butch_cassidy
08.07.13, 12:35
Kiedyś będąc na warsztacie psychologicznym spotkałam panią, która na polecenie, by zrobić kolaż, co i jak czuje w sobie - takie obrazek na papierze z wykorzystaniem rysunku, wycinanek, itp. Zrobiła szkic dokładnie odzwierciedlający... układ czakr... Jak z książki o new age.
Czasem czytając niektóre z wypowiedzi, mam wrażenie, że udzielane rady są takie... totalnie sztywne, bez odniesienia do rzeczywistości, takiej zwykłej - ludzkiej. Że są podręcznikowe i na maksa poprawne. Ale... no właśnie... czuje że jest w nich jakieś "ale", choć może na tę chwilę nie potrafię go określić.
Czy ktoś jeszcze ma takie wrażenie?
Zainspirowały mnie wątki o przemocy oraz ten o wypaleniu w związku, jednak... Tak jakby taka postawa rozciągała się też na inne poruszane tu tematy?
Co o tym sądzicie?