Dodaj do ulubionych

czuję się winna

08.04.12, 17:50
Pokłóciliśmy się przed świętami. Zawsze o to samo, że on znów wychodzi z kolegami. Uważam. może błędnie, że mało czasu poświęca rodzinie. Po południu zawsze jak jest w domu, a nie w pracy, siłownia, a potem jeszcze wyjścia 2 - 1 raz w tygodniu. Powiedziałam, że teraz moja pora, abyśmy razem wyszli. Poszedł jak zawsze sam. Wkurzyłam się, jak wrócił był bardziej obrażony niż ja. Następnego dnia chciał, abym dała mu kasę( rozdzieliłam konta, ze względu na to,ze dużo szło na jego zachcianki i brakowało na życie). Spytałam na co, nie chciał powiedzieć, więc nie dałam. I tu się zaczyna, jest na mnie zły, że nie może na mnie liczyć, musiał pożyczyć od kogoś innego ( co miesiąc przelewam mu kasę na konto, opłaty, jedzenie ja, on ponad 200 zł na mieszkanie ). Jest zły, że mam kasę (dało się zaoszczędzić), ale on ma motor i samochód.
Dochodzi do spięć, dziś nawet powiedział,że mnie utopi w rzece i wiele przykrych słów.Wiem, że muszę się wyprowadzić z dzieckiem. Mieszkanie na kredyt, boję się,że nie będę miała gdzie wracać.
Nie wiem, z jak takiej sprawy doszło do takiej sytuacji, aż zastraszania mnie, czuję się winna, że nie odpuściłam, że się obraziłam, miałabym spokojne święta. Mogłam dać mu kasę, nie pytając na co, mimo, że nie był zbyt wtedy przyjemny. Nie wiem, może to święta.
Oczywiście nie ma go. bardzo zły. Wszystko to moja wina.
A może za bardzo kocham.
Obserwuj wątek
    • szpil1 Re: czuję się winna 08.04.12, 19:39
      eska946 napisał(a):

      > Pokłóciliśmy się przed świętami. Zawsze o to samo, że on znów wychodzi z kolega
      > mi. Uważam. może błędnie, że mało czasu poświęca rodzinie. Po południu zawsze j
      > ak jest w domu, a nie w pracy, siłownia, a potem jeszcze wyjścia 2 - 1 raz w t
      > ygodniu. Powiedziałam, że teraz moja pora, abyśmy razem wyszli. Poszedł jak zaw
      > sze sam.

      Wydaje mi się, że tu masz rację.

      Wkurzyłam się, jak wrócił był bardziej obrażony niż ja. Następnego dn
      > ia chciał, abym dała mu kasę( rozdzieliłam konta, ze względu na to,ze dużo szło
      > na jego zachcianki i brakowało na życie). Spytałam na co, nie chciał powiedzie
      > ć, więc nie dałam.

      Znowu, moim zdaniem, słusznie. Nie chodzi o to, by dorosły facet tłumaczył się na co pieniądze wydaje, ale o to, że jeśli je wydaje na zachcianki, a potem brakuje na życie to coś tu jest nie w porządku.

      I tu się zaczyna, jest na mnie zły, że nie może na mnie licz
      > yć, musiał pożyczyć od kogoś innego ( co miesiąc przelewam mu kasę na konto, op
      > łaty, jedzenie ja, on ponad 200 zł na mieszkanie ). Jest zły, że mam kasę (dało
      > się zaoszczędzić), ale on ma motor i samochód.

      Manipuluje Tobą psychicznie. Rozumiem, że przelewasz mu pieniądze, bo z jego konta są opłaty na mieszkanie i samochód z którego Ty też korzystasz? Jeśli tak to słusznie dokładasz się do tego. z drugiej strony, jeśli on wydaje ponad 200 zł na mieszkanie to jak to sie ma do sumy jaką Ty wydajesz na rachunki i jedzenie?

