Dodaj do ulubionych

Samotność - jak ją pokonać?

27.03.14, 13:17
A może jak się z nią pogodzić?

Nigdy nie byłam bardzo towarzyska i nie miałam wielu znajomych. Z czasów licealnych utrzymuję kontakt z jedną osobą. Moja klasa nie była zbyt zgrana, więcej znajomości miałam w klubie sportowym, ale i to się skończyło, bo klub zlikwidowano. I jak wyżej – utrzymuję kontakt tylko z jedną koleżanką . Na studiach poznałam fajnych ludzi, na drugim roku utworzyła się paczka znajomych. Nie byliśmy bardzo imprezowym gronem, bo studia ciężkie i nauki było bardzo dużo. Po studiach te znajomości się skończyły – wiadomo, praca, wyjazdy, ludzie zakładali rodziny, ale… Starłam się podtrzymywać kontakt, ale w końcu złapałam się na tym, że to ja zawsze dzwonię, a do mnie nikt. Proponowałam jakieś spotkania, wyjścia i nic. Zero odzewu. No nie wierzę, że przez dwa lata nikt nie znalazł chwili na sobotnią kawę. W końcu przestałam dzwonić i kontakt się urwał. Później, przypadkowo w pociągu spotkałam koleżankę z tej grupy i w rozmowie wyszło, że oni nadal utrzymują ze sobą kontakty. Z jakichś względów nie pasowałam do nich. Nie wiem dlaczego. Skoro przez tyle czasu mnie akceptowali, to skąd nagle taka zmiana.

Starałam się wyjść do ludzi – sport, aerobik, kurs językowy i nic. Nigdzie nie poznałam żadnej osoby, z którą znajomość byłaby jakaś głębsza i trwalsza. Fora internetowe – podobnie, niby fajnie pisać, ale na żadną znajomość w realu to się nie przełożyło. Męża poznałam w pracy. Mąż ma wielu kolegów i znajomych, ale to głównie męskie grono. Z dziewczynami i żonami tych kolegów nie udało mi się jakoś złapać kontaktu – spotkanie w większym gronie tak, ale babskie plotki to już nie.

W końcu doszłam do wniosku, że coś jest ze mną nie tak – dosłownie jakbym odstraszała ludzi od siebie. Staram się być miła, uśmiechnięta. Fakt, potrzebuję trochę czasu, żeby w nowym towarzystwie się rozkręcić, jestem nieśmiała ale nie jakoś dramatycznie, żebym bała się ludzi i nie potrafiła się odezwać.

Byłam u psychologa, Pani bardzo miła, zrobiła mi jakieś testy – zaburzeń osobowości nie mam, osobowość introwertyczna, ale nic konkretnego nie poradziła. Że trzeba „wyjść do ludzi” to wiem, tylko nie wiem JAK. Cały czas mam wrażenie, że coś robię nie tak, popełniam błędy które „odstraszają” ludzi ode mnie. Wiem, że to brzmi tak jakbym nieustannie się kontrolowała, ale takie są moje ostatnie przemyślenia i wnioski odnośnie całej tej sytuacji.

Doszłam do wniosku, że może za bardzo chcę, za bardzo się staram, wręcz narzucam się ludziom i odpuściłam. Nic się nie zmieniło. Mam te dwie koleżanki, dzwonimy od czasu do czasu do siebie, częściej jednak z mojej inicjatywy, spotykamy się bardzo rzadko. One mają swoje grono znajomych i mam wrażenie, że nie jestem dla nich ważna, tak trochę na doczepkę. Pogadać czasami przez telefon – tak, ale spotkać się – to już nie bardzo.

I tak żyję sama. Mąż od jakiegoś czasu pracuje w innym mieście, jest domu tylko w weekendy, ja po pracy spędzam czas z córką. Staram się często z nią wychodzić – plac zabaw, basen, zajęcia dla dzieci, i nadal to samo – jakieś niezobowiązujące rozmowy z innymi rodzicami i to wszystko. Takie „jednorazowe” kontakty. Nie mam do kogo zadzwonić, pogadać.

Czuję się tak, jakby życie toczy się obok mnie a ja tylko się przyglądam. Nie mam już pomysłów jak to zmienić. A może mam jakieś nierealistyczne oczekiwania, może większość ludzi żyje w ten sposób. Sama już nie wiem.
Obserwuj wątek
    • a.nancy Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 13:50
      aha. jakbym siebie czytała. nie pomogę, bo sama nie wiem co robić :(
    • giokonda.it Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 13:58
      Dobrze jakbyś się dowiedziała od jakiejś osoby co o Tobie myśli. To może być bolesne, ale może jest to jakiś konkret z którego nie zdajesz sobie sprawy. Może to jakaś chemia? Niektórzy są lubiani inni nie. Przypomnij sobie jakąś sytuację z życia kiedy poczułaś się fajnie w relacji z kimś. Kto to był? Jak się wtedy czułaś? O czym rozmawialiście?
    • plum1234 Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 17:39
      Czesc. Mam podobnie.
    • alis123 Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 18:31
      Myślę, że wielu ludziom się wydaje, że spotkania są głównie z ich inicjatywy. Jeśli się chce mieć znajomych to trzeba z taką inicjatywą wychodzić i tyle. Proponuj, wymyślaj i się nie zrażaj. Gdy patrże na bliskich mi ludzi, którzy mają znajomych to trochę tak działa.
      Gdy będziesz się prezenotwać jak osoba, która lubi wyjścia, jest dyspozycyjna i chętna, z czasem będą do ciebie dzwonić, gdy będą potrzebować towarzystwa do wyjścia do kina, czy na wystawę. No i kontakty będą się pognębiać.
      Gdy widzisz po raz drugi tę samą osobę na fitnesie, usmiechasz się, ona też, wtedy wymieniasz parę zdań. Gdy spotykacie się następnym razem, proponujesz kawę po następnych zajęciach i jakoś to idzie. Przynajmniej w moim przypadku. Podobnie na podwórku. Zawsze możesz też wymyślić pretekst, dla którego warto na tę kawę pójść - np. chcesz pogadać o pediatrze, czy przedszkolu... Na spotkaniu musisz się trochę otworzyć -opowiedzieć coś o sobie, ale nie za dużo od razu, żeby nie przestraszyć.
      Poza tym z przyjaciółmi jest podobnie jak z facetami. Musisz wpaść na kogoś, kto cię czymś zauroczy i kogo ty w jakiś sposób zafascynujesz. Nie zawsze i nie z każdym się da zaprzyjaźnić, ale każda zmora znajdzie swego amatora :)
      • czwarty_kot Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 19:48
        Wszystko ładnie, pięknie tylko u mnie to nie działa. Próbowałam wielokrotnie i to w okresie co najmniej 10 lat. Bo że ogólnie działa to wiem, na tej zasadzie - niemal na moich oczach - nawiązywały się znajomości. Więc:
        - albo rzeczywiście gdzieś robię błąd
        - albo na prawdę mam w sobie coś takiego, że ludzie ze mną nie chcą gadać nawet o pogodzie
        - mam wyjątkowego pecha - nie lubię myśleć w ten sposób, bo uważam, że w życiu bardzo wiele zależy od nas samych

        Trudno się nie zrażać, skoro ciągle próbuję i nic z tego nie wychodzi. Co do przyjaźni to wiem, że nie można się z nikim zaprzyjaźnić na zawołanie i w ciągu chwili.

        Kiedyś słyszałam o sobie taką opinię, że sprawiam wrażenie wyniosłej i niedostępnej, ale dużo zyskuję przy bliższym poznaniu. Mąż mówi, że trzymam ludzi na dystans, ale nie bardzo umiał wyjaśnić na czym to polega - pięknością posągową nie jestem, miny "bez kija nie podchodź" też nie mam.

        Próbuję zrozumieć co jest takiego we mnie takiego, że nie umiem nawiązać kontaktów z ludźmi
        • dziki-imbir Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 19:59
          A może to jest tak, że rozmawiając z kimś obawiasz się, że ten ktoś Cię będzie oceniał i stąd ten Twój dystans, który z zewnątrz wygląda jak nieprzystępność. Sama tak mam, to znaczy koleżanka powiedziała mi, że sprawiam wrażenie nieprzystępnej na pierwszy rzut oka, choć ja samą siebie odbieram jako dość ciepłą osobę. Zrobiłam tak, że zaczęłam dawać ludziom większy kredyt zaufania. Spotykając się z kimś od razu przyjęłam założenie, że ta osoba jest do mnie nastawiona przychylnie. I dopóki nie mam jednoznacznych dowodów, że jest inaczej, trzymam się swojej wersji.
          Druga rzecz - dałam sobie prawo być taką, jaką jestem. Jeżeli ja akceptuję swoje niedoskonałości, to inni nie mają czego oceniać (zresztą to ocenianie w większości przypadków działo się tylko w mojej wyobraźni - nie było tak, że ktoś rozmawiał ze mną, żeby wypunktować mi wszystkie wady).
          Może takie podejście pomoże Ci być nieco mniej nieprzystępną.
        • alis123 Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 20:16
          Ale z mężem udało Ci się zaprzyjaźnić, więc nie może być tak źle. Mnie odrzuca:
          - kiedy osoba wygląda niechlujnie,
          - kiedy osoba, której nie znam zaczyna mi opowiadać zbyt intymne szczegóły ze swojego życia od razu przy pierwszym spotkaniu (boję się wtedy, że jest niezrównoważona)
          - kiedy osoba za szybko zacieśnia kontakty - próbuje np spotykać się codziennie od razu od poznania (albo wydzwania non stop) zamiast najpierw co tydzień, a potem ewentualnie częściej
          Poza tym kontakty umierają, gdy po kilku moich prozpozycjach spotkania ktoś nie rewanżuje się i nie wychodzi z żadnymi propozycjami oraz, gdy w miarę poznawania się ktoś nie zaczyna opowiadać o sobie. Jeżeli ktoś się nie otworzy i po miesiącu - dwóch -trzech nie zacznie się trochę zwierzać, zakładam, że woli trzymać dystans i nie ma ochoty na bliższą przyjaźń.

          Nie wiem, co ty robisz. Może coś z powyższych. A może nie dopuszczasz ludzi do głosu albo wręcz przeciwnie - za bardzo i za szybko wypytujesz o ich sprawy.
    • dziki-imbir Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 19:47
      Kiedyś byłam na kursie tańca. Na którychś kolejnych zajęciach podeszła do mnie dziewczyna. Już wcześniej wymieniałyśmy jakieś zdawkowe uwagi przy okazji zmieniania butów czy czekania na zajęcia, jednak tego dnia po prostu podeszła i zagadała:
      - Jestem z Bydgoszczy, a tu w Warszawie nikogo prawie nie znam. Może miałabyś ochotę pójść na kawę po zajęciach?
      Miałam ochotę, po kolejnych zajęciach też poszłyśmy na kawę i tak zaczęła się bliższa znajomość. Przyjaźnią bym tego nie nazwała, ale do dziś się kolegujemy ("koleżankujemy"?) i jest fajnie. Może spróbuj takiego bezpośredniego podejścia?
    • anaiss Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 20:03
      Ja też mam podobnie, i również mam podobne wrażenie, że to tylko ja podtrzymuję kontakty - jeśli się temu bliżej przyglądam. I też brakuje mi ludzi. Inna sprawa, że nie przepadam za spędami, nie lubię imprez, najbardziej komfortowo czuję się w relacjach jeden na jeden, a być może takie wydają się dla ludzi bardziej zobowiązujące.
      Introwertykowi, a wiem, co mówię, bo sama nim jestem, chyba zawsze będzie trudno nawiązywać nowe relacje. Ja akurat mam dość dobry czas w życiu, jestem pogodnie nastawiona do rzeczywistości, a w dalszym ciągu jakoś ludzie do mnie nie lgną. Postrzegam jednak siebie jako osobę, która jest żywo zainteresowana sprawami innych, często oferuję im pomoc i jeśli już z kimś nawiążę bliższą relację to jest ona trwała.
      • morticia50 Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 20:20
        forum Ci nie odpowie co jest nie tak,ale tematyczna terapia grupowa-prawdopodobnie tak.
        jestem chmurna i sztywna - tak postrzegana,ale przy blizszym kontakcie zdarzyło mi sie slyszeć,ze ludzie wręcz bali się do mnie zbliżyć.niemniej mam grupe przyjaciół ,jak i zdystansowanych wrogów;)
    • anaisanais Re: Samotność - jak ją pokonać? 27.03.14, 22:13
      Ja mam podobnie, wiec nie jestes sama :) Mieszkajac jeszcze w Polsce mialam kilka osob ktore byly mi bliskie, z czasem udalo mi sie nawiazac 2 przyjaznie ktore trwaja do dzis. Nie zrobilam w tym celu nic, oprocz tego ze kiedys tam, tak jak ty, zdalam sobie sprawe, ze jestem samotna i swiadomie postanowilam ze chce to zmienic. Ale te znajomosci same sie pojawily, bardziej z sytutacji.
      Czy zastanawialas sie dlaczego zawsze tak bylo, ze nie mialas duzo znajomych? Jakie sa kontakty z rodzina, rodzicami? Moze masz silny lek przed odrzuceniem, wiec podwiadomie odrzucasz pierwsza. Czesto jest tak, ze naszym cialem, calym soba jakos mowimy, nie nie jestem zainteresowana, wolisz sie schowac, a moze sie skupiasz za bardzo na sobie, na tym zeby byc fajna, dobrze wypasc, zamiast na tej drugiej osobie.
      Jesli jestes introwertykiem, to raczej nie liczylabym na tabuny znajomych, ale skupila sie na kontaktach ktore daja ci satysfakcje. Czy sa moze osoby ktore jakos lubisz, sa do ciebie w jakis sposob podobnie, moze tez introwertyczne, moze tez niesmiale? Moze lepiej skupic sie na jakosci takiego kontaktu, niz ilosci. I mysle ze jednak warto sie starac, zadzwonic, pokazac ze jest sie gotowym, bo wtedy jest szansa na kontakt. Mysle ze problemem moze byc to ze obecnie wielu ludzi pedzi przed siebie, rodzina, stali znajomi, nie poszerza sie kontaktow. To tez moze byc problemem.
      • czwarty_kot Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 07:39
        > Czy zastanawialas sie dlaczego zawsze tak bylo, ze nie mialas duzo znajomych? J
        > akie sa kontakty z rodzina, rodzicami?

        To akurat temat dokładnie przerobiony, wiem co, jak i dlaczego, ale mimo tej wiedzy nie udało mi się niczego zmienić.

        Doszłam do wniosku, że jeżeli człowiek jako dziecko nie nauczy się poznawać ludzi, być z ludźmi to potem ciężko to nadrobić. Oczywiście można się tego nauczyć, ale - i chyba tak jest w moim przypadku - pozostaje pewna sztuczność, spięcie, coś jak rozmowa w obcym języku.

        Czesto jest tak, ze naszym cialem, calym so
        > ba jakos mowimy, nie nie jestem zainteresowana, wolisz sie schowac, a moze sie
        > skupiasz za bardzo na sobie, na tym zeby byc fajna, dobrze wypasc, zamiast na t
        > ej drugiej osobie.

        Tu się zgadzam, coś jest na rzeczy z tą mową ciała.

        Jesli jestes introwertykiem, to raczej nie liczylabym na tabuny znajomych, ale
        > skupila sie na kontaktach ktore daja ci satysfakcje.

        Nie liczę na tabuny znajomych, zresztą źle się czuje w dużych grupach i wolę kontakty kameralne, ale szukam punktu zaczepienia, jakiejś szansy żeby poznać kogokolwiek.

        Mysle ze problemem moze byc to ze obecnie wielu
        > ludzi pedzi przed siebie, rodzina, stali znajomi, nie poszerza sie kontaktow. T
        > o tez moze byc problemem.

        Tak, zgadzam się. Ale też odnoszę wrażenie, że w przypadku moich koleżanek, one po prostu nie mają czasu dla mnie. To przykre, jeśli większość moich propozycji odrzucają "z braku czasu" a jednocześnie opowiadają o tym gdzie były, co robiły - jakieś spotkania, wyjazdy, wyjścia, zakupy.
        • anaisanais Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 10:51
          Ja sie czesciowo zgadzam, choc nie jestem pewna swojej racji :) Sama troche sie interesuje rozwojem dziecka (mam corke 14 miesiecy) i troche obawiam sie ze jesli rodzice (czyli ja i maz) wielu kontakow towarzyskich nie maja, to dziecko tez wyrosnie na odizolowane. Nie wiem czy tak bedzie, z ksiazek ktore czytam o rozwoju dziecka, nie pisze sie duzo o kontaktach spolecznych jako takich. Raczej podkresla sie wage wiezi miedzy matka a dzieckiem, jej umiejetnosc odpowiadania na potrzeby dziecka, jej gotowosc na bycie z nim, wrazliwosc na dziecko. Przez to dziecko uczy sie bycia z tym pierwszym, najwazniejszym czlowiekiem i to jest baza do budowania kontaktow spolecznych. Potem dziecko obserwuje kontakty z innymi ludzmi ktorych matka darzy zaufaniem, wiec zwykle ojciec dziecka, dziadkowie, krewni. Te kontakty spoleczne poszerzaja sie. Moim zdaniem jesli relacja z matka nie jest, nie byla zaburzona i dziecko ma w sobie to zaufanie do drugiego czlowieka, to moze sie nauczyc budowania kontaktow spolecznych, tak mysle.
          Jesli jednak ten kontakt byl nieprawidlowy to faktycznie dziecko bedzie mialo trudnosci, szczegolnie jesli nie bylo innej osoby, ktora moglaby wspierac.
          Np. jesli matka zajowala sie dzieckiem niedostatecznie, zostawiala je z jego potrzebami, byla zniecierpliwiona, jakby 'przeszkadzalo' czy zadalo za duzo, to dziecko nauczy sie juz w ciagu pierwszego roku te potrzeby tlumic i schowa sie w sobie. Ale z tego to czytalam to te mechanizmy mozna zmienic z czasem (zwykle przez terapie) wiec jest nadzieja:)

          Ciekawa jestem jak to wyglada u Twojej corki? Czy ma kolezanki, przyjaznie, czy wchodzi w kontakt z innymi dziecmi? Jaka jest w tym kontakcie?

          A co do ciebie, nie wiem, nie znam odpowiedzi. Na pewno dobrze wiedziec dlaczego tak jest, byc otwartym na zmiane tego, chciec zmiany, ale u ciebie to jest. Starac sie pielegnowac to co masz (ta jedna kolezanka), moze sa teciowie, rodzice, jakas ciocia? Nawet jesli trzeba gdzies pojechac to warto raz na jakis czas. Wyjsc z kontatem jesli lubisz kogos.
          Jesli masz ochote to moge ci zaoferowac kontakt mailowy, nie mieszkam w Polsce. Z jakiego miasta jestes nawiasem mowiac?
          Pozdrawiam
          N.
          • anaisanais Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 11:00
            A i jeszcze ci mi wlasnie przyszlo do glowy to umiejetnosc prowadzenia rozmowy, rzecz moze banalna ale ja nie mam tej umiejetnosci. Zwykle wiec bylo ktos cos powie, ja jedno zdanie i gdzies tam sie urywa. Mysle ze taka umiejetnosc mozna cwiczyc, jest bardzo wazna. Warto sie skupic w rozmowie z kims na tym aby ta konwersacja trwala, cos dodac od siebie, wejsc na tematy ktore sie zna i lubi itp. Do cwiczen swietnie nadaje sie dziecko - mozna mu tlumaczyc, pokazywac, rozmawiac z nim.
            • giokonda.it Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 11:25
              Tak, to bardzo istotne. Zwykle te pierwsze rozmowy są o przysłowiowej d.. Maryni, ale taki ich urok;) Lepiej kilka razy coś powiedzieć mniej udolnie niż się zamknąć. W końcu nabierzesz doświadczenia czyli otrzaskasz się. Można powiedzieć jakiś komplement np. piękne włosy ma Pani córeczka. Od razu masz plusa:)
          • czwarty_kot Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 11:24
            Moja córka ma 20 miesięcy, więc o przyjaźnie w tym wieku jeszcze trudno, ale jest śmiała i otwarta, widzę, że lgnie do do innych dzieci. Mam dobry kontakt z mamą, z teściową (wspaniała kobieta).
            Jestem z Łodzi. Kontakt mailowy - bardzo chętnie (adres gazetowy?)
            • anaisanais Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 11:40
              No to dobrze, jesli chodzi o corke, to na pewno w duzej mierze twoja zasluga. Dobrze ze kontakt z mama i tesciowa tez jest (przy czym nie potwierdza sie moja teoria wychowania, jesli kontakt z mama jest tak dobry ), tez warto pielegnowac.
              Niestety w Lodzi nie znam nikogo, mam znajomych we Wroclawiu. Jesli chodzi o maila to mam na gmailu ale mozemy zaczac od gazetowego. Niestety mimo ze pracuje w informatyce, jakos nie udalo mi sie rozpracowac tego adresu gazetowego, nigdy nie otrzymalam odpowiedzi jesli do kogos napisalam. Czy adres to czwarty_kot(at)gazeta.pl?
              • czwarty_kot Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 12:12
                Raczej ma charakter po tacie :)

                Tak, spróbuj na adres gazetowy.
          • boski_adonis Re: Samotność - jak ją pokonać? 30.03.14, 13:07
            Sorry, zupełnie sie nie zgadzam z teorią:
            "Np. jesli matka zajowala sie dzieckiem niedostatecznie, zostawiala je z jego potrzebami, byla zniecierpliwiona, jakby 'przeszkadzalo' czy zadalo za duzo, to dziecko nauczy sie juz w ciagu pierwszego roku te potrzeby tlumic i schowa sie w sobie"
            ale skoro piszesz,ze to Twoja opinia to nie bede polemizować , bo kazdy ma prawo do własnej opinii. "Mędrkowanie psychologiczne" jakie tutaj uprawiamy wszyscy oprócz Pani Agnieszki uprawnia do snucia róznych teorii. Mysle, ze kazdy z nas mógłby opwedziec o zaniedbanych dzieciach, ktore fantastycznie radzą sobie w relacjach w grupie , są jej liderami i łatwo nawiazuja kontakty z dziecmi i dorosłymi.
    • tajuno Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 10:14
      smutne... mam podobnie

      na razie odkryłam u siebie w związku z tym:
      - jakąś nutę perfekcjonizmu i wysokich wymagań które sprawiają się sama się często wykluczam z relacji albo czuje złość na innych przez co stronię od nich
      - lęk przed odrzuceniem i zarazem duża potrzeba bliskości (i tak źle i tak nie dobrze)

      Obecnie rezygnuję z potrzeby intensywnych kontaktów na rzecz miłych, lekkich, zabawnych i niezobowiązujących. Staram się nie leczyć samotności innymi. Nie oczekiwac zbyt wiele od relacji. Wolę być bliżej z mężem i w swoich coraz liczniejszych zainteresowaniach.

      Jak to widzisz?
      • czwarty_kot Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 11:04
        Mąż pracuje w innym mieście, w domu jest tylko w weekendy. Siłą rzeczy jestem w tygodniu uwiązana, bo dziecko mam małe, tak więc własne zainteresowania musiałam ograniczyć. To etap przejściowy, mam nadzieję. Pracuję, towarzystwo w pracy jest OK.

        Widzisz, w pewnym momencie hobby, zainteresowania - jakkolwiek bardzo fajne, ale nie dzielone z nikim stają się przestały mi wystarczać. Wiem, że to super okazja, żeby poznać nowych ludzi, ale mnie nie wychodziło.

        Staram się spędzać aktywnie czas z dzieckiem, często wychodzić, więc nie jest tak że siedzę w domu. Fajnie, że np. na basenie czy na placu zabaw mogę pogadać niezobowiązująco z innymi rodzicami i cieszy mnie to, ale brakuje mi kogoś z kim mogłabym pogadać o czymś więcej niż sprawy "okołodzieciowe". Szukałam kogoś na wspólne wycieczki rowerowe z dziećmi (wiadomo, dystans niedaleki), ale mamy które o to pytałam nie były zainteresowane. Więc będę jeździć sama.

        Podsumowując, cieszę się tym co jest, ale brak bliskich mi doskwiera, czasem mniej czasem bardziej. Ostatnio chyba niestety bardziej.
        • giokonda.it Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 11:19
          Mi większość kontaktów zapewniają dzieci. Nawet syn ostatnio zażartował,że dzięki niemu mam nową koleżankę. To trochę oczywiście było na wyrost, bo wracając z urodzin z kolega i jego mamą zwróciłam się do niego z pytaniem czy by nas odwiedził w domu. Mówię,że teraz to wyjeżdżamy ale za 2 tygodnie może być. Upewniłam się,że mam maila do mamy. Za jakiś czas napiszę konkretnie i jak będą mogli/chcieli to przyjdą jak nie to trudno. Może za jakiś czas, może sami zaproponują. Ja jestem osobą bardzo bezpośrednią i otwartą, co oczywiście może niektórych odstraszać, ale zdecydowana większość reaguje pozytywnie. Ludzie też mają dzieci i też muszą im czas jakoś zagospodarować. Na tyle prób ile podejmuję, to zawsze gdzieś się umówię. Po prostu podchodzę do tego spontanicznie i naturalnie. Bez większych oczekiwań i to może jest kluczem,że właściwie to aż tak mi nie zależy, bo lubię pobyć sama, ale dzięki synowi mam 2 koleżanki takie już bardziej serdeczne. Mogę z nimi pogadać na babskie tematy i umówić się na mieście bez dzieci. Także po prostu próbuj, nie spinaj się. To naprawdę nic takiego wyjść z inicjatywą. Ludzie są zaganiani i dziczeją od tej pracy, ale jak się do nich wychodzi z uśmiechem to zazwyczaj się otwierają:)
    • dydaki Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 11:35
      Warto nauczyć się umiejętności nawiązywania rozmowy. Niektorzy maja taki dar a inni muszą sobie go wyćwiczyć. Przeprowadzilam się do nowego mieszkania, po roku ledwie odrożnialam sasiadow i wymieniałam z nimi zdawkowe dzień dobry w windzie. Kiedyś odwiedziła mnie znajoma, w windzie z każdym napotkanym rozmawiała o czymś, przy otwieraniu drzwi tak samo. Po trzech wizytach u mnie miala w moim bloku więcej znajomych niż ja :P
      Warto to poćwiczyć, poszukac literatury na temat wymieniania "głasków" w kontaktach towarzyskich. Jesli sie chce więcej znajomych mieć. Bo ja np lubię miec kilku znajomych, kilkudziesięciu juz mnie męczy-wolę święty spokój niż urywajace się telefony ;)
      • czwarty_kot Re: Samotność - jak ją pokonać? 28.03.14, 13:26
        Przeprowadzilam się do nowego mieszkania, po
        > roku ledwie odrożnialam sasiadow i wymieniałam z nimi zdawkowe dzień dobry w wi
        > ndzie. Kiedyś odwiedziła mnie znajoma, w windzie z każdym napotkanym rozmawiał
        > a o czymś, przy otwieraniu drzwi tak samo. Po trzech wizytach u mnie miala w mo
        > im bloku więcej znajomych niż ja :P

        Wypisz wymaluj moja mama :), też zna chyba 3/4 osiedla. A ja taki "mruk".

        Najbliższa moja sąsiadka, w sumie sympatyczna emerytka to gaduła "monologująca". Ciężko z nią rozmawiać, bo gada cały czas, nie można jej przerwać.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Samotność - jak ją pokonać? 30.03.14, 13:59
      Może odpowiedzią na to co Pani napisała będzie to co z kolei ja napisałam w wątku "Pani Agnieszko", który dotyczy zmian w psychoterapii. Niektóre schmaty zachowań są sztywne i trudne do zmiany.
      A trudno Pani coś zmienić, jeśli nie zna Pani żródła problemu. Czy tkwi ono w Pani realnych zachowaniach, czy w nieświadomej mowie ciała, czy w doborze znajomych, czy w sposobie mówienia o sobie lub słuchania innych. Co każe Pani się dystansować w kontakcie z innymi? Czy jest tego Pani świadoma? Co Pani robi z taką informacją zwrotną? Może ten kto ją daje powie jak się z tym czuje, co mu taki dystans robi.
      Niestety, w potocznym życiu, nie da się tak rozmawiać. Polecałabym Pani udział w treningu interpersonalnym. Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie organizuje taki trening pod nazwą Grupa Otwarcia. Bardzo Pani polecam tę formę pracy nad sobą. Jest to intensywne doświadczenie, które mżna potem powtarzać lub pogłębiać.
      Jego esencja jest właśnie sprawdzanie swoich wzorców inerpersonalnych. Prosze sobie o tym poczytać na stronie LP i wygospodarować czas dal siebie. Termin łatwo dopasować, bo Grupy Otwarcia są organzowane zawsze raz w miesiącu . A w okresie wakacji lub wolnych dni częściej. Polecam tę ofertę bo w Łodzi nic takiego nie jest organizowane ani dostępne w podobnej choćby formie. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka