12.02.14, 11:38
Przypadkiem natknęłam się na w koszu na rozmowy mojego M z pewną panią. Z rozmowy wynika, że 4 lata temu pani nakłaniała mojego męża do zdrady, ale on odmówił. Zagadał do niej w zeszłym roku, będąc na delegacji w kraju gdzie ta pani mieszka, że przeprasza ją za to, i prosi, żeby nie myślała o nim tu cytat "ciota, bo każdy facet wiedziałby co ma robić"? Potem następuje seria wspomnień, jak to oni kiedyś do szkoły chodzili, jak to on żałuje, że z nią nie spróbował, komplementy na temat wyglądu, że na kawkę by wpadł powspominać stare czasy itp. Potem pisze, że jej zdjęcia "smaka mu robią", normalnie myślałam że się porzygam, jak to czytałam. Potem rozmowy się urywają i już do dziś nic nie ma, więc albo pokasował, albo na innym polu sobie gruchali. Kiedy wrócił M z pracy zrobiłam mu awanturę(M od 7 miesięcy jest już w domu), on wyparł się wszystkiego i tyle. Ja przeniosłam się do salonu, nie mam już ochoty go widzieć, a już tym bardziej spać obok. Najlepsze jest to, że kiedyś sam mi pokazywał jej zdjęcia(pani wygląda jak z anonsów erotycznych) i śmiał się z niej. Nie wiem teraz co myśleć. Czuję się oszukana i zdradzona, tym bardziej, że te 4 lata temu mieliśmy bardzo chore dziecko i byłam z nim w większości w szpitalu, wtedy niby do niczego nie doszło, ale nie mogę mu wybaczyć tego, że żałuje że mnie nie zdradził, a czy zdradzał w delegacji tego już mu nie udowodnię. Przezornie zapisałam sobie te rozmowy, bo okazało się dziś już ich tam nie ma! Więc mam prawo podejrzewać, że jednak do czegoś doszło! Dla mnie to definitywny koniec naszego związku. Mamy dwójkę dzieci, najbardziej mi ich żal. Mąż był moim pierwszym i jedynym partnerem w łóżku, zawsze było nam dobrze, jestem bardzo otwarta i seks zawsze był świetny. On nawet o moich relacjach z nim w łóżku z nią pisał, że nie narzeka na seks! Czuję się upokorzona, brzydzę się nim. Co mam robić? Proszę pomóżcie.
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Zdrada 12.02.14, 12:03
      Zanim wyleje się dziecko z kąpielą warto zastanowić się nad kilkoma sprawami:
      - czy poza kwestią ewentualnej niewierności lub wierności ten konkretny facet jest dla mnie dobrym partnerem, wspiera mnie, szanuje, stara się, pomaga, jest kiedy go potrzebuję itp.
      - czy jest dobrym ojcem dla waszych dzieci

      Łatwo jest wszystko przekreślić i wskazać palcem: on zawinił, bo zdradził. Trudniej jest popracować nad związkiem, szukać (wspólnie) przyczyn danego stanu rzeczy, wreszcie spróbować naprawić. Życzę mądrości w podejmowaniu decyzji.
      • na_zakrecie33 Re: Zdrada 12.02.14, 12:14
        > Zanim wyleje się dziecko z kąpielą warto zastanowić się nad kilkoma sprawami:
        > - czy poza kwestią ewentualnej niewierności lub wierności ten konkretny facet j
        > est dla mnie dobrym partnerem, wspiera mnie, szanuje, stara się, pomaga, jest k
        > iedy go potrzebuję itp.
        > - czy jest dobrym ojcem dla waszych dzieci
        Różnie z tym ostatnimi czasy bywało. Kiedyś bardziej się angażował. Od jakiegoś czasu czuję, że coś się zmieniło, niby jest po staremu, ale jednak inaczej. Kompletnie nie angażuje się w życie szkolne dzieci, tu wszystko na mojej głowie, sprzątanie po sobie też mu przeszło. Ja byłam w czasie jego delegacji odpowiedzialna za wszystko, nadzorowałam wszystkie prace związane z urządzaniem naszego domu, on dawał kasę i mnie wolna rękę, ale przez to też ogrom obowiązków. Do lekarza ja, do szkoły ja, do łóżka dzieci położyć też ja, zakupy też na mojej głowie, ja decyduję co kupić, co jest konieczne a on jakby z boku, ale potem w razie kłótni to oczywiście nie zapomni wypomnieć mi, że to moja wina, no bo przecież to ja chciałam.... i tu wstawia cokolwiek. On płaci rachunki, dba o opał i koszenie trawy. I na tym kończą się jego obowiązki. Sztandarowe hasło jest, jak cokolwiek chcę od niego, "ja zarządzałem budową, więc nic już nie robię" i tak jest od jego powrotu z delegacji, którą do dziś wspomina jako najlepszy czas w jego życiu i ponownie zapisał się na listę wyjazdu. Co ciekawe miał propozycję od wiosny wyjazdu ale do innego kraju, to się nie zgodził, bo chce tam gdzie był.
        • sebalda Re: Zdrada 12.02.14, 13:24
          Co ciekawe miał propozycję
          > od wiosny wyjazdu ale do innego kraju, to się nie zgodził, bo chce tam gdzie b
          > ył.

          No to chyba pozamiatane:( Zażądanie od niego, żeby na delegację wybrał jednak inny kraj, byłoby dobrym sprawdzianem, czy bardziej zależy mu na rodzinie, czy na kochance.
          Zdrada nie zawsze wynika z niedostatków zdradzanego. Czasami zdradzający ma potrzebę sprawdzenia się lub jest uzależniony od dreszczyku emocji, jaki daje romans. Nawet najbardziej otwarta w łóżku partnerka (czy partner), zakontraktowana od lat nie da tego dreszczyku:(
          Branie na siebie winy za zdradę, bo może coś robiłam nie tak, może nie byłam dość atrakcyjna, jest błędnym kołem. No chyba że ewidentnie się coś w związku zawalało. Niemniej większość zdrad wynika nie z tego, że żona/mąż są do niczego, ale z chęci poczucia tego dreszczyku. W takich przypadkach usilne starania naprawy za wszelką cenę związku przez osobę zdradzaną, nie przyniosą oprócz okrutnego bólu nic więcej:( Lepiej się wtedy skupić na tym, jak sobie poradzić samodzielnie i nie utracić poczucia swojej wartości. Tak uważam.
          • na_zakrecie33 Re: Zdrada 12.02.14, 13:46
            Do wczoraj jego odmowa w spr. delegacji wydawała mi się rozsądna. Argumenty miał sensowne, że język ma lepiej opanowany, zna ludzi, może będzie szansa przejścia do nich na stałe, co wiązałoby się z lepszą kasą. Ale w świetle wczorajszych wydarzeń wygląda to niestety fatalnie.
            • paris-texas-warsaw Re: Zdrada 12.02.14, 14:29
              Ja bym może proponowała zastanowić się chwilę nad kwestią wyjazdów/rozłąki Waszej na skutek delegacji. Nie piszesz, czy to delegacje tygodniowe czy półroczne, wiec nie wiem, czy nie trafiam kula w płot. Łatwo tez podeszłaś jak mi się wydaje do mozliwości następnego wyjazdu.
              Ostatnio fajny wywiad czytałam, w którym psycholog mówił, że w dobrym malżeństwie zazwyczaj malżonkowie nie decydują się na rozląkę, nawet jesli sa z tego oczywiste profity jak pieniadze, zdobyte doświadczenie, stanowisko etc. Rozląka daje im jakieś tam inne mozliwości typu luz, spokój, etc. Niestety nie moge teraz znalęźć tej pozycji.
              Linkuje Ci za to inną - ciekawy wywiad dotyczacy rozpadu związkow po rozlące i opis wpływu rozłąki na malżenstwo w roznych fazach (wyrożnione trzy fazy - namietność, intymność i ... zapomniałam jaka, ale to Wy pewnie w niej jesteście - faza odwożenia dzieci do szkól i lekarza - czyli to co Ty sama opisujesz jako clue Waszej/Twojej samotnej egzystencji w nowym domu).

              www.rp.pl/artykul/204925.html
              Co do przyczyn zdrad zawsze nieodmiennie polecam "tryptyk" (trylogię?;)) Lwa-Starowicza O miłości, O kobiecie, O mężczyźnie.

              Trzymaj się, niech nowy dom Wam służy, niech się wszystko jakoś lepiej ułoży!
              • na_zakrecie33 Re: Zdrada 12.02.14, 16:48
                Delegacja była dłuższa niż pół roku. Mąż wyboru jako takiego nie miał, albo się sprawdzi, albo zwolnienie. Taką ma pracę niestety.
                Masz chyba rację, że trochę się rozżyliśmy ze sobą. I tu jest przyczyna. Bo cały czas czułam jednak że coś nie tak jest.
                Artykuł przeczytam.
                Dzięki.
                • edw-ina Re: Zdrada 13.02.14, 09:20
                  Mam w otoczeniu kilka par małżeńskich z długim stażem, które właśnie funkcjonują w dwóch różnych krajach ze względu na pracę. I nie zazdroszczę żadnej z nich. Trudno jest nie odnieść wrażenia, że po pierwszym okresie euforii, że wreszcie widzą się osobiście po kilku miesiącach rozłąki, po kilku dniach zaczynają się problemy z komunikacją, a po tygodniu każde z nich zaczyna szukać sobie odrębnych zajęć. Kiedyś nawet usłyszałam: no niech on wreszcie pojedzie, bo nie umiem znaleźć się we własnym domu. Zgoda na takie funkcjonowanie jest bardzo ryzykowna, bo ludzie rozjeżdżają się niezależnie od chęci. Mój mąż twierdzi, że nie wierzy iż dorosły mężczyzna jest w stanie nie zdradzać swojej żony, spędzając bez niej 10 miesięcy w roku. Przykład Kapuścińskiego to potwierdza. Bo przecież tak faktycznie to życie tej osoby, która wyjechała, nie odbywa się w domu. Codzienność tej osoby to inne miejsca, inni ludzie, inna rzeczywistość.
                  Kiedyś stanęliśmy przed podobnym problemem i to kilka razy. Z jednej i z drugiej strony. Za każdym razem szybko dochodziliśmy do wniosku, że taka rozłąka szybko zakończyłaby się rozwodem. Ponieważ w osobie, która została narasta żal, że wszystko jest na jej głowie (nawet ty pisałaś o samodzielnym meblowaniu mieszkania itp.), ten, który wyjechał uważa, że poświęca się dla rodziny, a dodatkowo szybko zaczyna brakować spoiwa, jakim jest codzienność. Każdy zaczyna układać sobie życie na własną rękę, by było mu wygodnie. To też pułapka. Widzę, jak sama w nią wpadam, kiedy mój mąż wyjeżdża w dłuższą delegację (mam na myśli taką np. 10 -dniową). Już po takim czasie potrzebuję dnia czy dwóch by przyzwyczaić się do funkcjonowania z nim, bo przez ten czas zdążyłam zmienić rytuały.
                  Wracając do kwestii zdrady - jeżeli godzisz się na wyjazdy męża, ponieważ zależy wam na pieniądzach, jakie przyniesie jego praca, to niestety musisz liczyć się z tym, że będzie dochodziło do jakiś sytuacji damsko-męskich, nawet jeśli będzie to jedynie gorący flirt. Jeżeli nie chcecie zgubić tego związku, to niestety pozostaje rezygnacja z wyjazdów i tych pieniędzy.
    • lilyrush Re: Zdrada 13.02.14, 09:51
      ja bym sie przede wszystkim skupiła na tym, ze Ty czujesz sie oszukana i zdradzona, ale maż Ci niczego nie potwierdził. Nie złapałaś go na gorącym uczynku i nie masz pewności, ze do zdrady doszło. W dodatku sytuacja miała miejsce 4 lata temu....
      Wyjazdy i rozłąki sa trudne nawet bez zdrad i to strona, która zostaje w domu czuje to mocniej, bo zostaje sama w znajomym miejscu i ze znajomymi nudnymi problemami.
      Sugeruje spojrzenie z drugiej strony.
      Ja jestem taka własnie druga strona- to ja mam wyjazdowa prace i mój facet często zostaje sam. I tez miał ostatnio pomysły w temacie moich rozlicznych romansów...tęsknił i mu sie nudziło i w dodatku ostatnio przeczytał kilka moich prywatnych maili (to juz zupełnie inna historia). I po moim powrocie uznał, ze wróciłam nieobecna i zamyślona a z drugiej strony bardzo szczęśliwa, wiec na pewno kogoś mam. Nieobecna i zamyślona wg niego to było moje koszmarne i fizyczne i psychiczne zmęczenie po koszmarnym "pracowo" tygodniu. Szczęśliwa- bo przed wyjazdem rozwiązaliśmy nasz duży problem i cieszyłam sie po powrocie, ze juz bedzie dobrze i fajnie
      Te same rzeczy można interpretować zupełnie kontrastowo
      Zastanów sie co chcesz zyskać i czego w tym związku oczekujesz. Czy przypadkiem nie jest tak, ze Ty i tak wiesz lepiej?
      • na_zakrecie33 Re: Zdrada 13.02.14, 09:57
        Kochana 4 lata temu o mało nie bzyknął tej baby. A marcu zeszłego roku pisał jej, że czuje się ciotą, bo każdy normalny facet by to zrobił. Mało tego, on wprasza się do niej na kawę, pisze komplementy o wyglądzie i tym, że ona mu SMACZKA ROBI. Pisze, że załatwi sobie auto na weekend i wpadnie do niej powsponinać dobre stare czasy. Potem korespondencja urywa się nagle i pewnie się przenieśli na inną skrzynkę. I to mnie zabolało chyba najbardziej, to określenie samego siebie jako cioty, bo nie zdradził żony. I jestem pewna, że pojechał tam do niej. Jej mąż pracuje na innym kontynencie i bywa w domu 3 razy w roku.
        • na_zakrecie33 Re: Zdrada 13.02.14, 09:59
          Mało tego, starał się o delegację ponownie w jej kraju. Ciekawe dlaczego.
          Powiem wam, że dopiero dziś wychodzę pomału z szoku, bo w życiu bym się tego nie spodziewała i teraz dopiero czuję prawdziwe emocje i jestem w...na.
          • lilyrush Re: Zdrada 13.02.14, 11:50
            Jakbym dokładnie słyszała mojego faceta, który przeczytał kawałek mojej rozmowy z koleżanka w której napisałam jej ze jestem w szoku, bo mój przyjaciel z którym była 15 lat temu wyznał mi, że jestem kobieta jego życia.
            I sobie pogadałyśmy co by było gdyby i co teraz. I on przeczytał kawałek tej rozmowy na podstawie której wymyślił sobie całą historie.
            Jedyna różnica jest taka, ze ja z moim obecnym facetem te 15 lat temu nie byłam, a Ty ze swoim 4 lata temu byłaś. Ale on Cie nie zdradził.
            Żaden sad nie skazuje za pomysł zrobienia czegoś złego....
            Ty swojego faceta skazałaś, wiec sie z nim rozstań. Czytajac Twoje posty innego wyjścia nie widze
            • z_pokladu_idy Re: Zdrada 13.02.14, 13:38
              A skąd ta pewność, że nie zdradził?

              Zresztą nawet jeśli nie doszło do fizycznej konsumpcji, autorka ma prawo czuć się oszukana. Pamiętaj, że dla jednych jednorazowe bzyknięcie kogoś na delegacji zdradą nie będzie, a dla kogoś innego już płomienne maile są wyrazem nielojalności i powodem utraty zaufania.
              Ciekawe, czy przeszłabyś do porządku dziennego nad faktem, że Twój facet żałuje, że Cię nie zdradza.
              • lilyrush Re: Zdrada 13.02.14, 14:22
                ja pisze o tym, ze nie ma pewności, ze zdradził, ale można w to tak mocno wierzyć, ze rozwalisz związek.

                moj facet jest wolnym człowiekiem. nie jesteśmy związani ze sobą w żaden "formalny sposób"- nie mamy ślubu, wspólnych dzieci ani wspólnego kredytu. Nie mamy żadnego powodu, żeby ze sobą być poza tym, ze chcemy. Związek dla obojga jest całkowicie dobrowolny. On nie musi żałować ze mnie nie zdradził, jak chce być z kimś innym to ma do tego pełne prawo. Jeśli che to może odejść jutro.
    • blond_suflerka Re: Zdrada 13.02.14, 14:42
      Waszym problemem nie jest zdrada ale jakość związku.
      Być może zdradził, być może nie.
      No ale tak-twierdzi, że jego najpiękniejszy czas to ten zdala od rodziny czyli w delegacji. Nie angazuje się w sprawy domu i dzieci. Okłamuje Cię bo wyparł się rozmowy z tą koleżanką zamiast powiedzieć jak dorosły dlaczego do takiej rozmowy doszło.

      Przeczytaj sobie jeszcze raz ten artykuł z ematki. Tu nie chodzi konkretnie o seks i to, że jesteś dobra w łożku, itd nie ma wielkiego znaczenia. Ludzie w związku(w sensie dobrym związku) są blisko, tak na co dzień. W kwestii wspolnych spraw, dzieci, decyzji. Sa wobec siebie szczerzy, traktują się z szacunkiem i poważnie. Przeczytalaś tę rozmowę a on co? Uciekł, wyparł się. Czy to jest dorosłe zachowanie? Powinien normalnie powiedzieć-dlaczego tak się stało? Co między Wami przestało grać, że kolezanka stała się atrakcyjna-czy to do rozmowy czy to do wspomnień i załowania, że się z nią coś zrobiło czy nie.

      O związek trzeba dbać. Ludzie się oburzają jak juz ma miejsce zdrada. Rzadko kiedy oburzają się jeśli na co dzień mają kiepski związek. I to jest powod wielu kryzysów. Wlasnie to, że się odpuszcza jakość relacji. Poki mąz/żona w domu to nie ważne jak ale jakoś jest. Jak jest zdrada to wtedy boli(co oczywiste) i wkurw jest i wiele pytań dlaczego.

      Pogadaj spokojnie z meżem, idźcie na terapię, przypomnijcie sobie jak to było jak się zakochaliście w sobie, no zrobcie coś co poprawi jakość związku.
      • triss_merigold6 Re: Zdrada 13.02.14, 14:47
        Hm... wierzysz we wszystko co ktoś mówi, zwłaszcza jeśli mówi w kłótni i ze złośliwości albo bezradności?
        Dlaczego miałby jej powiedzieć o rozmowie z koleżanką, biorąc pod uwagę, że ani się z tą koleżanką nie widuje, ani jej nie bzyknął? Bycie szczerym nie oznacza kompulsywnego opowiadania o wszystkim, zwłaszcza jeśli druga strona nadinterpretuje i ma tendencje do histeryzowania.
        • edw-ina Re: Zdrada 13.02.14, 16:03
          Dla mnie fakt ewentualnej zdrady ze strony męża jest wtórny i stanowi pokłosie decyzji, którą jak rozumiem małżonkowie podjęli wspólnie. Nie można oczekiwać od kogoś normalnego zachowania w nienormalnej sytuacji. Takie historie, że jest się przez długi czas z dala od siebie, a mimo wszystko ma się w sercu, w myślach i w życiu tylko tę jedną wybraną osobę, to co najwyżej można obejrzeć w produkcjach typu: Templariusze. Miłość i krew. A ta historia oparta jest na legendzie, co tym jaśniej wskazuje, że tak bezgraniczną wierność należy włożyć między bajki.
          Mąż autorki swoim wyjazdem wypisał się (za jej zgodą) z życia domowego. Stworzył nowe życie. Przywykł do niego, a być może po pierwszym okresie tęsknoty także polubił. I teraz tęskni za swobodą, jaką tam zyskał, za samostanowieniem. Rodzina zmusza do kompromisów, do ustawiania samego siebie i swoich potrzeb w szeregu z innymi, a często na szarym końcu. Samotność pozwala na egocentryzm. I dopóki faza tego egocentryzmu się nie skończy, dopóki mąż nie zacznie widzieć minusów tego stanu rzeczy, bo plusy będą mu je przysłaniały, to nie ma szansy. To nieco jak z rozwodnikami, którzy najpierw przeżywają dramat związany z rozpadem związku, by kiedy się otrząsną cieszyć się bezgranicznie z odzyskanej swobody i możliwości.
          • igge Re: Zdrada 13.02.14, 17:57
            4 lata to strasznie dawno temu, ja bym skupiła się na miejscu autorki na tu i teraz. Jaki teraz jest ich związek jeśli chodzi o namiętność, intymność i zaangażowanie. Bliskość i zaufanie mozna starać sie odbudować o ile rodzina to ważna dla obojga wartość. Półroczne delegacje
            to wyzwanie dla malżeństwa ale można się starać podejść do nich z rozsądkiem i kontakt choćby częsty telefoniczny utrzymywać. Blond suflerka napisała, że o dobry związek trzeba dbać. Jak ????? Jestem w szczęśliwym wieloletnim związku ale nie mam poczucia, że jakoś o niego szczególnie dbaliśmy...regularne długie wyjazdy męża były trudne, tęsknota etc ale decyzje, nawet błahe można podejmować wspólnie i na odległość. Wspólczuję Autorce bardzo ale może emocje można jakoś wypłakać a nad sensownością dalszego życia zastanowić się na spokojnie, rozważyć plusy i minusy tej relacji. Czy możliwe jest przebaczyć i zapomnieć? Czy łączy Was jeszcze uczucie? Czy w ogóle zależy Wam na byciu razem?
            Pozdr serdecznie
            • molly_wither Re: Zdrada 13.02.14, 20:12
              A nie przyszlo Wam do zadnej madrej glowy,ze po prostu maz ja przestal kochac? A moze i ona meza? Dluga rozlaka jest zawsze testem na siłe uczucia.Widocznie to uczucie nie bylo silne i wielkie. Ot,spotkalo sie dwoje, jak to czesto bywa, w celu prokrecji,naiwnie myslac na poczatku,ze polaczyla ich wielka i wyjatkowa milosc, ktora "sie nie zdarza". I ciezko teraz przyjac do wiadomosci,ze to nie bylo nic wielkiego. A z uczucia dwojga ludzi zostaly tylko (az) dzieci.
              Wyjscia sa dwa: rozstac sie (to najprostsze),ale wlaczyc rozum i zyc dalej. Tyle ,ze to drugie nie bedzie juz takie romantyczne.

        • blond_suflerka Re: Zdrada 15.02.14, 11:17
          Jasne, masz rację. Czasem ktoś coś mówi w kłotni czy dlatego, że jest sfrustrowany. Tylko tutaj jest jeszcze kwestia tego, że związek im się popsuł, na tapecie jest jakaś kolezanka(i to ta sama sprzed 4 lat) i jeszcze facet stara się o delegacje w tym samym miejscu w ktorym było mu tak świetnie. I ten całokształt wygląda tak, jakby jego zdanie o szczęsliwości w delegacji było serio. Oczywiście pewności mieć nie można ale mniejsza z tym. Sygnałów, że kiepsko dzieje się w związku jest dużo. Moze faktycznie nie ma sensu czepiać się konkretnych szczegółów. Trzeba po prostu wziąć się do pracy i rozpalić ogien miłości na nowo;)

          Co do bycia szczerym-oczywiście, każdy ma prawo do swoich spraw. Ale pod warunkiem, że jest lojalny wobec partnera. A takie rozmowy są jednak nie do przyjęcia. Tzn. zalezy pewnie dla kogo. Autorka jednak dała znać, że na takie rozmowy nie ma zgody. I skoro już się o tej rozmowie dowiedziała to partner nie może tak po prostu rzec, że nieprawda. To brak szacunku dla żony, żeby stwierdzić, że można ją zbyć takim tekstem.
          Skoro ona już wie a przy okazji związek mają średni to najwyższy czas usiąść i pogadać. Ale nie na zasadzie przepraszania i zamykania sprawy ale pogadania o tym co się stało z miłością, co obojgu przeszkadza, czego im brakuje i co mogą zrobić, żeby znow cieszyć się sobą i nie musieć uzupełniać swoich deficytów poza związkiem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zdrada 15.02.14, 01:40
      To co Pani opisała nadaje się na poważną rozmowę z mężem, awanturę nawet czy kłótnię.
      Natomiast nie wydaje mi się, że to jest powód do rozstania czy kończenia związku. Wieloletniego, w którym są dzieci i który do tej pory nie najgorzej , jak sądzę , się toczył.
      Rozumiem, że mogła Pani doznać nieprzyjemnych uczuć. Złości, gniewu, rozżalenia, nawet upokorzenia, o którym Pani napisła. Ale same Pani uczucia, aczkolwiek istotne i będące drogowskazem w wielu sprawach, to jeszcze nie powód do rozstania. Szczególnie, że powstały one na bazie impulsu.
      Ważne jest też zachowanie męża, jego wyjaśnienia, faktyczne próby naprawy Waszej relacji, skłonność do powtarzania takich balansujących na granicy sytuacji.
      Zbyt szybko oddałaby Pani pola, rujnując związek. Sądzę, że ta chęć i pewnie jej wprowadzanie w czyn, ma pełnić rolę kary dla męża. Warto się zastanowić czy nie udzerzy ona rykoszetem w Panią. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • na_zakrecie33 Re: Zdrada 15.02.14, 09:00
        Dziękuję Pani Agnieszko, ma Pani całkowitą rację. Bardzo kochałam męża, połączyła nas kiedyś wielka miłość, przeszliśmy ze sobą bardzo wiele i zawsze wspieraliśmy się na wzajem, mówiliśmy sobie zawsze o wszystkim. Dlatego też kiedy wczoraj emocje troszkę się uspokoiły doszło do rozmowy między nami, mąż pierwszy raz mnie przeprosił. Mąż twierdzi, że nie wie, dlaczego tak pisał do tamtej kobiety i do żadnego spotkania nie doszło, mówił, że pewnie był wypity i dlatego. Mówił też o tym jak bardzo mu zależy na nas i w końcu przyznał mi rację, że gdybym ja pisała coś takiego to też by się wściekł. W poprzednich rozmowach(raczej kłótniach) twierdził, że nic takiego się nie stało, bo nic fizycznie nie zrobił.
        Jestem skłonna uwierzyć mężowi, choć zawsze jakieś wątpliwości pozostaną, bardzo go kocham i dlatego wpadłam w taką furię. Teraz i tak nie udowodnię czy był u tamtej kobiety czy nie. Dziękuję wszystkim za pomoc.
        • terazkasia Re: Zdrada 15.02.14, 09:20
          Życzę Ci jak najlepiej, ale... Popadasz ze skrajności w skrajność. To już nagle wszystko jest super?

          Cytuję: "Kochana 4 lata temu o mało nie bzyknął tej baby. A marcu zeszłego roku pisał jej, że czuje się ciotą, bo każdy normalny facet by to zrobił. Mało tego, on wprasza się do niej na kawę, pisze komplementy o wyglądzie i tym, że ona mu SMACZKA ROBI. Pisze, że załatwi sobie auto na weekend i wpadnie do niej powsponinać dobre stare czasy. Potem korespondencja urywa się nagle i pewnie się przenieśli na inną skrzynkę."

          "Mało tego, starał się o delegację ponownie w jej kraju. Ciekawe dlaczego."


          Za każdym razem "był wypity"?

          Chyba że masz jakąś strategię postępowania, bo na razie robisz wrażenie kobiety, której facet powiedział parę miłych słów, a ona łyknęła wszystko.
          Rzucić "Przepraszam" nie jest tak trudno. Z twojego opisu nie widać, żeby miała miejsce jakaś głębsza rozmowa, szczere wyjaśnienia z jego strony, próba odpowiedzi na pyt., dlaczego.
          To, że jemu tak wygodniej, to jasne. Tobie widać też - ale zamiotłaś pod dywan problem, który i tak za chwilę wypłynie.
          • na_zakrecie33 Re: Zdrada 15.02.14, 09:49
            > Życzę Ci jak najlepiej, ale... Popadasz ze skrajności w skrajność. To już nagle
            > wszystko jest super?
            Nie jest super.
            > Chyba że masz jakąś strategię postępowania, bo na razie robisz wrażenie kobiety
            > , której facet powiedział parę miłych słów, a ona łyknęła wszystko.
            Nadal jestem zła. Na pewno nie zapomnę co było, ale nie chcę przekreślać tego co było, muszę przemyśleć parę spraw, zastanowić się co dalej. Nie chcę natomiast od razu przekreślać tego co było między nami, choć początkowo miałam na to ochotę. On nie wie dlaczego to wszystko pisał, mówi, że czuł się samotny. A czy zdradził, tego mu już nie udowodnię. Obiecał mi, że postara się odzyskać moje zaufanie i wie, że będzie ciężko.
            Co wg Ciebie powinnam zrobić? Albo inaczej co Ty zrobiłabyś na moim miejscu?
            • terazkasia Re: Zdrada 15.02.14, 10:02
              Jeśli przez przekreślenie rozumiemy rozwód, to oczywiście, że bez sensu. Zresztą nikt cię tu do tego nie namawiał.

              > hotę. On nie wie dlaczego to wszystko pisał, mówi, że czuł się samotny. A czy z
              > dradził, tego mu już nie udowodnię. Obiecał mi, że postara się odzyskać moje za
              > ufanie i wie, że będzie ciężko.
              > Co wg Ciebie powinnam zrobić? Albo inaczej co Ty zrobiłabyś na moim miejscu?

              Przede wszystkim nie wierzyłabym mu w brak zdrady. Nie wiem, czy była, czy nie, ale nie wierzyłabym na razie.
              Ogólnie radziłabym, żebyś w rozsądny sposób dała mu odczuć konsekwencje tego, co zrobił. W rozsądny: tzn. nie zatruwać jemu (i sobie) życia, ale coś jednak powinnaś zmienić.
            • blond_suflerka Re: Zdrada 15.02.14, 11:20
              Nie chodzi o to, żeby się rozstawać ale o to, żeby nie skupiac się za bardzo na skutkach tylko na przyczynach. Mąz przeprosił, fajnie. Tylko to nie załatwia sprawy. Chodzi o to, żeby popracować nad tym, żeby nie było juz powodów do zachowań z jego strony za które potem przeprasza.
              W tym sensie jego przepraszam nie załatwia sprawy. Chociaż oczywiście jest bardzo ważne i jest tym pierwszym krokiem do tego, żeby zrobić coś, żeby znow było między Wami dobrze.
              Powodzenia!
    • zuzia.zet Dlaczego nie widac wszystkich postów? 19.02.14, 21:07
      Dlaczego w tym wątku nie pokazuje się post z 17.59, 18.02?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka