Dodaj do ulubionych

do Pani ekspert

06.03.12, 12:17
Witam serdecznie
mam podobny problem co autorka zarchiwizowanego wątku (ewufi)
forum.gazeta.pl/forum/w,898,111431132,,milczenie_nie_jest_zlotem_to_przeklenstwo_.html?v=2
i nie bardzo rozumiem 2 część Pani rady:

"Z tego jak opisuje Pani zachowania męża wynika, że ma on tendencje
do zachowań bierno-agresywnych czyli takich, które są agresywne (
odrzucające, karzące, unikajace kontaktu ) ale nie przybieraja form
jawnej agresji ( bicie, krzyk, obelgi, ). Jak każde agresywne
zachowania, zachowanie bierno - agresywne, jest rodzajem przemocy.
Z jakiś powodów , których nie znamy, mąż w ten sposób wyraża swoją
złość lub wymierza Pani swoiście pojętą karę. Celem takiego
zachowania jest najczęsciej chęć upokorzenia drugiej strony
Niestety, jeśli tak jest, jest to tendencja bardzo trudna do zmiany.
I tu dotykamy sedna sprawy.
Jeśli Pani celem jest zmiana męża a wszytkie działania, które Pani
opisała idą w tym kierunku, efekt moze byc mizerny o czym pani się
przekonuje.
Tym bardziej, że nieświadomym celem zachowań męża może być
skłonienie Pani do takich działań, bo dają mu one satysfakcję
poczucia się np: kimś ważnym i szczególnym albo sprawiedliwym albo
górujacym nad Panią albo niedostępnym. Zresztą mam wrażenie, że mąż
osiągną swój cel, Pani rzeczywiście zaczyna się czuć jak ktoś
gorszej kategorii, jest Pani bezradna, nie może Pani nawiązać
kontaktu z mężem, traci Pani kontrolę nad sobą i związkiem. Wynika
to z pojawiających sie u Pani myśli aby np; gdzieś wyjść i nigdy
nie
> wrócić albo iść do knajpy i się sponiewierać albo zrobić jeszcze
coś
> gorszego.
Tutaj Pani musi się zmienić, bo zmienić męża będzie trudno. przy
czym zmiana nie koniecznie musi polegać na opuszczeniu męża i
rozstaniu lub na manipulacyjnych wyjściach z domu zrobiona na bóstwo.
Trzeba zmienić swoje zachowanie wobec tych konkretnych niechcianych
zachowań męża.
Do tego niezbędne jest wyjście z roli ofiary. Uznanie swojego wpływu
na sytucję, nawet wtedy, gdy mąż nie od razu zareguje na pani
zachowanie. A to jest wysoce prawdopodobne.
Moga pomóc zachowania asertywne i metoda zdartej płyty. Proszę sobie
o tym poczytać, bo nie chcę juz tu szczegółowo opisywać znanej
metody.
Trzeba głośno rozszyfrować zachowania męza, pokazać , ze Pani je
przeniknęła i nie zamierza się im poddawać. Czyli nie będzie już
Pani rozmawiać, prosić, wyjaśniać , tłumaczyć się, płakać, zabiegać
o kontakt, próbować zmienic nastawienie męża w czasie jego "cichych
dni". Następnie trzeba to wytrzymać, tak aby mąż wiedział, ze to nie
jest pani kolejna paniczna reakcja na jego zachowanie. I powtarzać
to tyle razy ile razy mąż podejmie swoje zachowanie.
Proszę spróbować. Sprawa polega tutaj na grze o kontrolę w związku.
Trzeba tę kontrole przejąć i zrównowazyć realcje. Sprawa trudna, bo
przeciwnik twardy, ale proszę nie rezygnować przy pierwszej
nieudanej próbie. Sprawa tu polega na konsekwencji a nie na
szamotaniu się w pułapce, którą zastawia na pania mąż. Agnieszka
Iwaszkiewicz"

tzn. jednocześnie radzi Pani nie podejmować prób rozmowy, ale też głośno rozszyfrować-
czyli oznacza to, że jednak powiedzieć, że nie podobają mi się jego zagrywki i potem nie zwracać uwagi na jego milczenie?

"Trzeba głośno rozszyfrować zachowania męza, pokazać , ze Pani je
przeniknęła i nie zamierza się im poddawać. Czyli nie będzie już
Pani rozmawiać, prosić, wyjaśniać , tłumaczyć się, płakać, zabiegać
o kontakt, próbować zmienic nastawienie męża w czasie jego "cichych
dni". Następnie trzeba to wytrzymać, tak aby mąż wiedział, ze to nie
jest pani kolejna paniczna reakcja na jego zachowanie. I powtarzać
to tyle razy ile razy mąż podejmie swoje zachowanie."

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kara_mia Re: do Pani ekspert 07.03.12, 00:10
      że nie podobają mi się jego zagrywki i potem nie zwracać uwagi na jego milczenie?

      Nie , że nie podobają mi się :, że je widzę.

      ja to rozumiem :

      informacja : że twoje milczenie jest: (np aby mnie ukarać i)
      i informacja : mam to w d..., możesz milczeć sobie następnych 10 tygodni.
      i zatrzasnąć się na tygodnie albo i dłużej.

      Osobiście to przetrenowałam.
      Działa.
      Od siebie dodałam:
      Kiedy mężowi wracała chęć rozmowy jak gdyby nic się nie stało,
      to "przypominałam się" od pierwszego słowa:
      A co , królewiczowi się odwidziało i zaszczyca rozmową?
      Chyba, że zaczynasz od "przepraszam" !!!!!!!?
      Na to maż znowu się obrażał, i zatrzaskiwał, a ja też
      no to on znowu wracał do rozmowy jak gdyby nigdy nic... to ja znowu awantura.
      Az mu się znudziło i zaczął od "przepraszam".
      Teraz już problemu nie ma. oduczył się.


      • default Re: do Pani ekspert 07.03.12, 08:59
        Dokładnie tak jak pisze kara_mia. Mam podobny egzemplarz w domu :)
        Dostosowuję się do sytuacji, czyli - skoro "pan" się obraził, to proszę bardzo, milczymy i gitara, przestaję się nim zajmować całkowicie. Wracam do domu i zachowuję się tak jakby męża w ogóle nie było. Po kilku (najczęściej 2-3) dniach "pan" przychodzi i mówi: "Nie gniewaj się już na mnie". Na co ja odpowiadam: "O tym kiedy przestaniemy się gniewać JA zadecyduję, na razie mam focha - udzielił mi się od ciebie, jak mi się skończy to ci powiem."
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: do Pani ekspert 07.03.12, 13:07
      Pani zrozumienie moich słów jest prawidłowe. Podsumuję: należy powiedzieć, że gdy widzi i czuje Pani takie bierno - agresywne zachowanie męża/partnera/innej bliskiej osoby /innej osobyto to .......( tu powiedzieć jakie Pani przeżywa uczucia lub stany emocjonalne ) i jeśli się ich nie zaniecha to................( tu podać sankcję, którą na pewno Pani jest gotowa spełnić np: przestanie się Pani odzywać, wyjdzie z pokoju, itp )
      Chodzi o to aby nie rozgrywać tej sytuacji. Osoba bierno-agresywna ma satysfakcję z tego , ze udało się kogoś wyprowadzić z równowagi. Wtedy szybko przekręca sytuację i pokazuje to jako atak lub prowokację na siebie. nNe warto znów wchodzic w role ofiary, nawet niechcący. Satysfakcja jest częścią procesu w biernej agresji. Niew warto więc stawać się też dla niej pożywką.
      Natomiast nie polecam żadnych działań odwetowych, czyli np: takich samych zachowań.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      • alfamalina Re: do Pani ekspert 07.03.12, 13:50
        Pani ekspert - hmmm nie poleca Pani działań odwetowych, ale przecież nie odzywanie się do niego, w odpowiedzi na jego milczenie, to przecież można tak nazwać -że jest to odwet?
        np. jeśli po kolejnej sytuacji mąż postanowił mnie ukarać wyniesieniem się ze spaniem na kanapę to czy przy próbie jego powrotu "jakby nigdy nic" powinnam zareagować, że to ja decyduje kiedy wraca? czy tak będzie dobrze?

        kara - dziękuje za łopatologiczne wyjaśnienie:) piszesz, że m się nauczył przepraszać - a ile czasu Ci zajęła ta nauka? u nas takie akcje zdarzają się z różnym nasileniem, może średnio raz na miesiąc.
        • zuzi.1 Re: do Pani ekspert 07.03.12, 14:04
          Żyj w czasie fochów męża swoim życiem, jak gdyby nigdy nic, wręcz bardziej intensywnie i radośnie, wyjedź sama z koleżanką na kilka dni np. do spa, gdziekolwiek, zeby odpocząc od męża. Powiedz mu, że wiesz, że to co odstawia to jest bierna agresja i Twoim zdaniem kwalifikuje się pan mąż na wizytę do psychologa, bo takie zachowanie to objaw jego niedojrzałości psych. Dorośli ludzie starają się rozmawiac i rozwiązywac sytuacje konfliktowe a nie nawarstwac je poprzez takie gó...arskie zachowania...
        • kara_mia Re: do Pani ekspert 07.03.12, 15:14
          u mnie było i gorzej i łatwiej :
          gorzej - bo M obrażał się częściej
          łatwiej - bo częściej dostawał "zwrotkę" i szybciej sobie przyswajał nowe reguły.
          Oczywiście nie były to jedyne sposoby komunikacji nazwijmy to "manipulacyjnej".
          W całości , nasza wspólna praca - do czasów obecnych - gdzie jest prawie idealnie- zajęła nam 3 lata. Maż sam z siebie w pewnym momencie miał swoja terapie, i mówił, że mu bardzo pomogło.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: do Pani ekspert 08.03.12, 07:53
          alfamalina napisała:

          > Pani ekspert - hmmm nie poleca Pani działań odwetowych, ale przecież nie odzywa
          > nie się do niego, w odpowiedzi na jego milczenie, to przecież można tak nazwać
          > -że jest to odwet?
          >
          >Ale ja nie napisałam, żeby milczeć za karę . Właśnie rozmawiać, ale nie w formie tłumaczenia się, zagadywania, przepraszania, dociekania co mu się stało lub krytykowania lub obrażanie go, . To właśnie daje takiemu "agresorowi" wspomnianą, bardzo specyficzną, satysfakcję. Natomiast rozmawiać o problemie, o tym co Pani czuje, to tak.
          Napisałam o tym w cytowanym przez Panią wątku, ze funkcjonowanie z taka osoba jest bardzo trudne. Niewiadomo kiedy i jak, nawet dobre intencje są przeinaczane. Dlatego ta zdarta płyta jest skuteczna bo jednocześnie działa na "agresora" ale i chroni Panią.
          Agnieszka Iwaszkiewicz
      • kara_mia Re: do Pani ekspert 07.03.12, 15:11
        Natomiast nie polecam żadnych działań odwetowych, czyli np: takich samych zachowań.

        Tak teoretycznie to się z Panią zgadzam. I zachowanie - zgodne z zasadami komunikacji bez przemocy : Czuje się :xxx kiedy postępujesz: xxx tez jest OK.
        Tyle , że jest fajnie na papierze i szkoleniu Marshalla Rosenberga. Ale w praktyce okazuje się, że nie przynosi żadnych zmian w relacjach z "obrażalskim".
        Tak naprawdę obrażalski musi POCZUĆ dyskomfort i konkretne konsekwencje swojego postępowania. Im konsekwentniej CZUJE, że po każdym jego zachowaniu następuje coś co mu się nie podoba, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie się starał zmienić swoje zachowanie, żeby uniknąć dyskomfortu.
        Inaczej nie ma żadnego interesu, aby sam rozpocząć zmiany zachowania.

        Oczywiście, nie polecam zachowań "teatralnych", ale takie które wypływają "z wewnątrz" partnera, który w końcu "zaczął się stawiać"
        (z moim południowym temperamentem najlepiej mi wychodzą ogromne awantury :) )

        Mój mąż po jakimś czasie opisał to tak :
        "Im szybciej człowiek dochodzi do granicy, z którą spotkanie jest dla niego bardzo bolesne, tym szybciej odnajduje w sobie motywacje do zmian"



        • zuzi.1 Re: do Pani ekspert 08.03.12, 10:05
          Zgadzam się z kara_mia, jeżeli żadne rozmowy nie odnoszą rezultatu, wóczas najlepszą metodą jest zrobic panu armagedon z życia, wówczas zobaczy jak to jest życ z trudnym typem w jednym domu... Niedobra była żona...to będzie lepsza... ;-) I żelazna konsekwencja w takim postępowaniu. Albo się facet nauczy normalnie zachowywac, albo niech się męczy ze sobą sam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka