anika9999
25.06.13, 19:39
Witam
Mąż jest cholerykiem, zodiakalnym baranem. Nigdy nie było z nim łatwo, ale "widziały gały co brały". Wydawało mi się że jakoś damy radę się dogadać, ale coraz bardziej w to wątpię. Ostatnio sytuacja sie bardzo pogorszyła. Od długiego czasu mąż bardzo źle śpi, wcale albo godzinę lub dwie, w pracy czuje się bardzo sfrustrowany, ma coraz więcej obowiązków. Jak sam mówi czuje się ekstremalnie zmęczony, doszedł do granicy wytrzymałości psychicznej. Hobby które miał wiążę się z wyjazdami a na to nie może sobie pozwolić czasowo. Spędzanie czasu przed kompem też już mu nie wystarcza żeby odpocząć. Każdego dnia ma mnóstwo aktywności fizycznej, tak że próbuje odpoczywać pasywnie przed telewizorem. Cała jego praca która od długiego czasu wkładał żeby ten swój choleryzm okiełznać poszła w łeb. Każdy dzień jest jak spacer na polu minowym, nigdy nie wiadomo z której strony zaatakuje. Zazwyczaj zaczyna się oczywiście od pierdół, na przykład dzisiaj córka wyszczerbiła jego ulubiony kubek i awantura gotowa. Sałata przerosła w ogrodzie-awantura. Ma odruchy żeby użyć przemocy fizycznej, na razie dostaje się ścianie. Twierdzi że wszyscy w domu mają go w nosie, nie doceniają tego co on robi. On tyra jak niewolnik a nic z tego nie ma. Do knajpy nie chodzi, nawet kąt który miał mieć tylko dla siebie został zagrabiony przez dzieci. Że czuje się ekstremalnie sfrustrowanyi wykończony. Poza tymi wybuchami jest to ciepły rodzinny człowiek. Naprawdę nie wiem co robić