23.05.14, 12:24
Moja mama wychowywała mnie i siostrę sama. Bardzo jej jestem za to wdzięczna - bo wykształciła mnie i dała wszystko co mogła. Mieszkaliśmy z dziadkami, więc większość czasu byłyśmy z babcią... Dzieciństwa nie wspominam dobrze. W wieku 14 lat zostałam sama ze sparaliżowaną babcią, bo mama z siostrą pojechały do pracy do innego miasta. Potem, jak babcia umarła mama wróciła, ale mieszkała osobno - my z siostrą z dziadkiem. Zaczęłam pracować, studiowałam dziennie, a mama zaczęła się wtrącać....Były różne sytuacje...Na przykład jak zostawił mnie po 3 latach facet z którym byłam zaręczona i kochałam go bardzo (miałam 22 lata) powiedziała mi że to moja wina bo przytyłam.... Pamiętam mnóstwo takich sytuacji i ani jednej takiej, żeby powiedziała mi że mnie kocha, żeby przytuliła....
Po stracie tego faceta szalałam trochę, ale nie mieszkała ze mną...Potem poznałam mojego męża, skończyłam studia, wyszłam za mąż i urodziłam dziecko. Ona nigdy nie akceptowała mojego męża, a ja zrobiłam błąd, że czasem zwierzałam się jej z kłótni z nim... Kupiła mi mieszkanie - ale zaznaczyła, że będzie tylko na mnie, bo w razie rozwodu będę mieć zabezpieczenie. Mój mąż nie chciał tam mieszkać - po roku kłótni o to mieszkanie rozstaliśmy się. Mama była pewna że wrócę do rodzinnego miasta, nawet załatwiała mi pracę.... My z mężem poszliśmy do psychologa, żeby ratować rodzinę - bo ciągle się kochaliśmy, wróciliśmy do siebie. W międzyczasie dostaliśmy mieszkanie bo babci męża i przeprowadziliśmy się tam - a to kupione wynajęliśmy. Po kolejnym roku mieliśmy dosyć przygód z wynajmem i sprzedaliśmy to mieszkanie. I to był gwóźdź do trumny..... Od tej pory mama twierdzi, że jestem niewdzięczna, wyrodna, że powinnam jej pieniądze oddać za to mieszkanie.... Ona mieszka z moim dziadkiem, którego traktuję jak ojca i chcę odwiedzać, ale za kazdym razem jak jadę tam z synem i ona jest - to po powrocie przez nerwy 3 dni to ze mnie wychodzi... Co mogę zrobić Waszym zdaniem, zeby naprawić to wszystko....
Obserwuj wątek
    • panizalewska Re: Mama ... 23.05.14, 13:24
      Rodziców nie naprawisz. W Twoim przypadku mamy.
      Ja nie wierzyłam nigdy, nie wierzę dalej w to, że tzw "trudne czasy" - bez męża / ojca, wyjazd za pracą - są usprawiedliwieniem dla chłodu emocjonalnego lub najkrócej mówiąc zrypanych relacji w rodzinie. A te relacje ZAWSZE zaczynają się od rodziców, bo taka ich rola, że jak TEORETYCZNIE są dorośli i dojrzali, to powinni dzieciom przekazywać jakieś dobre wzorce zachowań i relacji. Tak się nie dzieje - z najróżniejszych przyczyn i dość często w sumie. Bo "życie to nie je bajka".

      Ja bym się mega wku...ła za tekst, że facet mnie zostawił, bo przytyłam. Z resztą moje rozumienie się z moją mamą też do idealnych nie należy - mamy kompletnie inne podejście do emocji, inne systemy wartości itp itd. I tego też nie zmienię.

      Super, że Tobie i mężowi udało się uratować małżeństwo. Mam nadzieję, że będzie Wam lepiej :)

      Co do mieszkania - też mogłabym mieć podobnie w sumie. Moja mama przepisała na mnie (z innych przyczyn, niż u Ciebie, ale TYLKO na mnie, a już byłam mężatką i dzieciatą) - część kamienicy po dziadku. W sytuacji, kiedy to mój mąż tylko zarabia i on płaci kredyt na potężny generalny remont, no cóż. Ja mam zabezpieczenie w razie rozwodu w postaci mieszkania, mój mąż buli kredyt. Tylko, że u mnie nie było fochów, zastrzeżeń, że broń Boże nie mam tego przepisywać na męża itp itd.

      TWOJA WŁASNOŚĆ - robisz z nią, co chcesz. Nie ma takiej opcji, że mamusia coś Ci daje z zastrzeżeniem, że tylko dla Ciebie, skoro wie, że masz męża i jak każda normalna (tu można polemizować, wiem ;) ) żona będziesz się z nim dzielić majątkiem i całą resztą życia. To już jest szantaż finansowy + emocjonalny.
      Gdyby nie było "po ptakach" to bym powiedziała, żebyś mieszkania nie brała, skoro dane z fochem. Ale "po ptakach" już jest. Jak dla mnie focha nie odkręcisz, ale możesz mieć czystą sytuację sama dla siebie i dla Twojej rodziny (męża i dziecka) i ODDAĆ KASĘ za to mieszkanie. Honorowo. Jak Was na to stać - całość, ratami, albo jakoś tak.

      A, powtórzę, focha to i tak nie odkręci, bo matki nie zmienisz. Dalej nie będzie akceptować Twojego męża najprawdopodobniej.
      • aqua48 Re: Mama ... 23.05.14, 13:39
        Moim zdaniem Ty nie masz nic do naprawiania. Stawiaj granice wtrącaniu się mamy w Twoje życie, traktuj ją grzecznie, ucinając w zarodku wszelkie kłótnie (wystarczy zamiast wchodzić w niepotrzebne dyskusje powiedzieć: ty masz takie zdanie na ten temat, ja mam zupełnie inne i będę postępować według mojego zdania) i tyle.
        Pieniędzy za mieszkanie darowane przez mamę nie masz potrzeby jej oddawać.
        Mamie się z osobistych spraw nie zwierzaj, dbaj o męża i dziecko, a długość wizyt u dziadka ograniczaj. Jak zobaczysz, że się zaczynasz denerwować kończ wizytę.
    • celestyna444 Re: Mama ... 23.05.14, 15:15
      Tak z czystej ciekawości :-) zapytam, czy mieszkanie po babci Twojego męża jest zapisane na Ciebie i męża czy tylko na niego ???

      "Pieniędzy za mieszkanie darowane przez mamę nie masz potrzeby jej oddawać"
      Na 100% jeżeli obdarowany okazuje się "niewdzięczny" to można darowiznę cofnąć i dlatego autorka posta powinna kasę za mieszkanie matce oddać, bo nie postapiła zgodnie z jej wolą. Jeżeli nie podobały się jej matczyne warunki, to nie powinna w ogóle przyjmować darowizny.
      • enith Re: Mama ... 23.05.14, 15:43
        Radzę zapoznać się z przepisami. W polskim prawie instytucja darowizny pod warunkiem nie istnieje. Zastrzeżenie, że mama da mieszkanie, ale tylko wtedy, gdy córka nie przekaże połowy mężowi, nie jest w ogóle w polskim prawie wiążące. Córka może mieszkanie oddać komu chce, bezdomnemu, kościołowi, schronisku dla psów albo mężowi. I darczyńca ma tu guzik do powiedzenia. Nie zachodzi w ogóle żadna "niewdzięczność". To nie ta kategoria.
        • celestyna444 Re: Mama ... 23.05.14, 16:41
          Nie napisałam nic o "darowiźnie pod warunkiem", tylko o tym, że darowiznę można wycofać, jeżeli obdarowany okaże się niewdzięcznym.
          To, że mama postawiła warunek i autorka mogła nie przyjąć darowizny, to jest druga część mojej wypowiedzi :-)
          Pytanie autorki brzmi: "Co mogę zrobić Waszym zdaniem, zeby naprawić to wszystko...." odpowiadam: możesz (i wg mnie powinnaś!) oddać matce kasę o którą się upomina.
          Może jeszcze jej kiedyś za to podziękujesz.
          • aqua48 Re: Mama ... 23.05.14, 21:26
            celestyna444 napisała:

            > Nie napisałam nic o "darowiźnie pod warunkiem", tylko o tym, że darowiznę można
            > wycofać, jeżeli obdarowany okaże się niewdzięcznym.
            > To, że mama postawiła warunek i autorka mogła nie przyjąć darowizny, to jest dr
            > uga część mojej wypowiedzi :-)

            Tylko, że obdarowany może postąpić z darowizną według swojego pomysłu, a darczyńca - w tym wypadku matka, nie ma prawa stawiać żadnych warunków - i o to chodzi. Niewdzięczność dotyczy zupełnie innego zachowania niż niewypełnienie "warunku" darowizny i aby wycofać darowiznę trzeba ją przed sądem UDOWODNIĆ :)
          • koronka2012 Re: Mama ... 26.05.14, 00:21
            celestyna444 napisała:

            > Nie napisałam nic o "darowiźnie pod warunkiem", tylko o tym, że darowiznę można
            > wycofać, jeżeli obdarowany okaże się niewdzięcznym.

            pojęcie niewdzięczności w tym kontekście jest dość klarownie wyłuszczone - tu w grę wchodzi jedynie mocny kaliber typu obdarowany dopuścił się przestępstwa przeciwko darczyńcy, zostawił go w chorobie itd.

            Wycofanie darowizny graniczy z cudem. Fochy matki i niechęć do zięcia nie są żadną podstawą.
      • magda1982slask Re: Mama ... 23.05.14, 19:28
        Mieszkanie babci mojego męża jest tylko moje - notarialnie... Tak chciał mąż.
        • annajustyna Re: Mama ... 25.05.14, 12:29
          Zaplacilas od tego podatek? W koncu masz mieszkanie po osobie niespokrewnionej...
      • danaide Re: Mama ... 24.05.14, 02:08
        No tak... mogła olać męża i zostać sama w mieszkaniu z dzieckiem... wola matki wypełniona!
        Oj, celestyna...

        Pogrzebcie jeszcze w prawie, może teraz niech odda z bezpodstawnego wzbogacenia skoro mieszkanie poszło pod młotek?

        PS. piszę jako ta, której dawano i próbowano zabierać i grożono i wydziedziczano za "niewdzięczność". W każdej chwili mogę się znów spakować i jechać w diabły, ale nie można dawać komuś czegoś wymagając by ŻYŁ pod czyjeś dyktando. ŻYCIE SWOIM ŻYCIEM nie jest niewdzięcznością. Jest dorosłością. Najwyżej zapłaci się za własne błędy.
        • celestyna444 Re: Mama ... 24.05.14, 11:48
          > Oj, celestyna...
          Oj, danaide...
          > No tak... mogła olać męża i zostać sama w mieszkaniu z dzieckiem... wola matki
          > wypełniona!
          Autorka nic takiego nie napisała w pierwszym poście a wręcz przeciwnie, napisała, że to mąż kaprysił, nie chciał mieszkać, wykłócał się o to mieszkanie aż do zerwania. cyt."Mój mąż nie chciał tam mieszkać - po roku kłótni o to mieszkanie rozstaliśmy się. "

          O matce napisała tylko: "Kupiła mi mieszkanie - ale zaznaczyła, że będzie tylko na mnie, bo w razie rozwodu będę mieć zabezpieczenie." z czego jasno wynika, że chodzi tylko i wyłącznie o formę własności, gdzie tu widzisz próbę ingerowania w życie autorki? Zwróć jeszcze uwagę, że przed zakupem mieszkania autorka skarżyła się matce na męża i kłotnie z nim.

          >ŻYCIE SWOIM ŻYCIEM nie jest niewdzięcznością. Jest dorosłością.
          Nie żyjemy samotnie na pustyni - jesteśmy otoczeni ludźmi z którymi łączą nas różnego rodzaju związki. To się, danaide, nazywa społeczeństwo, rodzina itd. Życie swoim życiem i nie liczenie się z innymi to egoizm i niedojrzałość. Co ciekawe, takie "życie swoim życiem" poleca się tylko i wyłącznie jeżeli chodzi o życie rodzinne: olej rodziców i żyj swoim życiem... Idź i pożyj "swoim życiem" w pracy albo w urzędzie albo wsiądź do samochodu... nie da się? Dlaczego, to przecież jest dorosłość :-)

          Odpowiadałam na post autorki z innego poziomu wiedzy, dopiero później autorka rozwinęła swoją historyjkę o bardziej "dramatyczne" elementy, ale w dalszym ciągu uważam, że kasę za mieszkanie należy zwrócić matce.
          Awanturujący się mąż przepisuje na nią swoje mieszkanie po babci. Niestabilne, kłócące się małżeństwo, po niedawnym rozstaniu i taki gest???
          Mąż, który tak bardzo nie chciał zamieszkać w mieszkaniu teściowej, że aż wolał rozstać się z żoną, łyka jak pelikan pieniadze za to mieszkanie na wspólnych lokatach?
          Ja w tą historię nie wierzę.
          • wies-baden Re: Mama ... 24.05.14, 13:42
            Przychylam się do twojej opinii, trudno uwierzyć w tę historię, pewnie autorka ''zapomniała" nam o czymś powiedzieć...Tak trudno temu mężowi zrozumieć, że darowizna stanowi odrębny majątek?
            • aqua48 Re: Mama ... 24.05.14, 14:11
              wies-baden napisała:

              > Tak trudno temu mężowi zrozumieć, że darowizna stanowi odrębny majątek?

              Mąż zapewne miał podstawy obawiać się, że jeśli zamieszka w mieszkaniu, które autorka dostała od matki to teściowa będzie mu to wypominać, ingerować w remonty i wyposażenie mieszkania. Jednym słowem - nigdy nie będzie tam u siebie. To nasuwająca się od razu przyczyna niechęci i bardzo jasny powód do kłótni, który ustał z chwilą sprzedaży mieszkania.
          • danaide Re: Mama ... 24.05.14, 22:26
            > >ŻYCIE SWOIM ŻYCIEM nie jest niewdzięcznością. Jest dorosłością.
            > Nie żyjemy samotnie na pustyni - jesteśmy otoczeni ludźmi z którymi łączą nas r
            > óżnego rodzaju związki. To się, danaide, nazywa społeczeństwo, rodzina itd. Życ
            > ie swoim życiem i nie liczenie się z innymi to egoizm i niedojrzałość. Co cieka
            > we, takie "życie swoim życiem" poleca się tylko i wyłącznie jeżeli chodzi o życ
            > ie rodzinne: olej rodziców i żyj swoim życiem... Idź i pożyj "swoim życiem" w p
            > racy albo w urzędzie albo wsiądź do samochodu... nie da się? Dlaczego, to przec
            > ież jest dorosłość :-)

            Samodzielne podejmowanie decyzji i gotowość na konsekwencje nie zakłada chyba wyjścia poza społeczeństwo? Przykład (z własnego podwórka): to że nie chcesz pracować z własnymi rodzicami nie czyni Cię osobą niezdatną do pracy w ogóle, niegodną realizacji własnych marzeń czy leniwą, prawda? Wg mnie "żyć własnym życiem" oznacza podejmować decyzje i ponosić ich konsekwencje, czyli ponosić ryzyko i odpowiadać za własne życie - a nie tańczyć tak jak ktoś zagra.

            W pewnym sensie bardziej wyczuwam niż znam sytuację autorki - podejrzewam, że przez lata jej matka część rzeczy akceptowała a część nie, ale nie przez pryzmat autorki, ale przez pryzmat własnej oceny rzeczywistości, nie tego co byłoby dobre dla autorki, a to co byłoby dobre dla niej, matki.
            • magda1982slask Re: Mama ... 24.05.14, 22:36
              więc?
              • danaide Re: Mama ... 25.05.14, 00:43
                Dlaczego matka kupiła Ci mieszkanie?
                Dlaczego je wzięłaś?
        • magda1982slask Re: Mama ... 24.05.14, 22:44
          PS. piszę jako ta, której dawano i próbowano zabierać i grożono i wydziedziczan
          > o za "niewdzięczność". W każdej chwili mogę się znów spakować i jechać w diabły
          > , ale nie można dawać komuś czegoś wymagając by ŻYŁ pod czyjeś dyktando. ŻYCIE
          > SWOIM ŻYCIEM nie jest niewdzięcznością. Jest dorosłością. Najwyżej zapłaci się
          > za własne błędy.

          Czyżbyś miał podobne problemy....?
    • wies-baden Re: Mama ... 23.05.14, 16:23
      Miałaś dzieciństwo "pod górkę"- rozumiem, ale nie rozumiem o co chodzi z ta darowizną. To naturalne, że matka w ramach rekompensaty daruje mieszkanie, które jest tylko na ciebie. O co chodzi? Dlaczego miałaby cokolwiek rekompensować twojemu mężowi?
    • iziula1 Re: Mama ... 23.05.14, 16:52
      Narzekasz na matkę która kupiła Ci mieszkanie aby zabezpieczyć twoją przyszłość? Nie dziwię się, że czuje się zawiedziona.
      Mieszkanie to miała być twoja polisa abyś nie została bez niczego samotna matka.
      Mąż dziś jest jutro możesz być rozwodką.

      Powiedz co zrobiłaś z kasą po sprzedaży?
      Czy mąż uczynił cię wspolwlascicielka mieszkania po jego babci ? Notarialnie?

      Mimo, że twoja matka popelniala błędy , zrobiła dużą rzecz dla Ciebie, dała Ci własne 4 kąty. Może nie przytula, nie jest wylewna ale ten gest mówi prawie wszystko.
      • carmita80 Re: Mama ... 23.05.14, 18:32
        Mysle podobnie jaj osoba przedemna napisala. Zle zrobilas ze sprzedalas mieszkanie ktore bylo tylko twoje. Powinnas prawnie potwierdzic te pieniadze i zabezpieczyc na osobnym kancie tzn zeby twoj maz nie mial zadnych praw do nich. To twoja polisa, zabezpieczenie w razie gdybys jednak zostala sama. Matka ci to dala i powinnas jej byc za to wdzieczna bo nie kazdy tak ma. A ze zwiazkami tak bywa ze dzis sa jutro ich nie ma a kobieta zazwyczaj zostaje w gorszej sytuacji i matka o tym wie. No i pytanie czy jestes wspolwlascicielka mieszkania po babci meza? Na twoim miejscu zabezpieczylabym pieniadze z twojego mieszkania i porozmawiala z matka i wyjasnila jej to oraz to ze wiesz ze to twoje zabezpieczenie i ze nie zadbalas o to. Powiedz jej takze o tym ze nie czujesz sie dobrze gdyz ona okazuje niechec do twojego meza. Moze uda wam sie porozmawiac szczerze o uczuciach? W kazdym razie warto podjac probe.
        • magda1982slask Re: Mama ... 23.05.14, 19:32
          Tak jak napisałam wcześniej mieszkanie po babci męża jest notarialnie TYLKO moje. Bo tak chciał mąż. Pieniądze ze sprzedaży tamtego mieszkania przeznaczyliśmy w części na remont tego mieszkania po babci, a reszta jest na wspólnych lokatach - bo moim zdaniem skoro mieszkanie jest na mnie to mężowi po mieszkaniu jego babci też się coś "należy". Odkąd sprzedaliśmy mieszkanie tamto między mną i mężem układa się bardzo dobrze. Problemy zaczynają się wtedy jak mama zaczyna mąci. Po sprzedaży mieszkania między mną i mężem jest dobrze - kochamy się i wspieramy. Problemy są wtedy gdy mama mąci... Nie wiecie ile zrobiła złego między nami - potrafiła mnie spoliczkować przy dziecku i mężu, jak miałam 24 lata i nie mogłam karmić piersią mojego syna bo brałam antybiotyki.... Zamiast przyjechac do wnuka jak skończył 4 latka zadzwoniła do jego przedszkola żeby mu złozyc zyczenia i dyrektorce przedszkola naopowiadała że mu zabraniam się z nim spotkać.... Do mojego szefa wysyłała mnóstwo listów z informacją o tym, że jestem nieodpowiedzialna.... Takich przykładów mogłabym jeszcze milion podawać - ale nie o to mi chodziło...
          • carmita80 Re: Mama ... 23.05.14, 19:43
            No wiec skoro tak to ogranicz kontakty z matka do niezbednego minimu czyli wizyt u dziadka i tyle. Skoro podarowala ci mieszkanie to jest (bylo) twoje i mialas prawo zrobic z nim ci chcialas, bezpodstawnie domaga sie zwrotu pieniedzy. Cos na zasadzie dalam ci prezent ale w sumie nie podoba mi sie twoje postepowanie (to przyklad) wiec mi to oddaj. Mamie chyba sie cos pomylila bo to byl prezent a nie pozyczka ani jakis warunkowy prezent.
            • magda1982slask Re: Mama ... 23.05.14, 20:10
              Ale ja ją ciągle bardzo kocham i bardzo mi jej brakuje. Zbliża się dzień matki - a ja nie wiem czy mam prawo złozyć jej zyczenia....
              • carmita80 Re: Mama ... 23.05.14, 20:35
                magda1982slask napisała:

                > Ale ja ją ciągle bardzo kocham i bardzo mi jej brakuje. Zbliża się dzień matki
                > - a ja nie wiem czy mam prawo złozyć jej zyczenia....

                Ograniczenie kontaktow nie oznacza ze przestaniesz ja kochac. Czasem relacje miedzy ludzmi,,nawet bliskimi sa bardzo trudne, stresujace, sprawiajace duzy dyskomfort i czasem warto sie odciac, wyznaczyc granice. Naorawde wiem o czym pisze.
                Zloz matce zyczenia poprzez wyslanie karty. Naprawde nie musisz dzwonic czy jechac i przezywac stres a potem dochodzic do siebie przez kilka dni. Mozna inaczej i czasem moze pomoc.
    • 71tosia Re: Mama ... 23.05.14, 21:18
      Pewne zachowani mamy chyba wskazuja na jakas gleboka nerwice lub inne problemy psychiczne.
      Ale co do mieszkania to chyba nie masz racji. Jezeli mieszkanie zostalo kupione kosztem wielu wyrzeczen mamy, to ja czulabym sie wrecz zoobowiazana do zrekompensowania jej tego jakos. Zachowanie twojego maza oceniam jako bardzo dziwne, domagal sie by mieszkanie bylo takze jego wlasnoscia a ze tesciowa miala inne zdanie wiec sie obrazil. Twoja mama chciala obdarowac ciebie, miala do tego pelne prawo, twojemu mezowi nic do tego. Zamiast sie cieszyc ze macie dach nad glowa, wolal ciosac ci kolki na glowie az mieszkanie sprzedalas?



      • magda1982slask Re: Mama ... 23.05.14, 21:28
        To nie było tak, że kosztowało ją to wiele wyrzeczeń.... Ma dobre stanowisko, posadę, zaraz po mieszkaniu kupiła dom - ale nie o to chodzi.... Domagała się, że skoro ona kupuje mieszkanie - to rodzice od męża mają je wyremontować - a ich zwyczajnie nie było stać - pomagali nam w inny sposób - dzięki nim nie musiałam się martwić kto z moim malutkim dzieckiem bedzie jak ja pójde do pracy.... Gdyby to było dla niej wyrzeczenie, odkładanie od kilkunastu lat pieniedzy - rozumiałabym to... Zresztą rozumiem, że to duza kwota - ale chodziło mi o to, że kieruje moim zyciem... a ja raz w końcu się przeciwstawiłam...
        • aqua48 Re: Mama ... 23.05.14, 21:37
          magda1982slask napisała:

          > chodziło mi o to, że kieruje moim zyciem... a ja raz w końcu się przeciwstawiłam...

          Masz prawo się przeciwstawiać pomysłom mamy na TWOJE życie oraz chronić siebie, męża i dziecko przed jej agresywnymi zachowaniami, mąceniem i oczernianiem Cię w pracy i przedszkolu syna. To jedna sprawa. Drugą jest to, że mamę kochasz i życzenia też masz prawo jej złożyć jeśli chcesz. Dla mnie dziwnie stawiasz sprawę - "czy mam prawo złożyć jej życzenia"? Ty masz prawo je złożyć, ona ma prawo ich nie przyjąć. Jeśli jesteś w stanie jej odmowę zaakceptować to składaj osobiście, jeśli nie, wyślij kartkę jak radzi ktoś powyżej.
        • 71tosia Re: Mama ... 24.05.14, 14:04
          nawet osobie majacej dobre dochody kupienie mieszkania nie przychodzi zwykle lekko. Nie wykluczam jednak ze mama chce zwrotu pieniedzy jako formy ukarania ciebie, z tego co napisalas to dosc prawdopodobne. Bardziej mnie zastanawia jednak postawa twojego meza, ktory domagal sie by mieszkanie bylo tez jego, i stawial sprawe tak ostro ze doprowadzilo to niemal do zniszczenia waszego zwiazku.
          • magda1982slask Re: Mama ... 24.05.14, 21:19
            Mąż nie domagał się żeby mieszkanie było jego - tylko miał żal - że nie jest akceptowany przez mamę - co było widać na każdym kroku...
    • danaide Re: Mama ... 24.05.14, 02:01
      Tak z ciekawości, ale może coś wyjdzie przy okazji - skoro zostałaś ze sparaliżowaną babcią (rozumiem, że mamą mamy) mając 14 lat - kto się nią opiekował? Dziadek? Ty? Ktoś jeszcze?

      Twoje relacje z mamą są trudne. Moje również są złożone i kiedyś na tym forum usłyszałam takie sformułowanie jak "podwójne wiązanie". Sprawdź, może naprowadzi Cię na jakiś trop - nie chciałabym Cię wprowadzić w błąd, ale w sumie chodzi o to, że od jednej i tej samej osoby otrzymujesz sprzeczne komunikaty. Kupuję Ci mieszkanie, zapewniam edukację - znaczy troszczę się i kocham Cię. Krytykuję, stosuję przemoc, poniżam, ośmieszam, manipuluję - znaczy nie troszczę się i nie kocham Cię.

      Sprawa mieszkania. Znów - podwójne wiązanie przy takim sposobie w jaki prowadzona jest sprawa. Z jednej strony może oznaczać troskę i chęć zapewnienia lepszego bytu. Z drugiej strony może być narzędziem kontroli (mając mieszkanie ode mnie mogę wpływać na Twoje wybory życiowe), sposobem na sprzedawanie własnych lęków (ja nie miałam gdy zostałam z Wami sama), wyrazem niewiary w Ciebie (kupię Ci mieszkanie, bo przecież sama byś sobie nie kupiła). Może oznaczać tysiąc rzeczy, w tym tych, które ładnie wychodzą gdy, paradoksalnie, mieszkania już nie ma, oznaczać zwłaszcza gdy komunikacja jest zaburzona. Tymczasem Ty podjęłaś normalną decyzję życiową. Gdybyś dostała bluzkę, w której Ci nieładnie lub która jest za mała opchnęłabyś lub komuś oddała czy się w niej dalej męczyła? Zatem podjęłaś decyzję, może większego kalibru niż bluzka, ale normalną decyzję życiową, to znaczy taką, której ewentualne negatywne konsekwencje będziesz musiała ponieść Ty, względnie z której korzyści możesz wyciągnąć też Ty. Mieszkanie nie pasowało i niszczyło Wasz związek - a tak zostało sprzedane, pieniądze spożytkowane, małżeństwo uratowane, a i jeszcze cel matki został zachowany - w razie czego i tak masz odremontowane (!) mieszkanie po babci męża (pogratulować męża!) czyli na lodzie nie zostaniesz jako rozwódka - wydaje mi się, że normalna matka powinna się cieszyć.
      Tymczasem nie cieszy się i wpędza Cię w poczucie winy. Dlaczego? Nieprzyzwolenie Twojej matki na Twoje dorastanie? Toksyczne wymaganie wdzięczności za cały włożony trud? Utrata narzędzia kontroli?

      Co do pieniędzy... Wrócę do pytania postawionego na początku. Jeśli jako czternastolatka opiekowałaś się jej niedołężną matką, jeśli spadł na Ciebie jako dziecko ciężar codziennej opieki nad starszą, schorowaną osobą - myślę, że w rozliczeniu możesz sobie te pieniądze zachować.
      • aqua48 Re: Mama ... 24.05.14, 09:30
        danaide napisała:

        > Co do pieniędzy... Wrócę do pytania postawionego na początku. Jeśli jako cztern
        > astolatka opiekowałaś się jej niedołężną matką, jeśli spadł na Ciebie jako dzie
        > cko ciężar codziennej opieki nad starszą, schorowaną osobą - myślę, że w rozlic
        > zeniu możesz sobie te pieniądze zachować.

        To bardzo pokrętne i niewłaściwe usprawiedliwienie. Czternastolatka nie ma obowiązku codziennej opieki nad sparaliżowaną babcia, tym bardziej jeśli żyją dorosłe osoby do takiej opieki zobowiązane (mąż i córka chorej) to po pierwsze. Oczywiście może i powinna w takiej opiece pomagać, ale - tylko pomagać.
        Po drugie nie ma żadnej zasady mówiącej, że darowiznę powinno się odpracować w jakikolwiek sposób..
        • magda1982slask Re: Mama ... 24.05.14, 21:24
          Zostałam prawie( bo mama przyjeżdzała w weekendy) z babcią sama. Dziadek był - ale on ma taki charakter, że niewiele umiał zrobić przy babci, poza tym pracował na 2 etaty. Ja rano szłam do szkoły, potem wracałam i byłam z babcią... To nie było łatwe - ale wielu rzeczy mnie nauczyło - pracowitości, odpowiedzialności. Wiele rzeczy też we mnie zniszczyło - ale nie o to chodzi...
          Bardzo mnie zaciekawiło to co napisałaś...aqua48 - tak mi tłumaczy moja Pani psycholog - ale ja ciągle nie wiem - co musiałby zrobić mój syn, żebym nie chciała go znać...
        • danaide Re: Mama ... 24.05.14, 22:34
          Pokrętne, niewłaściwe... z poziomu mojej aspołeczności trochę nie wiem czemu... Ta dziewczyna jako dziecko pracowała, zajmując się chorą osobą, aby matka mogła zarabiać kasę gdzie indziej. Wydaje mi się sprawiedliwe, że ma prawo do części zysków. Moja matka też uznawała pracę za naczelne zadanie. Zapewnić byt. Najważniejsze. Byt zapewniony. Rodzina pokiereszowana.

          O zadośćuczynieniu za doznaną krzywdę nie wspomnę - wg mnie autorka została sama i być może ta samotność w relacji z matką bardzo jej ciąży.
          • magda1982slask Re: Mama ... 24.05.14, 22:46
            autorka została sam
            > a i być może ta samotność w relacji z matką bardzo jej ciąży.

            Nawet nie wiesz jak bardzo....
            • magda1982slask Re: Mama ... 24.05.14, 22:51
              Wszyscy mi tłumaczą, że mam żyć swoim życiem - nie myśleć o mamie. Ale ja wciąż ją bardzo kocham. Tęsknię i mam nadzieję, że kiedyś przytuli.... Ale słysząc jej słowa, że nie chce żebym przyszła na jej pogrzeb - nie umiem żyć normalnie....
              • magda1982slask Re: Mama ... 25.05.14, 00:10
                Wiersz - jeden z wielu, który moja mama umieściła na forum jednego z portali - taki bardziej powiedziałabym " delikatny"... bo było kilka innych cięższych, teraz skasowanych:
                nie da się zmierzyć tej miłości
                nie da się pojąć jej siły
                nie doszukuj się logiki w niej
                nawet gdy krzyczysz w złości
                a obraz twej twarzy nie jest miły
                nigdy wątpliwości tu nie miej

                chociaż morze łez przez ciebie leję
                a serce pęka wiele już razy
                sił brakuje wytrzymać nie mogą
                od tej miłości nigdy nie zwieję
                chociaż w sercu rany i urazy
                poczekam aż wrócisz z trwogą

                i z otwartymi ramionami
                oplotę cię w radosnych uściskach
                dziękując za to że wróciłaś
                milcząc co złe między nami
                zapomnę o nocnych udrękach
                zapomnę o słowach ktore mówiłaś

                bo zawsze będziesz moją córeczką
                • danaide Re: Mama ... 25.05.14, 00:51
                  A po co je umieszcza? Bo nie potrafi tak po prostu (się) przytulić i wyżywa się w formach zastępczych?
                  Z okazji Dnia Matki życzę Ci, żebyś potrafiła ją zapewnić o swojej miłości i żeby ona Ci uwierzyła.
              • aqua48 Re: Mama ... 25.05.14, 12:23
                magda1982slask napisała:

                > Wszyscy mi tłumaczą, że mam żyć swoim życiem - nie myśleć o mamie. Ale ja wciąż
                > ją bardzo kocham. Tęsknię i mam nadzieję, że kiedyś przytuli.... Ale słysząc j
                > ej słowa, że nie chce żebym przyszła na jej pogrzeb - nie umiem żyć normalnie..

                To dobrze, że kochasz swoją mamę, ale zastanów się poważnie czy kochasz ją taką jaka jest (robiącą awantury, żądającą zwrotu darowanych rzeczy, udającą na forum, że tęskni za córką a w rzeczywistości mówiącą jej słowa niewybaczalne, zostawiającą czternastolatkę z zadaniem nie należącym do niej i obowiązkami ponad jej wiek, odsuwającą od dziadka i nieakceptującą zięcia - czyli manipulatorką potrafiącą wzbudzać u Ciebie straszne poczucie winy), czy taką jaką chciałabyś żeby była? Miłą, troskliwą, przytulającą i wybaczającą? Bo takiej matki nie masz. I zapewne już nie będziesz mieć. Taką matką tylko TY SAMA możesz być dla swojego syna i to powinno być Twoim celem.
              • madi138 Re: Mama ... 30.05.14, 12:01
                musisz zrozumiec i pogodzic sie z faktem, ze tego czego najbardziej od matki oczekujesz nigdy nie dostaniesz. rowniez mialam trudne dziecinstwo i bardzo trudne relacje z matka i wiem co czujesz. latami cierpialam, bo nosilam w sobie wyidealizowany obraz relacji matka-corka, a rzeczywistosc baaardzo od niego odstawala. az doznalam olsnienia. zrozumialam, ze moja matka nigdy nie da mi tego czego potrzebuje (choc nie byly to zadne wygorowane oczekiwania, raczej oczywistosci), bo jest taka a nie inna i ma mnostow problemow z sama soba. zrozmialam, ze musze zaakceptowac ja taka, jaka jest, bo nie jestem w stanie jej zmienic. wtedy poczulam ulge...przestalam oczekiwac i wciaz na nowo przezywac rozczarowania. mam taka, a nie inna matke i choc to niesprawiedliwe, tak po prostu jest. od tej pory nasza relacja sie poprawila. ja nie oczekuje juz od niej rzeczy, ktorych on nie jest w stanie mi dac, a ona nie probuje juz zmieniac mnie. wybaczylam, pogodzilam sie faktami, pilnuje swoich granic w relacji z nia i rzeczywiscie, znalazlam w koncu przestrzen na zajecie sie swoim zyciem. moze jako ci to pomoze...
            • danaide Re: Mama ... 25.05.14, 00:40
              Nie wiem. Podejrzewam. Jak pisałam już na forum - zazwyczaj nie piszę na forum jeśli historia nie dotyka w jakiś sposób mojego doświadczenia.

              Tak jeszcze skoro napisałam Ci o podwójnym wiązaniu to może napiszę o "wzorcu odrzucenia". Twoja matka z Twojego opisu i opinii forumek wygląda na osobę, która ma problem z emocjonalnym przywiązaniem. Nie wiem jak wyglądały jej relacje z matką i ojcem. Z mężem się rozstała. Ciebie zostawiała i odrzucała. Ludzie działający wg wzorca odrzucenia to ludzie, którzy znają odrzucenie, więc jest to dla nich "bezpieczna" sytuacja - znają wzorce postępowania w takiej sytuacji. Jednocześnie dążą do akceptacji. Uzyskują ją, ale bycie akceptowanym nie jest już dla nich oczywiste, nie jest "bezpieczne". Zaczynają więc dążyć do "bezpiecznej" sytuacji prowokując odrzucenie - np. poprzez prowokowanie konfliktów. To w dużym uproszczeniu.

              Wróćmy do sprawy mieszkania. Myślę, że wokół tego mieszkania narosło bardzo wiele niedopowiedzeń, stało się one nośnikiem różnych znaczeń, komunikowanych i nie, oczywistych i nieoczywistych, innych dla Ciebie, innych dla matki, o Twoim mężu nie zapominając. Ona Twój gest sprzedaży może oceniać jako odrzucenie, gest wrogi, skierowany przeciw niej, niewdzięczność, bunt, wybierz co chcesz. A wg mnie Twoja decyzja była zwyczajnie podyktowana względami pragmatycznymi - mąż tam mieszkać nie chce, wynajem to same kłopoty, dla Twojego związku znalazło się lepsze rozwiązanie, a kasa po prostu się przydała. Możesz jej podziękować, że dzięki niej w innym mieszkaniu jest teraz ładnie. To nie jest kpina. Twoja matka wniosła jakąś energię, a Ty ją ukierunkowałaś. Tak, zależało jej na Twoim bezpieczeństwie w razie ewentualnego rozwodu, zwłaszcza że Twój mąż się jej nie podoba, ale jej lęki nie są Twoimi lękami, przeszliście kryzys i na razie wyszliście z niego zwycięsko. Nie sądzę by chodziło jej o kasę. Woła o kasę, bo czuje się odrzucona. To wg mnie.

              Z mojej ulubionej książki o "wychowywaniu" dzieci - granice innym ludziom nakreślamy komunikowaniem własnych potrzeb. Postaraj się wytłumaczyć matce swoje potrzeby.

              Nawet tytuł wątku masz ładny, nieagresywny, nieoceniający tylko sugerujący tym wielokropkiem całkowitą bezradność.
              • danaide Re: Mama ... 25.05.14, 00:49
                Wiesz, chyba jednak muszę polecić Ci książkę "Moje kompetentne dziecko" Jesper Juul. Przyda się do dziecka, ale przeczytaj ją pod kątem nieprawidłowości w relacjach rodzice-dzieci. Juul pisał, że rodzice, którzy dużo z siebie dają mogą mieć tendencję do oczekiwania "zapłaty" i widzieć w dzieciach, które nie spełniają ich oczekiwań niewdzięczników.
              • zuzi.1 Re: Mama ... 25.05.14, 22:55
                W pełni zgadzam się z opiniami Danaide.
                • danaide Re: Mama ... 26.05.14, 11:57
                  O! Zacznę chyba pisać książki, a zuzi będzie je polecać na forach!!! :D
                  • zuzi.1 Re: Mama ... 26.05.14, 23:57
                    No to zacznij pisac Danaide ;-)
    • maracooja Re: Mama ... 25.05.14, 19:28
      Matki nie zmienisz.
      Dała mieszkanie, ty je spieniężyłaś - nic nie musisz oddawać. W Polsce jeszcze pokutuje przeświadczenie, że jak matka jest zwyczajnym przemocowcem, a Twoja taka mi się jawi z twojego opisu, to nic nie szkodzi, dziecko przecierpi ale sobie poradzi. Dzieci w tej sytuacji są POSZKODOWANE. A za szkodę przysługuje odszkodowanie, zadośćuczynienie. To się jeszcze w PL w głowach nie mieści, bo to przecież MATKA, ale zacznie, kwestia czasu.Twoja matka notorycznie naruszała Twoje granice, kazała pracować ponad psychiczne i emocjonalne siły przy opiece nad chorą babcią, kiedy Ty miałaś 14 lat. Byłaś dzieckiem! A teraz problem, czy masz jej coś zwracać? A w życiu!
      To, że podarowała ci mieszkanie - niczego nie zmienia. Jest tylko odbiciem jej własnych materialnych lęków i chorobliwą potrzebą kontrolowania ciebie.
      Naprawdę wiem, co mówię, bo temat matki mam dogłębnie przepracowany i wyszło mi i mojemu rodzeństwu, że jedyny możliwy z nią kontakt, to kontakt zerowy. I to nie jest żaden margines, to pani nauczycielka powszechnie szanowana, pogodna i uśmiechnięta na codzień dla otoczenia.

      • magda1982slask Re: Mama ... 26.05.14, 18:42
        Dziękuję Wam wszystkim bardzo, naprawdę bardzo dużo mi uświadomiłyście. Wiem, że mogłam być lepszą córką, ale chcę mieć też swoje życie - dokonywać swoich wyborów - nawet jeśli są inne, niż Mama sobie wymarzyła... Strasznie boli mnie to - jak ktoś opowiada jaki ma wspaniały kontakt z mamą. A dziś wyjątkowo jest mi źle - bo próbuję po raz 4 dzwonić, żeby złożyć jej życzenia - a ona nie odbiera.... W zeszłym roku wyłączyła telefon....łzy same lecą po policzkach....
        • sorvina Re: Mama ... 26.05.14, 19:18
          Dawno mnie nie było na forum. Przeoczyłam nawet pożegnanie Paris :/ Dziś mam chwilę i postanowiłam zabrać głos w tym wątku.
          Bardzo mi zachowanie mamy autorki przypomina historię, którą przeczytałam na którymś z portali o narcystycznych matkach (lightshouse.org lub portalu Danu Morrigan czy innego, nie pamiętam). Któraś z kobiet opisywała swoją matkę - zaniedbującą ją w młodości, która zaczęła odstawiać wpierw fochy a potem akcję oczerniającą córkę, zakończoną odebraniem córce praw rodzicielskich do dzieci (co udało się odkręcić dopiero po kilku latach, trochę zajęło udowodnienie, że wszystkie zarzuty były wyssane z palca). Narcystyczna matka nie widziała nic niestosownego w zaniedbywaniu córki latami. Oczywiście czasem były pokazowe akcje - jak to ja o Tobie myślę - ale tylko gdy matce się chciało i miała w tym swój interes. Matka zapałała świętym oburzeniem gdy ta córka dorosła i zaczęła nie tylko żyć po swojemu, ale też kwestionować idealny wizerunek rodzicielki. Narcystyczna matka w takim przypadku może dążyć do zdyskredytowania córki, by udowodnić, że to w niej jest problem, a nie w matce. A ten brak empatii i uczuć wyższych, który wcześniej objawiał się obojętnością i przerzucaniem obowiązków ponad siły, może zmienić się w akty okrucieństwa.
          Te telefony z oczernianiem, te wiersze w stylu - jestem taką dobrą matką, nawet gdy ty jesteś taka beznadziejna i podła, to ja ci wybaczę jak tylko wrócisz na kolanach - to też znane mi zagrywki narcystycznym matek. Strasznie podłe, bo niby pokazują, że jej zależy, ona niby przedstawia, że jest gotowa wybaczyć, ale tak naprawdę chodzi o to by żerować na niezaspokojonych potrzebach emocjonalnych córki i jeszcze rozjątrzyć jej rany. To tylko kolejny akt przemocy. Skuteczne, bo zrobiły autorce wodę z mózgu i zastanawia się nad tym czy była dość dobrą córką, zamiast uznać, że nic nie usprawiedliwia pewnych zachowań i ma pełne prawo stawiać granice i dbać o siebie (a nie nieśmiało o to prawo walczyć).

          Danaide napisała wiele świetnych uwag. Warto nie mylić niezaspokojonych potrzeb posiadania kochającej mamy, z miłością i potrzebą kontaktu z toksyczną matką jaką się realnie ma. Ona może czasem udawać kochającą, czasem można zgłupieć - warto wiedzieć, że ona nie kocha realnej córki, ale jakąś jej wymyśloną wizję - osobistą maskotkę, która robi zawsze to co mama chce i nie ma żadnych swoich planów i potrzeb. Realna córka ją drażni, psuje plany i "musi" być za to ukarana. Taka osoba nie jest zdolna do refleksji i głębszych uczuć, jest na to za silnie zaburzona.
          Oczywiście mogę się mylić i coś nadinterpretować po tak krótkim opisie, ale zapaliła mi się lampka i polecam autorce poczytanie o narcystycznych matkach (typu ignorującego) by zweryfikować i zrozumieć o co chodzi i koniecznie własną terapię, by wyleczyć stare rany i uniezależnić się emocjonalnie od matki. I obserwować czy tego oczerniania nie będzie więcej, by w razie czego podjąć odpowiednio wcześnie kroki zapobiegawcze. Ale bez wzmocnienia się psychicznego to nie będzie możliwe, więc zadbanie o siebie w pierwszej kolejności.
          • magda1982slask Re: Mama ... 26.05.14, 20:00
            Te telefony z oczernianiem, te wiersze w stylu - jestem taką dobrą matką, nawet
            > gdy ty jesteś taka beznadziejna i podła, to ja ci wybaczę jak tylko wrócisz na
            > kolanach - to też znane mi zagrywki narcystycznym matek. Strasznie podłe, bo n
            > iby pokazują, że jej zależy, ona niby przedstawia, że jest gotowa wybaczyć, ale
            > tak naprawdę chodzi o to by żerować na niezaspokojonych potrzebach emocjonalny
            > ch córki i jeszcze rozjątrzyć jej rany.

            sorvina - Ujęłaś to w słowa, które mam w sercu. To były listy - nie talefony - telefony były do przedszkola. Sytuacji było wiele...
            Teraz mama ma żal, że mam kontakt z ojcem... Ale im bardziej Go poznaje tym bardziej wiem - że kłamała... Powiedziała mi kiedyś, że nic się nie dołożył do wesela - po kilku latach dowiedziałam się, że spotkał się z nią gdzieś na mieście, żeby dać jej pieniądze.... Tych sytuacji było mnóstwo - potarganie ubrań, które kupiłam sobie i siostrze po pierwszej wypłacie.... Ale to nie o to chodzi. Ciągle myślę, że to wszystko wystarczy, że nie jestem jej córką, że nie warto odbierać telefonu ode mnie....
            Przy ostatniej rozmowie powiedziała mi, że nie chce żebym przyszła na jej pogrzeb....
            • sorvina Re: Mama ... 26.05.14, 20:26
              Jeśli dobrze stoisz z angielskim to polecam Ci ten pakiet www.healfromemotionalabuse.com/sales.php?short=NarcissisticParent
              I marsz na terapię. Doświadczyłaś za dużego kalibru manipulacji psychicznych by się z tego wygrzebać sama. Interpretujesz jej zachowanie, tak jak ona tego chce - jako świadczące o Tobie, twojej wartości jako córka i człowiek. A one świadczą tylko o niej - jej zaburzeniu i podłości z jaką je przejawia. To co mówi nie jest prawdą, nawet może nie być tym co ona naprawdę myśli, mówi to tylko by zabolało Cię jak najmocniej - i Ty się na to łapiesz.
              Jej nie zmienisz, możesz popracować nad sobą, by się nauczyć od niej uniezależnić i przed przemocą z jej strony chronić. Współczuję - taka matka jest jak kłębek drutu kolczastego w sercu, boli przy każdym oddechu, ale można nauczyć się z tym żyć, tak by bolało coraz mniej i mniej. A w dzień matki unikać mediów by cukierkowe obrazki mniej lub bardziej prawdziwej sielanki u innych, nie trafiały w miętkie.
          • danaide Re: Mama ... 26.05.14, 21:55
            Ufff... dobrze Sorvina, że wróciłaś, ja w narcystycznych matkach dobra nie jestem, nie mój typ na szczęście=)
            • zuzi.1 Re: Mama ... 26.05.14, 23:16
              Magda tu masz opis takiej narcystycznej matki:
              krzykopomoc.blox.pl/html
              Mam wrażenie, że wiele opisywanych na forum problemów dotyczy właśnie NARCYSTYCZNYCH ludzi, bo to oni są źli do szpiku kości i problemowi i kompletnie niezrozumiali dla innych. Warto się w tym temacie doedukowac, żeby w miarę szybko wiedziec z kim mamy do czynienia. Takich ludzi jest b. wielu.
              • zuzi.1 Re: Mama ... 26.05.14, 23:21
                forum.gazeta.pl/forum/w,898,147188669,147188669,Jak_sie_chronic_przed_narcystycznymi_ludzmi.html
        • maracooja Re: Mama ... 26.05.14, 19:21
          Przed Tobą jeszcze długa droga - pogodzenia się z sytuacją i odpępowienie się od matki. Bo wciąż jesteś od niej uzależniona psychicznie i wciąż ona Tobą manipuluje.
          Nie płacz, to bez sensu. Postaraj się dojrzeć do sytuacji. W następnym roku zwyczajnie nie dzwoń. Nie proś o jej miłość, bo przede wszystkim uderza w Ciebie. To jej milczenie w telefonie to też manipulacja, bo ona pewnie wie, że żebrzesz ochłapy uczuć i tak Cię karze. To niedopuszczalne. Płaczesz za utraconą miłością matczyną ale wierz mi, że kiedy się pogodzisz ze stratą będzie Ci lepiej w życiu. Jesteśmy dorosłe, musimy być oparciem dla naszych dzieci a nie szukać matki, kótrej emocjonalnie pewnie nigdy nie było. Mówi się - trudno. Tak po prostu bywa. I wierz mi, ludziom zdarzają się gorsze historie.
          Ja pogodziłam się ze swoją sytuacją jakiś czas temu i lżej oddycham. Swojej matce wyprawiłam duchowy pogrzeb. Nie życzę jej śmierci, niemniej dla mnie duchowo dawno umarła.
          • magda1982slask Re: Mama ... 26.05.14, 19:52
            > Bo wciąż jesteś od niej uzależniona psychicznie i wciąż ona Tobą manipuluje.
            Wiem, że tak jest... Bo była niejedna taka sytuacja...
            Tylko - że to tak cholernie boli...
            • maracooja Re: Mama ... 26.05.14, 20:30
              > Tylko - że to tak cholernie boli...

              Od gadania nie przestanie. Dziewczyno, idź na terapię. A Dzień Matki spędź ze swoimi dziećmi i z tego się ciesz, bo masz z czego.
              Terapia, koniecznie.
            • aqua48 Re: Mama ... 26.05.14, 21:40
              magda1982slask napisała:

              > Tylko - że to tak cholernie boli...

              Nie skupiaj się na tym bólu, nie rozpamiętuj żalu i krzywd ani nie wydzwaniaj do matki. Skup się na własnym macierzyństwie, na tym, żeby własnemu dziecku z okazji dnia matki sprawić przyjemność, przytulić i powiedzieć jak je kochasz i jak jest dla Ciebie ważne. Nastaw się na spędzanie tego dnia z nim i stworzenie z nim właściwej więzi, miłości, czułości i troskliwości bo to jest to co na prawdę możesz zrobić, i na co masz realny wpływ.
              Twoja matka karmi się twoim żalem i poczuciem winy, rośnie od tego i przesłania Ci inne cele życiowe. Odetnij ją od tego, a zobaczysz, że skurczy się jak balonik bez powietrza i okaże się, że świat się na niej nie kończy, a Ty sobie świetnie radzisz, bo masz wokół ludzi którzy Cię na prawdę znają, kochają i doceniają.
              • magda1982slask Re: Mama ... 30.05.14, 18:16
                Wiecie co tym razem wymyśliła moja mama... Nie mam słów. Przyjechała dziś do mojego syna do szkoły ( 1 klasa szkoły podstawowej). Na lekcji poprosiła go na korytarz i dała mu prezent. On jej nawet nie poznał... W zeszłym roku - jak był jeszcze w przedszkolu dzwoniła do niego do przedszkola i prosiła do telefonu - do gabinetu Pani Dyrektor. Gdybyśmy jej w jakiś sposób utrudniali kontakt z wnukiem, nie dopuszczali go do niej. Ale wręcz przeciwnie - jak jadę do dziadka, do niej to biorę go ze sobą. Ma nasz adres, telefon - po co to robi? Chce z naszej rodziny zrobić wariatów, a z syna pośmiewisko? Jestem nauczycielem i zdaję sobie sprawę z tego jakie dyskusje będą w pokoju nauczycielskim.... Zadzwoniłam do niej po południu z zastrzeżonego numeru (bo ode mnie by nie odebrała) i zapytałam co chce tym osiągnąć - odpowiedziała, że mam zadzwonić jak zmądrzeję, przerwała mi i wyłączyła się. Potem próbowałam dzwonić na stacjonarny, żeby porozmawiać z dziadkiem (który z nią mieszka) - po kilku sygnałach wyłączyła telefon.... Rozmawiałam po kilku minutach z siostrą i dowiedziałam się, że do matki jej męża też wysyła listy do pracy z tekstami, ze ma niewychowane dzieci, bo jeden syn mieszka z kobietą bez ślubu, a drugi (mąż mojej siostry) jest furiatem.... Okazało się, że mój szwagier też z nią nie rozmawia i nie chce do niej jeździć....
                • marsylvik Re: Mama ... 30.05.14, 21:52
                  A ja mam pytanie: co na to Twoje dziecko? Co o tym sądzi? Pytało Ciebie, opowiadało coś o tym zdarzeniu?
                  • aqua48 Re: Mama ... 30.05.14, 22:08
                    Ja mam inne pytanie - dlaczego szkoła pozwala na wchodzenie w trakcie lekcji i wywoływanie ucznia na korytarz z takiego błahego powodu? Twoja mama sądząc po tych akcjach, które opisujesz zapewne nie jest całkiem zdrowa psychicznie. Ja bym nie pozwoliła na nachodzenie dziecka przez nią w szkole.
                • maracooja Re: Mama ... 31.05.14, 00:13
                  Ale co chcesz osiągnąć kolejnym opisem chorego postępowania matki?
                  Forum to nie gabinet terapeutyczny, gdzie powinnaś skierować swoje kroki, żeby nauczyć się prawidłowej reakcji na nienormalne postępowanie matki i zapobieganie temu w przeszłości. Próbując wygadać się na forum i szukając pocieszenia nie posuwasz ani na krok w kierunku wyjścia z tego.
                  • magda1982slask Re: Mama ... 01.06.14, 18:04
                    Póki co nie mam możliwości pójścia do mojej Pani psycholog. Dlatego muszę się wygadać i posłuchać czy tylko ja tak krytycznie postrzegam postępowanie mamy....
                    • zuzi.1 Re: Mama ... 01.06.14, 23:16
                      Magda idź się skonsultuj z KILKOMA DOBRYMI psychologami od zaburzeń osobowosci, Twoja mama na bank nie jest w pełni zdrowa psychicznie. Wówczas będzie Ci łatwiej to zrozumiec i przetrwac i się jakoś w tej trudnej sytuacji odnalezc. Szukaj fachowej pomocy, bo masz mocno zaburzoną mamę.
                      • magda1982slask Re: Mama ... 13.06.14, 09:26
                        Na razie co mogłam to zrobiłam. Byłam w szkole u syna i poprosiłam o nie umożliwianie kontaktu mamie z moim synem. Do dziadka zadzwoniłam i powiedziałam, ze jeśli chce się ze mną skontaktować to ma zadzwonić. Ja już nie zamierzam tam jeździć - dopóki mama się nie uspokoi. odcinam się od tego wszystkiego i czekam na powrót mojej pani psycholog - bo ciągle jest chora...Dziękuję Wam za słowa zrozumienia i pomoc...
                        • aqua48 Re: Mama ... 13.06.14, 10:21
                          magda1982slask napisała:

                          > Na razie co mogłam to zrobiłam. Byłam w szkole u syna i poprosiłam o nie umożli
                          > wianie kontaktu mamie z moim synem.

                          Porozmawiaj poważnie z synem, wytłumacz mu, że babcia jest chora i dlatego się dziwnie zachowuje, po prostu sama nie wie co robi, a leczyć się nie chce. I że dla jego dobra oraz bezpieczeństwa powinien koniecznie prosić o pomoc kogoś dorosłego jeśli będzie chciała rozmawiać tylko z nim samym lub gdzieś go wyciągać, bo niewykluczone, że takie sytuacje mogą się jeszcze zdarzyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka