Psychiczna bezsilność.

07.08.14, 22:41
Mój partner stosuję wobec mnie przemoc emocjonalną i ekonomiczną. Doszłam do momentu, w którym wiem, że muszę i chcę odejść. Ale jak to zrobić? Nie chodzi o pieniądze, ale o psychikę. Czuję się jak sparaliżowany człowiek, wiem, że mam ręce i nogi a nie umiem nimi ruszyć! Psychicznie jestem bezsilna. Boję się go. Boję się jego gniewu, boję się jego zemsty. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Będzie próbował, zwalić winę na mnie, wzbudzić we mnie poczucie winy. Boję się, że to mnie złamie.
Mam jakieś wsparcie w rodzinie ale to raczej wirtualne, wszyscy mieszkają daleko. Nie mam nikogo tu na miejscu. I nie każcie iść do psychologa, wiem, że to by pomogła, ale chwilowo jest nie realne. Jak się wzmocnić psychicznie, jak się nie dać. Poradźcie coś.
    • zuzi.1 Re: Psychiczna bezsilność. 07.08.14, 23:19
      Odpowiedz sobie na pytanie, czy do konca swojego lub jego zycia chcesz byc osoba psychicznie tlamszona ? I jaki jest sens tego, aby mu dalej na takie zachowania pozwalac? Nie chcesz byc wolna i szczrsliwa? Wolisz byc poniewierana dalej? Czego konkretnie sie boisz z jego strony? Co on moze Ci konkretnego zrobic, jak Ty mozesz sie bronic lub temu zapobiec?Szukaj organizacji kobiecych pomagajacych osobom doswiadczajacym przemocy, tam Cie pokieruja dalej? I czytaj ksiazki nt. mechanizmow przemocy, wowczas latwiej Ci sie bedxie wyrwac z przemocowego kregu.
    • pade Re: Psychiczna bezsilność. 07.08.14, 23:56
      Lęk przed zmianą, dużą zmianą w Twoim przypadku, jest całkowicie naturalny. To on Cię paraliżuje.
      Bądź odważna, czyli działaj pomimo lęku. Zaplanuj wszystko na kartce, w jaki sposób odejdziesz, dokąd pójdziesz. Opracuj sobie strategie na różne ewentualności. Będziesz wtedy przygotowana a więc mocniejsza.
      Polecam gorąco ksiązkę Nie bój się bać.

      > dzie próbował, zwalić winę na mnie, wzbudzić we mnie poczucie winy.
      Robisz mu krzywdę odejściem? Czy on Tobie przemocą? Kto powinien miec poczucie winy?
      Boję się, ż
      > e to mnie złamie.
      Wiesz, tak naprawdę paraliżuje Cię lęk, gdy myślisz o tym jak ON zareaguje, co ON zrobi, jak ON się poczuje. Tylko, że TY nie wiesz co on zrobi. Przewidujesz.
      Spróbuj myśleć jak Ci będzie gdy będziesz bez niego, wolna, decydująca o sobie.
      Nie dołuj się, nie pognębiaj, walcz o siebie!
    • amb25 Re: Psychiczna bezsilność. 08.08.14, 07:11
      A masz mozliwosc szybkiego wyprowadzenia sie?
      Jesli tak to wyprowadz sie jak najszybciej, stawisz czolo strachowi i okaze sie, ze to wszystko az tak straszne nie jest jak sobie to wyobrazasz.
      Im dluzej bedziesz zwlekac, tym trudniej bedzie ci sie uwolnic od strachu, bo bedziesz sie katowac wyobrazeniem tego jak to bedzie strasznie kiedy odejdziesz. Manipulajc tak wlasnie dziala, ze to ty czujesz sie winna.
      A jestes winna? Jesli nie to czegos sie boisz? Badz silna.
      Jesli zagrozenie jest fizyczne to tutaj na forum dziewczycny na pewno poradza Ci gdzie mozesz sie zglosic po pomoc. Ja, niestety, nie meiszkam w Polsce.
    • wujtowa Re: Psychiczna bezsilność. 08.08.14, 11:31
      Jakbym wam napisała, co on mi zrobił i powiedział przez te 10 lat które jesteśmy razem to byście się w głowę pukali i nie wierzyli własnym oczom/uszom. Wiem, że jestem ofiarą przemocy, chociaż czasami daję sobie wmówić że jestem wszystkiemu winna. Chce być wolna i szczęśliwa, bardzo chcę! I naprawdę dużo z tego co się dzieje rozumiem i jestem tego świadoma, przeczytałam już kilka książek na ten temat. Ale czytać o tym "zrywie" a wykonać go, to dwie różne sprawy. Boję się, że będzie mnie zasypywał oskarżającymi smsami, mailami, że będzie w sądzie walka o dziecko.
      Czuję się słaba :(
      • mamrot3 Re: Psychiczna bezsilność. 08.08.14, 13:57
        wujtowa napisał(a):

        > Czuję się słaba :(
        Jeśli tylko zaczniesz działać pomimo lęku, znajdziesz siłę.
      • magumagu Re: Psychiczna bezsilność. 11.08.14, 15:39
        Droga wujtowa.
        To wszystko o czym piszesz może się wydarzyć. Musisz być na to przygotowana. Musisz myśleć w perspektywą, że to chwilowe, a potem będziesz już wolna. Musisz mieć jakiś plan, chociaż pewnie w Twojej sytuacji żyjesz z dnia na dzień.
        Dobrze, żebyś jednak skorzystała z pomocy z zewnątrz - napisz dlaczego jest to niemożliwe? Czy boisz się, że on się dowie i będzie jeszcze gorzej? Czy nie masz na to pieniędzy? Jest wiele instytucji, które pomogą Ci za darmo - dobrze, gdybyś przerwała to, co się dzieje np. wyprowadzką, są np. domy dla ofiar przemocy, gdzie mogłabyś zamieszkać do czasu rozwiązania sprawy.
        Pomyśl o dowodach i świadkach tej przemocy - pośrednich (np. na świadka możesz pozwać koleżankę, której się zwierzałaś) albo bezpośrednich (nagrania, obdukcje, itp.). Nie bój się mówić ludziom o tym, co się dzieje, Tobie pomoże to poukładać sobie w głowie.
    • yna777 Re: Psychiczna bezsilność. 08.08.14, 16:18
      Po pierwsze zastanów się czy naprawdę boisz się jego i tego co on może ci zrobić. Piszesz o przemocy psychicznej i ekonomicznej, czyli nie pobije cię, dzieci raczej też nie odbierze, przynajmniej w Polsce. Czyli co tak naprawdę może ci zrobić?

      Psychicznie jesteś bezsilna i rozumiem to uczucie bardzo dobrze, ale czy na pewno boisz się jego? A może to bardziej strach przed tym, że teraz odjedziesz i nie poradzisz sobie, czym tylko udowodnisz sobie i jemu, że miał rację, że jesteś niewiele warta? Albo okaże się, że miał rację i problem był w tobie i rozwaliłaś rodzinę swoimi żalami o przemoc, której nie było.
      Ten strach cię nie opuści zbyt szybko i musisz go niejako zaakceptować. Gdyby gdzieś po drodze nie wywołano go i wątpliwości w twoją ocenę sytuacji, w tym, że jesteś warta lepszego traktowania, nie tkwiłabyś w tym związku 10 lat.
      A może to strach przed samotnością, tym, że będziesz sama i też na przykład będziesz musiała patrzeć jak on z kolei układa sobie szczęśliwie życie. Że dzieci będą jednak miały tobie to za złe, będą uważały, że to ty jesteś winna rozpadu rodziny i jak do tego dodać, że pewnie ich standard życia po odejściu się pogorszy, to strach przed tym, że pozbawiłaś ich jakichś możliwości. To też jest coś co musisz wkalkulować jako swoją potencjalną przyszłość.

      I dopiero kiedy zaakceptujesz taką też niezbyt dobrą dla siebie przyszłość jako coś co może się zdarzyć, zaplanujesz i podejmiesz na początku choć kilka kroków, żeby tak nie było, ale odnoszących się nie odejścia bezpośrednio, ale zminimalizowania jego skutków najpierw (np. rozszerzenie kręgu przyjaciół), to poczujesz, że jesteś mniej bezsilna i może dasz radę odejść, jeżeli już taką decyzję podjęłaś.
    • edw-ina Re: Psychiczna bezsilność. 11.08.14, 11:13
      skorzystaj koniecznie
      feminoteka.pl/aktualnosci/telefon-interwencyjny-dla-kobiet-doswiadczajacych-przemocy/
    • izabelski Re: Psychiczna bezsilność. 11.08.14, 22:34
      zapukaj na to forum:
      forum.gazeta.pl/forum/f,24028,Przemoc_w_rodzinie.html
      • 9basia29 Re: Psychiczna bezsilność. 12.08.14, 12:13
        Również uważam się w jakimś stopniu za ofiarę przemocy. I napiszę więcej: miałam możliwość uciec,byłam niezależna finansowo,mieszkaniowo,ale z toksycznego związku ciężko się wyrwać...to takie szpony,które Cię trzymają. Do tej pory mam wyrzuty sumienia,że odeszłam, ze względu na dziecko,które teraz ma 3 lata i wiem,że za ojcem tęskni. Rozstałam się 1,5 roku temu, a mimo to jak przyjeżdżam do dziecka to chciał mieć obiad (pozwalalam mu przebywać w moim mieszkaniu), po obiedzie odpoczywał do wieczora. Na spacer nie wychodził z synem,bo nie lubi, najlepiej puścić dziecku bajki. Ostatnio przestał w ogóle przyjeżdżać, bo on tak nie chce być weekendowym tatusiem,tylko chce być nim cały czas i ja będę się dziecku tłumaczyć dlaczego postanowiłam odejść. W trakcie wspólnego mieszkania pił codziennie drineczki,na następny dzień nie mając siły zająć się niczym. Dodatkowo ma m jeszcze jeden niebezpieczny nałóg...nigdy nie widział ile zrobiłam,tylko czego nie zrobiłam,ciągle mnie krytykował za syf w domu,a sam będąc pedantem mało co robił,bo to nie jego dom....wyzwiska,przeklęństwa pod moim adresem i mojej rodziny to tez oczywiscie sie zdarzało nie raz,po alkoholu agresja jeszcze większa,aż się dziwię, że nie oberwałam... Mega manipulant,który potrafi wyprowadzić mnie z równowagi nawet na odległość pisząc,ze życzy mojej mamie szybkiego zgonu...były tez normalne chwile,jak mieszkał i jak tylko przyjeżdżam,ale ogólnie jestem znerwicowana,nigdy nie wiem co wymyśli,co zrobi,co napisze...nigdy nikomu nic nie powiedzialam, po prostu kazalam sie wyprowadzać,dajac możliwość widzenia sie z synkiem kiedy praktycznie chce. Mial pretensje,ze nie moze sie z nim widziec w tygodniu...ja mu mowie mozesz,tylko zabierz go do siebie,ale on na to,ze nie ma obiadu dla niego musialby sie przygotować,wiec woli u mnie,ale u mnie jest moja matka,ktora pilnuje dziecka,jak ja jestem w pracy...wiec pretensje,ze pracuje i nie moze sie z synem widziec,nie docieralo do niego,ze moze,ze ja wyjdę z synkiem i moga gdzieś pojechac i potem go przywiezie a ja zejdę....za dużo roboty dla niego...dlugo by pisać,ciezki charakter,toksyczny związek,z którego trudno sie uwolnić nawet jak oprawcy nie ma w poblizu
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Psychiczna bezsilność. 12.08.14, 23:20
      Pewnie jest Pani słaba. Gdyby tak nie było, mając świadomość co sie dzieje w Pani związku, odeszłaby Pani. Ale na tę słabość pracuje także i to, że patrzy Pani na siebie oczami swojego partnera. To najbardziej Panią osłabia. Nad tym trzeba pracować. Powinna Pani nauczyć się ufać sobie i uznać za wartość to co Pani przeżywa i odczuwa. Na tym się opierać. Powierzania władzy nad sobie innym zaczyna się od uznania ich opinii na swój temat. To należy zmienic na początek. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • wujtowa Re: Psychiczna bezsilność. 14.08.14, 22:28
      Dziękuję wszystkim za odpowiedź, wasze zdania są dla mnie bardzo cenne.
      Ostatnio jak się na mnie "zdenerwował" kazał mi się wyprowadzić, zabrać starsze dziecko które jest moje, a zostawić młodsze, które jest wspólne i się wyprowadzić. Mieszkanie jest wynajęte na niego i jak twierdzi nie mam tu żadnych praw. A ja jestem z tych głupich co nie lubią się kłócić i uważają, że dom to nie poligon, tu się nie walczy. A żeby on wziął pod uwagę moje zdanie muszę to sobie wywalczyć!!! Traktuje mnie jak ojciec dziecko, jak się źle zachowam na krzyczy na mnie, ukarze a potem przytuli jak zrozumiem swoje złe zachowanie. Czuję coraz większą złość na samą siebie, na to że jestem bierna i taka bezradna.
      Mieszkam za granicą język znam słabo. Zgłosiłam się już do organizacji pomagającej kobietom w mojej sytuacji, ale jeszcze nie wiedzą co mogą dla mnie zrobić. Czekam
      • izabelski Re: Psychiczna bezsilność. 16.08.14, 00:02
        w jakim kraju mieszkasz?
        • wujtowa Re: Psychiczna bezsilność. 16.08.14, 20:02
          w Anglii
          • izabelski Re: Psychiczna bezsilność. 16.08.14, 20:03
            ja tez, w Londynie :)
            a ty gdzie mieszkasz?
Pełna wersja