Dodaj do ulubionych

chce sie poradzic...

17.04.13, 21:40
witajcie!
temat jako taki nie jest calkiem rodzinny, ale wiem, ze jest sporo madrych osob, ktore pomoga.

Chlopiec ponad 3,5 roku. od sierpnia zaczal przedszkole.

Nie mowi, tylko tak i nie, mama, tata. nie potrafi sie ubrac, rozebrac, posmarowac kanpki,chodzic po schodach, schodzic z nich.panicznie boi sie nowych rzeczy. kontakt wzrokowy utrzymuje, ale masz odczucie, ze jest patrzy pzrez ciebie. motorycznie rozwoj 12-18miesiecy.

Matka nie widzi, ze z chlopcem jest problem. Maly dostal 30dodatkowych godz. prawie caly etat na jedno dziecko, matka chce skorzystac z tylko 20, w piatki chce miec go w domu, zeby mogli spedzic czas razem. sama nie pracuje i maly jest 5 godz, dziennie w przedszkolu.
nie chce tez, aby syn byl dalej diagnozowany.

Pytanie moze glupie, ale czy myslicie , ze sposob, w ktory traktuje go matka mogl go, az tak niesamowicie opoznic?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: chce sie poradzic... 17.04.13, 21:53
      jesli dziecko nie jest zaburzone, bedzie sie rozwijac w normie dla wieku, niezaleznie od zaniedban opiekunow. Taka konkluzje wyciagnelam kiedys, ogladajac jakis film dokumentalny o dzieciach w domu dziecka, odebranych rodzicom zupelnie niewydolnym wychowawczo. Rodzice nie pracowali, nie stymulowali w zaden sposob rozwoju dzieci, ani o siebie nie potrafili sie zatroszczyc, a co dopiero o dzieci, a te mimo wszystko nauczyly sie mowic, rozwijaly motoryke i generalnie nie odbiegaly od normy dla wieku. Normy, ktore moje dziecko, mimo stymulacji i rehabilitacji od urodzenia, nigdy nie bedzie w stanie osiagnac.
      matka najwyrazniej wypiera ewentualnosc zaburzen rozwoju czy niepelnosprawnosci dziecka.
      Coz... zdarza sie...nic nie zrobisz.
      • sprucexl Re: chce sie poradzic... 17.04.13, 22:02
        czy nic nie zrobie, nie wiem. wiem, ze nie chce, ale nie pomoze mu w zaden inny sposob jak tylko przez to, ze zaakceptuje i przyjmie do siebie, ze cos z nim jest nie tak.
        naprawde moze dostac bardzo duzo pomocy ten chlopiec. logopeda, psycholog, fizjoterapeuta, ale ona nie chce...
        • mokatato1405 Re: chce sie poradzic... 17.04.13, 22:27
          Być może matka boi się tego, ze z dzieckiem coś może być nie tak. Wypiera to i dlatego nie chce korzystać z pomocy bo jest równoznaczne z przyznaniem się do tego, że dziecko ma pewne deficyty.
          Dobrze by było aby porozmawiał z nią ktoś kompetentny, kto delikatnie i rzeczowo naświetli sytuację i przekona ja, że warto.
        • berdebul Re: chce sie poradzic... 17.04.13, 22:31
          A zaniechanie terapii/diagnozy nie może być uznane za zaniedbanie? Nie można zgłosić tego opiece społecznej?
          • mruwa9 Re: chce sie poradzic... 17.04.13, 23:12
            i co zrobi opieka spoleczna rodzinie, gdzi dziecko dostaje jesc i jest ubrane adekwatnie do pogody?
            Zabierze dziecko i umiesci w placowce opiekunczej, gdzie na pewno wszyscy az przebieraja nogami z niecierpliwosci, zeby diagnzowac i rehabilitowac dziecko z zaburzeniami?
            Troche litosci dla samego dziecka...
    • e-kasia27 Re: chce sie poradzic... 18.04.13, 02:07
      A gdzie ty tu widzisz aż takie niesamowite opóźnienie??

      Jedyną rzeczą do której można się przyczepić jest to, że mało mówi, ale i to nie jest aż takim drastycznym odstępstwem od normy w przypadku chłopca.

      To, że trzylatek, a nawet czterolatek nie potrafi się rozebrać, ubrać, posmarować kanapki, boi się schodów i nowych rzeczy, to ma być dowód na niedorozwój umysłowy??

      Jeśli tylko to, co tu napisałaś jest przyczyną tego "diagnozowania", to daj dziecku i matce spokój, chyba że naprawdę zaobserwowałaś jakieś poważniejsze problemy.
      • sprucexl do ekasia 19.04.13, 10:41
        tak 3, 5 nie musi sie sam ubrac, ale jak mu mowisz ubierz spodnie i on patrzy w sufit i wklada w nie reke to juz nie jest ok. jezeli nie jest w stanie podniesc nogi, zeby wlozyc gumiaka, bo zaraz sie przewroci tez nie jest smieszne, ze nie ubiezre skarpetki, ani czapki tez nie. tak, musi umiec chodzic po schodach. ten nietety nie moze bo jego miesnie nie sa na tyle silne, zeby utzrymac ciezar. ani idac na przemian prawa lewa, ani tez idac lewa, lewa czy tez prawa prawa. o schodzenia po schodach na dol nie ma mowy. tak, boi sie nowych rzeczy, nie jest ich ciekawy. nie wejdzie do drewnianego domku na placu zabaw, do samochodu, dwa tygodnie probowalam go przekonac do rowerku( cos dla okolo dziecka 1,5)i udalo mi sie. nie pedaluje, ani nie kieruje nim, za sukces uwazam, ze na niego wsiadl.

        tak 3,5 letnie dziecko powinno samo posmarowac kanapke,onje tylko chleb z serkiem, ala toffi, nic innego nie zje. nie umie trzymac lyzki, zeby zjescplatki z mlekiem, nabic ziemniaka na widelec.

        tak, moze zaczac pozno mowic, ale powinien miec wyksztalcona mowe bierna. ten nie ma. nie rozumie co sie do niego mowi.

        czy to jest dowod na niedorozwoj umyslowy? nie wiem, ale z chlopcem na pewno nie jest dobrze. z matka rozmawilao bardzo duzo osob. niestety ona uwaza, ze zmalym wszystko dobrze.
        wiesz co odpowiedziala kiedy pedagog mowila jej o deficytach malego?
        ale, on jest taki slodki.
        ja juz niestety jestem tym zmeczona. matki nie mam ochoty widziec, ani z nia rozmawiac.
        po prostu ona uwaza, ze z niego nadal jest takie baby( bo jest jego twarz wyglada bardzo dziecinnie i uroczo) niestety za dwa lata ta twarzyczka bedzie musiala zasiasc w szkolne lawce


        • orien Re: do ekasia 19.04.13, 12:12
          Z tego co piszesz, wynika, ze dzieciak ma problemy na plaszczyznie fizjologicznej (problemy z chodzeniem po schodach), jak i mentalnej (problemy ze zrozumieniem informacji, jak i artykuowania dzwiekow). Mlody potrzebuje prawdopodobnie kompleksowych testow, ktore wykaza, gdzie lezy problem. Bo problem jest. Moze to byc cos ze spektrum autyzmu, albo tez i jakas choroba o podlozu czysto genetycznym.

          Z drugiej strony jest matka, ktora wie, ze jest cos nie tak, ale wypiera te informacje skutecznie ze swojej swiadomosci. Czy istnieje jakis sposob wplyniecia na matke by malego zobaczyli specjalisci?
          • sprucexl Re: do ekasia 19.04.13, 12:43
            jest, ale naprawde ostateczny i nie wiem czy ktos bedzie chcial sie go podjac,. mysle, ze mozna ja postraszyc...
        • sofi75 Re: do ekasia 19.04.13, 12:49
          sprucexl napisała:

          > tak 3, 5 nie musi sie sam ubrac, ale jak mu mowisz ubierz spodnie

          - komunikatu 'ubierz spodnie' tez bym nie zrozumiala, mimo ze mam na karku prawie czterdzieche. Co innego 'wloz spodnie'. Sorry - nie moglam sie powstrzymac. Troche szacunku dla mowy ojczystej.

          • sprucexl Re: do ekasia 19.04.13, 13:01
            :-) bede pamietac, zeby wkladac spodnie. nie mieszkam w Polsce i nie uzywam w pracy polskiego. wiem, ze moj jezyk ojczysty nie jest i chyba nie byl idealny. mam nadzieje, ze inni zrozumieli;-) na marginesie tego wkladania- chyba wiele ludzi nagminnie uzywa ubierz, nawet o tym nie wiedzac, sama sie do nich zaliczam.
            • sofi75 Re: do ekasia 19.04.13, 13:17
              "na marginesie tego wkladania- chyba wiele ludzi nagminnie uzywa ubierz, nawet o tym nie wiedzac"

              - tak, wiem. Jest to nagminne na polskich forach. Razem z kolejnym kwiatkiem: "ja nie rozumie" (sorry - nie mam polskich znakow - rowniez nie mieszkam w PL :))
              • sebalda Re: do ekasia 19.04.13, 19:30
                "Ubrać spodnie" jest regionalizmem wielkopolskim. Jak najbardziej do wybaczenia u osoby, która wywodzi się z tamtych regionów i od dłuższego czasu nie mieszka w kraju. Jak czytam coś takiego, to od razu czuję sympatię, bo mama pochodziła z poznańskiego, mam tam liczną rodzinę i mam sentyment do tamtejszych regionalizmów. Gorsze błędy spotykam na forach, oj dużo gorsze.
      • basiastel Re: chce sie poradzic... 19.04.13, 15:23
        Dokładnie, mam te same odczucia. Z tym "diagnozowaniem"opóźnień nie powinni wyskakiwać wszyscy, którym się to podoba. Sama byłam ofiarą takiego diagnozowania.
        Gdy córeczka miała niecałe 2 lata pojechaliśmy ze znajomym małżeństwem na wakacje, parę miesięcy potem na narty. Tym razem też z przyjaciółmi owego znajomego małżeństwa, gdzie była kobieta z wykształceniem psychologicznym ( bo ja psychologiem bym jej nigdy nie nazwała ). Cały pobyt był dla mnie bardzo przykry i doprowadził do zerwania kontaktów z ludźmi. Córeczka nie mówiła za bardzo. Wcześniej byłam z nią u logopedy, ale nie dopatrzyła się w tym problemu. Ci ludzie strasznie na mnie wsiedli. Mówili, że moje dziecko jest opóźnione w rozwoju o co najmniej 0,5 roku i tego się nie da nadrobić, a ja jestem temu winna. Jeden facet był takim specjalistą, że zdiagnozował nawet u córeczki autyzm. Prowadzili te swoje ataki w obecności dziecka, które choć nie mówiło, wiele rozumiało.
        Rok potem udałam się z dzieckiem do poradni psychologicznej i powiedziałam dlaczego przychodzę. Tak naprawdę, to wiem, że późne mówienie może być pierwszym objawem dysleksji i chciałam to ewentualnie wcześnie ustalić, by dziecku pomóc.
        Nawiasem mówiąc, córeczka zaczęła mówić od razu pięknie i ludzie podziwiali to jej mówienie.
        Psycholog wykonała szereg testów i wyszło, że dziecko jest 1,5 roku do przodu. Powiedziała, bym po drodze kupiła małej zabawkę i zmieniła przyjaciół, co też uczyniłam.
        • sofi75 Re: chce sie poradzic... 19.04.13, 15:37
          autorka nie mowi o potencjalnym opoznieniu o pol roku, ale o kilkuletnim.
          Przklad ni przypial ni przylatal.

          "Przyjaciol" wspolczuje.

          Po schodach potrafi wejsc moja poltoraroczna corka.
          • basiastel Re: chce sie poradzic... 19.04.13, 16:42
            A ja mówię o niebezpieczeństwie takich "diagnoz". Ci ludzie orzekli tez przecież autyzm u mojej córci, a jest to ostatnie dziecko, które można by o coś takiego podejrzewać. Co ciekawe, małżonka tego, który "zdiagnozował" autyzm, sama była oceniona w dzieciństwie źle przez psychologa i uważała, że zrobił jej krzywdę, a sama robiła to samo, nie mając nawet żadnego ku temu przygotowania.
            Córeczka ma dziś 14 lat i jest świetnym człowiekiem, bardzo rozwiniętym społecznie. Jest też bardzo zdolna, zero dysleksji. Po prostu, mowa i inne rzeczy rozwijają się u dzieci w różnym tempie i trzeba być ostrożnym, bo łatwo zrobić dziecku krzywdę.
            Ja nie twierdzę, że ten chłopczyk nie ma problemów, może je mieć, ale to powinien określić lekarz. Niepokoi mnie fakt, że ludzie wciskają się w czyjeś życie i uważają, że mają świętą rację, a mogą się bardzo mylić.
            • sprucexl Re: chce sie poradzic... 19.04.13, 17:58
              ale nie mowa tutaj o tym, ze ktos ocenia dziecko na podstawie kilku godzin. ktos, kto sie nie zna, ale ludzie, ktorzy naprawde maja wiedza. matka byla juz na wielu kilkugodzinnych rozmowach z wieloma ludzmi. nie chodzi o to, ze ktos wymysla i robi krzywde matce i dziecku, ale o to, zeby przekonac matke, ze dziecku trzeba pomoc i na ta pomoc powinna sie zgodzic.
              jej tez niestety trzeba pomoc, 3,5 latek to nie niemowlak, ona ma ucieche z tego, ze zmienia mu pieluche na przewijaku.
              • aqua48 Re: chce sie poradzic... 19.04.13, 18:14
                Nie pomożesz komuś na siłę. Możesz matce spokojnie i rzeczowo tłumaczyć, że Twoim zdaniem popełnia błąd, ale decyzja należy do niej. Jeśli jesteś zaniepokojona sytuacją, możesz alarmować odpowiednie służby, opiekę społeczną, służbę zdrowia, ale skoro dziecko chodzi do jakiejś placówki to tam powinni się nim zająć pedagodzy i psycholog. Chyba niewiele więcej da się zrobić.
    • nabakier Re: chce sie poradzic... 19.04.13, 11:22
      Kierować na badania może również placówka szkolna/przedszkolna.
      • sprucexl Re: chce sie poradzic... 19.04.13, 12:03
        niestety to nie w Polsce
        • orien Re: chce sie poradzic... 19.04.13, 12:15
          Jak rozumiem, nie mieszka w Polsce, tak? Jesli to np. UK to bym zglosila do social services, bo mlodego szkoda, a to samo tak z siebie nie przejdzie. a kazde poznienie w rehabilitacji na wplyw na jej wynik i zabiera mlodemu szanse na w miare przyzwoite zycie ...
          • sebalda Re: chce sie poradzic... 19.04.13, 12:31
            Rozumiem, że matka samodzielnie wychowuje dziecko? Nie ma nikogo z rodziny, z kim można by porozmawiać? Babci, ciotki, kogokolwiek?
            Kategorycznie dziecko trzeba zdiagnozować i podjąć terapię. I w ostateczności należałoby tym zainteresować jakieś służby, co niekoniecznie musi skutkować odebraniem matce dziecka, ale wywarciem jakiegoś przymusu administracyjnego.
            Zastanawiam się też poważnie nad samą matką. To nie jest normalna reakcja, to już nie jest wypieranie, to jakaś poważniejsza patologia.
            Straszeni szkoda dziecka:(
        • sofi75 Jesli to nie w Polsce 19.04.13, 12:54
          To nie za bardzo rozumiem.

          W wiekszosci krajow europejskich sa obowiazkowe (czesto bezplatne) regularne kontrole pediatryczne w ciagu pierwszych 3 lat zycia dziecka. Na kontroli z pewnoscia takie opoznienie by wykryto.

          Oczywiscie jest mozliwosc ze:
          - matka na kontrole sie nie zglaszala -> ale wtedy zwykle przychodzi do domu upomnienie, upomnienie a potem mandat
          - matka na kontrole chodzila, ale z zaleceniami nic nie robila -> nie wiem czy tak sie da, z mojego doswiadczenia mecza sprawe do skutku
          - matka jest w kraju nielegalnie (ale wtedy skad to przedszkole).


          Cos tu nie gra ...
          • sprucexl Re: Jesli to nie w Polsce 19.04.13, 13:08
            tak sa. i naprawde przyklada sie do nich duzo wage. niestety nie zareagowali jak powinni.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: chce sie poradzic... 21.04.13, 21:34
      sprucexl napisała:
      > Pytanie moze glupie, ale czy myslicie , ze sposob, w ktory traktuje go matka mo
      > gl go, az tak niesamowicie opoznic?

      Odpowiadając wprost na pytanie, ale mając na uwadze dane jakie Pani podała o dziecku, matka może wpływać na pogłębianie się niektórych zachowań i niedoborów u dziecka poprzez swoją relację z nim. Może chceć dziecko infantylizować, bo takie dzieci lubi. Ale te niedobory, które Pani opisuje są zbyt poważne, aby mogły powstać wyłącznie poprzez zaniedbania wychowawcze czy zaburzenia osobowościowe matki. Poza tym ta matka i to dziecko nie żyją w izolacji i próżni. Są koło nich inni dorośli: przypuszczalnie ojciec dziecka, dziadkowie, lekarze, teraz przedszkolanki.
      Skoro placówka jaką jest przedszkole zapewnia dodatkową pracę z dzieckiem, to czy dla podjęcia tej pracy wymagana jest formalna zgoda matki ? Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że nie. Może trzeba zatem robić to co można aby rehabilitować dziecko, bez właczania w to matki. Jest to włączone jak rozumiem w system przedzkolny. Można przecież w przedszkolu uczyć dziecko ubierać się czy jeść samodzielnie jeśli tu są jakieś deficyty.
      Moim zdaniem trzeba dbać o dziecko. Nikt złośliwie nie stawia trudnych do przyjęcia diagnoz. Może się pomylić , ale to nie jest intencjonalne. Czasem lepiej niedoszacować niż coś zbagatelizować. I zawsze lepiej się mile rozczarować, kiedy stan jest lepszy niż przewidywany. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka