Dodaj do ulubionych

Odwiedziny u matki w domu opieki

30.12.13, 08:27
Taka sytuacja. Moi teściowie obydwoje lat 85+. Teść po operacji na sercu i z poruszający się z trudnością. Teściowa 'leżący' Alzheimer, bez kontaktu. Od lutego do listopada tego roku teściowa leżała w domu. Zajmował się nią teść (z oddaniem), przychodziła pielęgniarka na podstawowe zabiegi (mycie, cewnik, higiena przeciwodleżynowa itp.) co 2-3 dzień wpadaliśmy z mężem. Ponieważ teść niespecjalnie odnajduje się w kuchni podrzucaliśmy mu dania obiadowe, jakieś sałatki, pasty, galaretki czyli to bardziej skomplikowane kulinaria. Teść robił sobie podstawowe zakupy (sklep ma obok bloku) a mąż, rzadziej ja dokupowaliśmy pozostałe czy cięższe rzeczy. Dodam, że teść mieszka od nas dwie ulice dalej. Teraz teściowa trafiła do domu opieki. Dla teścia to cała męcząca wyprawa; na dodatek upadł ostatnio w autobusie i nie chce jeździć do teściowej. Mąż ma ogromne wyrzuty sumienia, jest zapracowanym człowiekiem, ma mało czasu na wizyty u matki. Obwinia się, że może być u tylko matki raz w tygodniu. Moim zdaniem to wystarcza, ma tam względną opiekę ale nie ma z nią kontaktu, nie poskarży się nawet gdyby było coś nie tak. Próbuję pomóc mężowi ale już nie starcza mi argumentów. Co można mu jeszcze podsunąć w tej sytuacji?
Ja wiem, że ta matka długo tam nie pożyje, co to zresztą za życie "jak warzywo" ale to jedyny argument jakiego mężowi nie powiem. Co zatem powiedzieć? Jak mu powiedzieć "takie jest życie"?
Obserwuj wątek
    • d.d.00 Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 09:29
      Dla niego chyba nie jest ważne w jakim stanie jest jego matka. Ważne jest, że jako syn czuje, że nie spełnia wobec niej obowiązku opieki (to może nieodpowiednie słowo bo ona ma opiekę). Możliwe, że on zdaje sobie sprawę z tego, że taki stan długo nie potrwa.
      U nas w rodZinie była podobna sytuacja. Najbliżsi jeździli do ośrodek raz na miesiąc bo był oddalony od ich domów 60 km. Nikogo to nie zdziwiło, chociaż zawsze znajdzie się kilka ciotek dewotek, którym to jest młyn na wodę - a same w tym ośrodku nie odwiedziły chorego, chociaż był tam prawie rok.
    • d.d.00 Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 09:34
      Może niech próbuje jeździć jak najczęściej-sama piszesz, że to długo nie potrwa - no tak niestety jest. Chociażby na krótkie wizyty, jeśli czuję taką potrzebe. Musisz mu wytłumaczyć, że ona ma tam wszystko, czego jej potrzeba. Bardzo delikatna sytuacja, generalnie temat odchodzenia i umierania jest bardzo niemiły, zwłaszcza gdy chodzi o najbliższą rodzinę.
      • aqua48 Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 10:56
        Podsuń mężowi, ze w tej sytuacji dużo ważniejsze są jego wizyty u ojca, który jest sam i z którym jest kontakt, niż u matki, która ma opiekę.
        • d.d.00 Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 11:00
          Bardzo dobry argument!
    • zuzi.1 Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 12:09
      Zorganizujcie tesciowi bezpieczny transport do domu opieki i z powrotem, np. jakiś sąsiad z samochodem na emeryturze lub taksówkarz lokalny chętny na stałe zlecenie za ryczałtową cenę, wowczas i mąż poczuje się lepiej wiedząc, że matka ma jednak osobę bliską obok siebie co jakiś czas. A sam mąż niech ją odwiedza w miarę możliwosci. Trzeba zrobic wszystko, aby nie byc potem dręczonym wyrzutami sumienia, gdy wiemy, ze najbliższa nam osoba powoli odchodzi z tego świata. Ten czas już nie wróci, nie da się go cofnąc i przeżyc od nowa, lepiej, inaczej.
      • igge Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 13:26
        Odwiedziny raz w tygodniu to akurat tyle ile tzreba. Sama jak będę/byłabym w takim domu opieki to tak często chciałabym widywać swoje dzieci.
        • angazetka Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 15:42
          "ile trzeba" - dla tego syna najwyraźniej nie, skoro czuje inaczej. I ma do tego prawo.
          • igge Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 17:33
            To niech odwiedza dwa razy w tygodniu ale bez poczucia winy, ze świadomością, że to wystarczy.
            Chyba, że mama jest tak bliską i kochaną osobą i tyle dla niego w życiu robiła, że on w ogóle nie jest w stanie znieść myśli, że pozostawił ją w domu opieki. I wtedy rada jest jedna - wziąć mamę do siebie i zatrudnić na stałe kilka opiekunek z Ukrainy bo taniej. Wtedy widywać się będą codziennie.
            • igge Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 18:07
              PS:
              Opiekowałam się kilka lat niedołężną prababcią i jej ukochany i zapracowany syn, oprócz finansów, odwiedzał ją raz w miesiącu (choć ona pewnie chciałaby codziennie). Babcia była pod dobrą opieką i nie sądzę, że on miał jakieś wyrzuty sumienia, że za rzadko ją odwiedza. Jak było bardzo ciężko zastanawialiśmy się nad prywatnym domem opieki u sióstr.
        • morekac Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 19:40
          Odwiedziny raz w tygodniu to akurat tyle ile tzreba.
          Zależy dla kogo akurat. Bo syn widocznie ma potrzebę odwiedzania mamy częściej.
          • aqua48 Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 30.12.13, 20:11
            morekac napisała:

            > Odwiedziny raz w tygodniu to akurat tyle ile tzreba.
            > Zależy dla kogo akurat. Bo syn widocznie ma potrzebę odwiedzania mamy częściej.

            Ale jeśli mama jest nieświadoma, a syn nie ma możliwości częstszych u niej odwiedzin, to zamiast skupiać się egoistycznie na własnych potrzebach powinien skierować siły w stronę ojca, który być może potrzebuje go teraz bardziej niż mama, a jak rozumiem syn również może go lepiej otoczyć opieką niż starać się za wszelką cenę dojeżdżać do częściej do matki. Nawet kosztem swego dobrego samopoczucia.
    • feniks_z_popiolu Dziękuję za odpowiedzi 30.12.13, 20:37
      Teść nie chce jeździć do żony. Po pierwsze sam czuje się słaby i dodatkowo pokiereszowany przez upadek w autobusie. Po drugie jego pomoc nie jest już potrzebna, nie musi myć, karmić, poić. O rozmowie w ogóle nie ma mowy. I chociaż tego nie mówi to ja odnoszę wrażenie, że on się już z żoną pożegnał:(. A byli naprawdę dobrym małżeństwem.
      Mąż nie był z matką w super bliskiej, przyjacielskiej relacji. Ale widzę, że boli go postawa ojca, boli go fakt, że sam nie może poświęcić tyle czasu matce ile by chciał. Zdaje sobie sprawę, że fakt iż matka się nie poskarży prowadzi do pewnych zaniedbań personelu domu opieki (widać np jak łapczywie je lub pije gdy mąż ją karmi). Trudna sprawa.
      • annakate Re: Dziękuję za odpowiedzi 30.12.13, 20:44
        Teść może nie chcieć jeździć do żony także dlatego, że patrzenie na kiedyś bliską osobę w tym stanie może być dla niego niewyobrażalnie trudne. Może sam źle się czuć z tym, że to ciało, które tam widzi to już nie jest ta żona, którą kochał. Może też ma coś w rodzaju wyrzutów sumienia, że "oddał żonę do przytułku", jak to zapewne ktoś życzliwy prędzej czy później określi - choć to jedyne rozsądne wyjście.
        • feniks_z_popiolu Re: Dziękuję za odpowiedzi 30.12.13, 21:05
          Teść w życiu wiele przeszedł: Powstanie warszawskie, Oświęcim, Dachau, AK, więzienia PRL-u, obozy pracy. I chyba zracjonalizował sobie to 'odchodzenie' teściowej. Dla niego to jest po prostu nieuniknione i teraz zeka już na to.
          Jest ponadto bardzo apodyktyczny, zawsze taki był. Mąż ma chyba nieuświadomioną pretensję do niego, że to nie on pierwszy 'odszedł' a matka, która miała więcej serca i czułości dla syna. Teraz relacja między ojcem a synem nie jest prosta, ona zresztą nigdy gładka nie była. Zawsze byli wobec siebie w kontrze a teraz mój mąż czuje ciążący na nim obowiązek i on mu naprawdę ciąży.
          Poplątane to wszystko:(
          • verdana Re: Dziękuję za odpowiedzi 30.12.13, 21:10
            Innymi słowy - mąż nie tyle czuje potrzebę odwiedzania matki, ile obowiązek jej odwiedzania. Być może także pokazanie ojcu, kto tu jest lepszy?
            W takim wypadku ja skupiłabym się na zapewnianiu męża, ze robi wystarczająco dużo i że dobrze spełnia synowski obowiązek. I że nie musi nic udowadniać ojcu. Bo skoro nie jeździ z potrzeby serca, to naprawdę w tej sytuacji nie ma sensu częściej się tam pojawiać.
      • zuzi.1 Re: Dziękuję za odpowiedzi 30.12.13, 21:18
        feniks_z_popiolu napisała:"Zdaje sobie sprawę, że fakt iż matka się nie poskarży prowadzi do pewnych zaniedbań personelu domu opieki (widać np jak łapczywie je lub pije gdy mąż ją karmi). Trudna sprawa."

        Może matka nie jest świadoma, ale jednak potrzeby ma, które personel chyba nie do końca jak widac zaspokaja. Z tego własnie powodu zapewniłabym tej kobiecie dodatkową opiekę wynajętej osoby ze 2-3 razy w tyg. która by ją nakarmiła, sprawdziła, czy wszystko z nią jest ok. Czy Was na taki wydatek stac?
        • feniks_z_popiolu Re: Dziękuję za odpowiedzi 30.12.13, 21:32
          Zuzi, też sobie to uświadomiłam jak napisałam ten post. Muszę zapytać czy wyrażą zgodę na taką dodatkową obsługę bo to zakład zamknięty. A personelowi, który tam już jest, nie ufamy tak do końca.

          Verdano, może to tak wygląda z mojego opisu ale raczej nie jest udowadnianiem ojcu 'patrz jaki ja jestem porządny syn' tylko autentyczną potrzebą wypełnienia obowiązku wobec matki. A mąż jest sam: nie ma rodzeństwa, rodzeństwo teściów nie żyje.
          • aankaa Re: Dziękuję za odpowiedzi 30.12.13, 22:47
            autentyczną potrzebą wypełnienia obowiązku wobec matki.
            ===
            wybacz, jeśli odwiedziny w owym "przytułku" mają być - jak piszesz wyżej - to lepiej żeby mąż skupił się na zupełnie innych rzeczach
            wolałabym (świadoma, nie jak teściowa założycielki) żeby synowie odwiedzali mnie (nawet raz na pół roku czy rok) przy okazji/przelotem a nie z obowiązku (bo matce się należy)
            • 71tosia Re: Dziękuję za odpowiedzi 30.12.13, 23:45
              mimo ze swoja leciwa ciocie lubilam i w zasadzie chetnie sie nia opiekowalam to czasami bylam juz tak zmeczona ze robilam to tylko z obowiazku. Nie zawsze to sie tak prosto da oddzielic.
              W wieku 85+ ludzie bywaja tak samotni ze czesto jest im wszystko jedno czy dzieci odwiedzaja je tylko z poczucia obowiazku, egoistycznie ciesza sie ze odwiedzaja.
            • feniks_z_popiolu Re: Dziękuję za odpowiedzi 31.12.13, 06:53
              Ja z kolei chciałabym tam w ogóle nie trafić. Ale życie to nie bajka ,że polecę banałem
              I sytuacja jest konkretna; matka nie ma świadomości ma opiekę i mąż ostatecznie mógłby nie jeździć do niej a jednak chce
          • agrypina6 Re: Dziękuję za odpowiedzi 31.12.13, 16:54
            To czemu oddaliście teściową do zakładu, gdzie nie ufacie personelowi???
        • 71tosia Re: Dziękuję za odpowiedzi 30.12.13, 23:38
          tak przy okazji, to lapczywe jedzenie nie koniecznie zwiazane jest z zaniedbaniami. W chorobie Alzheimera to dosc typowe.
      • d.d.00 Re: Dziękuję za odpowiedzi 31.12.13, 07:42
        Z tym jedzeniem lapczywie- mój dziadek, nawet gdy miał przed sobą pusty talerz (więc dopiero zjadł), a my jeszcze jedliśmy to rozpatrywał się " a ja, a jeść dla mnie?". Straszna to jest choroba.
        • feniks_z_popiolu Re: Dziękuję za odpowiedzi 31.12.13, 10:26
          U teściowej tak nie jest:(. Ona sygnalizuje kiedy ma już dość jedzenia czy picia.
          • zuzi.1 Re: Dziękuję za odpowiedzi 31.12.13, 17:10
            Więc tej sprawy nie powinno się zostawiac tak jak jest, kobieta nie może byc głodna w prywatnym domu opieki. Płacicie więc wymagajcie, a gdy personel jednak się nie wywiązuje tak jak trzeba, wówczas trzeba wprowadzic tam pomoc z zewnątrz, która o matkę realnie zadba. Postaw się po prostu na miejscu tej kobiety, jakbyś chciała, aby w takiej sytuacji opieka nad Tobą wyglądała? Ten syn pewnie czuje, że można zrobic więcej, wolałby, żeby ojciec się b. zaangażował, ale ojciec już nie ma siły na to. Więc tematem musicie się zając Ty i mąż.
      • blueluna Re: Dziękuję za odpowiedzi 01.01.14, 19:08
        > Zdaje sobie sprawę, że fakt iż matka się nie poskarży prowadzi do
        > pewnych zaniedbań personelu domu opieki (widać np jak łapczywie je lub pije gdy
        > mąż ją karmi).

        Pracuję w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w którym mamy również sporo osób z otępieniami, w różnym stanie.
        Zapewniam że wszyscy są zaopiekowani i to naprawdę dobrze.
        I powiem Ci że to o czym piszesz jest błędnym wyciąganiem wniosków - na szczęście.
        To że osoba z silnym otępieniem rzuca się na jedzenie absolutnie nie oznacza że w międzyczasie jest źle karmiona.
        Wiele osób chorych na choroby otępięnne w ten sposób się zachowuje, czasem stwarza to wręcz zagrożenie ich życia gdy są jeszcze sprawne fizycznie, nie pamiętają chwilę po jedzeniu że jadły, nie czują sytości i potrafią jeść/pić bez opamiętania.
        Często występuje też druga skrajność - niechęć do jedzenia, picia, zapominanie o tych podstawowych czynnościach.
        Taka specyfika choroby :(

        O zaniedbaniach świadczyć może występowanie nieleczonych odleżyn, brudne ubranie, odwodnienie, utrzymujący się brzydki zapach, brudna pościel, zaniedbane ciało.
        Ale też trzeba brać pod uwagę stan chorej osoby - to że w chwili odwiedzin akurat jest brudna nie musi świadczyć o fatalnej opiece, może przed chwilą był posiłek, niektórzy nasi pacjenci po posiłkach wyglądają makabrycznie - wkrótce zostaną przebrani, umyci ale najpierw wszyscy muszą zjeść bezpiecznie i personel na tym się skupia. Odleżyny u leżącej długo starszej osoby to też nie zawsze dowód zaniedbań - choć powinna ona leżeć na materacu przeciwodleżynowym a ewentualne odleżyny powinny być leczone.

        Żeby ocenić stan opieki w danym ośrodku trzeba obserwować nie tylko swojego członka rodziny (trudno o obiektywizm, szczególnie w tak trudnym przypadku jak zaawansowana choroba otępienna) ale i innych pensjonariuszy, otoczenie.
        Zachowanie personelu.

        Nie dziwię się Twojemu teściowi.
        Przez ostatnie lata, bardzo się poświęcając, samemu będąc w słusznym wieku, mało sprawnym patrzył na odchodzenie swojej kochanej żony, opiekował się nią z oddaniem. Pewnie dzień po dniu strasznie cierpiał.
        Ma poczucie że na tym etapie choroby jej świadomość, osobowość jest już gdzieś indziej.
        Teraz jego żona jest już pod opieką.
        Najlepszą jakiej potrzebuje o ile ośrodek do którego trafiła jest ok.
        Ona już nie potrzebuje by jej mąż za ogromną cenę i rezygnując z siebie opiekował się nią w każdej chwili.
        Potrzebuje spokoju, wygodnego łóżka, czystej pieluchy, leczenia na bieżąco ewentualnych dolegliwości.
        To ma.
        A jej mąż ma prawo już odpocząć ze świadomością że ktoś z niego zdjął ciężar.
        Tym bardziej że nie jest już młody a ostatnie lata miał koszmarne.
        Ale....
        Uważajcie.
        On ostatnie lata miał motywację do życia, motor który go napędzał.
        Opiekę nad żoną.
        I potworny stres.
        Teraz żona ma już opiekę.
        On został sam w pustym mieszkaniu.
        Nie chce żony odwiedzać.
        Jest obolały i cierpiący.
        Może dodatkowo skupić się na swoim cierpieniu.
        To bardzo obciąża psychikę.
        Żeby mu coś do głowy nie przyszło :(

        Twój mąż sam sobie w głowie i sercu wszystko poukłada.
        Na to potrzeba tylko trochę czasu.
        Ale podszeptuj mu po cichu że jego mama ma opiekę. Żyje w swoim świecie. Czy ją odwiedzi dwa razy w tygodniu czy raz - tak naprawdę nie robi jej to już różnicy zapewne. Ważniejsza jest regularność np, odwiedziny w konkretny dzień tygodnia - jeśli jego mama jest na tyle świadoma.
        A ojciec go obecnie znacznie bardziej potrzebuje.
        • feniks_z_popiolu Blueluna 01.01.14, 20:33
          Bardzo Ci dziękuję, że chciało Ci się tak obszernie wypowiedzieć w moim wątku. Co do opieki nad teściową. Pewnie są różne ZOL-e. Co do higieny i zaopiekowania odleżyn nie mamy zastrzeżeń. Praktyczny brak kontaktu jest z teściową od lutego po upadku w domu. Zesztywnienie mięśni poszło błyskawicznie leży od lutego. Widzimy jednak istotną różnicę w sposobie jedzenia, głównie chodzi o podawanie picia. Jej lekarka prosi by jej podawać dużo wody. A butelka wody 1.5 l stoi tydzień prawie nie ruszona. Nie staram się szukać dziury w całym. Natomiast co do teścia zgadzam się w 100% niemal z tym wyjątkiem, że na pewno nie przyjdzie mu nic glupiego do glowy ale raczej nie będzie się starał. On już czeka na śmierć. Swoją i żony. Mój mąż miota się. Nie jest jeszcze na to gotowy.
          • anula36 Re: Blueluna 01.01.14, 22:01
            a nie ma jakichs innych osob ktore by wpadaly choc raz an tydzien bez zapowiedzi na mala "kontrole"? czy woda schodzi, czy tesciowa zadbana? To najlepsza metoda.
            Nie pracuje w domu opieki,ale tez ze starymi ludzmi i wiem ze takie liczne,niezapowiedziane,nawet krotkie odwiedziny sa duza mobilizacja dla personelu.
          • ortolann Re: Blueluna 01.01.14, 23:28
            To jest tak, że pańskie oko konia tuczy. Jeśli personel zorientuje się, że tę osobę często ktoś odwiedza, że rodzina dba, że się interesuje, że macie na wszystko oko - to będą się lepiej opiekować pacjentem. Tak to niestety działa. Może uda się ustalić jakiś grafik, tak, żeby był u niej ktoś 2-3 razy w tygodniu, np. jednego dnia mąż, drugiego dnia syn, trzeciego dnia - Ty. Przepraszam, jeśli poczujesz, że staram się organizować Wam życie, ale po prostu podpowiadam rozwiązania. Może uda się zaangażować w te odwiedziny kogoś jeszcze?
      • differentview Re: Dziękuję za odpowiedzi 03.01.14, 15:12
        feniks_z_popiolu napisał:

        > Mąż nie był z matką w super bliskiej, przyjacielskiej relacji. Ale widzę, że bo
        > li go postawa ojca, boli go fakt, że sam nie może poświęcić tyle czasu matce il
        > e by chciał. Zdaje sobie sprawę, że fakt iż matka się nie poskarży prowadzi do
        > pewnych zaniedbań personelu domu opieki (widać np jak łapczywie je lub pije gdy
        > mąż ją karmi). Trudna sprawa.

        sprawa jest trudna i wiele rzeczy naklada sie na siebie i zaciemnia obraz sytuacji; po pierwsze- ojciec przez ostatnie lata opiekowal sie zona z oddaniem, teraz odpuscil ale moim zdaniem to odpuszczeni jest racjonalne, po prostu choroba jest tak zaawansowana, ze opieka przez druga starsza osobe stala sie ponad jego sily- wiec maz nie powienien miec o to pretensji do ojca; byc moze gdyby mama czekala na wizyty meza, cieszyla sie na nie- ojciec nadal by jezdzil- ale on odpuscil i moim zdaniem ma racje
        druga sprawa to dopilnowanie czy opieka w domu opieki jest prawidlowa; domy opieki sa rozne i niestety nie wszystkie sa takie jak opisala blueluna; czesto dochodzi do zaniedban, przemocy psychicznej i fizycznej ze strony personelu; poniewaz wiadomo, ze mama dlugo nie pozyje a syn moze ja odwiedzac raz w tygodniu powinien wynajac osobe, ktora dwa razy w tyg bedzie zagladac do mamy i kontrolowac czy wszystko ok; maz bedzie mial poczucie, ze zrobil wszystko zeby mamie krzywda sie nie dziala, nie bedzie mial pozniej wyrzutow sumienia; wiem po sobie, ze gdy odchodzi bliska osoba dobrze jest miec poczucie, ze zrobilo sie wszystko co bylo mozna, na reszte wplywu nie mamy
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 03.01.14, 12:08
      Odpowiedź "blueluny" właściwie wyczerpująco odpowiada na większość Pani dylematów. Pokazuje też realność osoby chorej i realność jej męża. Po tej wypowiedzi właściwie już należy wyciągać własne wnioski i wcielać je w życie.
      Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, który pragnę poruszyć. Otóż miłość , także w relacji dziecko/rodzic, zakłada podejmowanie takich działań jakie są potrzebne drugiej stronie, tej kochanej. Może warto przełożyć akcent z potrzeb syna ( chęć zapewnienia należytej opieki swojej mamie i poczucie się dobrym synem ) na to co potrzebuje matka, która zapadła na chorobę zmieniającą jej osobowość, potrzeby, relacje, stosunek do rzeczywistości. Może taka perspektywa spowoduje, że mąż odciąży się z poczucia winy, gdy zobaczy czego na prawdę potrzebuje jego mama. Polecam w tym miejscu niemiecki film dokumentalny "Nie zapomnij mnie" o synu matki chorej na Alzheimera. Tam widać jak perspektywa zdrowej osoby mija się z perspektywą chorej. Jest też książka twórcy tego filmu pod tym samym tytułem.
      Poza tym, trzeba uznać zamieszanie męża. To straszne obciążenie. Racjonalne rady : mama długo nie pożyje czy takie jest życie raczej irytują niż pomagają, choć być może są prawdziwe.
      Nie pouczać, nie forsować swojego zdania, dać czas na zastosowanie Pani perspektywy. Tyle można zrobić. Trzeba też pokazywać, że nie jest się omnipotentnym w opiece oraz, że ma się też swoje życie i ono musi się też toczyć .
      Wsparcie dla ojca to ważna rada. Może się zbliżą? Agnieszka Iwaszkiewicz
      • feniks_z_popiolu Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 19.01.14, 05:57
        Dylemat jeździć do matki częściej niż raz na tydzień czy to wystarczy rozwiązało samo życie. :(. I paradoksalnie mąż się uspokoił. Oczywiście przeżywa śmierć matki. Ale z drugiej strony chyba mu lżej. Wiadomo było że nic jej stanu nie zmieni. Może to lepiej ze stało się to tak szybko... Choć teraz mamy problem z teściem. Niby był przygotowany na to. A jednak serce dało o sobie znać. Trafił na kardiologię i wielce prawdopodobne, że nie weźmie udziału w pogrzebie swojej żony. Bardzo mi żal męża Staram się go wspierać męża ale niestety sam musi się z tymi emocjami uporać
        • fituq Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 19.01.14, 11:14
          Wyrazy wspólczucia. Pewne rzeczy są nieuchronne ale i tak ciężko się z nimi pogodzić. A najtrudniej chyba , że ktoś bliski odchodzi, a świat się toczy dalej jakby nigdy nic..
          Teść przez kilka tygodni będzie potrzebował większego wsparcia i obecności nie tylko od was ale też od reszty rodziny, znajomych. Najprostsze gesty zainteresowania i pamięci w takiej chwili dużo dają.
          • aqua48 Re: Odwiedziny u matki w domu opieki 19.01.14, 15:07
            Współczuję śmierci teściowej. Wspierajcie teścia, i pomagaj mężowi np. wymieniając się z nim w odwiedzinach u ojca jeśli dasz radę. A jednocześnie obserwuj go czy daje sobie radę ze snem, pracą i obowiązkami i w razie jakichkolwiek wątpliwości kieruj do lekarza. Żałoba to bardzo trudny okres. Ja ciężko odchorowałam opiekę nad umierającą Mamą, całkiem fizycznie. Dbaj o męża..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka