03.04.14, 13:31
17 miesięcy temu urodziłam dziecko i chyba oczekiwania do macierzyństwa mocno mnie przerosły albo wrodzony egoizm nie daje spokoju.
Często powtarzam, ze moje dziecko mnie nie kocha. Rozumiem, że nie można od 1,5 rocznego dziecka wymagać dojrzałej miłości, ale żeby żadnych przejawów uczuć?
Za mało z siebie dałam? Analizując od początku to tylko 3 tyg. karmiłam piersią a i tak była to walka z wiatrakami, po 6 miesiącach wróciłam do pracy syn został pod opieką niani, przynajmniej raz w tygodniu od praktycznie ukończenia 3 miesięcy nocuje u dziadków, 3 razy został tam na tydzień. I dobrze mi z tym wszystkim nie mam wyrzutów sumienia.
Jak wracam z pracy dziecko się nie cieszy, jak wyjadę na tydzień to zero przejęcia, na co dzień się nie przytula, nie całuje, nie głaszczę, ale za to bije po głowie.
Nie wiem jak mam z nim spędzać czas, bo wszelkie moje próby spacery, zabawy, wyjścia tylko mnie utwierdzają w przekonaniu że jestem mu niepotrzebna wiec coraz mniej motywacji.
Czuje się tak w zasadzie odkąd zaczął chodzić wcześniej nie przypominam sobie takich uczuć albo więcej zrozumienia wykazywałam.
Jeżeli chodzi o ojca dziecka to wszystko jest w normie. Jesteśmy małżeństwem, aktywnie uczestniczy w życiu dziecka. Czasami wyjeżdża służbowo. Mały też nie jest z nim jakoś szczególnie związany no może odrobine bardziej niż ze mną.
Chciałabym zyskać poczucie że to co robię ma sens, choć odrobinę uczuć i wdzięczności i zależności u dziecka zobaczyć. Tracę motywacje a sytuacja mnie boli. Kocham moje dziecko najbardziej na świecie i jest dla mnie najważniejsze. Ale potrzebuje jakiegoś wsparcia.
Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: wypalenie 03.04.14, 13:52
      Za mało z siebie dałam? Analizując od początku to tylko 3 tyg. karmiłam piersią
      > a i tak była to walka z wiatrakami, po 6 miesiącach wróciłam do pracy syn zost
      > ał pod opieką niani, przynajmniej raz w tygodniu od praktycznie ukończenia 3 mi
      > esięcy nocuje u dziadków, 3 razy został tam na tydzień.

      Tak naprawde, to pewnie byloby ok, gdyby nie to

      I dobrze mi z tym wszys
      > tkim nie mam wyrzutów sumienia.


      Poczatek zycia dziecka to czas, kiedy nawiazuja sie wiezi miedzy nim a znaczacymi osobami w jego zyciu. Podstawa wiezi jest poczucie, ze sa 2 - 3 bliskie osoby, ktore zawsze beda i zawsze mozna na nie liczyc. Swiadomosc, ze matka moze zniknac - zwlaszcza na noc, czy na ca;ly tydzine, powoduje ze dziecko traci poczucie, ze warto sie do niej, czy do kogokolwiek innego - przywiazywac.

      Oczywiscie na malego czlowieczka, oprocz wychowania wplywaja takze czynniki dziedziczne. jak wudac, masz generalnie malo uczuciowe i nastawione raczej na branie niz na dawanie podejscie do ludzi, coz dziwnego, ze twoje dziecko zachowuje sie podobnie?
      • ann.38 Re: wypalenie 03.04.14, 14:09
        Wiesz, postawa autorki może wynikać z zachowania dziecka a nie z jej natury. Nie powinno tak być, żeby obojętnieć wobec dziecka, bo ono nie jest uczuciowe, ale tak się tutaj chyba stało.Trzeba szukać pomocy, żeby lepiej zrozmuieć swoje dziecko i budować właściwe relacje.
        • tully.makker Re: wypalenie 03.04.14, 14:15
          Można się kocic, co było pierwsze, jajko czy kura. IMHO jednak, jeśli dziecko 3-miesieczne było zostawiane u dziadków, to zobojętnienie uczuciowe matki było pierwotna przyczyna zaburzeń poczucia więzi u dziecka. 3-Miesieczniak ma ograniczony zasób okazywania uczuć, w przeciwieństwie do matki, która na tym etapie powinna mu dawać poczucie bezpieczeństwa swoja obecnością i miłością.

          Ja wiem z doświadczenia, ze, jeśli jedno z rodziców nie zbuduje więzi z dzieckiem od początku, to raczej już to nie nastąpi. Inicjatywa jest po stronie rodzica, nie noworodka / niemowlęcia.
          • ann.38 Re: wypalenie 03.04.14, 14:23
            No faktycznie teraz sprawdziłam- nocuje u dziadków co najmniej raz w tygodniu od 3-go miesiąca życia, to sporo jak na maluszka. Pewnie, że inicjatywa nawiązania więzi należy do rodzica, a nie noworodka. Tyle, że dziecko zazwyczaj daje od początku rodzicom znaki przywiązania- uspokaja się brane na ręce, patrzy w oczy itp. Tyle, że rodzic powinien wychwytywać takie rzeczy (brak pewnych rakcji) i konsultować. Ale często matkom zarzuca się nadopiekuńczość, że przecież dzieci róznie się rozwijają i nie ma co się czepiać, a to czasem lepiej być przewrażliwionym zamiast coś przeoczyć.
            • tully.makker Re: wypalenie 03.04.14, 14:36
              no tak, tylko xzauwaz, za watkodajka nie szuka pomocy dla dziecka, tylko dla siebie...


