sssmutna
09.01.14, 10:16
Witam. Jestem w największym dołku psychicznym jaki mi się zdarzył w życiu i już tego nie ogarniam, nie umiem się z tego wygrzebać. Przypuszczam, że powód może być dla Pani i niektórych bulwersujący, ale to było całe moje życie. Całe życie marzyłam o tym, żeby być mamą córki, nie o domu, bogactwie itp. ale o małej kruszynce w spódniczce. Gdy dowiedziałam się że urodzę pierwszego syna bolało, ale jakoś to przetrawiłam, bo "przecież za drugim razem się przyłożę i się uda". Zjadałam inernet na temat planowania płci, w końcu zdecydowaliśmy się na 2 dziecko, choć myślę że tu presja społeczna zrobiła swoje, a nie moja osobista chęć posiadania 2 dziecka. Myślałam, że jestem przygotowana na to nawet gdy będzie 2 synek, ale przecież tak się postarałam, że musi być córka... Jestem w 14 tyg ciąży z drugim synkiem... Od usg w 12 tyg zawalił mi się świat. Największe, jedyne marzenie poszło w zapomnienie, bo napewno nie będę miała więcej dzieci. Już nie zbuduję tej upragnionej relacji z moją córką, już nigdy... Synka kocham, ale obcy jest mi jego hałaśliwy świat pełen maszyn, samochodów, dinozaurów... i tak już zostanie, jego świat będzie mi coraz bardziej obcy. Nieiwem co z sobą zrobić, pisałam na forach z mamami synków, które bardzo chciały pomóc pisząc, że wszystko się ułoży, ale ze mną jest coraz gorzej... Teraz jestem na etapie, że chciałabym cofnąć czas, nie wiem jak dotrwam do końca tej ciąży. Jeszcze ta presja otoczenia, zawód w oczach rodziny (dla mamy to 4 ostatni wnuk) i wyrazy prawie współczucia powiedziałabym. Mam wrażenie, źe już nigdy nie będę szczęśliwa, a wszystko co zaplanuję w życiu mi się nie udaje. Boję się tej samotności, która z synami wydaje mi się nieuchronna, bo przecież odchodzą do swoich żon... inaczej jest z córkami, zwykle są blisko z matkami do końca życia. Ja już niewiem jak sobie pomóc, niewnawidzę siebie za to że tak czuję, myślę, że nie cieszę się z tej ciąży zupełnie. Zawiodłam się na sobie totalnie i wstyd mi za siebie. Proszę o pomoc, bo niewiem już co robić. Myślę, że bez terapeuty nie dam rady, może ma Pani jakiś kontakt do dobrego specjalisty z okolic Śląska..
Jestem już taka nieobecna i zamyślona, że niewiem jak funkcjonuję. Rano budzę się z tą myślą i wieczorem zasypiam z bólem i zawodem w sercu... Co się ze mną stało?...