      > Dochodzi do spięć, dziś nawet powiedział,że mnie utopi w rzece i wiele przykryc
      > h słów.Wiem, że muszę się wyprowadzić z dzieckiem. Mieszkanie na kredyt, boję s
      > ię,że nie będę miała gdzie wracać.
      > Nie wiem, z jak takiej sprawy doszło do takiej sytuacji, aż zastraszania mnie,
      > czuję się winna, że nie odpuściłam, że się obraziłam, miałabym spokojne święta
      > . Mogłam dać mu kasę, nie pytając na co, mimo, że nie był zbyt wtedy przyjemny.
      > Nie wiem, może to święta.

      Jeśli będziesz mu ulegac to żądania będą rosły. A to, że czujesz się winna oznacza, że już jesteś zmanipulowana.

      > Oczywiście nie ma go. bardzo zły. Wszystko to moja wina.

      Ty tak uważasz czy on tak twierdzi? Klasyczny przykład zwalania winy na kogoś. "Bo gdyby nie ty to ja bym..."
      > A może za bardzo kocham.

      Tego nie wiem. Ale chyba jeszcze potrafisz spojrzec na sytuację w miarę obiektywnie.
    • triss_merigold6 Re: czuję się winna 08.04.12, 20:36
      Jaki konkretnie kwotowo jest wkład Twojego męża w utrzymanie?
    • eska946 Re: czuję się winna 09.04.12, 08:55
      Jeżeli chodzi o pieniądze, to się go "nie trzymają" Ma wiele długów. Rozdzieliłam konta, spłaciłam swój debet 10 tys, proponowałam, że spłacę jego część, nie chciał. Równie dobrze mógłby to sam zrobić, zamiast np kupować motor. W tym miesiącu nie przelałam kasy, pierwszy raz od bardzo długiego okresu. To kredyt na mieszkanie. Jak już napisałam on dokłada się tylko na czynsz, a i tak mu brakuje,(spłaca debet na raty (ok 200), o co ma do mnie żal). Płacę, też czasami jego rachunki, ale gdy ma kasę to zawsze coś dorzuci.
      Wiem, że facet nie powinien prosić o kasę, ale gdy konta były wspólne, zawsze brakowało kasy, nic sobie prawie nie kupowałam, a na koncie debet rósł.
      Oszczędzałam na remont mieszkania, teraz nie ma po co.
      Mam wrażenie, że uważa, że mam kasę jego kosztem.
      Teraz to bez znaczenia, wiem, po wczorajszym dniu, że mnie nienawidzi, pora poszukać mieszkania do wynajęcia.
      • premeda Re: czuję się winna 10.04.12, 08:09
        Dlaczego facet twoim zdaniem nie powinien prosić o pieniądze? Z normalnym facetem to nie problem. Mój prowadzi własną działalność ale zimą i w wakacje zawsze jest u niego z kasą gorzej, zdarza się nieraz, że wtedy ja nas utrzymuję. W tych lepszych miesiącach płaci on albo składamy się w połowie. Takie rzeczy w normalnych zdrowych związkach się zdarzają ale nikt nie ma poczucia wykorzystywania. Ty takie uczucie masz, zresztą chyba słusznie, bo z opisu wynika, że pan to zwykły pasożyt. Długi to jego sprawa ale od faceta z długami lepiej się trzymać jak najdalej. Na kogo jest mieszkanie i kredyt?
    • lidia341 Re: czuję się winna 09.04.12, 09:47
      nie rozumiem nadal jaki wkład ma mąż do utrzymania rodziny. U nas też są dwa konta, ale i tak ja rozporządzam kasą. Mój mąż ma kasę wydzielaną, bo inaczej wydawał jak leci i też brakowało kasy. Ja wiem ile on zarabia i zawsze mówię na co ja wydaje. Co prawda ja zarabiam teraz więcej i ja więcej wkładam na utrzymanie domu, ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji jak u ciebie. Z tego co piszesz to dla Twojego męża byłoby najlepiej jak by wcale sie nie dokładał i miał na swoje wydatki. To raczej Ty możesz mu pokazać drzwi. a mieszkanie zawsze można sprzedać i kupić sobie mniejsze:)
    • momago Re: czuję się winna 10.04.12, 14:58
      Jeśli mężowi nie odpowiada taki układ, to zawsze można wypracować inny - policz wszystkie Wasze wspólne wydatki (czynsz, opłaty, kredyt, jedzenie, dziecko) i niech każde z Was daje po połowie. Boję się tylko, że przy takim podejściu małżonka może się zdarzyć, że wszystko będzie na Twojej głowie, a z Jego strony będzie "zapłać, oddam Ci później".
      Dlaczego chcesz się wyprowadzać? To Twój mąż jest niezadowolony. Chce żyć po swojemu? Porozmawiaj z Nim jak to sobie dalej wyobraża.
      Mąż dostaje kasę na swoje wydatki - tak ma się rządzić żeby mu starczyło. Tłumacz Mu, że wcześniej ledwo wiązaliście koniec z końcem, a teraz macie oszczędności - i to nie są Twoje oszczędności tylko Wasze.
      Czujesz się źle bo facet ucieka z domu zamiast spędzać czas z Tobą i dzieckiem - nie możesz mu o tym powiedzieć? Rozmawiacie ze sobą w ogóle?
    • elizabeth7 Re: czuję się winna 10.04.12, 16:11
      Ty nie masz męża-partnera, ty masz dziecko, któremu wydzielasz kieszonkowe i traktujesz jak krnąbrnego nastolatka.
      A nie warto usiąść razem, policzyć pieniądze konieczne na stałe opłaty (kredyt, opłaty mieszkaniowe, media) + jedzenie, każde z was płaci za połowę + ustalacie pulę na sprawy losowe, każde przelewa na to konto po połowie a resztą swojej kasy rozporządza samo? Traktujcie się jak partnerzy a ty bądź konsekwentna. I możesz go wtedy nawet mocniej kochać.
    • eska946 Re: czuję się winna 10.04.12, 18:25
      Proponowałam mu zmianę zasad gospodarowania pieniędzmi. Nie chciał. Jak już napisałam chciałam, żeby jego wydatki na dom 620 zł + samochód (on praktycznie tylko jeździ, ja maks z nim 4 razy w tygodniu). Nie wychodzi, bo mu nie starcza i co miesiąc przelewałam 400 zł i czasem jego rachunki. Ja reszta opłat + jedzenie i wydatki na dziecko. Zarabiam trochę więcej, ale niedługo to się skończy. Niby mu pasuje, bo dzięki temu oszczędzamy na remont itp. Wiem, jestem chytra, ale pochodzę z b biednej rodziny, a gdybym pozwoliła to praktycznie wszystko by wyciągnął.
      Co do jego wyjść, rozmawiałam wiele razy, sam mówił ostatnio "Będę miał więcej czasu, rezygnuję z dodatkowej pracy, aby więcej czasu z rodziną spędzić". Ale wyszło jak zawsze, pierwsze wolne sobotnie ciepłe popołudnie na motor. Jak już pisałam, ciągle na siłowni a potem jeszcze wyjścia. W domu siedzi tylko przed kompem i najlepiej mu podawać. Może gdyby tak nie mówił, nie zawiodłabym się, aż tak bardzo. Rozdzieliłam też konta ze względu na to, abyśmy wychodzili, bo okazuje się ,że mu szkoda było kasy na wspólne wyjścia ale z kolegami to co innego ( ja płacę) .
      Ostatni była sytuacja taka,ze miałam pojechać do teatru z pracy. Pisał mi wtedy smsy, że powinniśmy się w takim razie rozstać i tym podobne,. więc jak to jest on mi może zabraniać a ja nie powinnam nic mu mówić.
      Jest bardzo zły, nie rozmawiamy, chce rozwodu. Czuję,że mnie nienawidzi, nie był zbytnio przyjemny w święta. Osłuchałam się o sobie trochę. Zawiódł się bardzo.
      Wiem, że to koniec. Pora się wyprowadzić, nerwowo z nim nie wytrzymam. Mieszkanie jest na kredyt i szkoda mi je zostawić.
      • hamerykanka Re: czuję się winna 10.04.12, 19:24
        Esko, to brzmi jak koniec. Po prostu facet nie dorosl to posiadania rodziny, bnardziej kreci go motor i kumple. Chce zyc jak nastolatek, i najwyrazniej chcialby tez na twoj koszt - nie szuka dodatkowej pracy, zmienic prace itp skoro mu nie wystarcza na zachcianki.

        Nie daj sie zmanipulowac, bo gosc jak rozkapryszony dzieciak, probuje grac na twoich uczuciach "daj, a jak nie dasz to nienawidze cie'. Nie widzialbym przyszlosci z nim, chociazby dlatego ze tacy Piotrusie Panowie zmieniaja sie baardzo rzadko, i co wazne, musza miec do tego silna motywacje.

        Na twoim miejscu zastanowilabym sie, czy stac mnie na ten kredyt czy szukac czegos mniejszego. Zabezpieczyc dziecko-zlozyc wniosek o alimenty-mozna to zrobic i bez rozwodu. Na forum samodzielna mama czy'rozwod i co dalej" podpowiedza ci wlasciwe kroki.

        Trzymam kciuki.
      • joanna35 Re: czuję się winna 11.04.12, 10:03
        A co Ty czujesz? Czego chcesz? Co myślisz o Waszym małżeństwie?Od jak dawna macie problemy? Czy jest jakaś dziedzina Waszego życia, w której możesz na niego liczyć, w której się sprawdza?
        • eska946 Re: czuję się winna 11.04.12, 11:39
          Zawsze mieliśmy problemy, potrafił obrazić się o byle co. Wiem, że to toksyczny związek, wiele wycierpiałam(książkę mogłabym napisać), pora odpuścić. Teraz chce 70 tys i się wyniesie z domu. I to podobno dobra propozycja ( mieszkanie maks warte 150 tys). Potem bedzie chciał więcej. Widać komu zależy na kasie. Idę po poradę i do notariusza.
          • sinusoidaa Re: czuję się winna 15.04.12, 21:49
            Skupię się jedynie na żądaniach Twojego męża - na kasie za mieszkanie. Z tego, co pisałaś, mieszkanie jest na kredyt. Więc rozumiem,z e po jego spłacie, mieszkanie będzie warte tych 150 tys? jeśli tak, to niech się buja, jeśli cokolwiek dzielić, to dotychczas spłacone raty za mieszkanie. Jeśli on się wyprowadzi, to kredyt będziesz spłacała sama. Choć biorąc pod uwagę dotychczasowe postępowanie Twojego męża z pieniędzmi, to śmiem twierdzić, ze i dotychczas sama spłacałaś raty, więc facetowi nalezy się kop w tyłek na odchodne, nic więcej.
    • esteraj Re: czuję się winna 11.04.12, 11:59
      Esko, zastanów się nad swoimi słabymi punktami, co jest Twoją piętą achillesową?
      Twój mąż zauważył, że można w Tobie wywołać poczucie winy. Wykorzystuje Twój ambitny sposób na życie, wie, że zależy Ci by być osobą fair, że chcesz uchodzić za dobrą żonę i osobę odpowiedzialną.
      On się obraża i w ten sposób jeszcze bardziej wzmacnia w Tobie poczucie winy. Daje do zrozumienia, że on przez Ciebie cierpi i że jesteś niesprawiedliwa (nie dajesz mu kasy).

      Musisz zacząć dokonywać nazywania Twoich uczuć. Skup się na tym, co w danej chwili czujesz, co wywołało taki stan i jak z nim możesz sobie poradzić.
      Dzięki temu nie będziesz podatna na manipulacje, jakie stosuje Twój mąż.
      Gdy nauczysz się z tym radzić, staniesz się osobą pewną siebie i konsekwentną.
      Wtedy jest szansa, że Twój mąż przyjmie postawę współodpowiedzialnego partnera, bo być może jasno będzie miał określone obowiązki i pozna konsekwencje.

      Nie pozwalaj sobie na to, by on Ciebie zastraszał, żeby mówił takie głupoty jak utopienie w rzece. Niech się sto razy zastanowi, zanim coś palnie, bo wtedy to Ty podejmiesz właściwe kroki.
      • krystyna555555 Re: czuję się winna 15.04.12, 02:56
        Uwazam, ze niczemu nie powinnas czuc sie winna. Do zycia podchodzisz rozsadnie, macie dziecko, wydatki, i tez uwazam, ze przepuszczanie kasy na wlasne przyjemnosci jest nie do przyjecia.
        Doplacasz wiecej, dbasz... a jemu forsa przez palce przelatuje. Nieodpowiedzialny, do tego manipulant... Zada, 70 tys.? Uwazam, ze teraz, kiedy macie dziecko, cene trzeba dzielic na trzy osoby... Nie robi laski, bo kazdy sad przyzna mieszkanie tobie i dziecku /ale ja juz tak skrajnie/ Ja wnioslabym przede wszystkim sprawde o alimenty... i o sprawiedliwy podzial mieszkania.
    • jolunia01 Re: czuję się winna 15.04.12, 20:48
      Po pierwsze - zgłoś na policję groź by karalne, niech założą niebieską kartę. Masz prawo czuć się zagrożona. Po drugie - wnieś sprawę o rozwód i alimenty dla dziecka oraz o zabezpieczenie powództwa na czas trwania postępowania. Po trzecie - żadnej kasy panu nie dawaj na nic do czasu rozwiązania spraw majątkowych sądownie. Widać nie jest tak źle z jego finansami skoro stac go na motor, samochód, siłownię, wyjscia z kolegami itp. Może się troche ograniczyć.
    • eska946 Re: czuję się winna 16.04.12, 08:42
      Też tak myślałam, że jak rozdzielę konta zacznie myśleć. Ograniczy swoje przyjemności. Wychodzi na to, że nie potrafi.
      Teraz odwraca kota ogonem i wychodzi, że to moja wina. To ja chce, żeby się wyprowadził i rozwodu ( sam zaproponował cenę i sam wykrzykiwał, że nie jesteśmy już razem). Mieszkanie jest na kredyt ok 80 tys, warte ok 140 - 150 (max), więc do podziału zostaje ok 70 tys, wic nalży mu się ok 35 tys. Ostatnio powiedział, ż wyciągni od mnie jak najwięcej kasy.
      Czuję się winna, bo uważam, że ze sprawy mało znaczącej wybuchła aż taka kłótnia. Wcześniej było miłe sobotnie popołudnie, a potem to...
      • garibaldia Re: czuję się winna 16.04.12, 15:08
        > Czuję się winna, bo uważam, że ze sprawy mało znaczącej wybuchła aż taka kłótni
        > a. Wcześniej było miłe sobotnie popołudnie, a potem to..


        To nie jest mało znacząca sprawa ale podstawy zasad w związku. Facet cię doi, ty się dajesz od dawna doić, więc się przyzwyczaił i będzie się rzucał jak mu źródło kasy odetniesz. Dobrze, że kłótnia się wydarzyła bo trochę naruszyła ten cichy syfek - teraz skup się, by posprzatać w tym układzie i dopilnować nowego porządku, grzecznie i zgodnie z prawem. Nie masz wyjścia jeśli chcesz mieć kiedyś spokój, czy z nim czy bez niego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka