Dodaj do ulubionych

Martwię się o męża, i nie wiem, co robić

13.10.13, 23:03
Mam problem z mężem. Może nie w tak dosłownym tego słowa znaczeniu, ale martwię się o niego, i uważam, że mam powód. Ponad rok temu mąż założył własną przychodnię (jest lekarzem weterynarii). Przeznaczył na to dużo pieniędzy, długo wszystko planował, zatrudnił personel pomocniczy itp. Ogólnie wszystko dopięte na ostatni guzik. Na szczęście, mimo obaw męża, od początku nie może narzekać na brak pacjentów. Ale w czym rzecz. Od jakiegoś czasu (kilku miesięcy na pewno) dziwnie się zachowuje. Tzn. inaczej, niż zwykle. Jest bardzo nerwowy, wybuchowy. Nie, nigdy mnie nie uderzył, ale np. potrafi w ataku złości coś zniszczyć. Potem przeprasza, mówi, że nie wie, co w niego wstąpiło, że stracił kontrolę. I powtarza się to co jakiś czas. Szybko się denerwuje. Każdy powód, nawet błahy, i kłótnia gotowa. Nie da się go wtedy uspokoić niczym, a i mam wrażenie, że im bardziej go uspokajam, tym jest coraz gorzej. Druga rzecz: ma kłopoty ze snem. Do tego stopnia, że potrafi w nocy wyjść na kilka godzin i chodzić bez celu. Kilka godzin. Ja wtedy sama nie mogę spać, bo martwię się o niego. On mówi, że to mu pomaga, i wyjść musi, bo jak nie, to oszaleje. Gdzie chodzi? Nie mam pojęcia. Mąż potrafi większą część nocy nie spać, a rano jeszcze idzie do kliniki. Często ledwo żywy, prawie usypia na stojąco, ale praca, to praca. Inna rzecz, która mnie niepokoi: potrafi płakac bez powodu. Tak, płakać. Nie jest to moje przewrażliwienie. Widze, słyszę. Rozmawiałam z nim, czy coś się stało, czy się źle czuje, co się w ogóle dzieje. Mówi, żebym się nie martwiła, bo on wszystko jakoś ogarnia. Właśnie, jakoś. Widzę, że coś jest nie tak. Wcześniej zachowywał się zupełnie inaczej. Teraz coś się zmieniło, ja to widzę, ale nie wiem, co jest tego powodem. Rozmowy z mężem: jw. Ja w sumie jestem w martwym punkcie. I mam obawy, dużo obaw. I boję się, że coś się dzieje, a ja nawet nie wiem, co. Boje się o męża, o nic innego. Ktoś może napisac, że przewrazliwiona jestem, ale moim zdaniem mam powód do niepokoju. Tylko co robić? Jak zachęcić męża do rozmowy? Czy odpuścić, i lepiej obserwować? Jak pisałam: martwię się. I potrzebuje rad.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 13.10.13, 23:29
      koniecznie pchac w kierunku wizyty u lekarza. neurolog, psychiatra a co najmniej lekarz rodzinny. Jako osoba majaca zwiazek z medycyna powinien to zrzumiec.
      bez watpienia maz potrzebuje profesjonanej pomocy , i to pomocy lekarskiej (diagnostyka, czy ma problemy glownie natury psychicznej, czy maja one organiczne podloze).
      Oczywiscie nie jestes w stanie zmusic ani zaprowadzic do lekarza doroslego czlowieka wbrew jego woli, ale mozesz odwolywac sie do swoich uczuc troski i niepokoju o stan zdrowia i kondycje meza.
      Jesli maz wykazuje zachowania agresywne, a mimo to odmawialby wizyty u lekarza,mozesz nawet uzyc szantazu czy wrecz opuscic meza, przynajmniej na jakis czas, dla zapewnienia sobie (i dzieciom, jesli macie) bezpieczenstwa.
      Ale mysle, ze mozna zalozyc, ze maz jest rozsadnym czowiekiem i da sie przekonac do diagnostyki medycznej.
      Narkotykow na pewno nie zazywa?
    • wiem-1 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 13.10.13, 23:33
      Depresja??? Objawy mogą na nią wskazywać. Bezsenność, płaczliwość ,,bez powodu" zmienne nastroje. Niezależnie od ostatecznego rozpoznania raczej niezbędna wydaje się wizyta u psychiatry i to raczej pilnie.
    • 71tosia Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 13.10.13, 23:50
      ma klopoty o ktorych nie chce mowic lub/i depresje. Wizyta u lekarza, antydepresanty, wypoczynek ale tez zastanow sie czy sa jakies sygnaly co moze byc przyczyna stresu (problemy finansowe, kobieta, zaplatal sie w cos nielegalnego?)
    • miacasa Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 00:09
      Albo się biedak zakochał i bynajmniej nie bez celu po nocy wychodzi.
    • misterni Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 01:51
      Może wpadł w jakieś tarapaty finansowe?
      Ja bym starała się przysnąć, skłonić do mówienia - nie wytrzymałabym takiej sytuacji.
    • t1ffany Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 02:47
      1. Audyt finansów. Nie wiem jak u Was to wygląda, ale jeśli masz hasła do wszystkich kont to wydrukuj wyciągi i je dokładnie zbilansuj. 98% problemów od-zewnętrznych wtedy wychodzi. Od zwykłej nierentowności działalności, przez kochankę, narkotyki, po hazard internetowy.
      2. Jeśli z finansów nic nie wyjdzie, to kolejnym naturalnym tropem jest stan zdrowia. Namówić, zaciągnąć na kompleksowe badania, nawet kosztem dnia bez pracy/przychodów. Nie chce straszyć, ale jedyną osobą którą znałam osobiście i która miała fazy na nagłe łażenie po nocy kosztem snu okazało się że miała glejaka. Oczywiście to może być wszystko, od przepracowania i ciężkostrawnej diety po problemy neurologiczne ale lekceważyć nie warto.

      A jak u Was w związku ze szczerą, głębszą komunikacją?
      • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 07:47
        Zapomniałam o tym wspomnieć wczoraj, ale już jakiś czas temu sugerowałam mężowi wizytę u lekarza i badania. Próbowałam namówić, ale on nie chce o tym słyszeć. Mówi, że w panikę nie będzie popadać, poza tym standardowa gadka: żebym się nie martwiła, bo on jakoś da radę i ogarnie to wszystko. Próbowałam nakłonić go do wykonania chociaż tych podstawowych badań, ale z marnym skutkiem.
        Chce go jeszcze raz namówić na wizytę, czy się uda? Ciężko powiedzieć, ale spróbuję.

        Kochanka – też o tym myślałam na początku ale zaczynam w to wątpić. Może jesetem naiwna, ale nie sądzę, aby o to chodził. Do kochanki chyba nie trzeba wychodzić np. o 2 w nocy. Poza tym, może zafiksowałam się na tym, ale czuję, że to coś poważniejszego, coś ze zdrowiem. Dlatego chce dalej dążyć do badań.
        Dobra myśl z tym prześledzeniem finansów, o tym nie pomyślałam, a mam możliwość to zrobić.
        Nie wspomniałam wczoraj też o tym, że jak już mąż po tym wyjściu w nocy wróci do domu (co to mu niby pomaga, żeby nie oszaleć), jest bardzo nerwowy. Nie śpię, więc widzę, co się dzieje. Nie może usiedzieć w miejscu, chodzi po całym domu, potrafi przez pół godziny siedzieć w łazience.
        Dlatego czuję, po prostu czuję, że coś jest nie tak.
        Chyba człowiek nie może się aż tak diametralnie zmienić bez powodu.
        Kiedyś wszystko było zupełnie inaczej, od już kilku miesięcy stopniowo coraz gorzej, i widać to po mężu.
        Ciężko porozmawiać z mężem, bo łatwo się denerwuje. Nawet jeżeli uda mi się go o coś zapytać, to odpowiada zdawkowo. Jeżeli próbuję przycisnąć, i pytam o tą zmianę w jego zachowaniu, zaczynam coś mówić o wykonaniu na wszelki wypadek badań: standardowa gadka. W połączeniu z ww objawami nie wygląda to dobrze, i stąd mój niepokój.

        Dziękuję za Wasze odpowiedzi. Będę tłukła o tych badaniach aż do skutku. Sprawdzę finanse. Muszę się dowiedzieć, co się dzieje.
        • aqua48 Nie odpuszczaj! 14.10.13, 12:01
          Najpierw namów męża na tzw. rutynowe badania kontrolne u rodzinnego, powinien przełknąć - badanie krwi, pomiar ciśnienia itp. bez większych oporów, tup nogami, upieraj się jak osioł, sama zamów mu termin, walcz! A PRZED jego wizytą sama udaj się do lekarza męża i powiedz mu co Cię martwi, z prośbą o zwrócenie na te objawy szczególnej uwagi i ewentualną dalszą diagnostykę, bo on może wcale o swoich problemach lekarzowi nie wspomnieć.
          W dalszym postępowaniu ja bym namawiała na odwiedzenie neurologa i psychologa, bo to co opisujesz jest bardzo niepokojące. To może być depresja spowodowana stresem, lub kłopotami finansowymi do których nie chce się przyznać, albo coś znacznie poważniejszego. Może mąż ma jakiegoś serdecznego kolegę, brata, kuzyna który jest w stanie zaciągnąć go na badania?
        • zuzi.1 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 12:41
          Postaraj się go trochę upic, moze będąc podpitym zdradzi Ci swoje tajemnice i problemy, pociągnij go wówczas za język, niektórzy panowie po alkoholu stają się bardziej otwarci. Facet ma ewidentnie problemy, pytanie tylko z czym...To, ze po spacerze przychodzi jeszcze b. nerwowy a nie spokojny, niedobrze rokuje...
          • konwalka Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 14:36
            moze umow sie na wizytye do dobrego psychiatry,ale sama

            oczywiscie nie zdiagnozuje meza na odleglosc, ale jakis obraz moze sie wylonic
            poza tym pewnie zada ci kilka pytan, ktore dadza szersze pole widzenia

            czy w rodzinie byly przypadki schizofrenii?
            pozdrawiam i trzymaj sie cieplo
            potrafie sie, niestety, wczuc w to, co przezywasz teraz :/
    • nammkha Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 14:37
      A dla mnie najbardziej symptomatyczne są jego słowa, że on sobie z tym wszystkim radzi i jokoś to ogarnie. Czyli właściwie mówi w czym problem. Problem prawdopodobnie w tym, że nie ogarnia i nie daje rady z nowootwartym biznesem. Możliwe, że mimo dostatecznej ilości klientów prowadzenie własnej firmy może być bardzo stresującym doświadczeniem. Możliwe rzeczywiście że chodzi o pieniądze, albo inne sprawy o których nie wiesz.

      Trzeba siąść z takim Panem i powiedzieć mu, że jesteś jego żoną i chcesz wiedzieć co się dzieje, dlaczego płacze, dlaczego nie może spać w nocy i o czym tyle myśli, że nie może zasnąć. Trzeba mu dac do zrozumienia o tym jak ty się czujesz.

      Najlepiej rozpocząć rozmowę od słów o tym jak ty się z tym wszystkim czujesz. Np. Jestem zmartwiona, jestem smutna bo nie wiem co się z tobą dzieje. Czuję się nieswojo, chciałabym ci pomóc itp. A potem słuchać co ma do powiedzenia.
      • mruwa9 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 17:31
        w opisywanej sytuacji nawet szantaz jest dopuszczalny (albo idziesz do elkarza, albo odchode i wroce dpero wtedy, gdy postanowisz cos z obecna sytuacja zrobic. Obecne zachowanie meza z naglymi wybuchami agresji w zadnym wypadku nie daja poczucia bezpeiczenstwa.
        Do rozwazenia jest rowniez opcja z przestepstwem (ktos zmusil meza do szemranego interesu, moze szantazuje, wyludza haracze, a zapetlony maz nie potrafi sie z tego wykrecic, bo byc moze sam moze beknac przed prokuratorem), moze przestepczosc innego rodzaju, albo np. narkotyki (maz zaczal cpac)..
        • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 18:49
          Najpierw spróbuję jeszcze raz na spokojnie porozmawiać, zachęcić do badań - liczę, że w końcu ugnie się i pójdzie. Jeżeli jednak to nic nie da, i po raz olejny zbyje mnie swoim ,,ogarnianiem'', to może rzeczywiście zrobię tak, jak Ty proponujesz. Może to i jest działanie poniżej pasa (szantaż), ale jeżeli to ma cokolwiek zmienić (czyli zmusić go wreszcie do wizyty u lekarza) to jestem w stanie to zrobić.
          Mogę też zrobić tak, jak zasugerował ktoś powyżej - zapisać go na wizytę u lekarza, i postawić przed faktem dokonanym (mąż jeszcze nigdy nie odwołał żadnej wizyty, nie lubi tego robić, więc liczę na to, że i teraz by poszedł).
          Boje się jakiejś choroby typu depresja, albo o podłożu stricte neurologicznym. Tego obawiam się najbardziej, dlatego tak mi zależy na zrobieniu przez niego tych badań.
          Przestępstwo – tego nie brałam w ogóle pod uwagę, ale może to też jakiś trop? To wychodzenie w nocy, wybuchowość, nerwowość, płacz.. Tylko jeżeli to by było coś w tym stylu, to co wtedy? Jak takie coś sprawdzić? Śledzić? Bo chyba innego wyboru nie ma
          • blueluna Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 19:51
            Wizyta u lekarza na pewno by się przydała, ale nie naciskałabym strasznie i kategorycznie, bo po pierwsze, pewne rzeczy w badaniach nie wyjdą jeśli facet się nie przyzna z czym ma problem, nie będzie wiadomo czego szukać a niektóre rzeczy są nie do wykrycia laboratoryjnie - jesli np. ma myśli samobójcze czy słyszy głosy (to w temacie psychicznego tła problemów).
            Może być i tak że facet już u lekarza był i wie że np. jest chory tylko boi się o tym powiedzieć.
            Ważniejsze będzie nakłonienie go do szczerej rozmowy, jak się zatniecie na lekarzu to nawet jeśli pójdzie byś mu dała spokój, to nie powie w czym rzecz a potem będzie miał argument - byłem u lekarza, jestem zdrowy.
            Sam jest lekarzem więc jeśli mu coś dolega - pewnie w dużej mierze ma tego świadomość i skoro tak się broni przed tym by powiedzieć co się dzieje - to nie będzie łatwym przeciwnikiem.

            Sprawdzenie stanu finansów to bardzo dobry trop.
            Czy się chłopina nie wpakował w jakieś długi czy kłopoty z finansami. Byłoby coś wiadomo.
            I jeśli Cię stać i masz możliwość zrobić to tak by się nie dowiedział - pomyślałabym o wynajęciu sprytnego detektywa.
            On będzie miał znajomości i dojścia jakich Ty nie masz, będzie też wiedział na co zwracać uwagę.

            Sprawa wygląda bardzo poważnie.
            Cokolwiek to jest - doprowadza dorosłego, mądrego faceta na skraj załamania nerwowego i płakania po nocach.
            Absolutnie nie ryzykowałabym w takiej sytuacji posunięć w rodzaju szantażu: albo mi powiesz co się dzieje albo odchodzę.
            Bo taki tekst może być, szczególnie powiedziany nie w porę, ostatnią kroplą przelewającą czarę i potem nie da się już tego naprawić :(

            On musi czuć że ma Twoje wsparcie.
            Nie możesz go dodatkowo stawiać na skraju przepaści.
            Teraz bardzo ważne jest to by dowiedzieć się prawdy i przyczyny, możesz go namówić choćby na wizytę u lekarza w celu wzięcia antydepresantów (argumentu możesz użyć takiego że jak nie chce mówić co się dzieje, co musi ogarniać sam - to niech nie mówi, ale jest roztrzęsiony i zestresowany, Ty będziesz spokojniejsza jeśli będzie coś na ten stres łykał - cokolwiek się dzieje - takie leczenie w takim stanie mu nie zaszkodzi, myślę że jest konieczne, bo przyczyna przyczyną ale jego stan psychiczny jest obecnie taki że stwarza dla niego zagrożenie życia).
            Może jak złapie oddech to będzie mu też łatwiej porozmawiać.

            Pomysł z alkoholem też może się sprawdzić (przed lekami) - może mu się uleje i powie co się dzieje.

            Plus ponawiane rozsądnie próby szczerych rozmów, zapewniania że dla Ciebie większym stresem jest obserwowanie go w tym stanie niż najgorsza prawda - która i tak się przecież dzieje lub działa - choć poza Twoimi plecami.
            Możesz napisać do niego list z prośbą o odpisanie.
            Może będzie mu tak łatwiej.

            Nie naciskaj za mocno - ale i nie odpuszczaj.
            Próbuj z różnych stron.
            Może znasz jego przyjaciela jakiegoś na tyle by spróbować wybadać sprawę lub go nasłać na wywiad?
            Może koledze coś powie?
            No i naprawdę pomyślałabym o detektywie.

            Cokolwiek się dzieje - Twój maż dłiugo tego sam nie udźwignie :(
            A Ty obrywasz rykoszetem :(
            • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 21:47
              Próbuje rozmawiać. Próbuję, i na razie natrafiam na opór. Nie chce też non stop mu truć, bo wiem, że wtedy to już w ogóle nic nie powie, ale nie mogę rezygnować z prób rozmowy.
              W sprawie szantażu - może i masz racje, sama nie wiem :(. Waham się okropnie, bo chce jak najlepiej, ale nie chce też, żeby efekt był odwrotny do zamierzonego.
              O detektywie sama myślę. Może dla kogoś to być absurdem, ale jeżeli mnie samej nie uda się nic wyciągnąć, sprawdzić, to chyba na poważnie rozważę taką opcję.
              Boję się, że w końcu dojdzie do jakiejś tragedii, jeżeli w porę nie zareaguję i się nie dowiem, co jest grane.
              Nie mam pojęcia, kto mógłby z niego coś wyciągnąć. Mąż się raczej odsunął od wszystkich naszych znajomych, a rodzeństwa nie ma.
              Czasami się zastanawiam, jak on daje w ogóle radę funkcjonować i pracować,kiedy bywa naprawdę ledwo żywy.
              Teraz, dosłownie przed kilkunastoma minutami znowu gdzies poszedł. Pytam się gdzie idzie, po co, z kim,kiedy wróci, bo się martwię o niego, to usłyszałam w odpowiedzi, że mi powiedzieć nie może, ale musi cos załatwić. A ja? Jak tak dalej pójdzie, to sama oszaleję. I zastanawiam się, czy ja sama nie powinnam go zacząć dyskretnie śledzić
              • t1ffany Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 22:57
                I zastanawiam się, czy ja sama nie powinnam go zacz
                > ąć dyskretnie śledzić


                To jest dziecinada. Zresztą, sposób w jaki mąż się do Ciebie zwraca przypomina nieco tatusia który zbywa lekko przygłupawe dziecko. To nie jest opiekuńczość, to jest buracki protekcjonalizm. I za to należy mu się zdrowe napomnienie duszpasterskie od Ciebie, niezależnie od jego stanu.
                Mi to coraz mniej wygląda na problem ze zdrowiem, a coraz bardziej na jakieś problemy które go przerastają.
                Zanim zaczniesz go dociskać zrób audyt finansów. Jeśli najpierw mu pokażesz że jesteś zdesperowana i nie odpuścisz, to on "dla Twojego dobra" zmieni hasła do kont i na serio, zostaną Ci cyrki z detektywem i śledzeniem.
          • bazia8 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 20:32
            wejdź na forum CHAD, poczytaj, popytaj.
            • paris-texas-warsaw Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 23:01
              Są sprawy, o których lepiej nie wiedzieć... Pomyśl, czy na pewno chcesz wiedzieć, bez względu co to jest...
              • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 23:10
                Jeżeli by kogoś np. zabił to tez lepiej, żebym o niczym nie wiedziała?
                Przykład drastyczny? Owszem, ale takie zachowanie o wielu rzeczach może świadczyć, ale na pewno o niczym dobrym.
                Jakby np. ćpał, to też lepiej, żebym o tym nie wiedziała?
                Chyba prawda jest lepsza (nawet jeżeli byłaby to prawda b, szokująca) niż życie w ciągłej niepewności i zastanawianiu się, o co chodzi i co się dzieje. Tak myśle.
                • paris-texas-warsaw Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 23:21
                  Nie wiem, jakoś tak to brzmi, że wolałabym się dowiedzieć prawdy od męża, czuje, że tak może być czasem bezpieczniej. Też czasem grzebanie w czyms na siłę może spowodować, że nie uda się już dotrzeć do sedna problemu, jeśli np. cos się dzieje w jego głowie, bo straci zaufanie. Nawet jakby miał jakieś długi i to też byłaby jedna strona problemu, etc.
                • t1ffany Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 23:22
                  A wcześniej małżonkowi zdarzyło się ukrywać coś przed Tobą "dla Twojego dobra"?
                  • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 23:24
                    Nie.
                    • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 23:33
                      I tym bardziej mogę być pewna, że coś jest nie tak. I to coś złego. To może być wiele rzeczy, o czym wspominam. Tylko na pewno nic dobrego. I tak, chciałabym wiedziec, co jest grane, i chyba mam do tego prawo. I wolałabym już najgorsza nawet prawdę, niż dalsze udawanie, że jest ok.
                      • paris-texas-warsaw Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.10.13, 23:38
                        No to działaj, tylko z wyczuciem, bo dowiesz się połowy.
    • kinkygirl Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 01:40
      Zmienność nastrojów, bezsenność, agresja, wychodzenie gdzieś po kryjomu, to mi pachnie narkotykami. Zwłaszcza to wychodzenie bez opowiadania sie. Moze ale nie musi. Kolejna rzecz która powinnaś sprawdzić.
    • druza.11 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 05:08
      nie przeszła poprzednia odpowiedź.
      wygląda mi to na BRUCELOZĘ. nie martw się, jeśli ma rację to uleczalne, a jeśli nie to masz pretekst, by namówić męża na badania. Pozdrawiam,
      • nadzieja05 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 07:59
        powodzenia w rozwiklaniu zagadki, nie odpuszczaj, z tego co piszesz wyglada to podejrzanie.
    • zzoee Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 08:28
      W nowej firmie mogli się pojawić mili panowie oferujący ochronę. Mąż mógł tej ochrony nie chcieć i mili panowie wplątali go w jakąś aferę.
      • eo_n Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 09:44
        zzoee napisała:

        > W nowej firmie mogli się pojawić mili panowie oferujący ochronę. Mąż mógł tej o
        > chrony nie chcieć i mili panowie wplątali go w jakąś aferę.
        Mnie też to najbardziej pachnie czymś takim.
        Jednak oczywiście nie zapominałabym o tym, co piszą inne dziewczyny - choroba, czy uzależnienie...
    • differentview Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 09:59
      > Jak zachęcić męża do rozmowy? Czy odpuścić, i lepiej obserwować? Jak pisałam: martwię się. I potrzebuje rad.

      jedyna rada- po prostu na serio z nim porozmawiaj - co to za komunikacja miedzy malzonkami gdy na wszystkie pytania jakie mu zadajesz on odpowiada, ze sobie poradzi?! zapytaj- z czym probuje sobie poradzic i dlaczego jest to taka wielka tajemnica, ze musisz sie domyslac, martwic, wyobrazac sobie niewiadomo co; jesli lubisz sie bawic w detektywa to prosze bardzo ale to jest dziecinada bo powodow jego stanu moze byc mnostwo, Tobie sie cos tam moze wydawac a przyczyna moze byc taka, ze Ci sie nawet nie snilo; wiec po sie tak bawic?
      • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 11:51
        Nie chce się bawić w detektywa, a i tak nie mam na to czasu. Odpowiedzi w stylu, że sobie poradzi, ogarnie itp. Rzuca mi wtedy, kiedy ja zadam mu pytanie związane z tym jego dziwnym zachowaniem. Po prostu zbywa mnie szybko, zmienia temat lub gdzieś wychodzi. Jeżeli rozmawiamy o czymś zupełnie innym, odpowiada normalnie, bez jakiegokolwiek zbywania. Druga rzecz, że też często się kłócimy, bo jemu wiele rzeczy nie pasuje. Wtedy też zazwyczaj coś niszczy. I to niszczy dosłownie, nie zwracając uwagi na to, że to wszystko trzeba będzie kupić. Zachowuje się wtedy tak, jakby w jakims amoku był.
        Odsunął się nawet od dobrych znajomych. W zasadzie razem już nigdzie nie wychodzimy. Więc jest źle. Ja wiem, że to może być mnóstwo rzeczy. Bo to nie jest jakaś nagła zmiana trwająca 2 tygodnie, ale stopniowo pogarsza się wszystko od kilku miesięcy. Na początku można było przeoczyć wiele, ale teraz każdy widzi, że coś jest na rzeczy.
        Tym razem mężowi nie odpuszczę. Nie dam się już, chyba po raz setny, zbyć. Bo jak nie dowiem się, o co tak naprawdę chodzi, to chyba rzeczywiście rzucę tym wszystkim.
        Wyciągi z kont mam, ale jak na razie wszystko wskazuje na to, że pod tym względem jest ok. I że nie są to problemy z dragami, kochanką, długami.
        • lilith76 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 15:54
          Odpowiedzi w stylu
          > , że sobie poradzi, ogarnie itp. Rzuca mi wtedy, kiedy ja zadam mu pytanie zwią
          > zane z tym jego dziwnym zachowaniem.

          To zripostuj, że sobie właśnie nie radzi i nie ogarnia. Od miesięcy.
          • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 16:43
            Powiedziałam mu wprost, że skoro sobie radzi, to ok, ale niech w takim razie da żyć mnie i niech znowu zacznie zachowywać się normalnie.
            Bo skoro wszystko ,,po staremu'' i w normie..
        • t1ffany Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 16:27
          Ile lat ma Twój mąż?
          • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 16:40
            33, ale co to ma do rzeczy? Chyba nic, prawda?
            • t1ffany Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 22:04
              > 33, ale co to ma do rzeczy? Chyba nic, prawda?

              Jeśli ma 33 to nic, gdyby był +20 lat starszy od Ciebie to by wyjaśniało dlaczego komunikacja między Wami tak dziwnie wygląda.
    • kindddzia Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 14:58
      jest weterynarzem, wiec ma wyzsze ryzyko zachorowania na jakas chorobe odzwierzeca, ktora moze sie w ten sposob objawiac. Jak Ci sie go uda namowic na badania, to wezcie pod uwage, tokoplazmoze, borelioze, bruceloze, bartonelle, pasozyty
      • t1ffany Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 15:59
        > jest weterynarzem, wiec ma wyzsze ryzyko zachorowania na jakas chorobe odzwierz
        > eca, ktora moze sie w ten sposob objawiac. Jak Ci sie go uda namowic na badania
        > , to wezcie pod uwage, tokoplazmoze, borelioze, bruceloze, bartonelle, pasozyty

        Ale nie zakładajmy że jest ekstremalnym idiotą. Jeśli skończył dość trudne studia i prowadzi praktykę to wiedzę na temat chorób odzwierzęcych ma tysiąckroć większą niż laik i objawy takiej choroby zauważyłby pierwszy.

        • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 16:39
          Właśnie, jest lekarzem. Weterynarii, ale lekarzem. I ma wiedzę na temat zoonozów.
          • igge Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 15.10.13, 19:46
            mi to wygląda na początek zaburzeń psychicznych, chad/depresja/kryzys psychiczny spowodowany przeciążeniem chronicznym stresem
            Namow go na psychiatrę.
    • misappropriation.clause Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 16.10.13, 20:16
      Dziewczyno, dzialaj bez zwloki!!! Dokladnie 28 miesiecy temu moj ukochany maz, zachowujacy sie tak jak Twoj (oprocz tych wypadow nocnych, ale wyjezdzal sam na rowerze w dzien), rozwiazal sprawe przy pomocy pociagu pasazerskiego. Pomijajac kwestie mojego zlamanego serca, 28 miesiecy po fakcie w dalszym ciagu uzeram sie z niepowstrzymana lawina konsekwencji. Logistycznych, prawnych, emocjonalnych, you name it...
      Nie chce terapii, to musisz go jakos zmusic do leczenia farmakologicznego od razu, ale pod scislym nadzorem. Ja tez prosilam o jego pozwolenie, doprosilam sie, gdy juz bylo za pozno i podjal chora decyzje. Wiem to tylko z perspektywy czasu, wtedy bylam tak samo zdezorientowana, jak ty wydajesz sie byc w tej chwili.
      Daj mu natychmiast krotkoterminowe ultimatum (albo sie leczysz, albo koniec, jesli wam obydwojgu wzajemnie na sobie zalezy) i nie spuszczaj go z oka, dopoki nie odda sie w rece lekarzy. Niech go nawet naszprycuja tak, zeby przez miesiac nie mogl sie ruszyc (i myslec, przede wszystkim).
      Mam nadzieje, ze nie macie dzieci... My wspolnych tez nie mielismy, ale troje podowczas nieletnich pasierbow bez ojca zostalo. W ten sam dzien musieli wrocic do patologicznej biologicznej, bo ja, jako macocha, zadnych praw nie mam...
      Zycze Ci duzo sily i determinacji xxx
      • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 16.10.13, 21:37
        Szczerze? Też się najbardziej boję tego, że popełni samobójstwo. Ale nie mam siły już. Uważa, że wszystko jest w porządku, że ja nie muszę o wszystkim wiedzieć? Ok, w takim razie niech robi, co chce. To jest człowiek dorosły. Uświadomiłam sobie, że na siłe nikogo ani na porządną rozmowę, ani na wizyte do lekarza nie namówię. On sam musi tego chcieć. Nie chce? No trudno, jego decyzja, jego wybór.
        Dzieci nie mamy, i w obecnej sytuacji uważam, że bardzo dobrze.
    • sor_ella Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 16.10.13, 21:43
      Mi to wygląda na depresję.

      Wśród moich bliskich była podobna osoba - bardzo podobne zachowania, oprócz nocnych wędrówek. Trwało to jakieś 3 lata. Najpierw napady złości/rezygnacji pojawiały się rzadko, z czasem coraz częściej. W końcu ta osoba zdecydowała się na wizyte u psychologa i u psychiatry. dostała leki przeciwdepresyjne i obecnie znów jest taka jak kiedyś.
      • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 16.10.13, 21:47
        Być może. Być może coś jeszcze gorszego.
        Ale tak, jak napisałam wyżej: teraz niech robi, co chce.
        Już się nie wtrącam w jego życie.
        • zuzi.1 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 16.10.13, 22:06
          Pomyśl sobie, czy gdybys Ty była na rozdrożu i z problemami to chciałabyś, żeby on Ci pomógł, czy żeby zostawił Cię w spokoju, gdybyś mu nie chciała wyznac z czym masz problem? Czasem ludzie tak się beznadziejnie zachowują, nie chca powiedziec o co chodzi, ale mimo tego ich zachowanie jest wołaniem o pomoc, tylko za wszelką cenę nie pozwalają sobie pomóc. Żebyś kiedyś nie żałowała, zrob teraz wszystko co możesz, aby odnalezc przyczynę jego problemów, gdy trzeba wynajmij tego detektywa, niech za nim trochę powęszy, może znajdzie jakiś trop. Tu w grę może wchodzic jego zycie i zdrowie, nie można go w takiej sytuacji zostawiac samemu sobie, mimo, że jest dorosły, teraz nie zachowuje się jak dojrzały, dorosły człowiek, po jego problemy go psychicznie przerosły i sobie z nimi nie radzi, a jego obecne zachowania są tego konsekwencją.
          • verdana Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 16.10.13, 22:33
            Jeżeli facet ma depresję, a Ty się obrażasz, to jest to równie rozsądne zachowanie, co obrażanie się, bo ktoś złamał nogę, albo ma raka i zostawienie go wtedy samemu sobie. Jesli Twój maż jest chory, to nie jest to czas na fochy. Nie jest to też czas na pretensje, bo jego zachowanie nie jest jego winą.
            Zanim zdecydujesz sie na machnięcie ręką, musisz wiedzieć, czy maż nie jest chory. Chyba, ze nie interesuje Cię dlaczego maż tak sie zachowuje - chcesz męża zdrowego i szczęśliwego, facet chory albo mający zmartwienie jest do wymiany i tyle. Przecież trudno zajmować sie problemami męża, nie po to jest sie zoną.
            • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 16.10.13, 22:40
              Moment, nie dodawaj sobie od siebie pewnych rzeczy. Ja się boję o męża. nie po to założyłam ten wątek. Boję się o niego, i to bardzo. O nic innego mi nie chodzi. Myślisz, że ja się nie boję, że on może zrobić coś sobie lub innym? Myślisz, że jestem tak głupia, że potrzebuję tylko męża zdrowego,a choremu mówię nara? Nie. Tak jak się bałam, tak samo się boję. I to się nie zmieniło. Mąż nie zaczął mi być nagle obojętny, przeciwnie.
              Tylko nie mam już siły. Ten stan trwa od kilku miesięcy, Powtarzam: MIESIĘCY. Przeprowadziłam z mężem setki rozmów, namawiałam setki razy na wizytę u lekarza, pytałam, co się dzieje. Wiesz dlaczego? Bo się boję o niego. Ale on mnie cały czas zbywa. Cały czas. To co mam dalej robić? Dalej go prosić? Błagać na kolanach? No co? Jak on nie chce iść do lekarza, to co jeszcze mogę zrobić, żeby mu pomóc?
              • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 16.10.13, 22:50
                Chyba moge nie mieć siły?
                Uprzedzam: to nie znaczy, że mam męża w dupie.
              • 71tosia Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 16.10.13, 23:03
                a nie robil jakis badan lekarskij kilka miesiecy temu? Powazna chorobe dosc trudno jednak ukryc, musialby isc na badania, pewnie wiazaloby sie to z pobytem w szpitalu, jakimis lekami etc. Dzis nawet nieuleczalnie chorego i nie zostawia bez terapii, pewnie bys cos jednak zauwazyla. Przypomnij sobie moment w ktorym zauwazylam pierwsze niepokajace oznaki w zachowaniu meza? Cos sie wtedy stalo? Moze to pomoze.
                • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 17.10.13, 13:33
                  Miała kilka miesięcy temu miejsce pewna sytuacja w naszej bliskiej okolicy, od tego czasu mąż zaczął się stopniowo inaczej zachowywać (stopniowo, bo to nie była jakaś nagła zmiana), ale nie wiem, czy to jest bezpośrednią przyczyną całych tych dziwnych zmian.
                  Natomiast ogólnie zbiegło się to właśnie z tym całym wydarzeniem, o którym tutaj wolałabym nie pisać.
                  • terazkasia Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 17.10.13, 15:13
                    adelajda88 napisał(a):

                    > Miała kilka miesięcy temu miejsce pewna sytuacja w naszej bliskiej okolicy, od
                    > tego czasu mąż zaczął się stopniowo inaczej zachowywać (stopniowo, bo to nie by
                    > ła jakaś nagła zmiana), ale nie wiem, czy to jest bezpośrednią przyczyną całych
                    > tych dziwnych zmian.
                    > Natomiast ogólnie zbiegło się to właśnie z tym całym wydarzeniem, o którym tuta
                    > j wolałabym nie pisać.

                    A może on np. jest sprawcą jakiegoś wypadku samochodowego, nie ujawnił się i teraz zżerają go wyrzuty sumienia? Coś w tym stylu w każdym razie - bardzo by mi tu pasowało.
                    • terazkasia Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 17.10.13, 15:27
                      Mam na myśli wypadek ze skutkiem śmiertelnym oczywiście.
                  • alexa0000 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 17.10.13, 16:45
                    A co ci mowi intuicja?
                    • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 17.10.13, 17:18
                      Teraz już mi nic nie mówi. Nic kompletnie. Pomijam już to, że nie mam w zwyczaju wierzyc intuicji, ale nawet jeżeli, to sama nie wiem, co mam teraz myśleć.
          • mruwa9 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 17.10.13, 00:24
            no ale jak widzisz realnie szanse na zmuszenie doroslego czlowieka do wizyty u lekarza.
            Pod pache wziac i zataszczyc do przychodni mozna dwulatka.
            Dorosly, pelnoletni i nieubezwlasnowolniony czlowiek sam decyduje, czy wyraza, czy nie wyraza zgody na procedury medyczne (diagnostyke, leczenie).
            Mozna stawiac ultimatum, ale da sie zmusic.
    • alis123 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 17.10.13, 01:10
      A co z rodziną męża? Ma rodziców, z którymi mogłabyś pogadać, żeby wspólnie coś zrobić? Może ma przyjaciół, którzy mogliby do niego trafić? Pogadałabym ze wszystkimi bliskimi mu osobami, żeby wspólnie stworzyć jakiś front. Jeśli on rzeczywiście jest chory, oznacza to, że straciłaś partnera, który mógłby cię wspierać, a zyskałaś osobę, od siebie zależną, w związku z tym potrzebujesz pomocy z zewnątrz.
      • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 17.10.13, 13:36
        W zasadzie od wszystkich naszych znajomych mąż się odsunął. Z nikim sie nie widuje, nigdzie nie wychodzimy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 17.10.13, 09:42
      Każda zmiana zachowania obserwowana u bliskich lub znajomych osób musi budzić reakcję. Słusznie się Pani martwi. Ale powody do zmartwienia ma Pani dwa. Jeden to stan męża a drugi to brak możliwości konstruktywnej rozmowy z nim, brak wiedzy co się z nim dzieje, niepewność , lęk, domysły i fantazje.
      Niestety uważam, że ten drugi problem jest poważniejszy. Wydaje mi się także, że to nie jest sprawa czysto medyczna, choć może oczywiście być, którą załatwi wizyta u lekarza.
      Dlatego ulltimatum czy inny sposób nacisku na męża winien dotyczyć drugiego obszaru. Mąż traktuje Panią w tej sprawie nie jak partnerkę, z którą można rozmawiać o kłopotach i wspólnie się zastanawiać co z nimi począć, ale jak dziecko które trzeba albo chronić albo zbywać i traktować pobłażliwie.
      Warto podnieść tę kwestię stanowczo. Warunkami brzegowymi niech będzie przeprowadzenie rozdzielności majątkowej bądź inne dostępne dla Pani formalne obwarowania służące do ochrony siebie przed konsekwencjami nieznanych kłopotów męża.
      Oczywiście sprawa nie musi dotyczyć spraw finansowych, oszustw i morderstw, ale każdy kto jest niepewny musi się zacząć chronić. To wyraz roztropności na nieprzewidywane i zmienne zachowania męża. Jest bodziec trwający od kilku miesięcy, jest reakcja. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 17.10.13, 13:37
        Dziękuję za odpowiedź, pani Agnieszko.
    • terazkasia Co słychać u Ciebie? 01.11.13, 13:03
      Czy coś się wyjaśniło?
      Co by nie było - mam nadzieję, że poprawiło się, czego Ci życzę.
    • koronka2012 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 01.11.13, 13:41
      To co piszesz wskazywałoby na bardzo poważne kłopoty - najprawdpodoboniej powiązane z nowo otwartym biznesem. Jest coś o czym nie wiesz, to może być wszystko - od tego, że zagląda mu w oczy widmo bankructwa, że ma długi w ZUS i US, kredyt który wziął na tę działalność, czy choćby tego, że ktoś go czymś szanażuje albo zastrasza. Mąż najwidoczniej żyje w piekielnym stresie, morfologia nic tu nie wykaże, raczej pokusiłabym się o drobiazgowe śledztwo jak się mają sprawy przychodni. To nie musi być widoczne na koncie, pogadałabym raczej z księgową, nie wiem jak to rozwiązaliście formalnie - czy przychodnia jest DG, w sensie czy jesteś współwłaścicielką - czy jak?

      Nie napisałaś gdzie mąż tę działalność założył - może zainwestował kasę, a czegoś nie dopilnował i może stracić lokal, co kładzie wszystkie plany?
      • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 03.11.13, 09:29
        Co sie u mnie teraz dzieje? 25 października mąż popelnil samobójstwo. W domu, jak wróciłam z pracy, mąż już nie żył. Bylo źle, bylo bardzo zle, ale nie spodziewalam sie, że zdecyduje sie na taki krok. Najgorsze jest to, ze ja nadal nie wiem, co bylo powodem jego klopotow. W życiu nie wybacze sobie tego, ze nie udalo mi sie dowiedziec od niego, co sie dzieje i ze nie dalam rady mu pomoc. Bo nie dalam, skoro zdecydowal sie na samobojstwo. Juz pomijam setke innych problemow, jakie mnie teraz czekaja, m.in. z lecznicą weterynaryjną. Jeszcze mialam nadzieje, ze uda mi sie meżowi pomoc. Niestety, za późno.
        • 71tosia Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 03.11.13, 10:23
          strasznie ci wspolczuje.
          • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 03.11.13, 16:12
            Jest źle i będzie źle, i nie pisze o tym po to, żeby ktoś się nade mną użalał czy głaskał mnie po głowie. Nie.
            Jednak prawda jest taka, że w tym wszystkim najgorszy jest ten brak wiedzy. Brak wiedzy na temat problemów męża. To musiały być o wiele poważniejsze problemy, skoro wybrał samobójstwo. Tylko dlaczego nie chciał mi o tym powiedzieć? nie wiem
            • terazkasia Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 03.11.13, 16:27
              Wyrazy współczucia.
              Tak, wyobrażam sobie, że świadomość niewiedzy musi być dodatkowym ciężarem.
              Myślę, że nie chciał Cię obciążać tymi problemami, z którymi sam sobie nie poradził - i w ten sposób próbuj o tym myśleć (a nie jako o braku zaufania na przykład).
              Trzymaj się.
              • zprzybylski Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 03.11.13, 16:43
                A czy to nie była przypadkiem głęboka depresja? Ludzie w niej pogrążeni jeśli nie są odpowiednio zdiagnozowani często targają się na swoje życie. Trzymaj się
              • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 04.11.13, 10:57
                Tak się nie robi w normalnym małżeństwie. Problemy zdarzają się każdemu, ale chyba nie trzeba ich dusić w sobie, zwłaszcza jak się ma bliską osobę, która pomogłaby. Pomogłabym, co by to nie było. Dla mnie to było oczywiste - to w końcu był mój mąż.
                • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 04.11.13, 11:03
                  I właśnie ja o tym myślę jak o braku zaufania ze strony męża wobec mnie. Inaczej nie potrafię myśleć.
                  • verdana Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 04.11.13, 11:10
                    Podejrzewam, ze mąż był chory. Ludzie z depresją nie myślą racjonalnie, to nie jest wyraz braku zaufania.
                    • adelajda88 Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 05.11.13, 18:42
                      Jaki by nie był powód samobójstwa, ból jest ogromny. Taki ból wewnętrzny i bezsilność. Czas pewnie łagodzi ból, ale teraz to jest zbyt świeże.
                      Wracasz do domu, i zastajesz tam martwego męża.. koszmar i nic więcej
                      • trzyzdania do adelajdy 05.11.13, 19:11
                        Witaj, ogromnie Ci współczuję. Czy mogę do Ciebie napisać na priv? Mam bardzo podobne doświadczenia, już wyszłam z najgorszego kryzysu, może będę umiała Ci jakoś pomóc. Lub po prostu z Tobą pogadać...
                        • adelajda88 Re: do adelajdy 05.11.13, 20:36
                          Proszę, na ten możesz napisać: adelajda8@poczta.fm
                      • czarne-jagody Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 05.11.13, 19:15
                        Współczuję Ci serdecznie, nawet nie mogę sobie do konca wyobrazić ogromu bólu jaki przeżywasz. Mam nadzieję, że masz jakąś bratnią duszę przy sobie, ktoś z rodziny albo koleżankę i możesz sie wygadać. Za jakiś czas pewnie będzie lepiej, szukaj wsparcia w otoczeniu, pomodlę się za Ciebie.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 03.11.13, 18:49
          adelajda88 napisał(a):

          > Co sie u mnie teraz dzieje? 25 października mąż popelnil samobójstwo. W domu, j
          > ak wróciłam z pracy, mąż już nie żył. Bylo źle, bylo bardzo zle, ale nie spodzi
          > ewalam sie, że zdecyduje sie na taki krok. Najgorsze jest to, ze ja nadal nie w
          > iem, co bylo powodem jego klopotow. W życiu nie wybacze sobie tego, ze nie udal
          > o mi sie dowiedziec od niego, co sie dzieje i ze nie dalam rady mu pomoc. Bo ni
          > e dalam, skoro zdecydowal sie na samobojstwo.

          "Adelajdo88", żałoba obarczona traumą samobójczej śmierci jest trudna . Bardziej obciciążająca. W każdej żałobie jest faza poczucia winy. Że coś Pani zaniedbała,że coś można było zrobić lepiej,, że gdyby Pani wiedziała to wtedy......
          Proszę nie zatrzymać się na tej fazie.
          Wiara, że mogła Pani skutecznie zapobiec procesowi destrukcji, który toczył męża jest omnipotencją. To mąż odseparował Panią od siebie. I to nie ważne czy zrobił to na skutek choroby czy świadomie. Tak zadecydował. Nie miała Pani na to wpływu.
          Choć teraz pewnie moje słowa nie trafią u Pani na podatny grunt, bo swoje musi Pani przepracować, to nie znaczy, że nie mają się one Pani przypomnieć w stosownym dla Pani czasie. Teraz jest czas na ból po stracie, ale nie można zapomnieć o sobie. Jeśli Pani będzie potrzebowała wsparcia, dobrego słowa, zrozumienia to i forum i ja jestesmy do dyzpozycji. Agnieszka Iwaszkiewicz

          • paris-texas-warsaw Re: Martwię się o męża, i nie wiem, co robić 14.02.14, 14:07
            Przez przypadek natrafiłam na artykuł o weterynarzach w ostatniej "Polityce" ("Zwierzętom trochę lepiej"). Może informacja o tym, że w zeszłym roku na Wyspach Brytyjskiech opublikowano raport, z którego wynika, że weterynarze, to grupa zawodowa jedna z najbardziej narażonych na samobójstwa. W Szkocji są tworzone specjalne grupy psychoterapeutyczne dla weterynarzy. Napisane jest, że w Polsce te badania nie potwierdzają się. Jednak może taka informacja, da Ci - jak nie teraz to za jakiś czas- zobaczenie śmierci/stanu męża w szerszym kontekście. W artykule wytłumaczone jest czemu tak ciężka psychicznie może być praca weterynarza, gdzie czasem przez właścicieli zwierząt może być traktowany jak legalni mordercy zwierząt. To oczywiście tylko jakaś możliwa przyczyna ewentualnej depresji/załamania męża.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka