Dodaj do ulubionych

mąż, teściowa i ja

24.01.14, 18:02
Proszę o opinie na temat mego związku z mężem i męża z teściową.
Mój mąż jest jedynakiem, był wychowany tylko przez mamę. Mąż jest zameldowany u mamy w mieszkaniu - nie chce się przemeldować do mieszkania, w którym my mieszkamy. My mieszkamy ponad 200 km od teściowej ale w mieszkaniu, które formalnie należy do teściowej. Ja i mąż mamy rozdzielność majątkową. Mąż jest współwłaścicielem samochodu teściowej. Mąż ma też swoje mieszkanie, nabyte w trakcie naszego małżeństwa. Ja z mężem nie mam żadnych wspólnych ruchomości bądź nieruchomości. Sytuacja finansowo-majątkowa, która jest u nas bardzo mi się nie podoba. Ja odbieram tą sytuację tak, że mój mąż jest w małżeństwie ze swoją mamą a ja jestem ta trzecia.
Dodatkowo mąż zajmuje się finansami mamy, babci i wujka. Mówi teściowej gdzie ma pójść i załatwić sprawę związaną z pieniędzmi bądź kiedy ma jaki przelew zrobić przez internet. Konferują na te tematy czasami nawet godzinę co kilka dni. W dodatku mama w imieniu męża zakłada z męża pieniędzy lokaty na siebie. W jednej lokacie potrafią być wymieszane pieniądze kilku osób (babci, teściowej, męża, wujka). Mąż twierdzi, że ma nad tym kontrolę, robi skomplikowane tabele, prowadzi rejestry. U mnie ta sytuacja wywołuje delikatnie mówiąc dyskomfort a niedelikatnie ogromne nerwy i prowadzi do kłótni między nami. Uważam, że jeśli facet ma żonę to powinien wyraźnie oddzielić pieniądze od matki a tak nie jest. Mąż nie widzi problemu natomiast ja tak. W dodatku teściowa dzwoni z różnymi błahymi sprawami do męża. A to, że jej się chyba telewizor zniknął, a to nie może czegoś zrobić w internecie i żeby on jej to zrobił. A to niech on zadzwoni i się dowie co z ubezpieczeniem samochodu. Strasznie mnie te ich wspólne sprawy wkurzają. Mąż mówi, że to normalne no bo do kogo ona ma dzwonić, w końcu on jest jej synem. Ale dla mnie to tak wygląda jakby oni byli parą. Jest mi ciężko z ta sytuacją.
Obserwuj wątek
    • molly_wither Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 18:26
      Wiem, o czym piszesz i moge tylko wspolczuc. Z biegiem lat bedzie tylko gorzej. Tzw.niedcieta pepowina, i nie ma znaczenia,ze jest jedynakiem. Wkurza mnie,ze tacy faceci zakladaja rodziny, bo w praktyce ta rodzina do niczego im niepotrzebna,jesli ciagle sa mentalnie przy rodzinie, w ktorej sie wychowali. To chyba tak sie dzieje tylko w Polsce,ze wychowuje sie dzieci dla siebie nie dla innych.Oczywiscie nie wszyscy,ale w wiekszosci rodzin taki wzorzec obowiazuje.
      Wiele zalezy od tolerancji partnerki (ra),aczkolwiek moim zdaniem nie chodzi o tolerancje tylko o to,kto jest dla partnera najwazniejszy. Naważniejsza moze bedziesz kiedy tesciowa umrze. Nie zycze Ci,aby maz za kilka lat wykrzyczl Ci w twarz:"Myslisz,ze jestes najwazniejsza?". W tym pytaniu jest zawarta tez odpowiedz:)
    • moni_kaw Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 18:28
      1- ile jesteście po ślubie?
      2 -macie dzieci?
      3 - czy posiadasz jakikolwiek "swój" majątek?
      • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 18:32
        Jesteśmy 9 lat po ślubie, nie mamy dzieci. Swego majątku nie posiadam, poza oszczędnościami.
        • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 18:32
          zapomniałam, mam jeszcze samochód.
          • aqua48 Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 18:58
            Jeśli macie rozdzielność majątkową, to męża pieniądze nie powinny Cię w ogóle interesować. To jego sprawa co z nimi robi. Tak samo z resztą jak pieniądze babci, stryjka i wujka. Nie wiem dlaczego tak się tym denerwujesz. Nie ma wielkiego znaczenia gdzie mąż jest zameldowany. I to, że pomaga matce rozwiązywać jej problemy. To normalne, do nas też teściowa dzwoni jak jej komputer nie działa.
            Natomiast problemem i to dużym jest Twoje poczucie, że nie masz z mężem nic na wyłączność, a wasze małżeństwo jest związkiem trzech osób. I o tym powinnaś z mężem porozmawiać poważnie, powiedzieć mu spokojnie jakie są Twoje odczucia i co Ci nie odpowiada w Waszym małżeństwie, żebyście mogli zastanowić się co z tym zrobić.
            • verdana Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 19:03
              "Wymieszane" pieniądze denerwowałyby mnie, jeśli byłby to pieniądze zarobione przez męża, a nie pieniądze "rodzinne". Ja mam jedno wspólne konto z ojcem - to sa jego pieniadze, a wspólnota jest tylko po to, abym mogła, w razie konieczności, odebrać pieniądze. Innymi słowy, wspólnota jest iluzoryczna - nie wiem, jak to wygląda w Twoim przypadku.
              Ale pretensja, że raz na pare dni mąż rozmawia godzinę z matką budzi mój niepokój - to naprawde nie jest powód do narzekań.
              Podejrzewam, że największym problemem jest to, ze w małżeństwie nie masz zadnego bezpieczeństwa finansowego, a nie związek męza z matką.
              • koronka2012 Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 20:16
                Problem może sie pojawić w przypadku np. nagłego zejścia którejś z osób.
                O ile ty masz konto z własnym ojcem, któremu twój mąż nie ma powodu nie ufać - to jest ok.
                W tym konkretnym przypadku trochę słabiej to wygląda.

                Tu problemem jest brak wspólnoty - nawet nie tyle finansowej, co takiej najzwyklejszej (ustalania spraw między małżonkami). O finansach bardzo trudno rozmawiać, a autorka czuje się zagrożona przez to, że jest odsunięta od decyzji. Niezaleznie od braku wspólnoty - mąż jest zobowiązany do współdziałania dla dobra rodziny i jest nielojalny podejmując decyzje finansowe bez zgody żony. I to ją chyba najbardziej gryzie - to nieliczenie się z jej zdaniem. Skoro się nie liczy = jej osoba nie jest widocznie dość ważna, żeby jej zdanie brać pod uwagę.
                Tak to działa

              • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 21:10
                Podejrzewam, że największym problemem jest to, ze w małżeństwie nie masz zadneg
                > o bezpieczeństwa finansowego, a nie związek męza z matką. - możliwe.

                Dla mnie to postawienie wszystkiego na głowie. Matka z synem mają wspólne sprawy finansowe a my jako małżeństwo nie mamy.
            • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 21:08
              Dla mnie z tym meldunkiem to jest o tyle ważne, że teściowa cały czas mówi: my, u nas, nasze mieszkanie - mając na myśli siebie i mego męża. Tak jakby on tam dalej mieszkał. Tak samo mówi: nasz samochód, a to ty załatw ubezpieczenie.
              Niestety z naszych rozmów nic nie wynika. Ja nie czuję wspólnoty z mężem. Dla mnie wspólnota małżeńska to też wspólnota majątkowa. Ja nie chciałam rozdzielności. zrobiłam to wbrew sobie i nie mogę się z tym pogodzić.
    • 71tosia Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 19:26
      a skad sa pieniadze na te 'lokaty'i inwestycje? Wyglada na to ze rodzina meza prowadzi jakies wspolne interesy, wspolnie zarabia i wspolnie inwestuja? Moze nalezy ustalic z mezem jaka czesc dochodow bedzie stanowic wasz dochod, odkladany na oddzielnym, waszym koncie.
      • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 21:03
        Rodzina męża nie prowadzi żadnych wspólnych interesów. Mąż inwestuje ich pieniądze bo jak twierdzi lubi to, no i dodatkowo zna się na tym.
    • mruwa9 Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 19:42
      a co was tak naprawde laczy?
      Macie jakies wspolne elementy, wspolne sprawy, poza byc moze seksem od czasu do czasu?
      Ale do seksu nie trzeba brac slubu.. przynajmniej sprawa jest klarowna.
      • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 21:08
        dobre pytanie. Wydawałoby się, ze miłość. Ale ona chyba gdzieś się zawieruszyła.
        • paris-texas-warsaw Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 21:38
          1. Wg mnie zupełnie nie jest istotne, gdzie mąż jest zameldowany (w jednym czy drugim mieszkaniu matki w tym wypadku).
          2. Istotne jest dlaczego macie rozdzielność majątkową, co bylo jej genezą. Ja osobiście uważam, że w przypadku nie jakichs superbogaczy, gdzie ewentualne rozstanie wiązałoby się z wielkimi bojami o podział dużej ilości składników majątku albo wspólnym interesem w stylu ucieczka przed wierzycielami, to zawsze rozdzielność majatkowa zastanawia co do intencji związanych z danym związkiem.
          3. To, że razem inwestują pewnie ma jakiś ekonomiczny sens (wyższe kwoty lokat, wyższe procenty) albo stało się juz jakąś ich rozrywką;) Oni są tak bliską rodziną, że maja do siebie zaufanie (może mąż ma do nich własnie większe niż do Ciebie?), że razem wkładają pieniądze. Gdyby to były Twoje pieniądze i ładnie by sobie rosły, to pewnie już by Cię te inwestycje nie denerwowały.
          Ale skoro piszesz, że miłość się ulotniła...
        • zuzi.1 Re: mąż, teściowa i ja 24.01.14, 22:17
          9 lat to mnóstwo czasu, po co z nim jesteś, skoro nie jestes do końca zadowolona z tego małzeństwa/mężczyzny, co Cię w nim trzyma?
          • moni_kaw Re: mąż, teściowa i ja 25.01.14, 07:40
            no właśnie też chciałam o to zapytać, ale nie wiedziałam jak to sformułować: no bo tak dzieci nie ma ( nie żeby była to jakaś przesłanka do trwania w nieudanym małżeństwie, ale jednak na ogół jakoś tam łączą ludzi), wspólnego gospodarstwa też nie ma ( bo pieniądze osobne), jakieś wielkie uczucie też z tych wpisów nie przebija........
            • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 25.01.14, 10:56
              Celowo opisałam całą sytuację podając tylko fakty, bez emocji, żeby przedstawić rzeczywistość bez plątania w to jakichkolwiek uczuć.
              O dzieci się staraliśmy - to był nasz wspólny cel. Porażka w tej kwestii na pewno wpłynęła na każdego z nas.
              • moni_kaw Re: mąż, teściowa i ja 25.01.14, 11:55
                ale to nie jest absolutnie żaden zarzut! sama mam podobny staż do twojego i również nie mamy dzieci.............; wracając do twojej sprawy - jakie możesz wymienić plusy twojego małżeństwa? niekoniecznie mam na myśli kwestie materialne oczywiście...........
                • aqua48 Re: mąż, teściowa i ja 25.01.14, 14:22
                  Przyłączam się do pytania, napisałaś co szwankuje w Twoim związku, a jakie są jego plusy i dlaczego zgodziłaś się na rozwiązanie finansowe, które Ci absolutnie nie odpowiada? Każdą umowę można renegocjować. Porozmawiaj o tym z mężem.
                  • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 15:57
                    rzecz w tym, że rozmawiałam z mężem o zmianie tej sytuacji ale on nie chce bo między nami nie jest dobrze. Ja z kolei uważam, że min. nie jest dobrze bo właśnie ta sprawa mnie mocno uwiera.
                    Zgodziłam się na takie rozwiązanie finansowe bo czułam się winna, że między nami jest źle, ze strachu.
                    • aqua48 Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 16:21
                      lecebochcee napisała:

                      > rzecz w tym, że rozmawiałam z mężem o zmianie tej sytuacji ale on nie chce bo m
                      > iędzy nami nie jest dobrze.

                      Nie rozumiem nie chce bo nie jest dobrze? To znaczy mąż nie chce POPRAWY sytuacji? Czy od początku nie jest dobrze i mąż nie ma do Ciebie zaufania, czy może nie chce mieć z Tobą nic wspólnego?
                      A jeśli mąż nie zmieni swego zdania, to czy TY będziesz w stanie wytrzymać w takim związku i po co? Czy widzisz jakiś powód aby w nim być, skoro mąż nie liczy się z Twoimi uczuciami, zastanawiałaś się nad tym co Cię przy nim trzyma?

                      > Zgodziłam się na takie rozwiązanie finansowe bo czułam się winna, że między nam
                      > i jest źle, ze strachu.

                      To najgłupszy powód podejmowania decyzji jak widać kompletnie nieskuteczne rozwiązanie. A czego się bałaś i czy nadal boisz się tego samego? Zastanów się, bo z tego co piszesz, rozdzielność majątkowa i problemy z nią zawiązane to czubek góry lodowej pod którą kryją się inne, poważniejsze problemy.

                    • mruwa9 Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 19:13
                      czyli de facto nic was nie laczy, poza byc moze seksem?
                      Bo cala reszta jest oddzielna.
                      To moze czas zadac sobie pytanie, po co to dalej ciagnac?
                    • attiya Re: mąż, teściowa i ja 27.01.14, 21:49
                      no ale przecież tak czy siak to co mąz posiadał przed ślubem, nadal po ślubie zostałoby jego, więc w czym problem?
                      a co z mieszkaniem kupionym po ślubie? jeśli z jego oszczędności przedślubnych, to też jest jego
    • lena575 Re: mąż, teściowa i ja 25.01.14, 16:28
      Uważam, ze jeśli uważałabym, że ,małżeństwo powinno mnieć wspólne finanse, to nie wchodziłabym w małżeństwo podpisując rozdzielność majątkową.
      Gdybym miała rozdzielnośc majątkową z meżem, to zajęłabym się bardziej moim majątkiem niż wspólnymi sprawami i nie zdecydowałbym sie wtedy na dziecko albo zdecydowałabym się gdyby na poczet tego zabezpieczył sprawę finansowo.
      Popełniłaś błąd godząc się na taki układ. Twoje odczucia "jako drugiej" wynikają własnie z tego a nie z samego faktu, ze syn ma sprawy finansowe współne z matką, że ona do niego dzwoni. Moja mam tez ma sprawy finasowe wspólne ze mną i dzwoni z "byle powodu", mąż opiekuję się starą ciotką i bywa u niej co 2-3 dni na całe popołudnie i wieczór, czasem na cały weekend. Bo taka potrzeba. Być może na teściowej skupiasz swój żal, bo to łatwiejsze. Skonkretyzowany żal do męża mógłby uruchomić działania, albo-albo.
      To nie oni mają współne sprawy, to wy, jako małżeństwo, ich nie macie. Finanse twojego mężą sprzed waszego ślubu (i mieszkania) bez względu na rozdział czy jego brak i tak byłyby jego własnością a nie twoją , więc i tak mieszkałabys w mieszkaniu męża.
      • ann.38 Re: mąż, teściowa i ja 25.01.14, 16:47
        Autorka wcale nie skupia zlości na teściowej. Pisze jak zachowuje się jej mąż no i przy okazji jak teściowa też. Nie widzę to żeby marginalizowała winy męża, a w zamian winiła tesciową. Zameldowanie, mieszkanie męża, telefony teściowej nie są problemem samym w sobie, więc niewiele tu pomogą przykłady, że w Waszych rodzinach też tak jest. Tu chodzi o cały kontekst tej sytuajci i ogólnie postawę męża. Taka postawa. jak opisana kwalifikowałaby się nawet do rozmów na temat stwierdzenia niewazności małżeństwa przez Kościół (o ile mają kościelny).
        • lena575 Re: mąż, teściowa i ja 25.01.14, 18:08
          Upieram się jednak, że skupia się, opisując jak to teściowa z tymi duperelami dzwoni, jak teściowa mówi "nasze".
          Bo teściowa po ślubie dziecka nie powinna do niego dzwonić z prośbą o rady czy pomoc? Powinna radzić sobie sama?
          Moim zdaniem lecebochcee żal do męża przenosi na teściową. Nawet drażni ją to, ze mąż zajmuje się księgowością rodziny. I wyraźnie chodzi jej o to, że mąż powinien oddzielć sprawy finansowe swoje od spraw swojej rodziny. A niby dlaczego miałby to robić? gdyby miał sprawy finansowe z kumplem, bratem czy swatem to też też ten ktoś byłby winny? Nawet absurdalne pretensje do zameldowania o tym świadczą (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie czy jest zameldowany w matki jednym czy drugim mieszkaniu), bo "nasze" dla niej powinno oznaczać jej i męża.
          Nikt nie zmuszał lecebochcee do podpisania rozdzilności majątkowej. Nie znamy przyczyn takiego postępowania ... nie wiemy czym on się zajmuje, czym ona.
          Nie wiem czy to kwalifikuje się na unieważnienie kościelnego małżeństwa. Nie jesteśmy w stanie ocenić, czy jej mąz jest niedojrzały czy przezorny, czy " sprytny". Gdyby jego fianse były fatalne, sytacja byłaby inna.
          • ann.38 Re: mąż, teściowa i ja 25.01.14, 18:53
            lena575 napisała:

            > Nie wiem czy to kwalifikuje się na unieważnienie kościelnego małżeństwa. Nie je
            > steśmy w stanie ocenić, czy jej mąz jest niedojrzały czy przezorny, czy " spryt
            > ny". Gdyby jego fianse były fatalne, sytacja byłaby inna.

            Nikt tego teraz nie wie, nawet nie wiemy, czy to prawdziwa historia. Napisałam, że takie zachowania mogą być podstawą do brania pd uwagę- nie "unieważnienia małżeństwa"- bo nie ma czegoś takiego, ale "stwierdzenia niewazności". I nie są to żadne duperele. Te opisane zachowania wzięte razem nie dają dobrego obrazu małżeństwa. Nie tylko niedojrzałość jest powodem do stwierdzenia niewazności.
            • lena575 Re: mąż, teściowa i ja 25.01.14, 20:14
              Obawiam się, że nie wiemy, czy to może być podstawą czy nie. Dywagacje na ten temat są tak samo uprawnione jak to czy może być to podstawą do rozwodu z winy męża.
              Niczego nie wiemy. Znamy tylko obraz jednej strony i strony tej pretensje (podpisanie rozdzielności majątkowej i pretensje, że ze stroną tej rozdzielności ma rozdzielność). To maja być "fakty".
      • kotobala Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 01:04
        lena575 napisała:

        > Uważam, ze jeśli uważałabym, że ,

        dobre, podwójnie dobre...

        Nie mogłam sie powstrzymać...
      • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 15:58
        rozdzielność finansowa została zawarta w trakcie trwania małżeństwa. Zgodziłam się na nią z poczucia winy.
        Zgadzam się, ze popełniłam błąd.
        Możliwe, że ich wspólne sprawy mnie drażnią z tego powodu, ze my nie mamy wspólnych.
        • aqua48 Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 16:25
          lecebochcee napisała:

          > rozdzielność finansowa została zawarta w trakcie trwania małżeństwa. Zgodziłam
          > się na nią z poczucia winy.
          > Zgadzam się, ze popełniłam błąd.
          > Możliwe, że ich wspólne sprawy mnie drażnią z tego powodu, ze my nie mamy wspól
          > nych.

          Na poczuciu winy, a teraz dodatkowo na poczuciu odrzucenia, odsunięcia na bok, trudno budować pozytywny związek. Może zamiast hodować poczucie winy i iść na kompromisy, które nic nie dały, wtedy już należało zmierzyć się z rzeczywistością i pogodzić z tym, że niewiele macie wspólnego?
          Chyba musisz przeanalizować swój związek lub to co z niego zostało..i podjąć decyzję czy chcesz walczyć i czy jest o co.
        • lena575 Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 17:43
          Tak jak można zawrzeć rozdzielność w trakcie trwania małżeństwa tak mozna ją znieść.
          Jeśli twoje poczucie winy minęło, to zakomunikuj to męzowi i postaw sprawę zdecydowanie - albo stanowicie bliski związek albo niczego nie stanowicie. Dopóki ci jeszcze choć trochę zależy. Im szybciej tym lepiej. Lepiej po 10 latach niz po 20
    • metamorphosis4 Re: mąż, teściowa i ja 25.01.14, 21:18
      Moja przyjaciółka ma identyczna sytuację jak Twoja. Staż ma tez podobny. Nawet przez chwilę zaczęłam się zastanawiać czy to nie ona pisala ;)
      Bardzo Ci współczuję i rozumiem doskonale co czujesz i skąd biorą się Twoje wątpliwości. Gdybym to ja była na Twoim miejscu, to po prostu zakończyłabym ten związek-niezwiązek. Nie napisałaś jednak co Cię przy tym mężczyźnie trzyma. Byc może są jakieś sprawy, ktore uniemożliwiają, bądź utrudniaja Ci podjęcie decyzji o rozwodzie. Nie znając ich trudno coś doradzać.
      Moja przyjaciółka na przykład jest ze swoim partnerem dlatego, że daje on jej jakiś rodzaj złudnego poczucia bezpieczeństwa finansowego. Ona jest osobą bardzo doświadczoną przez życie, która nigdy nie miała wsparcia w rodzinie, a on pomimo tej rozdzielności na codzień dość mocno partycypuje w kosztach utrzymania, a dodatkowo finansuje bardzo kosztowne wspólne rozrywki. To są główne powody, dla których ona zwleka z decyzją o rozstaniu pomimo, że widzi jałowość i brak przyszlości tej relacji. Nad tymi rzeczami dość intensywnie pracuje z pomoca terapeuty i mam nadzieję, że niebawem wyrwie się z matni.

      Czy Ty dostrzegasz jakiś mechanizm, który utrudnia Ci rozpoczęcie nowego życia z kimś bardziej zaangażowanym i szczerym w relacjach?
      • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 16:00
        > Czy Ty dostrzegasz jakiś mechanizm, który utrudnia Ci rozpoczęcie nowego życia
        > z kimś bardziej zaangażowanym i szczerym w relacjach?

        Może brak wiary w siebie i swoje uczucia?
        • bialazor Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 17:27
          ja również z męzem mam rozdzielność majątkową, którą podpisałam przed zawarciem małżeństwa, tj. kilka lat temu. myślę że w Polsce ona ciągle kojarzy się z czymś negatywnym i pewnie Ty rownież uległaś temu przeświadczeniu. ja po tylu latach myślę, że jest ok. nie mamy z mężem wspólnego majątku, mieszkania, samochodu tak naprawdę wspólne mamy tylko dziecko. myślę, że Twoj mąż chciał w jakiś sposób zabezpieczyć swój majątek na wypadek rozwodu, nie ma w tym nic niestosownego. w życiu różnie bywa. ale zadam Ci pytanie jest coś co Cię łączy z mężem?
          • lecebochcee Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 20:20
            Rzecz w tym, że ja to rozpatruję jako coś złe. Bo wydaje mi się, ze jeśli związek jest dobry to nie rodzi się potrzeba rozdzielania majątku, bo chcemy się dzielić z drugą osobą wszystkim. Wyrosłam też wśród ludzi gdzie rozdzielność majątkowa jest postrzegana jako coś złego, krzywdzącego stronę, która mniej zarabia czy ma mniej.
            Z mężem łączy mnie chęć bycia razem, sex, czułość, zainteresowania, podobny gust.
            • zuzi.1 Re: mąż, teściowa i ja 26.01.14, 21:02
              Jesteś pierwszą żoną swojego męza ? Są panowie tak wychowani lub po takich doświadczeniach zyciowych, którzy uważają, że każda kobieta jest w pewnym sensie nieuczciwa i chce swojego męża oskubac z jego majątku i dlatego zabezpieczają się na wszelkie możliwe sposoby przed własną żoną, nie mając nawet do tego żadnych podstaw z jej strony, tak ich po prostu nauczono, wychowano, takie "prawdy" na temat postaw żon w małżeństwie im wpojono lub takie życie zaserwowało im doswiadczenia życiowe z dotychczasowymi partnerkami, że te były wobec nich nieuczciwe, więc każda następna żona takiego pana, ma już na wstępie przechlapane, bo taki pan nie będzie chciał miec z nią wspólnego majątku. Często w ten sposób wychowywani są synowie toksycznych/narcystycznych matek, które wpajają swoim synkom, że żona to nie rodzina więc powinni się przed żoną zabezpieczac, a rodzina to przede wszystkim rodzina krwi czyli matka, ojciec i rodzeństwo, reszta to OBCY ;) Jeżeli Twój mąż został w taki własnie sposób wychowany lub doświadczony przez życie, to masz marne szanse na to, aby jakakolwiek wspólnota majątkowa pomiędzy Wami powstała. A jeżeli nie stac Cię na samodzielny kredyt na wyłącznie własne mieszkanie, wówczas skazujesz się na koniecznosc spędzenia życia w mieszkaniu należącym formalnie do męża, a z tym w przyszłosci mogą wiązac się np. różne nieprzewidziane sytuacje, w tym np. Twoja wyprowadzka z tego mieszkania z dnia na dzień, gdy mąż sobie tego zażyczy, bo znajdzie na Twoje miejsce np. "nowszy model". Zastanów się czy dla tego co Was łączy, o czym napisalaś wcześniej, jestes w stanie poświęcic tą swoją mocną i wyraźną potrzebę tworzenia REALNEJ wspólnoty również majątkowej? Jeżeli nie jestes, to nie męcz się z nim dłużej, tylko szukaj partnera, który po pierwsze będzie w stanie Ci zaufac, uszanuje tą Twoją potrzebę poczucia bezpieczeństwa w małżeństwie, został wychowany tak, że żona jest dla niego najbliższą rodziną a nie obcą osobą, która czyha aby pozbawic go majątku ;) i będzie chciał tworzyc z Tobą realną wspólnotę, w tym również majątkową. Szanuj się dziewczyno i szanuj swoje potrzeby, czy uważasz, że Twój obecny partner jest jedynym mężczyzną na jakiego Cię stac i musisz to wszystko znosic, co Ci tak naprawdę nie odpowiada aż po grób? PO CO ? W życiu trzeba się czuc spełnionym, a nie zmuszac się ciągle do czegoś, co tak naprawdę jest u samych podstaw dla nas NIEAKCEPTOWALNE...Masz prawo miec taką potrzebę posiadania wspólnoty majątkowej z partnerem, to nic zdrożnego, to w pewnym sensie objaw zdroworozsądkowego myślenia i dbania o bezpieczną przyszłosc.
            • annb Re: mąż, teściowa i ja 27.01.14, 11:25
              a kiedy Ty masz czas rozwijać te wspolne z mężem zainteresowania kiedy
              cytuję

              Dodatkowo mąż zajmuje się finansami mamy, babci i wujka. Mówi teściowej gdzie ma pójść i załatwić sprawę związaną z pieniędzmi bądź kiedy ma jaki przelew zrobić przez internet. Konferują na te tematy czasami nawet godzinę co kilka dni.
            • aqua48 Re: mąż, teściowa i ja 27.01.14, 21:15
              lecebochcee napisała:

              > Rzecz w tym, że ja to rozpatruję jako coś złe. Bo wydaje mi się, ze jeśli związ
              > ek jest dobry to nie rodzi się potrzeba rozdzielania majątku, bo chcemy się dzi
              > elić z drugą osobą wszystkim.

              Powinnaś zrewidować swoje przekonania i zmienić myślenie na temat intercyzy jeśli to tylko efekt wychowania. Dla pewnej części osób jest ona również zabezpieczeniem partnera w przypadku ryzykownych inwestycji. W każdym bądź razie nie ma w intercyzie nic złego. Natomiast Ty sama pisałaś, że zgodziłaś się na nią ze strachu, to mi się wydaje niepokojące i złe.

              > Z mężem łączy mnie chęć bycia razem, sex, czułość, zainteresowania, podobny gus
              > t.

              Czyli jest na czym budować porozumienie. Mów mu o swoich odczuciach, rozmawiajcie na ten temat, inaczej nic nie zdziałasz, a problem zje Wasze małżeństwo..
    • li_lah Re: mąż, teściowa i ja 27.01.14, 21:04
      Ileż potępiających głosów tutaj, że masz się nie interesować sprawami męża i jego finansami itd itp. o kurde. ciekawa jestem postawy tych osób, gdyby znalazły się w Twojej sytuacji.
      Sluchaj.. może to oklepany zwrot, ale jak ktoś kocha i mu zależy to dba o partnera jak może.
      Dobrze, że nie masz z nim dzieci, żyłabyś tylko w ciągłej niepewności.

      Poza tym jak ktoś wyżej napisał, rozdzielność majątkowa jest super gdy jedna strona faktycznie ma niebotyczny majątek i nie ma ochoty ryzykować, ale w przypadku dwojga gołodupców fakt iż jedna strona dorabia się kosztem drugiejjest nie do zaakceptowania. To ty jako kobieta rodzisz dziecko i rezygnujesz z pracy na długi czas, w tym czasie jesteś zdana na łaskę pana, a potem nawet nie masz pewności w tym kraju czy znajdziesz szybko w miarę płatną pracę . W tym czasie on pomnaża swoje dochody a z wypracowanego majątku nie należy Ci się nic. Gdyby on umarł zostałabyś tak samo z niczym. Rozmawiałaś z nim o tym? co na wypadek śmierci któregoś z was?

      To, że zajmuje się sprawami matki - jasna sprawa, pewnie jest stara, niezbyt obeznana w panujących realiach, ale te zwroty "nasze mieszkanie, nasze auto" są niepokojące.
      Odnoszę wrażenie, że wywierając na Ciebie nacisk ws rozdzielności wyrządził Ci wielką krzywdę, nawet większą niżby zażądał jej przed ślubem.
      Przemyśl swoje małżeństwo, bo te bajkowe akcje od czasu do czasu nie są zapewnieniem niczego trwałego i głębokiego, a juz na pewno nie poczucia bezpieczeństwa.
      Wygląda to tak jakby się asekurował i gdzieś za plecami zabezpieczał.
      Poznałam kiedyś takiego typa, który ledwo mnie poznał a już zaczął cos pier.dlić o intercyzie. Jeszcze mowy o randkach nie było, a on juz z tekstem wyjechał, że z żoną na pewno będzie to miał. jak się później przyjrzałam miał w głowie zdrowo nasr.ane, był skąpy i liczył każdy grosz.
      Dla mnie twoja sytuacja byłaby strasznie poniżająca.
      Kwestia meldunku to byc może formalność taka, że mieszkanie w którym teraz mieszkacie jest matki, wiec siłą rzeczy ktoś tam zameldowany być musi, a tam gdzie mieszka matka - jest zameldowany on.( kwstie czynszy i prawne.)
      • wies-baden Re: mąż, teściowa i ja 29.01.14, 19:32
        >Kwestia meldunku to byc może formalność taka, że mieszkanie w którym teraz mies
        zkacie jest matki, wiec siłą rzeczy ktoś tam zameldowany być musi...<
        Otóż nie musi...Można mieć mieszkanie, w którym nikt nie jest zameldowany, czynsze i opłaty wynikają z aktu własności a nie meldunku.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mąż, teściowa i ja 29.01.14, 14:48
      Myślę, że w odpowiedziach padło bardzo dużo fantazji na temat małżeństwa "lecebochcee".
      O wykorzystaniu finansowym, wyrachowanym jedynaku i jego rodzinie, o braku wspólnych spraw, o złym traktowaniu żony przez męża. W konsekwencji pojawiły się sugestie o rozstaniu.
      Przyznam, że nie podzielam tak daleko idących wniosków. Choć rozumiem dyskomfort autorki, to opisana sytuacja, przy braku innych powodów, sama w sobie nie musi być powodem rozstania. Wydaje mi się, że pieniądze są tutaj pretekstem, na który wyprojektowane jest Pani poczucie izolacji, odrzucenie, a może i poczucie winy za brak naturalnego łącznika w małżeństwie jakim jest dziecko. Nie wiem, po czyjej stronie leży odpowiedzialność za brak dzieci, ale może Pani wzięła winę na siebie.
      Pieniądze, sposób zarządzania nimi bardzo łatwo stają się przedmiotem silnych przeżyć. Z tego co Pani napisała, mąż dokonuje rozlicznych operacji finansowych, co może być i generatorem zysków, ale też i strat. W tym ostatnim przypadku jest Pani chroniona. Tu winno paść pytanie, czy mimo formalnej rozdzielności majątkowej, prowadzicie wspólne finansowe codzienne życie, czy korzysta Pani z pieniędzy zarobionych przez męża, itp? To ważny element życia małżeńskiego i więzi.
      Być może dla męża zarządzanie pieniędzmi to rodzaj hobby z nutką hazardu. To też nic złego jeśli są zachowane granice rozsądku.
      W tej sprawie raczej rozmawiałabym z mężem o Waszej relacji, czym dla niego jest niż nastawała na zmianę zachowań finansowych, przy założeniu, że łączy Was codzienna więź finansowa. Co może zapewnić Pani w niej bezpieczeństwo psychiczne?
      Druga sprawa to więź z mamą. Mamy czasem muszą zwracać się o pomoc do swoich synów dorosłych. Techniczną, logistyczną itp. Wydaje się to raczej dobrze o mężu świadczyć jako o uczynnym osobniku. To nie jest jeszcze znak nieodciętej pępowiny czy uzurpacji teściowej, ale potrzeby wynikające z trudów codzienne życia.
      Opisane zachowania męża, jak dla mnie , nie świadczą o tym, że to z mamą jest w związku. Z mamą łączą go jakaś część finansów i pomoc w życiu codziennym.
      Warto jeszcze raz, bez gorących emocji obejrzeć Wasz związek, zobaczyć czy inne kwestie nie są powodem Pani niepokoju. Jak już będzie wiadomo o co chodzi, to naciskać w tym miejscu. A może dać mężowi swoje pieniądze do zainwestowania skoro taki w tym sprawny ? Poczuje On i Pani swoją moc i kontrolę. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • malvinnka Re: mąż, teściowa i ja 29.01.14, 22:00
        Pani Agnieszko,

        Nie wiem, po czyjej stronie leży odpowiedzialność za brak dzieci, ale może Pani wzięła winę na siebie.

        Nie uważam, aby słowa "odpowiedzialność" czy "wina" były na miejscu w przypadku bezpłodności czy innych problemów, utrudniających/uniemożliwiających zajście w ciążę.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mąż, teściowa i ja 30.01.14, 11:28
          malvinnka napisała:

          > Pani Agnieszko,
          >
          > Nie wiem, po czyjej stronie leży odpowiedzialność za brak dzieci, ale może P
          > ani wzięła winę na siebie.

          >
          > Nie uważam, aby słowa "odpowiedzialność" czy "wina" były na miejscu w przypadku
          > bezpłodności czy innych problemów, utrudniających/uniemożliwiających zajście w
          > ciążę.

          Obiektywnie słowo "odpowiedzialność" czy "wina" w przypadku niemożności zajścia w ciążę mogą być nie na miejscu. Ale subiektywnie lub nieświadomie może zajść, i często zachodzi , taki proces w parze, że któraś strona, słusznie czy nie, bierze odpowiedzialnośc na siebie. Ma to zresztą wiele skutków, niekoniecznie związanych z samy obszarem kłopotów. Dlatego w taki sposób, jak Pani zacytowała, sformułowałam swoją wypowiedź w tej kwestii.
          Miało to raczej zasugerować zastanowienie się nad tym przez "lecebochcee". Agnieszka Iwaszkiewicz
    • mamasiasiulki Re: mąż, teściowa i ja 30.01.14, 09:07
      Terapia!!! Dziewczyno, miałaś oczy?

      Miałam tak samo: mamusia - rozwódka, tuż po zgonie wieloletniego konkubenta i syn - jedynak. Ale mój małżon był na tyle dojrzały, że parę rozmów, a później kłótni dało mu do myślenia i przeciął pępowinę. Ale było podobnie: wspólne konto z mamusią i mamusia nie mogła zrozumieć, dlaczego ja chcę to zmienić, bo przecież ona nam pieniędzy nie zabierze. Na dodatek chciała, żebyśmy mieszkali z nią z jej 20-toparometrowej kawalerce, no bo przecież ona z konkubentem uprawiała seks w obecności mojego kilku-, a później nastoletniego małżona, to przecież my też możemy (!!!!!!!!!!). Później wymyśliła, że sprzeda kawalerkę, a my weźmiemy kredyt i kupimy sobie WSPÓLNIE Z NIĄ większe mieszkanie. Ale to oczywiście wyłącznie dla naszego dobra... Gdy złamała rękę zażyczyła sobie, by ją mój mąż mył. Ze złamaną ręką przecież nie można samodzielnie umyć sobie tyłka...

      Masz rację - Twoja teściowa zachowuje się jak partnerka męża, takie kobiety potrafią bardzo głęboko zatracić granicę, z zachowaniami wkraczającymi w sferę seksualną włącznie. Jeśli mąż nie zrozumie, o co Ci chodzi to terapia albo wiej!
      • paris-texas-warsaw Re: mąż, teściowa i ja 30.01.14, 11:49
        mamoasiulki, nie odlatuj! Skąd porównanie matki wspólnie robiącej lokaty z synem, z matką uprawiającą seks przy synu??? Niezła w sumie patologia, to nie zostawiło śladu na mężu?
        • paris-texas-warsaw Re: mąż, teściowa i ja 30.01.14, 12:07
          Pytam męża, czy taka jestem:) On to potwierdza, i mówi, że to własnie nazywam "nielolajnością" i "dwulicowością". Pewnie taki dzieciak z Twojego męża jak ja, pozdrów go ode mnie, pewnie byśmy sie dogadali:))))
          • paris-texas-warsaw Re: mąż, teściowa i ja 30.01.14, 12:10
            Przepraszam, pisałam do Panoramy:)
        • mamasiasiulki Re: mąż, teściowa i ja 30.01.14, 14:23
          Porównuję dlatego, że widzę to z perspektywy własnego niegdysiejszego problemu. Patrząc z własnej perspektywy nikt nie jest obiektywny, a po to wymieniamy myśli, że może cudza uwaga pozwoli nam dostrzec coś więcej, czyż nie? :-) U nas też były w zasadzie takie sprawy: wspólne konto, wydzwanianie o wszystko po sto razy dziennie, wymuszanie na synu, by np. brał na siebie dla mamuni umowę na telefon, kablówkę i inne takie, bo "musi być wspólnie". Też były hasła "nasz dom", "nasz samochód", "K... dziś obiad zje w domu (to do mnie)". Chciała, żebyśmy jej (mieszkając na drugim końcu miasta) przynosili wypłaty "na kupkę" (tzn. wybierali z banku do którego szły przelewem), a ona będzie tym zarządzać i nam wydzielać (!!!) Pozostałe kwiatki zaczęły wychodzić później, w rozmowach z mężem - kiedy się uwolnił i zaczął być coraz bardziej szczery i rozmowny. I sam to przyznał - że go uzależniała i traktowała jak partnera.
        • mamasiasiulki Re: mąż, teściowa i ja 30.01.14, 14:29
          W codziennym funkcjonowaniu chyba na szczęście nie, dość normalny jest ;-p Ale gdy o tym rozmawialiśmy szczęśliwy nie był... Moja teściowa to psychol, podobnie, jak moi rodzice (zwłaszcza ojciec), na szczęście teść fajny jest :-)

          W sumie, to tu się trochę z Tobą (tzn. z Twoim ogólnym frontem) zgodzę, bo i ja i mój małżon mieliśmy w miarę normalne babcie i to nas chyba na prostą wyprowadziło. Za to z naszych matek jakie babcie są, nie muszę chyba opowiadać. To taka dygresja odnośnie wątku "babci Teodory".
          • paris-texas-warsaw Re: mąż, teściowa i ja 30.01.14, 14:32
            Babcia rules:)
    • onmytoes Re: mąż, teściowa i ja 30.01.14, 19:23
      Nie zazdroszcze sytuacji.
      Zgadzam sie co do tego, ze SAMO W SOBIE, intercyza nie jest zlem, fakt, ze matka dzwoni pare razy w tygodniu tez nie, finansowe powiazania rodzinne tez nie.

      Tu istotne sa moim zdaniem dwie sprawy:
      1. Rozdzielnosc majatkowa, ktora maz zazadal po ilus tam latach malzenstwa moze byc odczytana jak otwarty sygnal nieufnosci do partnerki/przygotowan na wypadek rozwodu. Gdyby zaproponowal to zanim zawarli malzenstwo to zupelnie co innego.
      Wprowadzanie rozdzielnosci w momencie, gdy jak autorka napisala "nie bylo miedzy nimi zbyt dobrze" nie napawa optymizmem i zrozumiale, ze czula sie postawiona pod sciana i sie na to zgodzila. W czasie gdy nie jest w zwiazku zbyt dobrze mozna albo podjac kroki by zwiazek naprawiac albo podjac kroki przygotowujace do rozstania. Jej maz wybral to drugie. Z jakiego powodu, tego nie wiemy. Ale zrozumiale, ze w niej wzbudzilo to niepokoj i pewnie tylko pogorszylo relacje. Mysle, ze warto mezowi to uswiadomic.

      2. Pretensje o wspolne sprawy i interesy z jego rodzina przebijaja z postu. Ale przypuszczam, ze bardziej chodzi nie o to, ze maz ma wspolne sprawy z matka, tylko o to, ze NIE MA wspolnych spraw/inwestycji z zona. To dziwny uklad i tez o czyms swiadczy, ze on nie chce wchodzic w zadne finansowe zobowiazania z zona ani nic wspolnego z nia budowac. Moze warto go o to zapytac.
      Nie pod katem pretensji o to co on ma wspolne z matka, ale wlasnie o to, dlaczego oni jako malzenstwo nie maja/nie buduja nic wlasnego.

      Przyznam, ze dla mnie osobiscie jakies wspolne konta z mama, babcia i wujkiem to tez troche kosmos, no ale moze sa ludzie, ktorym taki uklad odpowiada.
      Zgadzam sie, ze pieniadze/nieruchomosci/meldunek to troche takie tematy zastepcze. Wydaje mi sie, ze sedno problemu lezy gdzies indziej, glebiej. Ale jedno co dosc jasno przebija z sytuacji, to ze autorka wydaje sie stac na jakiejs takiej przegranej pozycji, godzac sie na cos, co ja boli i na co sie nie zgadza. A maz dyktuje warunki i rozdaje karty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka