Dodaj do ulubionych

Poprawność psychologiczna czyli...

08.07.13, 12:35
Kiedyś będąc na warsztacie psychologicznym spotkałam panią, która na polecenie, by zrobić kolaż, co i jak czuje w sobie - takie obrazek na papierze z wykorzystaniem rysunku, wycinanek, itp. Zrobiła szkic dokładnie odzwierciedlający... układ czakr... Jak z książki o new age.
Czasem czytając niektóre z wypowiedzi, mam wrażenie, że udzielane rady są takie... totalnie sztywne, bez odniesienia do rzeczywistości, takiej zwykłej - ludzkiej. Że są podręcznikowe i na maksa poprawne. Ale... no właśnie... czuje że jest w nich jakieś "ale", choć może na tę chwilę nie potrafię go określić.
Czy ktoś jeszcze ma takie wrażenie?
Zainspirowały mnie wątki o przemocy oraz ten o wypaleniu w związku, jednak... Tak jakby taka postawa rozciągała się też na inne poruszane tu tematy?
Co o tym sądzicie?

Obserwuj wątek
    • giokonda.it Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 12:53
      Po prostu zbyt mało dojrzałych ludzi wypowiada się na forum. Żeby radzić innym w sprawach życiowo - rodzinnych trzeba mieć trochę tego życia za sobą, dzieci, wnuki szereg innych doświadczeń a tak czytamy przeredagowane treści gazetowe. Najlepsze studia psychologiczne nie zastąpią doświadczenia.
      • pade Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 13:14
        Czym innym jest dojrzałość związana z wiekiem, a czym innym dojrzałość emocjonalna.
        Wiek, niestety, nie gwarantuje ani mądrości zyciowej, ani dojrzałości emocjonalnej:)
      • satoja Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 13:30
        Ja nie wiem czy skłonna bym byla wysluchiwac i stosowac się do rad osoby która ma za sobą 5 rozwodow, 8 kochanków, 20 wizyt policji i częste spotkania w rodk:P Choć praktycznie doświadczona to chyba nie wszystko;).
        • giokonda.it Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 13:36
          Trochę spłyciłaś.
          • satoja Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 14:10
            Ale tak to mniej więcej może wyglądać. Na forum każdy cos powie od siebie, czasem kilka zdań jedynie, czasem cos co właśnie przeczytał i go zachwyciło,
            nie jest to "terapia"..
            Może gdyby rozmawiać z autorem przez miesiąc codziennie, drążyc do bólu, to wnioski ostateczne by byly inne niż w pierwszym zdaniu po przeczytaniu pierwszego posta.

            Równie dobrze można Twoją wypowiedx zinterpretowac w ten sposób jak to zrobilam, wszak nie mam obowiazku się domyślać, że chodziło Ci zarowno o dojrzałosć wiekową jak i emocjonalną, a nie tylko o "doświadczenie" wynikajace z zaliczenia wielu życiowych wpadek...
            Ktoś kto ma wnuki nie staje się mądrą babcią. On jedynie jest babcią, czasem wredną i toksyczną.
            Ktoś kto tkwi od 30 lat w związku z aktywnym pijakiem nie staje się mądrą osobą przez fakt bycia w takim związku. Może mądrzejsze sa osoby, które w taki związek nie weszły. Jak teraz się odwolać do "ludzkie/życiowe podejście do tematu"? Osoby młode powiedza rzuć go(bo patrzą na świat z punktu widzenia że dużo jeszcze przed nimi), osoby niezalezne powiedzą podziel majatek i odejdź (bo one wola być same niż z trutniem w domu), osoby przytłoczone życiową codziennością powiedzą tyle już z nim przeżylas to dotrwaj do końca (bo same boją się samotności na starość), osoby praktyczne powiedzą jak pije to niedlugo kipnie poczekaj przynajmniej majątku nie stracisz i szarpać się przy rozwodzie nie będziesz(, osoby wierzące powiedzą przysiągałas na dobre i złe więc bądź z nim(bo nie akceptują same rozwodu) itd itp

            A każdy musi podjac decyzje o samym sobie a nie o tym co kto inny o innym (lub podobnym) charakterze by zrobił gdyby ....

            Pamiętam kiedys znajoma usilnie chciała ode mnie odpowiedź "co ja bym zrobiła na jej miejscu". Ale moje sugestie odrzucala bo jej nie pasowaly a zagrzebana już była w problemy po uszy i dalej w nie brnęła.
            Więc za ktorymś razem mówię jej wreszcie "wiesz, ja bym się po prostu na Twoim miejscu nigdy nie znalazla" . I dopiero wtedy dotarło.
            • giokonda.it Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 15:45
              Ktoś kto zaliczył tzw życiowe wpadki jest o tyle mądrzejszy o ile wyciągnął wnioski i wyszedł na prostą. Wtedy jest znacznie bardziej wiarygodny od kogoś kto żyje unikając trudnych sytuacji. Być żoną pijaka przez 30 lat i wyzwolić się z tego to dopiero trzeba mieć siłę i charakter. Nie zostać żoną pijaka to niekoniecznie mądrość, czasem tak wychodzi że człowiek się zmienia. Ludzkie/życiowe podejście do tematu oznacza dla mnie,że ktoś przeżył na tyle dużo,że ma np więcej empatii i zrozumienia dla ludzkich błędów, ze umie spojrzeć na sprawę z wielu stron,że nie będzie oceniać i moralizować, że opowie o innej sytuacji, którą zna i jej zakończenie naprowadzi nas na jakąś drogę. Czasem ktoś jest mądry a ma słabości do których się przyznaje i dlatego tak a nie inaczej mu się wiedzie.

              > Pamiętam kiedys znajoma usilnie chciała ode mnie odpowiedź "co ja bym zrobiła n
              > a jej miejscu". Ale moje sugestie odrzucala bo jej nie pasowaly a zagrzebana
              > już była w problemy po uszy i dalej w nie brnęła.
              > Więc za którymś razem mówię jej wreszcie "wiesz, ja bym się po prostu na Twoim
              > miejscu nigdy nie znalazła" . I dopiero wtedy dotarło.
              Ale co dotarło? Chyba to,że nie ma o czym z Tobą rozmawiać.


    • satoja Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 13:25
      To można z kilku stron rozpatrywac:
      1- "trzeba dojrzeć żeby dojrzeć"
      2- w niektorych przypadkach zalecany "książkowy schemat" jest dobry (np przy współuzależnieniu wypunktowany schemat "normalnych" reakcji powieszony nad lustrem pozwala nie skręcac na stare ścieżki)
      3- "tak krawiec kraje jak materii staje"
      4- na forum w większości sa osoby poszukujące ktore lubią się bawić w psychologię, lecząc tym głownie siebie samych, z teorią na bieżąco, praktyka różna
      5- od "calościowych" rad sa jednak fachowcy, tu kazdy mowi o czym chce, nie zawsze na temat i często o sobie a nie autorze, albo o tym co wlaśnie przeczytał ;0
      • giokonda.it Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 13:35
        Kolejny punkt - trzeba być jednocześnie na tyle dojrzałym, aby ze sterty wypowiedzi wybrać coś dla siebie.
        • butch_cassidy Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 14:01
          giokonda.it napisał(a):

          > trzeba być jednocześnie na tyle dojrzałym, aby ze sterty wypow
          > iedzi wybrać coś dla siebie.

          Oj, i chyba to jest najważniejsze...
      • babyaggie OT 08.07.13, 13:49
        2- w niektorych przypadkach zalecany "książkowy schemat" jest dobry (np przy w
        > spółuzależnieniu wypunktowany schemat "normalnych" reakcji powieszony nad lustr
        > em pozwala nie skręcac na stare ścieżki)


        A skąd taki schemat wziąć? Pytam, bo mi się bardzo przyda taka lista nad lustrem :)
      • butch_cassidy Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 14:00
        satoja napisała:

        > To można z kilku stron rozpatrywac:
        > 1- "trzeba dojrzeć żeby dojrzeć"
        > 2- w niektorych przypadkach zalecany "książkowy schemat" jest dobry (np przy w
        > spółuzależnieniu wypunktowany schemat "normalnych" reakcji powieszony nad lustr
        > em pozwala nie skręcac na stare ścieżki)
        > 3- "tak krawiec kraje jak materii staje"
        > 4- na forum w większości sa osoby poszukujące ktore lubią się bawić w psycholog
        > ię, lecząc tym głownie siebie samych, z teorią na bieżąco, praktyka różna
        > 5- od "calościowych" rad sa jednak fachowcy, tu kazdy mowi o czym chce, nie zaw
        > sze na temat i często o sobie a nie autorze, albo o tym co wlaśnie przeczytał ;
        > 0

        Ładnie to ujęłaś - szczególnie punkt 4 i 5 do mnie przemawiają :)
        • blond_suflerka Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 14:08
          Punkt 4 jest prawdziwy ale nie ma w nim nic niewłaściwego. Nie ma opcji-jeżeli ktoś w coś się angażuje to musi to być dla niego ważne i na pewno jakieś swoje potrzeby przez to realizuje. No ale to jak z pomaganiem-trochę dajesz innym a trochę sobie dzięki temu, że dzięki tobie komuś jest lepiej.
          Poza tym, terapia grupowa tak działa. Przecież w grupie mówią do Ciebie różni ludzie, wyłapują jakieś ważne rzeczy, dają Ci feedback a jednocześnie sami są w procesie terapii.
          • butch_cassidy Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 14:20
            blond_suflerka napisała:


            > Poza tym, terapia grupowa tak działa. Przecież w grupie mówią do Ciebie różni l
            > udzie, wyłapują jakieś ważne rzeczy, dają Ci feedback a jednocześnie sami są w
            > procesie terapii.
            Masz rację. Z resztą ja nie neguję tego, że robicie tu dużo dobrej roboty :) Chodzi mi co najwyżej o to, żeby może nie zawsze być tak, jakby to nazwać... usztywnionym w osądach? Z resztą nawet nie potrafiłabym powiedzieć, jakich to konkretnie ników dotyczy. Ot, takie ogóle wrażenia i refleksje. Może potrzebne może nie ;)
            • blond_suflerka Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 14:28
              Zgadzam się z Tobą co do sztywności poglądów i ocen. I zdecydowanie nie chciałam napisać, że niepotrzebnie wyraziłaś swoje zdanie. Po prostu odpowiedziałam kontynuując dyskusję, która może być przyczynkiem do lepszego zrozumienia kwestii pomocy ale też zweryfikowanie na przykład zbyt kategorycznych osądów.
              Swoją drogą, ciekawe ile osób z piszących tutaj rozpoczęło swoją pracę nad sobą, poszło na terapię i zmieniło swoje życie. W sumie warto pomagać nawet jeśli miałaby być to tylko jedna osoba, nie mniej jednak ciekawe jak wyglądają takie statystyki;)
              • edw-ina Re: Poprawność psychologiczna czyli... 09.07.13, 09:56
                Ja. Nie uciekam od terapii. Przeciwnie - traktuję ją jak każdą inną pomoc, np. prawną czy medyczną. Korzystam z większą lub mniejszą regularnością od ponad 20 lat. Gdyby nie dobrze przeprowadzona terapia i naprawdę fajny terapeuta, pewnie rozpadłoby się moje małżeństwo. Terapie indywidualne pomogły mi zapanować nad pewną traumą z dzieciństwa, później nauczyły mnie i rozwiedzionych rodziców fajnego i sensownego funkcjonowania w rodzinie po rozwodzie. Nie twierdzę, że każda terapia jest super, każdy terapeuta jest w stanie pomóc każdemu pacjentowi, ale ja ich traktuję, jak kardiologów: nawet jeśli nie mam poważnej wady serca, to i tak chcę mieć ją pod kontrolą oraz staram się, by dbał o mnie najlepszy lekarz, jakiego mogę znaleźć.
    • blond_suflerka Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 13:50
      To jest chyba złożona kwestia. No bo tak-podawanie podręcznikowej wiedzy jest ważne bo bardzo często ludzie w ogóle nie mają pojęcia, że ich problemy są wynikiem konkretnych mechanizmów czy trudności-mających swoje źródło, standardowy przebieg i konsekwencje-i wtedy taka konkretna wiedza dla wielu jest w ogóle punktem wyjścia i zrozumienia swojej sytuacji. Z drugiej strony-trzeba oczywiście uważać, żeby za bardzo nie popadać w rutynę i nie stawiać się w pozycji osoby, która na pewno wie lepiej i która zaczyna sobie wszystko jakoś po swojemu interpretować.
      Forum to nie terapia ale myślę, że to może być bardzo dobry punkt wyjścia. Dowiedzieć się tutaj czegoś, posłuchać innych( czasem ktoś pierwszy raz tutaj dopiero konfrontuje z innymi swój problem przecież), pomyśleć i iść dalej. Tzn. podjąć działanie samodzielnie-czy to samodzielna praca nad sobą, czy terapia.
      Nie ma ludzie idealnych więc nie ma chyba co się tak oburzać na forum. Każdy pomaga jak umie w danym momencie.
      • butch_cassidy Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 14:01
        blond_suflerka napisała:


        > Nie ma ludzie idealnych więc nie ma chyba co się tak oburzać na forum. Każdy po
        > maga jak umie w danym momencie.

        Ależ ja się nie oburzam. Po prostu zwracam uwagę na coś co mi przyszło do głowy :)
        • blond_suflerka Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 14:04
          No racja, słowo 'oburzenie' było tu niewłaściwe. To chyba była jakaś moja projekcja:D
          (to oczywiście żart w nawiązaniu do zbytniego psychologizowania:P)
          • butch_cassidy Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 14:20
            :)
            • sebalda Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 15:46
              Ja od dawna twierdzę, że forum jest formą terapii grupowej, tyle że to wygodniejsze niż poświęcać czas na dojazdy i spotkania, można sobie samemu dobrać odpowiedni czas i porę. Kiedyś kobiety spotykaly się na darciu pierza, teraz gadają, zwierzają się, doradzają przez internet, taki znak czasu:)
              Jestem modelowym przykładem osoby, która na forum została zdiagnozowana i uświadomiona. Wiele osób z lekceważeniem się do tego odnosi, ale ja uważam, że każdy sposób jest dobry, byle był skuteczny. Nie mam pojęcia, ile jeszcze czasu zajęłoby mi dochodzenie do sedna problemu. Było mi źle, było niewygodnie, żyłam w ciągłym pomieszaniu, rozhuśtana na huśtawce nastrojów moje męża aż do zawrotów głowy. Ciągle z tyłu głowy miałam mądrość życiową, która jest najbardziej odpowiedzialna za tkwienie w przemocowym związku wielu osób: BO W ZWIĄZKU ZAWSZE OBIE STRONY SĄ WINNE. No to skoro byłam winna, to powinnam mieć pretensje do siebie, powinnam się może jeszcze bardziej starać, jeszcze ciszej chodzić na palcach, żeby męża nie urazić, żeby się nie narazić na atak. No skoro on ciągle ze mnie niezadowolony, skoro ciągle o coś się złości, to widać ma powód. Taki nerwowy z natury, taką stresującą ma pracę biedaczek. Każdą po kolei, w różnych branżach, ale ZAWSZE stresującą.
              Kilka przykładów z życia mojej rodziny, z wydarzeń obrazujących stosunek męża do mnie i dzieci, wystarczyło, żebym przeczytała określenie przemoc psychiczna. Jeszcze się broniłam, jeszcze pisałam, że mąż przecież mnie kocha, tylko trochę dziwna ta jego miłość, przecież o nas dba.
              Dziewczyny długo prosiły, żebym przeczytała Toksyczne słowa. W końcu przeczytałam. No i dłużej nie mogłam się okłamywać. To książka o moim związku. Nie jestem fanką poradników, ale jak sie czyta o sobie, to jednak coś na rzeczy musi być.
              Potem jedna terapeutka, bezsprzecznie potwierdzająca moje domysły, następna już z kilkumiesięczną terapią. Wszystko się złożyło w jasną całość.
              Zmieniłam dużo, idę do tej pory małymi krokami, za długo tkwiłam w niszczącym mnie związku, żeby zrobić ten najważniejszy krok, jestem zbyt lękliwa, cierpię z powodu wyuczonej bezradności, ale te kolejne kroki, choć małe, dalej robię. Kiedyś w końcu zrobię ten ostatni.
              Właśnie dlatego, że wiem, jak długie ociąganie się z decyzją i tkwienie w tego typu związku wyniszcza i osłabia, gdy czytam historię podobną do mojej, chcę przestrzec. Bardzo mi też zależy na tym, by matki miały świadomość, jak niszczą życie swoich dzieci, dając im przykład takiej rodziny i takich stosunków małżeńskich. Często dochodzi też do przemocy, mniej lub bardziej jawnej, wobec dzieci. I to już jest prawdziwa tragedia. Tylko kobiety tak bardzo chcą być kochane, a przemocowiec umie udawać miłość jak mało kto:(
    • glamourous Re: Poprawność psychologiczna czyli... 08.07.13, 17:43
      Forum to forma terapii polegajacej na zwerbalizowaniu swoich problemow, ale trzeba pogodzic sie z faktem, ze nie jest to terapia profesjonalna, a rad udzielaja tu amatorzy. Pomaga jednak dlatego, ze zdania wyrazone a propos konkretnego problemu sa o tyle osobiste, ile roznorodne - mamy tu do czynienia ze swoistym brainstormingiem, a to moze byc bardzo pomocne. Jezeli ktos potrafi selekcjonowac wartosciowe informacje, wyciagac wnioski i jest odrobine samokrytyczny, to forum - bez wzgledu na swoje niedoskonalosci - jest swietnym wstepem do wziecia byka (czyli problemu) za rogi.
      Niewazne, czy rady sa poprawne psychologicznie, czy nie. Czy sa obiektywne czy subiektywne. Rady to rady. Z wielu postow mozna wyluskac naprawde ciekawe punkty widzenia, a to daje autorowi watku szersze spojrzenie na jego problem. Czesto tez daje oglad sytuacji z drugiej
      strony barykady, o ktorej ow autor nawet nie ma pojecia.
      Moim zdaniem bezcenne.
      • sebalda Re: Poprawność psychologiczna czyli... 09.07.13, 09:50
        Glamourous, świetne podsumowanie, mam takie samo zdanie na temat forum.
        Dodałabym jeszcze jeden punkt: komentarze (bo nie porady, za mało jest danych) naszej pani ekspert, z reguły bardzo trafne, sensowne, wyważone. Są podzielone zdania na ten temat, ale ja często czytam je z satysfakcją. Czasami mnie studzą, czasami pokrywają się z moimi przemyśleniami. Mimo że problem nie mój, udaje mi się wyłuskać coś dla siebie.
        Jak wygram w totolotka, na pewno zgłoszę się do pani Agnieszki na terapię indywidualną, w realu:)
        • butch_cassidy Re: Poprawność psychologiczna czyli... 09.07.13, 11:28
          sebalda napisała:


          > Dodałabym jeszcze jeden punkt: komentarze (bo nie porady, za mało jest danych)
          > naszej pani ekspert, z reguły bardzo trafne, sensowne, wyważone. Są podzielone
          > zdania na ten temat, ale ja często czytam je z satysfakcją. Czasami mnie studzą
          > , czasami pokrywają się z moimi przemyśleniami. Mimo że problem nie mój, udaje
          > mi się wyłuskać coś dla siebie.

          I to jest prawda :) Zdecydowanie się zgadza. Bardzo mi się podobają te wypowiedzi. I całe szczęście, że się pojawiają (często w kontrze do nas - laików pełnych dobrych chęci ;) )
    • edw-ina Re: Poprawność psychologiczna czyli... 09.07.13, 10:09
      Dla mnie przykładem powielania gazetowych psychologizmów jest tekst: porozmawiaj z nim. Szczególnie, jeśli jest skierowany do osoby, która wyraźnie napisała, że mąż czy partner olewa skrajnie wszelkie próby komunikacji. To jak powiedzenie osobie, która ma całkiem pusty bak, skończyła się rezerwa, brak zapasu i stoi na poboczu z nadzieją, że ktoś użyczy jej dwa litry benzyny: pojedź na stację.
      Czytając forum miewam też pewną refleksję, tj. jak małe oczekiwania można mieć wobec swoich życiowych partnerów, a jak wielkie ma się często względem innych bliskich. Tj. często mam wrażenie, że jak facet nie bije i oddaje pewną część wypłaty, to już jest dobrze i w sumie to niczego więcej się od niego nie oczekuje, za to kobiety mają często masę oczekiwań względem własnej matki lub teściowej. To dość ciekawe przesunięcie według mnie.
    • kropidlo5 Re: Poprawność psychologiczna czyli... 09.07.13, 10:33
      Na forum nie wiesz, kto odpisuje i jakie ma motywacje, wiedze, uczciwosc, ale z czasem poznaje sie pewne nicki lepiej, ale mozna zawsze znalezc pewne rady i rozwiazania.
      Paradoksalnie, osoby zdrowe szukajace porady na forum znajda je szybciej, latwiej i skuteczniej, natomiast osoby z problemem i w zwatpieniu maja trudniej, bo jesli sie pojawia (a czasem sie pojawiaja) opinie wrogie, zlosliwe czy niesprawiedliwe to czesto uwaga na nie sie kieruje a pozostale opinia gina w cieniu. Dlatego korzystne jest, jak na forum sa jacys moderatorzy albo wlasnie doswiadczenie pomaga. Nie mozna nikomu zabronic posiadania opinii i czasem to nie musi byc zlosliowsc a faktyczny punkt widzenia, tylko ze wykrzywiona wlasna perspektywa. Ale wiekszosc opinii chyba jest jednak przydatna.

    • a.nancy Re: Poprawność psychologiczna czyli... 09.07.13, 13:54
      bo trudno jest radzić niestereotypowo i w odniesieniu do rzeczywistości komuś, kogo się nie zna (i "rzeczywistości", w której żyje), w sprawie, o której wie się tyle, co zmieścił w paru akapitach na forum. żeby udzielać głębszych rad, trzeba głębiej poznać problem.
    • sanciasancia Re: Poprawność psychologiczna czyli... 09.07.13, 17:16
      > Czasem czytając niektóre z wypowiedzi, mam wrażenie, że udzielane rady są takie
      > ... totalnie sztywne, bez odniesienia do rzeczywistości, takiej zwykłej - ludzk
      > iej. Że są podręcznikowe i na maksa poprawne. Ale... no właśnie... czuje że jes
      > t w nich jakieś "ale", choć może na tę chwilę nie potrafię go określić.
      Czasem, tak.
      Mnie forum niezwykle pomogło w zaakceptowaniu stosunków z rodzicami. I raczej mam poczucie, że rady są mądre.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka