Dodaj do ulubionych

brak emocji w związku

27.05.13, 13:22
Sprawa którą chciałabym opisać, nie napawa optymizmem. Jesteśmy 6,5 roku po ślubie, mamy 3,5 letniego syna. Dziecko jest wyczekane, chciane. Gdy młody miał ponad rok, wróciłam do pracy, dzieckiem zajęła się teściowa, która z nami zamieszkała. Różnie nam się układa, ale generalnie dom prowadzę ja, babcia przygotowuje dla nas co jakiś czas obiad, zwykle w tygodniu. Mąż pomaga w domu w sobotę przez 2 godziny, gdy wyciera wszystkie kurze, zmywa klatkę schodową, balkon i odkurza dywany. Czasem poprasuje, ostatnio nie. W domu przygotowuję obiady, zmywam, myję wszystkie podłogi, sprzątam całą kuchnię, łazienkę, zajmuję się wieczorem pielęgnacją dziecka, posiłkami na wszystkich. Generalnie wiele rzeczy zwłaszcza w tygodniu pracy jest na mojej głowie. Oboje pracujemy. Mąż nie był nigdy bardzo wylewny, właściwie nie mówi że mnie kocha, nie ma czułych gestów, często gdy idzie spać, odwraca się plecami, mało rozmawiamy. Bawi się z synem, ale często przy tej zabawie przysypia lub tak prowadzi rozmowę z dzieckiem że doprowadza je do łez lub wkurzenia (zresztą syn ostatnio ma gorszy okres i wkurza się o wiele rzeczy - łącznie z tym że samochód nie stoi dokładnie tam gdzie powinien). Mama męża jest osobą trudną do rozgryzienia, najlepiej dogaduje się ze swoją starszą córką, której nawet nie staram się "dorównywać" bo mamy zupełnie odmienne charaktery, bywa że powie coś złośliwego, bywa że się nie odzywa. Ale zawsze to mąż tłumaczy tym, że taki ma charakter (dużo w życiu przeszła, w młodości straciła w wypadku męża, mój mąż tatę - jak miał kilka lat, co wg mnie mogło się odbić na jego sposobie wychowania, przez samotną mamę), mąż ma jeszcze sporo młodszą siostrę z kolejnego związku teściowej, ale również tata szwagierki już nie żyje. Nie wiem już jak rozmawiać z mężem. Nawet jeżeli próbuję, to zwykle kończy się moimi pretensjami i milczeniem męża (to nie ciche dni, moje wykrzyczane potrzeby nie są w ogóle komentowane, tak jakby nie było rozmowy na ten akurat temat), mąż mruży oczy w charakterystyczny sposób podczas takich moich monologów, co mnie doprowadza do szewskiej pasji (wewnętrznie) i chłodno, bez emocji stwierdza że nie będzie postępował tak jak ja sobie życzę - gdy mowa o tym jaki są moje potrzeby, że potrzebuję przytulenia, wsparcia, dobrego słowa. On będzie postępował tak jak jest jemu wygodnie i nie będę mu nic narzucała (to wygląda jakbym błagała o emocjonalną litość, o zainteresowanie). Swoje życie uważam za szczęśliwe - to jakie miałam dzieciństwo, jak potoczyła się moja nauka, to gdzie pracuję, jak mam wspaniałego syna, jeszcze do kilku miesięcy wstecz również męża. Stało się coś co powoduje że w naszym związku wieje chłodem. Moi rodzice są, ale rzadko odwiedzają nas, zwykle bardzo krótko, pędzą do swego życia, trochę schorowanego, mam z nimi dobry kontakt. Dobry kontakt mam również ze swoją siostrą, ale obie pracujemy i dość rzadko się spotykamy. Jak rozmawiać z mężem o moich wątpliwościach, żeby nie czuł że coś mu narzucam, żeby się otworzył, bo nawet nie wiem co on myśli o tym naszym życiu. A my idziemy w jakiś ślepy zaułek, a może inaczej nasze drogi się rozchodzą.
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: brak emocji w związku 27.05.13, 14:33
      jeszcze do kilku miesięcy wstecz również
      > męża. Stało się coś co powoduje że w naszym związku wieje chłodem.

      Ja nie całkiem rozumiem problem. Z jednej strony mąż nigdy nie mówił, że kocha, nie był wylewny, z drugiej piszesz, że od kilku miesięcy coś jest nie tak.
      A czy Ty wiesz, jakie potrzeby ma Twój mąż? Czy jak Ty występujesz z prośbami, roszczeniami, to w zamian pytasz męża o jego oczekiwania, marzenia? Jak znam ten typ mężczyzn, on pewnie nic nie mówi, niektórym facetom ciężko to przychodzi, dlatego potrzebują zachęty, na co Cię namawiam.
      Swoje oczekiwania można przedstawiać na różne sposoby. Często jest tak, że czujemy się lekceważone, ale do pewnego momentu cierpliwie czekamy, aż facet sam sie zorientuje. Gdy to nie następuje, zaczynamy się irytować i w najmniej oczekiwanym momencie wybuchamy, a wtedy nasze prośby nie są prośbami, a żądaniami, roszczeniami, pretensjami i awantura gotowa. Nie tędy droga.
      Bliskości nie sprzyja wspólne mieszkanie z teściową. Nie moglibyście oddać małego do przedszkola i spróbować zacząć żyć na własną rękę?
      Piszesz, że mąż zasypia podczas zabaw z dzieckiem, czy on ma ciężką pracę, wstaje bardzo wcześnie, może być przemęczony?
      Pamiętaj, że rozmawiac trzeba umieć, trzeba wybierać na to dobre momenty, nie rozpoczynać w złości. Bo bez DOBREJ rozmowy między Wami się nie ułoży, mąż się nie zmieni, to taki typ, nie wiem, dlaczego dopiero od niedawna zaczęło Ci to tak doskwierać, czy nie należało nad tym pracować wcześniej?
      • 4anne Re: brak emocji w związku 27.05.13, 15:32
        Może rzeczywiście trochę chaotycznie to opisałam, mąż nie był wylewny, ale były gesty czułości, miłości, kwiaty. Dobre słowo, poparcie. Ja go pytam o jego potrzeby, ale on milczy, jakby nie chciał o tym mówić, może mniej takich rozmów było w odpowiednim, jak piszesz momencie. Taki moment jak teraz (czyli oddalania się od siebie, wyraźnego braku zainteresowania, nie odwzajemniania czułych gestów z mojej strony) zdarza się u nas co mniej więcej pół roku od urodzenia syna. Zazwyczaj była poprawa, ale nie jakaś imponująca, widocznie ten mój typ, to już tak ma. Nie robię mu dzikich awantur, wyłuszczam swoje zdanie, choć w zdenerwowaniu, ale on nie komentuje tego oprócz tego, że będzie robił tak jak mu wygodnie, jakby mu nie zależało na tym naszym wspólnym życiu. Mały chodzi do przedszkola na kilka godzin, ale tak dużo choruje, że cieszę się, że jest teściowa, bo po kilku miesiącach podziękowano by mi w pracy, mąż opieki nigdy na dziecko nie brał, ale jak było trzeba na kilka godzin wychodził z firmy, ostatnio jednak w takiej sytuacji oświadczył że musi być na 8:00 i nie szukał nawet innego rozwiązania, a z małym trzeba było iść na badania. Mąż ma pracę umysłową, jest wykładowcą, wstaje pół godziny przede mną, nieraz idzie wcześniej spać niż ja, różnie bywa, ale wg mnie nie powinno być powodu do zasypiania (może go to nudzi, nie wiem), jakiś czas temu zasugerowałam badania, ale propozycja została zironizowana i obśmiana. Nad tym wszystkich pracuję już długo, doskwiera mi bo zaczęły się pojawiać sygnały, że nie rodzina jest dla męża ważna, tylko on sam. Może źle go oceniam, bo moja siostra jest w jeszcze gorszej sytuacji, z mężem wybitnym egoistą robiącym karierę i patrzę naszą sytuację, przez pryzmat jej małżeństwa, które od początku nie jest ani udane, ani szczęśliwe. Nasze takie nie było. Nie ma par idealnych, ale zawsze uważałam, że jesteśmy w życiu dobrymi partnerami, mam w życiu dużo swobody, a jednak czuję że gdzieś tracę mojego męża. Dlaczego jednak to ja mam być zawsze tą pierwszą wychodzącą do zgody, do porozumienia, do rozmowy. Z męża inicjatywy takie rozmowy nigdy nie miały miejsca, czy wyciągając zawsze pierwsza rękę, daję mu do zrozumienia, że to mi bardziej zależy?
    • tully.makker Re: brak emocji w związku 27.05.13, 14:47
      Nawet jeżeli próbuję, to zwykle ko
      > ńczy się moimi pretensjami i milczeniem męża (to nie ciche dni, moje wykrzyczan
      > e potrzeby nie są w ogóle komentowane, tak jakby nie było rozmowy na ten akurat
      > temat), mąż mruży oczy w charakterystyczny sposób podczas takich moich monolog
      > ów, co mnie doprowadza do szewskiej pasji (wewnętrznie) i chłodno, bez emocji s
      > twierdza że nie będzie postępował tak jak ja sobie życzę - gdy mowa o tym jaki
      > są moje potrzeby, że potrzebuję przytulenia, wsparcia, dobrego słowa. On będzi
      > e postępował tak jak jest jemu wygodnie i nie będę mu nic narzucała (to wygląda
      > jakbym błagała o emocjonalną litość, o zainteresowanie).

      No coz, jestem z czlowiekiem, ktory nie ma potrzeby kontaktu, rozmowy, bliskosci... mial na poczatku zwiazku, ale juz dawno mu przeszlo. Moge ci powiedziec, co zalecilam samej sobie - wygladac supe i miec wlasne zycie, sprawy i znajomych. Co pomoglo o tyle, ze czuje sie sama ze soba swietnie, swojego partnera mam w duzej mierze gdzies i mimo 2 dzieci rozwazam calkiem powaznie rozstanie. powtrzymuje mnie tylko fakt, ze ma jednak spory wklad logistyczny w nasze zycie i co tu ukrywac, we dwoje jest latwiej ciagnac ten wozek.

      W zasadzie w tej chwili nie istnieje dla mnie jako czlowiek czy mezczyzna, co jest smutnym kontrastem do wielkiej milosci, jaka nas polaczyla. No to wszystko zapracowal sobie zachowaniem takim, jakie prezentuje twoj maz.

      Czego wam nie zycze, ale ostrzegam. Choc wiem,z e niewlasciwa ososbe, bo ty kontakt i bliskosc chcesz miec, ale do tego trzeba dwojga. Oby twoj maz sie ocknal.
      • verdana Re: brak emocji w związku 27.05.13, 15:08
        A ja zastanawiam sie, czy przyczyną problemów nie jest tesciowa. Dziecko nie jest już malutkie, teściowa sie nim zajmuje i czasem cos robi w domu - ale wobec tego, ze przyjechała, abyś Ty mogła iść do pracy, moze wyobraza sobie, zę skoro ona zastepuje Ciebie - to Ty masz juz poza tym w domu robić wszystko, a nie jej syn. To nie musi być glośno powiedziane, ale Twój maż moze być trochę tak przez mamę nastawiany - skoro ona pomaga żonie, to niech zona coś w tym domu robi.
        Poza tym sporo facetów, mając dwie "panie domu" czuje sie zwolniona z prac domowych. I niestety, z opieki nad dzieckiem takze.
        Poza tym moze mąż ma problemy z wyrazaniem uczuć do zony, gdy w domu jest matka?
        • 4anne Re: brak emocji w związku 27.05.13, 15:43
          Gdy jestem w domu teściowa nie zmywa nawet szklanki, tylko odstawia, nie będę nic sugerowała, bo byłaby obraza majestatu, gdy syn jest z babcią, wszystko jest pomyte, kiedyś było łatwiej bo byliśmy we dwoje, a podział obowiązków był ten sam, teraz doszło więcej bo jest nas już 4, więc mi przybyło (pranie, prasowanie, zmywanie, gotowanie). Co do okazywania uczuć, to można okazywać uczucia, bo przecież teściowa nie krąży za nami po domu, nie śpi z nami w łóżku;) Do swojej mamy mąż ma myślę zdrowe podejście, jakoś specjalnie jej nigdy nie gloryfikował, jak ona na niego się obrazi, albo powie mu coś do słuchu, to też nie wchodzi z nią w żadne specjalne dyskusje, tylko raczej puszcza mimo uszu. Zresztą jak sam powiedział nie jeden raz, on nie będzie dociekał co kto ma na myśli, jak ktoś się nie chce do niego odzywać, nie musi, widać że woli jasne sytuacje, również ze swoją mamą. Nie sądzę aby teściowa nawijała mu makaron na uszy, że nie ma pomagać w domu, to nie taki typ kobiety.
          • sebalda Re: brak emocji w związku 27.05.13, 16:07
            Mnie nie chodziło o wyciąganie jako pierwsza ręki, bo z tego, co piszesz, to raczej Ty zaczynasz rozmowy, ktore przeradzają się w kłótnie, to Ty krzyczysz, a on milczy, więc to nie chodzi o to, kto wyciąga rękę, ale o to, by wreszcie się jakoś porozumieć, dogadać. I to Tobie na tym zależy, jemu ewidentnie nie, dlatego pisałam o wysiłkach z Twojej strony, nie jego. Jemu najwyraźniej na niczym oprócz spokoju nie zależy.
            Ja jednak starałabym się dotrzeć jakoś do niego. Zamiast zasypywać go swoimi oczekiwaniami, próbować w odpowiedniej chwili wyciągnąć od niego, na czym jemu zależy, jak on widzi Wasz związek, czy jest coś, co on by chciał zmienić.
            Jeśli nic nie poskutkuje, może faktycznie skorzystaj z rady Tully, skup się na własnym życiu i rozwoju, może jak on zobaczy, że przestało Ci na nim tak bardzo zależeć, coś zmieni w swoim nastawieniu, a Ty przy okazji się sama wzmocnisz.
            Jest wielu facetów niewylewnych, nieczułych. I powiem Ci coś niepopularnego: ja mam faceta bardzo wylewnego, czułego (dopóki jeszcze było w miarę dobrze między nami), ale tylko zrywami. Między tymi zrywami były dzikie awantury o nic i przemoc psychiczna. A potem znowu miesiąc miodowy i obsypywanie mnie prezentami, kwiatami, wyznaniami. I przysięgam Ci, to jest gorsze. Oddałabym wszystkie miłe chwile za to, żeby nie było też tych bardzo złych, żeby było stabilnie, spokojnie. Wyznania nic nie kosztują, ale jak nie mają pokrycia w rzeczywistości, nie są nic warte. Ważniejsze są czyny i stałe wsparcie, szacunek. My, kobiety, przeceniamy wagę czułych słówek, tak myślę.
            • aqua48 Co Was łączy oprócz powierzchni do mycia? 27.05.13, 17:52
              A mnie jedno uderzyło, opisujesz jaki macie podział obowiązków, co które z Was kiedy myje, a czy macie czas na robienie czegoś wspólnie POZA sprzątaniem, koniecznymi domowymi czynnościami? Czy pozwalacie sobie na przykład na wspólny weekendowy wypad gdzieś z dzieckiem, lub na wspólną kolację we dwoje, bez dziecka zamiast mycia klatki schodowej, czy szorowania łazienki? Jak spędzacie czas kiedy mąż nie przysypia,a Ty nie prasujesz? Macie wspólne zainteresowania, pasje, rozrywki? Chodzicie na wspólne spacery?
              • 4anne Re: Co Was łączy oprócz powierzchni do mycia? 28.05.13, 08:28
                opisuję podział obowiązków, bo jak jedno jest obciążone bardziej i jeszcze to zauważa, to jest wkurzone, to szuka również wsparcia fizycznego zaraz obok psychicznego, wg mnie nie jest to dziwne.
                Tak mamy taki czas, choć to ja zwykle jestem motorem, żeby gdzieś wyjść weekendowo. Mąż jest od organizacji wyjazdów urlopowych dłuższych, na które jeździmy od początku narodzin syna i zwykle są one bardzo udane.
            • jj0909 Re: brak emocji w związku 27.05.13, 19:47
              moj dziesięcioletni mąż też jest inny niż dawniej.
              Ja też się zmieniałam co mi wypomina /od czasu urodzenia dziecka tj 8 lat/.
              Od dłuższego czasu jest tak, ze wyciągam rękę, kajam się o bliskość, rozmowę.
              Czuję się z tym fatalnie.
              Z jego strony jest złość na mnie, zamyka się wtedy, nie rozmawia.
              Jak już uda się wyciągnąć z niego o co mu chodzi to okazuje się, ze ja
              nie robię czegoś tak i tak. I dopiero jak robiłabym cokolwiek tak jak chce on
              to byłaby zgoda.
              I tak koło się zamyka, my się oddalamy, nie ma pytań, zainteresowania, czułości
              z jego strony, nie wspominając o seksie, bo zapomniałam co to jest.
              Nie pociągam go fizycznie, dziecko jest nie takie jakby chciał.
              I tak sobie żyjemy obok, ja zaczęłąm myśleć bardzo często o tym, że potrzebuję
              przyjaciela ............
              • 4anne Re: brak emocji w związku 28.05.13, 08:31
                a ja mam wrażenie, że oboje się zmieniliśmy, to jest naturalne, zdrowie już nie to, obowiązków w pracy więcej, bo każdy ma już większe doświadczenie i pracodawca wymaga. Ale uważam że trzeba się starać.
            • 4anne Re: brak emocji w związku 28.05.13, 08:19
              rozumiem, dziękuję Ci za rady. Masz rację, huśtawki emocjonalne w związku nie są dobre, u nas coś takiego byłoby dziwaczne (biorąc oczywiście pod uwagę to w jaki sposób nasze relacje układały się dotychczas). Myślę, że nie przeceniam wagi czułych słów, od miesięcy nie usłyszałam "kochana jesteś" lub "kocham cię", ale może trzeba bardziej w gestach szukać okazywanych uczuć, pytanie czy takie doszukiwanie się ma sens?
              • aqua48 Re: brak emocji w związku 28.05.13, 08:55
                4anne napisał(a):

                > od miesięcy nie usłyszałam "kochana jesteś" lub "kocham cię", a
                > le może trzeba bardziej w gestach szukać okazywanych uczuć, pytanie czy takie d
                > oszukiwanie się ma sens?

                A może trzeba przestawić się bardziej na mówienie niż na słuchanie i oczekiwanie? Kiedy Ty powiedziałaś mężowi, kochany jesteś, kocham cię? Może on ma jakieś problemy o których nie wspomina, rozmawiacie tak zupełnie szczerze? Opowiadacie sobie o swoich sprawach?
                Z opornymi emocjonalnie facetami często dużą poprawę zyskuje się zaciskając na jakiś czas zęby (związek niestety to nie jest aptekarska wymiana - ja ci to, a ty mi wobec tego w zamian od razu identycznie to samo) i starając się dawać to co chciałoby się otrzymać. Pytasz go na co on ma ochotę, czego oczekuje? Może to głupio zabrzmi, ale mężczyzna tez czasami wymaga noszenia na rękach, przytulania i rozpieszczania. Nawet jeśli obiektywnie wcale na to nie zasługuje :)
                A Ty dodatkowo piszesz, że u Was od pewnego uchwytnego momentu pochłodniało. Może jednak jakieś przykre wydarzenie, o którym mąż nie mówi było tego przyczyną. A od Ciebie zamiast wsparcia dostaje tylko oczekiwania i pretensje? Zastanów się.
                • 4anne Re: brak emocji w związku 28.05.13, 09:16
                  wiesz gdybym sama była chłodna i nieemocjonalna to bym zastanowiła się nad tym, że może to ja w jakiś sposób go odtrącam, ale ja w tej kwestii nie zmieniłam swojego podejścia, owszem mówię mu, że ktoś zrobił mi przykrość, ale raczej nie uzyskuję wsparcia, raczej jest odpowiedź w stylu ironicznym, że pewnie ten ktoś miał rację. Mówię o swoich negatywnych emocjach, ale obdarzam go także w innych sytuacjach pocałunkami, mówię kocham Cię, ale raczej nie słyszę, ja Ciebie też kocham (misiaku), tylko jest mruknięcie, nie ma sprzężenia zwrotnego i nie mówię tu o sytuacjach przy innych dorosłych członkach rodziny.
    • notting_hill Re: brak emocji w związku 27.05.13, 18:31
      Polecam ten wykład Esther Perel, daje do myślenia.
      Zwłaszcza to, że ludzie są najbardziej pociągający z pewnego oddalenia :).

      www.ted.com/talks/esther_perel_the_secret_to_desire_in_a_long_term_relationship.html
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: brak emocji w związku 31.05.13, 09:12
      Bywają osoby, częściej mężczyźni niż kobiety, powściągliwi emocjonalnie. To tak łagodnie mówiąc.
      Powody mogą być różne, ale umiejętności mówienia o emocjach i sposób ich wyrażania czerpie się z wzorców płynących z relacji z ważnymi osobami w dzieciństwie. Być może mąż miał takie wzorce jak prezentuje. Sama Pani pisze o tym jak mąż traktuje relację i komunikację z mamą. Czemu miałby Panią, w tym zakresie oczywiście, traktować inaczej? Tego nie ma w jego"krwiobiegu".
      Pani jest inna i ma w tym zakresie inne potrzeby i inne umiejętności. W kontraście z Panią mąż wypada jeszcze gorzej.
      Nie wiem czy w istocie jego zachowanie świadczy o braku uczuć do Pani. Może trzeba przyjąć taką cechę męża i nie uznawać jej jako obróconej przeciwko sobie. I dalej być dla niego czuła skoro tak Pani czuje. To go też będzie czegoś uczyć. 6,5 roku ei nauk w małżeństwie to nie zbyt dużo. A w związku z tym jest nadzieja. Agnieszka Iwaszkiewicz


      • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 09:29
        Meza, ktory na potrzeby zony reaguej wrogoscia - potrzeby, dodajmy to, w sumie drobne, na pewno bedzie mozna mnostwa rzeczy nauczyc.
        • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 10:57
          Tully, nie na potrzeby, a na pretensje, zarzuty.
          Ja rozumiem złość i bezsilność autorki. Rozumiem, że ją boli chłód męża. Ale na to jest tylko jeden sposób - zmienić sposób komunikacji.
          Brzmi banalnie i prosto, a wbrew pozorom jest to trudne.
          Bo najpierw trzeba umieć rozpoznać swoje emocje-nie tylko samą złość- potem rozpoznać swoje potrzeby, wyrazić je w odpowiedni sposób a na koniec trzeba się liczyć z odmową.
          Bo tak naprawdę sami jesteśmy odpowiedzialni za zaspokojenie własnych potrzeb. I większość z nich możemy zaspokoic sami, ale są takie, jak zrozumienie, wysłuchanie, czułość, bliskość, do których trzeba drugiej osoby. I trzeba przyjąć, że ta druga osoba ma prawo odmówić, tak jak i my mamy prawo odmówić.

          Pretensje i złość działają destrukcyjnie na związek, wiem coś o tym. Tu nie chodzi o to, kto ma rację, a o jakość wspólnego życia. Gdy zaczynamy się komunikować z szacunkiem, unikając ocen, krytyki, kwantyfikatorów, gdy mówimy o naszych uczuciach, potrzebach w pierwszej osobie, zmienia się odbiór. To już nie jest atak, to jest komunikacja.

          Autorko, poczytaj o dobrej komunikacji, polecam też książkę Komunikacja bez przemocy. Masz dzieci, na pewno docenisz wskazówki w niej zawarte.

          Ja wiem, że starać się musza obie strony, że każda ze stron czuje się skrzywdzona itd, ale ktoś musi zacząć. I najlepiej zacząć od siebie.

          Ze swojej strony dodam, że zmiana sposobu komunikacji spowodowała olbrzymią zmianę w moim życiu, więc chyba warto spróbować:)
          Aha, nie wiem, czy zwracacie uwagę (to do wszystkich forumek mających kłopoty z mężem), co pisze Aqua48. Ona ma bardzo duzo racji jesli chodzi o mężczyzn. To jest właśnie klucz, zrozumienie, że facet to człowiek, ale nie kobieta, nie ja, nie moje przedłużenie czy druga połowa. To ktoś, kto ma zupelnie inne spojrzenie na świat, inne poglądy, priorytety, potrzeby, zainteresowania, oczekiwania co do związku czy dzieci. Warto poznać ten męski świat, wiedzieć jak działa, o co w nim chodzi. Uniknie się w ten sposób wielu nieporozumień.
          • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 11:03
            Nie zgadzam sie tu z toba calkowicie. Kombinacja wzorcow wyniesionych z domu ( moja nietesciowa wspominal mi kiedys, ze tesc potrafil sie do niej nie odezwac ani slowem przez tydzien - nie dlatego, ze byli pokloceni czy cos, po prostu nie mial nic do powiedzenia) i cech osobowosciowych - wiekszej introwertycznosci + czasami jeszce mizogini - o czym ciekawym mozna rozmawiac z "baba" powoduje, ze mozesz sie zesrac w kwestii metod komunikacji i nie osiagniesz nic.

            Dodam, ze zniektorymi innymi mezczyznami jakos udawalo mi sie normalnie komunikowac.

            Niestety, bywa ze ludzie sie nie dopasuja pod wzgledem osobowosci, czy poziomu podstawowych potrzeb. Mozna sie meczyc z kamieniem do dna - przez cale zycie, az do smierci. Albo realistycznie uznac, ze skoro bez zaspokojenia pewnych potrzeb nie ma dla nas nmowy o szczesciu, to trzeba tego szczescia poszukac gdzie indziej.
            • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 11:13
              Mówisz o swoim mężu?
              Tully. A tak szczerze, czego byś chciała? Chcialabyś żeby był taki jak na poczatku związku, żeby się zmienił w .., czy chcesz się rozstać?
              Bo chyba się miotasz. I jest w Tobie masa złości. Nie twierdzę, że bez powodu, absolutnie. Ale jesteś na tyle inteligentną osobą, że powinnaś wiedzieć, że albo zaczynasz działać, czyli: rozstanie lub terapia dla par, praca nad sobą, albo czekasz sobie dalej na cud, który nigdy nie nastąpi.
              Masz pod górkę, owszem, ale coś Cię do tego faceta przyciągnęło, coś Was łączyło. Więc co robisz? Trwasz w piekle czy działasz?

              A dobra komunikacja jest podstawą dobrego związku, sama się kiedyś o tym przekonasz, czego Ci szczerze życzę:)
              • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 11:24
                > A dobra komunikacja jest podstawą dobrego związku, sama się kiedyś o tym przeko
                > nasz, czego Ci szczerze życzę:)

                A czy ja to neguje? Ja sie calkowicie zgadzam, dodam nawet, ze jest istota zwiazku. Tyle, ze nie z kazdym da sie taka komunikacje osiagnac, nawet jesli jedna strona prezentuje wysokie umiejetnosci komunikacyjne. to jedna z tych dziedzin, gdzie niestety potrzebne sa 2 strony. I nie pisz mi, ze stosujac dobre wzorce, mozna partnera podciagnac. Bo mowiac kolokwialnie, wyzej dooopy nie podskoczysz, a gdy zmagasz sie, jak watkodajka z kombinacja braku umiejetnosci i potrzeb polaczonych z potrzeba udawadniania, ze ma sie wladze - chcesz tego - no to wlasnie nie dostaniesz, to IMHO pozamiatane. Ludzie ktorzy maja w zwyczaju toczyc walke o wladze i wykorzystujacy sytuacje, w ktorej druga strona komunikuje swoje potrzeby , do toczenia takiej walki niestety rzadko rokuja sznase na zmiane, nawet podczas terapii.

                Oczywscie, niech dziewczyna probuje. Dziecko jest jeszcze male, logistyka latwiejsza i tesciowa nie do przecenienia, ale tez niech nie zaklada, ze cuda sie zdarza. Cuda to w kinie.
                • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 11:43
                  > A czy ja to neguje? Ja sie calkowicie zgadzam, dodam nawet, ze jest istota zwia
                  > zku. Tyle, ze nie z kazdym da sie taka komunikacje osiagnac, nawet jesli jedna
                  > strona prezentuje wysokie umiejetnosci komunikacyjne. to jedna z tych dziedzin,
                  > gdzie niestety potrzebne sa 2 strony.

                  A próbowałaś?:)

                  Bo negocjacje to nie to samo co komunikacja w związku.
                  Ja się u męża autorki walki o władzę nie dopatrzyłam. Raczej reakcji na wyrzuty i pretensje.
                  Szyderczy ton, mrużenie oczu, nie zrobię tego, bo nie, na złość Tobie, to często krzyk rozpaczy, a nie walka o władzę. Albo krzyk dziecka.
                  Nie nalezy sądzić po pozorach. Trzeba spróbować, samemu się zmienić, dać szansę drugiej osobie na zmianę, a jesli ona nie nastąpi, wtedy podjąć ostateczną decyzję. A nie uprzedzać fakty.
                  Bo pozory mylą:)
                  • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 11:55
                    Najzabawniejsze jest to, ze ja w zyciu zawodowym jestem ( inter alia) specjalistka od komunikacji miedzykulturowej), nie chwalc, sie, raczej skuteczna. No ale nikt nie jest prorokiem we wlasnym kraju.
                    • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 12:04
                      Domysliłam się, i domyslam się też, że strategia unikania niewygodnych pytań weszła Ci mocno w krew:) Ja nie pytam, po to by zaspokoić ciekawość, tylko po to, by mieć szerszy obraz. I np. po to, byś zastanowiła się, czy we własnym związku odpowiednio się komunikujesz. Śmiem twierdzić, że nie bardzo:) Przekazujesz informacje, które mają dać efekt. Jesteś zadaniowa, ma być akcja-reakcja. Bo przecież powiedziałaś wprost, o co Ci chodzi i czego oczekujesz. W związku to tak nie działa, to nie przedsiębiorstwo.
                      • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 12:06
                        A myslisz, ze w przedsiebiorstwie tak to dziala? rzeczywiscie, w niektorych krajach tak. Ale u wiekszosci ludzi - nie. I nawet jesli masz nad nimi wladze, to mozesz ich tylko pociagnac za soba, a nie kazac im isc.
                        Tylko ze do tego niestety sa potrzebne jednak wspolne cele i wartosci, zwlaszcza te ostanie.
                        • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 12:10
                          Jesli dla męża wartością jest posiadanie rodziny, pełnej, to jakiś wspólny cel macie. I na tym trzeba budować.
                          • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 12:52
                            No wlasnie... Ja nie wiem czy dla mnie wartoscia jest jakakolwiek rodzina, byle pelna. Raczej nie. Dobra rodzina, tak.
                            Dodatkowo, przywiazuje bardoz duza wage do jakosci rodzicielstwa - tu sie z chlopem na gruncie teoretycznym zgadzamy. Ale przywiazuje tez wage do jakosci relacji w parze, i tu juz wspolnoty nie ma.

                            Mam wrazenie, ze to jeden z gruntow sporu, bo chlop w zasadzie problemu nie widzi - wzorce rodzinne, o ktorych pisalam wczesniej, mowia mu, ze w rodzinie nie trzeba rozmawiac, podejmowac wspolnie decyzji, ani inwestowac w jakosc relacji miedzy doroslymi. Wprawdzie malzenstwo moich rodzicow nie bylo, i nie jest odealne, ale na gruncie komunikacyjnym uwazam, ze radzili sobie calkiem przyzwoicie, zwlaszcza ,iedy patrze na to z mojej dzisiejszej perspektywy.
                            • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:05
                              Nie ma, bo między Wami jest rywalizacja. Kto jest mądrzejszy, kto ma władzę...
                              W takich związkach jest zazwyczaj niezaspokojona potrzeba uznania i akceptacji. Nie zaspokajacie jej nawzajem i oboje czujecie głód. Dopominacie się uznania zasług poprzez dyskredytowanie przeciwnika. Daleko się na tym nie zajedzie.

                              Ja mam taki sam punkt widzenia, jak TY, jesli chodzi o rodzine, relację. Tylko na samej jakości rodzicielstwa się bliskosci nie zbuduje. Paradoksalnie, dzieci uczą się przez przykład. Będą się tak samo komukować, jak Wy. Będą waszym lustrzanym odbiciem. W taki sam sposób będą wyrażać niezaspokojone potrzeby, dopominać się uznania.
                              Dlatego warto najpierw popracowac nad relacją, bo gdy ona będzie udana, będzie bliskość i właściwa komunikacja, problemy z dziećmi staną się duzo mniejsze, aż do zaniku.
                              • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:15
                                Podam ci przyklad:

                                Mowia dokladnie to samo, co ty napisalas:

                                Tylko
                                > na samej jakości rodzicielstwa się bliskosci nie zbuduje. Paradoksalnie, dzieci
                                > uczą się przez przykład. Będą się tak samo komukować, jak Wy. Będą waszym lust
                                > rzanym odbiciem. W taki sam sposób będą wyrażać niezaspokojone potrzeby, dopomi
                                > nać się uznania.

                                Chlop oswiadcza: To nieprawda!!!!! Tak nie jest!!!

                                Pytam go: Dlaczego tak uwazasz?

                                Odpowiedz: Bo WIEM!!!! A ty mi wciskasz kit, ktory jest dla ciebie wygodny, i to na jakiej podstawie.

                                Otwieram usta i zaczynam mowic: Sa rozna badania naukowe...

                                Chlop przerywa: No wlasnie to jest problem z toba, ze nie masz wlasnego zdania, tylko kierujesz sie bzdurami, ktora gdzies wyczytasz!!!!!!

                                Ja: rybi pyszczek i walcze o tlen.

                                Jak rozmawiac z kims, kto nie ma podstawowej wiedzy i dowiedziec sie nie chce?
                                • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:24
                                  Przechodziłam przez to samo, dlatego kompletnie mnie nie szokuje to, co piszesz.
                                  Stosujesz presję. Bardzo Ci zalezy, więc próbujesz na wszelkie sposoby. Zalezy Ci juz bardziej na dobrym wychowaniu dzieci niż na relacji, ale wiesz, ze nie da się tego aspektu pominąć, więc próbujesz dalej.
                                  On może się czuć atakowany, zaszczuty wręcz oczekiwaniami i wymaganiami. On czuje, ze masz o nim kiepskie zdanie. Dlatego się broni. Śmiesznie, nieadekwatnie, ale tak jak umie. Bo czuje się atakowany, bo sądzi, że Twoim zdaniem to jego wina.
                                  Mogę tak długo....:)
                                  Tully, zrobisz jak uważasz, tak czy inaczej.
                                  Albo dopuścisz do świadomości myśl, że trzeba zmienić sposób komunikacji na inny, zaprzestać presji, na razie w ogóle odpuścić, póki Twoja świadomość się nie zmieni. Albo będziecie dalej ze sobą walczyć, a bezsilność Cię zniszczy.
                                  • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:38
                                    Odpuscilam na ponad rok.

                                    Co odpuscilam, to sie zapuscilo tak, ze chyba juz tylko do wyburzenia sie nadaje.

                                    U nas odpuszczenie nie dziala - daje tylko chlopu alibi, ze mozna zyc bez tych kretynskich rozmow, wspolnych decyzji i wspolnych strategii wychowawczych.
                                    Psycholozki wszystkie sa idiotkami takimi samymi jak ja (no dobra, to od DWA rzeczywiscie byloa idiotka)
                                    Cjhociaz ma przed oczami dowody, jak to dziala na dzieci, to potrzeba postawienia na swoim i wiedzenia lepiej jest silniejsza niz milosc do dzieci. O mnie nie juz nie wspominajac.
                                    • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 21:43
                                      Ty tez masz ogromną potrzebę postawienia na swoim.
                                      Zazwyczaj irytują nas u innych te cechy, które sami posiadamy.
            • blond_suflerka Re: brak emocji w związku 31.05.13, 11:18
              No tak ale tego nigdy nie wiesz nie sprawdziwszy czy dana osoba otworzy się i odnajdzie przyjemność w czułościach na przykład czy jest to kwestia zupełnie nie do przeskoczenia. Przecież osoby z którymi jesteśmy blisko zmieniają nas a może nie tyle zmieniają co pozwalają uruchomić pewne nasze uśpione, nieznane dotąd części. To dotyczy różnych kwestii.
              Nie można powiedzieć, że jest się takim jakim się jest i już nigdy żadna zmiana nie nastąpi. Życie generuje zmiany, tego nie da się ominąć.

              No ale zgodzę się z tym, że jeżeli dany osobnik jednak nie jest w stanie dać kobiecie czegoś czego ona potrzebuje i jest to potrzeba nie do zrealizowania gdzie indziej to chyba trzeba zawalczyć o siebie i szukać kogoś innego.
              Poza tym jest też różnica czy w danym związku kiedyś było ok i po latach zrobiło się oschle i chłodno czy ten człowiek był taki od zawsze. Jeśli bliskość kiedyś była to najprawdopodniej została zaniedbana i zawsze jest szansa, żeby ją odbudować.
              • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 11:58
                Ja ososbiscie uwazam, ze trudno jest odbudowac cokolwiek bez szczerego zaangazowania obu stron. Nie, nie mowie, zeby nie probowac. Tylko ze takie proby czesto jeszcze bardziej umacniaja roszczeniowa postawe 2 strony - jesli sie starsz, to ja laskawie to przyjme, a jak bedziesz sie starac choc troche mniej ( bo masz trudny okres w pracy, albo PMS) to strzele focha i obarcze cie wina.

                generalnie, o ile mam gleboka wiare w teorie systemu i mozliwosc wprowadzania zmian systemowych, goraco zachecam do refleksji, jakie dzialania podjac, zbey uzyskac te pozadana zmiane.
                • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 12:08
                  I ta wypowiedź świadczy o tym, że nie jesteś świadoma, o jakiej komunikacji mowiłam.
                  To nie ma być poddaństwo, oddanie władzy, oto ja panu i władcy stopy całuję:D
                  Żadne tam starania się.
                  Po prostu inne konstruowanie zdania. Wyrażanie tego samego, co dotychczas, tylko innymi słowami. Bez potulności, przymilania się. Nie. Z szacunkiem, ale dla własnych potrzeb i dla siebie również.
                  • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:00
                    Mi tez nie o potulnosc i przymilanie sie chodzilo. Ale jesli pozwalamy, by jedna strona przejela odpowiedzialnosc za bliskosc, czy za stwarzanie okazji do tej bliskosci, czy w ofdole odpowiedzialnosc za jakis aspekt funkcjonowania zwiazku, to nie budujemy udanej przyszlosci dla obojga ludzi. To nie jest tak jak z podzialem obowiazkow domowych: ty zmywasz, ja piore. Z bliskoscia tak sie nie da.

                    Oczywiscie, moze byc tak, ze autorka watku podziala i maz wyjdzie naprzeciw. Szczerze tego zycze. jednak poki co pozwole sobie jednak byc nieco sceptyczna, a przynajmniej zalecac rozwage w stosowaniu tego srodka.
                    • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:08
                      Odpowiedzialność bierze się za siebie i za swoje działania. A nie za reakcję drugiej strony.

                      I warto o tym nie tylko wiedzieć, ale i tak mysleć i czuć.
                      • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:18
                        Przeczysz sama sobie.

                        Kilka razy w tym zwiazku piszesz, ze watkodajka czy ja ponosi odpowiedzialnosc za sposob dzialania partnera przez swoj sposob komunikacji. Idac tym tropem, nalezaloby oczekiwac, by partner zachowywal sie odpowiedzialnie i dojrzale, oraz komunikowac skutecznie i z szacunkiem niezaleznie od bzdur, jakie wyglosze.
                        • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:29
                          Nieprawda, wyciągnęłaś nieprawidłowe wnioski. Nigdzie nie napisałam, że
                          ze watkodajka czy ja ponosi odpowiedzialnosc
                          > za sposob dzialania partnera przez swoj sposob komunikacji.
                          • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:43
                            Proponuje, zebys wziela odpowiedzialnosc za swoj przekaz, powaznie.

                            Zeby ci przytoczyc przyklady, musialabym skopiowac chyba wszystkie twoje wypowiedzi w tym watku.

                            Akceptuje, ze moglo to nie byc twoja intencja, ale tak wlasnie wyszlo.
                            • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:51
                              Proponuje, żebyś zmieniła ton wypowiedzi.
                              Akceptuję to, ze nie było Twoją intencją zdyskredytowanie mnie, jak i to, że kieruje Toba zlość.
                              Ale skoro mowa o odpowiedzialności, to ja nie biorę odpowiedzialności za wnioski, jakie wyciągasz z moich wypowiedzi.
                              • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:56
                                Widzisz, emocje jednak sa. Ich wyrazanie nie jest jedka przez ciebie akceptowane, chyba ze w ramach, jakie ty wyznaczysz.
                                Jako nadawczyni komunikatow na forum, ktore traktuje o bardzo trudnych i emocjonalnych sprawach, masz obowiazek jednak brac pod uwage, co piszesz i w jaki sposob. Bo jak na razie to jednak widac, ze jak pisalam wyzej, najtrudniej zastosowac wlasne nauki do siebie samej. Przyznajesz sobie prawo do oceniania komunikacji innych ludzi,ale nie widzisz, ze sama zakalapuckalas sie w sprzeczne przekazy. I ok. Potrzeba byc moze czasu i dystansu, zeby to ocenic.
                                • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 14:34
                                  Nie Tully, to jest Twoja interpretacja, znowu.

                                  Tobie obowiązek, kontrola i odpowiedzialność przysłaniają wszystko inne.

                                  Ja nie mam ani obowiązku, ani prawa kogokolwiek oceniać. Chciałam tylko, żebyś mnie dobrze zrozumiała, ale się nie udało jak widać. Być może winna jest forma komunikacji.
                                  Masz prawo okazywac emocje, ale Twoją rolą jest okazać je konstruktywnie . A moją, nie brać ich do siebie, ale jednoczesnie wyznaczyć granice, rozumiesz?

                                  Nie uważam się za krynicę mądrości, dzielę się jedynie tym, co sama otrzymałam. Może czasem moje slowa brzmią zbyt autorytarnie, jesli tak, to przepraszam.
                                  Niemniej jednak, nie odpowiadam za to, jak interpretujesz to, co piszę.

                                  Jeszcze raz spróbuję wytłumaczyć, może faktycznie gdzies popełniłam błąd. Relacja to nie miejsce na wine i karę, relacja to nie miejsce na walkę przeciwko komuś, o władzę, o cokolwiek. Komunikacja to narzędzie. Jesli źle się komunikujemy, umniejszamy, atakujemy jesteśmy odpowiedzialni za swoje zachowanie. Właśnie za to umniejszanie, za atak, za walkę. Ponosimy odpowiedzialność za własne zachowanie względem partnera. I to miałam na myśli, a nawet wielokrotnie to podkreślałam.
                • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 12:32
                  A poza wszystkim, Tully, to zdaje się, że oboje macie problem z unikaniem bliskości.
                  Boisz się, ze jak sie otworzysz, zostanie to wykorzystane przeciwko Tobie. No i oddasz w ten sposób "władzę" w ręce "przeciwnika".
                  W zwiazku nie ma miejsca na władzę, walkę i wykorzystanie.
                  Owszem, gdy partnerzy sa pogubieni, nie znają siebie, podświadomie stosują takie metody. Bo kiedyś one działały, były skuteczne, np. w stosunku do rodziców. Albo dzieki temu chronili się przed zranieniami. Ale podstawą jest uświadomienie sobie jakie mechanizmy mną kierują, co chcę osiągnąć i czy robię to właściwymi metodami (podstępem, presją, czy otwartą komunikacją).
                  • zuzi.1 Re: brak emocji w związku 31.05.13, 12:44
                    W pełni zgadzam się z pade. Tylko Tully trudno będzie zmienic metody komunikacji z uwagi na wrodzone cechy osobowosciowe. Tully jest mentalnie szefową, konkretną i inteligentną babką, a facet niestety nie dorasta do tego poziomu, co może dodatkowo frustrowac i zniechęcac do jakichkolwiek zmian metod komunikacji. No bo skoro facet nie dorasta, to po co się starac i tak nie "zajarzy" i nic się nie zmieni, więc po co marnowac czas. Tully, jeżeli podejmiesz decyzję o rozstaniu, następnym razem poszukaj sobie partnera, który jest CO NAJMNIEJ na podobnym poziomie intelektualnym co Ty. Cięzko żyje się z kimś, kto intelektualnie nie dorasta, a gdy przepasc jest duża, to już w ogóle dramat.
                    • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 12:56
                      Niewiele jest osob, ktore dorastaja. Pisze to bez zarozumialosci, tylko realistycznie.

                      Ale jestem pod wrazeniem twojej przenikliwosci. Tak mamy blokade pod tytulem: jesli ty cos robisz w pewiemn sposob, to ja bede robil odwrotnie, bo jeszcze bym przyznal, ze jestes madrzejsza ode mnie. Ulubione powiedzenie: nie stosuj na mnie swoich medod zarzadzania ludzmi ;-) Doszlo do tego, ze kiedy mowie prosze i dziekuje, to uwaza to za atak na siebie ;-)
                      • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 12:58
                        Tylko Tully, wiedza, inteligencja, rzutkość, to nie wszystko. Na tym się związku nie buduje. I uwierz mi, wiem, co mówię.

                        Jest jeszcze coś takiego jak inteligencja emocjonalna.
                        • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:09
                          No wiem co to jest inteligencja emocjonalna. Trenuje w tym ludzi ;-)

                          feedback jaki slysze w innych okolicznosciach jest taki, ze mi wychodzi - tyle ze te inne sytuacje polegaja na tym, ze obie strony CHCA sie dogadac.
                          • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:27
                            Aaaa i jesteś rewelacyjna w unikaniu okazywania emocji. Cos mi tu zgrzyta:)
                      • zuzi.1 Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:02
                        No, czyli facet ma przy Tobie OGROMNE kompleksy. I widząc, że mocno odstaje, a Ty go jeszcze wgniatasz w ziemię, dostaje amnezji i zamiast rozwijac się i współpracowac, to się cofa.
                        • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:07
                          No staram sie usilnie go nie wgniatac w ziemie. Ale z mowienia prosze i dziekuje nie zrezygnuje ;-)

                          Powaznie: czy ja mam brac na siebie odpowiedzialnosc za kego kompleksy? Czy nie mam wystarczajacej ilosci wlasnych? Moglabym swoimi problemami obdzielic kilka osob. Nie chce jeszcze cudzych i nie wierze w kombinacje partnera i terapeuty.
                          • zuzi.1 Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:17
                            No, właściwie to odpowiedzialności za jego kompleksy brac nie musisz, ale musisz sobie z tego zdawac sprawę i wiedziec, że te kompleksy rzutują na to jak on reaguje na to co mowisz, o co prosisz itp. Te kompleksy zniekształcają to co on słyszy od Ciebie i jak na te słowa w związku z tym reaguje.
                            • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:34
                              No zdaje soebie sprawe. Az za dobrze.

                              Tylko powiedz, co z tego wynika? Czy mam prawo oczekiwac, by moj partner pracowal nad swoimi kompleksami? Czy slusznie oczekuje, zeby ktos, kto nie ma nogi podlaj dzialania, zeby sobie zalatwic proteze (chetnie pomoge w takiej INICJATYWIE), zamiast wisiec mi na szyi, i jeszcze miec pretensje, ze ja ma 2 nogi?

                              Albo zeby przyznal sie przed samym soba, ze nie chce zyc z osoba dwunozna i poszukal sobie ktgos, kto tez nie ma jednaje nogi, albo nawet nie ma 2?
                              • zuzi.1 Re: brak emocji w związku 31.05.13, 15:06
                                tully makker napisała:"No zdaje soebie sprawe. Az za dobrze.
                                Tylko powiedz, co z tego wynika? Czy mam prawo oczekiwac, by moj partner pracowal nad swoimi kompleksami? Czy slusznie oczekuje, zeby ktos, kto nie ma nogi podlaj dzialania, zeby sobie zalatwic proteze (chetnie pomoge w takiej INICJATYWIE), zamiast wisiec mi na szyi, i jeszcze miec pretensje, ze ja ma 2 nogi?"

                                Masz prawo oczekiwac...oczywiscie, tylko z facetami jest zazwyczaj tak, że im się wydaje, że oni żadnych kompleksów nie mają, a nawet jeśli im gdzieś przemknie taka myśl przez głowę, to skryją ją glęboko w sobie i szybko o niej zapomną, a już na pewno nie przyznają się do tego przed partnerką słownie i nie potwierdzą tego, poprzez przyznanie się, że muszą nad tym pracowac...Ja Cię doskonale rozumiem i Twoje oczekiwania, ale tak się z niektórymi męzczyznami nie da. Szczególnie własnie nie da się z tymi, którzy mają niskie poczucie własnej wartosci wyniesione z dzieciństwa, które dodatkowo jest obniżane jeszcze przez inteligentną, racjonalną, zadaniową i wymagającą partnerkę. Tacy Panowie odbierają takie zachowania jak Twoje (jak najbardziej racjonalne zachowania) jako ZAMACH NA SWOJE MĘSKIE EGO. I wtedy dopiero zaczynają się jazdy, bierne opory, brak współpracy, udawanie idioty i wsadzanie kobiety na miny, tak, żeby jej pokazac gdzie jest jej miejsce. Tacy panowie czują się urażeni takimi zachowaniami i traktują tak zachowującą się partnerkę jak potencjalnego konkurenta, rywalizują z nią, podśmiewają się po cichu z szopek, które jej urządzają itd. Na takiego faceta potrzeba cierpliwosci, spokoju, obniżenia mu wymagań, odpuszczania wielu spraw, przymykania oczu gdzie trzeba, udawania głupszej niż się jest, podkreslac jego zalety, unikac mówienia o wadach, generalnie wile rzeczy odpuszczac po to aby DOWARTOŚCIOWAC JEGO zaniżone EGO. Po jakimś czasie takich zachowań, taki człowiek może poczuc się bezpieczniej i może zacząc się normalniej zachowywac, tj. nie traktowac partnerki jak konkurenta czy wroga i nie stosowac w konsekwencji biernego oporu.
                                • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 15:16
                                  Na takiego faceta po
                                  > trzeba cierpliwosci, spokoju, obniżenia mu wymagań, odpuszczania wielu spraw, p
                                  > rzymykania oczu gdzie trzeba, udawania głupszej niż się jest, podkreslac jego z
                                  > alety, unikac mówienia o wadach, generalnie wile rzeczy odpuszczac po to aby DO
                                  > WARTOŚCIOWAC JEGO zaniżone EGO. Po jakimś czasie takich zachowań, taki człowiek
                                  > może poczuc się bezpieczniej i może zacząc się normalniej zachowywac, tj. nie
                                  > traktowac partnerki jak konkurenta czy wroga i nie stosowac w konsekwencji bier
                                  > nego oporu.

                                  To ja pasuje. Powaznie.
                                  • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 15:22
                                    nie poddawaj się:) ja się akurat z tą wypowiedzią Zuzi nie zgadzam
                                    oszalałabym, gdybym się miała cackać z facetem jak z jajem i manipulowac nim, niee, to nie dla mnie
                                    • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 15:26
                                      Nie no, wiadomo, ze tak sie zyc nie da. To jest podejscie z serii mezczyzna moze jest glowa, ale kobieta szyja, organiicznie mi obce ze wzgledow aksjologicznych.
                          • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:17
                            Nie masz brać.
                            Możesz, nie musisz, a możesz, sama zdecydujesz, spojrzeć innym okiem na partnera i zauważyć, ze ma coś, czego Tobie brakuje. Docenić go za to. I odnosić się z szacunkiem, jak do każdego człowieka.
                            Z tego co piszesz, wynika, że masz męża za głupka, przemysl sobie, czy nie okazujesz mu tego werbalnie i niewerbalnie, nawet nieświadomie.
                            Żaden facet, który czuje, że zona uważa go za idiotę, nie doceni zony za jej wkład finansowy w małżeństwo, inteligencję czy ogólna zaradność.
                            Odwróć sytuację i przemyśl, czy gdybyś Ty była na jego miejscu, gdyby on był tym "bystrzejszym", utrzymywałby rodzinę i dawał Ci to odczuć, okazywałabys mu akceptację i uznanie?
                            • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:50
                              No slusznie uwazasz, ze mam swojego partnera za glupka. Istotnie tak jest.

                              Nie chce przytaczac przykladow, bo nie chce ani go kompromitowac ponad miare, ani umozliwic komus rozpoznania go w necie, ale uwierz mi, mam bogata kartoteke jak najbardziej faktycznych dowodow, ze moj partner w szeregu dziedzin, poczawszy od swojego zycia zawodowego, finasowego, relacji z ludzmi, nie wspomihnajac juz o zyciu rodzinnym, postepuje jak kompletny glupek.

                              Naprawde, na taka wlasnie opinie zapracowal latami tytanicznego wysilku. Wszelkie moje starania, by darzyc go szacunkiem, cenic jego wklad w rodzine czy w spoleczenstwo byly systematycznie przez niego niszczone. Jakiekolwiek okazywanie mu podziwu czy uznania powodowalo, ze natychmiast zaczynal w tej dziedzinie dzialac samodestrukcyjnie, przy okazji destrukcyjnie dla reszty rodziny i dla moich pozytywnych emocji.
                              • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:53
                                No i czego od niego oczekujesz? Żeby przestał być głupkiem?

                                Ty naprawdę nie masz sobie nic a nic do zarzucenia?
                                • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 14:01
                                  Mam sobie taka liste rzeczy do zarzucenia, ze pewnie nie starczyloby pojemnosci serwera gazety, zeby je wszystkie wymienic. Widze mnostwo swoich bledow i spodziewam sie, ze dzieki naszej terapii zobacze jeszcze wiecej. Pracuje nad nimi i spodziewam sie, ze teraz ta praca stanie sie jeszcze bardziej wymagajaca, choc tez boje sie tego.
                                  No ale trzeba i nie ma rady.

                                  Tym niemniej, nadal uwazam, ze kaliber moich bledow nijak sie ma do calkiem realnych, faktycznych glupot, jakie moj chlop popelnia niestety czesto, zbyt czesto.
                              • differentview Re: brak emocji w związku 31.05.13, 13:58

                                > No slusznie uwazasz, ze mam swojego partnera za glupka. Istotnie tak jest.
                                >
                                > Nie chce przytaczac przykladow, bo nie chce ani go kompromitowac ponad miare, a
                                > ni umozliwic komus rozpoznania go w necie, ale uwierz mi, mam bogata kartoteke
                                > jak najbardziej faktycznych dowodow, ze moj partner w szeregu dziedzin, poczaws
                                > zy od swojego zycia zawodowego, finasowego, relacji z ludzmi, nie wspomihnajac
                                > juz o zyciu rodzinnym, postepuje jak kompletny glupek.

                                nie szkoda Ci zycia na zbieranie kartoteki na osobe, ktora masz za glupka zamiast sie rozstac i zwiazac z osoba, ktora bys doceniala i podziwiala? moze tak Ci jest wygodniej?
                                • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 14:03
                                  No szkoda, szkoda.

                                  Pisalam, juz nie jarze, czy w tym watku, czy w innym, ze chce sie rozstac i ze spodziewam sie to zrealizowac w relatywnie krotkim czasie.

                                  Z 2 strony, zanim rozbije rodzine i pozbawie dzieci codziennego kontaktu z ojcem, chaialbym jednak miec pewnosc, ze zrobilam co moglam, zeby jednak do tego mprzykrego wydarzenia nie doszlo.
                                  • differentview Re: brak emocji w związku 31.05.13, 14:11
                                    nie da sie zmienic zwiazku poprzez usilne proby zmiany partnera- kazdy Ci to powie; dopoki widzisz siebie jako ta madra a jego jako glupka- zmiana nie jest mozliwa; zamiast skupiac sie na nim przeanalizuj siebie- jak to sie stalo, ze wybralas sobie/ zakochalas sie/ postanowilas miec dzieci z kims kogo w ogole nie cenisz, kim pogardzasz
                                    • tully.makker Re: brak emocji w związku 31.05.13, 14:51
                                      No przeciez wiem. Od czasu, gdy jestesmy razem, dokonalam w sobie , uwazam, wielu pozytywnychn zmian i poswiecilam mnostwo energii na starania o poprawe zwiazku. Podejmuje kolejne, ale ze swiadomoscia, ze jednostronne dzialania przynosza co najwyzej jednostronne efekty, i ze jesli druga strona NIE CHCE to nie da sie tego przeskoczyc.

                                      A co do szacunku, to przez lata mialam dla faceta go cale mnostwo. Niestety, ten szacunek zostal w koncu podminowany przez podejmowane przez niego dzialania. Tak bywa. Czesto ludzie sie kamufluja latami, nie przyznaja sie do pewnych spraw, ktore potem oczywiscie wychodza na jaw i wala obuchem w glowe. czasami ludziom zmienia sie system wartosci i otwarcie mowia - tak, obiecywalem to, czy tamto, ale teraz zmienilem zdanie i nie mam juz tego w ofercie, albo nie chce juz tego robic. To jest zycie.
                                      Daje nam ostatnia szanse, i wciaz jestem otwarta na prace nad zwiazkiem i zmiane zdania na temat faceta, ale juz nie bezwarunkowo, i rzeczywiscie, szanse na poprawe naszych relacji uwazam za nikla.
                                      • duola77 Re: brak emocji w związku 02.06.13, 11:37
                                        dzięki za ten wpis Tully bo już myślałam ,że oszalałam albo za mało się staram :P
                                        ( kobieta z winy i wstydu się składająca )
                    • pade Re: brak emocji w związku 31.05.13, 12:56
                      Niekoniecznie jest na niższym poziomie, jest po prostu inny:)

                      A tak do poczytania i refleksji polecam:
                      www.solaris-rozwojosobisty.pl/zaryzykuj-bycie-uczciwym-fragment-ksiazki-bliskosc-osho-2/
    • pade Do autorki 31.05.13, 12:43
      JAK SIĘ DOBRZE KŁÓCIĆ

      Marta umówiła się z Jarkiem. On się spóźnia. Zdarza się to nie pierwszy raz. Ostatnio spóźnił się 30 minut. Chociaż denerwuje ją za każdym razem nawet kilkuminutowe spóźnienie – do tej pory mu tego nie mówiła – bo nie chce zrzędzić tak jak to zawsze robi jej mama. Ale jednak denerwują ją spóźnienia. Dla niej to oznaka lekceważenia.
      Dziś spóźnił się 10 minut. Przychodzi uśmiechnięty, a w niej się gotuje. Drażni ją, że wygląda na szczęśliwego i nawet nie raczy przeprosić za spóźnienie. Jest naburmuszona i tak naprawdę nie ma już ochoty na wspólną kolację. Jarek nie ma pojęcia, co jej się dziś stało. Dopytuje się, o co jej chodzi, wtedy ona wybucha:

      „Ty mnie olewasz. Zawsze się spóźniasz na każde nasze spotkanie. Nie traktujesz mnie poważnie. Mam tego dość.”

      Po czym odwróciła się na pięcie i poszła. Marek stanął jak słup i zastanawia się, o co jej chodzi. Przecież ostatnio spóźnił się 30 minut i nie robiła takich scen. Dziś o te parę minut taka tyrada.
      Sprzeczki (i to wcale nie sporadyczne), zdarzają się nawet w najlepszym związku. To normalne. Każdy z nas ma bowiem inny temperament, charakter i poglądy. Nie możesz więc oczekiwać, że między tobą, a partnerem nie pojawią się różnice zdań, a próba forsowania własnej opinii nie doprowadzi do kłótni. To nierealne!

      Kłótnie złe i… dobre
      Partnerskie konflikty zwykle składają się z kilku faz. Oto scenariusz tzw. dobrej kłótni. Zaczyna się od zaczepek słownych, potem oskarżenia nabierają ostrzejszego tonu, pojawiają się negatywne oceny i wzajemne zarzuty. Emocje rosną, aż osiągają punkt kulminacyjny, po czym następuje ich rozładowanie. Oskarżenia są coraz rzadsze i mniej gwałtowne, emocje powoli opadają, złość stopniowo mija i następuje faza pojednania.
      Taka kłótnia nie szkodzi związkowi, a co więcej – pomaga rozwiązywać konflikty.
      Niestety, większość naszych kłótni to tzw. złe kłótnie. Nie kończą się pojednaniem, przy wymianie zdań ktoś się obraża, milknie, ignorując drugą osobę, albo wychodzi z domu, trzaskając drzwiami.
      To nie są dobre zakończenia. Przerywają bowiem sprzeczkę w najgorszym momencie – kiedy powinno dojść do rozładowania złości i żalu. Po wykrzyczeniu emocji łatwiej nam rozmawiać, łatwiej dojść do porozumienia, przeprosić się, pogodzić.

      Mądrze się kłócić
      W dobrym związku nie chodzi bowiem o to, by się nie kłócić, ale… by kłócić się dobrze i wyciągać z tego wnioski.
      Kłótnia oczyszcza atmosferę, rozładowuje napięcie, nie pozwala na chowanie wzajemnej urazy oraz na narastanie poczucia krzywdy. Jednak dobra kłótnia to prawdziwa sztuka, w której obowiązują pewne zasady.
      Nie oceniaj postępowania partnera, mów o swoich uczuciach

      Zamiast mówić: „Ty mnie olewasz. Nie traktujesz mnie poważnie. Nie można na tobie polegać”.
      Lepiej powiedzieć: „Jest mi przykro, gdy się spóźniasz. Czuję się wtedy trochę zapomniana. Jakbym była dla Ciebie kimś drugoplanowym”

      Ocenianie drugiej osoby jest pierwszym krokiem do partnerskiego piekła. Krytyka powoduje automatyczne zamknięcie się partnera. Od chwili, kiedy usłyszy pierwsze słowa oceny, poczuje się zaatakowany i skupi się na obronie. Nawet nie usłyszy tego, z czym do niego przychodzisz. Zajęty będzie przygotowaniem kontrofensywy. Jeśli chcesz wygrać, graj mądrze.
      W czasie kłótni nie możemy wywlekać „starych brudów” i robić typowe wypominki. Nie załatwimy wszystkich spraw, na których nam zależy, więc skupmy się na jednej. Jeśli nie rozproszymy swojej i uwagi partnera na kwestiach minionych – jest duża szansa, że komunikat, który odbierze od nas będzie brzmiał: „Jej na tym zależy!”
      Postaraj się nie krzyczeć. Nie pomoże to w rozwiązaniu problemu a tylko go zaostrzy. Partner może zareagować większą złością lub zamknąć się w sobie. Czasem może być nam trudno, bo w momencie silnego wzburzenia niekiedy nie panujemy do końca nad swoimi emocjami i nad językiem, ale warto kontrolować używanie wulgarnych sformułowań i epitetów. Te rzucone w czasie nerwowych chwil, mimo upływającego czasu mogą zostać głęboko w pamięci i tkwić w niej, jak kolec w ranie.
      • pade Re: Do autorki 31.05.13, 12:44
        Mówimy o faktach. Jeśli partner w ostatnim miesiącu tylko raz wyniósł śmieci, posługujemy się tym faktem. Nie stosujemy uogólnień typu „zawsze” czy „nigdy”, bo jeśli choć raz w waszym wspólnych pożyciu partner wyniósł śmieci, a w sporze zarzucisz mu, że „nigdy” tego nie robi, dajesz mu argument do ręki. Teraz z uporem godnym innej sprawy będzie bronił swojego stanowiska. I będzie miał rację.

        Zamiast mówić: „Zawsze się spóźniasz na każde nasze spotkanie.”
        Lepiej powiedzieć: „Dość często zdarza Ci się spóźniać. Co ważnego dziś Cię zatrzymało?”
        Musimy wyraźnie mówić o swoich uczuciach. Otwarcie i bez zażenowania. Nie możemy pod przykrywką oschłości i gniewu, ukrywać swego prawdziwego żalu. Mówmy, o tym, co nas boli. Dokładnie tłumaczmy, dlaczego pewne zachowania naszego partnera/partnerki tak bardzo nas dotykają. Podczas badań nad świadomością siebie podczas kłótni, filmowano małżonków, a następnie odtwarzano im nagranie. Najczęstszą reakcją kobiet było zaskoczenie swoją własną postawą. Komentarze typu „Kim jest ta zimna suka na zdjęciach, przecież to nie ja?!” były wcale nie najmocniejsze. Jeśli kreujesz się na twardzielkę, twój partner też może odnieść wrażenie, że nie rozmawia z tobą, tylko jakąś bryłą lodu. No i kto chce przytulić oraz zrozumieć bryłę lodu? Okaż swoją słabość. To najmocniejsza broń kobieca.
        W rozmowie należy unikać żartowania z partnera i bagatelizowania jego doznań. Uwagi typu: „jak zwykle przesadzasz”, „histeryzujesz” – dolewają oliwy do ognia. Nie wolno również poniżać drugiej osoby, umniejszać jego wartość, obrażać.
        Nie sugeruj, że wina leży wyłącznie po jego stronie. Takie cuda się nie zdarzają. A na pewno nie w jego przekonaniu.
        Daj swojemu rozmówcy prawo do wypowiedzenia się. Niech to będzie równa „walka”. Nie przerywaj mu. Zaczekaj aż Twój partner skończy i dopiero potem przedstaw swój punkt widzenia. On też ma prawo do wyrażania swojego zdania, a ty powinnaś otworzyć się na jego historię. Wzajemna empatia służy budowaniu mocnych związków.
        Nie kładźcie się spać dopóki nie skończycie sporu. Im bardziej przedłuża sie kłótnię tym ciężej ją rozwiązać. Lepiej spędzić całą noc na rozmowie niż położyć się skłóconym. Gdy pójdziecie spać pokłóceni, dużo gorzej wypoczniecie. A kolejnego dnia obudzicie się rozdrażnieni i jeszcze bardziej źli.
        Przeproś. Jeżeli zranisz partnera musisz przeprosić. Pamiętaj, w małżeństwie nie chodzi o to, kto ma rację a kto nie – ale o silny, pełen miłości związek.
        Nie wycofuj się, nie wychodź trzaskając drzwiami, nie kończ dyskusji przed rozwiązaniem problemu. Kiedy jedna osoba wycofuje się w najbardziej emocjonującym momencie wymiany zdań, druga odbiera to, jako oznakę pogardy i braku uczuć.
        Jeśli czujesz, że zaraz eksplodujesz poproś o chwilowe zawieszenie broni. Wyjaśnij, dlaczego przerwa jest ci potrzebna. Takie odroczenie kłótni niech nie trwa jednak dłużej niż dwie godziny. Tyle czasu zupełnie wystarczy, by emocje opadły i dyskusję można było zacząć od nowa, już na spokojnie.
        Na bieżąco uwalniaj się od gniewu. Nie pozwól, by się w Tobie nagromadziła złość. Problemy nie mogą być „przeterminowane”. Nie możemy swoich żalów chować pod maską uśmiechu i zadowolenia przez tygodnie, miesiące, a nawet lata. Jeśli dopuszczasz do takiej sytuacji, nie dziw się zdziwieniu partnera, kiedy zaczynasz odgrzewać stare sprawy. Im bardziej towar przeterminowany, tym bardziej cuchnie. Pewnego dnia nagromadzone żale i urazy mogą wybuchnąć z taką siłą, że nie pomogą nawet dobre rady.

        Kłótnia może być bardzo konstruktywna. Pozwala nie tylko uwolnić się od gniewu, ale też ujawnia, to co dla was naprawdę ważne. Daje okazję do odkrycia się z uczuciami i potrzebami. Czasem przechodzi jak niszczycielskie tornado, ale jeśli postaramy się zastosować do powyższych porad, tornado zamieni się w strumień ożywczy i oczyszczający związek.
        I najważniejsze, o czym należy pamiętać: w małżeństwie nie chodzi o wygrywanie kłótni – chodzi o wygrany związek.
        • 4anne Re: Do autorki 31.05.13, 16:06
          dziękuję za wszelkie cenne uwagi, to wszystko co piszesz znam w teorii (trochę z praktyki), mam wykształcenie pedagogiczne i zdążyłam przeczytać sporo książek na temat komunikacji z dziećmi, wychowania, które spokojnie można (zwłaszcza te mówiące o moich potrzebach) przełożyć na relacje z osobami dorosłymi, w tym z mężem. Po przemyśleniu sprawy stwierdzam, że za dużo czasu poświęcam relacji z dzieckiem (również poszukując własnej drogi bycia mamą), że chyba zapomniałam tak w 100% że jestem też żoną. Nawiązując do jednego z powyższych postów: u nas nie było raczej walki o władzę, powiem dosadniej, jeżeli już jakieś jej symptomy się pojawiały to ja próbowałam ją przejąć, ale się nie udało, bo mój mąż jest bardzo inteligentnym człowiekiem i swoją stanowczością ostudził moje zamiary. Wydaje mi się że powinniśmy postawić większy nacisk na dialog na różne /różniste tematy i zainteresowanie drugą połową, bo żaden człowiek chcący żyć normalnie i komfortowo nie może być chętny do rozmów wyłącznie na tematy związane przykrościami i negatywną stroną życia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka