aaaniula
18.07.12, 16:56
Jestem w 35 tygodniu ciąży. Tydzień temu zostałam z mężem poinformowana o tym, że szwagierka z mężem idą na wesele i muszą nam na noc podrzucić swojego syna (chrześniaka męża) bo nie mają co z nim zrobić. To wypada na 2 tygodnie przed moim terminem porodu. Moja pierwsza ciąża, nie wiem jak będzie przebiegać poród. Nie mamy co zrobić z małym w razie jak zacznę rodzić. Wesele 60 kilometrów od miejsca naszego zamieszkania. Nie ma mowy, aby mąż go tam odwoził kiedy zacznę rodzić, rodzicom małego też zapewne sporo czasu zajmie dojazd. Powiedziałam mężowi o tym, że nie wiem co zrobimy jak zacznę rodzić, a on się obruszył, że robię problem. W końcu zadzwonił do swojwj siostry i zapytał co jak zacznę rodzić. A ona odpowiedziała, że Kuba jest duży, że możemy go zostawić u nas w domu samego, a oni go jakoś odbiorą.
Cała ta sytuacja mi nie odpowiada. Czuję presję, jestem bardzo zdenerwowana tym, że coś zostało mi narzucone, w moim własnym domu. Źle znoszę końcówkę ciąży, mam wahania nastrojów, jestem płaczliwa i spuchnięta. Mąż nie chce odmawiać pomocy siostrze, nawet nie wiem jak mu powiedzieć, że po prostu nie chcę takiego rozwiązania, wiem że się wkurzy. I nawet nie wnikam w to kto tu ma rację, a kto nie. Szukam mądrego rozwiązania. Może mi podpowiecie?