tego prawo)
    • sanciasancia Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 08:09
      Znam cukrzyków i chorych na epilepsję, którym rodzice bardziej ufali w późnym nastolęctwie.
      Napisz, plizz, że trollujesz.
      • kalanitka Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 13:31
        > Napisz, plizz, że trollujesz.
        Dlaczego tak sądzisz?
        • sanciasancia Re: nastolatek sam w domu 01.08.11, 18:18
          Bo wolę myśleć, że się z nas nabijasz, niż, że nie jesteś w stanie zaufać zupełnie rozsądnemu, jak wynika z opisu, synowi.
    • drie Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 08:27
      Puscilas go samego na wakacje i tez nie mial 18 lat. A w domu - srodowisku znanym dla niego i z bliskimi osobami na wyciagniecie reki go nie chcesz zostawic. Jaka jest roznica pomiedzy tymi sytuacjami? Zerwal z dziewczyna w miedzyczasie i sie wycofal czy zerwal przed swoimi wakacjami? Gdyby nie rozstal sie z dziewczyna to bys go (ich jako pare z "wolna chata") zostawila? Z czym dokadnie masz problem?
    • mankatoja Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 13:31
      nikt z nas za Ciebie decyzji podjac nie moze....Ty wiesz czy mozesz synowi zaufac a jesli tak, na ile....To ze z nim zostaniesz i zrezygnujesz z zasluzonego wyjazdu na pewno bedzie negatywnie rzutowalo na przyszlosc i rodzinne relacje, bo przeciez negatywne emocje pojawiaja sie juz teraz....
      czemu syn nie chce jechac z Wami? mozliwosci sa dwie - obciach jezdzic z rodzicami albo pokusa wolnej chaty....
      dosc skrajnie i ostro zaartykulowalam ale robie to z premedydacja kolorujac na czarno bialo...
      Jezeli ufasz mlodemu, pozwol mu zostac ale...zrob sobie wentyl bezpieczenstwa, babcvia przeciez moz3 zajrzec co 2 dni i zobaczyc co i jak....bo siedzienie z wnukiem non sstop to faktycznie nie jest najlepszy pomysl wg mnie dla obojga ....
      Ryzyko jest zawsze, nikt nie zagwarntuje niczego, a my tutaj tym bardziej
      zycze dobrej decyzji
      pozdrawiam
      • kalanitka Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 13:38
        Pewnie emocje opadną,i dobre rozwiązanie dla wszystkich też przyjdzie.
        Pozdrawiam
    • sofi75 Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 15:53

      rany!

      Jak siegam pamiecia, w domu zostawalam sama na okresy mniej wiecej tygodniowe od skonczenia 15 lat - matka jezdzila czasem zagranice do ojca, ktory na stale tam przebywal.

      Wiem ... powiecie - inne czasy. Z jednej strony inne, bo moze bezpieczniejsze. Z drugiej - nie bylo telefonow komorkowych, ba! stacjonarny otrzymalismy gdy skonczylam jakies 17 lat, wiec kontakt byl zaden.

      Nie wiem - moi rodzice jacys dziwni, czy watkotworczyni?
      Po trosze pewnie jedni i drudzy.
    • doctor.no.1 Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 19:37
      A może syn marzy o tym, żeby wreszcie mieć święty spokój i w samotności przeżywać trudną sytuację, jakiej doświadcza. To dorosły człowiek i musi umieć sam zmagać się z problemami. Myślę, że pomysł zostania z synem i wysyłanie męża z drugim na spotkanie to maskara. Raczej to Twoja potrzeba niż Twojego dziecka ...
      • kalanitka Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 19:46
        Dziękuję za wszystkie komentarze - mam wiele do przemyślenia.
        pozdrawiam
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 22:00
      Wydaje mi się, że nie chodzi tu jedynie o pozostawienie syna samego w domu. Wie Pani , że umie o siebie zadbać, można mu ufać. Jego wiek predystynuje go do samodzielność. Można go zostawić z ustaleniem, że jakby się coś działo jest w pogotowiu babcia , no i telefon do Was. Więc chyba nie o to chodzi.
      Może więc warto posegregować różne wzajemne motywacje i potrzeby. I ustalić, co jest po stronie syna, a co po Pani stronie.
      Aby podjąć rozważną decyzję musi sobie Pani odpowiedzieć na pytanie co stoi za upieraniem się aby syn jechał na umówione wakacje.
      Czy to, że nie dotrzymuje umowy i nagle zmienia zdanie, a Panią to denerwuje?
      Czy to, że zobaczyła Pani w synu dorosłego człowieka, który nie potrzebuje przy sobie w trudnych chwilach rodziców, nawet tak fajnych jak Wy?
      Czy to, że na wakacjach jest pod kontrolą i można monitorować jego nastroje ?
      Czy jest Pani na niego zła, za to że będzie musiała przeżywać niepokój a on nie chce wziąć za ten niepokój odpowiedzialności ?
      Może sobie Pani w "cichości ducha" odpowiedzieć na te i inne pytania i spróbować jeszcze raz przemyśleć swoje decyzje lub jeszcze o nich porozmawiać z synem.
      Trzeba też sprawdzić, co jest po stronie syna i w decyzji to uwzględnić.
      Może potrzebuje samotności, co warto uwzględnić w tym wieku ?
      Może przewiduje trochę nudy dla siebie na tych wakacjach, mimo, że brał udział w ich planowaniu i na nie się zgodził ?
      Może chce się sprawdzić ?
      Może potrzebuje kontaktu z rówieśnikami ?
      Warto to wszytko wziąć pod uwagę, aby spokojnie wyjechać na urlop. Czy to będzie razem z synem czy osobno, niech to będzie Wasza wspólna decyzja. Wykorzystajcie do tego to wszytko, co do tej pory pozwalało Wam zachować dobry kontakt i porozumienie.
      Agnieszka Iwaszkiewicz




      • kara_mia Re: nastolatek sam w domu_do P Agnieszki 01.08.11, 10:35
        Pani Agnieszko, bardzo uważnie przeczytałam Pani wypowiedź.
        Zastanowiłam się jak to wygląda w moim otoczeniu ( na tyle o ile moje obserwacje noga być obiektywne). Rysuje się smutny obraz :

        Czy to, że nie dotrzymuje umowy i nagle zmienia zdanie, a Panią to denerwuje? - 5%
        Czy to, że zobaczyła Pani w synu dorosłego człowieka, który nie potrzebuje przy sobie w trudnych chwilach rodziców, nawet tak fajnych jak Wy? - 15%
        Czy to, że na wakacjach jest pod kontrolą i można monitorować jego nastroje ? 50%
        Czy jest Pani na niego zła, za to że będzie musiała przeżywać niepokój a on nie chce wziąć za ten niepokój odpowiedzialności ? 30%

        I z przykrością zauważyłam, że tak ładnie nazwana przez panią "refleksyjność" nie ma dostępu do umysłów rodziców, kiedy chodzi o ich dziecko...

        Może potrzebuje samotności, co warto uwzględnić w tym wieku ?
        Odpowiedź rodzica : dość sam godzinami siedzi przed kompem, i ja dużo jestem w pracy, wakacje to jedyny czas kiedy możemy pobyć razem.

        Może przewiduje trochę nudy dla siebie na tych wakacjach, mimo, że brał udział w ich planowaniu i na nie się zgodził ?
        Odpowiedź rodzica : jaka nuda, tyle zajęć wymyśliłam. a on jest leniem i niewdzięcznikiem, ze tego nie docenia

        Może chce się sprawdzić ?
        Jeszcze ma czas na takie sprawdzania. jeszcze jest za mały

        Może potrzebuje kontaktu z rówieśnikami ?
        To rówieśnicy mają buc ważniejsi od rodziców? Zresztą ja mu rówieśników nie zabraniam, ma ich cały rok obok siebie i na wakacjach też może poznać rówieśników.

        (..) Wykorzystajcie do tego to wszytko, co do tej pory pozwalało Wam zachować dobry kontakt i porozumienie.
        Niestety nie wierzę w dotychczasowy dobry kontakt i porozumienie: po prostu do tej pory dziecko robiło to co rodzic kazał i dlatego był dobry kontakt i porozumienie...
        A jak chce po swojemu to już nici z kontaktu..
        Gdyby był naprawdę dobry kontakt, to by matka wiedziała, że to już duży chłop i chce żyć po swojemu i chodzić swoimi ścieżkami...

        Smutne to wszystko.
        • morekac Re: nastolatek sam w domu_do P Agnieszki 01.08.11, 13:21
          > To rówieśnicy mają buc ważniejsi od rodziców?
          Jest taki czas, kiedy rodzice muszą stać się 'mniej ważni'. Bez tego się nie dorasta...
          • kara_mia Re: nastolatek sam w domu_do P Agnieszki 01.08.11, 17:51
            nadchodzi..., więc czemu tyle osób tego nie widzi?
            nie pamięta wół jak cielęciem był?
        • mama_myszkina Re: nastolatek sam w domu_do P Agnieszki 02.08.11, 20:05
          he he he

          moja mama zawsze mi 'umilała' samodzielne wyjścia bądź wyjazdy zdaniem 'pamietaj, że będę się o ciebie martwiła'... ufff.... i to nawet jak miałam skończone nie 18 a 20 lat.

          nie polecam!
    • malamelania Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 22:03
      17 lat i kilka miesięcy...
      I jeszcze nigdy nie odwazyłas się zostawić go samego w domu?

      >Czasem zostawał na 2
      > -3 dni jednak z ciocią - siostrą męża

      Cioci nie ma, babcia nie chce...może zatrudnij nianię na tydzień?

      >Jestem bezradna, zła, jest mi przykro, że syn myśli tylko o sobi
      > e i nie wiem co robić ?

      Baranek mógłby pomóc.
      • malgosiek2 Re: nastolatek sam w domu 31.07.11, 22:24
        Hmm........, a ja jednak bym się bała zostawić 17 latka po zawodzie miłosnym samego w domu.
        Zwłaszcza jak pisze autorka stał się wycofany.
        Różne myśli targają człowiekiem w tak młodym wieku.
        Bałabym się, że może coś sobie zrobić z powodu owego zawodu miłosnego.
        • default Re: nastolatek sam w domu 01.08.11, 08:55
          Oj tam, od razu - coś sobie zrobić. Któż nie przeżywał zawodów miłosnych w tym wieku ? Każdy. Chłopak pewnie woli mieć przez kilka dni święty spokój, a nie znosić czujne spojrzenia mamusi, troskliwie sprawdzające, czy synuś nie cierpi za bardzo. A może on właśnie chce pocierpieć w samotności, potrzebuje kilku samotnych dni, kiedy będzie mógł przeżywać w taki sposób jak sam chce, bez zmuszania się do odpowiednich min i nastrojów (żeby mamusi nie było przykro). Spać do popołudnia. W nocy słuchać muzyki. Gapić się w sufit. Przy "zajefajnych" rodzicach, którzy stają na głowie, żeby dzieciom czas wypełnić rozrywkowo będzie to niemożliwe.
          A tak poza tym to w ogóle obawa przed pozostawieniem dorosłego chłopaka samego wydaje mi się absurdalna. Moja córka zostawała na kilka dni sama "na gospodarstwie" mając lat 15-16 i to mając 3 psy pod opieką), a kiedy miała lat 18 - w ogóle zamieszkała osobno.
          • malamelania Re: nastolatek sam w domu 01.08.11, 09:22
            > A tak poza tym to w ogóle obawa przed pozostawieniem dorosłego chłopaka samego
            > wydaje mi się absurdalna.

            Nie tylko Tobie:)
            W wieku 19 lat duża część młodzieży wyjeżdża na studia i mieszka samodzielnie.
            Syn autorki ma prawie 18 i nigdy nie był zostawiany sam w domu bez "opieki" - tak wynika ze startera.
            Za rok będzie dużo starszy i mądrzejszy? I nie będzie przeżywał zawodów miłosnych?
            Słusznie padło w tym wątku pytanie, czy chłopak jest niepełnosprawny umysłowo, bo niewątpliwie tak właśnie jest traktowany w domu.
          • mamajaneczki Re: nastolatek sam w domu 01.08.11, 09:25
            Twój syn za kilka miesięcy bedzie mógł brać udział w wyborach, a Ty masz problem z zostawieniem go na tydzień??? Jestem zszokowana. Uważam też że rozmawianie z babcią o tym czy może zostać z 17 latkiem uwłacza godności tegoż. Myślałaś o tym, jakby syn się czuł, gdyby się o tym dowiedział? Odebrałby to zapewne jako brak szacunku i miałby rację. Wierz mi, jak miałam 17 lat, moi rodzice nie wykręcali takich numerów. Również pomysł zostania z nim w domu jest chory, przecież syn nie jest w ciemię bity i będzie wiedział dlaczego zostałaś. Twój nie pokój o syna jest Twoim uczuciem i Ty musisz sobie z nim poradzić. Masz nieadekwatną do sytuacji potrzebę kontroli, dajże dziecku żyć.
        • allija Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 01:13
          > Bałabym się, że może coś sobie zrobić z powodu owego zawodu miłosnego.

          Jasne! Jak bardzo będzie chciał to sobi zrobi. Poza domem - w którym bedzie siedziała cała ukochona rodzina, łącznie z zatroskaną mamą. Chyba, że mama ma zamiar nie spuszczać go z oka całą dobę przez najblizsze kilka- kilkanascie miesiecy.
          Idiotyczny argument.
    • kara_mia Re: nastolatek sam w domu 01.08.11, 10:40
      PS :
      takk mi się pomyślało
      wcale bym się nie zdziwiła, że dziewczyna go zostawiła, bo był dla niej maminsynkiem, który wolał jechać na wakacje z mamusią a nie chciał zorganizować dla nich wspólnego wypadu ... bo się bał co mamusia powie...
      • kalanitka Re: nastolatek sam w domu 01.08.11, 12:49
        I tu się mylisz..............właśnie był z dziewczyną na 3-tygodniowym wyjeździe z jej mamą bo tak sobie wymarzyli. I "mamusia" właśnie (czyli ja ;) była za tym aby z nią pojechał i dołożyła wszelkich starań aby tak się stało. Niestety po tym wyjeździe rozstali się.
        Jeszcze raz dziękuję za komentarze. Porady odnośnie danej sytuacji (o to prosiłam) to nie to samo co ocena mojej osoby jako rodzica (jak każdy popełniam błędy, ale też odnoszę sukcesy)
        Nikt nie ma patentu na wychowanie dziecka. Co w jednej rodzinie się sprawdza w drugiej już niekoniecznie. Każda rodzina jest inna, co nie znaczy że ta jest dobra a ta zła, bo nie funkcjonują tak samo.
        Potrzebne dla mnie wnioski - dotyczące tej konkretnie sytuacji - z odpowiedzi wyciągnęłam więc jeszcze raz dziękuję.
        Pani Agnieszko - pani również.
        • kara_mia Re: nastolatek sam w domu 01.08.11, 17:49
          na 3-tygodniowym wyjeździe z jej mamą bo tak sobie wymarzyli

          fakt jest taki, ze byli z jej mamą,a czy to sobie wymarzyli tego nie wiemy, najwyżej oni mogą tak mówić...
          nadal uważam, że powinni jeździć sami a nie z rodzicami.
          rodziny są różne i wychowanie dzieci bywa rożne, ale są rzeczy uniwersalne dla wszystkich ludzi: każdy z nas potrzebuje jeść, pić, spać i uczyć się odpowiedzialności i samodzielności.

          W twoich wypowiedziach jest : twój strach o to co się może stać, twój niepokój , a jeżeli chodzi o uczucia syna - to ...?
          Czy zapytałaś go czego mu trzeba teraz po rozstaniu z dziewczyną?
          A jak odpowie: "Samotności przez 3 tygodnie", to jesteś gotowa mu to dać bez " łamiesz matce serce itp...?"

          I nie nękać telefonami i SMSami dorosłego byka przez tydzień?
          I powiedzieć : "synu, sorry, że nie dałam Ci okazji wcześniej pobyć samemu w domu.
          Miłych wakacji, my jedziemy na Istrię, baw się dobrze, jakbyś potrzebował to pisz. "

          To są uniwersalne zachowania, potrzebne dla uniwersalnego normalnego człowieka w wieku 17,5 lat.


          • mama303 Re: nastolatek sam w domu 02.08.11, 22:19
            kara_mia napisała:


            > To są uniwersalne zachowania, potrzebne dla uniwersalnego normalnego człowieka
            > w wieku 17,5 lat.
            Nie wiem czy to takie uniwersalne. Ludzie staraja sobie pomóc w problemach zwłaszcza bliscy sobie ludzie.
    • ivoncja Re: nastolatek sam w domu 01.08.11, 19:55
      Moja córka (jedynaczka) jest dokładnie w tym samym wieku i kilka tygodni temu miałam ten sam dylemat: zostawić samą w domu czy nie? Córka chciała zostać sama i wręcz entuzjastycznie odniosła się do możliwości popróbowania, jak sobie poradzi. Usposobienie ma podobne do Twojego syna- nie chodzi na dyskoteki, nie pali, nie pije, nie oszukuje, nigdy nas nie zawiodła pod tym względem. Problem polegał na tym, że ona jest strasznie zakręcona i obawialiśmy się że:
      - wyjdzie z domu, zatrzaśnie za sobą drzwi i nie weźmie kluczy
      - wstawi coś na gaz, usiądzie przed kompem, zapomni o całym świecie i chałupa pójdzie z dymem
      - koty pomrą z głodu lub pragnienia, a z kuwety będzie się wysypywać
      - zapomni o braniu leków (astma)
      - rozchoruje się pod naszą nieobecność
      - milion innych trosk.

      W końcu doszliśmy do wniosku, że kiedyś musi być ten pierwszy raz i wyjechaliśmy z duszą na ramieniu. Zostawiliśmy jej pieniądze, kilka zamrożonych obiadów, zapasowe klucze u cioci, zaproszenie na obiady tamże i obietnicę "zdalnej" opieki sprawowanej przez tę ciocię.
      Niemal codziennie mieliśmy kontakt przez gg lub telefon. Dziecko przeżyło i świetnie się bawiło, koty nie schudły, dom cały, a nawet posprzątany,a my odpoczęliśmy i bardziej uwierzyliśmy w swoje prawie w końcu dorosłe dziecko. Świat się nie zawalił.
      Wiesz, trzeba sobie przypomnieć, jak się miało naście lat, czy naprawdę było się taką "pipą grochową" co to nie umie sobie bez mamusi poradzić? Ja w wieku mojej córki jeździłam na obozy harcerskie w Bieszczady i byłam dość samodzielna. Pomyślałam więc, że dla niej faktycznie może to być atrakcja- czytać do rana i spać do popołudnia, robić co się chce, a nie to, co dorośli wymyślą. I wszystkim nam wyszło to na dobre. Polecam i Tobie.
      • ivoncja Re: nastolatek sam w domu 01.08.11, 19:56
        Aha, nie było nas w domu prawie 2 tygodnie. :)
      • default Re: nastolatek sam w domu 02.08.11, 08:52
        > Problem pole
        > gał na tym, że ona jest strasznie zakręcona i obawialiśmy się że

        Zawsze są takie obawy, ale kiedy się zna swoje dziecko i ma do niego zaufanie, to trzeba te obawy w sobie zdusić i zachować się racjonalnie - czyli przyjąć do wiadomości, że dziecko nam dorosło, nie jest bezwolną melepetą i poradzi sobie samo.
        Ja miałam takie obawy, kiedy podejmowaliśmy decyzję o osobnym zamieszkaniu córki, w wieku 18 lat. Część tych obaw nawet się sprawdziła (permanentny bałagan i brud oraz dość częste imprezy), ale okazało się, że nie jest to żadna tragedia : jak już całkiem zarosła brudem, to wreszcie nauczyła się sprzątać i pilnować porządku (bo nie było mamusi, żeby wyręczyła), a imprezy skończyły się po parunastu tygodniach zachłyśnięcia się wolną chatą (bo się okazało, że to nic fajnego znosić na okrągło bandę znajomych w swoim domu :)).
        • maman3 Re: nastolatek sam w domu 02.08.11, 21:38
          Matko, co mnie czeka...? Jestem typową matką-kwoką, w głowie mi się nie mieści, żeby zostawić 17latka na tydzień samego! I to chyba właśnie dlatego, że nie byłam "pipą grochową", jak ktoś tu rzucił- byłam bardzo, bardzo samodzielna, ale byłam odpowiedzialna- i miałam dużo szczęścia. Wyjazd na obóz to zupełnie co innego, niż zostanie samemu w domu. Na studiach-hm, też różne rzeczy się dzieją, , dobrze pamiętam, jak funkcjonowali koledzy, zwłaszcza na początku studiów :) . A zawód miłosny..., cóż, ponoć psychika mężczyzn ogólnie jest słabsza, a w tym wieku... Poza tym rozumiem autorkę- media dają nam taki obraz tego, co się teraz dzieje, że strach się bać....
      • mama303 Re: nastolatek sam w domu 02.08.11, 22:22
        Tylko, że ten młodzieniec przeżywa akurat zawód miłosny.
        • maman3 Re: nastolatek sam w domu 02.08.11, 23:04
          No własnie...
          • woda_woda Re: nastolatek sam w domu 02.08.11, 23:18
            maman3 napisała:

            > No własnie...


            ... i mamusia jest potrzebna prawie dorosłemu chłopu do czego - w tym przeżywaniu zawodu miłosnego ?
            • mama303 Re: nastolatek sam w domu 02.08.11, 23:35
              woda_woda napisała:

              > ... i mamusia jest potrzebna prawie dorosłemu chłopu do czego - w tym przeżywan
              > iu zawodu miłosnego ?
              Jeśli ma z synem dobry kontakt, to może się przydać :-)
              • kara_mia Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 09:14
                Raczej mamusia chciałaby użyć tego fantastycznego pretekstu, żeby po kontrolować życie syna oraz pocieszyć go.. przecież lepszej kobiety od mamusi nie znajdzie...
                Gdyby było inaczej i mamusia nie byłaby nadopiekuńcza, prawie 18 latek już miałby doświadczenia w mieszkaniu sam w domu i nie byłoby tych jaj.


                A może zapytać się syna czego mu trzeba i to dać bez zakładania z góry , że towarzystwo mamusi jest dla niego niezbędne...?
                • maman3 Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 11:34
                  Naprawdę przeraża mnie Wasze podejście do sprawy-od razu mamusia nadopiekuńcza i syn niedojda. A nie przychodzi Wam do głowy, że właśnie mogłaby się przydać czyjaś obecność? Właśnie matki-bo może nadarzy się sposobność ,żeby pogadać? Sama przeżyłam potężny zawód miłosny sto lat temu-i pamętam, jakie myśli chodziły mi po głowie...Poza tym chłopak nie ma 18 lat, tylko 17 i nie piszcie, że to bez różnicy-chociaz tak, ja w domu nie zostawiłabym również samego 18latka na tak długo w takiej sytuacji...
                  • default Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 11:58
                    maman3 napisała:

                    > ja w domu nie zostawiłabym również samego 18latka na t
                    > ak długo w takiej sytuacji...

                    Aha. To w jakim wieku przewidujesz pozostawienie syna samego w domu ? 30 ? 40 ?
                    Jak inaczej to nazwać jak nadopiekuńczością ? Pozostawienie chłopaka samego na tydzień nie wyklucza rozmowy z matką - jeśli będzie tego chciał to do niej zadzwoni, albo pogadają po powrocie. Chociaż wątpię, żeby siedemnastolatek chciał o tym rozmawiać z mamusią, niezależnie od tego jak dobre mają układy.
                    • maman3 Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 14:46
                      Walczę z moją nadopiekuńczością :) . samego zostawię w wieku 19 lat. Słowo.
                      • kara_mia Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 16:21
                        dla mam nadopiekuńczych mam 2 wiadomości dobra i zła:

                        zła taka, że od 18 roku ż nie macie żadnego wpływu na życie swoje dzieci. Możecie jedynie wywierać materialną presje. Bo nadal są od was zależne.
                        Bywa, że gdy w koncu dziecko sie uniezależni materialnie , to powie bye i zniknie na zawsze z waszego życia...

                        dobra wiadomość taka, że nadopiekuńcze wychowanie często podcina skutecznie skrzydełka i robi odpowiednio wcześnie z dzieci pierdoły, dzieki czemu nawet jak będą niezależne finansowo to umiejętnie manipulowane przez mamusię za pomocą " tak się o ciebie martwię", " to juz moga byc ostatnie nasze swieta" " serca nie masz, żeby tak matkę martwic.." itp
                        będą siedziały wam na karku do późnej starości. Bamboccioni.

                        czy dobrze aby nazwałam , która wiadomość dobra a która zła???
                  • jamesonwhiskey Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 17:42
                    > Właśnie matki-bo może nadarzy się sposobność ,żeby pogadać? S

                    bueheheh , nie wierze w to co widze

                    > ez różnicy-chociaz tak, ja w domu nie zostawiłabym również samego 18latka na t
                    > ak długo w takiej sytuacji...

                    w jakiej sytuacji
                    pochla z kumplami przedmucha jakas panienke to mu zawody milosne mina
                    • mama303 Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 17:51
                      jamesonwhiskey napisał:

                      > bueheheh , nie wierze w to co widze
                      Ja wierzę bo mi matka właśnie pomogła przeżyć mój pierwszy zawód miłosny, w takim wieku jak syn autorki.
                      • jamesonwhiskey Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 17:58
                        > Ja wierzę bo mi matka właśnie pomogła przeżyć mój pierwszy zawód miłosny, w ta
                        > kim wieku jak syn autorki.

                        moze to dla ciebie bedzie delikatnym zaskoczeniem ale mezczyzni i kobiety SA ROZNI
                        to ze ty przezylas swoj zawod milosny dzieki mamusi nie oznacza ze 17sto latek tez bedzie mamusi sie wyplakiwal w rekaw a wrecz zaryzykowalbym stwierdzenie ze nie ma na to najmniejszej ochoty chce zostac sam i poimprezowac chociaz mam obawy ze wydaje ci sie ze wiesz lepiej co ten 17latek mysli i na co ma ochote chociaz sama 17sto latkiem nigdy nie bylas
                        • mama303 Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 20:28
                          jamesonwhiskey napisał:

                          > moze to dla ciebie bedzie delikatnym zaskoczeniem ale mezczyzni i kobiety SA RO
                          > ZNI
                          > to ze ty przezylas swoj zawod milosny dzieki mamusi nie oznacza ze 17sto latek
                          > tez bedzie mamusi sie wyplakiwal w rekaw.

                          Mysle że dla Ciebie też będzie delikatnym zaskoczeniem że nie wszystkie 17 latki zarówno płci meskiej jak i żeńskiej sa jednakowe. Dodobnie zresztą jak i 20 i 30 latki
                          Po jednym spłynie jak po kaczce a inny będzie miał mysli samobójcze. Jeden matce nie piśnie słowa a inny bedzie potrzebował pogadać. Wszystko zależy jaki jest kontakt między matką a synem/córką.
                          • jamesonwhiskey Re: nastolatek sam w domu 04.08.11, 10:11
                            > Jeden matce nie piśnie słowa a inny bedzie potrzebował pogadać.

                            dla mnie komunikat ze nie chce nigdzie jechac i chce byc sam
                            wskazuje ze jednak nie ma porzeby "pogadania", bo i o czym
                            • triss_merigold6 Re: nastolatek sam w domu 04.08.11, 10:27
                              Już widzę jak 18-latek rozkminia z matką problem zawodu miłosnego...
                              Life is brutal, może to pierwsze takie przeżycie uczuciowe ale raczej nie ostatnie, normalne i standardowe w tym wieku. Umiejętność poradzenia sobie z własnymi nastoletnimi emocjami to element dojrzewania i mamusia nie powinna lecieć z chusteczkami by ocierać łzy.
                              • kozauwoza Re: nastolatek sam w domu 09.08.11, 20:05
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Już widzę jak 18-latek rozkminia z matką problem zawodu miłosnego...

                                Z niejedna matką da sie tez rzeczowo pogadać, albo z ojcem.

                                > Life is brutal, może to pierwsze takie przeżycie uczuciowe ale raczej nie ostat
                                > nie, normalne i standardowe w tym wieku. Umiejętność poradzenia sobie z własnym
                                > i nastoletnimi emocjami to element dojrzewania i mamusia nie powinna lecieć z c
                                > husteczkami by ocierać łzy.

                                Nie chodzi o ocieranie łez dorosłemu prawie facetowi ale pogadac zawsze warto. Life nie musi być az tak brutal żeby zostawac samemu z kazdym problemem. Od czego rodzina?
                            • mama303 Re: nastolatek sam w domu 06.08.11, 09:36
                              jamesonwhiskey napisał:


                              > dla mnie komunikat ze nie chce nigdzie jechac i chce byc sam
                              > wskazuje ze jednak nie ma porzeby "pogadania", bo i o czym

                              Może tak ale sa też komunikaty pozawerbalne. Matki czesto to potrafia wyczuć, że cos niepokojacego z młodzieńcem sie dzieje, pomimo że mówi że jest wszystko OK.
                      • woda_woda Litości mama303 :) 03.08.11, 18:51
                        mama303 napisała:

                        > Ja wierzę bo mi matka właśnie pomogła przeżyć mój pierwszy zawód miłosny, w ta
                        > kim wieku jak syn autorki.

                        Prawie 18-letni facet wypłakujący mamusi w ramię problemy z dziewczyną to jakaś totalna porażka :)
                        • mama303 Re: Litości mama303 :) 03.08.11, 20:31
                          woda_woda napisała:


                          > Prawie 18-letni facet wypłakujący mamusi w ramię problemy z dziewczyną to jakaś
                          > totalna porażka :)
                          a no jasne o to nie wypada, to niemęskie jest.
                          Mam w rodzinie przypadek prawie 50 latka, ojca dorosłych dzieci którego żona zdradziła. Wiesz do kogo przyszedł "się wypłakać" w ramie? Do staruszków rodziców. Alez to niemęskie!
                          • kara_mia Re: Litości mama303 :) 03.08.11, 20:42
                            Rzecz w tym, że ten nastolatek nie ma ochoty sie wypłakiwał mamusi...
                            to ona chce narzucać mu swoje towarzystwo, a on po prostu chce byc bez rodziców...
                            co w tym dziwnego?
                            i co poza nadopiekuńczością nie pozwala tego zaakceptować?
                            • mama303 Re: Litości mama303 :) 06.08.11, 09:38
                              kara_mia napisała:

                              > i co poza nadopiekuńczością nie pozwala tego zaakceptować?

                              Intuicja....przeczucie że cos złego może sie zdarzyć.
                              • kara_mia Re: Litości mama303 :) 06.08.11, 10:26
                                A jak głosy?
                                coś ci mówią tez na ten temat?

                                jeżeli nastolatek chce zostać sam na tydzień w domu,
                                wiedz , że COŚ się dzieje!!!
                                • mama303 Re: Litości mama303 :) 06.08.11, 11:54
                                  kara_mia napisała:


                                  > jeżeli nastolatek chce zostać sam na tydzień w domu,
                                  > wiedz , że COŚ się dzieje!!!

                                  Przypominam, że ten konkretny nastolatek ma jakiś problem sercowy i matka ma z tym związane obawy, co do pozostawienia go samego w domu.

                          • woda_woda Re: Litości mama303 :) 03.08.11, 21:28
                            mama303 napisała:


                            > Mam w rodzinie przypadek prawie 50 latka, ojca dorosłych dzieci którego żona z
                            > dradziła. Wiesz do kogo przyszedł "się wypłakać" w ramie? Do staruszków rodzicó
                            > w. Alez to niemęskie!

                            Ale co to ma wspólnego z naszym prawie-18 latkiem, który nie życzy sobie obecności mamusi ?
                            • woda_woda I jeszcze jedno, mama303... 03.08.11, 21:31
                              woda_woda napisała:


                              > > Mam w rodzinie przypadek prawie 50 latka, ojca dorosłych dzieci którego
                              > żona z
                              > > dradziła. Wiesz do kogo przyszedł "się wypłakać" w ramie? Do staruszków r
                              > odzicó
                              > > w.

                              Ciekwe, skąd ty o tym wiesz...
                              • mama303 Re: I jeszcze jedno, mama303... 06.08.11, 09:43
                                Mam Ci dokładnie opowiadać historie mojego wujka i jego żony? Po co Ci to?
                                • woda_woda Oj, mama303... mamma... 06.08.11, 10:56
                                  mama303 napisała:

                                  > Mam Ci dokładnie opowiadać historie mojego wujka i jego żony? Po co Ci to?

                                  Ano po to, że to ty byłaś tą mamusią 50-latka, który wypłakiwał ci się w ramię - bo inaczej skąd wiedziałabyś w ogóle o tej sytuacji?

                                  Zakładam bowiem, że ani 50-latek ani jego mam nie latali po ludziach opowiadając o problemie.
                                  • mama303 Re: Oj, mama303... mamma... 06.08.11, 11:51
                                    Wiesz rozwodu w rodzinie raczej nie da sie ukryć i jego powodu również ani tez tego że 50 latek wyprowadził się do 70 letnich rodziców. No chyba że to taka rodzina że wszyscy wszystkich maja gdzies a jak ktoś ma problem to inni o nic nawet nie spytają.
                                    • mruwa9 Re: Oj, mama303... mamma... 06.08.11, 12:39
                                      50-latek wyplakujacy sie mamusi w mankiet i wprowadzajacy do niej po rozwodzie to wystarczajacy dowod, ze pepowina nie zostala odcieta (i wystarczajacy powod, zeby wystawic takiego syneczka mamusi za drzwi). Chcesz popelnic ten sam blad? Prosze bardzo, ale okaleczysz tylko swoje dziecko, ktore bedzie niezdolne do stworzenia dojrzalego zwiazku, bo mamusia zawsze bedzie na pierwszym miejscu.
                                      • mama303 Re: Oj, mama303... mamma... 06.08.11, 16:48
                                        Nie no lepiej żeby poszedł pod most, albo sie obwiesił. Broń Boże powiedziec komus o swoich problemach. To takie niemęskie.
                                        • kara_mia Re: Oj, mama303... mamma... 06.08.11, 17:37
                                          Jak rozumiem Twoje wypowiedzi:
                                          jeżeli prawie dorosły nastolatek rozstaje się z dziewczyna to musi być pod nadzorem mamusi bo , jeszcze może popełnić samobójstwo. Jeżeli mówi , ze nie chce mamy, że chce być sam, to znaczy, że tym bardziej trzeba przy nim być, bo to oznacza , że chce być sam aby popełnić samobójstwo. Twoja intuicja Ci to mówi. Słowa nastolatka (prawie dorosłego) są zupełnie nie istotne, twoja intuicja wie lepiej..
                                          Nastolatek nie może "zamknąć się w sobie" , musi wszystkie uczucia podawać Ci przed nos, nie może mieć swojego świata, do którego ty NIE MASZ wstępu..

                                          Czy widzisz manie prześladowczą w tym co piszesz, czy jako jedyna nie widzisz?
                                          To jest paranoja. To jest paranoja i opętanie żądzą kontroli drugiego człowieka.

                                          Tak wychowuje się świrów ( poczytaj artykuły o bombiarzu z Krakowa - do niego tez intuicja przemawiała)

                                          Gdzie w twoim postępowaniu jest miejsce na wolą wole i przestrzeń dla młodego człowieka?
                                          Nigdzie, jest tylko twoja żądza władzy i kontroli i zawładnięcia cudzym życiem...
                                          • mama303 Re: Oj, mama303... mamma... 06.08.11, 18:19
                                            kara_mia napisała:

                                            > Jak rozumiem Twoje wypowiedzi:
                                            > jeżeli prawie dorosły nastolatek rozstaje się z dziewczyna to musi być pod nad
                                            > zorem mamusi bo , jeszcze może popełnić samobójstwo. Jeżeli mówi , ze nie chce
                                            > mamy, że chce być sam, to znaczy, że tym bardziej trzeba przy nim być, bo to oz
                                            > nacza , że chce być sam aby popełnić samobójstwo. Twoja intuicja Ci to mówi. Sł
                                            > owa nastolatka (prawie dorosłego) są zupełnie nie istotne, twoja intuicja wie l
                                            > epiej..

                                            Zbyt jednostronnie to interpretujesz, ja staram sie zrozumieć rozterki i watpliwości, obawy autorki wątku i tyle. Nie znam na tyle sytuacji ani Ty nie znasz. Sa rozmaite sytuacje życiowe, ludzie przeżywaja róznie swoje młodzieńcze problemy. I moim zdaniem lepiej za dużo troski w tej kwestii niz obojętność. Najgorsza jest obojetność wśród bliskich.

                                            > Nastolatek nie może "zamknąć się w sobie" , musi wszystkie uczucia podawać Ci p
                                            > rzed nos, nie może mieć swojego świata, do którego ty NIE MASZ wstępu..

                                            Zamykanie się w sobie ze swymi problemami jest szkodliwe w kazdym wieku. Dobrze jest miec obok sibie choćby jedna osobę, która poświęci Ci nieco więcej czasu i troski niz tylko spyta OK? i zadowoli sie odpowiedzią OK!

                                            > Czy widzisz manie prześladowczą w tym co piszesz, czy jako jedyna nie widzisz?
                                            > To jest paranoja. To jest paranoja i opętanie żądzą kontroli drugiego człowiek

                                            Co Ty wypisujesz za bzdury, przeciez to nie ja mam problem z pozostawieniem nmastolatka samego tylko autorka wątku. Ja rozumiem takie rozterki, ona nie pisze kategorycznie że go nie zostawi tylko sie radzi bo dodatkowo chłopak ma jakies problemy sercowe. Ja takie watpliwosci rozumiem a Ty z klapkami na oczach całkowicie negujesz, uważajac za wydumame i głupie.

                                            > Tak wychowuje się świrów ( poczytaj artykuły o bombiarzu z Krakowa - do niego t
                                            > ez intuicja przemawiała)

                                            nie uważam, że tak się świrów wychowuje, zupełnie inaczej.


                                            > Gdzie w twoim postępowaniu jest miejsce na wolą wole i przestrzeń dla młodego c
                                            > złowieka?
                                            > Nigdzie, jest tylko twoja żądza władzy i kontroli i zawładnięcia cudzym życiem.

                                            Co Ty za farmazony wypisujesz. Ty sie czytasz czasem? :-)
                                            • kara_mia Re: Oj, mama303... mamma... 07.08.11, 11:17
                                              Zamykanie się w sobie ze swymi problemami jest szkodliwe w kazdym wieku. Dobrze jest miec obok sibie choćby jedna osobę, która poświęci Ci nieco więcej czasu i troski niz tylko spyta OK? i zadowoli sie odpowiedzią OK!

                                              nie zgadzam się z tobą.
                                              jeżeli zapytasz, czy potrzebujesz pomocy, a ktoś odpowie "nie", to się jego odpowiedź szanuje.
                                              Takie poświęcanie czasu i troski to włażenie z butami do czyjegoś życia, nawet jak ktoś twego nie chce.

                                              Co Ty wypisujesz za bzdury, przeciez to nie ja mam problem z pozostawieniem nmastolatka samego tylko autorka wątku. Ja rozumiem takie rozterki, ona nie pisze kategorycznie że go nie zostawi tylko sie radzi bo dodatkowo chłopak ma jakies problemy sercowe. Ja takie watpliwosci rozumiem a Ty z klapkami na oczach całkowicie negujesz, uważajac za wydumame i głupie.

                                              Autorka nie chce zostawić syna samego, ty ja rozumiesz i jej rozterki. Ja uważam, że te rozterki, a dokładnie informowanie o nich syna i namawianie go aby się podporządkował rozterkom mamusi -nie jest głupie, tylko bardzo niezdrowe dla rozwoju dziecka.

                                              nie uważam, że tak się świrów wychowuje, zupełnie inaczej.
                                              i tu się nie zgadzamy. ja uważam, że poddawanie nadmiernej kontroli dziecka i młodego człowieka bardzo często prowadzi do wychowania człowieka społecznie nieprzystosowanego.

                                              Co Ty za farmazony wypisujesz. Ty sie czytasz czasem? :-)
                                              czytam i powtarzam :
                                              mamusie pod płaszczykiem troski o dzieci włażą z butami w ich życie i zaspokajają swoja żądze władzy i kontroli...
                                              a później jeszcze się dziwią, jak ich dzieci piszą na forum "toksyczni rodzice"...

                                              • mama303 Re: Oj, mama303... mamma... 07.08.11, 14:11
                                                kara_mia napisała:

                                                > nie zgadzam się z tobą.
                                                > jeżeli zapytasz, czy potrzebujesz pomocy, a ktoś odpowie "nie", to się jego odp
                                                > owiedź szanuje.
                                                > Takie poświęcanie czasu i troski to włażenie z butami do czyjegoś życia, nawet
                                                > jak ktoś twego nie chce.

                                                Na szczęscie nie wszyscy maja aż takie opory jak Ty i bywaja bardziej dociekliwi. Bo człowiek ta taka skomplikowana istosta czasem wstydzi sie lub nie umie poprsosic o pomoc nawet jak jej potrzebuje.

                                                > Autorka nie chce zostawić syna samego, ty ja rozumiesz i jej rozterki. Ja uważa
                                                > m, że te rozterki, a dokładnie informowanie o nich syna i namawianie go aby się
                                                > podporządkował rozterkom mamusi -nie jest głupie, tylko bardzo niezdrowe dla r
                                                > ozwoju dziecka.

                                                Ja tak nie uważam i bardziej skupiłam sie w tej całej historii na tym że matke coś niepokoi i byc może nie jest to jej głupota i fanaberia, w końcu to ona zna swoje dziecko lepiej niż Ty czy ja.

                                                > i tu się nie zgadzamy. ja uważam, że poddawanie nadmiernej kontroli dziecka i m
                                                > łodego człowieka bardzo często prowadzi do wychowania człowieka społecznie niep
                                                > rzystosowanego.

                                                No i OK, dalej sie nie zgadzam bo uważam że lepiej więcej troski niż za mało. I odniosłabym to nie tylko do nastoletniego dziecka ale ogólnie do bliskich sobie ludzi.

                                                > czytam i powtarzam :
                                                > mamusie pod płaszczykiem troski o dzieci włażą z butami w ich życie i zaspokaja
                                                > ją swoja żądze władzy i kontroli...
                                                > a później jeszcze się dziwią, jak ich dzieci piszą na forum "toksyczni rodzice"

                                                mamusie popełniaja rozmaite błędy, między innymi nie dostrzegają problemów swoich dzieci bo maja klapki na oczach albo nie wyobrażaja sobie że coś niedobrego może dotyczyc akurat ich dziecka. A potem płacz i wyrzuty sumienia do końca życia.
                                            • tully.makker Re: Oj, mama303... mamma... 07.08.11, 13:13
                                              Zamykanie się w sobie ze swymi problemami jest szkodliwe w kazdym wieku. Dobrze
                                              > jest miec obok sibie choćby jedna osobę, która poświęci Ci nieco więcej czasu
                                              > i troski niz tylko spyta OK? i zadowoli sie odpowiedzią OK!

                                              Ale patologia traci, gdy dla nastolatka taka osoba jest mamusia,a nie rowiesnicy.
                                              • mama303 Re: Oj, mama303... mamma... 07.08.11, 14:14
                                                Co za brednie wypisujesz. Rówieśnicy jako guru i jedyny autorytet to może prowadzic do patologii. Z rówieśnikami to sie miło spędza czas, a z problemami powaznymi idzie się do kogos bliskiego.
                                                • oldrena1 Re: Oj, mama303... mamma... 07.08.11, 16:08
                                                  mama303 napisała:
                                                  > Co za brednie wypisujesz. Rówieśnicy jako guru i jedyny autorytet to może prowa
                                                  > dzic do patologii.
                                                  A gdzie przedpiśczyni napisała, że rówieśnicy to guru i _jedyny_ autorytet? I dlaczego szukanie porady u rówieśników miałoby być patologią? Zakładasz, że siedemnasto- osiemnastoletni młodzieńcy nie mają rozsądku, mądrości, jakiegoś doświadczenia w podobnych sytuacjach? Cała młodzież to patologia albo bezrefleksyjne półgłowki nastawione na rozrywkę i przyjemności?

                                                  Masz nastoletnie dziecko w domu? Przychodzi czas, że dzieci szukają wsparcia, autorytetów, bliskich więzi wśród rówieśników. I nie ma co temu zaprzeczać, ani nad tym biadać. Naturalna kolej rzeczy. Łatwiej młodzieńcowi zwierzyć się na temat spraw sercowych najbliższemu kumplowi niż własnej matce.

                                                  > Z rówieśnikami to sie miło spędza czas, a z problemami powaz
                                                  > nymi idzie się do kogos bliskiego.
                                                  Aha. I tym "kimś bliskim" jest tylko i wyłącznie ktoś z rodziny. Kochająca matka najlepiej.
                                                  Współczułabym mojemu synowi, gdyby miał oparcie jedynie w najbliższej rodzinie. Strach się bać, co by się stało gdyby nas zabrakło. Szczęśliwie, w razie kłopotów może też liczyć na sprawdzonych przyjaciół.
                                                  • mama303 Re: Oj, mama303... mamma... 07.08.11, 17:14
                                                    oldrena1 napisała:

                                                    >I dlaczego szukanie porady u rówieśników miałoby być patologią? Zakładasz, że sied
                                                    > emnasto- osiemnastoletni młodzieńcy nie mają rozsądku, mądrości, jakiegoś doświ
                                                    > adczenia w podobnych sytuacjach?

                                                    Szukanie porady u rówieśników nie jest patologią, tylko może prowadzić do patologii i może sie źle skończyć, bo jednak rozsądku raczej moga miec mniej niż dorosły rodzic.

                                                    > Współczułabym mojemu synowi, gdyby miał oparcie jedynie w najbliższej rodzinie.

                                                    A ja nie, bo to bardzo dobre oparcie, najlepsze. Oczywiscie pod warunkiem że rodzina normalna, z normalnymi więziami i dobrym kontaktem.
                                                    Rówieśnicy sa bardzo potrzebni ale moim zdaniem w innym celu niz pomaganie w powaznych problemach.



                                                  • tully.makker Re: Oj, mama303... mamma... 07.08.11, 20:03
                                                    Nie przejmuj sie wypowiedziami teoretyczki - zycie to zweryfikuje - o ile dzieci beda mialy szczescie.
                                            • kara_mia Re: Oj, mama303... mamma... 07.08.11, 14:12
                                              Znalezione w Internecie :
                                              _____________
                                              1.
                                              mąż maminsynek
                                              to jest cos okropnego mecze sie z tym i nie wiem co mam robic:(
                                              jest mi ciezko ze wszystkim leci do swojej mamusi po pracy pierwsze co leci do swojej mamy i opowiada o wszystkim wita z nia sie 3 razy dziennie o wszystkim mowi boi sie mnie calowac przy niej no koszmar!!!!! i mieszkamy z tesciami!!!!!
                                              2.
                                              Moj maz smiem podejrzewac jest maminsynkiem. Jestesmy 2 lata po slubie, mamy
                                              malego brzdaca. Jakoas nam sie nie uklada ale najbardziej denerwuje mnie jego
                                              stosunke do swej matki. Dzwonia do siebie co dziennie.Jak tylko ma okazje to
                                              ja odwiedza.Jak ona nas odwiedZa tj jego to ja odwozi do odmku specjalnie.Nie
                                              da na nia zlego slowa powiedziec,uwagi o nic jej nie zwroci.
                                              (..)
                                              Dzis odwiedzila nas jego matka i tylko prawie z nim rozmawiala.Swoim wnuczkiem zajela sie tylko jak on
                                              jej cos powiedzial.A jak ja cos mowie o niej nie zawsze pochlebnie to zawsze
                                              staje w jej obronie.JAk ja mam sie do tego odniesc?Jak zachowywac?Boje sie ze
                                              za kilka lat nas zostawi i pojdzie zajmowac sie matka:(

                                              3.
                                              40-letnia córka spędzająca codziennie po kilka godzin u swojej matki nie widzi w tym nic złego. Mówi: "przecież mama potrzebuje wsparcia, opieki, pomocy". Uważa, że to jej pierwszy obowiązek, chociaż ma już męża i dzieci, a mama nie jest ani stara, ani chora.
                                              Paweł, pracownik naukowy i ojciec dwóch synów, poddał się już dawno. Jego żona jest cenioną lekarką, ale ich życiem sterowała przez blisko trzydzieści lat teściowa, do tego stopnia dumna z sukcesów córki, że po prostu się z nimi utożsamiała. - Zajmowała się chłopcami, urządzała przyjęcia z okazji naszych sukcesów, wiedziała o moich doktorantach i konferencjach, bo Beata omawiała z nią - a nie ze mną - wszystkie nasze sprawy. Teść był nikim w tym związku, a jeszcze Beata użalała się nad mamusią, że taka zapracowana, o wszystkim musi myśleć i musimy jej okazywać wdzięczność, bo naprawdę bez niej cóż byśmy zrobili! Teściowie nie żyją już od dziesięciu lat, ale nasze życie jest dalej ustawione przez nią.
                                              Marzena, przystojna szczupła blondynka, od początku swojego małżeństwa funkcjonuje w takim schemacie. - Pamiętam, że kiedy poznałam przed ślubem rodziców męża, byłam zachwycona. Zwłaszcza jego dobrymi relacjami z mamą. Od początku naszego małżeństwa mąż codziennie chodzi do swojej mamy. Oprócz tego codziennie do niej dzwonił. Czasem mylił nas dwie, rozmawiając ze mną przez telefon. Kiedy kupuje coś dla mnie w sklepie, to zaraz też wybiera coś dla swojej mamy. Rodzinne wakacje mąż układa według projektów teściowej. Kiedy teściowa potrzebuje jakiejś pomocy, ani ja, ani nasze córki i syn nigdy nie są "wystarczająco dobre". Wszystko "najlepiej zrobi Andrzej". Czuję, że on nigdy nie rozstał się ze swoim rodzinnym domem - opowiada Marzena.
                                              ______________
                                              i poczytaj sobie forum....

                                              mam nadzieje, że ten wątek oczytają również 17-19 latkowie, i będzie im lepiej na duszy, że ktoś rozumie czemu źle się czuja, kiedy musza się spowiadać ze wszystkiego mamusiom. Znajomym podeślijcie link
                                              • mama303 Re: Oj, mama303... mamma... 07.08.11, 14:20
                                                Jestem dosc częstym czytelnikiem forum, znam te historie :-)
                                                prawdziwe tragedie jednakże biora sie z obojetnosci rodziców i z braku porozumienia.
                            • mama303 Re: Litości mama303 :) 06.08.11, 09:41
                              To było nawiązanie do twojej wypowiedzi że 18 latek wypłakujacy się w rękaw mamusi to porażka. poprsotu matka czy ojciej to często najbliźsi i najbardziej zaufani ludzie, niezaleznie od wieku.
                          • jamesonwhiskey Re: Litości mama303 :) 04.08.11, 10:22
                            > Mam w rodzinie przypadek prawie 50 latka, ojca doro


                            sam bym rzucil pie... co to ze wszytkim do mamusi biega



                            • mama303 Re: Litości mama303 :) 06.08.11, 09:45
                              Tylko że nie dlatego akurat go zdradziła.
    • asia_i_p Re: nastolatek sam w domu 03.08.11, 18:08
      No weź wyluzuj. Mój mąż, kiedy miał 16 lat, pojechał z dwoma kolegami sam w Polskę, bez sprecyzowanego noclegu czy trajektorii, w czasach przedkomórkowych. Ba, mój 17-letni ojciec z 15-letnim bratem jechali na rowerach z Wrocławia do podwarszawskiego Podebłocia. Nie ma żadnego zagrożenia w tym, że 17-latek zostaje w domu sam. Chyba, że jest w ciężkiej depresji i boisz się, że chce zostać sam, bo chce się zabić, ale w twoim poście nic na to nie wskazuje.
      On już wyrasta z rodzinnych wakacji - całkiem normalne w tym wieku.
    • viv-ia samobojstwo 04.08.11, 17:56
      Sprawdź czy nie ma mysli samobójczych, byc mzOe dlatego naciska na to, by zostac SAM. Przerabiałam to.
      • kara_mia Re: samobojstwo 04.08.11, 18:18
        Proponowałabym każdego nastolatka ( sorry : dorosłego człowieka przed 20 ? 21? 24 r..z) , który chce zostać sam np na 2 dni podłączać do skanera myśli samobójczych...
        najlepiej wszystkich myśli....
      • jamesonwhiskey Re: samobojstwo 04.08.11, 20:25
        viv-ia napisała:

        > Sprawdź czy nie ma mysli samobójczych, byc mzOe dlatego naciska na to, by zosta
        > c SAM. Przerabiałam to.


        mama303 nie swiruj,
        obstawiam ze twój dzieciak spierdzieli na druga półkulę przy najbliższej nadążającej się sposobnosci , takiegi siedzenia na plecach i ciaglej "troski" nie da sie wytrzymac
        • mama303 Re: samobojstwo 06.08.11, 09:48
          jamesonwhiskey napisał:


          > mama303 nie swiruj,
          > obstawiam ze twój dzieciak spierdzieli na druga półkulę przy najbliższej nadąża
          > jącej się sposobnosci , takiegi siedzenia na plecach i ciaglej "troski" nie da
          > sie wytrzymac

          Cytujesz wypowiedź innej osoby a piszesz do mnie?

          Ale akurat zgadzam się z tamta wypowiedzią a dzieciaki sperdzialają częsciej wtedy gdy w domu jest obojetność.
          • jamesonwhiskey Re: samobojstwo 07.08.11, 17:39
            > Cytujesz wypowiedź innej osoby a piszesz do mnie?



            pisze do ciebie cytujac twoja wypowiedz napisana pod innym nickiem

            > Ale akurat zgadzam się z tamta wypowiedzią a dzieciaki sperdzialają częsciej wt
            > edy gdy w domu jest obojetność.


            pomiedzy obojetnoscia a wpierdzielaniem sie w buciorami w zycie kogos innego
            (mam tu na mysli prawie dorosla osobe, ktora musi sie uczyc pewnych zachowan)
            to jest jeszcze caly wachlarz zachowan
            • mama303 Re: samobojstwo 09.08.11, 20:30
              Nie pisuje pod innymi nickami.
    • efi-efi Re: nastolatek sam w domu 07.08.11, 21:19
      Też bym się obawiała zostawić dzieciaka świeżo po zawodzie milosnym. To jest głupi wiek i nigdy nie można być pewnym co strzeli dziecku do głowy. Gdyby nie to rozstanie z dziewczyną, namawiałabym Cię abyś zaufała mu i zostawiła samego w domu, ale ta sytuacja jest specyficzna.

      Ja swoim własnym kazałabym po prostu dotrzymać umowy i jechać na wakacje, najwyżej psułby mi humor swoją miną, ale zawsze ma się oko na chłopca.

      Na pewno nie jesteś w stanie zmusić go do wyjazdu?
      • verdana Re: nastolatek sam w domu 07.08.11, 23:18
        Nie widziałabym żadnego problemu w zostawieniu 17 latka nawet na dłużej. Ale nie wtedy, gdy nagle zmienia plany i widac, ze coś jest nie tak. Tu nie chodzi o wiek, nie zostawilabym w takim wypadku samego także 30-latka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka