Dodaj do ulubionych

Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ?

24.02.12, 23:36
Witajcie

Mam na imię Marcin i mam 28 lat. W swoim życiu w stałym związku byłem tylko raz (zerwałem z nią po 8 miesiącach, bo stwierdziłem, że to tylko zastępcza kobieta - zakochany byłem w innej). Mniej więcej przez 12lat byłem "zakochany" bez wzajemności, w koleżance z dzieciństwa (teraz wiem, że to była obsesja). Może nie "zakochany" tylko sobie po prostu tak wmówiłem i żyłem z myślą, że jak mam z jakąś być to tylko z nią. Do niedawna myślałem, że będę do końca życia sam (nie chciałem się wiązać bez uczuć) i z upływem czasu moje "zakochanie" w tej z dzieciństwa mijało. Nigdy nie miałem problemów z zapoznawaniem dziewczyn, lecz nigdy żadna mi się nie spodobała do tego stopnia, żebym stwierdził, że mogę z nią być. Tak sobie żyłem samotny przez jakieś ostatnie 8 lat, byłem samotny, lecz podświadomie chciałem znaleźć tą drugą połówkę... szukałem kilka lat (co tydzień na imprezy jeździłem) i w żadnej się nie zauroczyłem czy zakochałem (jakieś tam przelotne znajomości z lekkimi uczuciami miewałem).

Kilka tygodni temu poznałem kobietę. Jest ode mnie starsza o 8 lat. Gdy ją zobaczyłem pomyślałem "na pewno ma męża, lepiej się na nią nie patrzeć, bo się zakocham". Nie mogłem się nie patrzeć, zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Okazało się, że nie ma męża. Jestem z nią od 6 tygodni. Mieszkamy ze sobą od 6 tygodni. Ona mi powtarza, że nie spotkała w życiu nigdy takiego faceta jak ja - jest pod wrażeniem mojego zachowania, moich słów i mnie całego (nie wiem o co chodzi). Powiedziała mi, że jestem człowiekiem, który wie o niej więcej niż ktokolwiek inny (Ona o mnie też). Codziennie rozmawiamy po kilka godzin dziennie i czujemy się w swoim towarzystwie wspaniale. Znamy się tylko kilka miesięcy a oboje mamy wrażenie jakbyśmy znali się kilka lat. Jesteśmy pewni swoich uczuć. Ja jestem stały w uczuciach :) ale Ona ma obawy, że ja się odkocham i ją zostawię. Ja chcę, żeby Ona była do końca życia szczęśliwa - uwielbiam jak ktoś jest dzięki mnie szczęśliwy, jestem bardzo dobrym człowiekiem dla innych ludzi, wszyscy mnie lubią. Jak jej coś opowiadam to patrzy na mnie jak zaczarowana. Tęskni za mną jak mnie nie widzi już po kilku godzinach (ja za nią też)... Ona naprawdę mnie kocha (ja ją też). Ja bez niej sobie świata nie wyobrażam... jest dla mnie wszystkim.
Może i to będzie istotne więc napiszę: według testów Ja mam IQ na średnim poziomie, ona podobno bardzo wysokie. Ja EQ mam bardzo wysokie a ona podobno bardzo niskie. Ja prowadzę malutki warsztat stolarski (meble na zamówienie robie i nie zarabiam dużo) a Ona jest dyrektorką banku. W skrócie - ja jestem robotnikiem fizycznym a Ona pracuje w biurze;]

Ona była w kilku związkach (w tym w 2 dłuższych, takich po 3-4 lata) i jak mi o tych wszystkich facetach opowiadała to byłem w szoku. Zastanawiałem się jak mogła być z kimś na siłę i żyć w takiej atmosferze - masakra. W szoku jestem nadal, bo nie mogę sobie wyobrazić jak pokręceni ludzie na tym świecie chodzą. Gdybym kiedykolwiek zachowywał się tak jak Oni w stosunku do niej... to nazwałbym się kretynem i debilem... i chyba musiałbym sobie w zeby przywalić.
Podczas naszych rozmów (tj. jej ze mną) nie raz Ona zszokowana mówiła mi, że nie wierzy, że to jest możliwe, że taki jestem (taki dobry). Jak czasem sobie do niej mówię coś co jest dla mnie wzrokiem zapatrzonym we mnie - jakby była zaczarowana... dziwie się, że tak działam na nią... bo ja nic specjalnego nie mówię... jestem i chcę być po prostu dla niej dobry, chcę być dla niej najlepszy, z każdym dniem coraz lepszy...

Ja zawsze uważałem się za ideał:) i teraz mam kobietę, która też twierdzi, że jestem idealny.
Wszystko jest super i żyć bez siebie nie możemy... mamy zaplanowaną przyszłość (ja planuję - ona słucha;)... ale... no właśnie... jest jakieś ale :)

Dla mnie to żaden problem. Wiem, że sobie poradzę i nie mam żadnych obaw. Jednak Ona ma... boi się, że jej dziecko mnie nie zaakceptuje... Na obecną chwilę mieszkamy w Holandii i za nieco ponad 2 miesiące przeprowadzamy się do Gdańska do wynajętego 3 pokojowego mieszkania. Jej 5 letni syn nigdy nie widział ojca (zakładamy, że nigdy nie zobaczy - choć ryzyko istnieje) i teraz mamy bardzo ważny życiowy dylemat i nie wiemy do końca jak się zachować. Chcielibyśmy, żeby było jak najlepiej, dlatego chcemy zasięgnąć opinii różnych ludzi (także psychologów).
Ponieważ to moja ukochana decyduje w najważniejszych sprawach ja tylko mogę jej podsunąć rozwiązania i pomóc zbudować jak najlepszy plan. DLATEGO WASZE OPINIE BĘDĄ DLA NAS BARDZO ISTOTNE :)

Mój plan jest następujący:
Kasia przyjeżdża do synka co 2 tygodnie na 3-4 dni (ja go jeszcze nie widziałem). Piotrek (jej synek) ma 5 latek i myśli, że nie ma taty i bardzo kocha mamę (pewnie będzie o nią zazdrosny) i Kasia boi się, że jej synek mnie nie zaakceptuje. Myślałem, żeby Kasia podczas widzeń z synkiem mówiła, że w domu do którego się z nim przeprowadzi będzie czekał na niego ktoś wyjątkowy. Ktoś kto bardzo się mamą cały czas opiekuje i będzie się też nim opiekował . Chciałbym, żebym był dla niego kimś tak wyjątkowym (bo jestem) , żeby mógł zacząć na mnie mówić "tato" (może nie od razu, tylko po pewnym czasie). Przez pierwszy miesiąc mieszkania w nowym mieszkaniu ja i Kasia będziemy mieli urlop. Myślałem, żeby Piotrusiowi zrobić niezapomniane wakacje. Chce:
- iść z nim na polowanie (taką zabawe w tropienie po lesie)- na ryby - chce, żeby jak najwięcej czasu spędzał na powietrzu ... ogólnie chcę mu zapewnić masę atrakcji (oczywiście nic na siłę) i zrobić tak, żeby te dni były dla niego wyjątkowe (szkoda chłopaka bo ciocia go wychowywała - mama nie mogła bo musiała pracować - co się teraz zmieni)... chcę, żeby miał wyjątkowe dzieciństwo... Jak skończy się nam urlop wtedy ja jeżeli będzie taka potrzeba będę pracował tylko w weekendy i w godzinach w których Kasia będzie w domu a jak będę potrzebny przy pilnowaniu Piotrusia to będe sobie robił wolne (on do przedszkola nie lubi chodzić)... ja sobie poradzę doskonale pracując w taki sposób i będę miał wielką satysfakcję jeśli będę uczestniczył w wychowaniu dziecka i będę widział jak On i jego mama są szczęśliwi... taki jest mój plan:) dla mnie bardzo prosty i wydaje mi się bardzo łatwy do wykonania (no naturalny jest dla mnie) ale Kasia ma obawy...

Ja proponuję jej rozmowy z psychologami i zasięgnięcie opinni jak najwiekszej ilości ludzi... więc napiszcie mi co sądzicie o tej całej sytuacji ? :) Jaki mielibyście w tej sytuacji plan? Gdzie mogę zaczerpnąc informacji albo dowiedzieć się jak pownniśmy do tej delikatnej sprawy podejść? macie jakieś sugestie? pomysły

Zależy nam na tym, żeby dziecko było szczęśliwe... a najwazniejsza jest w tej chwili akceptacja...

Mam nadzieję, że coś doradzicie :)

Pozdrawiam Was serdecznie:)

Marcin

Obserwuj wątek
    • a.nna2 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 00:34
      Nie ma ludzi idealnych,i przestan tak o sobie mowic,bo to moze ci zniszczyc zycie.
      A co do tematu,to mysle,ze tu nie bedzie problemu,bo dziecko nie ma caly czas tylko dla siebie mamy,mieszka z ciocia i brakuje mu na pewno faceta w zyciu. mysle,ze nie ma co sie bac twoj plan jest ok.
      • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 09:31
        Wiem, że nie ma ludzi idealnych... no i mi daleko do ideału. Napisałem, że jestem idealny, bo my tak z kolegami sobie żartujemy jak mówimy o naszym podejściu do życia:) ten tekst o tym, że jestem idealny potraktuj z przymrużeniem oka. Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam :)
    • znowuniedziela Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 01:26
      troll

      troll

      "wyjątkowe słownictwo".....
      godne pozazdroszczenia....
      jak również "fakty"....
      żałosne....
    • kol.3 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 07:47
      Uważam, że Wasz związek jest jeszcze bardzo świeży i potrzeba Wam więcej czasu aby się rozwinął, zwłaszcza że macie przed sobą takie sprawy do przejścia jak zaakceptowanie Ciebie przez dziecko. Raczej bym się nie starała na Twoim miejscu zaprzyjaźnić z synkiem partnerki na siłę i szybko. Na to trzeba czasu. Nie staraj się być taki super fajny, bo dzieci są bystre. Czy dobrze zrozumiałam, że Ty rzucasz swój warsztat w Holandii i jedziesz do Polski by zamieszkać ze swoją partnerką? I co zamierzasz robić zawodowo?
      Zajmowanie się pięcioletnim dzieckiem jest słabym pomysłem, dziecko powinno chodzić do przedszkola.
      A w ogóle to Twoje przekonanie o byciu ideałem, czy to się nie kwalifikuje do leczenia? ;)
      • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 09:51
        Dzięki za odpowiedź.

        Zdaję sobie sprawę z tego, że nasz związek jest świeży. Ja też nie wiem jak będę się zachowywał np. za miesiąc czy dwa (bo długo nie byłem w związku) myślę, że moje uczucie będzie trwało i będę cały czas w niej zakochany... ale dla dobra dziecka chciałbym, żeby przez jakiś czas traktował mnie bardziej jak przyjaciela, kogoś bliskiego i wolałbym, żebym na początku nie był mu przedstawiony jako "tata" (i tak będziemy rozmawiali o tym z psychologami)... ale jednocześnie chciałbym, żebyśmy mogli przejść z relacji tak jakby przyjacielskich , na coś więcej (chciałbym, żeby kiedyś mówił na mnie "tata" , ale oczywiście to zależy od Mamy)
        Nie zamierzam się dzieciakowi narzucać :) nie zamierzam być na siłę fajny, bo przecież niczego nie można robić na siłę. Po prostu będę się naturalnie zachowywał... na początku będę dla niego po prostu kolegą (taki mam plan).
        Nie to, że rzucam warsztat. Po prostu przenoszę działalność w inne miejsce (mam już wszystko dograne) i po prostu będę pracował w tym nowym miejscu. Opcja jest taka, że ja pracuję dla siebie (a mogę pracować wszędzie) i mogę pracować kiedy chcę i w jakich chce godzinach, dlatego będę mógł się nim zająć. Nie będę się nim zajmował cały czas, tylko wtedy gdy Mama nie będzie mogła ... np. codziennie będę zawoził go do przedszkola na 5-6h (bo on dłużej nie luci być w przedszkolu - bo ma słaby kontakt z dziećmi) a jak będzie chory to zostanę z nim w domu (i w tym czasie będę mógł pracować w domu, bo przy kompie mogę projektować meble). Za rok młody pójdzie do szkoły (i wtedy już będzie musiał chodzić) no i ja wtedy też będę go zawoził i odbierał... no i obiady będę mu gotował (na szczęście mam taką pracę, że mam sporo wolnego czasu... w odróżnieniu od jego Mamy)... wreszcie będę potrzebny i się do czegoś przydam ;)
        Ten tekst z tym ideałem to tak pół żartem pół serio potraktuj:) nie jestem ideałem, bo nie ma ludzi idealnych, ale w porównaniu do innych (np. byłych facetów Kasi) mógłbym na poważnie powiedzieć, że jestem prawie ideałem;] ale już nie rozmawiajmy o mnie;)
        • kol.3 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 10:27
          To jesteś robotnikiem fizycznym, czy projektujesz meble przy komputerze? Warsztat meblarski to firma która musi mieć odbiorców, rynek, pozycję. Nie przenosi się firmy tak hop siup z kraju do kraju bez uszczerbku.
          • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 10:36
            Pozwolisz, że nie będę publicznie zdradzał wszystkich tajemnic funkcjonowania mojej firmy :)
            To jest akurat najmniej istotny element :)
            Napisałem, że jestem pracownikiem fizycznym... bo jestem. Moja ukochana nie raz widziała mnie w brudnych ubraniach roboczych :D No i niestety moja działalność zmusza mnie do tego, że czasem muszę posiedzieć przy kompie i zająć się reklamą, czy projektowaniem mebli (to nie jest tak łatwo jak się wydaje zwymiarować meble dla całego domu). Ogólnie zarabiam na pracy fizycznej, ale jako, że sam prowadzę działalność muszę też zajmowac sie reklama i kontaktem z klientami... jednym słowem Wszystkim :)

            Masz jeszcze jakieś podpowiedzi co do Dziecka ? może jakieś artykuły możesz polecić ? albo jakieś inne forum?
            • malwa200 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 11:08
              może zajrzyj na Forum PSYCHOLOGIA? ale i tak uważam, że najbardziej fachową pomoc znajdziecie bezpośrednio spotykajac się z psychologiem
              • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 11:23
                Dzięki malwa200 :)
                Za chwilkę wejdę na forum psychologia... jeszcze założyłem taki wątek (przed chwilą) na forum
                Samodzielna Mama forum.gazeta.pl/forum/f,571,Samodzielna_mama.html
                Chciałbym poznać opinie innych ludzi... być może znajdzie się ktoś, kto przeżył takie sytuacje w życiu... im więcej informacji tym lepiej... im więcej człowiek wie tym bardziej staje się mądrzejszy... do psychologów koniecznie pójdziemy. Mamy jeszcze czas (Kasia nie jest przygotowana, bo jej ciężko o Synku rozmawiać, Ona go bardzo kocha...). Ja myślałem, że któregoś dnia całą sytuację i wszystkie plany spiszę w skrócie i wyślę w prywatnych wiadomościach kilku psychologom i poproszę o opinię (oczywiście za kasę)... chciałbym, żebyśmy weszli w nowe życie przygotowani i pewni, że robimy dobrze:) Mi się wydaje, że zachowanie naturalności załatwi sprawę:) i oczywiście z dala od mamusi na samym, początku - czyli dopóki mnie nie zaakceptuje (bede spał w pokoju obok i żadnych buziaków i przytulania) ... ja osobiście się nie boję, ale Kasia ma obawy... boi się, że synek mnie nie zaakceptuje... tłumaczę jej, że wszystko będzie dobrze... i chcę, żeby jak najlepiej się przygotowała do nowego życia...
            • anula36 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 11:12
              Przede wszystkim co to znaczy " dziecko mysli ze nie ma taty"? Jakis ojciec go splodzil, w kapuscie go matka nie znalazla, a ze potem odszedl, umarl, to nie znaczy ze jego ojcem nie jest.Wmawianie mu na dzien dobry ze jestes jego tata ( nie daj boze biologicznym) to jakis dramat, zawsze moze byc tak ze jego ojciec postanowi odnowic z nim kontakty i co wtedy?
              Badz dobrym partnerem dla jego matki i opiekunem dla dziecka i daj sie sytuacji powoli rozwinac. Pomysly ze dziecko bedzie z obcym w gruncie rzeczy czlowiekiem, ktory nie zna jego rytualow, przywyczajen chetnie spedzac cale dnie moze byc na wyrost, tak samo atrakcje moga mu nie wynagradzac wystarczajaco wyrwania z bezpiecznego srodowiska, z domu ciotki ktory traktuje jak wlasny. To jest 5 latek- wymaga ustawbilizowanego planu dnia, posilkow, moze pomocy w toalecie, pomocy w ubieraniu ( byc moze), w posilkach. Ty masz plan jak dla 12 latka;) Z mowieniem tato tez sobie odpusc, taka inicjatywa musi wyjsc od dziecka, tak nawet 5 letniego, a nie z przymusu twojego czy jego matki.
              Wcale nie musisz byc dla niego nikim wyjatkowym, bo wpiszesz sie w role wiecznego zabawiacza, a nie kogos kto wychowuje.
              Tyle moich spostrzezen jako drugiej matki 5 latki.Sama weszlam w ta relacje z podobnym jak ty entuzjazmem, nie majac za bardzo pjecia jak funkcjonuje 4 letnie dziecko i musialam zweryfikowac wiele moich pomyslow.
              w kazdym razie zycze powodzenia.
              • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 11:37
                Dzięki za odpowiedź Anula...

                Nie wiadomo co dzieje się z ojcem (nie ma kontaktu) ale to jest po prostu nieczuły gość bez serca. Dla niego nie liczy się dziecko (nawet ani razu go nie widział i nie interesuje się nim). Facet po prostu został dawcą i reszta go nie obchodzi... pełno takich sk... na tym świecie. Kasia chce go pozbawić praw rodzicielskich. Istnieje ryzyko, że kiedyś będzie chciał przyjechać i wszystko popsuć...
                Dlatego ja myślałem, że jeśli mały będzie sam chciał do mnie mówić "tato" to nie będziemy mogli go okłamywać, że jestem biologicznym... nikt też nie będzie mu kazał na mnie tak mówić (to byłoby bez sensu)
                Chyba masz rację, że mam plan jak dla 12 latka... może dlatego, że ja nie miałem kontaktu z dzieciakami... i nie wiem jak zachowuje się 5 latek... Tak jak napisałaś chcę być dobrym partnerem dla jego matki i opiekunem dla dziecka i będę czekał jak się dalej rozwinie sytuacja (nic na siłę robił nie będę)

                Te Twoje słowa:
                > Wcale nie musisz byc dla niego nikim wyjatkowym, bo wpiszesz sie w role wieczne
                > go zabawiacza, a nie kogos kto wychowuje.

                Też mi dużo pomogły... dzięki
                • anula36 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 11:53
                  co do tego jaki jest ojciec biologiczny dziecka i czemu tak sie potoczyla historia- to znasz relacje tylko z jednej strony- twojej partnerki, z ktora sie rozstal jak widac w niezbyt milych okolicznosciach wiec tu bym sie powstrzymywala od oceniania i skupila na sytuacji obecnej.
                  z poprzedniego twojego postu odnioslam wrazenie ze potrzebujesz jakichs gotowych recept, duzo wage przywiazujesz do testow, ocen itp.w rodzinie to sie sprawdza do pewnego czasu - musisz byc elastyczny,albo sie wykonczysz. ale idac ta droga jakies 75% sukcesu to madre postepowanie twojej partnerki, a 25% twoje. Ona zna syna od urodzenia, ty wchodzisz w ten uklad calkowicie z zewnatrz. Choc jedna rzecz mnie zastanawia- ludzie kiedy kogos bardzo kochaja - zwlaszcza dziecko - przewaznie mowia o nim non stop, moze twoja partnerka sama swoje dziecko slabo zna, skoro do tej pory byla tylko niedzielna mamusia.

                  A jak masz chwile czasu to poczytaj troche o tym jak funkcjonuje 5 latek, bo twoje oczekiwania naprawde moga sie minac z rzeczywistoscia.
                  • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 12:20
                    anula36 ...
                    Wiesz co... ja nie jestem głupim facetem... mógłbym powiedzieć nawet, że znam się na ludziach... potrafię znaleźć się w każdej sytuacji i dogadać z każdym.
                    Ja tej kobiecie ufam i wiem, że mówi prawdę (zweryfikowałem to)
                    Dla Kasi dziecko jest najważniejsze... przez ostatnie 3 lata ciężko pracowała (nawet po 15h dziennie), żeby móc się wprowadzić do nowego mieszkania i z nim już na zawsze zamieszkać... Ona go Kocha... nie widziałem w życiu kobiety, która bardziej kochałaby swoje dziecko...
                    Kupiłem kilka książek m.in. jak być dobrym tatą :) i zamierzam przeczytać :) ale rozmowy na forum też są dla mnie ważne... np. Ty swoimi wpisami dużo wniosłaś i za to Ci dziękuję :)
                • triss_merigold6 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 11:55
                  Znasz tylko jedną wersję wydarzeń - jej. Niekoniecznie prawdziwą. Dojrzała metrykalnie kobieta, która ma dziecko i która po b. krótkim czasie decyduje się na zamieszkanie z zupełnie obcym facetem, jest - delikatnie mówiąc - niestabilna emocjonalnie.
                  Wszystkie jej związki były takie straszne, a Ty jesteś "zupełnie inny"? - powtarzam - niestabilna emocjonalnie baba.
                  Po kilku tygodniach bycia z Tobą projektuje kim będziesz dla jej dziecka i czy dziecko ma zwracać się do Ciebie "tato"? - niestabilna emocjonalnie baba.
                  Pozbawienie praw rodzicielskich nie oznacza zakazu kontaktów. Ojciec ma prawo dochodzić prawa do kontaktów na drodze sądowej i o ile fizycznie nie zagraża dziecku te kontakty dostanie.
    • triss_merigold6 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 12:02
      Po pierwsze oboje sprawiacie wrażenie dziko egzaltowanych i nadaliście "związkowi" potwornie szybkie tempo. 6 tygodni spotykania się i jednocześnie decyzja o zamieszkaniu razem? Po 6 tygodniach to nawet nie stało koło związku, no może w wypadku piętnastolatków.
      Czy dobrze zrozumiałam, że matka porzuciła dziecko i chłopiec jest wychowywany przez inną osobę? I teraz miałby zamieszkać w kompletnie obcym miejscu, z matką i zupełnie obcym facetem?
      • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 12:13
        Jeśli mógłbym Cię poprosić triss_merigold6 o to żebyś nie wpisywała się w założonym przeze mnie temacie i nie wypowiadała się w sprawie mojego związku byłoby bardzo miło. Dziękuję.
        • triss_merigold6 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 12:17
          Otóż nie możesz, to otwarte, publiczne forum, a pytania mają Cię skłonić do pewnej refleksji.
          Tak się składa, że w podobnym wieku co Twoja partnerka i mam doświadczenie w tworzeniu patchworkowego związku, wychowuję syna z byłego małżeństwa z nowym partnerem.
          • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 12:25
            Czyli masz bardzo podobną sytuacje, do mojej... Pomińmy już doradztwo w sprawach sercowych, bo akurat ten rozdział mam już uporządkowany (każdy może twierdzić inaczej, ale akurat nie o to w tym temacie chodzi) :)

            Załóżmy, że jest to możliwe, że ja i Kasia kochamy się i będziemy do końca życia razem... i o tym już nie dyskutujmy :) o szybkości także :)

            triss_merigold6 jeżeli chcesz pomóc to opisz swoją historię... chociaż w skrócie... będę Ci wdzięczny... myślę, że to może pomóc...
    • bonamibo Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 14:17
      Niestety, macie małe szanse na powodzenie, ze względu na różnice w wykształceniu, wieku, doświadczeniach życiowych, i pewnie wiele innych. Na początku takie różnice są ciekawe, ale z czasem coraz bardziej przeszkadzają. Średnio też wyobrażam sobie spotkania towarzyskie ze znajomymi czy uroczystości rodzinne. Jednym słowem: przez krótki czas zapewne będzie wam świetnie, a potem, z dużym prawdopodobieństwem się rozpadniecie, tzn. wasz tzw. związek.
      • verdana Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 15:06
        Dla dziecka to trochę mało, ze się kochacie i "możliwe, ze będziecie razem". nikt, absolutnie nikt nie powinien wprowadzać się do dziecka po 6 tygodniach znajomosci. Bo dziecko musi mieć stabilizację i pewność. Jesli chcesz być odpowiedzialny, to wynajmij mieszkanie niedaleko. Wprowadzić się do kobiety z dzieckiem mozesz albo po slubie, albo po dłuższej, rocznej znajomosci, kiedy będziecie mieli absolutną pewność stałosci związku.
        Poza tym z Twojej partnerki jest zadna matka, tak naprawdę. Nie mieszka z dzieckiem, a kiedy ma szanse z nim pobyć, to ma zamiar nie tylko wywrócić mu życie do góry nogami, ale jeszcze wprowadzić w zycie obcego faceta, którego dziecko nie miało szans poznać. Najpierw dziecko musi Ciebie poznać, przyzwyczaić się , Ty musisz poznać dziecko - a dopiero potem odgrywać rolę tatusia. Inaczej masz wszelkie szanse zostać wrogiem nr 1.
        • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 16:58
          verdana napisała:

          > Dla dziecka to trochę mało, ze się kochacie i "możliwe, ze będziecie razem". ni
          > kt, absolutnie nikt nie powinien wprowadzać się do dziecka po 6 tygodniach znaj
          > omosci. Bo dziecko musi mieć stabilizację i pewność. Jesli chcesz być odpowiedz
          > ialny, to wynajmij mieszkanie niedaleko. Wprowadzić się do kobiety z dzieckiem
          > mozesz albo po slubie, albo po dłuższej, rocznej znajomosci, kiedy będziecie mi
          > eli absolutną pewność stałosci związku.
          > Poza tym z Twojej partnerki jest zadna matka, tak naprawdę. Nie mieszka z dziec
          > kiem, a kiedy ma szanse z nim pobyć, to ma zamiar nie tylko wywrócić mu życie d
          > o góry nogami, ale jeszcze wprowadzić w zycie obcego faceta, którego dziecko ni
          > e miało szans poznać. Najpierw dziecko musi Ciebie poznać, przyzwyczaić się , T
          > y musisz poznać dziecko - a dopiero potem odgrywać rolę tatusia. Inaczej masz w
          > szelkie szanse zostać wrogiem nr 1.
          >

          Szanowna Siostro Zakonna,

          Szczerze dziękuję za okazaną troskę, oraz za wskazanie prawidłowej drogi życia.
          Nauki Siostry na zawsze pozostaną w mojej pamięci, tak jak zawsze w pamięci mieć będę nauki naszego Kościoła Świętego.
          Będę starał się podążać wskazaną przez siostrę drogą i obiecuję, że z własnej woli, pięć razy dziennie modlić się będę, na msze święte uczęszczał co tydzień a na tacę jak najwięcej wydawał będę. Tak mi dopomóż Bóg i Najświętsza Maryja Dziewica Niepokalanie Poczęta.

          Szczęść Boże.
          Z całego serca dziękuję za okazaną troskę i życiowe rady:)
          • asia_i_p Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 19:14
            To cię twoje EQ zawiodło - Verdana zdecydowanie nie jest gorliwą wierzącą postrzegającą życie swoje i innych przez pryzmat tej wiary.
            • verdana Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 19:30
              No, zdecydowanie nie...
              • asia_i_p Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 20:07
                Chyba, że tutaj sobie zbudowałaś konsekwentnie fałszywą tożsamość i tylko Marcin cię wyczuł - niby trójka dzieci, praca itd, a tak naprawdę siedzisz w bibliotece klasztornej nad laptopem i piszesz na forum w przerwach między wymierzaniem kar młodym siostrzyczkom.
            • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 20:08
              asia_i_p napisała:

              > To cię twoje EQ zawiodło - Verdana zdecydowanie nie jest gorliwą wierzącą postr
              > zegającą życie swoje i innych przez pryzmat tej wiary.

              Czyli kolejna kobieta po przejściach. Niektórzy faceci to sk... ny...
              Pewnie nie wyszło przez alkohol (powinni zakazać sprzedaży tego gówna bo to niszczy związki)... albo ją zdradził ... no cóż najwidoczniej to nie ten był jej pisany :)
              Jednak najważniejsze w tym wszystkim (i jest to duży plus), że dziewczyna nie jest zakonnicą... czyli jak kiedyś się naprawdę zakocha to nie będzie musiała chować się po kątach:) Niektórzy na swoją miłość czekają bardzo długo (tak jak ja) ale powiem Wam, że WARTO było czekać:) nie ma co zazdrościć tylko należy cierpliwe czekać moje drogie Panie:)
              Pozdrawiam:)
              • asia_i_p Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 20:38
                Kolejne pudło. Tym razem horrendalne.
                • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 20:49
                  asia_i_p napisała:

                  > Kolejne pudło. Tym razem horrendalne.

                  Czyli na pewno nie zakonnica. Matka 3 dzieci. Musiała w życiu przeżyć jakiś wstrząs.
                  Jest kilka opcji:
                  - facet pije
                  - zdradza ją (lub podejrzewa, że ją zdradza)
                  - jest leniem i nic nie robi
                  - facet nie żyje
                  - naobiecywał jej i zawiódł ją
                  - nie sprawdza się w łóżku

                  No na pewno nie jest wzorem do naśladowania, skoro kobieta tak mi tu doradza :)
                  W takim przypadku zawsze polecam wizyty u psychologa (w USA prawie każdy normalny człowiek chodzi do psychologa). Jeśli im się w łóżku nie układa, to polecam viagrę albo wizytę u seksuologa...

                  Jest jeszcze możliwość, że to ją dopadła zimowa depresja. W tym przypadku mogę polecić jakąś (sprawdzoną) kurację na poprawę humoru (depresja/ chandra zimowa dopada jakieś 30% społeczeństwa).
                  • marcinzholandii hej verdana gdzie jesteś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:) 25.02.12, 20:59
                    Jak stać Cię było na tak wnikliwą ocenę i tak drastyczne doradzanie (normalnie w stylu zakonnicy) to może byś tak napisała kilka słów o sobie. Interesuje mnie kim jest, albo przez co przeszła/przechodzi osoba, która tak mi doradza.
                    Może będę mógł Ci jakoś pomóc.
                  • asia_i_p Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 20:59
                    Jak na miłego empatycznego idealnego faceta jesteś wyjątkowo niemiły. I jak na takie wysokie EQ wyjątkowo słabo wyczuwasz granicę, do których można posunąć dyskusję.
                    Jak by nie było - kolejne pudło, a nawet sterta pudeł. Bacz, byś nie skończył jak Hanka.

                    Żeby ci ułatwić dalsze zgadywanie - odrzuć swoje podstawowe założenie. Nie każdy, kto nie przyklaskuje z zachwytem twojemu sposobowi pisania o miłości oraz sposobowi realizowania macierzyństwa twojej dziewczyny, jest nieszczęśliwy. Po wyeliminowaniu tego założenia, będziesz lepiej trafiał.
                    • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:10
                      asia_i_p napisała:

                      > Jak na miłego empatycznego idealnego faceta jesteś wyjątkowo niemiły. I jak na
                      > takie wysokie EQ wyjątkowo słabo wyczuwasz granicę, do których można posunąć dy
                      > skusję.
                      > Jak by nie było - kolejne pudło, a nawet sterta pudeł. Bacz, byś nie skończył j
                      > ak Hanka.
                      >
                      > Żeby ci ułatwić dalsze zgadywanie - odrzuć swoje podstawowe założenie. Nie każd
                      > y, kto nie przyklaskuje z zachwytem twojemu sposobowi pisania o miłości oraz sp
                      > osobowi realizowania macierzyństwa twojej dziewczyny, jest nieszczęśliwy. Po wy
                      > eliminowaniu tego założenia, będziesz lepiej trafiał.

                      Bo dla mnie na ma tematów tabu. O wszystkim mogę rozmawiać i pisać. To jest po prostu normalne i naturalne. Nie ma się czego wstydzić. Verdana akurat mnie zdziwiła swoim tekstem. Ten tekst nie był idiotyczny jak ten tekst tej jasnowidzki (nawet nie warto z tamtą pisać, no chyba, że wyjdzie z psychiatryka) tylko w miarę normalny. Napisałem w miarę normalny bo jak jasnowidzenia nie akceptuje, to światopogląd jaki prezentują zakonnice, lub zagorzali katolicy, potrafię zrozumieć. Dlatego uważam jej wpis za normalny i chciałbym się dowiedzieć, kim ona jest albo co nią kierowało przy doradzaniu mi w taki sposób. Sposób niesamowicie wyjątkowy.
                    • triss_merigold6 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:11
                      Jeśli fakty przeczą naszej teorii to tym gorzej dla faktów.:/
                      Jasne, wszyscy się sprzysięgli, żeby popsuć panu psiejsko-czarodziejską wizję przyszłego życia i wdzięcznego małego chłopca, który z ufnością mówi "tato".

                      Taki sposób pisania o miłości jest akceptowalny u piętnastolatka, u 28-latka - zdecydowanie nie. Budzi podejrzenia o zaburzenia emocjonalne i skrajny infantylizm.

                      Historia nie trzyma się kupy. Kobieta o niskiej IE za cholerę nie zakocha się dramatycznie znienacka i nie zacznie znajomości od zamieszkania z obcym typem i łzawych wyznań. Zwłaszcza jeśli ma odpowiedzialne stanowisko w pracy zawodowej.
                      • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:29
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Jeśli fakty przeczą naszej teorii to tym gorzej dla faktów.:/
                        > Jasne, wszyscy się sprzysięgli, żeby popsuć panu psiejsko-czarodziejską wizję p
                        > rzyszłego życia i wdzięcznego małego chłopca, który z ufnością mówi "tato".
                        >
                        > Taki sposób pisania o miłości jest akceptowalny u piętnastolatka, u 28-latka -
                        > zdecydowanie nie. Budzi podejrzenia o zaburzenia emocjonalne i skrajny infantyl
                        > izm.
                        >
                        > Historia nie trzyma się kupy. Kobieta o niskiej IE za cholerę nie zakocha się d
                        > ramatycznie znienacka i nie zacznie znajomości od zamieszkania z obcym typem i
                        > łzawych wyznań. Zwłaszcza jeśli ma odpowiedzialne stanowisko w pracy zawodowej.
                        >

                        Rzadko komukolwiek współczuje... tym razem też nie zamierzam. Głupi jestem... zapomniałem o najważniejszej sprawie... WY po prostu jesteście sfrustrowane bo nie wiecie co to MIŁOŚĆ:) albo przez chwilę wiedzieliście i teraz Wam tego uczucia bardzo brakuje (choćby podświadomie)
                        Szkoda, że działacie jak wampiry emocjonalne i swoją pustkę chcecie zapełnić energią ludzi, którzy mają zajebisty związek i w odróżnieniu od Was czują się kochani i kochają. Tą pustkę zapełniacie podstawiając nogi... bo jeśli wam w życiu nie wyszło to jak tak może być, że inni mogą być szczęśliwi :D
                        Zamiast siedzieć przy kompach ruszcie tyłki z foteli i zajmijcie się swoimi zapewne równie sfrustrowanymi facetami... szkoda, że jedyną rzeczą której nie da się przeszczepić czy wszczepić do ludzkiego organizmu to jest MIŁOŚĆ. Choć być może kiedyś będzie taka opcja.
                        • triss_merigold6 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:33
                          O czym Ty chłopcze mówisz?

                          Realistyczne podejście do życia/dzieci/związków/nowych związków nie ma nic wspólnego z frustracją.
                          • marcinzholandii Dziewczyny w tym wpisie napisze wam czym jesteście 25.02.12, 21:43
                            Ewidentnie pasujecie do opisu czegoś takiego jak WAMPIR EMOCJONALNY

                            Tu w skrócie możecie przeczytać co to znaczy:
                            ecoego.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=89%3Astrategie-wampira-emocjonalnego&Itemid=93
                            Nie martwcie się jednak - to da się wyleczyć.
                            • marcinzholandii poznajcie prawdę o sobie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 25.02.12, 21:45
                              Większość wampirów emocjonalnych działa w specyficzny sposób.

                              Ponieważ celem wampira jest wyssanie z Ciebie energii, musi to robić sprytnie, tak byś niczego nie zauważył. Przypomnijmy - wyssanie energii - takie pokierowanie Tobą, byś był nieszczęśliwy, unurzał się w gniewie, złosci, strachu. Zebyś został wypompowany, i wreszcie porzucony.

                              Jest taka przypowieść. Gdy wrzuci się żabę do garnka z wrzątkiem, wyskoczy od razu. Ale jeśli wrzuci się ją na zimną wode, i stopniowo, powoli podgrzewa garnek to wtedy żaba ugotuje się w garnku. Dokładnie tak działa wampir emocjonalny. Gdyby podszedł do Ciebie, ofiary, i uderzył Cię w ucho, sam by najprawdopodobniej też dostał, i byś go nienawidziła. Wtedy nie mógłby zaszkodzić, bo wampir szkodzi nie otwarcie, a wślizguje się w Twoje łaski, zdobywa zaufanie, i wtedy niszczy, powoli ale dokumentnie. Myślisz że atak fizyczny jest gorszy? nigdy w życiu.

                              Gdy zostaniesz pobity, rany sie szybko zagoją, psychiczne znacznie później ale też się zagoją. Po ataku psychicznym wampira jestes zdrowy na ciele, (do czasu) ale Twój umysł jest zarażony - zazdrością, niechęcią, niska samooceną, strachem przed ludźmi i życiem. Wampir zabiera Ci po prostu życie, a tak naprawdą tylko to masz. Wampir zdruzgocze Cię tak, że się nigdy nie pozbierasz.

                              więcej o sposobie waszego działania przeczytacie tu:
                              ecoego.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=89%3Astrategie-wampira-emocjonalnego&Itemid=93
                  • triss_merigold6 Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:06
                    Verdana ma udane życie rodzinne, bez alkoholu i zdrad w tle.
                    Ja mam udane życie rodzinne.
                    Ojciec mojego starszego dziecka jest aktywnie obecny w życiu syna, a kodeks rodzinny i opiekuńczy mam w małym palcu więc bądź uprzejmy przyswoić te informacje, które Ci podałam wyżej odnośnie praw rodzicielskich i kontaktów.
                    Piszesz w sposób wyjątkowo egzaltowany co nie jest odbierane pozytywnie, wręcz przeciwnie. Egzaltacja = niezrównoważenie.
                    Nie masz żadnego praktycznego doświadczenia związkowego - tym bardziej powinieneś ostrożnie podchodzić do układu starsza kobieta + dziecko.
                    Znasz wersję tylko swojej partnerki - ta wersja nie musi być prawdziwa.
                    Przy układzie kobieta + dziecko + kawaler bez doświadczeń sceptycyzm i ostrożność jest wskazana, nadmierny optymizm będzie fatalny w skutkach.
                    Masz zerowe pojęcie o rozwoju emocjonalnym i psychice kilkulatka.
                    • asia_i_p Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:08
                      No i popsułaś zabawę, liczyłam, że napisze, że ty jesteś zakonnicą albo oazowiczką ;).
                      • triss_merigold6 Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:15
                        To może od razu napiszę, że jestem ateistką... taką od pokoleń, bez ślubów kościelnych i chrztów dzieci.

                        Halo, gościu, tu piszą dorośli ludzie, którzy parę sytuacji w życiu widzieli, parę związków też i słodkie opisy romantycznego zauroczenia ich nie ruszają, bo proza życia jest mniej kolorowa.
                      • verdana Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:16
                        No, bo prawda jest taka.
                        Obie z Triss mieszkamy w zakonie, jesteśmyy lesbijkami, ja wstąpiłam do zakonu, bo facet mnie zdradzał, a Triss była alkoholioczką (albo odwrotnie, wg. uznania).
                        To specyficzny zakon, przyjmuje dzieciate alkoholiczki z dziećmi, w dodatku ateistki.
                        • triss_merigold6 Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:23
                          Taa... a to co uprawiamy w necie to w ramach terapii zajęciowej.
                        • asia_i_p Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:30
                          To trzeba było od razu pisać, żeście Bene Gesserit, wiedźmy jedne.
                    • marcinzholandii Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:18
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Verdana ma udane życie rodzinne, bez alkoholu i zdrad w tle.
                      > Ja mam udane życie rodzinne.
                      > Ojciec mojego starszego dziecka jest aktywnie obecny w życiu syna, a kodeks rod
                      > zinny i opiekuńczy mam w małym palcu więc bądź uprzejmy przyswoić te informacje
                      > , które Ci podałam wyżej odnośnie praw rodzicielskich i kontaktów.
                      > Piszesz w sposób wyjątkowo egzaltowany co nie jest odbierane pozytywnie, wręcz
                      > przeciwnie. Egzaltacja = niezrównoważenie.
                      > Nie masz żadnego praktycznego doświadczenia związkowego - tym bardziej powinien
                      > eś ostrożnie podchodzić do układu starsza kobieta + dziecko.
                      > Znasz wersję tylko swojej partnerki - ta wersja nie musi być prawdziwa.
                      > Przy układzie kobieta + dziecko + kawaler bez doświadczeń sceptycyzm i ostrożno
                      > ść jest wskazana, nadmierny optymizm będzie fatalny w skutkach.
                      > Masz zerowe pojęcie o rozwoju emocjonalnym i psychice kilkulatka.

                      triss_merigold6 no i to mi się podoba... takie wpisy chciałbym oddzielać od tych niekonstruktywnych i atakujących mnie. Podałaś konkretne fakty nad którymi warto się zastanowić.
                      Napisz mi tylko co ma >kodeks rodzinny i opiekuńczy< do wychowania dziecka?
                      Napisz mi jeszcze kilka mądrych słów, bo chciałem najciekawsze wpisy pokazać Kasi i wspólnie się nad nimi zastanowić.
                      • verdana Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:25
                        Ile Ty masz lat?
                        Bo my, byty wirtualne, nie wierzymy, że 28.
                        • triss_merigold6 Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:34
                          Nie wierzę, że 28.
                          Jakieś województwa mają jeszcze ferie?
                      • triss_merigold6 Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:30
                        Pomyśl... sąd musi mieć podstawy, żeby pozbawić ojca praw rodzicielskich. Nie oznacza to zakazu kontaktów ani zniesienia obowiązku alimentacyjnego. Dziecko ma prawo do kontaktów z biologicznym rodzicem i jego rodziną, mogą tych praw dochodzić na drodze sądowej. Za utrudnianie kontaktów matka może zostać ukarana grzywną, ograniczeniem lub nawet pozbawieniem praw rodzicielskich + orzeczeniem stałego miejsca zamieszkania dziecka przy ojcu. Jeśli ojciec jest cudzoziemcem - konwencja Haska.
                        Nie jesteś ojcem dziecka i nie będziesz, nie macie prawa nawet sugerować dziecku, żeby mówiło do Ciebie "tato".
                        • marcinzholandii Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:37
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Pomyśl... sąd musi mieć podstawy, żeby pozbawić ojca praw rodzicielskich. Nie o
                          > znacza to zakazu kontaktów ani zniesienia obowiązku alimentacyjnego. Dziecko ma
                          > prawo do kontaktów z biologicznym rodzicem i jego rodziną, mogą tych praw doch
                          > odzić na drodze sądowej. Za utrudnianie kontaktów matka może zostać ukarana grz
                          > ywną, ograniczeniem lub nawet pozbawieniem praw rodzicielskich + orzeczeniem st
                          > ałego miejsca zamieszkania dziecka przy ojcu. Jeśli ojciec jest cudzoziemcem -
                          > konwencja Haska.
                          > Nie jesteś ojcem dziecka i nie będziesz, nie macie prawa nawet sugerować dzieck
                          > u, żeby mówiło do Ciebie "tato".

                          koło mnie siedzi kolega student psychologii i komentując Twój wpis powiedział:

                          "następna laska kwalifikująca się do leczenia psychiatrycznego"
                          • verdana Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:38
                            Obok ciebie siedzi najwyżej licealista. A podejrzewam , ze gimnazjalista po dwóch piwach.
                          • triss_merigold6 Re: Dobrze, prosto i na temat 25.02.12, 21:41
                            Synu, opinia kolegi psychologa nie jest miarodajna jeśli chodzi o orzecznictwo w zakresie KRiO, rozumiesz? Proponuję zapoznać się z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym oraz orzeczeniami SN w kwestii wykładni prawa.
                            Nie musisz się ze mną zgadzać, nie piszę co ja sądzę na temat praw rodzicielskich i kontaktów dziecka z ojcem, tylko co na ten temat mówi prawo.
      • kol.3 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 15:25
        Jakie są różnice w wykształceniu to nie wiadomo.
        Moje szafy robił stolarz meblowy, który mógłby służyć za wzorzec pięknej polszczyzny, bezblednych manier i uprzejmości.
      • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 17:02
        bonamibo napisała:

        > Niestety, macie małe szanse na powodzenie, ze względu na różnice w wykształceni
        > u, wieku, doświadczeniach życiowych, i pewnie wiele innych. Na początku takie r
        > óżnice są ciekawe, ale z czasem coraz bardziej przeszkadzają. Średnio też wyobr
        > ażam sobie spotkania towarzyskie ze znajomymi czy uroczystości rodzinne. Jednym
        > słowem: przez krótki czas zapewne będzie wam świetnie, a potem, z dużym prawdo
        > podobieństwem się rozpadniecie, tzn. wasz tzw. związek.

        Tak na poważnie to czy ty aby przypadkiem nie powinieneś leczyć się psychiatrycznie ?
    • cherry-cherry Taaaa, jasne. 25.02.12, 15:23
      Nie podkoloryzowales czasem za bardzo tej swojej opowiesci? Polka - dyrektorka banku w Holandii, jezdzaca w dodatku regularnie co 2 tygodnie na 4 dni do kraju. A teraz rzucajaca to prestizowe dyrektorskie stanowisko i planujaca przeprowadzke do wynajetego, 3 pokojowego mieszkanka w Polsce (nie dorobila sie notabene czegos lepszego tym dyrektorowaniem na Zachodzie??). Kobieta po przejsciach i na stanowisku (wiec raczej nie jakas naiwna gaska) planujaca przyszlosc - lacznie z zastepowaniem ojca dziecku - z facetem znanym raptem od miesiaca. Skoro jej sie tak dobrze wiedzie w Holandii, to nie moglaby tam kontynuowac swojej kariery jako ta dyrektorka banku i sciagnac dziecka do siebie? Dyrektorzy bankow na zachodzie raczej nie musza mieszkac w wynajetych malych mieszkaniach.

      Troszke to wszystko niekoherentne. Nie podkoloryzowales czegos przypadkiem? Nie wiem, co to za historia, ale jakos to wszystko grubymi nicmi jest szyte. Wiec jezeli nie trolling, to co najmniej spore koloryzowanie.
      • kol.3 Re: Taaaa, jasne. 25.02.12, 15:26
        Otóż to.
        • marzeka1 Re: Taaaa, jasne. 25.02.12, 16:10
          Ta historia jest zwyczajnie głupia, w 2 dorosłych ludzi nieznośnie egzaltowanych- jeśli jest tu ziarenko prawdy, to tylko dzieciaka żal.
          • marcinzholandii Re: Taaaa, jasne. 25.02.12, 16:46
            Nie musicie wierzyć. Internet jest pełen wymyślonych historii :) być może ta również została wymyślona. Zapewniam jednak Was o tym, że nigdy nie dowiecie się jaka jest prawda :)

            Wszystkim, którzy starali się pomóc bardzo dziękuję :)
            • cherry-cherry Re: Taaaa, jasne. 25.02.12, 19:02
              marcinzholandii napisał:

              > Zapewniam jednak Was o tym, że nigdy nie dowiecie się
              > jaka jest prawda :)
              >

              No, straszne, zaiste. Co za cios, nie pozbieramy sie po tym nigdy ;) I chyba pojdziemy wszyscy popelnic zbiorowe sepuku, bo juz nigdy nie zaznamy ukojenia zyjac w nieznajomosci Twojej "prawdy", hehe.
            • asia_i_p Re: Taaaa, jasne. 25.02.12, 19:16
              Czyli co, znowu ktoś studia do powieści robi? Ja mam niskie EQ i sprawy emocjonalne trzeba mi jak krowie na rowie.
              • marcinzholandii Re: Taaaa, jasne. 25.02.12, 19:57
                asia_i_p napisała:

                > Czyli co, znowu ktoś studia do powieści robi? Ja mam niskie EQ i sprawy emocjon
                > alne trzeba mi jak krowie na rowie.

                No to chyba się nie dogadamy bo ja mam bardzo niskie IQ i niektórych spraw nie rozumiem. Mi niektóre sprawy trzeba tłumaczyć stosując łopatologiczną metodę. Musi być prosto i na temat:)
    • demonii.larua Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:32
      Ile czasu to dziecko wychowuje ciocia?
      • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:34
        od początku... ale Kasia spotyka się z nim regularnie... młody bardzo ją kocha i bardzo za nią tęskni i nie odstępuje jej o krok jak Ona wróci do domu...
        • demonii.larua Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:38
          A ciocia funkcjonuje jako opiekun prawny?
          • verdana Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:43
            Ta opowieść z minuty na minutę staje się coraz bardziej idiotyczna. Z kazdym piwem bardziej.
            Ferie kończą się pojutrze i trzeba będzie porzucić piękną Kasię i zająć się algebrą. Przykre.
            • demonii.larua Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:46
              U mnie ferie się już skończyły :)
            • triss_merigold6 Do piwa doszło chłopcom zioło 25.02.12, 21:49
              Do piwa doszło chłopcom zioło, tak przypuszczam. Za chwilę ich zmuli i będzie po zawodach.
          • marcinzholandii Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:46
            demonii.larua napisała:

            > A ciocia funkcjonuje jako opiekun prawny?

            tego nie wiem... ale chyba nie...
            • triss_merigold6 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:51
              Hm... to na jakiej podstawie prawnej dziecko nie mieszka na stałe z żadnym z rodziców, tylko z osobą trzecią?
            • demonii.larua Re:Dobra 25.02.12, 22:31
              zakładając, że mama dziecko powiedziała Tobie wszystko i Twój pierwszy post to prawda.
              Po pierwsze więź z matką dziecko ma w tej chwili taką: atrakcja + robienie zupełnie innych rzeczy niż na co dzień. Kocha ją owszem i tęskni - to nic nadzwyczajnego - dzieci tęsknią za ciocią, koleżanką czy dziadkami.
              Po drugie: najsilniejszą więź dziecko ma z ciotką, która wychowuje je od początku - czy się to wam podoba czy nie - tak właśnie jest, taka jest RZECZYWISTOŚĆ - jeśli do tego jest opiekunem prawnym, łączy ich także więź całkiem formalna.
              Po trzecie: rodzic, który zajmuje się swoim dzieckiem od czasu do czasu ma tak naprawdę blade pojęcie o dziecku. Przyczyna? Prosta bardzo - nie żyje z dzieckiem na co dzień. Wyjątkiem są rodzice rozwiedzeni/ nie żyjący ze sobą ale mający oboje codzienny lub bardzo częsty kontakt z dzieckiem i uczestniczący w jego życiu. Dwa razy w miesiącu to za mało.
              Po czwarte: nie da się bez szkody dla dziecka nagle wyrwać je z domu rodzinnego - taka prawda dom cioci to dom rodzinny tego dziecka. Zwyczajnie odbije się to na dziecku i koniec.
              Po piąte: ja wiem, że zakochany i tak dalej, ale... kobieta, która po narodzinach dziecka porzuca je i jej argumentem jest "bo muszę pracować" coś ściemnia. Nawet jeśli faktycznie tak było i kariera okazała się ważniejsza niż dziecko, to po jako takim ustawieniu się kobieta, która dziecko kocha zwyczajnie zabiera je do siebie. Weź pod uwagę, że jest masa kobiet która samotnie wychowuje dzieci i to często więcej niż jedno, pracują i normalnie funkcjonują jako rodzina. Pani albo dziecka nie chciała albo jest bardzo wygodna - bo fajnie mieć dziecko od czasu do czasu, ale już mniej fajnie wziąć na klatę zwyczajne życie i obowiązki z małym człowiekiem, który absorbuje niemal cały czas. Jak ona się odnajdzie w codziennym życiu z pięciolatkiem - trudno powiedzieć.
              Po szóste: ekonomicznie - jaki jest sens wracać do Polski w dobie kryzysu, gdzie trójmiejski rynek jest zapchany stolarzami na maksa, prowadzenie działalności gospodarczej to ogromne koszty do tego koszt wynajmu 3pokojowego mieszkania, Twoje szukanie potencjalnych klientów i poszukiwanie przez mamę pracy?
              I na koniec: mieszkanie po 6 tygodniach to ogromne ryzyko dla dwojga dorosłych ludzi, a pakowanie w ten układ na żywca z marszu to najgorsze z możliwych rozwiązanie. Jeśli tak bardzo wam zależy to kolej rzeczy powinna być taka: mieszkacie razem blisko dziecka, matka zagęszcza kontakt z dzieckiem ustalając z ciocią, wybacz z ciocią a nie z Tobą - Ty jesteś dla dziecka obcy, plan przejścia dziecka ze swojego domu do domu matki. Po kilku MIESIĄCACH matka, może wprowadzić Ciebie i początkowo jako towarzystwo podczas wizyty. Po kolejnych kilku miesiącach - jeśli wciąż będziecie razem można spróbować przeprowadzić dziecko do matki - do matki nie do was. I to wszystko przy optymistycznym wariancie jeśli dziecko Ciebie polubi, a co ważniejsze jeśli ciocia zechce oddać wam dziecko.
              To tyle.
              • marcinzholandii Re:Dobra 25.02.12, 22:40
                demonii.larua

                bardzo Ci dziękuje za ten wpis... skopiuje go i zapisze i zastanowie się nad nim wspólnie z Kasią i psychologiem... jeszcze raz dzięki
                • verdana Re:Dobra 25.02.12, 22:40
                  Tym co obok siedzi?
                • marcinzholandii Re:Dobra 25.02.12, 22:42
                  demonii.larua

                  poproszę o więcej takich wpisów :) bo konkretnie opisałaś jakie są zagrożenia i podałaś plan działania (na ten sam bym nie wpadł)
                • demonii.larua Re:Dobra 25.02.12, 22:46
                  Ty mnie nie dziękuj, bo napisałam tylko możliwy scenariusz bez oceny.
                  A moja ocena po Twoich wszystkich postach jest taka, że ani Ty ani Twoja partnerka nie powinniście zabierać temu dziecku normalnego życia. A najbardziej ubolewam nad tym, że jeśli dojdzie do sporu w sądzie to sąd może przekazać dziecko matce - bo polskie sądy jakie są każdy wie. Zwyczajnie szkoda mi dzieciaka.
                • demonii.larua Re:Aha 25.02.12, 22:50
                  strasznie mnie zastanawia Twoja umiejętność czytania ze zrozumieniem, gdyż albowiem i Tris i Verdana w gruncie rzeczy napisały Ci to samo :P
                  Dobranoc :F
                  • marcinzholandii Re:Aha 25.02.12, 22:56
                    demonii.larua napisała:

                    > strasznie mnie zastanawia Twoja umiejętność czytania ze zrozumieniem, gdyż albo
                    > wiem i Tris i Verdana w gruncie rzeczy napisały Ci to samo :P
                    > Dobranoc :F

                    no nie nie :D jedna to mi kazała się po ślubie wprowadzić a ja bez mojej ukochanej bym nie przeżył... za bardzo za sobą tęsknimy... Twój sposób działania jest dla mnie do zaakceptowania...
                    • demonii.larua Re:Aha 25.02.12, 23:08
                      Ale co byś nie przeżył - jeśli tego by wymagało dobro dziecka to dlaczego nie? Z Twoich opisów wynika że wasze szczęście jest najważniejsze, a dziecko dla ozdoby. Serio to wcale nie byłaby zła opcja, bo matka musi nauczyć się funkcjonować z dzieckiem na co dzień, nawet jeśli się to Tobie nie podoba to ten układ jest ważniejszy: matka+dziecko. Mogę nie lubić Tris czy Verdany, ale to są jedne z niewielu babek na tych forach, które mają pojęcie o czym piszą i z którymi zgadzam się niemal w 100%. Normalnie wstydzić się powinieneś, bo obrażając je (znaczy wątpię by się przejęły) wystawiasz sobie najgorszą ocenę i tylko dyskredytujesz się jako potencjalny ojczym. Taki lajf panie - forum działa jak zimny prysznic, powinno być kolorowo i wspaniale, ale rzeczywistość jest inna :) i trzeba docenić rady, które nie zawsze są po Twojej mysli ale mogą okazac się niezwykle cenne.
                      • marcinzholandii Re:Aha 25.02.12, 23:19
                        demonii.larua napisała:

                        > Ale co byś nie przeżył - jeśli tego by wymagało dobro dziecka to dlaczego nie?
                        > Z Twoich opisów wynika że wasze szczęście jest najważniejsze, a dziecko dla ozd
                        > oby. Serio to wcale nie byłaby zła opcja, bo matka musi nauczyć się funkcjonowa
                        > ć z dzieckiem na co dzień, nawet jeśli się to Tobie nie podoba to ten układ jes
                        > t ważniejszy: matka+dziecko. Mogę nie lubić Tris czy Verdany, ale to są jedne z
                        > niewielu babek na tych forach, które mają pojęcie o czym piszą i z którymi zga
                        > dzam się niemal w 100%. Normalnie wstydzić się powinieneś, bo obrażając je (zna
                        > czy wątpię by się przejęły) wystawiasz sobie najgorszą ocenę i tylko dyskredytu
                        > jesz się jako potencjalny ojczym. Taki lajf panie - forum działa jak zimny prys
                        > znic, powinno być kolorowo i wspaniale, ale rzeczywistość jest inna :) i trzeba
                        > docenić rady, które nie zawsze są po Twojej mysli ale mogą okazac się niezwykl
                        > e cenne.

                        Będziemy się zastanawiali nad opcją wynajęcia. Czyli nad tym, że będę mieszkał sam gdzieś niedaleko i przyjeżdżał... choć moim zdaniem to byłaby najgorsza opcja. Mieliśmy zrobić tak, że ja wynajmuje od niej pokój w tym samym domu i mieszkam z nimi bezinwazyjnie. Jak nie jestem potrzebny to jestem w pracy, albo w pokoju (musielibyśmy znaleźć powód mojej obecności w pokoju obok) . Pełnię rolę kierowcy (ochroniarza, niańki? - nie wiem jak to nazwać), który odwozi dzieciaka do przedszkola, odbiera go i pilnuje ze 2-3 h dziennie (bo on nie lubi przedszkola).
                        • demonii.larua Re:Aha 25.02.12, 23:28
                          5-latek w tej chwili musi chodzić do przedszkola, nawet jeśli nie lubi.
                          >choć moim zdaniem to byłaby najgorsza opcja.
                          Dla Ciebie i mamy tak - dla dziecka nie. Przestaw priorytety, to będzie Ci łatwiej ogarnąć to o czym pisały moje poprzedniczki.
                          • woda_woda Zaraz, zaraz. 25.02.12, 23:30
                            demonii.larua napisała:

                            > to będzie Ci łatw
                            > iej ogarnąć to o czym pisały moje poprzedniczki.

                            Dla "marcinazholandii" twoje poprzedniczki to - cyt. "superidiotki".
                            • marcinzholandii Re: Zaraz, zaraz. 25.02.12, 23:33
                              woda_woda napisała:

                              > demonii.larua napisała:
                              >
                              > > to będzie Ci łatw
                              > > iej ogarnąć to o czym pisały moje poprzedniczki.
                              >
                              > Dla "marcinazholandii" twoje poprzedniczki to - cyt. "superidiotki".

                              nie wszystkie ich wpisy wskazują na to, że są idiotkami :) ale większość TAK
                              chciałem dodać, że moja ocena nie musi być słuszna, ponieważ ja nie znam tych kobiet... mogę oceniać tylko po tym co napisały i ich reakcjach
                              • woda_woda Re: Zaraz, zaraz. 25.02.12, 23:37
                                marcinzholandii napisał:


                                > nie wszystkie ich wpisy wskazują na to, że są idiotkami :)

                                Aha, czyli nie wszyscy ludzie to idioci - jednak :)

                                A tak na marginesie: jak ty traktujesz ludzi, tak ludzie traktują ciebie. A upraszczając - zasługujesz na to, aby potraktować cię jak idiotę, choc nie wszystkie twoje wpisy o twoim idiotyźmie świadczą. Chyba jano się wyrażam? :)
                                • woda_woda Tfu. 25.02.12, 23:39
                                  > ie twoje wpisy o twoim idiotyźmie świadczą. Chyba jano się wyrażam? :)

                                  Chyba jasno się wyrażam?

                                • marcinzholandii Re: Zaraz, zaraz. 25.02.12, 23:40
                                  woda_woda napisała:

                                  > marcinzholandii napisał:
                                  >
                                  >
                                  > > nie wszystkie ich wpisy wskazują na to, że są idiotkami :)
                                  >
                                  > Aha, czyli nie wszyscy ludzie to idioci - jednak :)
                                  >
                                  > A tak na marginesie: jak ty traktujesz ludzi, tak ludzie traktują ciebie. A upr
                                  > aszczając - zasługujesz na to, aby potraktować cię jak idiotę, choc nie wszystk
                                  > ie twoje wpisy o twoim idiotyźmie świadczą. Chyba jano się wyrażam? :)

                                  Dziękuje za komplement. Bo dla mnie komplementem są słowa:
                                  "nie wszystkie twoje wpisy o twoim idiotyźmie świadczą"
                                  • woda_woda Re: Zaraz, zaraz. 25.02.12, 23:42
                                    marcinzholandii napisał:


                                    > Dziękuje za komplement. Bo dla mnie komplementem są słowa:
                                    > "nie wszystkie twoje wpisy o twoim idiotyźmie świadczą"

                                    To nie komplement :)

                                    To tylko zwrócenie twojej uwagi na formę, w jakiej zwracasz się do rozmówców: karygodną.

                                    (Weźmy to w kontekst twojego ewentualnego wychowywania dziecka: najpierw wychowaj sam siebie).
                                    • woda_woda A mówiąc całkiem prosto, 25.02.12, 23:46
                                      bo może to dotrze: nie obrażaj ludzi, których prosisz o pomoc. Nawet, jeśli jest ona wyimaginowana. Tyle.



                                      • marcinzholandii Re: A mówiąc całkiem prosto, 25.02.12, 23:50
                                        woda_woda napisała:

                                        > bo może to dotrze: nie obrażaj ludzi, których prosisz o pomoc. Nawet, jeśli jes
                                        > t ona wyimaginowana. Tyle.
                                        >
                                        >
                                        >

                                        Ja nie proszę na siłę. Ten kto nie chce pomóc niech sobie idzie. Ja prosiłem tylko o to, żeby nie przeszkadzały. Jedna stwierdziła, że forum jest dla każdego i przeszkadzała dalej... stąd te zamieszanie. Ja nie potrzebuje łaski. Na szczęście mam kilka opinii od ludzi bezinteresownych, nieciekawskich, nie zadających pytań, nie oskarżających o trolowanie.
                          • marcinzholandii Re:Aha 25.02.12, 23:31
                            demonii.larua napisała:

                            > 5-latek w tej chwili musi chodzić do przedszkola, nawet jeśli nie lubi.
                            > >choć moim zdaniem to byłaby najgorsza opcja.
                            > Dla Ciebie i mamy tak - dla dziecka nie. Przestaw priorytety, to będzie Ci łatw
                            > iej ogarnąć to o czym pisały moje poprzedniczki.

                            dziecko jest priorytetem... od początku było...
        • triss_merigold6 Re: Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ? 25.02.12, 21:43
          Czyli dziecko zostało porzucone przez matkę.
          Ciocia jest opiekunem prawnym?
          • marcinzholandii czytałyście kim jesteście??????????????????????? 25.02.12, 21:50
            Powiem tak - mnie nie wkręcicie :D dla mnie po prostu śmieszne jest, ile psychicznie chorych ludzi spotkałem na jednym forum :)

            Poczytajcie jeszcze raz o sobie: ecoego.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=89%3Astrategie-wampira-emocjonalnego&Itemid=93

            Dokładnie pasujecie do opisu.

            Dziewczyny... zrozumcie. To poważna sprawa. WY NAPRAWDĘ POWINNIŚCIE SIĘ LECZYĆ
            • marcinzholandii teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały od 25.02.12, 21:52
              siebie myśl o waszej chorobie. mam nadzieję, że uda mi się Was uświadomić... to może wam pomóc
              • triss_merigold6 Skun strasznie ryje beret 25.02.12, 21:55
                Skun strasznie ryje beret, nie pal tego świństwa, lepie sobie hoduj samosiejkę albo kupuj u innego dilera. Twój diler Cię oszukuje.
              • marcinzholandii w 60% przypadków wampir emocjonalny popełnia samob 25.02.12, 21:55
                samobójstwo po 10 latach choroby. Oczywiście tylko w przypadku gdy się nie leczy. Nie lubię bawić się w jasnowidza... nie życzę Wam śmierci...
                • marcinzholandii triss_merigold6 a ty ile razy myślałaś o śmierci? 25.02.12, 21:57
                  śnią ci się już sznurki i woda ?
                  • marcinzholandii verdana a ty po ilu próbach samobójczych jesteś? 25.02.12, 21:59
                    czułaś już sznur zaciskający się wokół swojej szyi ?
                    • marcinzholandii pomyślcie o swoich dzieciach... 25.02.12, 22:02
                      jeśli się nie wyleczycie małe macie szanse na przeżycie... co wtedy będzie z nimi? zostawicie je ?
                      dziewczyny... w poniedziałek Was widzę u psychiatry...
                      Jeszcze nie jest za późno... no chyba, że właśnie któraś z Was podcina sobie żyły...
                      • asia_i_p Re: pomyślcie o swoich dzieciach... 25.02.12, 22:16
                        Przystopuj już, Marcin, bo ci się wizerunek rozjeżdża.
                        • marcinzholandii Re: pomyślcie o swoich dzieciach... 25.02.12, 22:21
                          asia_i_p napisała:

                          > Przystopuj już, Marcin, bo ci się wizerunek rozjeżdża.

                          Ja chce im pomóc!!!!!! Najlepszym sposobem walki z wampirem emocjonalnym jest całkowite zerwanie kontaktu. Mógłbym to zrobić, ale ja lubię pomagać ludziom. Jeśli dzięki kilku słowom mogę pomóc im uniknąć śmierci to mimo nieprzyjemności robię to. Jest jeszcze drugi sposób walki (tego akurat nie nazwamy walką) - jest to uświadomienie. Jak kobiety dowiedzą się co im dolega szybciutko się wyleczą:)
                          • marcinzholandii ale bez leczenia u psychologa nie ma opcji... 25.02.12, 22:24
                            poczytajcie o tym... przeanalizujcie swoje zachowanie (na pewno nie pierwszy raz macie takie jazdy) ... i potraktujcie sprawę poważnie...
                          • asia_i_p Re: pomyślcie o swoich dzieciach... 25.02.12, 22:27
                            I tak się rozjeżdża - kompletnie niekompatybilne z pierwszym postem. Do połowy wątku nieźle szło, brat łata (choć może nazbyt narcystyczny, oni są skromniejsi i nazbyt wymowny, to zazwyczaj małomówni faceci), ale przy lada sprzeciwie zaczęły wychodzić kompletnie inne cechy charakteru. Pal diabli, czy tym razem twoje - twoja kreacja z pierwszego wątku tak czy siak siada. Coś jakby ojciec Goriot przywalił na odlew którejś córce albo Melania Wilkes stwierdziła "Pieprzę to, nie idę na tę kwestę, pani Elsing to stara idiotka". Konsekwencja w budowaniu postaci literackiej to ważna sprawa.
                            • marcinzholandii Re: pomyślcie o swoich dzieciach... 25.02.12, 22:32
                              asia_i_p napisała:

                              > I tak się rozjeżdża - kompletnie niekompatybilne z pierwszym postem. Do połowy
                              > wątku nieźle szło, brat łata (choć może nazbyt narcystyczny, oni są skromniejsi
                              > i nazbyt wymowny, to zazwyczaj małomówni faceci), ale przy lada sprzeciwie zac
                              > zęły wychodzić kompletnie inne cechy charakteru. Pal diabli, czy tym razem twoj
                              > e - twoja kreacja z pierwszego wątku tak czy siak siada. Coś jakby ojciec Gorio
                              > t przywalił na odlew którejś córce albo Melania Wilkes stwierdziła "Pieprzę to,
                              > nie idę na tę kwestę, pani Elsing to stara idiotka". Konsekwencja w budowaniu
                              > postaci literackiej to ważna sprawa.

                              Pierwszy raz się spotkałem z taką analizą stanu emocjonalnego. Mogę się założyć, że jesteś nauczycielką j. polskiego :)
              • verdana Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 21:56
                Może się już połóż, bo jutro będziesz się źle czuł i rodzice dadzą Ci szlaban.
                • triss_merigold6 Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 22:02
                  Jeszcze lodówkę zaatakują, po upaleniu się jest wilczy apetyt.
                  • verdana Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 22:04
                    O, to znaczy, ze mój syn jest czysty. Lodówka zawsze pełna:)
                    • triss_merigold6 Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 22:12
                      Swoją drogą to niezły test, nie? Chociaż w sumie zioło ma tak charakterystyczny zapach, że trudno pomylić z czymś innym. D Na kursy mi kiedyś przychodził chłopiec totalnie upalony już od 9 rano, przysypiał sobie cichutko i od czasu do czasu zadawał jakieś pytanie kompletnie od czapy, odpowiedzi już nie słuchał, bo mu poziom energii opadał i dalej sobie kimał, reszta małolatów się zwijała ze śmiechu.
                    • marcinzholandii Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 22:14
                      verdana napisała:

                      > O, to znaczy, ze mój syn jest czysty. Lodówka zawsze pełna:)

                      Jeśli lodówka zawsze pełna to może syn ma problemy z apetytem. Przeczytaj sobie czy aby przypadkiem nie jesteś toksyczną matką. www.emocje.net.pl/toksyczna-matka/
                      Sporo wskazuje na to, że twój wampiryzm idzie w parze z toksycznością...
                      • marzeka1 Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 22:25
                        Masz zryty berecik, chłopcze, chomika bym pod twoją opieką nie zostawiła.
                        • marcinzholandii Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 22:35
                          marzeka1 napisała:

                          > Masz zryty berecik, chłopcze, chomika bym pod twoją opieką nie zostawiła.

                          Teraz będą się dosysały kolejne wampirzyce :) coś mało was jest na tym forum :D
                          Nie pociesza mnie fakt, że jeśli nie podejmiecie leczenia, za około 10 lat 60% z was będzie obserwowało z góry poczynania koleżanek... przykre to, ale prawdziwe.
                        • verdana Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 22:40
                          Nie, po prostu wyobraźnie wysiadła. Historyjkę można wymyslić, to nie problem,a le pociągnąć, aby była logiczna juz nie tak latwo. Ciotunia pojawiła się deux ex machina i historyjka zdechła
                          Więc tak na gorąco, to można najwyżej trochę inwektyw, albo za wróżkę robić. "Aaaa, widze sznury i wampiry, aaa".
                          Na moje oko 16 lat to góra. A i to dolna granica normy.
                          • marcinzholandii Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 22:54
                            Powiem Wam tak... bo i tak tego nikt nie przeczyta a za jakiś czas (pewnie jutro rano) napisze do moderatora, żeby skasował ten temat i całą rozmowę. Oczywiście, że moja historia jest zmyślona. Nie cała. Nie zmyśliłem tylko uczuć i miłości. Reszta jest zmyślona, ale napisana w taki sposób, żebym osiągnął cel - dowiedzieć się jak najwięcej o sposobie rozwiązania problemu (podobnego problemu). Nie mogę napisać publicznie kim jestem i kim jest moja ukochana. Możecie się domyślać dlaczego nie podaje co naprawdę robię i gdzie żyje... nie chcemy zostawiać żadnych śladów w sieci. Chcemy być całkowicie anonimowi. Cel swój osiągnąłem ponieważ wśród tych wszystkich wpisów są 3 może 4 warte skopiowania i zastanowienia a to jest dla mnie dużo (reszty mojej ukochanej nie pokaże bo dziewczyna może się zawieść na ludziach)... poważnie poczytajcie sobie o wampirach emocjonalnych.
                            • marcinzholandii Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 23:05
                              więc napisałem już prawdę... więcej napisać nie mogę... właśnie kopiuję najciekawsze wpisy (także te z rozwiązaniami nie po mojej myśli) do pliku i jutro mojej ukochanej zamierzam pokazać opinie internautów...

                              Jeżeli po tym wszystkim macie chęć napisać na poważnie coś jeszcze co mógłbym skopiować to zapraszam. Możecie potraktować mój pierwszy wpis i całą historię jako prawdę, bo jest ona analogiczna do prawdziwej. Szkoda tylko, że musiałem z wami walczyć, bo przez to miałem ciężki dzień a teraz muszę szukać tych wartych skopiowania wpisów. Pozdrawiam.
                              • woda_woda Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 23:13
                                marcinzholandii napisał:


                                > Jeżeli po tym wszystkim macie chęć napisać na poważnie coś jeszcze co mógłbym s
                                > kopiować to zapraszam.

                                Masz ludzi za idiotów?
                                • marcinzholandii Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 23:20
                                  woda_woda napisała:

                                  > marcinzholandii napisał:
                                  >
                                  >
                                  > > Jeżeli po tym wszystkim macie chęć napisać na poważnie coś jeszcze co móg
                                  > łbym s
                                  > > kopiować to zapraszam.
                                  >
                                  > Masz ludzi za idiotów?

                                  po tym co tu przeczytałem ?
                                  niektórych mam za superidiotów
                                  • woda_woda Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 23:22
                                    marcinzholandii napisał:


                                    > niektórych mam za superidiotów

                                    To po co prosisz superidiotów o opinie? :)
                                    • marcinzholandii Re: teraz będziecie uciekać... będziecie oddalały 25.02.12, 23:47
                                      woda_woda napisała:

                                      > marcinzholandii napisał:
                                      >
                                      >
                                      > > niektórych mam za superidiotów
                                      >
                                      > To po co prosisz superidiotów o opinie? :)

                                      Bo może one zweryfikują swój pogląd i opinie po tym jak przyznałem się i napisałem, że moja zmyślona historia jest tylko analogiczna do prawdziwej. Myślałem, że nikt tu nie będzie o prawdziwość mojej historii pytał... a tu jednak proszę jakie baby są ciekawskie i podejrzliwe... szkoda słów... dobrze, że mi się udało cel osiągnąć (ludzie przedstawili mi tu kilka pomysłów... niestety dla mnie dołujące i różniące się od mojego, ale swój związek opieram na prawdzie i te pomysły pokaże). Może i wygląda na to, że bezwzględnie idę do celu (po trupach;) ale mój cel jest najważniejszy - poznać jak najwięcej opinii.
                                      • woda_woda "marciniezholandii" 25.02.12, 23:53
                                        > Bo może one zweryfikują swój pogląd i opinie

                                        Po przejrzeniu tego, co tu nabazgrałeś, w tym wątku, twierdzę, że jesteś niewychowanym, rozwydrzonym gó...arzem.

                                        Twoje chamskie komentarze dotyczące rozpatrywania śmierci twoich rozmówczyń dyskwalifikują cię w każdym sensie.
                                        • marcinzholandii Re: "marciniezholandii" 26.02.12, 00:03
                                          woda_woda napisała:

                                          > > Bo może one zweryfikują swój pogląd i opinie
                                          >
                                          > Po przejrzeniu tego, co tu nabazgrałeś, w tym wątku, twierdzę, że jesteś niewyc
                                          > howanym, rozwydrzonym gó...arzem.
                                          >
                                          > Twoje chamskie komentarze dotyczące rozpatrywania śmierci twoich rozmówczyń dys
                                          > kwalifikują cię w każdym sensie.


                                          PO TRUPACH DO CELU :):):) te idiotki (nadal twierdzę, że to idiotki) są wampirami energetycznymi i musiałem im uświadomić, że powinny się LECZYĆ.
                                          Ktoś inny by powiedział: głupie cipy i tyle :D
                                          Ale na takie postępowanie jakie one prezentują jest psychologiczne wytłumaczenie.
                                          • woda_woda Re: "marciniezholandii" 26.02.12, 00:07
                                            marcinzholandii napisał:

                                            > te idiotki (nadal twierdzę, że to idiotki) są wampira
                                            > mi energetycznymi i musiałem im uświadomić, że powinny się LECZYĆ.


                                            No. A ja ci uświadamiam, że jesteś chamskim gó...arzem i żadne leczenie ci nie pomoże. Może tak być?
                                            • marcinzholandii Re: "marciniezholandii" 26.02.12, 00:14
                                              woda_woda napisała:

                                              > marcinzholandii napisał:
                                              >
                                              > > te idiotki (nadal twierdzę, że to idiotki) są wampira
                                              > > mi energetycznymi i musiałem im uświadomić, że powinny się LECZYĆ.
                                              >
                                              >
                                              > No. A ja ci uświadamiam, że jesteś chamskim gó...arzem i żadne leczenie ci nie
                                              > pomoże. Może tak być?

                                              Nie interesuje mnie jakie masz zdanie o mnie. Jesteś po prostu internautą, do którego nie mam szacunku, tak jak nie mam szacunku do reszty bezproduktywnych internautów. Tacy myślą, że pomagają, wszędzie się wpie...ją i anonimowo mądrości swoje wpisują:D
                                              Dla mnie ważne jest to, że cel osiągnąłem :D i teraz do wszystkich którzy mi w tym przeszkadzali napisać chciałem... pie...ie się :)
                                              A tym, którzy pomogli - najserdeczniej DZIĘKUJĘ
                                              • woda_woda Re: "marciniezholandii" 26.02.12, 00:18
                                                marcinzholandii napisał:
                                                Jesteś po prostu internautą, do k
                                                > tórego nie mam szacunku

                                                Z wzajemnością.
    • cherry-cherry Nie karmcie trolla !! 25.02.12, 22:57
      Dajcie juz spokoj, nie odpowiadajcie mu, przeciez chyba juz nikt tu nie ma watpliwosci, ze to troll, im wiecej Waszych wpisow, tym bardziej sie nakreca. Klasyka, szkoda slow i Waszych postow.
      • aqua48 Re: Nie karmcie trolla !! 26.02.12, 12:28
        Ferie sie dzisiaj kończą, marcinzholandii wraca jutro do gimnazjum!
      • asia_i_p Re: Nie karmcie trolla !! 26.02.12, 18:02
        Kiedy mało który troll reaguje na pokarm tak wdzięcznie.
        • marcelekk Re: Nie karmcie trolla !! 27.02.12, 23:20
          OJP... co za troll czegoś tak debilnego dawno nie czytałem... porażka, dobrze że gimbusy wracają do szkoły...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka