Dodaj do ulubionych

Wygadać się...

22.02.13, 12:17
Nie wiem jak inni ,ale ja znalazłam to forum by się tak po prostu i po ludzku wygadać,nie szukam
cudownej recepty na lek uśmierzający ból po stracie ,nie jestem naiwna wiem ,że będzie mi on towarzyszył już zawsze i muszę go oswoić.Problem polega na tym , ze to oswajanie jest diabelnie trudne ,a ludzie wokół mnie chcieli by zamknąć temat ,nie rozgrzebywać.Coraz częściej słyszę ,że nie ma sensu ,że czasu nie cofnę ,muszę żyć dalej itp.pewnie jak większość z nas .Chrzanię takie gadanie ja muszę płakać, wrzeszczeć ,rozdrapywać bo inaczej zwariuję .Jak mogę udawać ,że jest dobrze skoro jest strasznie ,każdy kąt domu ,dzieci wywołują obrazy z tak niedalekiej przeszłości ,zapachy ,dźwięki ,programy w telewizji zwłaszcza te które ON tak lubił.Gdy mój mały robi najmniejszy postęp w rozwoju myślę ,że ON tego nie widzi.Nie chcę być dzielna mam prawo do cierpienia i żalu ,mamy je wszyscy ,więc się wygadujmy...
Obserwuj wątek
    • eweline48 Re: Wygadać się... 22.02.13, 13:42
      Każdy z nas jest inny i każdy z nas inaczej przezywa,ale każdego z nas tak samo boli...Receptą żeby to wszystko jakoś przetrwać jest to,żeby robić to co nam przynosi chociaż trochę ulgę,a unikać tego co wywołuje ból. Nie ma sensu słuchać rad innych bo Ty sama wiesz co jest dla Ciebie najlepsze. Jeśli potrzebujesz się wygadać, krzyczeć, płakać to rób to...Trzymaj się jakoś.
      • opiumaa Re: Wygadać się... 25.02.13, 22:06
        Ja równiez jestem tego samego zdania..... krzycz pałacz ...ja dołaczę do Ciebie...
      • 2karolinajan Re: Wygadać się... 28.09.13, 01:47
        Czesc, mój mąż opuścił mnie i nasze dzieci 21/08/13. Bardzo niedawno. Do tego doszła szkoła córeczki jako 6-latki w I kl (jeszcze jak żył wspólna decyzja) i i syn 4 klasa -też wszystko nowe. Umarł w 5 dni, 42 lata, mam maskę dla innych, ciągle płaczę jak jestem sama, wszystko go przypomina choć po 17 latach małżeństwa można oczywiście powiedzieć. że było różnie. Mam teraz 38 tat, dwoje dzieci mądrych, dobrze wychowanych ale nie do końca umiem chyba to docenić bo brak mi tego rannego smsa" wstawaj-szkoda dnia", tego klepnięcia w pupę "no, ale schudłaś" :-)...:_(((((( Już nigdy. Kiedy skończy się płacz? Kiedy skończy się analiza co byśmy razem? Mogli? I z dziećmi? Do tego jakaś chora nienawiść mojje byłej teściowe, że on umarł przeze mnie. Nigdy nie była moim przyjacielem ale teraz mnie dobiła swoją opinią. Walczyłam o niego ona nie. Ale dla mnie w tej sytuacji, że Go nie ma to już za bardzo nic nie ma znaczenia co było wcześniej. Jest mi potwornie samotnie, żle, smutno i niesprawiedliwie. Dziś w pracy Was podczytywałam,płakałam. I nie wiem co dalej. Czym dalaja tym bardziej zapadam się we wspomnienieach. Pomocy.
        • barba_ra123 Re: Wygadać się... 07.12.13, 20:57
          do karoljan. Mój mąż zmarł 1.09,2013 po dwóch tygodniach śpiączki zostałam z dwóką małych dzieci 6lat i 4,5 wiem co to rozpamietywanie wiem co to ból po stracie tego jedynego o którego walkę sie toczyło.jeśli chcesz to pisz do mnie
    • agni-123 Re: Wygadać się... 03.03.13, 18:16
      karola nie przejmuj się ludzkim gadaniem. Spotkała Cię tragedia i masz prawo wykrzyczeć swój ból. Ci co tego nie przeżyli nie mogą dawać rad jak żyć po stracie bliskiej osoby. Nie ma cudownej recepty jak to przeżyć bo każdy przeżywa swoją rozpacz inaczej. Jestem z Tobą.
    • karola646464 Re: Wygadać się... 06.03.13, 14:07
      Wyszło słonko i powinno być lepiej...nic z tego patrzę na nasz ogród i myślę ile mieliśmy planów co i gdzie miało rosnąć o ławeczce na tarasie na której mieliśmy siadywać na starość i oglądać dzieło naszych rąk. Muszę sprzedać ten dom ,nie mogę w nim żyć bez Sławka teraz już nie jest spełnieniem marzeń jest więzieniem wspomnień,aż mnie zatyka z rozpaczy...Dziękuję za ciepłe słowa też jestem z Wami.
      • agni-123 Re: Wygadać się... 08.03.13, 11:42
        Może ze sprzedażą domu wstrzymaj się.Ja na początku też myslałam ze gdybym miała dom to sprzedałabym go na pniu. a teraz po 4 latach nie dam rady wyrzucić rzeczy która jest z Nim związana.Nawet telewizora nie wymieniam choc już pełnoletni. Czekam aż sam zgaśnie jak mói mąż.Oczywiście decyzja nalezy do Ciebie. Rana świeża więc to zrozumiałe.Czas nie leczy ran, tylko przyzwyczaja do bólu.Pozdrawiam ciepło.
      • edaw5 Re: Wygadać się... 03.04.13, 21:57
        Witaj Karola. Czytam forum majac nadzieję na kilka slów otuchy. I trafiłam na twój post. O słonku, domku, ławeczce. aż ścisnęło mnie...wszedzie. Bo to u mnie też tak mialo być... a trzy tygodnie temu runął nagle świat. I został dom...jeszcze niewykończony, trawka i łzy. Dobrze że leży śnieg. ... i gdyby nie dzieci (dwoje) ... tak naprawdę to mnie nie ma...
        • karola646464 Re: Wygadać się... 07.04.13, 15:16
          Przykro mi ,że moje słowa nie przynoszą ulgi, jeszcze ...mam nadzieję, że to się zmieni ... dziś sama szukam ucieczki gdzie się da i tak ja Ciebie to dzieci zmuszają mnie do życia ,i tak jak Ty mam poczucie nieistnienia...nie mam sił ,ale jestem nie dla siebie ,dla swoich chłopców.U mnie niedawno minęły 3 miesiące, jest inaczej ...nie lepiej po prostu pusto i tak nierealnie ...jakby miał wrócić .Mały się oswoił choć nie chce się ze mną rozstać... ja już mogę go wieczorem kąpać nie zalewając się łzami na wspomnienie kąpieli z tatą ...szkoda ,że nie będzie pamiętał ...Trzymaj się i tyle ...
          • edaw5 Re: Wygadać się... 09.04.13, 08:55
            Dzisiaj mijają 4 tygodnie od Jego śmierci... Jak ja to przeżyłam??? W głowie się nie mieści. Jak dla mnie jest coraz gorzej. Funkcjonuję, jestem z moimi chłopakami, odprowadzam do szkoły, przedszkola...ale częściej jestem w jakimś dołku. Rodzina, przyjaciele są ze mną, a ja coraz bardziej czuję się źle. Nie wróciłam jeszcze do pracy, a chyba powinnam. Robi się ciepło. mieliśmy sadzić drzewka... Chciałabym wierzyć, ze będzie lepiej, ale to takie trudne... Dużo czytam o tym, co po śmierci..., ale to w niczym nie pomaga. Pozdrawiam wszystkich cieplutko!
            • kasik2222 Re: Wygadać się... 10.04.13, 11:56
              do pracy wracaj natychmiast. Siedzenie w domu tylko dołuje, po co Ci to?
              Miesiąc to baaaardzo krótko. Planuj małymi kroczkami, nic na siłę
              • aniawdowa Re: Wygadać się... 12.04.13, 10:26
                Kasia ma rację powrót do pracy do mały kroczek do normalności, siedzenie w domu jest gorsze.
                Chciałabym wam powiedzieć ze będzie lepiej ale wiem z własnego doświadczenia ze nie idzie w to uwierzyć bo sama kiedys nie wierzyłam A JEDNAK!! Kiedy zginął mój mąż mielismy dom na wykończeniu wiele planów zwiazanych z nowym domem. Dwójka dzieciaczków wtedy 5 lat i roczek i nagle wszystko się zawaliło. I tak jak wy nie miałam pojecia co dalej jak zyć?????
                Ale moją myślą przewodnią było postepowac tak aby mąż tam z góry był dumny wiec z pomocą rodziny wykończyłam dom zamieszkałąm tam z dziecmi sama pół roku po męża śmierci. Poszłam do pracy między ludzi i małymi kroczkami uczyłam się żyć bez niego na nowo. Zaczełam dostrzegać ze kiedy ja się usmiechałam to dzieci też były duzo bardziej radosne. Choć to było trudne to wujeżdżałam z dziecmi na wakacje i inne atrakcje aby wiedziały ze choć nie ma taty to ich zycie moze być w miarę normalne. Z upływem czasu i mi to wszystko zaczeło sprawiac przyjemność juz nie robiłam wszystkiego tak na siłe. Całe zycie przed nami i przed naszymi dziecmi.
                Obecnie mineło 7 lat jak nie ma męża z nami, zmian w moim zyciu w tym czasie była masa czasem na gorsze ale i na lepsze ( jak w zyciu kazdego człowieka) Od 3 lat jestem w innym zwiazku, dzieci go uwielbiają mamy też wspólne maleństwo ale On traktuje wszystkie dzieci jak swoje. Pamięć o moim mężu zawsze pozostanie we mnie i w dzieciach. Ale trzeba dalej żyć. I wierzę z całego serca że i Wam się uda i że kiedyś tez będziecie mogły napisac tu ze nie jest już tak żle. Ściskam Was mocno i życzę dużo siły.
                • edaw5 Re: Wygadać się... 12.04.13, 13:04
                  Tyle optymizmu jest w Twoich słowach... Popłakałam się... Tak bardzo chciałabym w to wierzyć... A teraz każdy dzień jest gorszy od poprzedniego...Nie umiem sobie z tym poradzić. Też mam nowy dom do wykończenia, dzieci i tysiąc spraw, z którymi na pewno sobie poradzę, ale nie mogę poradzić sobie ze swoimi uczuciami. To mnie od wewnątrz zabija...
                  • kasik2222 Re: Wygadać się... 12.04.13, 14:12
                    Ale Ania prawdę pisze, ja mam podobny staż do stażu Ani. 5 lat minęło. I naprawdę da się żyć. Jest inaczej. Oczywiście że strata będzie boleć zawsze. Ale można ułożyć sobie życie na nowo, niekoniecznie przecież z kimś nowym, nawet samemu można być szczęśliwym. Tylko na to potrzeba czasu, musisz teraz po prostu przetrwać. Przeczekać. Przeboleć. Zając się dziećmi i wrócić do pracy, do ludzi. Siedzenie w domu dobije Ciebie, a przy okazji odbije się to na dzieciakach.
                    • eweline48 Re: Wygadać się... 12.04.13, 16:21
                      Też chciałabym coś dodać...Dziewczyny z dłuższym stażem mają rację. U mnie minął rok i trzy miesiące. Niby niedługo,ale jednak wiele zdążyło się wydarzyć. Moje życie również się zmieniło. Powoli zaczęło się fajnie układać wszystko i niestety kolejny cios...Tragicznie zginął mój tata...I znowu żal, ból i pytanie dlaczego?I znowu ten smutek,zal i pustka...
                      • kasik2222 Re: Wygadać się... 13.04.13, 08:09
                        trzymaj się Ewelina, przykro mi, że tak się z Twoim tatą stało. Cios za ciosem niestety
                        • corka.bossa Re: Wygadać się... 13.04.13, 10:52
                          Własnie-małymi krokami..
                          bardzo małymi na początku..
                          Wiem że trudno,wiem ale bedzie lepiej
                          -kiedyś,bedzie..pamietam jak na samym początku mojego "bycia " na tym forum ktoś mi napisał

                          "Dasz radę -pomimo że jeszcze tego nie wiesz "

                          miał rację :)
                          • karola646464 Re: Wygadać się... 14.04.13, 16:16
                            Dziękuje każdej z Was. Tych ,które dzielnie zmagają się z losem bezwzględnym jest tak wiele i dzięki Wam zaczynam wierzyć ,że to kiedyś będzie łatwiejsze ,są dni lub raczej chwile gdy wierzę w jakieś jutro ,a to już bardzo wiele. Zazdroszczę możliwości powrotu do pracy ja jeszcze nie mam gdzie ,więc wymyślam sobie inne zajęcia.Boję się trochę ...nadchodzą Jego urodziny i myślę o tych wszystkich nadchodzących rocznicach ...w czerwcu rocznica ślubu trzynasta... i jak tu nie być przesądnym ...jutro zrobię mały krok ,a może pół...
                            • edaw5 Re: Wygadać się... 14.04.13, 17:00
                              Świeci słońce, a w mojej duszy noc... Czytając Wasze słowa momentami się uśmiecham, bo w każdej z nas istnieje iskierka nadziei na lepsze jutro... Mimo że dookoła pełno przyjaciół, rodzina - to uczucie pustki jest straszne. Nie zrozumie tego nikt, kto tego nie przeżył. Wy rozumiecie i dlatego piszę, to pomaga... I czytam, to też pomaga... U mnie 14 rocznica ślubu, nie doczekaliśmy jej...całe moje "ja" krzyczy z bólu... a mimo to patrzę na to słońce...
                              • ullaiolla Re: Wygadać się... 22.04.13, 23:15
                                U mnie 12 kwietnia minely 4 lata.Bylo cieżko, niewyobrazalnie ciezko, teraz juz jest ok.Oczywiscie bol jest, ale jakby mniejszy.zyje teraz tak jak kiedys, a caly moj czas poświecam mojemu rocznemu dziecku....Jest życie "po".
    • karola646464 Re: Wygadać się... 30.06.13, 12:34
      No i minęło pół roku, dziś rocznica ślubu ,jakoś przetrwam choć dzień jest podły i ta pogoda ...lato zrobiło sobie przerwę.Wszystko idzie do przodu ,wokół mnie jakoś pusto, nie jestem rozrywana towarzysko ,rodzina męża skreśliła nas ze swojego życia ,oficjalnie z powodu miejsca pochówku ,ale jak to często bywa znalazł się wygodny pretekst...są moi rodzice choć i Oni bywają przeciążeni sytuacją.Szczerze mówiąc powoli tracę kontrolę nad własnym życiem ,chwilowe odrętwienie minęło, szok powodował ,że parłam do przodu jak koń z klapkami na oczach...ale już nie mogę żyje z dnia na dzień ,a nocami gryzę poduszkę by nikt nie słyszał jak wyję...
      • 14alicja Re: Wygadać się... 11.09.13, 09:28
        Czytam forum sama nie wiem, dlaczego – może, dlatego aby się pogrążyć jeszcze bardzie, a może żeby znaleźć jakiś punkt zaczepienia jak sobie radzicie, jak przeżywacie żal, ból, pustkę …. i wszystko, co z tym związane. U mnie za tydzień będzie 3 miesiące jak zmarł ukochany mąż. Wróciłam do pracy, bo musze, niby, jakość sobie radze, Ale to jest nieprawda, – bo to czuje w środku to jest moje, tego nie można opisać. Czuje się jak „nikt” jestem, bo jestem. 20 września jest nasz rocznica ślubu – boje się tego dnia, tak jak innych świąt, imienin, itp. ….. Mieliśmy wyjechać na ta rocznice, ale nie chodzi o wyjazd, mieliśmy, nasz marzenia, plany, a teraz nie ma nic. Naszym wspólna pasją były podróże, ich planowanie rok przed wyjazdem. To maż zawsze był takim motorem do organizowania wyjazdów, on podpinał wszystko na ostatnie guziki. Na ogród nie jadę, bo nie mogę patrzeć na niego, ponieważ przypomina mi się ile mieliśmy planów, jak cieszyliśmy się rosnącymi roślinami, fotele na tarasie, na którym siadaliśmy i mieliśmy siadywać na starość i oglądać dzieło nasze.
        Najlepiej wychodzi mi płacz, tak bardzo chciałabym, zamknąć się, aby z nikim nie mieć kontaktu.
        Przepraszam, że tak chaotycznie pisze, – ale tak bardzo tęsknie za mężem.
        Nie chce mi się żyć.
        Pozdrawiam
        • free.rybkam Re: Wygadać się... 11.09.13, 10:49
          Kochana trzeba to przeżyc...nic nie poradzisz.
          Pierwsze pół roku praktycznie nie pamietam,działałam jak automat.Ból był tak silny ze chwilami myślałam ze nie wytrzymam
          Ale przysięgam,rok mija i jest naprawde lepiej choć boli nadal i już tak zostanie.

          Ja poznałam kogoś..Jesteśmy razem.Wszystko sie zmienia.Dzięki niemu zaczynam żyć...
          Będzie lepiej,mówię ci to ja i każdy tu powie to samo.
          Tylko musisz przetrwac ten najgorszy czas
          Pozdrawiam serdecznie

          • kasik2222 Re: Wygadać się... 12.09.13, 08:49
            Alicja dasz radę, Przytulam Cię mocno i wierzę, że jeszcze odwiedzisz ukochane miejsca. Ja na naszą działeczkę nie jeździłam bardzo długo, nie mogłam, bo On ją kochał. Teraz to nadal moje ukochane miejsce, i naszej córeczki. Wszystko z czasem się zmieni, będzie prościej, tyle że na to musisz poczekać jeszcze. Dobrze że do pracy wróciłaś, to Cię oderwie choć trochę od rzeczywistości. Choć pewnie o tej naszej rzeczywistości pamiętasz nawet jak śpisz. Ale to też się zmieni, wierz mi. Czas, czas, czas. Przyjaźni ludzie wokół. Nic więcej nie zrobisz, trzeba przeczekać. Rocznicy nie spędzaj sama, może z jakąś przyjaciółką??
            • karola646464 Re: Wygadać się... 12.09.13, 21:51
              U mnie mija 9ty miesiąc, uczucia zmieniają odcień, nie wiem czy jest lepiej, żyje dalej z dnia na dzień skupiając uwagę na dzieciach, częściej wychodzę do ludzi, czasem ból łapie za gardło tak mocno, aż brak tchu, ale walczę. Alicjo znajdziesz siłę, masz jej więcej niż myślisz, ja już o tym wiem. Rocznica, musisz wiedzieć co dla Ciebie lepsze, ja nie byłam w stanie dzielić tego dnia z innymi. Trzymaj się mocno jeśli musisz krzycz i płacz, na żal potrzebny jest czas...
              • 14alicja Re: Wygadać się... 13.09.13, 12:04
                Dziękuje Wam.
                Wiem jedno, że ten dzień był nasz i nie chce tego dnia dzielić z innymi.
                Nawet do pracy w ten dzień nie pójdę.
                Wiem, że nie ma cudownej recepty ani leku uśmierzający ból po stracie, że będzie mi on towarzyszył już zawsze.
                A jak słyszę, że nie ma sensu, że czasu nie cofnę, muszę żyć dalej itp. pewnie jak większość z nas – to jest mi bardzo przykro, jestem zła na tych ludzie tak gadają ja muszę płakać, rozdrapywać, bo inaczej zwariuję.
                Jak mogę udawać, że jest dobrze skoro jest strasznie, każdy kąt domu, zapachy czy programy w telewizji zwłaszcza te, które ON tak lubił, które oglądaliśmy razem wywołują obrazy z tak niedalekiej przeszłości?
                Wiem, że każdy z nas jest inny, że każdy inaczej przezywa.
                Jeszcze raz dziękuje.
    • 2karolinajan Re: Wygadać się... 28.09.13, 01:40
      Czesc, mój mąż opuścił mnie i nasze dzieci 21/08/13. Bardzo niedawno. Do tego doszła szkoła córeczki jako 6-latki w I kl (jeszcze jak żył wspólna decyzja) i i syn 4 klasa -też wszystko nowe. Umarł w 5 dni, 42 lata, mam maskę dla innych, ciągle płaczę jak jestem sama, wszystko go przypomina choć po 17 latach małżeństwa można oczywiście powiedzieć. że było różnie. Mam teraz 38 tat, dwoje dzieci mądrych, dobrze wychowanych ale nie do końca umiem chyba to docenić bo brak mi tego rannego smsa" wstawaj-szkoda dnia", tego klepnięcia w pupę "no, ale schudłaś" :-)...:_(((((( Już nigdy. Kiedy skończy się płacz? Kiedy skończy się analiza co byśmy razem? Mogli? I z dziećmi? Do tego jakaś chora nienawiść mojje byłej teściowe, że on umarł przeze mnie. Nigdy nie była moim przyjacielem ale teraz mnie dobiła swoją opinią. Walczyłam o niego ona nie. Ale dla mnie w tej sytuacji, że Go nie ma to już za bardzo nic nie ma znaczenia co było wcześniej. Jest mi potwornie samotnie, żle, smutno i niesprawiedliwie. Dziś w pracy Was podczytywałam,płakałam. I nie wiem co dalej. Czym dalaja tym bardziej zapadam się we wspomnienieach. Pomocy.
      • 2karolinajan Re: Wygadać się... 28.09.13, 01:55
        Tak bym chciała, żeby ktoś odpowiedział. Zapadam się w sobie.
        • wiolawarszawa Re: Wygadać się... 28.09.13, 21:00
          Jeszcze dlugo nic nie bedzie dobrze.... beda lzy, potworny bol, ktory bedzie rozdzieral Ci serce na milion kawalkow, poczucie niesprawiedliwosci i sensu wlasnego istnienia, samotnosc, ktora bedzie Cie otulac kazdej nocy i kazdego dnia, wspomnienia, ktore bedziesz pielegnowac aby za chwilke wyc jak dzikie zwierze... ze juz nigdy, tysiace pytan na ktore nie bedzie odpowiedzi, smutek, ktory bedzie powalal Cie na kolana tak mocno, ze nie bedziesz mogla sie podniesc, strach przed sama soba, obawa o dzieci. Jeszcze nie raz klekniesz w kacie swojego pokoju i bedziesz krzyczec ... niemym krzykiem. Bedziesz na krawedzi przepasci.... zapadajac sie w dol. Zal i bol, ze juz nigdy nie uslyszysz Jego odpowiedzi na Twoje KOCHAM CIE... .

          Ale kiedys....... przyjdzie taki dzien, ze zauwazysz slonce na niebie, poczujesz zapach kwiatow, zobaczysz ich kolory a nawet uslyszysz spiew ptakow.... zaczniesz zauwazac mijajacych Cie ludzi i milosc w oczach swoich dzieci.

          Pozdrawiam i zycze duzo sily.
      • free.rybkam Re: Wygadać się... 29.09.13, 09:42
        Bo teraz jest na to czas .Na ból powalający na ziemię,rozrywającą tęsknotę,żal...
        Rok temu o tej porze przeżywałąm dokładnie to samo.
        I dalej przeżywam ale ból jest trochę mniejszy.
        Nie płaczę już codziennie choć męża dalej kocham a tamten dzień ciągle mam przed oczami.
        Często wydaje mi się że to niemożliwe,że wróci

        Teraz jestem z kimś i czerpię radość ze wspólnych chwil.
        Doceniam każdy dzień.
        Znowu jestem dla kogoś ważna,nie śpię sama.Ma mi kto pomóc w codziennych obowiązkach.
        Nie wracam do pustego domu,ktoś na mnie czeka,dzwoni w ciągu dnia i choć nie jest to mój mąż to jest dobrze...Najważniejsze że mogę z nim rozmawiać o mężu...Wczoraj sprzątał piwnicę w moim domu i powiesił na ścianie miecze męża(kolekcjonował białą broń)-naprawdę miły gest


        Jeszcze kiedy żył mój mąż ćwiczyłam fitness od paru lat.
        Od roku żeby nie zwariować ćwiczę codziennie.
        Cholernie mi to pomogło.Tam poznałam faceta z którym teraz jestem
        Gdyby nie ci ludzie,ta atmosfera,wysiłek fizyczny chyba bym zwariowała z bólu
        No i miłym jest dla mnie moje odbicie w zwierciadle;-)
        Może pomyśl o czymś takim?Niekoniecznie sport,ale znajdż sobie jakieś zajęcie tylko dla siebie,jakieś hobby żeby tyle nie myśleć bo można oszaleć


        Może być jeszcze dobrze i będzie zobaczysz!!!
        Narazie musisz przeżyć jesień i zimę-najgorszy czas.Przyjdzie wiosna i być może zaczniesz się uśmiechać?..ja tak miałam.

        Pozdrawiam cię serdecznie.Trzymaj się









        • karola646464 Re: Wygadać się... 30.09.13, 22:20
          Ratujcie...dziś jak nigdy potrzebuje wsparcia 26.09 minęło 9 miesięcy od śmierci mojego Sławka ...to straszny czas a przetrwałam go głównie dzięki moim cudownym rodzicom ...dziś nagle umarł mój najdroższy Tatuś moja ostoja, pomoc i wsparcie jego wielkie kochające serce zatrzymało się tak po prostu ...to zbyt wiele ...
      • grosz-ek Re: Wygadać się... 30.09.13, 23:00
        Hej, wielka szkoda że również Ciebie taka tragedia dotknęła. Bardzo, bardzo Ci współczuję. Moją lepszą połowę 3 lata temu Bóg powołał do wyższych celów. Od tamtej pory samodzielnie ojcuję 4-ce rozrabiaków. Czytając Twoją historię na nowo odnajduję tamten czas. Wiem, że jest Ci trudno i - niestety - nie będzie łatwiej, a momentami - jeszcze gorzej. Dlatego - jeśli pozwolisz - podpowiem kilka sugestii:
        1) Pozwól emocjom szaleć: płacz, krzycz, wściekaj się, itd. - ale nie rób tego na oczach dzieci;
        2) Dzieci są najważniejsze. One też przeżywają tragedię, ale na swój sposób. Wymagają Twojego wsparcia. Bądź dla nich silna, nie obarczaj zaś ich swoimi emocjami. Twoje emocje są Twoje.
        3) Miej osobę, której się będziesz mogła wygadać. Która Cię wysłucha i która nic w zamian nie będzie chciała. Opowiedz jej o swoich emocjach.
        4) W tym czasie człowiek wybitnie traci na inteligencji - wiem to po sobie. Naprawdę, nie podejmuj teraz żadnych ważnych, życiowych decyzji. Jeśli musisz - wysłuchaj kogoś obiektywnego. I zastosuj się do jego/jej opinii.
        5) Rodzina - niesamowite, jak bardzo należy na niej NIEPOLEGAĆ. Z teściami już wiesz - też tego doświadczyłem. Lepiej z nimi nie rozmawiać, dopóki emocje nie przeminą. Ze swoją rodziną - rodzicami i rodzeństwem - jest trudniej. Bardzo chcą pomóc, bo się do tego poczuwają, ale z drugiej strony - bo mimowolnie chcą kontrolować. Lepiej trzymać ich na dystans. Nie jest to łatwe, ani proste, ani przyjemne. Ale Twoje życie to nadal Twoje życie - nawet tak bardzo porozbijane jak teraz.
        6) Używki - papierosy, alkohol - odstaw na bok. Ucieczka w zapomnienie jest bardzo, bardzo kusząca, ale też bardzo zwodnicza. Niczego nie rozwiązuje, tylko dokłada problemów.
        7) Seks - wiem że bardzo brakuje Ci czułości i bliskości - ale niestety, tak to jest. Ma brakować. A jak przestanie brakować - to wtedy można myśleć o zbudowaniu nowego związku. Ale chyba nie wcześniej. Bo i tak się nie uda, a niesmak zostaje.
        8) Dopilnuj spraw urzędowych. Jeśli czujesz się niepewnie - zorganizuj sobie obiektywną pomoc. Prawnicy od tego są.
        9) Psycholog i terapie - mam mieszane odczucia. Bardziej mi pomogły długaśne rozmowy telefoniczna, pisanie listów do żony, aktywność na tym forum. Ale może Tobie będzie inaczej.
        10) Daj sobie czas na rozstanie z ukochanym. Nie musisz już teraz natychmiast wyrzucać jego rzeczy, usuwać zdjęć, zdejmować obrączkę itd. Nikt Cię w tym nie pogania, a jeśli tak - to sama go pogoń. Wasza miłość była i jest nadal cenna. Teraz przyjęła tylko inny wymiar. Bardziej intymny, bardziej osobisty. Jest tylko Twoim indywidualnym zobowiązaniem.

        Jednym z aspektów takiej tragedii jest fakt, że człowiek nie jest już tym samym człowiekiem co wcześniej. Jego świat rozleciał się na kawałki i teraz trzeba go zbudować na nowo - powoli, mozolnie składając okruchy. Nie będzie to ani łatwy, ani przyjemny proces. Ale zdarzą się w tym wszystkim jaśniejsze momenty. Uśmiech dzieci, smaczny obiad, wakacyjny wyjazd. Zaskakujące, ale jest życie po takiej tragedii.

        Jeszcze raz, wyrazy współczucia.
        • anst37 Re: Wygadać się... 01.10.13, 09:18
          To taka "instrukcja" dla osób w żałobie. Przepraszam, że użyłam tego słowa, ale to jedno przychodzi mi do głowy.
          Może warto byłoby zamieścić te punkty jako osobny. niezależny wątek. Tak aby wielu mogło skorzystać z Twojej mądrości i doświadczeń.
          • 14alicja Re: Wygadać się... 02.10.13, 08:49
            Z każdym problemem, sprawą i itp. - wydaje mi się, że nie umiem radzić sobie sama – a może nie chce – już sama nie wiem - zostaje tylko ja i moje chore myśli, ale jakoś jeszcze oddycham, jakoś jeszcze żyje, wydaje mi się, że powoli tracę kontrolę nad własnym życiem, szok powodował, że parłam do przodu ale już nie mogę żyje z dnia na dzień - co to za życie ono nie ma sensu?
            Tak bardzo tesknię za ukochanym mężem.
        • bra.tek7 Re: Wygadać się... 27.10.13, 23:44
          Groszek, fajnie piszesz. Czy można gdzieś przeczytać Twoją historię?

          Jeśli chodzi o pomoc terapeutów i psychologów - mam podobnie. Jakoś z założenia nie mam do nich zaufania. Nie wydaje mi się, by ktoś obcy dla mnie potrafił tak od serca zrozumieć moje problemy i mi pomóc. Nauczyłam się liczyć raczej na siebie, i ewentualnie na dobrych znajomych, którzy potrafili mnie wysłuchać, nie pouczając i nie pocieszając "bez pokrycia". Niewielu ich takich mam, ale na razie to wystarcza.

          Aczkolwiek rozumiem ludzi korzystających z porad psychologów i korzystających z terapii. Jeśli im to pomaga, to ok.

          Pozdrawiam
          • grosz-ek Re: Wygadać się... 04.11.13, 13:38
            > Groszek, fajnie piszesz. Czy można gdzieś przeczytać Twoją historię?

            Dziękuję za miłe słowa, ale nie wiem, czy moja historia jest aż tak bardzo ciekawa. Pewnie da się ją poskładać z rozsianych po tym forum wypowiedzi, chodź mam wrażenie, że nie jest to warte wysiłku. Historia jakich tysiące w Polsce każdego roku. Ktoś zginą w wypadku, ktoś inny został z dziećmi i z żałobą w sercu. Żadna nowość. Ja i tak spadłem na "4 łapy" w postaci moich dzieci. Wiem, radzący sobie mężczyzna z 4 dzieci, może być pewnym ewenementem w naszym społeczeństwie kultywującym tradycje "Matki Polki". Ale też, moja sytuacja nie jest zaprzeczeniem tego modelu. W ogóle, moja sytuacja nie jest dowodem na nic. Po prostu jest, ani lepsza, ani gorsza od innych. Po prostu jest.
    • karola646464 Re: Wygadać się... 03.10.13, 07:18
      Jeszcze kilka dni temu mogłam pisać o tym jak to jest wracać do życia po śmierci ukochanego o złych i lepszych chwilach z odrobiną nadziei ,teraz spoglądam na twarz mojej mamy której najdroższy odszedł po 38 latach naprawdę wspaniałego małżeństwa i nie mogę powiedzieć nic . Miałam nadzieję ,że najczarniejsze dni mam za sobą , teraz wszystko wraca ze zdwojoną siłą ...jutro pogrzeb będą pochowani blisko mój mąż i mój tatuś.
      • karola646464 Re: Wygadać się... 08.10.13, 08:58
        Piszę choć pewnie nikt nie czyta... ale nie mam z kim pogadać jakoś pusto się zrobiło wokół mnie ludzie uciekają od nieszczęścia ,może boją się zarazić .? Już po pogrzebie, jestem odrętwiała ,nie mogę zrozumieć jak to możliwe ,że jeszcze tak niedawno miałam wszystko dziś nie wiem jak żyć. Tak bardzo boję się co jeszcze może nas spotkać ,czy wyczerpał się limit nieszczęść czy może czycha coś za rogiem... ludzie jaka ta samotność straszna ...gdyby nie dzieci... ja chcę do Sławka

        • mamaklaudii05 Re: Wygadać się... 08.10.13, 12:34
          Witam. Pierwszy raz piszę na tym forum, choć czytam od dawna. Pierwszy raz w kilka dni po zawaleniu się mojego życia znalazłam to forum, od razu przeczytałam prawie wszystko, a myśl o tym ze jednak nie jestem sama jako wdowa na świecie była bardzo pomocna. Teraz nadal zaglądam tu regularnie i z przykrością stwierdzam, że ruch się tu zrobił większy. Jestem sama od 27/12/2012, z dwójką dzieci, mój mąż sam odebrał sobie zycie po krótkiej, ale skrajnie wyczerpującej chorobie, więc jego odejście nie spadło na mnie jak grom z jasnego nieba, ale tez było ogromna traumą. niestety im dalej tym jest gorzej i tak jak Karola646464 bardzo się boję o to co jeszcze może się stać, bo tez do ub.r. myślałam, że mam poukładane życie, a zle to się dzieje tylko u innych. Zyje z dnia na dzień, ale ostatnio dopada mnie monotonia tego wszystkiego, praca jak automat w codziennym rytmie coraz bardziej przytłacza, coraz krótsze wieczory, mniej słońca, każdy gdzies zamknięty w swoim domu i ja samotna wdowa coraz bardziej sama. Nie wyobrażam sobie dalszego zycia, nie wyobrażam sobie bycia samej pomimo dzieci, ale tez nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. przypadkowy dotyk obcego mężczyzny spowodował ogromne wyrzuty sumienia i wielki niesmak. w chwili obecnej mam odczucie przegranego życia i zero chęci do zycia dalej, a pojawiające się choćby drobne problemy dnia codziennego, np. zepsuta klamka całkowicie mnie wbijają w dół. Choć zdroworozsądkowo zdaje sobie sprawę, że potrzeba czasu, dużo czasu, to nie mam chwilami ochoty do dalszej egzystencji, tez chcę do męża....
          • eweline48 Re: Wygadać się... 08.10.13, 19:18
            Też czytam i serce mi pęka jak czytam te pełne rozpaczy, bólu tęsknoty posty...Co ja mogę Wam napisać?Ze wiem co czujecie?To banalne przecież...Wiem jak reagowałam jak to słyszałam...Ze swojej strony mogę powiedzieć,że po tym wszystkim można całkiem fajnie żyć. Tylko na wszystko trzeba czasu i chęci. Przytulam mocno :)
            • agni-123 Re: Wygadać się... 17.10.13, 12:01
              Ja po roku myślałam,że wszystko będzie zmierzać ku dobremu bo mam bliskich wokół siebie
              i jakoś damy radę. Po 5 latach mam dość. Tęsknota jest tak wielka, że wyć się chce. Jestem sama. Każdy ma swoje sprawy i własne rodziny. Czasami przypomną sobie o mnie. Nawet serdeczna koleżanka nie dzwoni. I zastanawiam sie czemu tak jest i szukam winy w sobie, że może ja coś zrobiłam nie tak,że wszyscy sie gdzieś ulotnili. Czasem czuję sie jak zwierzę zamknięte w klatce. Zastanawiam sie kiedy to minie, czy prędzej nie zwariuję.
              • karola646464 Re: Wygadać się... 17.10.13, 19:30
                To fakt coraz krótsze dni i coraz mniej słońca ,perspektywa nadchodzącej zimy przytłacza dodatkowo.Musiałam iść do opieki ,pierwszy raz w życiu staram się o pomoc ,z kasą marnie a dzieci nie mogą marznąć ,a i tak nie wiadomo czy pomogą ,szkoda gadać.Chciałabym wrócić do Poznania ta wieś wysysa ze mnie resztę życia ,marzenia się nie spełnią to miał być nasz świat...i też boje się ,że oszaleję ...że zrobię coś głupiego ...
    • bra.tek7 Re: Wygadać się... 27.10.13, 23:35
      karola646464 napisał(a):

      > ludzie wokół mnie chcieli by zamknąć temat ,nie rozgrzebywać.Coraz częściej słyszę ,
      > że nie ma sensu ,że czasu nie cofnę ,muszę żyć dalej itp.pewnie jak większość z nas.
      > Chrzanię takie gadanie ja muszę płakać, wrzeszczeć ,rozdrapywać bo inaczej zwariuję.
      > Jak mogę udawać ,że jest dobrze skoro jest strasznie ,każdy kąt domu ,dzieci wywołują
      > obrazy z tak niedalekiej przeszłości ,zapachy ,dźwięki ,programy w telewizji zwłaszcza
      > te które ON tak lubił.Gdy mój mały robi najmniejszy postęp w rozwoju myślę ,że ON tego
      > nie widzi.Nie chcę być dzielna mam prawo do cierpienia i żalu ,mamy je wszyscy ,
      > więc się wygadujmy...

      Karola, dokładnie takie sam odczucia mam. Nienawidzę tych "pocieszeń", że będzie dobrze, że jakoś ułożę sobie życie, że nie ma innego wyjścia, że muszę się z tym pogodzić, że takie jest życie. Mam wrażenie, że tylko ktoś, kto przeżył podobną tragedię, ma prawo tak do mnie mówić. Inni pewnie mają dobre intencje, ale w ich ustach takie słowa pocieszenia wyglądają bardzo nienaturalnie, jakieś takie na odczepne, lekceważące nasz problem. Takie mam przemyślenia.

      Dlatego tez przestałam się zwierzać takim znajomym, którzy mnie tylko "pocieszają". No i staję się przez to takim odludkiem. Bo coraz większa przepaść się pojawia pomiędzy życiem "normalnych" ludzi, a moim życiem.

      Napisz, jak sobie radzisz.
      • karola646464 Re: Wygadać się... 28.10.13, 20:57
        Bra.tku szczerze to radzę sobie marnie poczucie osamotnienia nie mija , staram się odnaleźć w nowej sytuacji spotykać z ludźmi , ale sama wiesz jakie to trudne nie jestem już tą samą osobą , ludzie wokół mnie w większości nie radzą sobie z tym ...to mnie nie dziwi . Dodatkowo śmierć taty cień jakiegoś fatum ...trochę dużo tego złego na jednego .



        • karola646464 Re: Wygadać się... 13.11.13, 12:35
          Dziś jest jeden z tych dni gdy brak mi Go straszliwie ,chłopaki chorują mi cieknie z nosa i łamie w kościach od tygodnia był 1 potem 11 listopad wspominałam jak razem spędzaliśmy ten czas .Byłam na grobie zamówiłam ładne wiązanki dwie ...taką z serduszkiem od dzieci.Pogoda pogłębia nastrój przestałam sprzątać nie ściśle łóżka ,paraliżuje mnie strach bo wkrótce święta ...rok temu siedzieliśmy przy stole wszyscy moi najważniejsi teraz zabraknie dwojga .Jak mam planować to wszystko... a 26 rocznica chcę zasnąć i obudzić się wiosną ...a najlepiej nie budzić się nigdy .Dziś nie ma we mnie odrobiny nadziei , tylko chłopcy, chwytam się myśli o nich i wlokę się do przodu .
          • bra.tek7 Re: Wygadać się... 22.11.13, 22:33
            Też miewam co jakiś czas takie smutne dni, zresztą zdecydowanie częściej smutne.
            Ostatnio bardzo, bardzo chciałam z kimś pogadać w realu. Dzwonię więc do znajomych, czy mogliby wpaść do mnie, albo ja do nich wpadnę. Dziś nie damy rady. Dzwonię do drugich. Dziś musimy coś tam, coś tam. Przy czym tłumaczenia naprawdę sensowne i niewykrętne, więc niby rozumiałam.

            No i sobie kolejną rzecz okrutnie uświadomiłam, że jestem bardzo, ale to bardzo SAMA. Sama, totalnie sama. Że już nie mogę komuś, jak kiedyś swojemu mężowi powiedzieć, byśmy się gdzieś razem wybrali, pogadali, że już nie mogę od nikogo oczekiwać, że będzie dla mnie do dyspozycji, poświęci mi trochę czasu, że już nie ma obok mnie tego mojego kochanego Człowieka, że już jestem mocno nieporadna sama... Jakie to straszne...

            Współczuję Ci śmierci Taty. Ileż to człowiek musi znieść... Co jeszcze nas w życiu strasznego spotka... Też się tak bardzo tego boję...
            • 14alicja Re: Wygadać się... 25.11.13, 10:37
              Nie wiem, co się ze mną dzieje?????????
              Zbyt wiele we mnie apatii, smutku, goryczy ……….. śmierć męża podcięła mi skrzydła, to jest przerażające ta perspektywa strach, że już mnie nic nie czeka, a to, co najlepsze za mną...brak celu.
              Tak bardzo tęsknie za Mężem, myślę, kiedy się z nim spotkam.......
              Zamykam się coraz bardziej w sobie, jest mi coraz gorzej.
              Co mam robić??
              • karola646464 Re: Wygadać się... 25.11.13, 11:15
                Alicja tak bardzo chciała bym znaleźć słowa i jakiś sposób by udzielić Ci wsparcia , jedyne co dziś mogę zrobić to napisać , że rozumiem i wiem jak to jest znam ten strach i jestem z Tobą myślami.
                • karola646464 Re: Wygadać się... 15.12.13, 18:24
                  Dziś pierwszy raz sama kupowałam choinkę , taki bzdet a po powrocie uciekłam na strych i wyłam jak zwierzę , jak Wy dajecie radę ?
                  • 14alicja Re: Wygadać się... 16.12.13, 18:49
                    Witam
                    Podziwiam Cię, ja staram się nie myśleć o nadchodzących świętach, chociaż jest to trudne. Postanowiłam, że nie będzie choinki tylko może zrobię jakiś stroik.
                    Ja sobie tych dni świątecznych nie mogę wyobrazić. Jak pomyśle o zakupach o tych wszystkich ludziach to serce mi pęka, przychodzą wszystkie wspomnienia. To mąż był takim motorem napędowym, uwielbiał chodzić po sklepach, robić prezent, pomagać w kuchni, niektóre potrawy robił sam lepiej niż ja. A teraz już go nie ma i tego wszystkiego już nie będzie.
                    Za 2 dni będzie 6 miesięcy jak mąż umarła ja się wycofuję, zamykam w sobie ........... Wszyscy mówią że muszę wziąć się w garść ale ja nie potrafię, nie chcę ........ Czuje się zmęczona, słaba, wypalona ....... . Ale nie ucieknę przed świętami.
                    Pozdrawiam Was
                    • barba_ra123 Re: Wygadać się... 21.12.13, 20:35
                      Mysle,ze kazda z nas ma trudnościi w przezywaniu tych wiat.Przy naszych wigilijnych stołach zabraknie osób ,które dażyłyśmy najwiekszym uczuciem.Ja postanowiłam zostać z teściową i dziećmi w domu a tak naprawde uciekłabym stąd gdziekolwiek,zeby dzieci mogły doznać radości a ja siadłabym w koncie i popłakała nad tym wszystkim co nas spotkało ,co nas rozdzieliło.

                      • karola646464 Re: Wygadać się... 23.12.13, 15:22
                        Jeszcze rok temu byliśmy razem czekaliśmy na wigilię by patrzeć jak dzieciakom śmieją się oczy na widok prezentów ,potem siedzieliśmy na podłodze budując wieżę z klocków , to jedne z moich ostatnich dobrych wspomnień ,ta radość a za chwilę zawalił się nasz świat .Dziś chcę tylko jakoś przetrwać ,przetrwać te święta i kolejne a może kiedyś odnaleźć radość i nadzieję.Dziś na przekór wszystkiemu życzę Wam wszystkim kochani wszystkiego dobrego ...
                        • karola646464 Re: Wygadać się... 14.01.14, 01:33
                          Kolejna bezsenna noc ostatnio ich przybyło.Siedzę w ciemności i walcze o oddech ...minoł rok ...święta ,nowy rok ...nie jest lepiej jest gorzej bo ja ciągle czekam...poznałam kogoś miłego , ale nie mogę nie chcę się otwierać na nowe znajomości , ja nie jestem wolna , nie akceptuje tej myśli ,nie godze się na to czekam . Coś się dzieje zmieniam się zbyt wiele złego , jestem rozgoryczona , cyniczna , wybuchowa .Wśród ludzi czuje się jeszcze bardziej samotna .Szukam wentyla nowego sposobu na życie , coś tam robię ale bez wiary w powodzenie. Znikam jestem już tylko matką umieram ,On był moim tlenem im dłużej to trwa tym mocniej czuje , jak bardzo był mi potrzebny .Może wraca moja stara przyjaciółka depresja... to dzięki Niemu znalazłam siłę by ją pogonić teraz walczę ale brak mi mojego przyjaciela .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka