2asia86
03.04.14, 13:31
17 miesięcy temu urodziłam dziecko i chyba oczekiwania do macierzyństwa mocno mnie przerosły albo wrodzony egoizm nie daje spokoju.
Często powtarzam, ze moje dziecko mnie nie kocha. Rozumiem, że nie można od 1,5 rocznego dziecka wymagać dojrzałej miłości, ale żeby żadnych przejawów uczuć?
Za mało z siebie dałam? Analizując od początku to tylko 3 tyg. karmiłam piersią a i tak była to walka z wiatrakami, po 6 miesiącach wróciłam do pracy syn został pod opieką niani, przynajmniej raz w tygodniu od praktycznie ukończenia 3 miesięcy nocuje u dziadków, 3 razy został tam na tydzień. I dobrze mi z tym wszystkim nie mam wyrzutów sumienia.
Jak wracam z pracy dziecko się nie cieszy, jak wyjadę na tydzień to zero przejęcia, na co dzień się nie przytula, nie całuje, nie głaszczę, ale za to bije po głowie.
Nie wiem jak mam z nim spędzać czas, bo wszelkie moje próby spacery, zabawy, wyjścia tylko mnie utwierdzają w przekonaniu że jestem mu niepotrzebna wiec coraz mniej motywacji.
Czuje się tak w zasadzie odkąd zaczął chodzić wcześniej nie przypominam sobie takich uczuć albo więcej zrozumienia wykazywałam.
Jeżeli chodzi o ojca dziecka to wszystko jest w normie. Jesteśmy małżeństwem, aktywnie uczestniczy w życiu dziecka. Czasami wyjeżdża służbowo. Mały też nie jest z nim jakoś szczególnie związany no może odrobine bardziej niż ze mną.
Chciałabym zyskać poczucie że to co robię ma sens, choć odrobinę uczuć i wdzięczności i zależności u dziecka zobaczyć. Tracę motywacje a sytuacja mnie boli. Kocham moje dziecko najbardziej na świecie i jest dla mnie najważniejsze. Ale potrzebuje jakiegoś wsparcia.