Dodaj do ulubionych

samotnosc w zwiazku

28.05.13, 16:00
czy kiedy sie pojawia to juz znak, ze to poczatek konca? dlaczego jedna strona nie rozumie drugiej? Maz jest typowym pracoholikiem, fajnym czlowiekiem, szanowanym. ilekroc mu mowie, ze czuje sie w naszym zwiazku samotna mam wrazenie ze to bagatelizuje albo po prostu uwaza, ze jest to niemozliwe by czuc sie samotnym wychowujac dzieci i majac meza.
szanuje go jako czlowieka, z serca zycze mu dobrze, ale czasami mysle, ze przezyc reszte zycia z kims, kogo sie kocha i z kim mimo wszystko czuje sie samotna nie ma sensu. znowu odejscie zrani i jego i dzieci i w jakis sposob mnie. sytuacja bez wyjscia jak dla mnie .

Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: samotnosc w zwiazku 28.05.13, 16:21
      Dlatego ja uważam, że bardzo ważna jest wspólna pasja. Coś, poza wspólnym kredytem, tym samym łóżkiem czy dziećmi, co łączy i daje oddech. A jeszcze lepiej, kiedy takich rzeczy jest kilka. To może być wszystko - od kolekcjonowania XIX - wiecznych, wyszczerbionych filiżanek po skoki spadochronowe. To sprawia, że łatwiej jest nawiązać kontakt, kiedy małżonkowie czują się przytłoczeni codziennością. Nawet nie wiem ile razy mnie i M pogodził boks. Kilka dobrych rund i kończyły się sprzeczki, ciche dni, poczucie osamotnienia. Z pewnością też macie coś takiego, co was łączy mimo różnic.
    • aqua48 Re: samotnosc w zwiazku 28.05.13, 19:58
      powracajac-a napisała:

      >dlaczego jedna strona
      > nie rozumie drugiej?

      Bo kobiety są bardziej emocjonalne, a mężczyźni zadaniowi. Inaczej funkcjonują.

      Maz jest typowym pracoholikiem, fajnym czlowiekiem, szanow
      > anym. ilekroc mu mowie, ze czuje sie w naszym zwiazku samotna mam wrazenie ze t
      > o bagatelizuje albo po prostu uwaza, ze jest to niemozliwe

      Bo dla niego to niemożliwe. I kompletnie nie wie co Ci poradzić. Zamiast mu mówić że czujesz się samotna powiedz, że bardzo chciałabyś, żebyście wyszli razem do kina, poszli na spacer, albo co tam jeszcze. Wtedy będzie wiedział o co Ci chodzi.

    • altz Re: samotnosc w zwiazku 28.05.13, 23:21
      Ktoś mądrze napisał, że trzeba jasno mówić, co się chce robić razem, a nie, jakie emocje chce się osiągnąć.
      Wydaje mi się, że takie samotne osoby w związku, same też się do tego przykładają. Tego nie zrobię, bo już jestem na to za stara, to jest głupie, wyrosłam z tego, na mecz z tobą nie pójdę, bo już raz byłam, na ryby również, chociaż jest ładna pogoda i można wziąć książkę, posiedzieć i poczytać, nie pojadę razem do znajomych, bo są twoi itd. To takie roślinki, które trzeba dosadzać, inaczej stare dojrzeją czy nie pielęgnowane zwiędną i skończą się wspólne tematy.
      • bez_przekazu Re: samotnosc w zwiazku 29.05.13, 09:20
        bzdura,znam takie osoby, ktore zachowuja sie tak, jak napisales, a jednoczesnie realizuja sie robiac to,na co maja ochote, pomijajac w tym partnera. musi byc jakis obszar wspolnych zainteresowan, inaczej zwiazek nie ma sensu.
        ale to musi byc chec z obu stron.
        altz napisał:


        > Wydaje mi się, że takie samotne osoby w związku, same też się do tego przykłada
        > ją. Tego nie zrobię, bo już jestem na to za stara, to jest głupie, wyrosłam z t
        > ego, na mecz z tobą nie pójdę, bo już raz byłam, na ryby również, chociaż jest
        > ładna pogoda i można wziąć książkę, posiedzieć i poczytać, nie pojadę razem do
        > znajomych, bo są twoi itd. To takie roślinki, które trzeba dosadzać, inaczej st
        > are dojrzeją czy nie pielęgnowane zwiędną i skończą się wspólne tematy.
    • sonia_siemionowna Re: samotnosc w zwiazku 29.05.13, 07:27
      Mówienie, że czujesz się samotna w związku to jak gadanie ze ślepym o kolorach. Mąż najprawdopodobniej nie wie, jak temu zaradzić, wiec nie robi nic. Kompetencje w sferze zawodowej nie przekładają sie na kompetencje w życiu osobistym. Moim zdaniem lepiej byłoby powiedzieć, czego od niego oczekujesz (np. sobotę i jedno popołudnie w tygodniu chciałabym spędzić wspólnie na....). Jest duża szansa, ze to zadziała.
      • powracajac-a Re: samotnosc w zwiazku 29.05.13, 11:22
        proponuje wyjscie na rowery z dzieciakami to woli odespac zarwana noc nad papierzyskami - to zabieram dzieci i jezdzimy sami
        mowie, bysmy poszli wszyscy na lody to ma znow cos do zawiezienia komus - to znow ja sama z dziecmi.
        i takich przykladow tysiace

        mam wrazenie, ze istnieja 2 rownolegle swiaty: ja- dzieci-dom-zycie prywtane i on-jego praca-klienci, i ze te dwa swiaty coraz mniej maja wspolnego. mimo tego, ze nie ma miedzy nami zlych slow, zdrad, szukania czegos innego. po prostu zaczynamy sie rozchodzic w oczekiwaniach. a moze ja mam takie wrazenie, bo on mysli, ze to zupelnie naturalne.
        • edw-ina Re: samotnosc w zwiazku 29.05.13, 11:27
          A coś poza wyjściami dzieciowymi? W jakim wieku są dzieci? Nie możecie zostawić dzieci na weekend z kimś i np. zrobić sobie mały wypad we dwoje? Wyjazd tylko z tobą też nie zainteresuje męża?
        • aqua48 Re: samotnosc w zwiazku 29.05.13, 12:07
          powracajac-a napisała:

          > proponuje wyjscie na rowery z dzieciakami to woli odespac zarwana noc nad papie
          > rzyskami - to zabieram dzieci i jezdzimy sami

          Błąd, pozwól mu odespać i wyjdźcie trochę później wszyscy.

          > mowie, bysmy poszli wszyscy na lody to ma znow cos do zawiezienia komus - to zn
          > ow ja sama z dziecmi.

          I znowu - powiedz: to świetnie, jedziemy z tobą kochanie, a wracając wstąpimy na lody i SPĘDZIMY TEN CZAS RAZEM...

          > mam wrazenie, ze istnieja 2 rownolegle swiaty: ja- dzieci-dom-zycie prywtane i
          > on-jego praca-klienci, i ze te dwa swiaty coraz mniej maja wspolnego.

          A ja mam wrażenie, że w przypadku odmowy nie nalegasz, tylko odpuszczasz i mąż przyzwyczaił się, że może sobie świetnie i w spokoju funkcjonować OBOK. To bardzo wygodne dla niego.
          Musisz go od tego odzwyczaić. Nie skargami i narzekaniami tylko wspólnym planowaniem, naleganiem, pytaniami typu: to kiedy będziesz miał czas dla nas. I naleganiem dotrzymania słowa jeśli obieca że coś z Tobą i dziećmi wspólnie zrobi. I nie odpuszczaj, biorąc również pod uwagę to, że mężowi tak jak jest jest po prostu wygodnie.
          • powracajac-a Re: samotnosc w zwiazku 29.05.13, 13:08
            sama zauwazylam ze coraz czesciej odpuszczam, coraz czesciej mi juz nie zalezy na walce. sama mnie to zastanowilo. nawet mu kiedys powiedzialam, zeby sie cieszyl kiedy mu gledze, bo jak przestane to powinien zaczac sie martwic, bo to bedzie znaczylo, ze juz mi nie zalezy. nie wiem, czy zrozumial.
            chcialabym , by jemu sie zachcialo od siebie samego. ale tak jak piszecie: wygodnie mu z takim zyciem.

        • sonia_siemionowna Re: samotnosc w zwiazku 29.05.13, 22:38
          Może jemu nie odpowiada spędzanie czasu z dziećmi. Wiem, jak to brzmi, ale moze on chce czegoś bardziej dorosłego, piwa, kina, kolacji? Jak gadam ze swoimi żonatymi i dzieciatymu kumplami to sporo mówi, że im przeszkadza, że żona wystepuje tylko w zespole z dziećmi ale siedzą cicho, bo nie wiedzą, jak to ugryźć żeby nie było awantury. :P

          Zastanów się, czy jesteście dla siebie dorosłymi ludźmi, partnerami czy tylko rodzicami?
          • powracajac-a Re: samotnosc w zwiazku 30.05.13, 10:56

            zapytam go.

            te dzieci to mu tak "wpycham" z dwu wzgledow, po pierwsze tesknia za nim, pytaja, wolaja, chca do taty i z tata, wiec jak sam tego nie widzi, wiec tak organizuje czas, by te dzieci wreszcie mogly z tym tata zrobic cos wiecej niz obejrzec wspolnie rodzinny film wieczorny na dywanie.
            a po drugie. co tu ukrywac, brak rodziny w okolicy sprawia, ze raczej trudno znalezc opieke na wieczor badz na inne wypady. zazwyczja korzystamy z tego, kiedy musimy cos zalatwic i wtedy obarczamy opieka naszych znajomych. nie lubie przeginac i wciskac moich dzieci ludziom obcym, bo przeciez dzieci chcialalam ja, wiec dlaczego mam je teraz upychac innym i zawalac innym wolne wieczory

            nianie mamy do poludnia, wieczorami ma swoja rodzine do pilnowania.
            • bez_przekazu Re: samotnosc w zwiazku 30.05.13, 11:05
              wpycham? to sa twoje dzieci czy WASZE?
              opanuj sie kobieto.

              powracajac-a napisała:

              >
              > zapytam go.
              >
              > te dzieci to mu tak "wpycham" z dwu wzgledow, po pierwsze tesknia za nim, pytaj
              > a, wolaja, chca do taty i z tata, wiec jak sam tego nie widzi, wiec tak organiz
              > uje czas, by te dzieci wreszcie mogly z tym tata zrobic cos wiecej niz obejrzec
              > wspolnie rodzinny film wieczorny na dywanie.
              > a po drugie. co tu ukrywac, brak rodziny w okolicy sprawia, ze raczej trudno zn
              > alezc opieke na wieczor badz na inne wypady. zazwyczja korzystamy z tego, kiedy
              > musimy cos zalatwic i wtedy obarczamy opieka naszych znajomych. nie lubie prze
              > ginac i wciskac moich dzieci ludziom obcym, bo przeciez dzieci chcialalam ja, w
              > iec dlaczego mam je teraz upychac innym i zawalac innym wolne wieczory
              >
              > nianie mamy do poludnia, wieczorami ma swoja rodzine do pilnowania.
            • aqua48 Re: samotnosc w zwiazku 30.05.13, 12:16
              powracajac-a napisała:

              > a po drugie. co tu ukrywac, brak rodziny w okolicy sprawia, ze raczej trudno zn
              > alezc opieke na wieczor badz na inne wypady. nie lubie prze
              > ginac i wciskac moich dzieci ludziom obcym, bo przeciez dzieci chcialalam ja, w
              > iec dlaczego mam je teraz upychac innym i zawalac innym wolne wieczory

              Nianię można zapytać czy nie zechciałaby raz w miesiącu zostać za dodatkową opłatą w sobotę wieczorem, żebyście mogli wyjść na "dorosłe" wyjście. A może zna kogoś, kto chciałby sobie w ten sposób dorywczo dorobić? Wtedy jak już "ugadasz" kogoś mąż nie będzie mógł odmówić wyjścia, i może mu się to "odzyskanie żony" spodoba. Ważne żebyś go nie krytykowała, że źle wybrał restaurację, menu było fatalne, albo film do niczego. Nawet jeśli akurat za pierwszym razem tak będzie. Ważne jest jego towarzystwo i on musi poczuć, że jest ważną osobą dla Ciebie.
            • sonia_siemionowna Re: samotnosc w zwiazku 05.06.13, 22:04
              Wiesz, zamiast mu wpychać ;) dzieci po prostu mu powiedz, że jest świetnym i wartościowym meżczyzną i że dzieci mają szczeście. I żeby może zabrał je na spacer albo gdzie bądź, bo taki ojciec to skarb i szkoda, żeby dzieci nie krozystały z takiego wzorca.

              To jest pochlebstwo grubymi nićmi szyte, ale moze być tak, że mąż ucieka w pracę bo tam czuje się pewnie, a w kontaktach z dziećmi nie. Po prostu nigdy nikt mu nie powiedział, że jest w tym dobry i on się boi, żeby niczego nie popsuć i nie narazić sie na awantury. To dość częste - jak dzieci są małe to żona i teściowa wiedzą wszystko najlpiej i faceci po prostu oddają to pole kobietom czując się niekompetentni.

              Zamiast oczekwiać, żeby zasłużył na pochwałę, zacznij od niej. To może zdziałać cuda :)
          • bez_przekazu Re: samotnosc w zwiazku 30.05.13, 11:05
            a ty sie zastanow,zanim cos komus poradzisz. same bzdety.

            sonia_siemionowna napisała:

            > Może jemu nie odpowiada spędzanie czasu z dziećmi. Wiem, jak to brzmi, ale moze
            > on chce czegoś bardziej dorosłego, piwa, kina, kolacji? Jak gadam ze swoimi żo
            > natymi i dzieciatymu kumplami to sporo mówi, że im przeszkadza, że żona wystepu
            > je tylko w zespole z dziećmi ale siedzą cicho, bo nie wiedzą, jak to ugryźć żeb
            > y nie było awantury. :P
            >
            > Zastanów się, czy jesteście dla siebie dorosłymi ludźmi, partnerami czy tylko r
            > odzicami?
        • bez_przekazu Re: samotnosc w zwiazku 30.05.13, 11:04
          mam od kilku lat to samo. rowery sa,ale znajomi i koledzy z pracy najwazniejsi.
          masz do wyboru-albo zyc tak,jak on chce, albo odejsc. mysle,ze dla Ciebie lepsze byloby to drugie wyjscie. ale pod odchowaniu dzieci.
          nie dobraliscie sie po prostu.

          powracajac-a napisała:

          > proponuje wyjscie na rowery z dzieciakami to woli odespac zarwana noc nad papie
          > rzyskami - to zabieram dzieci i jezdzimy sami
          > mowie, bysmy poszli wszyscy na lody to ma znow cos do zawiezienia komus - to zn
          > ow ja sama z dziecmi.
          > i takich przykladow tysiace
          >
          > mam wrazenie, ze istnieja 2 rownolegle swiaty: ja- dzieci-dom-zycie prywtane i
          > on-jego praca-klienci, i ze te dwa swiaty coraz mniej maja wspolnego. mimo teg
          > o, ze nie ma miedzy nami zlych slow, zdrad, szukania czegos innego. po prostu z
          > aczynamy sie rozchodzic w oczekiwaniach. a moze ja mam takie wrazenie, bo on my
          > sli, ze to zupelnie naturalne.
          • aqua48 Re: samotnosc w zwiazku 30.05.13, 12:21
            bez_przekazu napisał(a):

            > masz do wyboru-albo zyc tak,jak on chce, albo odejsc. mysle,ze dla Ciebie lepsz
            > e byloby to drugie wyjscie. ale pod odchowaniu dzieci.
            > nie dobraliscie sie po prostu.

            Bez przekazu, to co piszesz jest bez sensu. Albo odchodzić od razu, albo jednak starać się odzyskać zainteresowanie męża, budować związek wspólnie i wciągać go w sferę rodzinną. Stawiałabym jednak najpierw na to pierwsze.

            A rozchodzić się po odchowaniu dzieci? Po co je chować w związku, który nie istnieje,lub źle funkcjonuje, żeby wyrosły na skrzywionych, zgorzkniałych ludzi i miały spaczony obraz związków? Bez sensu.

            • sebalda Re: samotnosc w zwiazku 30.05.13, 14:05
              > starać się odzyskać zainteresowanie męża, budować związek wspólnie i wciągać g
              > o w sferę rodzinną.
              Ale autorka to robi przecież, tylko że męża to nie interesuje najwyraźniej.
              Ja wiem, że faceci nie lubią spędzać czasu z dziećmi, tylko że ja na przykład nie lubię wycierać kurzy i co z tego? Jak nie chcę się od niego dusić, to muszę go wycierać. Jak się decydujemy na dzieci, musimy się odrobinę postarać dla nich. Tyle się mówi od tym, że dzieci zmieniają życie, chyba można się z tym jakoś ogarnąć. I dzieci nie wymagają poświęcania im nie wiadomo ile czasu, czasami wystarczy od czasu do czasu razem zagrać w jakąś fajną grę. Wspólne oglądanie filmów też jest integrujące, można potem o tym pogadać.
              Z jednej strony kobieta marudzi i wymaga - źle, z drugiej za szybko odpuszcza - też źle. To co doradzić autorce?
              Nie wiem, w jakim wieku są dzieci, ale ja bym mężowi powiedziała, jak ważne jest budowanie z nimi więzi, że to potem procentuje. Dzieci rosną szybko, z czasem robią się z nich naprawdę fajni partnerzy do wspólnych aktywności. Potem to nam czasami jest przykro, że one nas już nie chcą. Ile razy mąż prosi w sobotni wieczór dzieci, żeby zagrały z nim w scrable, ale one nie są już zainteresowane:)
              Im więcej włożysz w dzieci, tym więcej wyjmiesz. Ja swoje uwielbiam (dorosłe i prawie dorosłe), każdy czas spędzony z nimi jest dla mnie atrakcyjny, mamy wspólne zainteresowania, wspólne tematy, kocham je, ale też lubię, co nie jest takie oczywiste i powszechne. Ale od małego starałam się być z nimi. Nie ciągle, nie z wielkim poświęceniem, ale czasami po prostu być. Lekcje mimo posiadania swoich pokoi odrabiały zawsze w kuchni, gdy ja w niej coś robiłam.
              Pogadaj o tym z mężem, powiedz mu, jakie to ważne, jak potem procentuje. I nie odpuszczaj, ponawiaj prośby o wspólny czas, może kiedyś on wreszcie zaskoczy, zobaczy, że to nie kara, a przyjemność.
              Wyjścia bez dzieci też bym próbowała organizować. To jest ważne.
              • aqua48 Re: samotnosc w zwiazku 30.05.13, 14:48
                sebalda napisała:

                > Ja wiem, że faceci nie lubią spędzać czasu z dziećmi, tylko że ja na przykład n
                > ie lubię wycierać kurzy i co z tego? Jak nie chcę się od niego dusić, to muszę
                > go wycierać.

                Hm, są tacy mężczyźni, który bardzo lubią spędzać czas z dziećmi, i są tacy, którzy zwyczajnie NIE WIEDZĄ ile to daje radości, ani co z tymi dzieciakami można właściwie robić, bo to przecież sprawa żony i ona się tym zajmuje. Przypuszczam, że tak jest u autorki.

                A co do ścierania kurzu to kobieta zaciśnie zęby i będzie ścierać w duchu pomstując i czując się cierpiętnicą, a facet powie: leży, to niech leży, ja mam ciekawsze sprawy i popędzi do nich.
            • bez_przekazu Re: samotnosc w zwiazku 30.05.13, 18:05
              przyzwyczailam sie,ze pisze bez sensu. wazne,ze zyje sensownie:)
              aqua48 napisała:

              > bez_przekazu napisał(a):
              >
              > > masz do wyboru-albo zyc tak,jak on chce, albo odejsc. mysle,ze dla Ciebie
              > lepsz
              > > e byloby to drugie wyjscie. ale pod odchowaniu dzieci.
              > > nie dobraliscie sie po prostu.
              >
              > Bez przekazu, to co piszesz jest bez sensu. Albo odchodzić od razu, albo jednak
              > starać się odzyskać zainteresowanie męża, budować związek wspólnie i wciągać g
              > o w sferę rodzinną. Stawiałabym jednak najpierw na to pierwsze.
              >
              > A rozchodzić się po odchowaniu dzieci? Po co je chować w związku, który nie ist
              > nieje,lub źle funkcjonuje, żeby wyrosły na skrzywionych, zgorzkniałych ludzi i
              > miały spaczony obraz związków? Bez sensu.
              >
    • sonia_siemionowna Re: samotnosc w zwiazku 05.06.13, 22:05
      Wiesz, zamiast mu wpychać ;) dzieci po prostu mu powiedz, że jest świetnym i wartościowym meżczyzną i że dzieci mają szczeście. I żeby może zabrał je na spacer albo gdzie bądź, bo taki ojciec to skarb i szkoda, żeby dzieci nie krozystały z takiego wzorca.

      To jest pochlebstwo grubymi nićmi szyte, ale moze być tak, że mąż ucieka w pracę bo tam czuje się pewnie, a w kontaktach z dziećmi nie. Po prostu nigdy nikt mu nie powiedział, że jest w tym dobry i on się boi, żeby niczego nie popsuć i nie narazić sie na awantury. To dość częste - jak dzieci są małe to żona i teściowa wiedzą wszystko najlpiej i faceci po prostu oddają to pole kobietom czując się niekompetentni.

      Zamiast oczekwiać, żeby zasłużył na pochwałę, zacznij od niej. To może zdziałać cuda :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka