paeiii
22.02.13, 22:04
Witajcie! Chciałabym się podzielić z wami problemem jaki mam z moim 19-letnim synem.
Mój syn to na pewno człowiek o dobrym sercu. Uważam, że jest przystojny, inteligentny przez innych może być także odbierany jako ciepłokluch. Na pewno nie zalicza się do grupy chłopaków którzy interesują się samochodami, piciem, papierosami, chociaż te dwa ostatnie towarzyszą mu w małym stopniu w ostatnim czasie. Jest wrażliwy i jak twierdzi nie daje sobie rady w życiu.
U nas w domu pracuje tylko ja. Mąż przez całe życie pije ale nie robi awantur.
Moj syn w podstawówce był bardzo ale to bardzo żywym chłopakiem i wszędzie go było pełno. Można rzec opinią nauczycieli że był lekko nadpobudliwy. Był zdolny, szybko się uczył lecz w pewnym okresie zaczał mieć problemy z nauką. Przede wszystkim chodziło o zaniedbywanie prac domowych i nauki. Twierdzil że to dla niego za dużo materiału w momencie kiedy doszły do nauki 4 dodatkowe przedmioty. Bardzo szybko się zniechęcał i tak zostało do dzisiaj. W gimnazjum nie miał wielu kolegów, a z opowieści większośc wolało byc w większym gronie niż on.. I na odwrót syn twierdził, że praktycznie koledzy rozmawiaja o samych głupotach i męczy go kreowanie na siłę interesującej dyskusji z nimi. Nie twierdzę że był bardziej inteligentny niż inni ale na pewno innego charakteru. Zawsze bardziej dogadywał się z dziewczynami. Ledwo skończył gimnazjum i dostał się do Technikum. W Technikum sytuacja nieco się poprawiła bo syn stwierdzil że poniekąd nauczył się żyć z ludzmi z klasy i ludzmi w jego otoczeniu. Myślę ze lekko obył się w szkole i zorientował się jak rozmawiać z innymi ludzmi żeby się z nimi dogadywać. Jednak jednocześnie od czasu tego uswiadomienia stał się bardzo smutny, zamknięty w sobie.. Rozmawiał tylko ze mną. Dodatkowo podobno czuje od czasu gimanzjum wileką ciężkość na kręgosłupie i męczy się z tym. Byliśmy u lekarza ale on stwierdził że wszstko jest dobrze i że to może być wina odstających łopatek i lekko skrzywionego kręgosłupa. Zalecił fizjoterapię. Syn poszedł tylko raz i powiedział że więcej nie pojdzie. Jakieś 3 lata pojawiły się leki społeczne panicznie bał się jeżdzić autobuesem, metrem i wchodzić dod pomieszczeń gdzie zmuszonym się jest do patrzenia na obcych ludzi.. Powiedział że bardzo boi się ludzkich spojrzeń, że gotuje się w nim i chcę ucieć (z metra prędko nie uciekniesz). Tak jest do dzisiaj. Skończył tylko 2 i pół klasy Techikum i rzucił szkołę bo powiedział że nie da dłużej rady. Płakał często. Wyjechał zagranice do Londynu do pracy.. Wrócił za miesiąc. Potem znowu do Niemiec. Wrócił za miesiac. Następnie do Norwegii na cały miesiąc który odpowiadał sezonowi przy zbiorze malin razem z nowo poznanymi kolegami starszymi z którymi jak twierdzi lepiej się dogaduje. Ostatnio wyjechał do Francji również do pracy.. Wrócił za 3 tygodnie.. Bardzo mocno starałam się go zatrzymac za każdym razem. CHciałam pomóc mu w znalezieniu pracy itp itd. Odrzucał to ładnie dziękując i mówił że on musi uciekac.. Bardzo się boi życia i ucieka od niego.. Przez rok brał leki na depresje gdyż lekarz stwierdził to u niego.. Przerwał branie leków z własnej woli.. Teraz ma 19 lat bez perspektyw siedzi w domu i nie chce myśleć o przyszłości.. Każdy wyjazd dla niego wiązał się z wielką szansą na lepsze życie lecz za każdym okazywało sie to falstartem.. Co mam robić? Syn odrzuca każda moją pomoc. NIe chce isc do pracy do szkoły. Ciągle mnie przeprasza. Bardzo boi się ludzi. POMOCY!