Dodaj do ulubionych

Życiowy błąd - mąż

12.12.13, 08:38
Zastanawiam się jak mogłam pomylić się co do tego jakim człowiekiem jest mój mąż.

Jesteśmy kilka lat po ślubie, uważałam, że jesteśmy zgodnym małżeństwem – nie idealnym, ale po prostu dobrym, nieźle się dogadywaliśmy, większych zgrzytów nie było. Mamy dziecko, którego oboje bardzo chcieliśmy. I nie jest to moja subiektywna opinia. Mąż wielokrotnie, również rodzinie, znajomym mówił, że bardzo chce być ojcem. Lubi (lubił?) dzieci (ja swoje dziecko kocham, ale za cudzymi nie przepadam), lubił bawić się z dziećmi znajomych. Zdarzało mi się słyszeć od koleżanek, że „to będzie taki prawdziwy tata”. Jak zaszłam w ciążę był wniebowzięty, niemal na rękach mnie nosił, prawie codziennie mówił, że nie powinnam chodzić do pracy tylko leżeć i odpoczywać (dobrze się czułam i nie widziałam powodu, żeby iść na zwolnienie).

Córka urodziła się półtora roku temu i sielanka trwała tydzień. Potem mąż „wypisał” się z życia domowego. Nie będę opisywać szczegółów, w każdym razie ja pracuję, zajmuję się dzieckiem i domem, a mąż po pracy siedzi przed komputerem albo TV. W poważnej rozmowie, do której doprowadziłam zmęczona tą cała sytuacją, powiedział wprost, że nie zajmuje się dzieckiem bo jest zmęczony po pracy, a w weekend też chce odpocząć i się wyspać. Tak jak ja bym nie potrzebowała odpoczynku.
Dzieckiem zajmuje się jak musi, jak jest w domu to po prostu ignoruje córkę. O wszystko muszę prosić, jakby przestał dostrzegać co się dzieje w domu np. że lodówka pusta i trzeba pójść po zakupy.

I nawet nie chodzi o to co dalej, tylko o to jak mogłam tak pomylić się w ocenie mojego męża.

Rozumiem, że bycie rodzicem może być rozczarowujące (nawet na tym forum były takie wątki), ale moim zdaniem przyzwoity człowiek – a za takiego zawsze uważałam mojego męża – rozczarowany czy nie, mimo wszystko zajmuje się dzieckiem tak jak potrafi najlepiej, stara okazać mu się zainteresowanie i uczucie, a nie strzela focha i demonstracyjne obraża się na rzeczywistość. Mąż w żaden sposób nie chce spędzać czasu z córką - na spacer nie, na basen nie, pobawić się nie, na plac zabaw też nie, klocki nie, porysować nie (mąż ładnie rysuje, w przeciwieństwie do mnie), a córka uwielbia i sama mazać kredkami i patrzeć jak ktoś rysuje.


I tak, póki co, funkcjonujemy, ja i córka, a mąż gdzieś obok. Dziadkowie jedni i drudzy mocno zaangażowani.
Powiedziałam mężowi, że to tak dłużej trwać nie może i albo się ogarnie, albo wystąpię o rozwód. Reakcji brak, jakby do niego to nie dotarło.
Obserwuj wątek
    • e-emma-e Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 09:17
      Moja rada: nie spinaj się i nie mamrocz mu ciągle, że się nie zajmuje dzieckiem. Uznaj, że niektórzy faceci tak mają. Tak jak mają dwie lewe ręce do gotowania, tak mogą mieć i do dzieci. Pewnie go to przerosło, ale poważnie przerosło.

      Wiem, że to niesprawiedliwe, że ty też masz prawo czuć się zmęczona, bo dziecko to taka pijawka, co wyssać potrafi całą energię z człowieka, wiem, że mąż jest dorosły i powinien się ogarnąć, wiem, że ty też mogłaś się zaskoczyć, że opieka nad dzieckiem jest tak wyczerpująca. Wiem, wiem to wszystko. Wiem też, że zaraz posypią się na mnie gromy, że każę takiego jaśniepana wywalić z domu.

      Ale wiem też, że jeszcze wiele w życiu nie będzie ci pasować, że jeszcze w wielu sprawach życie cię zaskoczy. I z perspektywy czasu być może ocenisz, że masz wspaniałego męża, choć w opiece nad dziećmi ci nie pomaga.

      A jest szansa, jeśli nie będziesz ciągle ciosać mu kołków na głowie, że kiedyś poczuje, że opieka nad dzieckiem to też ogromna radość i przyjemność. Może jak córcia wam trochę podrośnie, może jak mąż trochę dojrzeje. Czego Wam z serca życzę.
      • princy-mincy Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 09:29
        Ale bzdury gadasz.
        Serio myślisz, ze to dobre dla dżiecka, ze je ojciec ignoruje?
        Nie okazuje zainteresowania, uczuć itp?
        Nie wykaże ŻADNEJ inicjatywy, by znaleźć choc jedna plaszczyzne spędzania czasu z corka, która jemu bedzie sprawiała przyjemność?
        Nie, to nie jest dobre dla dziecka.
        Emocjonalnie nieobecny ojciec robi dziecku, zwłaszcza córce, ogromna krzywdę.
        • igge Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 09:55
          Może on dopiero ze starszym dzieckiem, jak córka podrośnie będzie umiał odkryć radości ojcowstwa?
          Zostawiaj dziecko pod jego opieką i wychodź z domu, to sytuacja przymusowa będzie musiał zająć się małą.
          Uświadom mu, że małe dzieci są wyczerpujące dla obojga rodziców, że potrzebujesz odpocząć.
          Jak było w niemowlęctwie dziecka czy mąż wstawał w nocy do malej, kąpał, karmił, przewijał?
          Może Ty i babcie odsunęłyście go od obowiązków zaraz po urodzeniu dziecka?
          U nas mąż mimo wyczerpującej kilkunastogodzinnej pracy nie karmił co prawda niemowlęcia bo karmiłam piersią ale wstawał kilka razy w nocy, żeby przynieść niemowlę mi do łóżka, przewijał w nocy, nosił, bujał etc i jakoś tak naturalnie wyszło, że po powrocie z pracy przejmował opiekę nad dziećmi, żebym ja mogła od dzieci odpocząć. Był też zmęczony ale nigdy nie uważał, że dzieci to tylko mój obowiązek mimo, że przy drugim dziecku nie pracowałam, a Ty zdaje się pracujesz więc tym bardziej jego wklad pracy w opiekę i wychowanie malca jest oczywisty. Mąż może stworzyć więź z dzieckiem poźniej ale właściwie czemu ma nie zacząć budować jej już teraz? Żeby tylko pracując przy dziecku więcej nie zniechęcił się do Twojego ewentualnego pomysłu przyszłego rodzeństwa dla pociechy :))
          Mój mąż wymęczony nieprzespanymi nocami kategorycznie odmówił kolejnego dziecka i kolejnych obowiązków :))
          Wyłącz mu ten telewizor i komputer i zagoń do roboty. MOże lubi klocki albo kolejkę elektryczną i taka zabawa z dzieckiem sprawi mu przyjemność? Albo bieganie z wózkiem po parku?
          • tully.makker Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:06
            > Zostawiaj dziecko pod jego opieką i wychodź z domu, to sytuacja przymusowa będz
            > ie musiał zająć się małą.

            Doskonale porada. Dziecko na pewno bedzie sie czulo doskonale, gdy zostanie nagle z praktycznie obcym czlowiekiem, ktory do tego nie lubi wlasnego dziecka i igdy sie nim nie zajmowal.
          • gemma.teller Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:54
            > Może on dopiero ze starszym dzieckiem, jak córka podrośnie będzie umiał odkryć
            > radości ojcowstwa?

            Przecież jak córka będzie starsza to on będzie dla niej obcym człowiekiem. A zresztą ile mam czekać? Rok? Pięć lat? A przez ten czas to jak mamy żyć?

            > Uświadom mu, że małe dzieci są wyczerpujące dla obojga rodziców, że potrzebujes
            > z odpocząć.

            Został uświadomiony, ma to najwyraźniej gdzieś.

            > Może Ty i babcie odsunęłyście go od obowiązków zaraz po urodzeniu dziecka?

            Mąż na każdą prośbę, sugestię i propozycję reagował odmownie, albo przytakiwał i nic nie robił. Noworodka na ręce nie weźmie bo się boi, że zrobi krzywdę. Na spacer nie pójdzie bo jest gorąco/boli go kolano/jest zmęczony/może później/wstaw dowolną wymówkę.
            Można powiedzieć, że sam się odsunął od dziecka i ode mnie.

            Żeby tylko pracując przy dziecku więcej nie zniechęcił się
            > do Twojego ewentualnego pomysłu przyszłego rodzeństwa dla pociechy :))

            W tej sytuacji kolejno dziecko jest wykluczone.

            > Wyłącz mu ten telewizor i komputer i zagoń do roboty.

            Jak? Batem mam go pogonić?

            >MOże lubi klocki albo kolejkę elektryczną i taka zabawa z dzieckiem sprawi mu przyjemność? >Albo bieganie z wózkiem po parku?
            Nic, nic mu nie sprawia przyjemności. Nie i już.

        • e-emma-e Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:07
          princy-mincy napisała:

          > Ale bzdury gadasz.
          > Serio myślisz, ze to dobre dla dżiecka, ze je ojciec ignoruje?
          > Nie okazuje zainteresowania, uczuć itp?
          > Nie wykaże ŻADNEJ inicjatywy, by znaleźć choc jedna plaszczyzne spędzania czasu
          > z corka, która jemu bedzie sprawiała przyjemność?
          > Nie, to nie jest dobre dla dziecka.
          > Emocjonalnie nieobecny ojciec robi dziecku, zwłaszcza córce, ogromna krzywdę.

          Pewnie, że lepiej mieć ojca, co się interesuje dzieckiem i nie zaniedbuje uczuciowo. Ale czasem się tego po prostu nie da zmienić. Myślę, że lepszy taki ojciec, niż żaden, więc ja uważam, że opisana sytuacja to jeszcze dłuuuugo nie powód do rozwodu.
          • wuika Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:18
            Da się. I w takim przypadku lepiej nie mieć ojca, który i tak się dzieckiem nie interesuje, nie zajmuje, a tylko jest źródłem frustracji matki, która ma po kokardę problemów, bo jaśnie pan mąż w czterech literach ma obowiązki domowe i rodzinne.

            Moja rada: jak wizja rozwodu panem nie wstrząsnęła, wystawić walizki. Może otrzeźwieje.
          • mamapodziomka Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:21
            Nie. Lepszy zaden ojciec niz taki, przynajmniej sie dziecko nie musi codziennie zastanawiac co tez panu zrobilo, ze tak sie do niego odnosi. A i szansa na kochajacego ojczyma jest, jak sie czlowiek w pore ogarnie.

            Natomiast taki rozczarowany zyciem i dzieckiem tatus tez nie rokuje na stabilna przyszlosc, nawet w takim wymiarze jaki jest, bo trawa na innych lakach zielensza.
            • e-emma-e Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:26
              mamapodziomka napisała:

              > Nie. Lepszy zaden ojciec niz taki, przynajmniej sie dziecko nie musi codziennie
              > zastanawiac co tez panu zrobilo, ze tak sie do niego odnosi. A i szansa na koc
              > hajacego ojczyma jest, jak sie czlowiek w pore ogarnie.
              >
              > Natomiast taki rozczarowany zyciem i dzieckiem tatus tez nie rokuje na stabilna
              > przyszlosc, nawet w takim wymiarze jaki jest, bo trawa na innych lakach zielen
              > sza.


              No, jest jak przewidywałam. Dla dzisiejszych matek i żon wszystko ma być albo czarne, albo białe. Nic pomiędzy. Krótka piłka.
              • wuika Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:36
                Ale ten pan w kontekście życia rodzinnego jest 'czarny'. Nie zajmuje się dzieckiem, nie zajmuje się w ogóle rodziną - po pracy zalega przez komputerem / tv, bo go praca męczy.
                Tak, mógł jeszcze pić, bić i na dziwki chodzić.
                • e-emma-e Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:40
                  wuika napisała:

                  > Ale ten pan w kontekście życia rodzinnego jest 'czarny'.

                  No właśnie. :)
              • mamapodziomka Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:39
                Pomiedzy jest tatus, ktoremu sie co prawda nie chce, ale z raz w tygodniu polozy dziecko spac i w weekend jednak na ten spacerek wezmie.

                Pomiedzy jest maz, ktoremu sie czasem chce, a czasem nie chce. Ktory rzuci skarpetki na podloge, ale podniesie, jak mu sie przypomni. Innymi slowy zupelnie normalny czlowiek.

                Natomiast ile mozna czekac na faceta, ktory ewidentnie ignoruje zarowno dziecko, ktore potrzebuje uczucia, jak i zone, ktora jest przeciazona praca zawodowa i domowa? Ile mozna obslugiwac, skakac, prosic, czekac? I w czym sie ta wspanialosc tego meza ma objawiac? Jaki pozytek jest z takiego egzemplarza w domu?
                • e-emma-e Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:53
                  mamapodziomka napisała:

                  > Pomiedzy jest tatus, ktoremu sie co prawda nie chce, ale z raz w tygodniu poloz
                  > y dziecko spac i w weekend jednak na ten spacerek wezmie.
                  >
                  > Pomiedzy jest maz, ktoremu sie czasem chce, a czasem nie chce. Ktory rzuci skar
                  > petki na podloge, ale podniesie, jak mu sie przypomni. Innymi slowy zupelnie no
                  > rmalny czlowiek.
                  >
                  > Natomiast ile mozna czekac na faceta, ktory ewidentnie ignoruje zarowno dziecko
                  > , ktore potrzebuje uczucia, jak i zone, ktora jest przeciazona praca zawodowa i
                  > domowa? Ile mozna obslugiwac, skakac, prosic, czekac? I w czym sie ta wspanial
                  > osc tego meza ma objawiac? Jaki pozytek jest z takiego egzemplarza w domu?

                  Pomiędzy jest po prostu Człowiek. Ze swoimi wadami i zaletami. Jak każdy. Nie mówię, żeby się z takiej sytuacji cieszyć, ale by trochę nad nią popracować, trochę odpuścić, trochę przyjąć, że nie wszystko w życiu jest idealne.
                  • princy-mincy Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 16:26
                    Ale ten pan ńie chce pracować?
                    To jak go zachęcić do tej pracy?
                    A cała sytuacja jest zła, daleko jej do normalnej, nieidealnej sytuacji w większości rodzin.
                  • bye.bye.kitty tu było bardzo dużo pracy 07.01.14, 20:26
                    "Nie m
                    > ówię, żeby się z takiej sytuacji cieszyć, ale by trochę nad nią popracować, tro
                    > chę odpuścić, trochę przyjąć, że nie wszystko w życiu jest idealne. "

                    Autorka wątku pracowała nad sytuacją 1,5 roku.

                    Nie wszystko w życiu jest idealne, racja. Nie jest idealnie byc rozwódką z dwuletnim dzieckiem, bo to nie jest życie jak na płatkach róż, ale dużo lepiej niż w szachu.

                    Pozornie obecny i skrajnie odrzucający ojciec-zombie sprawdzi się najwyżej jako motywowany wyrzutami sumienia bankomat, gdy córka będzie w wieku imprezowo-studenckim.

                    Chyba, że przyjrzy się rzeczywistości i zobaczy, że gdzieś tam jest Człowiek - nieidealny. Ze swoimi wadami i zaletami. (A nawet dwóch Ludzi - córka i żona). Że nad sytuacją trzeba popracowac, niekoniecznie się nia ciesząc, trochę odpuścic (np klikanie w lapka), troche przyjąc (np. wymioty dziecka na klatę).

                    Autorce wątku życzę szczęścia i zapewniam, że chętnych do okazania troski, opieki i czułości atrakcyjnej, rozsądnej młódce i jej dziecięciu na pewno nie zabraknie :) Był jakis taki cytat - "daj mi rozum bym wiedział co trzeba zmieniac" (plotę, ale sens mniej więcej taki) - w tej sytuacji trzeba IMO zmienic miejsce pobytu narośli na laptopie i jej rzeczy osobistych.
          • princy-mincy Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 16:24
            A wiesz co to neurony lustrzane?
            Dziecko patrzy na zły model rodziny, w którym ojciec i maz ignoruje żonę i swoje własne dziecko. Ma wdrukowywany zły obraz.
            Za X lat bedzie to samo odtwarzać w swojej rodzinie.

            Wiec lepiej żaden ojciec i ani dobry ani zły model rodziny niz ojciec emocjonalnie nieobecny, bo dziecku utrwali sie zły model rodziny.
      • rurek00 Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 09:55
        >> I z perspektywy czasu być może ocenisz, że masz wspaniałego męża, choć w opiece nad dziećmi ci nie pomaga. <<
        No tak, ukryty skarb, jak nic.
        • mamapodziomka Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:19
          >> I z perspektywy czasu być może ocenisz, że masz wspaniałego męża, choć w opiece nad dziećmi ci nie pomaga. <<
          No tak, ukryty skarb, jak nic.

          Oczywiscie. Mogl przeciez zabic, nie??
      • e-emma-e Errata 12.12.13, 10:09
        Powinno być:
        Wiem też, że zaraz posypią się na mnie gromy, że nie każę takiego jaśniepana wywalić z domu.
      • wuika Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:16
        Jak to, tak mają? Mają prawo obrazić się na swoją rodzinę, bo trzeba się nią zajmować?
        Tak, niektórzy tak mają. Są do odstrzału sanitarnego, a nie głaskanie po główce, bo może panu na powrót się w głowie poprzekręca i łaskawie zajmie się swoimi OBOWIĄZKAMI.

        Ile można czekać, aż pan się weźmie i ogarnie? Tutaj to trwa półtora roku i się nie ogarnął.
        A wiem, ma poczekać, aż jaśnie pan doczeka do momentu, kiedy dziecko będzie kumate i jakieś takie bardziej zdatne do doroślejszych interakcji. A do tego czasu co? Matka ma zasuwać, bo pan jest zmęczony? Wolne żarty.
      • edw-ina Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 20:29
        To, co napisałaś jest szkodliwe. Po prostu szkodliwe. Przypomina mi słowa teściowej mojej kuzynki, która poskarżyła się jej, że mąż (a syn tejże kobiety) ją pobił, na co usłyszała: fartuch masz po to, żeby przykryć siniaki, bo przecież poza tym, że bije, to świetny mąż z niego.

        Tutaj jest podobnie - poza tym, że zostawia żonę ze wszystkimi sprawami domowymi, to przecież świetny z niego mąż. Świetnym mężem byłby, gdyby współdziałał z autorką wątku i dzielił z nią obowiązki. Gdyby faktycznie czuł, że nie ma serca do dziecka, nie umie się z nim bawić itp. to powinien przynajmniej przejąć inne obowiązki domowe - zakupy, sprzątanie, gotowanie itp. Bo tak, to zachowuje się jak egoistyczny g...wniarz, który wychodzi z założenia, że tylko jemu się należy. I bardzo proszę - raz na zawsze przestańmy traktować mężczyzn jak osobniki upośledzone, które nie umieją się ogarnąć i zająć prostymi sprawami. Podtrzymując taki tok rozumowania kobiety same siebie krzywdzą i wyrządzają krzywdę mężczyznom, niejako legitymując ich brak dojrzałości.
        Do autorki wątku: nie obsługuj męża. Nie gotuj mu, nie pierz, nie prasuj, jedz na mieście, gotuj tylko dziecku. A panu mężowi przedstaw listę prac domowych, jakie ma wykonywać regularnie i bez szemrania, jeśli chce, aby wrócił między wami jako taki ład. Wybacz, ale nie wspomnę o stosunku do dziecka, bo na forum nie należy przeklinać, a nie wiem jak się wyrazić bez inwektyw.
    • miacasa Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 10:41
      Gemma a jak wasze relacje? Czy jeszcze coś was łączy, czy kochasz męża czy okazujesz mu to? Czy może jego fatalna postawa ojcowska tak rzutuje na wasz związek, że go odrzucasz? Pytam bo u mnie takie wycofanie męża z obowiązków domowych i zupełne odsunięcie się od dzieci poprzedziło romans w jaki wdał się mój mąż (zachowywał się podobnie do twojego).
      • gemma.teller Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:07
        Nie mam już ani siły ani ochoty na okazywanie uczuć i troszczenie się o faceta, który konsekwentnie mnie olewa.
        Żeby chociaż powiedział "Wezmę małą na spacer a ty odpocznij".
        Ale nie - cały czas słyszę że ON jest zmęczony, on ma problemy w pracy, on się źle czuje.

        Dlatego postawiłam ultimatum w postaci rozwodu.
        • e-emma-e Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:17
          gemma.teller napisał(a):

          > Nie mam już ani siły ani ochoty na okazywanie uczuć i troszczenie się o faceta
          > , który konsekwentnie mnie olewa.
          > Żeby chociaż powiedział "Wezmę małą na spacer a ty odpocznij".
          > Ale nie - cały czas słyszę że ON jest zmęczony, on ma problemy w pracy, on się
          > źle czuje.
          >
          > Dlatego postawiłam ultimatum w postaci rozwodu.

          Zaiste, rozwód spowoduje, że ojciec już będzie przebywał z dzieckiem do woli i brał je na spacery, że ty będziesz wypoczęta i szczęśliwa.

          Rób jak uważasz, ale dorośli nie tak rozwiązują problemy.


          • gemma.teller Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:38
            Dorośli odpowiadają za swoją rodzinę. Dorośli rozmawiają, a nie wysłuchują monologu po czym się obrażają. A skoro nie poczuwają się do takiej odpowiedzialności to widocznie ta rodzina nie jest im potrzebna.

            Życie jest jedno i nie za karę i nie będę czekać w nieskończoność, aż mąż raczy dostrzec że jest ojcem.

            Czy po rozwodzie będę szczęśliwa i wypoczęta? Mam nadzieję, że tak. Za jakiś czas. Bo tkwiąc w tym układzie nie będę na pewno.
            • e-emma-e Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:45
              Czyli już postanowiłaś. Twoje życie.

              Potrzebowałaś tu na forum tylko błogosławieństwa dla tej decyzji?

              Wytłumacz mi jeśli możesz, jakim cudem po rozwodzie będziesz mniej obciążona dzieckiem i bardziej wypoczęta, bo nie ogarniam?
              • noname2002 Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:53
                Odpadnie jej pranie, sprzątanie i gotowanie dla męża a jest możliwość, że panu będzie wstyd całkiem porzucić dziecko i będzie je brał do siebie co weekend na kilka godzin.
              • jogaja Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:54
                To może ja ci odpowiem jako samotna matka.Będzie miała więcej czasu dla siebie - nie będzie obsługiwała DWÓJKI dzieci ,tylko jedno.Nie będzie sfrustrowaną,zestresowaną,znerwicowaną matką,jeno spokojną i opanowaną.Taki układ jaki jest teraz,wcześniej czy pózniej odbije się na dziecku - nie da rady zachowac spokoju.Ja żałuje tylko jednego,że nie rozstałam sie z exem dużo,dużo wczesnij.To tak w skrócie.
              • gemma.teller Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 12:08
                > Wytłumacz mi jeśli możesz, jakim cudem po rozwodzie będziesz mniej obciążona dz
                > ieckiem i bardziej wypoczęta, bo nie ogarniam?

                Bo będę miała do obrobienia tylko siebie i dziecko
                Bo nie będę musiała znosić fochów i humorów męża

                Wystarczy, żeby poczuć się lepiej
                • igge Re: Życiowy błąd - mąż 16.12.13, 13:06
                  gemma
                  To, że nie musiałabyś znosić fochów i humorów męża po rozwodzie/separacji - to rzeczywiście dałoby ci psychiczny chociaż luz i wypoczynek. Ale czy nie straciłabyś bliskiego człowieka, czy już tej bliskości ze zmęczenia nie czujesz? czy tylko Cię mąż denerwuje i drażni?
                  Czemu ty "obrabiasz" męża nie rozumiem. Przestań, tak jak wyżej pade czy ktoś inny radził.
                  jak jego nie da się do niczego zmusić Ciebie też nie
                  Może jakaś terapia małżeńska ma sens? Może ktoś z zewnątrz umiałby dotrzeć do niego i sprawić, że zmieniłby swoje podejście?
                  Znam domy gdzie facet nie dotyka się do domowych obowiązków i jest w sumie ok, tyle, że jednak kobieta nie ma na głowie dwóch etatów dom/praca/dziecko
              • wuika Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 12:16
                Jedna osoba mniej do obsługi? Brak złudzeń w temacie "a może jednak o rodzinę zadba"?
              • aqua48 Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 12:22
                e-emma-e napisała:

                > Wytłumacz mi jeśli możesz, jakim cudem po rozwodzie będziesz mniej obciążona dz
                > ieckiem i bardziej wypoczęta, bo nie ogarniam?

                Po rozwodzie przestanie liczyć na to że mąż się cudem zmieni i oczekiwać czegokolwiek prócz alimentów od niego. Córka też. Nie będzie miała zakłóconej wizji swej kobiecości przez ojca, który jej nie akceptuje. Nie będzie próbowała bezskutecznie mu się przypodobać i nie będzie cierpieć z powodu notorycznego odrzucania.
                A jeśli konsekwentnie będzie utrzymywał tę postawę, to dziecko po osiągnięciu pełnoletności będzie mogło sądownie rozwiązać zależność rodzicielską po to aby nie zajmować się tatusiem kiedy ten się zestarzeje i wtedy dopiero w potrzebie przypomni sobie o dziecku...
                • danaide Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 12:47
                  Sorry, ale czy jest coś takiego jak rozwiązanie przynależności rodzicielskiej? Nigdy o tym nie słyszałam!
                  • aqua48 Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 17:49
                    danaide napisała:

                    > Sorry, ale czy jest coś takiego jak rozwiązanie przynależności rodzicielskiej?
                    > Nigdy o tym nie słyszałam!

                    Tak sądownie można rozwiązać związek rodzic-dziecko i zdarza się to jeśli rodzic np nie interesuje się dzieckiem, nie wychowuje, nie łoży, nie uczestniczy w jego życiu, lub krzywdzi, właśnie po to żeby na starość nie "przypomniał sobie" i nie zażądał nagle alimentów i należnej opieki od dziecka, które go nigdy nie obchodziło, albo obchodziło, ale w zły sposób.
                    • danaide Re: Życiowy błąd - mąż 13.12.13, 00:42
                      Czytałam kiedyś artykuł o pozywaniu dzieci na starość przez rodziców za namową MOPS-u i dziwiło mnie, że nie ma nic poza ewidentnym naruszeniem "zasad współżycia społecznego". A podstawa prawna?
                • e-emma-e Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 12:57
                  aqua48 napisała:

                  > e-emma-e napisała:
                  >
                  > > Wytłumacz mi jeśli możesz, jakim cudem po rozwodzie będziesz mniej obciąż
                  > ona dz
                  > > ieckiem i bardziej wypoczęta, bo nie ogarniam?
                  >
                  > Po rozwodzie przestanie liczyć na to że mąż się cudem zmieni i oczekiwać czegok
                  > olwiek prócz alimentów od niego. Córka też. Nie będzie miała zakłóconej wizji s
                  > wej kobiecości przez ojca, który jej nie akceptuje. Nie będzie próbowała bezsku
                  > tecznie mu się przypodobać i nie będzie cierpieć z powodu notorycznego odrzucania.

                  Ależ ten sam efekt można osiągnąć i teraz, bez rozwodu.

                  > A jeśli konsekwentnie będzie utrzymywał tę postawę, to dziecko po osiągnięciu p
                  > ełnoletności będzie mogło sądownie rozwiązać zależność rodzicielską po to aby n
                  > ie zajmować się tatusiem kiedy ten się zestarzeje i wtedy dopiero w potrzebie p
                  > rzypomni sobie o dziecku...

                  Rozumiem, że autorka wątku jest nieźle wkurzona na męża, że wręcz wypielęgnowała w sobie ogromną złość na niego, ale z tego co pisze, to raczej nie uskarża się na niego w innych aspektach życia, a jedynie w relacjach z dzieckiem. Czy więc nie przesadzasz, zataczając aż takie wizje ojca w przyszłości? Życie naprawdę nie jest czarno-białe. I ciężko żyć lekko, jak to mówią.
                  • princy-mincy Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 16:29
                    W jaki sposób mozna osiągnąć to samo, ale bez rozwodu?
                  • aqua48 Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 17:56
                    e-emma-e napisała:

                    > Ależ ten sam efekt można osiągnąć i teraz, bez rozwodu.

                    Podaj autorce skuteczne sposoby dotarcia do jej męża i przekonania go aby zmienił postawę i zaczął interesować się własnym dzieckiem i uczestniczyć w pracach domowych i pomocy żonie. Bo jak na razie to tylko głosisz pochwałę małżeństwa jako takiego.

                    > Rozumiem, że autorka wątku jest nieźle wkurzona na męża, że wręcz wypielęgnował
                    > a w sobie ogromną złość na niego, . Czy więc nie przesadzasz

                    Nie, ja zrozumiałam, że mąż nic nie robi w domu i nie interesuje się swym dzieckiem. Nie chce podejmować się żadnych kroków w celu naprawy sytuacji i bojkotuje wszelkie próby żony. Moim zdaniem to ON wypielęgnował sobie tę złość żony.
          • effme Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 22:35
            nie, rozwod tego nie spowoduje ale będzie miała świadomość, że musi ze wszystkim poradzić sobie sama i liczyć tylko na siebie bo tak wybrała a nie bo jasnie pan ma ja w doopie. niby w praktyce wychodzi na to samo ale dla zdrowia psychicznego jednak roznica jest
        • miacasa Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:20
          > Dlatego postawiłam ultimatum w postaci rozwodu.

          A może on dąży do tego by wyzwolić się z małżeństwa i tylko chce na ciebie przerzucić odpowiedzialność za ostateczne decyzje? Mój mąż traktował nas jak kamienie u szyi, które uniemożliwiają mu szczęśliwe życie. Zanim zaczniesz działać w kierunku rozwodu może pomyśl co was do siebie zbliżyło, jakie cechy w sobie ceniliście, czy jesteście w stanie odszukać w sobie pozytywny obraz siebie nawzajem. Wiesz już, że groźby, pretensje i obrażanie się niczego na lepsze nie zmienia. Warto przerwać to błędne koło, porozmawiaj z mężem szczerze i zapytaj się go jak on się czuje, czy jest zadowolony z waszego wspólnego życia, czy myślał o tym jakiego życia by chciał dla swojej córki. Tylko postarajcie się słuchać bez oskarżeń i obwiniania. Życie z dzieckiem to ogromna zmiana, od was zależy jak przez nią przejdziecie. Jestem z tych mądrych po szkodzie, żałuję że byłam taka ślepa wcześniej. Rozwód nie jest jedynym rozwiązaniem.
        • anomalia_pogodowa81 Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:29
          Słusznie postawiłaś.
          Ten człowiek się po prostu nie nadaje do życia rodzinnego.
          A panienki z radami w stylu: "Może jak dziecko dorośnie" to mąż złapie z nim kontakt sprawiają, że nóż mi się w kieszeni otwiera. Właśnie przez takie pindziunie jak wy mężczyźni funkcjonują społecznie na specjalnych prawach.
          Niech sobie łapie kontakt, jak dorośnie, ale do tego czasu ma OBSŁUGIWAĆ dziecko na równych prawach z (pracującą) matką.
    • jogaja Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:35
      Gemma,jeszcze nie masz tak źle,przynajmniej twój mąż pracuje.Mój ex też wogóle nie zajmował się dzieckiem,po miesiącu od urodzin dziecka usłyszałam od niego :" na h... był ten bachor" jak powiedziałam,żeby pomógł po kapieli dziecka poskładac ręczniki ,itp.Jak wspomniałam wcześniej,mój ex nic w domu nie pomagał,nie zajmował się dzieckiem,również nie pracował.Ja pracowałam,robiłam zakupy,sprzątałam z dzieckiem wiszącym u nogi,gotowałam i zaciskałam zęby.Jak miałam 39 stopni gorączki,mówiłam exowi,żeby choć na 5 min zajął się córką - nie zajął się.Z czasem nie było lepiej,doszły dodatkowe obowiązki,szkoła,lekcje - nigdy nie pomógł.A ja zaciskałam zęby.Jak córka miała ok.10 lat,ze łzami w oczach żaliła się,że tata nic do niej nie mówi,nawet na jej pytania nie odpowiada-myslałam,że serce mi pęknie.To tylko niektóre przykłady.Ale może u ciebie nie bedzie tak źle,może pan się ogarnie.Dodam jeszcze,że z zupełnie innego powodu mój został exem.
      • danaide Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:52
        Tak? A szkoda. Zaoszczędziłabyś sobie 10 lat lub więcej, a dziecku niepotrzebnego cierpienia.
        • noname2002 Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:55
          Aż się zaczęłam zastanawiać jakie były te powody do rozwodu, skoro bycie pasożytem nie wystarczało ;-)
          • jogaja Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:57
            Homo,niewiadomo...
            • anomalia_pogodowa81 Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 14:17
              Co to znaczy...? Nie rozumiem.
    • lucerka Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 11:56
      Nie zaleznie od tego jaka jest przyczyna takiego stanu, uwazam, ze jako samotna matka z zaangazowanymi dziadkami bedziesz miala wiecej czasu dla siebie niz teraz. Teraz masz dziecko plus klopot w postaci faceta.
      Nie pros go o pomoc ale zbierz argumenty i na chlodno przedstaw mu je. Wazne, zebys facetowi dala czas na poczynienie zmian. Moze rok? Moze 6 m-cy? Ty zdecyduj. Jak nic sie nie ruszy to rachunek jest prosty...
    • danaide Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 12:02
      Trochę nie mam siły się przedzierać przez uwagi.

      Czasami są tacy ojcowie, którzy chcą, ale jak przyjdzie co do czego - mają jakąś blokadę. Czasem wynika to z ich własnych doświadczeń, własnego dzieciństwa, może matki, która ogarniała całą rzeczywistość. Często też z poczucia bycia odrzuconym, zazdrość o cyca, uwagę dziecka.

      Trzeba to na spokojnie sprawdzić. Co do czekania - ostatnio pojawił się wątek na forum małym dziecku - podobno (nie wiem na pewno, ojciec mojego dziecka nie doczekał tylko się zawinął wcześniej) koło 2. roku życia dziecko w większym stopniu interesuje się ojcem. Na pewno jest taki moment gdy maluchy odkrywają świat poza matką - i to jest ten moment. Ale ważne jest też Twoje podejście. Jeśli na maksa zaangażowałaś się w dziecko, a odpuściłaś faceta to się nie dziw. Wspomniałaś, że coś się stało po tygodniu - szczegółów nie chcesz opisywać - ależ opisz jak najbardziej, bo może tu się zaczął cały problem.

      Ojca też może dopaść depresja "poporodowa". Mówi, że jest zmęczony, ucieka w wirtual. Miał sam spore oczekiwania i nadzieje co do tego że podoła, a tu - zonk! Niby nic poważnego, ale może potrzebuje pomocy, niekoniecznie terapii. Są kursy dla ojców, jak się w tym odnaleźć (ok, w stolicy są=), są też książki, artykuły.
      • yoma Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 19:22
        Depresja poporodowa trwająca półtora roku?
        • danaide Re: Życiowy błąd - mąż 13.12.13, 00:38
          Już się pewnie przerodziła w coś trwalszego. Stąd też takie reakcje jak nie reagowanie na wiadomość "odchodzę". Odcięcie.
          • gemma.teller Re: Życiowy błąd - mąż 13.12.13, 07:13
            Też pomyślałam, że to może być depresja. Powiedziałam mężowi, że może powinien iść do lekarza, ale usłyszałam, że wydziwiam.
            • danaide Re: Życiowy błąd - mąż 13.12.13, 17:32
              To może podrzuć mu coś z sieci. No jasne, że wydziwiasz, wiadomo, faceci nie płaczą i takie tam, twardym trzeba być. Jak nie depresja to inna baba. Ale ja obstawiam "męską" depresję.
      • gemma.teller Re: Życiowy błąd - mąż 13.12.13, 07:40
        Jeśli n
        > a maksa zaangażowałaś się w dziecko, a odpuściłaś faceta to się nie dziw. Wspom
        > niałaś, że coś się stało po tygodniu - szczegółów nie chcesz opisywać - ależ op
        > isz jak najbardziej, bo może tu się zaczął cały problem.

        Pisząc o szczegółach miałam na myśli, że nie będę szczegółowo i z detalami opisywać jak zachowywał się i zachowuje się mój mąż. Dużo by się tego zebrało.

        Nie nastąpiło nic dramatycznego. Po prostu mąż przez tydzień był ze mną i z córeczką. Wykąpał, przewinął, poszliśmy na spacer, przygotował obiad. A potem zaczął nas unikać.


        • danaide Re: Życiowy błąd - mąż 13.12.13, 17:39
          Nie jestem przekonana=) Może jakieś zdarzenie pozornie nieistotne dla Ciebie coś zmieniło w nim. Może on się widział w akcji, a tu jakiś ssak u cyca wisi w kółko? Może coś w relacjach między Wami? Podobno facet nie powinien patrzeć na poród od strony krocza=) Początki w ogóle są śmieszne, zwłaszcza jak jest się nieobeznanych z maluchami. Wszystko jest kosmiczne. Pierwszej nocy w domu budzi nas płacz. Normalka. Eks od razu do mnie: Dlaczego ona płacze?! (tonem: coś Ty jej zrobiła ?!). A skąd ja mam wiedzieć? Dwójka dorosłych zdezorientowana jakby się sami urodzili wczoraj.
    • alpepe Re: Życiowy błąd - mąż 12.12.13, 12:18
      Ja bym się na twoim miejscu rozwiodła. Ojciec moich dzieci nie był nigdy wyrywny do dzieci, ale ubierałam młodą, mówiłam mu: ubierz się, idziesz na spacer i dylał z wózkiem. Albo mówiłam: idź ją wykąp. Musiałam wszystko naszykować, łącznie z ubrankami na po, ale kąpał dzielnie. Gorzej było, gdy np. nie było mnie cały dzień, wtedy dzieci nie jadły nic np. do godziny 15, bo rzekomo nic nie chciały, jak wcześniej pytał.
      Obrazić się pan i władca może na życie, że niesprawiedliwe i nie głaska po główce, ale jak można ignorować własne dziecko i to jeszcze takie słodkie maleństwo, co nie pyskuje i nie żąda smartfona, laptopa i stówy na drobne wydatki?
      A u ciebie wygląda to tak, jakby on uważał, że to nie jego dziecko, tylko jakiegoś wroga i karze je za to, że jest. Palant i tyle.
    • lilith76 Re: Życiowy błąd - mąż 14.12.13, 23:36
      Mnie zastanawia jedno.
      Pojawienie się dziecka sprawiło, że mąż zmienił się na wszystkim poziomach - życia codziennego, intymnego? Tak totalnie? Czy zawsze jęczał, że jest zmęczony?
      Może zawsze taki był, tylko ty widząc jego kontakty z innymi dziećmi i słuchając zapewnień łyknęłaś dziecinne teksty o tym "jak słodko będzie być tatusiem".
      Bo jeśli facet przed ciążą po pracy siada zmęczony przed komputerem i nic nie robi, to jak niby ma nabrać energii po pojawieniu się dziecka?
      • martishia7 Re: Życiowy błąd - mąż 16.12.13, 12:04
        > Bo jeśli facet przed ciążą po pracy siada zmęczony przed komputerem i nic nie r
        > obi, to jak niby ma nabrać energii po pojawieniu się dziecka?

        Pytanie dobre. Od siebie dodam jeszcze, czy mąż przypadkiem się nie sfochował, że nie powiłaś mu dziedzica płci męskiej? Głupie, wiem, ale niektórzy mężczyźni tak mają.
        • igge Re: Życiowy błąd - mąż 16.12.13, 13:32
          gemma,
          spróbuj na chwilę odsunąć żal, rozczarowanie, zmęczenie i słuszną irytację i zastanów się co Cię teraz łączy z tym facetem i co cię kiedyś łączyło.

          Mój mąż przeciwnie, padał na pysk ale przy dzieciach od pierwszej chwili wszystko robił (oprócz karmienia piersią :)), ale po latach jakby miał cień żalu, że było to takie męczące i czasochłonne i że odbijało się to chyba negatywnie na jego pracy zawodowej.

          Wasze dziecko jest w takim fajnym wieku i już mąż miał półtora roku na wytworzenie z nim więzi, a tej więzi jakby wcale nie było

          ...co się stało, że on po tygodniu z noworodkiem przestał się nim/wami interesować? Jak w ogóle tak długo, tyle miesięcy udało mu się nie angażować w Wasze życie rodzinne, w opiekę nad malcem, troskę o Ciebie, czy byłaś aż tak silna, żeby wszystkiemu sama podołać do tej pory? czy wy żyjecie razem czy oddzielnie, każde w swoim świecie?

          Mówisz, że nie można było go nigdy do niczego zmusić ale czy on widział, ze nie dajesz sobie rady sama, że jego pomoc jest konieczna. Nie miał wyrzutów sumienia, że nie zachowuje się jak ojciec dziecka? Po prostu dla swojej wygody i komfortu - odsunął się od osób, które kocha?.
        • danaide Re: Życiowy błąd - mąż 16.12.13, 21:08
          Podbijam. Są też faceci, którzy chcą dziecka, ale ogrom pracy ich przerasta. Zazwyczaj tych obsługiwanych w przeszłości. Którzy nieprzypadkowo biorą sobie energiczne baby jak wątkodajka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka