Dodaj do ulubionych

Teściowie, mąż..

13.07.13, 02:31

Kiedy urodziło się nasze dziecko, teściowa poinformowała mojego męża, że na jej pomoc przy dziecku absolutnie nie możemy liczyć. Bo ona jest chora, bo ma chory kręgosłup, itd. Zaznaczam,że to mąż liczył na jakąś jej pomoc, raz, dwa razy w tygodniu, nie codziennie, a nie ja. Nie to nie, tak, ma prawo. Mężowi było przykro, ja byłam zła na takie potraktowanie męża, ponieważ on był na każde skinienie swoich rodziców. To ludzie ok. 60, mający oprócz mojego męża jeszcze troje dzieci.
Brat męża miał dwoje dzieci,nimi teściowa zajmuje się zawsze, kiedy trzeba. Kilka miesięcy temu urodziło się trzecie dziecko i teścowa też pomaga, kręgosłup przy tamtych dzieciach jej nie dokucza.
I teraz dochodzę do meritum. Zabroniłam mężowi pomagania rodzicom. Uważam, że pomoc typu powieszenie firanek, jazda do sklepu wymienić dekoder itd. powinna spoczywać na bracie męża. Mąż niby przyznaje mi rację, bardzo ograniczył wizyty u rodziców ( jeździ do nich czasem z synkiem, ja nie byłam już trzy miesiące), ale widzę, że jest mu przykro w związku z tą sytuacją. Jest najstarszy, zawsze od niego oczekiwano najwięcej, pomoc ma tylko pozostała trójka rodzeństwa, szczególnie wyżej opisany brat. Ja nie pozwolę żeby go dłużej wykorzystywali, a gdy on czegoś od nich potrzebuje, to jest olewany. Mąż mówi, że inaczej wyobrażał sobie nasze relacje, myślał, że będą częste odwiedziny,że ja będę do nich jeździć nie tylko od święta. Cóż, nie będę. Coraz bardziej teściów nie lubię, po każdej wizycie u nich potrafili mnie czymś zdenerwować. Nie jeżdżę do nich i jest mi o wiele lepiej. Tylko jak wytłumaczyć mężowi, że czas odciąć pępowinę, że powinien być wobec rodziców asertywny, a na pierwszym miejscu zawsze stawiać naszą rodzinę?

24.03.2012 życie nabrało sensu.
Obserwuj wątek
    • podkocem Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 07:55
      Odcinanie pepowiny nie polega na zrywaniu kontaktu. Mój M ma blisko 40 lat i codziennie dzwoni do rodziców, albo rodzice do niego i pomaga im jeśli może mimo, że oni jemu pomagają znacznie mniej niż jego siostrom (bo jest bardziej zaradny).

      Sprawiedliwie, według rodziców, nie zawsze znaczy po równo - pamiętaj o tym. Możliwe też, że poznali ciężar opieki nad wnukami, nie chcą sobie dokładać kolejnego i teściowej łatwiej było odmówić pomocy zawczasu starszemu, najbardziej zaradnemu synowi, niż temu którego dziećmi wcześniej się zajmowała i nie potrafi teraz odmówić bo za mocno się w ten układ wbiła.

      Tylko jak wytłumaczyć mężowi, że czas odciąć pępowinę, że pow
      > inien być wobec rodziców asertywny, a na pierwszym miejscu zawsze stawiać naszą
      > rodzinę?

      Uważam, że nie powinnaś najeżdżać na rodziców męża, bo mężowi jest podwójnie przykro. Jeśli chce jeździć do rodziców, nie zatrzymuj go, nie "zabraniaj" pomagania. Ty nie musisz ich kochać i pomagać, ale męża nie stawiaj między młotem a kowadłem. Po prostu zachowaj neutralność w tej sprawie. Mąż chyba nie zaniedbuje Waszej rodziny?
      • krokodil123 Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 09:20
        A jakie ty masz relacje ze swoją rodziną?
        Czy jeździcie do nich, czy twoja matka czy pomaga przy dziecku?
        • verdana Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 09:27
          Innymi słowy - rodzicom nalezy się pomocy tylko w ramach rekompensaty. Nie dla tego, ze są rodzicami. Nie dlatego,z e sie ich kocha. Nie pomagają - przestają być ważni. Wyjątkowo instrumentalne traktowanie bliskich. Jesli tego samego nauczysz swoje dzsiecko, nie licz, że będziesz dla niego wazna w momencie, gdy nie bedziesz użyteczna.
          Uczysz męża, ze nie licza sie uczucia, a tylko użyteczność. Brutalnie mówiąć - za dziesięć lat bardziej użyteczna od Ciebie moze być inna kobieta, czego zresztą mężowi życzę.
          • araukaria29 Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 16:36
            verdana napisała:

            > Innymi słowy - rodzicom nalezy się pomocy tylko w ramach rekompensaty. Nie dla
            > tego, ze są rodzicami. Nie dlatego,z e sie ich kocha. Nie pomagają - przestają
            > być ważni. Wyjątkowo instrumentalne traktowanie bliskich. Jesli tego samego nau
            > czysz swoje dzsiecko, nie licz, że będziesz dla niego wazna w momencie, gdy nie
            > bedziesz użyteczna.
            > Uczysz męża, ze nie licza sie uczucia, a tylko użyteczność. Brutalnie mówiąć -
            > za dziesięć lat bardziej użyteczna od Ciebie moze być inna kobieta, czego zresz
            > tą mężowi życzę.


            Nie rozumiem Twojego postu. Czego życzysz mężowi? Innej zony? A dlaczego? Bo nie chce zeby małżonek był "wynieś, przynieś, pozamiataj", ale na naszą pomoc już nie licz? Sorry, ale wg mnie pomaganie w rodzinie idzie w każdą stronę. Każdy pomaga na miarę mozliwości, czasu, umiejętności, zdrowia itp. Przynajmniej ja tak rozumiem pomaganie w rodzinie. Najwyrazniej jednak tylko rodzeństwo męża zasługuje na pomoc. On nie. I to jest w porządku? Nie jest. Jeżeli rodzice pomagają tylko wybranym dzieciom pomocy oczekując od innych to jest to daleko nie w porządku. I tak, Rodzicom nalezy pomagać, ale nie na zasadzie to rodzice to pozwalam się olewać i lekceważyć i nie na zasadzie pomocy tylko w jedną stronę, zwłaszcza w sytuacji, gdy inne dzieci tę pomoc otrzymują.
            A co do uczenia dzieci...ja bym wolała jednak, żeby dzieci uczyły się, że rodzina może na siebie liczyc, a nie że można niektórych olewać i tylko od nich wymagać.
            • verdana Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 19:28
              W porzadku czy nie, decyduje mąż. I ma prawo kochać rodzicom i im pomóc, nawet jeśli oni nie pomagają. To jest sprawa uczuć, a nie czystych kalkulacji.
              Jesli nie pomozesz swojemu dziecku, to naprawde uważasz,z ę jego współmałżonek moze uznać, ze w takim razie Twoje dziecko ma przestać Cie odwiedzać i nie reagowac na Twoje prośby? Albo robisz coś dla dorosłego dziecka, albo ma prawo uwazać Cie za osobę nieprzydatną, obcą, od której ma prawo się odwrócić?
              • araukaria29 Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 19:49
                No własnie. To sprawa uczuć. Czułabym się niefajnie gdybym była tylko od pomocy i załatwiania spraw, ale na pomoc liczyc bym nie mogła. I nie sadzę, zeby ów małzonek czuje się z tym dobrze. Nie ma prawa dorosłemu cżłowiekowi zabraniać kontaku z matka i ojcem, ale ma prawo mu otworzyć nieco oczy. Jest jego zoną i zakładam, ze chce dla faceta jak najlepiej. I nadal nie rozumiem czemu życzyłaś mu nastepnej zony. Jakoś w Twoim poście to mnie, nie wiem jak to nazwać: uderzyło?I dokładnie masz rację. Nie chodzi o uzyteczność. Tylko o to, że on ma być uzyteczny, bo to rodzice itp, a oni moga faceta zlewać kłamiąc w zywe oczy. Przy jednych wnukach pomagają a przy innych nie.

                Albo robisz coś dla dorosłego dziecka, albo ma prawo uwaz
                > ać Cie za osobę nieprzydatną, obcą, od której ma prawo się odwrócić?

                ??? Szkoda tylko, że wyglada na to, że brat ma wsparcie i pomoc a mąż tylko "bycie uzytecznym". Wg mnie to zdecydowanie zmienia postac rzeczy. I prawdę mówiąc, a raczej pisząc to ja sie wcale nie dziwię autorce wątku.
                • verdana Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 19:58
                  Ty byś sie czuła niefajnie. To jest zasadnicza różnica - samemu zdecydować, ze sie nie chce czegoś dla rodziców robić, a słuchać współmałżonka, który niezadowolony z pomocy teśció życzy sobie , aby nic dla tych rodziców nie robić.
                  Życzę facetowi żony, która bedzie się liczyła z nim i jego uczuciami, a nie wymagała, aby nie pomagał własnej matce, bo matka mało pomocna.
                  • araukaria29 Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 20:17
                    ? Ale załozycielka wątku wyraźnie napisała, ze to mąż liczył na pomoc a nie ona. I ze się przeliczył. Wybacz, ale trudno się dziwic babce, że reaguje jak mąz się wykorzystywany. Uwaza, że męzowi dzieje się krzywda to reaguje. A i do pana męża cos dociera skoro ograniczył te wizyty. I to tak zabrzmiało dramatycznie: żeby nie pomagał własnej matce. Tyle tylko, ze matka oszukuje, wyraźnie faworyzuje inne dziecko i syn na pomoc matki liczyc nie może. Faktem jest, że zabranianie dorosłemu człowiekowi pomocy rodzicom to nie brzmi hehehhe dobrze, ale wiesz co? Ja sie tutaj naprawdę nie dziwię.

                    A tak na marginesie wkurza mnie, ze ktos zakłada watek a potem się nie odzywa.
          • zuzann-a Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 16:55
            Zgadzam się z Verdaną.
          • agrypina6 Verdana 13.07.13, 21:48
            Po jednym moim wpisie robisz mi psychoanalizę i życzysz mojemu mężowi, żeby mnie zostawił? Musisz być biedną kobietą, która różnie traktuje swoje dzieci i w związku z tym usprawiedliwia zachowanie moich teściów. Też bym mogła ći życzyć różnych złych rzeczy, ale nie będę się zniżała do Twojego poziomu.
            • verdana Re: Verdana 13.07.13, 22:08
              Życzę facetowi, zeby związał sie z kobietą, która liczy sie z jego uczuciami. To mozesz być także Ty, o ile zechcesz zrozumieć, że facet ma prawo kochać matkę, która nie pomaga dorosłemu dziecku. Nawet jeśli teściowa niesprawiedliwie traktuje dzieci, to decyzja, czy jej syn chce mimo to pomagać, czy nie, nalezy do syna.
              Życze Twojemu meżaowi, aby nie musiał wybierać, kogo ma kochac - Ciebie czy matkę. A Tobie życzę, abyś sobie za parę lat nie przypomniała tej dyskusji zastanawiając sie, dlaczego mąż ma dosyć małżeństwa.
      • wies-baden Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 09:38
        Sprawiedliwie to po równo! Za wszystkie problemy w kontaktach między rodzeństwem odpowiedzialni są rodzice, którzy myślą, że sprawiedliwie to znaczy według potrzeb.
        Jedno dziecko bardzo pracowite, oszczędne to trzeba pomóc temu leniwemu obibokowi, żeby wyrównać ich pozycje i status?
        Do autorki;
        Nie wszystkie dzieci i wnuki są jednakowo kochane,niestety! Czasami to wina współmałżonków, bo jak się trafi na harpię lub piranię lub roszczeniowego pajaca, to trudno zżywać się z nową rodziną swojego dziecka.
        • podkocem Re: Teściowie, mąż.. 14.07.13, 08:20
          Sprawiedliwie to po równo!

          Nieprawda!
          I widzę to tam gdzie sa rodziny wielodzietne albo z niepełnosprawnymi dziećmi.
          Np ja mam niepełnosprawną siostrę. To ona dostała mieszkanie po rodzicach i to na nią są zapisane ich ubezpieczenia na życia, nie na mnie. Ja niczego nie oczekuję i nie mam żalu bo sobie sama poradzę. Sprawiedliwie, choć wcale nie po równo!

          Moja Babcia bardziej pomagała mojej Mamie bo ta miała dwoje chorych dzieci (w dzieciństwie też byłam bardzo chora, otarłam się o śmierć) a jej syn a mój wujek takiej pomocy nie potrzebował (miał jedno dziecko i tesciową obok). I znów, można by powiedzieć że niesprawiedliwe, bo nie po równo.

          Dzieci są bardzo różne. Jedne zaradne, przebojowe, w życiu idzie im łatwiej, innym leca kłody pod nogi. Jedne potrzebują więcej wsparcia i uwagi, inne są samodzielne.
          • wies-baden Re: Teściowie, mąż.. 14.07.13, 13:49
            To , że w twoim przypadku i jeszcze w stu innych '' sprawiedliwie to nie po równo", to nic nie znaczy, bo liczy się rozkład przypadków. Jeśli dziadek, wujek Staszek i jeszcze sąsiad palili papierosy i nie zachorowali na raka dróg oddechowych, to nie znaczy, że palenie jest nieszkodliwe, bo w populacji osób, które zachorowały - 95% to palacze. Wybacz, ale musiałam ci to obrazowo wytłumaczyć.
            • podkocem Re: Teściowie, mąż.. 14.07.13, 22:54
              Wybacz, ale ludzie którzy przyjmują jedynie salomonowe rozwiązania jako sprawiedliwe wcale mnie nie przekonują.

              Jest wiele powodów dla których rodzice traktują swoje dzieci w różny sposób.
    • ann.38 Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 11:15
      Niechęć do pomocy rodzicom nie musi wynikać z wyrachownaia: coś za coś. Po prostu poprzez pomoc ludzie okazują sobie uczucia. Nie spotkalam się z sytuacją, kiedy starsi rodzice są życzliwi, kochajacy, a dzieci nie chcą im pomagać, bo starzy mają chore kręgosłupy i nie mogą tyrać przy wnukach. Chyba nawet najwięksi materialiści doceniają to, że dzieci mają kochających dziadków. A miłość, troskę można okazać na wiele sposobów. No fakt, autorka napisala o braku pomocy, a nie braku uczuć, ale tak to się często ujmuje, a naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. Samemu dziecku trudno jest przyjąć to do wiadomości, przyznać przed samym sobą, że rodzice nie traktują dzieci równo (tak, tak wiem, nie chodzi o to, że ma być idealnie dokładnie tyle samo pomocy), bo rodzice to wazne osoby i tak sobie własnie niektórzy tłumaczą: pomaga innym dzieicom, bo tamte są mniej zaradne od nas. Nie ma co zrywac kontaktów, ani żądać tego od męża, ale na pewno trudno w takiej sytuacji o szczere, fajne relacje. A może mąż mógłby porozmawiać z rodzicami, jak wy się z tym czujecie? Chociaż rozmowy na te tematy są trudne, bo rodzice z kolei sobie wmawiają, że wszystko OK, tylko oni pomagają temu, co bardziej potrzebuje itd.
      • ann.38 Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 11:21
        Jeszcze dodam, że nie widze tutaj powodów do zarzucania mężwi, że rodzina (żona i dziecko) nie są na pierwszym miejscu albo o nieprzeciętą pępowine. Chyba, że zostawia Ciebie z robotą, a sam leci do rodziców, rodzice mają wpływa na jego decyzje związane z Waszymi sprawami itp. To, że ich odwiedz i pomaga pommo, ich postawy nie jest jakąś nielojalnością. Chyba, że Cię tam obgadują przy okazji.
    • zuzi.1 Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 16:58
      a nie możecie się wprost tesciowej zapytac dlaczego przy opiece nad innymi wnukami nie boli jej kręgosłup? ;) Nie ma to jak komunikacja wprost ;-) Myślę, że tu powodem może byc Twoja osoba, tj. nie przypadłas tesciom do gustu i dlatego Was i Wasze dzieci olewają. Relacje męża z rodzicami zostaw jemu samemu i jego decyzjom, w końcu to dorosły facet jest. Jak chce biegac do nich na każde zawołanie, to niech biega, byle by nie zaniedbywał swojej rodziny.
    • enith Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 17:26
      Zgadzam się z zuzi. Relację mąż - matka zostaw im obojgu, dbaj tylko, by nie odbywała się ona kosztem waszej rodziny.
      Wymówka z kręgosłupem z kolei, to oczywiste kłamstwo. Szkoda, że teściowej nie stać na odrobinę szczerości wobec własnego syna i jego żony. Jeśli czujesz się na siłach, spytaj teściową wprost, skąd ta niechęć do ciebie i twojego dziecka.
    • mruwa9 Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 17:52
      gdybym ja mezowi zabronila kontaktow z jego wlasna rodzicielka, czy dyktowala mu warunki, na jakich te kontakty maja sie odbywac, niezaleznie od moich relacji z tesciowa i jej relacji z wnukami, chyba by mnie wysmial. I slusznie.
      Stawiasz go miedzy mlotem a kowadlem, traktujesz przedmiotowo. Chcialabys sama ta byc traktowana, albo zeby maz ograniczal ci kontakty twoimi rodzicami?
      Zalosne i bardzo male to jest.
      Nie odpowiadaja ci kontakty z tesciowa, to nie. Nie musza. Ale niezaleznie od wszystkiego jest ona matka twojego meza i nie masz zadnego prawa, zeby go zmuszac do zerwania kontaktow z rodzicami. W koncu dekodera ani firanek nie wymieniaja chyba codziennie.
      Przy twojej postawie wcale nie dziwie sie tesciowej. Jedza jestes i tyle.
      • konwalka Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 19:18
        moj musi pomagac codziennie
        zawsze- absolutnie zawsze cos sie dla niego znajdzie do roboty
        jedynak
        czesto gesto bywalo, ze musielismy zmieniac plany, zeby podporzadkowac się mamusinym żądaniom

        poinformowałam lojalnie, że nie będę dłużej pierwszą po bogu :/
        i że to zupelnie nie tak bangla jak bangla
        i że u kolejnej ew zony tez raczej poklasku nie dostaną wespół z mamusia
        i że ma to wszystko jakos poukladac, bo już rzygać mi siechce jak szykujemy sie na spacer, kiedy jest pilny telefon, ze ma natychmiast byc u mamci bo costam i wtedy jest ten straszny dysonans

        opcja rozwodu, kiedy to wraz z meżem traci sie rownież teściową jawi mi się jako rodzaj wybawienia
        • verdana Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 19:29
          To jest chyba zupełnie inna sytuacja...
          • konwalka Re: Teściowie, mąż.. 13.07.13, 19:40
            tego nie wiemy, czy inna
            jesli ktos spojrzy z boku na moja rodzine i tiunkajaca babunie, truskaweczki przynioslamamozecipoprasowacojniemeczsietyle to tez wszytsko, co mowie, wyda sie jakims absurdalnym wymyslem durnej synowej

            z boku nie wszytsko widac jednakowoz
      • agrypina6 mruwa9 13.07.13, 22:36
        Gdzie napisałam, że zmuszam męża do zerwania kontaktów? Rozumiesz teściów, że jedne dzieci faworyzują, a inne wykorzystują? Cóż, nasz do tego prawo. A mnie się to może nie podobać. I też mam do tego prawo.
        • mruwa9 Re: mruwa9 13.07.13, 23:56
          a maz ma prawo chciec utrzymywac dobre kontakty ze swoimi rodzicami, bez wzgledu na sprawiedliwe/niesprawiedliwe traktowanie wnukow. Dziwi cie to?
          • agrypina6 Re: mruwa9 14.07.13, 00:17
            Jedno co mnie dziwi, to brak asertywności w stosunku do rodziców. A ludzie, którzy nierówno traktują dzieci i wnuki, są niewiele warci w moich oczach. Wiem, że można różnie kochać różne osoby, albo i wcale, ale przynajmniej należy zachować pozory.
            • zuzi.1 Re: mruwa9 14.07.13, 00:23
              przeczytaj książki "Toksyczni Rodzice, "powrót do swego wewn. domu", dowiesz się z nich, że ludzie wychowujący się w domach z toksycznymi rodzicami są od nich współuzaleznieni, czesto są kompletnie nieświadomi tego, ze ich rodzice wyrządzili im emocj. krzywdę takim toksycznym "wychowaniem", w tych ksiązkach jest czarno na białym napisane co i jak, nie licz na jakąkolwiek asertywnosc męża w stosunku do rodziców, po takim dzieciństwie jakie miał i po braku miłości jest dla nich jak pies na smyczy, zawsze chętny do skakania i merdania dla nich ogonkiem, nawet gdy dostanie od nich kopa raz na jakis czas...tu nie ma miejsca na asertwynosc, jego rodzice go wytresowali brakiem miłosci i od czasu do czasu rzucaniem mu ochłapu w postaci jakiegoś lekkeigo uczucia, żeby chciał dalej dla nich biegac...
    • agrypina6 WYjaśniam 13.07.13, 21:59
      Mężowi zabroniłam być na każde zawołanie rodziców w bzdurnych sprawach. Za takie uważam np. wieszanie tych nieszczęsnych firan, które były jedną z wielu bzdurnych spraw do załatwienia TYLKO i wyłącznie przez mojego męża. Inne dzieci są zajęte, bo mają ważne sprawy i rodziny. A on ma rzucić wszystko i pędzić pomagać. Oczywiście w razie choroby itp. słowem się nie odezwę, w takim przypadku nawet sama bym pomogła. I gdzie napisałam, że ograniczam mężowi kontakty? To on zaczął jeździć do nich rzadziej niż co dziennie. Ja nie jeżdżę z nim i z synkiem, chyba że np. na imieniny. A odzywam się dopiero teraz, bo byłam w pracy.
      • verdana Re: WYjaśniam 13.07.13, 22:10
        A czego Tobie zabrania mąż?
        • agrypina6 Re: WYjaśniam 13.07.13, 22:33
          Pójścia na imprezę integracyjną. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Mój mąż to dobry człowiek, boli mnie, kiedy widzę, że przykro jest mu z powodu odmowy matki.
          • verdana Re: WYjaśniam 13.07.13, 22:49
            Maż zabrania ci pójścia na imprezę? I Ty nie idziesz, bowiem mąż ma prawo Ci zabraniać?
            • agrypina6 Re: WYjaśniam 13.07.13, 22:54
              Nie idę, bo tak naprawdę wolę spędzić ten czas z rodziną. Dużo pracujemy, więc cenię sobie wspólne chwile.
            • sebalda Re: WYjaśniam 13.07.13, 22:56
              Dom wariatów:P
              • agrypina6 Re: WYjaśniam 13.07.13, 22:58
                Czasami:)
          • zuzi.1 Re: WYjaśniam 13.07.13, 23:27
            agrypina napisała:"Mój mąż to dobry człowiek, boli mnie, kiedy widzę, że przykro jest mu z powodu odmowy matki."

            Jeśli jest Ci przykro gdy to widzisz, to po prostu mu to powiedz i przytul go przy tym i nie doradzaj mu nie chodzenia tam i nie udzielaj żadnych innych porad, on sam musi sobie ze swoim bólem i tęsknotą za otrzymaniem od matki/ojca miłości poradzic, miłości której nie otrzymał gdy był mały i której już nie otrzyma niestety... ;( podsuń mu do przeczytania książkę toksyczni rodzice i pogadaj z nim na temat przemyśleń po jej przeczytaniu, jeśli znasz te mechanizmy, w których on tkwi nieświadomie, to mu je wytłumacz, tj. to, że ona tak biega do nich mimo, że go olewają z czego to wynika, że liczy, że dostanie cos czego dawno temu nie dostał, delikatnie wytłumacz mu, że to wyglada tak, że już nigdy tego czego od nich oczekuje nie dostanie. Musi się facet z tym pogodzic i życ dalej, ale zerwanie z nimi kontaktu może nie oznaczac dla niego ulgi ale wręcz przeciwnie poczucie winy i większy żal, to są b. trudne sprawy dla takiego dorosłego człowieka i tak naprawdę dobry psycholog by mu się przydał, chocby na kilka powaznych rozmów w tej sprawie...
            • agrypina6 Re: WYjaśniam 14.07.13, 00:04
              Dziękuję za radę. Bo masz rację, że przydał by się może psycholog. Ale mąż nie będzie chciał.
              • zuzi.1 Re: WYjaśniam 14.07.13, 00:07
                no to zaproponuj mu na razie książki "Toksyczni rodzice", "Powrót do swego wewn. domu", może kiedys sam dojrzeje do decyzji o spotkaniach z psychologiem, nie naciskaj go
                • agrypina6 Re: WYjaśniam 14.07.13, 00:11
                  Tak zrobię, dzięki. Miło od kogoś usłyszeć normalne rady, a nie od razu być narażonym na atak sfrustrowanych kobiet. Oczywiście liczyłam się z różnymi wpisami i nie byłam zaskoczona atakami. Pozdrawiam wszystkich, którym chciało się coś napisać w moim temacie.
                  • paris-texas-warsaw Re: WYjaśniam 14.07.13, 00:26
                    OT:)
                    To jest wspaniały przykład, jak za dużo i za szczerze się powie i ma się wrogów. Wg mnie teściowa jeśli nie ma ochoty zajmowac się dzieckiem, to ma do tego prawo, ale gadanie o tym wszem i wobec nic jej nie daje. Wystarczyłoby nic nie mówić, albo zaoferować pomoc na godzinkę - dwie, spytać, czy może czegoś nie ugotować po urodzeniu dziecka itp. Można wszystko powiedzieć, ale w jakim celu?;)
    • matka_niejadka Re: Teściowie, mąż.. 14.07.13, 16:56
      Ciekawe, jak teściowa wyobraża sobie budowanie relacji ze swoim - czwartym o ile dobrze liczę - wnukiem, skoro ojcu małego mówi na dzień dobry, że nie ma już zdrowia, żeby się jego dzieckiem zajmować? Ale sobie babka strzeliła w stopę - smutne. Być może kobieta nie ma na tyle wyobraźni, żeby traktować wnuki inaczej niż w kategoriach obowiązku tj. pracy, którą będzie musiała przy nich wykonać. Druga strona medalu jest taka, że dzięki pracy, jaką dziadkowie wykonują przy wnukach, buduje się między nimi a wnukami relacja. Mąż być może mówił o pomocy przy dziecku, ale gdzieś tam z tyłu głowy miał też na myśli też więź, która miałaby połączyć jego dziecko i jego rodziców. A tu go matka z buta potraktowała.

      TO, co odczuwa i robi agrypina to już imo tylko efekt tsunami wywołany trzęsieniem ziemi spowodowanym przez teściową. Matka synowi z buta, to synowa jej w odwecie przynajmniej z liścia. Agrypina, nie potępiam twojej reakcji - jak dla mnie całkiem naturalna w okolicznościach. W sumie z waszej trójki: ty, mąż, dziecko tobie najłatwiej odciąć się od teściowej. Ani wam się witać, ani żegnać - jak mówi poeta:-) Mąż jest w paskudnej sytuacji, jak się ułożą relacje twojego dziecka z babcią - czas pokaże. Jako że rodzona matka dokopała już twojemu tak,że trudno sobie wyobrazić coś gorszego, skupiłabym się na tym, żeby go wesprzeć w tej jego nieciekawej sytuacji. Wspomniałaś, że był w domu najstarszym dzieckiem. Od najstarszych dzieci często wymaga się więcej niż od młodszych, może twój mąż tak miał w swoim domu rodzinnym? Jako dziecko nie miał pola manewru, musiał się podporządkować ich zasadom, ale teraz może już to sobie uświadomić i bez żalu do rodziców za przeszłość budować swój świat na swoich zasadach. Uświadomiłabym mężowi, że nie musicie zabiegać o pomoc babci przy dziecku, ale jako rodzice chcielibyście, żeby dziecko miało dobry kontakt z dziadkami. W tym celu wcale nie trzeba wozić wnuka do babci, może lepiej spotkać sie na neutralnym gruncie. Ciekawe, co by babcia powiedziała, gdyby została przez was zaproszona na wspólny spacer albo na wycieczkę w celu tylko i wyłącznie pobycia z wnukiem?

      Tak na marginesie mam taką samą teściową, której się wydawało, ze jak tylko dziecko przyjdzie na świat, od razu zaprzęgniemy ją do roboty przy nim. Była zdziwiona, że zapraszamy ją po to, żeby mogła pobawić się z dzieckiem:-)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Teściowie, mąż.. 17.07.13, 09:07
      agrypina6 napisała:
      Cóż, nie będę. Coraz bardziej teściów nie lubię, po każd
      > ej wizycie u nich potrafili mnie czymś zdenerwować. Nie jeżdżę do nich i jest m
      > i o wiele lepiej.

      I to jest najsłuszniejsza postawa. Nie lubi Pani swoich teściów, więc ogranicza Pani kontakty, pozostawiając te oficjalne. Jeśli tak czuje się Pani lepiej, to tym bardziej postępować trzeba zgodnie z samopoczuciem.
      Ale może nie należy aż tak radykalnie ingerować w relacje męża z rodzicami i resztą rodziny. Ten system rodzinny jakoś się tam stworzył. Często w rodzinach, mniej lub bardziej świadomie, najstarsze i najmłodsze dzieci przeznaczane są do różnych ról. Najstarszy może ma być tą opoką, pomocą, oparciem. A może też Pani mąż ma takie cechy, że bezpiecznie jest korzystać z jego pomocy, bo dobrze i sprawnie ją wykona. Czasem taka szczególna rola odpowiada i dziecku, nawet już dorosłemu. Zajmowało ją od początku i teraz ma z niej swoje osobiste gratyfikacje.
      Jeśli taki układ nie zakłóca porządków w Waszej nowej rodzinie, to pozostając zdystansowana, warto zostawić ten układ bez zmiany. W końcu to nie Pani uczucia mają ustawić życie Pani męża. Może je Pani anonsować , ale jako swoje. Mężowi pozostawić jego.


      Tylko jak wytłumaczyć mężowi, że czas odciąć pępowinę, że pow
      > inien być wobec rodziców asertywny, a na pierwszym miejscu zawsze stawiać naszą
      > rodzinę?

      Z powodu tego co napisałam wyżej i jak rozumiem Państwa sytuacje w związku, nie wydaje mi się, ze ma on nieprzerwaną pępowinę. Taka diagnoza może być dla niego nawet krzywdząca, bo sugeruje niedojrzałość. Mogę się oczywiście mylić w swoim rozumieniu, ale tak mi się układa po odczytaniu Pani wpisów.
      Każda rodzina , ta genetyczna i ta nowa, ma inne role do spełnienia. Nie warto ich sobie przeciwstawić i wystawiać je do rywalizacji oraz sprawdzać która pierwsza. szczególnie, że mąż nie neguje swojego zaangażowania w Wasz związek.
      Proszę też pamiętać, że Pani postrzega jego rodzinę ze swojej perspektywy. Pani też ma w jego rodzinie swoją rolę. Może ten aspekt przysłania Pani widok pozycji męża w niej. Agnieszka Iwaszkiewicz

      >
      > 24.03.2012 życie nabrało sensu.
    • molly_wither Re: Teściowie, mąż.. 17.07.13, 09:27
      Na poczatku postu sie na Ciebie wkurzalam, ale czytajac dalej stwierdzam,ze masz racje. Sa rodziny-klany, w ktorych dzieci wychowywane sa do zycia w tej konkretnej rodzinie, po to,aby sie wspierac. Ci, ktorzy wchodza do klanu z zewnatrz maja dwie opcje: podporzadkowac sie albo zyc wlasnym zyciem. Co to drugie oznacza, juz wiesz.
      Dlaczego tesciowa nie chciala pomoc? Nie dlatego,ze miala prawo odmowic, ona juz wiedziala,ze Ty sie nie podporzadkujesz i to miala byc forma kary. Szkoda, robi tym krzywde swojemu synowi, ale maz tak tego nie odbiera.
      Jesli Twoj maz sie nie zmieni i wybierze tamta rodzine to nie pozostaje Ci nic innego , jak "zwijac zagle" i plynac sama dalej wioslujac.
      Pozdrawiam cieplo
    • sonia_siemionowna Re: Teściowie, mąż.. 19.07.13, 14:55
      Strasznie instrumentalnie traktujesz ludzi.

      Rozumiem, że relacje z bliskimi to dla Ciebie wymiana usług? Okropnie narcystyczne podejście.

      Powiem Ci coś, moja teściowa jest alkoholiczką, która niejednokrotnie zwyzywała mnie w słowach, o jakich Tobie się nie śniło a na nasz ślub przyszła w dresie, czym wywołała zdumienie gości (była trzeźwa, po prostu chciała zamanifestować swój stosunek do naszego związku).

      Mimo to nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż miał jej nie pomagać, bo to jest starsza osoba i jego matka. Owszem, trzeba postawić granice, ale w naszej sytuacji wynika to z choroby alkoholowej teściowej.

      Ty masz teściów w miarę 'normalnych', więc nie rozumiem, skąd ten pęd, żeby mąż zerwał kontakty? Strasznie jestes niedojrzała, jeśli wydaje Ci się, że takie zrywanie kontaktów świadczy o odcięciu pępowiny. Nie świadczy.

      Współczuję Twojemu mężowi, bo nie ma w Tobie oparcia i chyba czuje się winny, że kocha rodziców.
      • agrypina6 Re: Teściowie, mąż.. 21.07.13, 17:05
        Gdzie napisałam, że mąż ma zerwać kontakty?? No w którym miejscu? Jak komuś chce się coś napisać w temacie, to niech dokładnie przeczyta posty, a nie pisze bzdury. Faktycznie internet trafił pod strzechy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka