Dodaj do ulubionych

Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojrzeć

22.06.12, 15:13
pisałam już na forum, ale ostatni watek jest tak długi, ze pewnie nikomu nie bedzie się chciało zajrzeć :/
od dłuzszego czasu moje małzenstwo jest w kryzysie
przez ten czas rozmawiajac ze sobą, poddając się terapii wiele udało nam się poprawić, pod pewnymi wzgledami jest lepiej niż było od dawna, niemniej dochodzimy do muru nie do przeskoczenia: mąż i ja mamy odmienne zapatrywanie na zycie seksualne, zajmuje ono u nas inne miejsce w hierarchii priorytetów oraz mamy raczej odmienne potrzeby.
Efekt jest dramatyczny. Mąż czuje sie zły (chciałby to, czego ja nie chcę), a jednocześnie pokrzywdzony (nie realizowane sa jego potrzeby). Sam siebie hamuje, ale reaguje złością na te ograniczenia. Z drugiej strony nie chce zebysmy robili cos dla jego przyjemności, nawet gdy ja to proponuję, bo uwaza ze to nie jest ok. Słowem najlepiej byłoby gdyby seks wyglądał tak jak sobie wymarzył, a ja mam miec takie same marzenia :(
W tym aspekcie czuję się zapedzona w jakis slepy zaułek - co zrobię lub czego nie zrobie i tak jest źle, bo nie potrafię wgrać sobie innego oprogramowania. Jestem potwornie zmeczona ta sytuacją.Seks jako temat to dla mnie generalnie stres, chcoć zdarzaja się przebłyski, ze gdzieś zostawiamy swoje żale, kochamy sie i jest fajnie. Żyję na emocjonalnej sinusoidzie: od rozpaczy po euforię nadziei.
Juz sama nie wiem czego chcę, nie potrafię okreslić swoich potrzeb. Poza tym oczywiscie, że swietnie byłoby, gdyby wszystkie nasze problemy cudownie znikneły;) Łapię sie na tym, ze moją główną potrzebą jest zeby mój mąż był ze mnie zadowolony i zeby mnie kochał. Żałosne, prawda?
To ta gorsza strona codziennnosci. Bywa też lepsza, a czasmi nawet bardzo dobra. i tak ciagle: góra, dół, jeszcze głębszy dół, góra, dół.
Ciagle próbuję, ze się uda, ale mam wrażenie, ze moje wszystkie granice juz dawno zostały przekroczone, a ja dalej próbuje i próbuję. Nie wiem, co musiałoby sie stac zebym zdecydowała się na rozstanie i ta swiadomość, ze będę trwać w tym w imie nadziei, poczucia odpowiedzialnosci, dobra dzieci i uczucia do męża chyba mnie przeraża.
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 15:37
      Piszesz trochę enigmatycznie, stąd trudno coś doradzić. Bo sinusoida, nazywana też grą góra/dół lub niebo/piekło jest charakterystyczna dla związków przemocowych, gdzie agresor tym wikła ofiarę, ale mam wrażenie, że nie o to tutaj chodzi. Czy ta sinusoida dotyczy Twoich uczuć do męża, odbioru związku, czy jego traktowania Ciebie?
      A z seksem to chyba Cię rozumiem, myślę, że w moim związku było podobnie. Mężczyźnie nie da się wytłumaczyć, że nasze opory nie są wymierzone przeciwko niemu, że czasami są bardzo niezależne od dobrej woli, że nie da się zmusić do czegoś wbrew chęciom, a właściwie niechęciom. Ciało po prostu daje inne sygnały i nie da się ich przezwyciężyć. Ale tak się dzieje jednak najczęściej, gdy w innych aspektach związku źle się dzieje, gdy czujemy do nich żal, a zdaje się, że u Was tak jest.
      Nie pamiętam Twojego wątku, czy mąż Cię zdradził? Tak właśnie często reaguje ciało kobiety zdradzonej. Ale o tym wiem tylko z teorii, więc nie chce się mądrzyć.
      • verdana Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 15:52
        Rozumiem, ze mąż nie chce, abyś po prostu sie zgodziła na seks - chce, abyś sama chciała tego seksu. Tak się nie da, niestety. Problem w tym, ze maż czuje się niekochany i niechciany, bo Ty nie masz ochoty na seks, a Ty czujesz sie odrzucona, bo mąz nie rozumie, że masz prawo nie chcieć seksu tak często jak on.
        Pytanie kluczowe - czy czasami masz ochote na seks, czy nigdy? Czy jest to niezgodność temperamentu, czy myśl o seksie z mezem po prostu jest dla Ciebie odrazajaca?
        Chyba tylko seksuolog mógłby jakoś pomóc, o ile oczywiście problemy z seksem to sa problemy z seksem - a seks nie jest tylko objawem powazniejszego kryzysu.
        • martishia7 Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 16:01
          Odniosłam wrażenie, że problemem jest nie tylko częstotliwość współżycia, ale też niezgodność zainteresowań jeśli chodzi o ulubione praktyki. Ale może się mylę.
        • mr-tb Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 16:26
          w czasie trwania tego kryzysu rozwiazalismy pare spraw które nas rózniły, wiec mozna powiedziec, że problem nie był tylko seksualny. jednak te lekcje juz odrobione, został juz prawie 'tylko' ten seks i to okazuje sie poki co nierozwiazywalne
          nasza nowa lepsza komunikacja, bliskosc jakos nie pomaga w tym temacie
          moj maz na wszystko co tego dotyczy reaguje bbb emocjonalnie, wszystko bierze do siebie, a ja czuje sie bezradna
          u seksuloga bylismy, ale chyba nie najlepiej trafilismy, albo cos z nami nie bylo ok
          w kazdym razie po sesjach wychodzilismy z jeszcze wiekszym poczuciem winy albo krzywdy bez czegos konstruktywnego
          seks sprawia mi przyjemność, chociaz ostatnio jest trudniej niz kiedykolwiek, by do tego seksu doszło, bo piętrzą się nieporozumienia
          jak juz jest (2-3 x na tydzień), to jest ok (mi)
          mój mąz jednak uwaza, ze nie mam przyjemnosci, tylko go oszukuję (bo nie mam orgazmu, mam ponoć nieodpowiedni wyraz twarzy) i jestem seksualna konserwą (z małymi wyjatkami nie lubie gadżetów z seks shopów, nie odpowiada mi seks analny, na propozycje trójkata zdecydowanie mówie nie) mówie to rozzalona, ale jak mam udowodnic ze nie jestem wielbladem :(
          seks z moim meżem nie jest dla mnie odrazajacy, tylko niektóre rzeczy które proponuje zupełnie mi nie odpowiadaja ...
          • sonia_siemionowna Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 06.07.12, 18:04
            mąż wiedze o seksie i kobiecych orgazmach czerpie z porno dureń nie rozumie, że nawet 'domowe produkcje' to filmy kręcone przez facetów i dla facetów. masz mieć minę jak aktorka porno, krzyczeć, domagać się seksu analnego itp. założę się, że mąż chciałby też, żebyś miała silikony :D
      • mr-tb Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 15:57
        Sinusoida dotyczy głownie mojej prognozy naszego związku.
        Nieraz zasypiam zapłakana, ze to wszystko bez sensu, a potem sie budzę rano i myslę (czuję): nie, przeciez to wszystko moze jeszcze byc lepiej.
        I tak faktycznie jest: raz fatalnie, a potem jednak całkiem dobrze, a potem jeszcze gorzej.
        Tak, moj mąz mnie zdradzał. I mam wrażenie, że nie moze mi wybaczyć, ze nie jestem taka jak "te inne".
        • sebalda Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 16:27
          Hmmm, mam już chyba duże doświadczenie, bo tak właśnie czułam.
          To nie jest ok, że on Cię zdradził, Ty rozumiem wybaczyłaś, daliście sobie szansę, a teraz on znowu obarcza Cię odpowiedzialnością.
          Czy Ty czasami blokujesz się na zbliżenie, bo masz w głowie jego zdrady? Uważam, że to normalne przez jakiś czas i że na tym etapie to jednak raczej on powinien być stroną starającą się wszystko naprawić i mniej wymagającą, niż Ty chętną zawsze i o każdej porze.
          Gdybym wiedziała, że mąż porównuje mnie z kochankami, chyba tym bardziej nie miałabym na te rzeczy z nim ochoty. To nie jest ok. Układ z kochanką jest jednak zupełnie inny niż z żoną, wobec kochanki mężczyzna zachowuje się zupełnie inaczej niz wobec żony, nie dzieli z nią codzienności, problemów z domem i dziećmi, jakim trzeba być bezmyślnym facetem, by robić takie porównania?
          Bardzo Ci współczuję:(
          • sebalda Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 16:38
            >mój mąz jednak uwaza, ze nie mam przyjemnosci, tylko go oszukuję (bo nie mam orgazmu, mam ponoć nieodpowiedni wyraz twarzy) i jestem seksualna konserwą (z małymi wyjatkami nie lubie gadżetów z seks shopów, nie odpowiada mi seks analny, na propozycje trójkata zdecydowanie mówie nie).

            Przeczytaj sobie to na głos i zastanów się nad Waszym związkiem. Naprawdę chcesz być z kimś, kto kompletnie nie rozumie, że nie każda kobieta lubi takie praktyki, jakie on proponuje? Powiem więcej, zdecydowana większość kobiet ich nie lubi. Pretensja o brak orgazmu jest śmieszna. Czy on naprawdę się stara o to (także atmosferą), czy tylko wymaga? Masz mieć orgazm, bo on tak chce??? Masz go mieć, choć wiesz, że on i tak nie jest z Ciebie zadowolony, bo nie lubisz pewnych praktyk? Przecież to się dzieje w naszych głowach i emocjach, nie tylko w organach za przeproszeniem.
            Ile tych dzieci macie? W jakim wieku? Masz jakieś zabezpieczenie w razie czego?
            • verdana Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 18:19
              Jeśli mąż oburza się na to, ze nie chcesz trójkąta - to nie jest to tylko sprawa seksu. To kwestia absolutnie egocentryczności męża, który w tym wypadku traktuje Cię jako zabawkę erotyczną. Zabawka erotyczna ma być sprawna - czyli reagować zgodnie z tym, jak się jej używa - jest seks, ma byc orgazm, inaczej jest zepsuta. Ma nie wyrazać pragnień, tylko dostosowywać się do woli właściciela.
              Nie widzisz, ze w ogóle sprawa tu nie dotyczy seksu? Sprawa dotyczy władzy - Ty masz w sposób wyznaczony przez męża sprawiać mu przyjemność, niezaleznie od tego, czy tego chcesz czy nie. Gorzej nawet - Ty nie możesz chcieć, Twoim obowiązkiem jest chcieć tego, czego zyczy sobie mąż. Akurat trafiło na seks, mogło trafić np. na pieniadze - dziedzina nieważna, wazny jest element - nie waham się powiedzieć - przemocy. Jesteś wpędzana w poczucie winy, bo nie odpowiadasz idealnym wyobrazenieom gadxetu do dowolnego uzytku.
              Gdybyś zgodziła sie na trójkąt i seks analny, okazalo by się, że nie gotujesz tego, co maż lubi, albo nie doceniasz jego pracy.
              Ty masz byc winna - zawsze.
              • metwoh Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 21:49
                Widzę, ze ciocia dobra rada teraz ekspertem od seksu została. Przeciez chwaliłaś się jakiś czas temu, ze nie sypiasz z mężem, tylko z ksiązkami i dla niego nie ma miejsca w łóżku. A teraz doradzasz. Jesteś tak samo kompetentna w tej dziedzinie jak w wychowaniu w wierze.
              • sonia_siemionowna Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 06.07.12, 18:06
                Verdano, podpisuje się.

                Autorko, nie trać życia z bucem.
            • bellagnos Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 18:21
              Mi się wydaje że mąż jest uzależniony od seksu.
        • zakletawmarmur Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 23.06.12, 18:05
          Ale zauważ, że to Ciebie wybrał na żonę i ciągle z Tobą jest!

          Nie masz wrażenia, że pan Tobą manipuluje? Wpędza Cię w poczucie winy, żeby ustawić sie w wygodniejszej pozycji w związku? Zauważ, jak wiele z siebie dajesz a on ciągle jest niezadowolony. Może to wcale nie o seks mu chodzi tylko zauważył, że dzieki temu ma fajne narzędzie kontroli. Ty się zamartwiasz, żyjesz w ciągłym poczuciu winy, że nie jesteś taka jak te panienki. Zamiast kopnąc go w tyłek bo Cię zdradzał...
    • mr-tb Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 19:31
      dziekuje za wsparcie
      teraz dopiero zdałam sobie sprawę, jak ryzykowałam piszac na publicznym forum, bo jestem w takim stanie, ze gdyby napisano mi tutaj, ze to wszystko moja wina, to uwierzyłabym i chyba dobiła zupełnie :(
      ba, w gruncie rzeczy ja tak własnie mysle - ze to wszystko moja wina
      mam wyrzuty sumienia, ze może tak sformułowałam posty, zeby "wyszło na niego", a to przecież i tak moja wina...
      nie miał w domu, to poszedł na baby (nie wierze ze to piszę...)
      Verdana pisze o przemocy - mam wrazenie ze to ja sama sobie ją zadaję...
      mój mąż niczego na mnie nie wymusza, on tylko mówi oraz pokazuje czego potrzebuje i jak sie czuje (źle) gdy tego nie dostaje, a ja rwe sobie włosy z głowy jak mu to dać - no bo jak zrobić zeby chcieć tego co on (tak, wiem, ze to brzmi tragicznie)?
      zgubiłam gdzieś po drodze to czego sama chcę
      pod wzgledem seksualności własnie czuje sie zepsuta - co za trafne słowo,
      gdybysmy sie rozstali to chyba nie bede w stanie zwiazać się z kimś innym (nie planuje, tylko tak teoretycznie), bo rozczaruje kolejnego faceta, bo jestem niby-kobietą, oszutką
      Sebaldo - dzieci mamy kilkuletnie (2), pracuję i jestem teoretycznie niezależna, więc pod wzgledem ekonomiczno - organizacyjnym rozstanie nie byłoby załamaniem dotychczasowego zycia... natomiast pod kazdym innym względem - totalna indolencja
      • sorvina Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 19:57
        Masz całkowicie zniszczone poczucie własnej wartości. Abyś cokolwiek mogła dobrego zrobić ze swoim życiem - czy zmienić podejście do swojego męża, czy się z nim rozstać, musisz je podnieść. Czas zająć się przede wszystkim sobą, a nie ratowaniem małżeństwa.
      • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 19:59
        > mój mąż niczego na mnie nie wymusza, on tylko mówi oraz pokazuje czego potrzebu
        > je i jak sie czuje (źle) gdy tego nie dostaje, a ja rwe sobie włosy z głowy jak
        > mu to dać - no bo jak zrobić zeby chcieć tego co on (tak, wiem, ze to brzmi tr
        > agicznie)?

        No nie brzmi to fajnie. Ty tez pokazuj czego potrzebujesz i jak zle sie czujesz jak nie dostajesz czegos od meza (np. zrozumienia ze nie zgadzasz sie na trojkat, sorry ale twoj maz jakis chyba wybitne niewrazliwy albo glupi). I sprawdz czy on tez sobie rwie wlosy z glowy z twojego podowu (a nie twojej odmowy). Ide o zaklad ze nie. Zdrowy egoizm nie jest zly. Malzenstwo to 2 osoby, a nie jedna + pomocnik do realizacji potrzeb.

        Jestes niezalezna finansowo to sie postaw i zobaczysz co bedzie.

        • sebalda Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 22.06.12, 22:27
          Przeczytaj koniecznie bloga Valkirii: uciekamdoprzodu.blogspot.com/p/walkiria_09.html
          Jest dość długi, jeśli znajdziesz czas przeczytaj całość, przyda Ci się, jeśli nie, przeczytaj chociaż fragmenty o seksie i gwałcie. Mocne, ale jakże prawdziwe. Koniecznie.
          A Verdana dobrze prawi. I z tego co pamiętam, to w normalnych układach z normalnymi facetami zawsze doradza kobitkom, żeby bardziej się starały dla mężów, bo to ważne, zatem głupie zarzuty pod jej adresem są od czapy. Tyle, że rady dotyczą normalnego faceta, a tutaj do normalności, szacunku, zrozumienia są lata świetlne.
          • mr-tb Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 23.06.12, 08:32
            dziękuję za link
            są elementy w tym opisie, które moge uznać, ze dotyczą mojego związku, ale sa też takie, które są mi zdecydowanie obce
            jestem daleka od nazwania mojego męża psychopatą; pewnie tak byłoby łatwiej, ale chyba byłoby krzywdzące (np. uczuciowy to jest bardzo i potrafi to okazywać, ma wyrzuty sumienia - dlatego tak wkurza sie, ze "przeze mnie" musiał mnie zdradzac ;))
            mam wrazenie, ze on się pogubił w tym tak jak i ja
            gdy gada ludzku, to czasem z żalem mówi że taki jest i koniec, ze chciałby mnie uszczęsliwiać; to takie błedne koło, mój m chciałby kobiete z niego zadowoloną, zaspokojoną, pożądającą go, a ma - ...? i sami do tego doszlismy...
            jestesmy juz kilkanascie lat razem, ja jestem DDD, mój mąż zawze wydawał mi się cudem normalnosci w moim wczesniej nienormalnym zyciu
            teraz jest tragicznie, ale prawda jest taka, ze wszystko co najlepsze przezyłam z nim
            trudno mi teraz powiedzieć, ze to jakis-pata, chetniej powiem to o sobie, ze ja do tego doprowadziłam
            a moze faktycznie jestem ślepa
            nie wiem co było na jego indywidualnych sesjach z seksuologiem, ale na wspólnych zawsze podkreslane było, ze kazdy ma prawo do realizacji swoich potrzeb, wiec o co chodzi??
            efekt jest taki, ze teoretycznie znamy swoje (i swoje nawzajem) prawa, a problem pozostał
            tu powinnismy się jakos dogadać albo rozstać
            • mr-tb i jeszcze 23.06.12, 08:39
              własciwie to chciałabym rozstac sie z męzem teraz kiedy jeszcze potrafie docenic, ile dobrego spotakało mnie, gdy bylismy razem
              nie chce dojsc do punktu, w którym jest juz tylko żal i rozgoryczenie
              tylko ta głupia nadzieja nie chce umrzeć !

              własciwie to chciłabym zebysmy zyli szczęsliwie. Dlaczego nam się nie udaje?
            • mruwa9 Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 23.06.12, 09:13
              wiesz,gadasz jak klasyczna wspoluzalezniona i ofiara przemocy domowej.
              I pewni wiesz , jak to dziala, po fazie przemocy nastepuje miesiac miodowy (i kajanie sie meza, ale takie, zebys to i tak ty czula sie winna, ze to przez ciebie maz cie zdradzal).
              Seksuolog tu nie pomoze, bo problem lezy gdzie indziej.Tkwisz w bagnie po uszy.
              • verdana Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 23.06.12, 11:45

                Wybacz, ale masz przeprany mózg. Mąż wpędził Cię w głębokie poczucie winy, wmówił Ci, ze to, ze nie spełniasz jego pragnień, w tym takich, które nie mieszcżą sie w typowym związku (np trójkąt), to jednak Twoja wina. Masz poczucie, ze właściwie on ma rację, że przez Ciebie jest nieszczęśliwy, a Ty powinnaś się postarać, aby związek był lepszy - i zrobić to, o co prosi. Mąż nie żąda, tylko wywołuje głębokie wyrzuty sumienia. To JEST przemoc, jednoznaczna, klasyczna przemoc. Bo związek ustawiony jest jednostronnie - dla męża. Ty masz się podporzadkować, a jak nie, to znaczy, że czynisz go nieszczęśliwym.
                A gdzie jakiekolwiek poszanowanie Twoich potrzeb? W ogóle nie ma o tym mowy. Dla męża Twoje potrzeby sa nieistotne, oczekuje, że to Ty masz się podporządkować. To on ma być szczęśliwy. Ty masz być szczęśliwa dając mu szczęście - i tyle.
                Idź jak najszybciej do dobrego terapeuty. Potrzebujesz pomocy i zrozumienia, do jakiego stopnia jesteś wykorzystywana.
                href="zpopk.blox.pl" target="_blank">zpopk.blox.pl</a>
                • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 23.06.12, 14:27
                  Posluchaj glosow powyzej bo madrze ci kobiety napisaly. Napisalas na forum – wiec masz odpowiedzi. Tak to wyglada dla nas, osob z zewnatrz.

                  Te wspolne lata razem z takim czlowiekiem sprawily, ze nie potrafisz odroznic co jest normalne, dopuszczalne a co nie. Twoj maz jest manipulatorem, uzywa ciebie jak chce. Ty nie masz nawet malego poczucia wlasnej wartosci, ty chyba nawet nie wiesz co to jest poczucie wlasnej wartosci.

                  Twoj pozyzszy post jest przerazajacy.

                  Wy nie macie problemow z seksem. To nawet nie jest problem ze zwiazkiem. To jest zly zwiazek. Bardzo zly i niszczacy dla ciebie. Uznaj wreszcie ze zwiazek ma byc dla 2 osob. Co ty masz z tego zwiazku? Twoj maz nie jest „cudem normalnosci we wczesniej nienormalnym zyciu” jak napisalas. Twoj maz jest kolejna nienormalnoscia w twoim zyciu.
            • zakletawmarmur Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 23.06.12, 18:17
              Przeczytaj to co sama napisałaś!

              (np. uczuciowy to jest bardzo i potrafi to okazywać,
              > ma wyrzuty sumienia - dlatego tak wkurza sie, ze "przeze mnie" musiał mnie zdra
              > dzac ;))

              > trudno mi teraz powiedzieć, ze to jakis-pata, chetniej powiem to o sobie, ze ja
              > do tego doprowadziłam

              Na prawdę uważasz, że to brzmi "normalnie"?
            • bupu Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 24.06.12, 00:48
              > ma wyrzuty sumienia - dlatego tak wkurza sie, ze "przeze mnie" musiał mnie zdra
              > dzac ;))

              To teraz przeczytaj to tak z dziesięć razy. Albo i więcej, aż zobaczysz co mianowicie napisałaś. Musiał cię zdradzać? Naprawdę? Ktoś mu pistolet do głowy przystawiał, czy groził mu zgon z braku szczęśliwego wytrysku?
    • sootball Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 23.06.12, 10:12
      Ależ zgódź się na seks analny, w takiej formie że Ty ubierasz pas z dildo, a on wypina tyłek. No co, chciał seksu analnego, to dostanie. Jak Ci powie że to niedorzeczne, to mu wyłuszcz że Ty tego potrzebujesz, a jak nie zrobisz tego z nim, to pójdziesz gdzie indziej i to będzie jego wina, że go zdradziłaś. Odwrócenie ról. Dobrze robi na poczucie winy.
      • sebalda Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 23.06.12, 20:10
        Rada Sootball zainspirowała mnie do pytania: jak zareagowałby mąż, gdybyś Ty miała romans? Nie namawiam, bo to nigdy nie jest rozwiązanie, ale tak mnie to zaciekawiło. Może by chciał? To by mu rozwiązało ręce? Coś mi mówi, że marzy o swingu. Problem, że może Ty nie marzysz, tak jak o innych jego wymaganiach. Ale dla niego najwyraźniej to bez znaczenia. Znaczenie ma tylko jego dobre samopoczucie.
        Co masz z tego upokarzającego Cię związku???
    • zakletawmarmur Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 24.06.12, 00:26
      Wśród znajomych uchodzę za osobę o dość otwartą na sprawy seksu... Jednak powiem Ci, że gdybym trafiła na faceta jak Twój mąż to po trzech latach zmieniłabym się w kłodę bez potrzeb seksualnych. Facet stworzył fatalne warunki "rozwoju seksualnego", wpędził Cię w poczucie winy, sprawił, że straciłaś wiarę w siebie jako kobiety łóżkowo atrakcyjnej, seks jawi Ci się jako "przyjemność dla mężczyzny". Nie odczuwasz potrzeby, żeby szukać swoich dróg bo zostałaś sprowadzona do roli zaspakajaczki potrzeb męża. Z niewolnika nie ma pracownika... Fakt, ż masz jeszcze ochotę na seks to chyba dowód na to, że jednak drzemie w Tobie bogini seksu bo każda inna kobieta dawno by seks znienawidziła:-)

      To ładnie, że akceptujesz potrzeby męża ale nie musi oznaczać to, że powinnaś godzić się na wszystko. Gdybyś Ty zażyczyła sobie, żeby zaczął zarabiać jak Bill Gates to on by to zrobił? A może byłoby to poza jego zasięgiem? Poszedłby chociaż na trzy etaty do pracy? A może wyśmiałby Cię i kazał Ci iść do Billa Gatesa:-) Może właśnie to powinnaś zrobić. Powiedzieć mu, żeby poszedł do jednej z tych pań (jestem przekonana, że za trzy lata i u niej coś mu zacznie przeszkadzać i będzie w niej wzbudzał poczucie winy). On ma taką taktykę. Nauczył się manipulować a przy tym brak mu empatii. Zwróć uwagę na ile rzeczy się godzisz. Facet łamie podstawowe zasady związku a Ty masz pretensje do siebie, uważasz, że to Twoja wina. Gdyby bita kobieta stwierdziła, że zasłużyła na lanie bo cośtam źle zrobiła to co byś sobie pomyślała? Ty robisz to samo tylko narzędzie tortur jest inne...

      Piszesz, że seksuolodzy uważają, że każdy ma prawo realizować swoje fantazje. Ale też każdy ma prawo mieć swoje granice. Nie można realizować swoich potrzeb kosztem innych ludzi! Jeśli pan jest z Tobą taki nieszcześliwy to dlaczego nie odchodzi do tych nimfomanek? Dlaczego woli Was unieszczęśliwiać? Tak szczerze, dlaczego jesteście razem? Bo jak rozumiem, przed ślubem nie zgrywałaś erotomanki? Dlaczego po tylu przejściach podejmował decyzje, żeby być jednak z Tobą? A może mu w tym układzie jest dobrze? Może pan wie, że nie odejdziesz i dlatego tak się zachowuje. Pokaż mu, że potrafisz żyć bez niego...
      • verdana Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 24.06.12, 09:48
        Zastanawiam się, jaki seksuolog powiedział, ze kazdy ma prawo realizować swoje fantazje i co to oznaczało... Bo sporo fantazji seksualnych jest poza granicą prawa, poza tym seks to zabawa we dwoje - a wiec niokt nie ma prawa ządać od drugiej osoby realizowania włassnej fantazji jej kosztem.
        To, co powiedział seksuolog jest karygodne, albo nie było to takie proste zdanie, tylko obwarowane jednak pewnymi zastrzezeniami.
        • squirrel9 Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 24.06.12, 12:17
          "Większość naszych fantazji erotycznych jest wykreowana przez media i niestety nie zawsze przystaje do rzeczywistości. Cała sztuka polega na tym, aby umieć pogodzić fantazje i realność" - mówi Lew-Starowicz.
          Dodać trzeba, że część tych "mediów" to filmy porno - co by tłumaczyło męża autorki wątku. Ma ona inny wyraz twarzy i zachowuje się inczej niż oglądane pewnie przez niego w pornosach "artystki".
          Człowiekowi ze "zrytym beretem" rzeczywistość myli się z ogladanymi "akcjami".
          Kobieta pewna siebie powiedziałaby takiemu, ze zrobi mu film porono w sypialni gdy on jej w życiu zogranizuje "Dynastię". A tak, kompletnie bez sensu daje się palantowi wpędzać w kompleksy , że nie jest sztuczną lalą z pornosów i za nacisnięciem guzika (pokazaniem penisa?)nie wpada w euforię i nie robi tego tego tak sugestywnie by on przypadkiem nie pomyslał,że to sztucznie lub nieprawdziwe. Paranoja!!! facet, który nie potrafi nawiązać ze swoją żoną takich relacji, bliskości, zbudować takiej atmosfery, podniecić kobiety tak, by w łóżku było im super wymaga od niej by by ona bez tego czego on nie potrafi zachowywałą się jakby on potrafił i to robił !!!!!! To mi wygląda na nastolatka edukowanego na pornosach a nie na dojrzałego mężczyznę.
    • mr-tb Re: Decyzja o (nie)rozstaniu jak sie do tego dojr 26.06.12, 08:13
      dziekuje wszystkim za odpowiedzi
      fakt, czytajac to wszystko na chłodno nieciekawie to brzmi :(
      zal mi, ze to wszystko tak się potoczyło
      chyba nazwajem wzmacnialismy swoje najgorsze zachowania a teraz wyszło jak wyszło, trwa to juz długo i pewnie za pozno zeby to odkrecic :(
    • sonia_siemionowna typowy problem polskich facetów 06.07.12, 18:01
      W Polsce nie ma edukacji seksualnej, faceci (i nie tylko) edukują się na porno i wierzą, że te kobiety na filmach naprawdę są takie podjarane tym, co robią.

      To jest błędne koło, bo kobiety też w to wierzą i potem w łóżku odgrywają sceny z filmów, co facetów dodatkowo utwierdza w przekonaniu, że tak ma być.

      Całe właścicie dorosłe życie siedzę na Zachodzie i tutaj kultura seksualna zarówno mężczyzn jak i kobiet jest zupełnie inna. Porno jest fantazją i każdy gość o tym wie. Faceci nie siedzą nocami na necie i nie ściągają filmów porno, nie chwalą sie też tym, że je oglądają. Potrzeby kobiet są tak samo wazne jak potrzeby meżczyzn. Pora,zeby Polki przestały zapędzac się w kozi róg odgrywając w łóżku sceny z pornoli, bo w ten sposób jedynie utwierdzają istniejące status quo.

      Dla mnie gość, który stawia sprawę na ostrzu noża i do tego jeszcze wymaga, żeby mi się podobało coś, czego nie akceptuję, byłby skreślony. Swoją drogą trochę późno na takie refleksje, takie rzeczy najlepiej rozwiązywać przed ślubem, wtedy rozstanie jest łatwiejsze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka