feniks_z_popiolu
30.12.13, 08:27
Taka sytuacja. Moi teściowie obydwoje lat 85+. Teść po operacji na sercu i z poruszający się z trudnością. Teściowa 'leżący' Alzheimer, bez kontaktu. Od lutego do listopada tego roku teściowa leżała w domu. Zajmował się nią teść (z oddaniem), przychodziła pielęgniarka na podstawowe zabiegi (mycie, cewnik, higiena przeciwodleżynowa itp.) co 2-3 dzień wpadaliśmy z mężem. Ponieważ teść niespecjalnie odnajduje się w kuchni podrzucaliśmy mu dania obiadowe, jakieś sałatki, pasty, galaretki czyli to bardziej skomplikowane kulinaria. Teść robił sobie podstawowe zakupy (sklep ma obok bloku) a mąż, rzadziej ja dokupowaliśmy pozostałe czy cięższe rzeczy. Dodam, że teść mieszka od nas dwie ulice dalej. Teraz teściowa trafiła do domu opieki. Dla teścia to cała męcząca wyprawa; na dodatek upadł ostatnio w autobusie i nie chce jeździć do teściowej. Mąż ma ogromne wyrzuty sumienia, jest zapracowanym człowiekiem, ma mało czasu na wizyty u matki. Obwinia się, że może być u tylko matki raz w tygodniu. Moim zdaniem to wystarcza, ma tam względną opiekę ale nie ma z nią kontaktu, nie poskarży się nawet gdyby było coś nie tak. Próbuję pomóc mężowi ale już nie starcza mi argumentów. Co można mu jeszcze podsunąć w tej sytuacji?
Ja wiem, że ta matka długo tam nie pożyje, co to zresztą za życie "jak warzywo" ale to jedyny argument jakiego mężowi nie powiem. Co zatem powiedzieć? Jak mu powiedzieć "takie jest życie"?