nik.ita
10.07.13, 23:40
Witam,
mam problem , który coraz bardziej mnie przerasta i nie wiem czy to ja wszystko wyolbrzymiam i nie potrafię Go zrozumieć , czy mój partner nie potrafi zmienić swego podejścia...
Jesteśmy razem od 3 lat, oboje mamy za sobą nieudane związki i dzieci , z których tylko mój syn mieszka z nami , a jego dwójka mieszka z ich matką.
Mój syn jest typem łobuza , lecz nie do tego stopnia, aby było to niepokojące - jest inteligentnym, wrażliwym i dobrym dzieckiem ( ma 9 lat ) , lecz przez mojego partnera cały czas jest traktowany jako zły i nieznośny gnojek , którego najlepiej było by cały czas karać i trzymać surową dyscyplinę. Prawie zawsze ma do niego jakieś "ale" : to np : żle siedzi na krześle podczas jedzenia , spózni sie 10 minut przyjśc z podwórka, za długo siedzi w wannie podczas kąpieli itp. Nigdy nie karał go biciem , choć nie raz groził że tak trzeba będzie zrobić by w końcu zmądrzał - a po za tym nie pozwoliła bym go uderzyć. Wiele razy , gdy juz nie wytrzymywałam dochodziło między nami do kłótni , tak też jest i teraz. Po ostatnim razie drugi dzień się nie odzywamy ( to raczej On milczy bo ja chciałam rozmawiać i po raz kolejny wytłumaczyć mu że to mnie jako matkę i partnerkę strasznie boli ) . Bo przecież mój syn jest częścią mnie i należy mu się szacunek...
Najbardziej jest mi przykro gdy Jego dzieci nas odwiedzają i widzę różnice w traktowaniu - chodzi może o drobiazgi , ale czy nie drobiazgi składają się w jedną wielką całość ?
Ja widzę ,że mój syn bardzo by chciał być lepiej traktowany przez mojego partnera ale za każdym razem gdy jest mowa o tym problemie mój partner oskarża mnie że to ja tak "wychowałam " swojego synka i że niedługo to wejdzie mi na głowę a on chce zrobić z niego człowieka. Twierdzi , że nie liczę się z jego zdaniem i w ogóle ostatnio mnie obraził podczas próby rozmowy z mojej strony.
Ja wiem , że czasem ma rację i należy się synowi drobna kara lub upomnienie ale moim zdaniem to nie powinno tak wyglądać....
Kocham mojego partnera , lecz kocham również mojego syna...
Dodam, iż mamy wspólne dziecko , które ma niewiele ponad rok i boje sie że mój upór i walka o dobro syna zniszczy nasz związek i kolejne dziecko będzie miało rozbitą rodzinę...
Bardzo proszę o pomoc , jak rozmawiać , co zrobić ... bo ja już nie mam pomysłów...