Dodaj do ulubionych

tz. emotional eating

24.07.13, 18:27
zawsze bylam pulchna, ale to co teraz sie dzieje to prawdziwa masakra. Mieszkam w Uk z moim polskim partnerem, uklada nam sie roznie ale przez ostatnie dwa lata problem goni problem, ja juz tego nie wytrzymuje, czego wynikiem jest 15 kg wiecej :(
ale od poczatku, jakies dwa lata temu dostalam oferte na doktorat, to mial byc wielki przelom w moim zyciu, bylam taka szczesliwa, szczegolnie ze bardzo dlugo probowalam cos zmienic, niestety Universytet zmienil zdanie i oferte wycofal, po odwolywaniu sie znow dostalm oferte ale po warunkiem ze zdam egzamin z jezyka , z winy TOFLa, jako ze mam dosc powazna dyslekcje, nie mogla otrzymac na czas pozwolenia na egzamin na specjalnych warunkach, do tego w tym samym czasie zostalam potrocona przez samochod jadac rowerem, i pare tygodni bylam poza obiegiem. Jak na domiar zlego musialm podjac decyzje o przeprowadzce do innego miasta w zwiazku z doktoratek, ktorego nawet nie wiedzialm czy zaczne, bo nie bylam w stanie zdac tego egzaminu, no i czekalam na decyzje universytetu.
Po przeprowadzce universytet jednak nie zminil zdania i zostalam na lodzie ( akurat w tej kwest mogli mi pojsc na reke , bo londynskie universytety rozpatruje te sprawy personalnie). Mimo ze minelo 1.5 roku nadal nie moge sie otrzasnac z tego jak mnie potraktowali ( jest to bardzo skomplikowana historia - dodam tylko ze po pierwszum razie jak wycofali oferte przedawkowalam tabletki nasenne).
Nic to probuje sie pozbierac, moj partner ma problemy ze znalezieniem stalej pracy w nowym miejscu.
Dostalismy nieslusznie mandaty za parkowanie, ktore koniec z koncem powinny byly byc anulowane ( mielismy dowody ze nasza sasiadka dostala takie same mandaty za takie samo"przewinienie" i jej je anulowano) ale nie zostaly - poniwewaz arbiter stwierdzil ze dezycja innego arbitera nie jest wiazaca. Dodam tylko ze ta sprawa trwala jakis rok czasu.
Kolejna sprawa to moj wypadek, niestety zamiast walczyc z ubezpieczycielem kierowcy, moi prawnicy probuja zanizyc moje odszkodowanie (np. sa podejzenia ze cierpie na Zespół stresu pourazowego, a moi prawnicy nie chca mnie wyslac na odpowiednie badania). Wiec teraz kolejna skarga i kolejna walka.
Do tego w wypadek spowodowal zapalnie OStrigonum w mojej kostce i po poltora roku bolu, nerwow i wizyt u lekarzy w koncu mialam zastrzyk ze steroidem i jak na razie to dziala tak sobie.
Ja osobiscie stracilam cala wiare ze cos sie zmieni, pracuje w coffe shopie, nie mam znajomych - bo nawet nie chce ich miec, o czym mam z nimi rozmawiac - -jak h...ow sie czuje, albo mam sluchac jak im sie uklada, gdzie wyjechali - a mnie na to nie stacitd.
Przestalam juz nawet dzwonic do rodziny w pl, chcialam byc sie ukryc.
Probowalam sie odchudzac, lubie sie ruszac, ale ten niestabilny nastroj - 3 dni euforii i 6 dni totalnego dodal-z myslami samobojczymi.
I w tym wszyskim on - moj ukchany, ktory nie cierpi grubasow (sami sobie winni bo zra - ma poniekad racje). Moj partner jest b.inteligentna osoba, umiaca rozumowac wielowarstwowo . Chociaz mu wiele razy tlumaczylam jak ta cala sytuacai wplywa na mnie, i ze im bardziej stresu w naszym zyciu (takiego destruktywnego) tym mniej sobie z tym radze. Dla niego jestem osoba ktora lubi zrec (co jest prawdo - lubie jesc, ale zawsze to jakosc wyrownywalo sie z moja aktywnoscia fizyczna)
Piszac o tych wszystkich problemach , nie zale sie z problemow- wiem zycie - kazdy ma problemy - , b.lubie konstruktywny stres - pobudzajacy mnie do dzialania. Jak w tej calej sytuacji, bedac z natury samotnikiem i raczej pesymista, majac dosc spore hustawki nastrojow, nie wierzac w zadne zmiany, radzic sobie z problemem jedzenia. Od razu powiem ze staralm sie cwiczyc joge, czytac pozytywne ksiazki itd, myslec pozytywnie jak mnie ogarnia zly nastroj i nic nie skutkowalo. transplat mozgu tez nie wchodzi w gre niestety.
Niedawno udowodnilam sobie ze moge nie jesc -3-4 dni, bez zadnego bolu, stresu. wiec nie czuje sie "uzalezniona" od jedzenia.
Jestem bardzo zalamana tym wszystkim, i raczej nie sadze ze moj partner jest w stanie to zrozumiec. Nie napisalabym tego postu gdybym nie czula ze potrzebuje potrzeby.
Matti
Obserwuj wątek
    • wies-baden Re: tz. emotional eating 24.07.13, 20:30
      Bardzo ci współczuję, bo zagubiłaś busolę, to jakiś hardcore, że z powodu odmowy czy też wycofania oferty na przewód doktorski łykasz tabletki! Twój problem to facet, który cię nie wspiera, że tak oględnie się wyrażę a nie doktoraty.
    • zuzi.1 Re: tz. emotional eating 24.07.13, 21:47
      dziewczyno Tobie potrzebna jest dobra terapia bo zapętliłaś się w życiu niemiłosiernie, a problemy z jedzeniem to tylko efekt uboczny, pytanie tylko czego? tego dowiesz się na psychoterapii...
    • elle-joan Re: tz. emotional eating 24.07.13, 22:07
      Kochana idź do GP i powiedz, o sowich problemach żeby skierował Cię do psychologa. Nie wiem, czy trzeba do GP czy mozna szukać samemu, ale najlepiej idź do niego, to Cię pokieruje dalej. Może w twoich okolicach jest polski psycholog jeżeli wolisz?. Jeżeli jest w Twoim mieście polska parafia, to może zapytaj księdza, oni znają dużo ludzi i dużo wiedzą. Oczywiście jeżeli zależy Ci na tym polskim psychologu. Może wśród tych znajomych jednak ktoś by się znalazł, kto z Tobą pogada, komu być troszkę zaufała. Nie jest to wystarczająca pomoc, ale zanim znajdziesz fachową, to jednak jakoś człowieka podtrzymuje, jak sobie z kimś pogada. Od tego "partnera" to bym się na Twoim miejscu wyprowadziła o ile masz taką możliwość rzecz jasna. Trzymaj się.
    • noname2002 Re: tz. emotional eating 25.07.13, 08:13
      Zgadzam się z poprzedniczką, że próba samobójcza z powodu nieprzyjęcia do pracy to nieadekwatna reakcje i że zdecydowanie powinnaś poszukać pomocy psychologa, a może i psychiatry? to co opisujesz brzmi jak depresja ale to musi lekarz stwierdzić.

      > Niedawno udowodnilam sobie ze moge nie jesc -3-4 dni, bez zadnego bolu, stresu.
      > wiec nie czuje sie "uzalezniona" od jedzenia.

      A to kolejny powód, żeby poszukać fachowej pomocy, brzmi jak początek zaburzeń odżywiania.
      • molly_wither Re: tz. emotional eating 25.07.13, 08:48
        Jak juz napisaly wyzej poprzedniczki Twoje tycie ma podloze psychiczne.
        Znam dziewczyne, ktora w Polsce bylo szczuplutka. Po dwoch latach spedzonych w Anglii bardzo przytyla. Oficjalnie od hustawki hormonalnej, ale moim zdaniem bardziej z powodow psychologicznych.
        • marzannasz Re: tz. emotional eating 25.07.13, 11:24
          Czesc dziewczyny,
          Dziekuje za odpowiedzi, to milo ze ktos wogule odpowiedzila.
          Co do mojego partnera - jest bardzo wspierajacy, probuje mi pomoc, ale jak twierdzi jesyem niereformowalna - jeden krok do przodu- dwa do tylu. Nie moge go winic za to ze nie podoba mu sie moj tluszcz, skoro mnie sama otylosc odrzuca. Jedno jest pewne - nie jest ze mno dla mojego "pieknego ciala".
          Z tym doktoratem - prawda jest ze bardzo mnie to zabolalo, juz dwa lata temu bylam chodzaca frustracja z powodu nie udanych prob zmiany zycia. Wysylane aplikacje, zerodopowiedzi itd. wiem ze wszystkim jest teraz ciezko, ale najwazniejsze jest jak sobie z tym radzisz. A mnie kazda porazka bardzo duzo psychicznie kosztuje.
          Mowilam GP o moich problemach, ja podejzewam ze moge miec dorosla forme ADHA(wiele symptomow sie zgadza).Niestety tutaj leczy sie tylko dzieci, a gdy dorastasz cudownie zdrowiejesz . Wyslano mnie za to na badanie zespolu aspergera - na szczescie nie cierpie na to. Mialam tez uczestniczyc w terapii grupowej - poznawczo -jakiejstam (Przpraszam ale nie pamietam dokladnej nazwy). Bylam na pierwszej sesji , wszyscy byli mili itd. ale jakos nie bylam w stanie zidentyfikowac sie z jakims Anglikiem majacym dola z powodu deliverki ( z calym respektem dla jego uczuc I problemow).
          Mam wrazenie ze to cos tkwi we mnie I pod wplywem tych wszystkich stresujacych wydazen, nasila sie a jego zewnetrzna manifestacja jest obzerstwo, brak motywacji, gnusnienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka