mr-tb
22.06.12, 15:13
pisałam już na forum, ale ostatni watek jest tak długi, ze pewnie nikomu nie bedzie się chciało zajrzeć :/
od dłuzszego czasu moje małzenstwo jest w kryzysie
przez ten czas rozmawiajac ze sobą, poddając się terapii wiele udało nam się poprawić, pod pewnymi wzgledami jest lepiej niż było od dawna, niemniej dochodzimy do muru nie do przeskoczenia: mąż i ja mamy odmienne zapatrywanie na zycie seksualne, zajmuje ono u nas inne miejsce w hierarchii priorytetów oraz mamy raczej odmienne potrzeby.
Efekt jest dramatyczny. Mąż czuje sie zły (chciałby to, czego ja nie chcę), a jednocześnie pokrzywdzony (nie realizowane sa jego potrzeby). Sam siebie hamuje, ale reaguje złością na te ograniczenia. Z drugiej strony nie chce zebysmy robili cos dla jego przyjemności, nawet gdy ja to proponuję, bo uwaza ze to nie jest ok. Słowem najlepiej byłoby gdyby seks wyglądał tak jak sobie wymarzył, a ja mam miec takie same marzenia :(
W tym aspekcie czuję się zapedzona w jakis slepy zaułek - co zrobię lub czego nie zrobie i tak jest źle, bo nie potrafię wgrać sobie innego oprogramowania. Jestem potwornie zmeczona ta sytuacją.Seks jako temat to dla mnie generalnie stres, chcoć zdarzaja się przebłyski, ze gdzieś zostawiamy swoje żale, kochamy sie i jest fajnie. Żyję na emocjonalnej sinusoidzie: od rozpaczy po euforię nadziei.
Juz sama nie wiem czego chcę, nie potrafię okreslić swoich potrzeb. Poza tym oczywiscie, że swietnie byłoby, gdyby wszystkie nasze problemy cudownie znikneły;) Łapię sie na tym, ze moją główną potrzebą jest zeby mój mąż był ze mnie zadowolony i zeby mnie kochał. Żałosne, prawda?
To ta gorsza strona codziennnosci. Bywa też lepsza, a czasmi nawet bardzo dobra. i tak ciagle: góra, dół, jeszcze głębszy dół, góra, dół.
Ciagle próbuję, ze się uda, ale mam wrażenie, ze moje wszystkie granice juz dawno zostały przekroczone, a ja dalej próbuje i próbuję. Nie wiem, co musiałoby sie stac zebym zdecydowała się na rozstanie i ta swiadomość, ze będę trwać w tym w imie nadziei, poczucia odpowiedzialnosci, dobra dzieci i uczucia do męża chyba mnie przeraża.