              :-(
    • ann.38 Re: wypalenie 03.04.14, 14:05
      Już pisalaś o tym problemie i dostalaś odpowiedzi. Byłaś z tym problemem u lekarza? Poprosiłaś o konsultacje ze specjalistą? Nie znam Ciebie, więc nie wiem czy faktycznie za mało z siebie dalaś. Jednak nie sądzę, aby problemem słabej więzi z dzieckiem było krótkie karmienie, nocowanie u babci czy powrót do pracy. Macierzyństwo niesie ze sobą masę trudów, ale uśmiech dziecka, jego miłość wynagradzają to rodzicom. I chyba tego Tobie brakuje, albo wydaje Ci się, że brakuje, ale tak, czy inaczej naprawdę warto poradzić się kogoś, kto widzi zachowanie dziecka na miejscu. Piszesz, że na ojca bardziej reaguje, ale też nie jakoś specjalnie, wiec nie o to chodzi, że z ojcem lepsza więź niż z matką, co sugerowała w innym Twoim wątku p. Psycholog. A jak reaguje na nianię? A czy Wasi rodzice, przyjaciele mający dziecka też widzą problem, bo zazwyczaj ludzie, którzy sami wychowywali dzieci zauważają takie rzeczy.
      • sebalda Re: wypalenie 03.04.14, 15:21
        Tu nie jest problemem, co czuje dziecko, tylko to, że nie spełnia oczekiwań. Smutne.
        Dzieci czują i rozumieją więcej niż nam się wydaje, jeśli mają służyć zaspokajaniu potrzeb bez włożenia wysiłku i bez dawania mu tego, czego potrzebuje najbardziej na świecie w tym wieku, czyli bliskości i poczucia bezpieczeństwa, stałości i troski, to nie nawiązują bliskiej relacji. Po co szukać innych przyczyn, to takie proste.
        Może to zabrzmi okrutnie, ale bardzo żal mi takich dzieci. To matki z takim właśnie podejściem piszą potem na forach, że dziecko jest nieznośne, potem, że wagaruje, że jest aroganckie, że wpada w złe towarzystwo. I wielkie zdziwienie. Na kogo wyrośnie dziecko, które ma zaspakajać potrzeby rodzica bez otrzymania bliskości? Jakim potem będzie partnerem?
        Autorko, musiałabyś przebudować całe swoje myślenie i podejście do dziecka. Piszesz o nim, jakby było sprzętem, który funkcjonuje wadliwie. A to jest człowiek, mały, ale człowiek. Spróbuj sobie przypomnieć, jak sama byłaś małym dzieckiem, co lubiłaś, a czego nie, czego pragnęłaś, a czego się bałaś. Pochyl się na uczuciami i potrzebami swojego dziecka, a nie nad tym, że Cię odtrąca. Ale musisz dokonać wysiłku. W życiu często jest to niezbędne.
        • 2asia86 Re: wypalenie 03.04.14, 15:57
          nie wiem skąd tak krytyczny osąd
          Problem w tym że zastanawiam się czy to normalne i czy takie dziecko dopiero z czasem wykaże się empatią, czy po prostu ma taki charakter i musze się z tym pogodzić.
          Nie wiem skąd tyle krytyki i ocen w stosunku do mnie.
          A ostatnia Pani to wręcz przesadziła tak jakby całą wiedze wychowawcza posiadła i wszystkie rozumy pozjadała.
          Tak naprawdę wszystko co robię to robię dla dziecka.
          Po pracy wracam i bawię się z dzieckiem weekendy spędzam z dzieckiem. Przytulam je całuje, głaskam, śpiewamy, malujemy farbami, kredkami, układamy klocki, chodzimy na plac zabaw, na basen, do bawialni. I taka afera że jedno popołudnie spędza z dziadkami? Odmiana mu dobrze zrobi. Wróciłam do pracy bo nie mogę sobie pozwolić na to by na 3 lata wylecieć z rynku pracy albo i dużej a potem zostać i liczy na alimenty w życiu rożnie bywa. Mam kochanego męża ale nie jedna się już przeliczyła. A pracuje żeby mieć na normalne mieszkanie, fajne wakacje z dzieckiem, baseny i inne rzeczy ale także dla siebie żeby mi się w głowie nie poprzewracało od siedzenia w pieluchach. Jak kogoś to dziwi to powodzenia w przyszłości.
          • ann.38 Re: wypalenie 03.04.14, 16:07
            No ale jednak myslisz tylko o swoim dyskomforcie (tak to przynajmniej wygląda), a trzeba też pomysleć co czuje dziecko. Czy takie już jest, czy jednak potrzebuje pomocy. Jak będziesz wiedziała, to będzie Ci łatwiej w tej sytuacji.
            Powrót do pracy i czas dziecka z dziadkami nie jest problemem moim zdaniem. Ale fakt, że napisałaś, że Ci z tym dobrze, i jednak taki maluszek trzymiesięczny, to nie musi w każdym tygodniu nocować z dala od rodziców. W połączeniu z innymi opisanymi przez Ciebie sytuacjami, to może zwracać uwagę.
          • tully.makker Re: wypalenie 03.04.14, 16:08
            Nikt chyba nie sugeruje, ze cos strasznego jest w tym, ze matka pracuje, choc to 6 miesiecy dziwi, wydawalo mi sie, za macierzynski jest teraz dluzszy (moje najmlodsze dziecko ma 2.5 roku). Ja tez pracuje, i to niestety dosc dlugo, bo stanowisko kierownicze. A jednak moje dzieci lgnely do mnie jak muchy do miodu - moze wlasnie dlatego, ze mialy mnie mniej, nizby chcialy?

            O ile jednak zdarza mi sie wysylac dzieci na spacer z dziadkami, to jednak mysle, ze pracujacy rodzice, ktorych dzieci i tak maja za malo ich towarzystwa, powinni jednak ten czas poza praca poswiecac maluchom. Zwlaszcza ze juz wkrotce przyjfdzie taki wiek, ze dla dziecka wazniejsi staja sie rowiesnicy i okazji do budowania wiezi i przekazywania dzieciom wlasnych wartosci i zasad bedzie jeszcze mniej.
          • aqua48 Re: wypalenie 03.04.14, 16:09
            2asia86 napisała:

            > Po pracy wracam i bawię się z dzieckiem weekendy spędzam z dzieckiem. Przytulam
            > je całuje, głaskam, śpiewamy, malujemy farbami, kredkami, układamy klocki, cho
            > dzimy na plac zabaw, na basen, do bawialni.

            To dlaczego masz poczucie, że jesteś mu niepotrzebna? Dziecko nie lubi tych czynności, nie angażuje się w nie? Wygląda na niezadowolone, ucieka od Ciebie? Nie rozumiem. Może masz po prostu depresję poporodową? To się często zdarza, nawet po takim okresie od porodu i polega właśnie na poczuciu beznadziejności, mimo, że wszystko jest ok.
          • koronka2012 Re: wypalenie 03.04.14, 19:26
            2asia86 napisała:

            > Tak naprawdę wszystko co robię to robię dla dziecka.

            Oh really?

            > Po pracy wracam i bawię się z dzieckiem weekendy spędzam z dzieckiem.
            I taka afera że jedno popołudnie spędza z dziadkami?

            Ale ten czas to wszystko co możesz dać dziecku, ale nie to, czego dziecko potrzebuje.
            Co innego jeśli dziecko 1,5 roczne spędza dzień z dziadkami, ty natomiast podrzucałaś im dziecko 3 miesięczne? wyjechałaś na tydzień, jak mniemam - też nie z konieczności, a z własnego wyboru. Nie wybielaj się tak gorączkowo, po prostu przyjmij do wiadomości, że nie da się bezboleśnie dla wszystkich pogodzić pewnych spraw.

            Nie jestem zwolenniczką siedzenia w pieluchach. Chcesz się realizować - ok, większość matek wraca dziś szybko do pracy z różnych powodów. Ale za to po prostu się płaci, i nie jest to coś, co da się zrekompensować fajnymi wakacjami.
    • aqua48 Czy dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy? 03.04.14, 16:04
      2asia86 napisała:

      > Jak wracam z pracy dziecko się nie cieszy,
      > na co dzień się nie przytula, nie całuje, nie głaszczę, ale za to bije po
      > głowie.

      To jak wyglądają Twoje powroty do domu, nie witasz się z dzieckiem? Nie prosisz o całusa? Nie przytulasz go? To TY powinnaś go nauczyć odpowiednich zachowań, dziecko nie ma ich wdrukowanych.
      Najważniejsze to czy dziecko jest inne w stosunku do niani, dziadków? Czy każdego tak traktuje jak opisujesz? Bo jeśli to drugie, to ja bym się zdecydowanie wybrała z nim do lekarza. Zwróć uwagę, czy dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy z rozmówcą. Jeśli wszystko z nim w porządku, to musisz zmienić nieco swoje nastawienie i włożyć trochę wysiłku w wasze wzajemne kontakty.

      > Nie wiem jak mam z nim spędzać czas, bo wszelkie moje próby spacery, zabawy, w
      > yjścia tylko mnie utwierdzają w przekonaniu że jestem mu niepotrzebna

      Spędzaj z nim czas w taki sposób aby Tobie się nie nudziło, i dla dziecka to było fajne i interesujące. Ucz go czegoś, opowiadaj, wychodźcie razem w jakimś konkretnym celu jeśli nie lubisz spacerów, to pograj z nim w piłkę, jeśli to Cię nudzi i nie sprawia przyjemności to idźcie do Zoo i opowiadaj mu o zwierzętach. Jeśli tego nie lubisz, to gotujcie razem, nawet taki maluch może mieć w kuchni jakieś (nie całkiem poważne) zadanie. Spędźcie popołudnie na przebierankach. Poczytaj mu na głos. Zasada jest jedna - nie zmuszaj się do czynności, które są dla Ciebie bezsensowne, bo dziecko to natychmiast wyczuwa.

      > Chciałabym zyskać poczucie że to co robię ma sens, choć odrobinę uczuć i wdzięc
      > zności i zależności u dziecka zobaczyć.

      Jeśli je od siebie odpychasz i sama nie nawiązujesz z nim emocjonalnej więzi, to tej więzi nie będzie. Musicie się razem dobrze bawić, lubić, chcieć przebywać w swoim towarzystwie, żebyś mogła coś takiego poczuć.
      • mozambique Re: Czy dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy? 03.04.14, 16:25
        i jezcze jedno - jakiej WDZIECZNOSCI oczekuje autorka od dziecka ????

        chyba nie za to ze je urodziła ?
        • tully.makker Re: Czy dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy? 03.04.14, 16:31
          ozambique napisała:

          > i jezcze jedno - jakiej WDZIECZNOSCI oczekuje autorka od dziecka ????
          >
          > chyba nie za to ze je urodziła ?

          A czemu nie? Nie wyskrobala,, nie wlozyla do beczki, ani do zamrazarki.
          • mozambique Re: Czy dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy? 04.04.14, 10:09
            oczekiwiac wdziecznosci od 1,5 roczniaka za to ze go mamusia nie usunęła ?????

            ty myślisz w ogóle ?
            • tully.makker Re: Czy dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy? 04.04.14, 10:19
              Ironii to ty chyba nie rozumiesz.
              • 2asia86 Re: Czy dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy? 04.04.14, 12:25
                Kobieto masz 3 trójkę dzieci i jedno praktycznie dorosłe i Ty piszesz o "wyskrobaniu". Ciekawe czy jakbyś miała córkę też byś do niej takim tekstami rzucała. Nawet jak bardzo Cię czyjeś poglądy czy zachowania rażą to miło by było jakbyś bardziej uważała na słowa.
                • danaide Re: Czy dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy? 04.04.14, 17:23
                  Wyluzuj dwaasia, to jest tully, tully taki ma styl. Jakby każda z nas mówiła jednym głosem jak na u cioci na imieninach to forum by zdechło.
      • sebalda Re: Czy dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy? 03.04.14, 16:32
        Chciałabym podkreślić, że nie chodzi mi o wczesny powrót do pracy, bo teraz to niestety często norma, konieczność życiowa, ale o postawę roszczeniową wobec dziecka. Nie spełnia oczekiwań, nie jest zależne od matki. Co to w ogóle za podejście, pretensja do dziecka, że nie jest zależne? A jak ma być zależne od matki, która tak mało spędza z nim czasu? Przecież życie takiego dziecka koncentruje się na przebywaniu z nianią, a nie z matką. Wracająca tak szybko do pracy matka powinna spędzać z dzieckiem jak najwięcej czasu wtedy, gdy jest w domu, a nie podrzucać je dziadkom na noc. Zostawiać takie maleńkie dziecko na tydzień?
        Ja uważam, że chodzi o podejście do dziecka. Bo jeśli matka jest sfrustrowana tym, że dziecko nie jest takie, jak ona sobie wyobrażała, dziecko to czuje i dlatego nie lgnie do takiej matki.
        Autorka nie odpowiedziła na pytanie, jak wyglądają kontakty z innymi bliskimi? Jak dziecko zachowuje się w obecności niani i dziadków? To istotne.
        • aqua48 Matka ma prawo do wątpliwości 03.04.14, 16:47
          A mnie się wydaje całkiem naturalne, że w zachowaniu swoich dzieci widzimy ich wdzięczność - przytulają się, biegną do rodzica w te pędy, reagują okazywaniem miłości, robią "mój, mój", lubią określone zabawy, śmieją się z radości przy okazji "raka-nieboraka", czy gdy sroczka kaszkę warzyła, domagają się tych zabaw. Zasypiają wtulone w rodzica.
          Chłód emocjonalny ze strony dziecka nie jest naturalny, mimo, że są dzieci mniej "wylewne". Tu w opisie brak mi obopólnej radości ze wspólnie spędzanego czasu i to może być niepokojące.
          • koronka2012 Re: Matka ma prawo do wątpliwości 03.04.14, 19:36
            aqua48 napisała:

            > A mnie się wydaje całkiem naturalne, że w zachowaniu swoich dzieci widzimy ich
            > wdzięczność - przytulają się, biegną do rodzica w te pędy, reagują okazywaniem
            > miłości, robią "mój, mój", lubią określone zabawy, śmieją się z radości przy ok
            > azji "raka-nieboraka", czy gdy sroczka kaszkę warzyła, domagają się tych zabaw.
            > Zasypiają wtulone w rodzica.

            Naturalnie - ale one przytulają się, biegną itd do osoby bliskiej, niekoniecznie matki.

            Tu najwidoczniej matka na tę bliskość sobie nie zapracowała. Mało tego - za stan rzeczy wini dziecko, nie mając sobie nic do zarzucenia. Ileż tego czasu ma się dla dziecka po pracy? do domu dojeżdża się powiedzmy o 17-18tej, a maluch chodzi spać o 20-21? w weekend nie da sie wszystkiego nadrobić, a jeszcze oddaje się malucha dziadkom, żeby odpocząć...

            BTW - wychowywali mnie dziadkowie, mama też musiała szybko wrócić do pracy. I ja całą miłość okazywałam dziadkom, do nich biegłam, z nimi się śmiałam. Po prostu oni byli ze mną większość czasu. Przy rodzicach byłam zdystansowana.
    • t1ffany Re: wypalenie 03.04.14, 17:16
      Dziecko jest niegrzeczne również przy ojcu
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,149819072,,dziecko_niegrzeczne_przy_tacie.html?v=2
      Te paskudne dziecko nawet spać spokojnie nie potrafi
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,150353605,,dziecko_wierci_sie_w_nocy.html?v=2
      No i nie płacze jak matka wychodzi. Kto to słyszał?
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,149864914,,dziecko_nie_teskni.html?v=2
      To pewnie kwestia nieudanego egzemplarza. Oddaj do sierocińca i zrób nowego, może bardziej doceni wspaniałych rodzicieli.
    • molly_wither Re: wypalenie 03.04.14, 17:21
      Szkoda,ze wczesniej nikt Ci nie powiedzial,ze więź dziecka i matki zacieśnia się do dwoch lat od narodzin dziecka.Dlatego bardzo wazne jest,aby byc z dzieckiem w domu co najmniej dwa lata.
      I nie ma wytlumaczenia,dlaczego nie. To egoizm matek i pogon za kasą sprawia,ze podrzucaja kilkumiesieczne niemowleta innym kobietom. A potem takie wątki na forach.Biedne dziecko.
      • aqua48 Re: wypalenie 03.04.14, 17:57
        molly_wither napisał(a):

        > egoizm matek i pogon za kasą sprawia,ze
        > podrzucaja kilkumiesieczne niemowleta innym kobietom.

        A może to niemożność zapewnienia godziwego bytu rodzinie przez ojców?
      • verdana Re: wypalenie 03.04.14, 19:32
        Nie byłam z żadnym dzieckiem w domu dwa lata. Powiem więcej, nawet z macierzyńskiego zwiewałam. I jakoś więzi z dziećmi nie ucierpiały ani odrobinę. Bez przesady.
        Tu problemem jest co innego. Problemem są oczekiwania matki - ze dziecko bedzie płakało, jak jej nie ma, że będzie entuzjastycznie reagowało jak wraca. Dla tego dziecka jest normalne, ze mama raz jest, raz jej nie ma i ze wróci. Dla moich dzieci też było normalne - ale one się uśmiechały, śmiały, cieszyły - i jak były ze mną i z ojcem i z babcią. Nie oczekiwałam, ze będą bardziej entuzjastyczne w stosunku do mnie - bo dlaczego?
        Problem w tym, czy dziecko odtrąca matkę , czy wszystkich? Jesli wszystkich, to wymaga konsultacji psychologa, a może i psychiatry. Jeśli matkę - to podejrzewam, ze czuje, że nie spełnia wymogów "idealnego dziecka mamusi" i stąd dystans do osoby, która go nie lubi.
        • mozambique Re: wypalenie 04.04.14, 10:21
          w sumie dobrze ze dziecko czuje się swobodnie także w nieobecności matki

          w innym przypadku - jak sobie wyobrazić adaptacje w złobku czy przedszkolu ???
    • rycerzowa Re: wypalenie 03.04.14, 18:51
      Asiu, napisz dokładnie, jak się zachowuje twoje dziecko, jak się rozwija.
      Jakie jest przy niani, przy dziadkach.
      Sprawa może być poważniejsza, niż myślisz.
      Być może, synek potrzebuje pomocy.
    • edw-ina przeczytałam wszystkie wątki 03.04.14, 20:40
      i prawdę powiedziawszy to odnoszę wrażenie, że po prostu nie masz więzi z tym dzieckiem. Piszesz o nim jakoś bezosobowo, jakbyś była z boku jego życia. Może zwyczajnie nie czujesz się dobrze jako matka. Tak bywa, ponoć nie w każdej kobiecie rodzą się uczucia macierzyńskie.
      Wydaje mi się, że bliskość o jakiej piszesz, rodzi się wraz z zaangażowaniem, z głęboką potrzebą uczestniczenia w życiu, rozwoju dziecka. A z twoich postów naprawdę przebija taka myśl - moje dziecko jest inne niż oczekuję. Nie oczekuj od dziecka, tylko bądź dla niego i przy nim. Nie podrzucaj go dziadkom, tylko spędzaj z nim czas. Nie chcę i nie będę cię oceniać, ale mi samej byłoby bardzo ciężko zostawiać takie maleństwo regularnie i na dłuższy czas.
    • giokonda.it Re: wypalenie 03.04.14, 21:53
      Moje pierwsze dziecko też bylo takie mało empatyczne, ale dobrze, że nie szukałam porad na tym forum;) Bardzo mnie to dołowalo i pewnie jak Ty zylabym w poczuciu lekkiego niespelnienia,ale urodzilam drugie:) Młodszy syn od urodzenia na mnie "wisiał" i do dziś a ma prawie 3 lata jest tylko mama i mama:) a nie powiem, zebym była bardziej zaangażowana w zabawy z nim przede wszystkim z uwagi na brak czasu. Starszemu poświęcalam go więcej a mimo to odzew był mizerny. Taka właśnie obojętnosc. Niech mi tu nikt bzdur nie pisze, że to wina matki, bo dzieci są różne. Na pocieszenie powiem Ci że teraz starszak jest znacznie bardziej wylewny. Po prostu później się emocjonalne rozwinął. Pozdrawiam:)
      • mozambique Re: wypalenie 04.04.14, 10:17
        spokojnie, nikt tak nie zdołuje kobiety-matki jak inna kobieta, najczęściej tez matka

        tego to akurat można być pewnym w 1000%, wystarczy zajrzec na jakiekolwiek forum kobiece

        Asiu, szczęście ze nie zajrzałaś na żadne forum para-medyczne z "ekspertami" z dziedziiny psychologii, pedagogiki lub neurologii. Na bank dowiedizałabys się ze twoje dziecko ma już mocno zaawansowany autyzm... to nie zart , walsnei odkryłam taką stronę i byłam przerazona odpowiedziami pewnej pani profesor z wieloma tytułami - kazde , absolutne kazde opisane zachowanie dziecka jest dla niej objawem autyzmu i powodem do wdrożenia natychmiastowej terapii , oczywiście metodą pani profesor, oczywiście za ciężkie pieniądze

        ja tam zajrzałam w/s budzącego się zainteresowania mojego malucha własnym siusiakiem i odpowiedz uzyskałam niemal identyczną - wczesny autyzm , gdybym w te bzdury uwierzyła ....
    • sonia_siemionowna Re: wypalenie 04.04.14, 01:51
      Sprawa jest skomplikowana.

      A Ty je kochasz? Bo może projektujesz na dziecko własną do niego niechęć? Albo dziecko ją wyczuwa?

      Może spektrum autyzmu? Ale z tym to trzeba do profesjonalisty i to dobrego, bo łatwo o błędną diagnozę u takiego malucha.

      Problemy ze słuchem?

      • 2asia86 Re: wypalenie 04.04.14, 08:38
        Tak kocham własne dziecko - to już wcześniej napisałam
        Dziecka nie "podrzucam" na weekend do dziadków żeby odpocząć tylko w tyg bo niania pracuje 4 dni.

        Jakie jest moje dziecko? Bardzo pogodne, uśmiechnięte od rana do wieczora, utrzymuje kontakt wzrokowy. Na spacerze jak idzie potrafi paść na kolana ze śmiechu wiec raczej jest szczęśliwy. Czasami marudzi jak jest zmęczone, albo ma gorszy dzień. Jak mąż wyjedzie na dłużej i potem wróci Mały też jest nieswój przez jakiś czas w jego obecności. Jak przychodzę do domu po pracy to biegnie do drzwi zobaczyć kto przyszedł uśmiecha się, gada sobie po swojemu i wraca do swojej zabawy - tak jak normalnie funkcjonuje żadnego większego wrażenia to na nim nie robi.
        Jeżeli chodzi o jego kontakt z innymi to raczej wobec wszystkich zachowuje się tak samo do mnie, do męża, do babci i dziadka czy do niani. Czyli uśmiecha się, bawi, domaga uwagi. W przypadku innych osób które widzi znacznie rzadziej boi się na początku, czasami płacze chce do mnie na ręce albo na kolana i chwile musi się oswoić.

        Jak spędzam z synem czas to nie jest to dla mnie udręka jak niektórzy tu myślą. Dobrze się bawimy. Boli mnie po prostu fakt że poproszony nie chce się przytulić ani dać buziaka nikomu nie tylko mi. Przytula i całuje tylko misie.

        giekonda.it dzięki za odpowiedz, o to mi chodziło jedyna osoba która zrozumiała i na podstawie własnych doświadczeń uspokoiła mnie.
        • aqua48 Re: wypalenie 04.04.14, 10:57
          2asia86 napisała:

          > Boli mnie po prostu fakt że poproszony nie chce się przytul
          > ić ani dać buziaka nikomu nie tylko mi. Przytula i całuje tylko misie.

          Kobieto, wyluzuj, to zupełnie normalne zachowanie, a Twoje dziecko zachowuje się jak każdy chłopczyk. Nie oczekuj od małego faceta wylewności i nie czuj się brakiem jej (takiej jakbyś TY oczekiwała) zdołowana. Sama całuj i przytulaj więcej i już. I nie wymyślaj sobie, że dziecko Cię nie kocha, nie jest wdzięczne, czy coś podobnego. Bawcie się razem dobrze, a jeśli znowu ogarną Cię czarne myśli, to zastanów się czy po prostu nie jesteś przemęczona..i czy nie czas zgłosić się do lekarza, lub wziąć urlop. Powodzenia!
          • tully.makker Re: wypalenie 04.04.14, 11:13
            > Kobieto, wyluzuj, to zupełnie normalne zachowanie, a Twoje dziecko zachowuje si
            > ę jak każdy chłopczyk. Nie oczekuj od małego faceta wylewności

            A co za idiotyczne plciowe stereotypy? Cala trojka moich chlopakow jest pieszczochami, przytulakami i uwielbia (ła w przypoadku 21-latka) dawac buzki, siedziec na kolanach, spac razem...

            Rozstania za mna, choc przyjmowane bez histerii, byly dla nich zrodlem cierpienia i zawsze wyczekiwali mojego powrotu i rzucali sie na szyje...
            • aqua48 Re: wypalenie 04.04.14, 11:38
              tully.makker napisała:

              > Rozstania za mna, choc przyjmowane bez histerii, byly dla nich zrodlem cierpien
              > ia i zawsze wyczekiwali mojego powrotu i rzucali sie na szyje...

              Ja się starałam, żeby dla moich dzieci rozstania ze mną nie były źródłem cierpienia i często się zdarzało, że zaaferowani zabawą na powroty nie zwracali specjalnej uwagi, a jeśli byli z ukochaną babcią, to wręcz pytali czy nie mogłabym przyjść po nich później :):)
              • tully.makker Re: wypalenie 04.04.14, 13:26
                a jeśli byli z ukochaną babcią, to wręcz pytali czy nie mogłabym p
                > rzyjść po nich później :):)

                Ale chwalisz sie, czy zalisz?
                • aqua48 Re: wypalenie 04.04.14, 14:08
                  tully.makker napisała:

                  > a jeśli byli z ukochaną babcią, to wręcz pytali czy nie mogłabym p
                  > > rzyjść po nich później :):)

                  > Ale chwalisz sie, czy zalisz?

                  Opisuję sytuację kiedy małe dziecko dobrze zaopiekowane nie odbiera nieobecności matki jako cierpienia, a powrotu jej jako powodu do rzucania się na szyję, czy wylewnego witania.
                • lilith76 Re: wypalenie 06.04.14, 12:17
                  > Ale chwalisz sie, czy zalisz?

                  tullu, to ty zaczęłaś pierwsza licytację ;)
        • sonia_siemionowna Re: wypalenie 04.04.14, 22:24
          Jak spędzam z synem czas to nie jest to dla mnie udręka jak niektórzy tu myślą. Dobrze się bawimy. Boli mnie po prostu fakt że poproszony nie chce się przytulić ani dać buziaka nikomu nie tylko mi. Przytula i całuje tylko misie.

          Czyli Twoje dziecko wydaje się być zupełnie w normie. Po prostu wchodzi w fazę podkreślania własnej odrębności i walki o nią. Tę fazę musi przejść i należy mu pozwolić na manifestowanie niezależności, na ile to oczywiście możliwe.

          Masz oczekiwania względem dziecka, których ono nie spełnia. I chyba tu jest problem?
    • my_name_is_chloe Re: wypalenie 04.04.14, 11:36
      Nie chce Cię oceniać, bo znam tylko skrawek twojej sytuacji, nic nie wiem na temat tego jaka jesteś, jak byłaś wychowywana ale wydaje mi się, że za mało dajesz ciepła i uwagi swojemu dziecku. Być może sama nie zdajesz sobie z tego sprawy, bo nikt Cię tego nie nauczył...?
      Często jest tak, że jeśli czegoś nie otrzymamy w dzieciństwie, w życiu dorosłym nie umiemy tego dać naszym dzieciom.

      Twoje dziecko jest jeszcze bardzo małe i na pewno bardziej potrzebuje matki i ojca niż dziadków. Do tego, małe dzieci nie potrafią odnieść się do kwestii czasu - i dlatego jak nie ma Mamy np. przez 9 godzin to dziecku wydaje się to wiecznością i bardzo tęskni. Jak jest tak długo u dziadków to już w ogóle pewnie bywa na was obrażone. Jeśli dziecko nie cieszy się na Twój widok, tzn. że okazuje Ci, że jest na ciebie złe, jest mu przykro, jest smutne.
      Myślę, że warto jak najszybciej spróbować okazać dziecku że jest kochane. Takie proste sprawy jak uśmiechanie się do dziecka, spędzanie z nim czasu może spowodować że jego stosunek do ciebie zmieni się na lepsze.
      Widać, że skoro napisałaś na tym forum to dziecko jest dla Ciebie ważne, dlatego nie zniechęcaj się tylko postaraj się to zmienić. Pozdrawiam i nie zniechęcaj się :)
    • danaide Re: wypalenie 04.04.14, 17:48
      Podpisuję się pod tym co napisały: aqua, edw-ina i chloe - kolejność przypadkowa=)

      Też podejrzewam, że jest u Ciebie problem z bliskością - być może to co bierzesz za bliskość nią nie jest. Bliskość nie jest obsługą. Ilość wykonywanych prac ręcznych, nawet godzin spędzonych z dzieckiem nie świadczy o bliskości (pamiętam rozmowę z moją matką, która chcąc podkreślić jak dobrą matką była, zawołała: w piwnicy było 300 słoików!=). Ilość godzin może temu sprzyjać, nie musi.

      Wg mnie brak Ci jakiegoś elementarnego braku zaufania. Do siebie, ludzi, świata. Piszesz - i to jest fragment, który mnie zszokował - mój mąż jest kochany, ale niejedna się przejechała... Rozumiem statystykę, sama ją nabijam=), ale to jest porażające. Rozumiem zapobiegliwość, ale tu jej podstawą jest brak zaufania.

      Dziecku też nie ufasz. Nie ufasz, że to etap, nie ufasz że jesteś ważna - no może nie tak ważna jak odkrywanie świata z bliskimi mu osobami, ale ważna - za mało buziaków, za mało tego, za mało tamtego. Kalkulujesz jego miłość, tracąc z pola to, co istotne.

      Padło parę myśli genderowych, też dodam jedną - a może nawiąż z nim kontakt fizyczny mniej "dziewczyński", połaskocz go, pociągnij za nogi po podłodze, poboksuj. Moja córeczka lubi się przytulać, buziaki nie zawsze (za mokre...), ale różne durne zabawy - jak najbardziej. Im durniej tym lepiej. Lubi być moją poduszką, lubię jak siadam na kanapie, a ona mnie podsiada więc muszę siadać na niej, lubi być wyciągana za nogi z łóżka rano... Jak była malutka uwielbiała gdy ryczałam jak lew. Użyj wyobraźni, sky is the limit, tak jak pisała aqua - wypełnij Wasz czas tym co lubisz. W czasie wolnym otwórz się na dziecko i jego widzenie świata, nie forsuj zawsze swojego (morze niebieską kredką, drzewko zieloną). Pytanie - co lubisz? Tak naprawdę?

      Natomiast nie demonizuję tych dni z dziadkami, jeśli dziecko się tam dobrze czuje, jeśli jest to coś co ma charakter powtarzający się, niezależny od Twoich humorów, obwarowane odpowiednimi rytuałami to czemu nie? Szczęśliwa mama, szczęśliwe dziecko. Obyś była szczęśliwa.
    • 71tosia Re: wypalenie 04.04.14, 23:31
      nie daj sobie wmowic ze to wizyty u dziadkow sa problemem!
      Musialam (i chcialam) wrocic do pracy 2 tygodnie po porodzie, nie karmilam piersia wcale (nie moglam), kikumiesieczne dziecko tez czasami podzucalam swoim rodzicom - po prostu by sie troche wyspac. W codziennej opiece pomagal mi kto mogl: babcie, opiekunki, sasiedzi.
      Nie zauwazylam by dziecko mialo z tego powodu jakas traume, jako kilkulatka corka byla bardzo pogodna i bardzo otwarta.
      Nie kazde dziecko jednakowo reaguje na takie wychowanie, ale mojemu to raczej nie zaszkodzilo.

    • zolla78 Re: wypalenie 05.04.14, 16:29
      Dziecko kuzynki było takie. Jak opowiadała, że dla jej synka to obojętne czy zajmuje się nim ona czy obcy, byleby nosił to nie wierzyłam. Ale tak było. Mały preferował jedynie dziadka. Ona mogła wejść, wyjść, a dziecko wydawało się kompletnie nieodnotowywać tego faktu. Przewrócił się, podniosłam go ja, a widział mnie pierwszy raz, ona podeszła, żeby przejąć, a on wcale się do niej jakoś nie rwał. A siedziała z nim już ponad rok w domu bez oddawania dziadkom czy coś takiego.
      Taki urok dziecka. Teraz jak ma 2 latka podobno już trochę większa przylepa.
      Mój mąż podobno też był takim dzieckiem.
      Po prostu chyba dzieci takie bywają i nie ma co doszukiwać się winy tego w kimkolwiek czy czymkolwiek.
      Rozumiem, że to niefajne, nie potrafię sobie nawet wyobrazić, że moje małe nie rzuca mi sie na szyję z wrzaskiem radości jak przychodzę odebrać z przedszkola, ale nie pozwól by twoje rozczarowanie tym brakiem czułości ze strony dziecka jakoś przełożyło się na twoje relacje z nim. Na pewno cię kocha i pewnie okaże to wiele razy w przyszłości na jakiś swój sposób.
    • rycerzowa Re: wypalenie 06.04.14, 00:13
      2asia86 napisała:


      >
      > Jakie jest moje dziecko? Bardzo pogodne, uśmiechnięte od rana do wieczora,
      .....

      No widzisz, prawda to jest cała prawda, nie jakiś wybrany jej element.
      Twój post zabrzmiał tak dramatycznie, że ktoś mógłby pomyśleć, że twoje dziecko nie ma żadnych uczuć, że nie pragnie kontaktu z nikim.
      A to by było przykre, i wcale nie chodzi tylko o ten modny autyzm.

      Pisząc o "uczuciach" dziecka wyobrażamy je sobie na wzór uczuć ludzi dorosłych, tymczasem uczucia dziecka są bardzo proste, powiedziałabym prymitywne. Maluch tuli się do mamy nie po to, by jej okazać uczucie, ale dlatego, że szuka poczucia bezpieczeństwa, bo świat budzi w nim lęk.

      Pewnie nie masz doświadczenia z dziećmi, nie obserwowałaś takich maluchów.
      Mnóstwo dzieci zachowuje się tak, jak twój syn.

      Poza tym dzieci są przekorne. Żadne z moich czworga przytulaśnych wnucząt absolutnie nie przybiegłoby na hasło "pocałuj mnie". Wiem, bo jedna z cioć tak prosi - "No chodź, przytul się".
      A dziecko ucieka.
      Ale gdy ciocia czyta, albo opowiada ciekawą bajkę, to dziecko w końcu gramoli się jej na kolana.
      Nie dlatego, żeby pokazać, że ją lubi (a lubi), ale dlatego, by lepiej słyszeć.

      Jeszcze jedno.
      Czy wy w rodzinie okazujecie sobie uczucia? Czy mąż przytula cię, całuje , czy witacie się, żegnacie czule? Dziecko uczy się przez naśladownictwo, również okazywania uczuć, może nawet przeżywania wyższych uczuć.

      I jeszcze jedno.
      Są dzieci nadwrażliwe dotykowo, zapachowo, które nie lubią kontaktu fizycznego z ludźmi, bo sprawia im on fizyczną przykrość.




    • lilith76 Re: wypalenie 06.04.14, 12:16
      Z opisu gdzieś wyżej zachowania dziecka wynika, że zachowuje się zupełnie normalnie.
      Zastanów się, czy - z mediów, prasy, opowieści koleżanek - nie zbudowałaś sobie wizji prawidłowego dziecka. A takiej nie ma, bo dzieci są różne.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: wypalenie 06.04.14, 22:52
      Czytając ten Pani wątek i pamiętając ten na który odpowiadałam, zaczyznam się zastanawiać skąd u Pani taka silna potrzeba potwierdzenie, że dziecko Panią kocha i że odpowiednio to maifestuje. Szczególnie, że w którymś momencie opisała Pani swojego synka jako zrównoważonego, wesołego chłopca. Więc skąd tyle wątpliwości ?
      Wydaje mi się w związku z tym, że być może , projektuje Pani na swoje dziecko swoje własne wątpliwości, co do swojej macierzyńskiej miłości. Może Pani się niepokoi , że Pani nie dostatecznie kocha swje dziecko, że nie sprawia Pani dużej radości spędzanie znim czasu, opieka nad nim. Że macierzyństwo Pani to wypalenie. Ale winy poszukuje Pani w dziecku. Lub poprzez dziecko próbuje Pani się uspokoić. Jak ono będzie spełniać Pani standardy, to Pani będzie zadowolona.
      Takie przeżycia, mimo, że nie łatwe i nieprzyjemnie, zdarzają się kobietom. Czasem łatwiej im być mamami większych dzieci. Lub macierzyństwo nie wypełnia ich świata w całości, ale norma społeczna, która nie jest wypełniana budzi niepokój. Można wysnuć tutaj więcej hipotez.
      Skutkiem takiego stanu emocjonalnego może być wtrącenie dziecka w rolę kozła ofiarnego. Pisłam o tym w poprzednim wątku. To syn zostanie obciążony Pani frustracją i wtedy mogą się zacząc jego prawdziwe kłopoty.
      Dziecko w istocie może wyczuwać jakiś rodzaj napięcia w kontakcie z nim i stąd zaobserwowane zachowania. Może nie miec potrzeby nieustannej stymulacji rodziców czy opiekunów. A może, jeśli tak jest, nauczył się od Pani powściągliwości w okazywaniu uczuć.
      Każde dziecko jest inne, i każdy rodzic jest inny.
      To co wydaje mi się istotne to zdjecie uwagi z dziecka i zajęcie się sobą, jeśli przeżywa Pani tak silne niepokoje, wątpliwości czy frustracje. Będzie to bardzo dobra forma zajmowania się dzieckiem , zajęcie się samej swoim macierzyństwem. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka