Dodaj do ulubionych

Nie umiem sie "odciąc" od problemow rodzicow

10.01.13, 12:34
Zalozylam tutaj watek,bo wierze ze ktos mi poradzi..Moze ktos przechodzil przez cos podobnego..Probuje uniezaleznic się od Ojca.Jest wspanialym ojcem,cale zycie taki byl.Jestem jedynaczka,jestesmy bardzo ze soba związani...Bardziej niz z Mama.Jest tylko jeden problem,w swoim zyciu mial kilka pomyslow na zycie,na bizness.Niestety ostatni okazal sie niewypalem.Ma duze dlugi,wspolnik go oszukal..Mam swoje zycie,swoja rodzine, a jakby zyje zyciem Rodzicow..Nie moge przestac ciagle myslec o ich problemach.Jestem szczesliwa jak u nich jest lepiej (wiecej klientow), a jak juz cos jest nie tak ( ktos odmawia czy cos) to od razu jestem zdolowana..Nie moge patrzec jak Ojciec sie zadrecza.On nic nie mowi,zawsze udaje,ze jest ok,ale ja wiem,ze jest inaczej...Jest mi zle,ze nie moge sie oderwac od tych uczuc..Zamiast zyc swoim zyciem od kilku lat zyje codziennie zyciem problemow rodzicow...Ciagle jestem zestresowana,spięta....Mam takie uczucia jak Autorka innego postu..ale nie z powodu alkoholu u Matki tylko z powodu sytuacji materialnej Rodzicow:(Nie wiem jak sie choc troche od tego odciac:(Musialam sie wygadac,przepraszam..
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: Nie umiem sie "odciąc" od problemow rodzicow 10.01.13, 14:45
      Moim zdaniem powinnaś zaakceptować te uczucia, bo ja uważam je za normalne, uprawnione, a nawet szlachetne. Jeśli rodzice dali Ci dużo miłości, dobre dzieciństwo, to nic dziwnego, że ich kochasz i się o nich troszczysz. Uważam, że gdyby było inaczej, nie najlepiej by o Tobie świadczyło. Rodzice wiele Ci dali, troszczyli się o Ciebie, teraz Ty się troszczysz o nich, to nic złego.Zatem daj sobie prawo do tych uczuć.
      Inna sprawa, że musisz się nauczyć odpuszczać, w przypadku, gdy na coś nie masz wpływu. Jeśli nie stać Cię na finansowe wsparcie rodziców, musisz się pogodzić z tym, że nie możesz im pomóc. I tak jest ze wszystkim. Zmieniamy to, co da się zmienić, a to, czego sie nie da, odpuszczamy. Jeśli jesteś ciągle spięta, poszukaj metod rozładowywania napięcia. Może masz ogólnie problem z radzeniem sobie z negatywnymi emocjami i przejmowaniem się na zapas. To częste.
      A tak w ogóle, to choć nie chciałabym być nigdy dla swoich dzieci powodem do zmartwień, trochę zazdroszczę Twoim rodzicom:))
      Pozdrawiam:)
      • sebalda Re: Nie umiem sie "odciąc" od problemow rodzicow 10.01.13, 14:47
        A tak w ogóle to zastanawiam się, co się z nami stało, że wstydzimy się i chcemy zwalczyć w sobie troskę o rodziców. Uniezależnić się od nich, gdy mają problemy:( Smutne to:(
        • chmureczka33 Re: Nie umiem sie "odciąc" od problemow rodzicow 10.01.13, 14:55
          Sebalda..dziekuje za wpis.:)..To sprawa sie toczy juz 4 rok..Ja juz po prostu nie mam sil...I glupio to nazwalam,ale mam ochote po prostu raz nie myslec o probemach,uwolnic sie od tego,przestac myslec..Kazde problemy od 30 kilku lat sa we mnie...Maz tego nigdy nie zrozumie,bo ma brata i problemy w ich rodzienie byly dzielone na pol..Mam dosc tej odpowiedzialnosci...I tak jak piszesz ..nie dopuszcze do tego,zeby moje dzieci przejmoaly sie moimi problemami...daltego mam wieciej niz jedno...
          • aqua48 Re: Nie umiem sie "odciąc" od problemow rodzicow 10.01.13, 15:23
            chmureczka33 napisał(a):

            > Mam dosc tej odpowiedzialnosci...I tak jak piszesz ..nie do
            > puszcze do tego,zeby moje dzieci przejmoaly sie moimi problemami...daltego mam
            > wieciej niz jedno...

            Ilość dzieci nie ma na to wpływu, tylko NIE OBARCZANIE swoimi problemami własnego dziecka. Relacja rodzice dziecko nie powinna zawierać w sobie przerzucania odpowiedzialności za ewentualne popełnione błędy przez którąkolwiek ze stron na tę drugą. Bo w drugą stronę też to działa. Jest wielu rodziców, którzy traktują swe od lat już dorosłe dzieci jak przedłużenie siebie w tym sensie, że żyją ich życiem, chronią przed wszelkimi konsekwencjami i nie są w stanie się, ani ich uniezależnić. To zła droga.
    • sofi75 na poczatek 10.01.13, 15:25
      przestac pisac Ojciec, Mama czy Rodzice z wilkiej litery - to calkiem sporo mowi o Tobie i Twoim domu rodzinnym.

      W jezyku polskim wielkiej litery uzywamy tylko w formulach grzecznosciowych zwracajac sie bezposrednio do adresata.
      • sebalda Re: na poczatek 10.01.13, 15:51
        >On nic nie mowi,zawsze udaje,ze jest ok,ale ja wiem,ze jest inaczej.
        Ale tu nie ma mowy o przerzucaniu odpowiedzialności czy obarczaniu problemami przez rodziców. Autorka wyraźnie pisze, że to ona sama z siebie się przejmuje i tak reaguje na każde wahnięcie w sytuacji rodziców. Może czasami nawet przesadza, bo LEPIEJ wie, jak jest naprawdę.
        Ja myślę, że to taka osobnicza wrażliwość po prostu. Czy tak samo reagujesz w każdej trudniejszej sytuacji w życiu?
        Gdybyś napisała, że rodzice żądają od Ciebie pomocy i zadręczają Cię opowieściami o swoich problemach, to pisałabym inaczej. Uważam, że jesteś nadwrażliwą, ale normalną i empatyczną osobą, tylko musisz przestać się zadręczać myślą, że się zadręczasz:))) Pozwól sobie na tę troskę, a jak napięcie rośnie, znajdź coś, co pozwoli je rozładować, coś, co sprawia Ci przyjemność.
        Może ktoś Ci wmówił, że zdrowy egoizm jest dobry i teraz dlatego tak się przejmujesz, że się przejmujesz:) Zdrowy egoizm jest dobry, ale nie w nadmiarze:)
        • chmureczka33 Re: na poczatek 10.01.13, 15:55
          :).Jestem taka nie tylko w stosunku do rodzicow...Rozwody przyjaciol przezylam chyba w wiekszym nawet stopniu niz oni..Wszystkim sie przejmuje..Ale wiadomo rodzice sa najblizsi i w szegolny sposob to odczuwam..Musze wyluzowac ,bo oszaleje
          • aqua48 Re: na poczatek 10.01.13, 16:23
            chmureczka33 napisał(a):

            > :).Jestem taka nie tylko w stosunku do rodzicow...Rozwody przyjaciol przezylam
            > chyba w wiekszym nawet stopniu niz oni..Wszystkim sie przejmuje..Ale wiadomo r
            > odzice sa najblizsi i w szegolny sposob to odczuwam..Musze wyluzowac ,bo oszale
            > je

            To znaczy, że cały problem w Tobie.. Są ludzie okropnie się przejmujący wszystkim, uważaj, bo jedyny ratunek dla otoczenia (zazwyczaj rodziny) to odcinanie najpierw od przykrych, a potem od jakichkolwiek nowych wiadomości, na zasadzie: tylko jej nic nie mówcie bo nie będzie spać przez tydzień. I nie ma znaczenia czy to dwugodzinna choroba chomika siostrzeńca, śmierć dalekiego kuzyna, dziewięćdziesięciolatka na innym kontynencie, czy wygranie dziesięciu złotych w zdrapce przez babcię.
      • lady-z-gaga Re: na poczatek 10.01.13, 16:53
        sofi75 napisała:

        > przestac pisac Ojciec, Mama czy Rodzice z wilkiej litery - to calkiem sporo mow
        > i o Tobie i Twoim domu rodzinnym.

        dużą literą pisane było tez słowo "Autorka"
        więc to chyba nie dom rodzinny zawinił, a braki w edukacji ;)
        • paris-texas-warsaw Re: na poczatek 10.01.13, 17:52
          Trudno po tak krótkim opisie tego "przejmowania" mi osobiście szerzej się wypowiedzieć, może jakoś takie odczucia umiejscowi Pani Agnieszka, ja tylko chciałabym poddać Ci pod rozwagę jeden przykład osoby mi znanej, która również wszystkim się 'przejmowała'. Osoba ta nie była akurat jedynaczką (tak, to oczywiście też kobieta), ale duża różnica wiekowa między nią a rodzeństwem skutkowała wychowywaniem jej jak jedynaczki i w zasadzie była inaczej (z większa opieką) traktowana niż pozostałe rodzeństwo. Osoba ta wydawała się właśnie martwić bardzo o "mamusię i tatusia", sprawy przyjaciół itd. W gruncie rzeczy reprezentowała coś w rodzaju (przepraszam za określenia laika, pewnie psycholog trafniej by to określił) osobowości histerycznej, faktyczną fasadowość empatii i teatralne zamartwianie się, które nic nie dawało oczywiście tym znajomym. Dodam, że najmniej teatralnie przejmowała się dziećmi i mężem, a miała poważne problemy rodzinne. Ciężko mi powiedzieć, czy to była jakaś forma ucieczki od własnych problemów. Na pewno osoba ta była osoba psychicznie niedojrzałą - to się czuło, wiele osób miało ze mną zbieżne odczucia. Ja bym na Twoim miejscu zastanowiła się na ile jesteś osoba faktycznie odpowiedzialna za Twoje życie, na ile faktycznie w nim decyzyjną, czy znasz "miarę spraw" (nie piszesz czemu martwiłaś się np. czyimiś rozwodami, problemami w firmie Twojego ojca - co Cie dokładnie w tym martwiło - np. utrata jednego z przyjaciół po rozwodzie, ewentualna konieczność finansowej pomocy rodzicom, etc.). W przypadku ww. osoby jej przejmowanie się mogło wskazywać, że mamy do czynienia z "dobra, wrażliwą" osoba, ale to nie było takie "przejmowanie" się, które by ludzi do niej zbliżało w ich faktycznych kłopotach, gdyż ona niejako "zawłaszczała" sobie ich uczucia i wcale to nie dawało innym faktycznego wsparcia i zrozumienia. Trudno mi to opisać (język opisów przeżyć psychicznych nie jest łatwy:)), ale jeśli jakoś to jest zbieżne z Twoim przypadkiem, to ja bym radziła isć do psychologa po jakąś pomoc "by odnaleźć" się we własnym a nie cudzym życiu i dorosnąć.
          Ps. Co do pisania z dużej litery wyrazów "Mama", "Tata", "Rodzice" to nie posądzałabym od razu nikogo o braki w wykształceniu, gdyż w języku istnieje szeroki margines dowolności, uznać można, że prawdopodobnie Autorka wątku użyła rzeczowników pospolitych w funkcji nazw własnych, co w przypadku zwłaszcza członków rodziny jest dopuszczalne. Podobnie jak w sms'ie "Powiedz Mamie...." nie używa się wielkiej litery z uwagi na szacunek, ale oznaczenie jedynej mamy na świecie, o którą nam chodzi. Myślę jednak, że ostatecznie wypowiedzieć powinna się Rada Języka Polskiego:)
    • pibelle Re: Nie umiem sie "odciąc" od problemow rodzicow 10.01.13, 21:23
      Ja podobnie jak Paris chętnie poznałabym bliżej charakter tego przejmowania się na dokładnie opisanym jednym przykładzie.
      • verdana Re: Nie umiem sie "odciąc" od problemow rodzicow 10.01.13, 22:56
        A czy problemami męża i dzieci też się tak przejmujesz? To znaczy - czy masz tendencje do przejmowania sie problemami osób najbliższych w ogóle, czy tylko rodziców, podczas, gdy kłopotyy męza czy dziecka nie spędzają Ci snu z powiek?
        Bo jeśli po prostu mprzejmujesz sie powaznymmi kłopotami bliskich, to ja nie bardzo wiem, jak można by przestać. Moze przejmujesz sie rzeczywiście za bardzo i wtedy powinnaś pomyśleć, jak pomóc samej sobie, aby nie mieć zawsze ponurej wizji przyszłości. Ale słowo "odciąć sie" w tytule jest zastanawiające. Wygląda jednak na to, zę bardziej przejmujesz się swoim zdenerwowaniem, niz problemem ojca i chciałabyś, aby ojciec przestał Cię obchodzić, bo tak bedzie przyjemniej. No cóż. Jeśli Ci sie uda, to zyskasz świety spokój i stracisz rodzinę. I czy to ma działać w obie strony - czyli ojciec także ma się odciąć od Ciebie, w razie powaznych problemów, aby sie nie martwić?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka