Depresja???

19.11.14, 17:10
Dzień dobry, mam poważny problem. Jestem matką 9 miesięcznego dziecka. Od jakiegoś miesiąca nie radzę sobie sama z sobą. Do tego mam strasznie aktywne dziecko i byle czym się nie zajmie. Nawet nie mogę się za przeproszeniem wysr.... Ciągle płacze jak zostawię ją samą. A do tego ja nie wytrzymuje psychicznie. Wstyd przyznać ale mam dość tego dziecka. Jestem beznadziejną matką bo nawet z własnym dzieckiem nie daje sobie rady. Jestem strasznie nerwowa że mam ochotę tylko rzucać wszystkim. Odreagowuje to płaczem. Pije melise nie pomaga wogóle. Co mam brać? Karmię piersią. Mam dość każdego dnia. POMOCY!!!
    • aqua48 Re: Depresja??? 19.11.14, 18:18
      Każda matka przez to przechodzi. Musisz zacząć wychodzić z domu. Sama, bez dziecka. Przynajmniej raz w tygodniu na trzy godziny. Iść do fryzjera, pogadać do koleżanki, na zakupy czegoś tylko i wyłącznie dla siebie. Albo choćby na kawę i ciacho. Czy ojciec dziecka się nim zajmuje? Pomaga Ci w domu? Macie jeszcze kogoś do pomocy, kto zostałby z dzieckiem na te dwie-trzy godziny raz na jakiś czas?
      • 71tosia Re: Depresja??? 19.11.14, 18:35
        pilnie poprosic kogos o pomoc przy dziecku -mama, tesciowa, maz? Musisz sie pozadnie wyspac. Prawdopodbnie permanentny brak snu daje o sobie znac.
      • danaide Re: Depresja??? 19.11.14, 18:50
        Nie każda. A te, które przechodzą robią dobrą minę do złej gry. Dlatego te, które to przechodzą czują się jak "złe matki".

        Marteczka, napisz coś szerzej, o sobie, o sytuacji rodzinnej. Choćby tyle, jak wygląda Twoja sieć wsparcia, facet, rodzeństwo, rodzice, teściowie, dzieciate koleżanki. Może nawet takie, które mają nieco starsze dzieci i większy dystans.

        Pomyśl jak wygląda Twoje wyobrażenie o macierzyństwie i skonfrontuj je z rzeczywistością. Mam wrażenie, że jesteś jedną z tych osób, które będąc matką nie mają już żadnej przestrzeni dla siebie. Ani to mądre ani zdrowe. Jeśli w miejscu Twojego zamieszkania nie ma jakich klubów dla mam, grup "rozwojowych" w tym temacie, to poszukaj w sieci - dobrze wpisać swoje własne zdanie od serca, a wywali Cię na stosowne forum;)

        Brać leki psychotropowe karmiąc możesz, oczywiście nie każde i nie w każdej dawce, poszukaj mądrego psychiatry na cito! Naprawdę szkoda marnować czas na zżerające negatywne emocje. Jeśli nie chcesz mimo wszystko psychotropów: magnez + olej lniany lub omegę w innej postaci - działanie antydepresyjne, nie wiem czy udowodnione, ale czasem i placebo pomaga. Swoje emocje widzisz jak w lusterku w emocjach dziecka. Uspokoisz siebie, uspokoi się i dziecko.

        Macierzyństwo trzeba też rozwalić logistycznie. Jeśli przez większość dnia jesteś sama z dzieckiem, stwórz np. dla swojego dziecka bezpieczną przestrzeń - np. w kojcu - gdzie przez chwilę możesz ją zostawić same, np. gdy idziesz do toalety. Pracując w kuchni możesz posadzić dziecko na specjalnym krzesełku i dać mu do zabawy coś czego zazwyczaj nie dostaje (specjalną na tę okazję zabawkę trzymaną w kuchni albo jakieś bezpieczne kuchenne akcesoria).

        A płacz dziecka - jest płacz wynikający z niezaspokojonych potrzeb jak i płacz - kontrolne wołanie noszeniaka - przez tysiące lat byliśmy koczownikami i dzieci płakały, żeby plemię nie poszło bez niego. Naucz się odróżniać ten płacz. Ja do malucha cały czas mówiłam: Idę do pokoju po okulary albo Idę do kuchni po herbatę - i działało. A jak raz zapomniałam powiedzieć i wyszłam - ryk.

        Dodam, że wysr... w samotności mogę od momentu, gdy moje własne dziecko poczuło taką samą potrzebę i zrozumiało moją. Cztery plus? Wcześniej drzwi do łazienki były permanentnie otwarte do tego stopnia, że mając kiedyś gości prawie zapomniałam o ich zamknięciu. Ale nadal przylatuje do mnie sikać dla towarzystwa. Jak faceci... Podobnie z kąpielą - długo kapałam się leżąc w wannie, a moje dziecko stało sobie obok i przelewało coś nad wanną do znudzenia. To jest ciężki czas, ale kiedyś minie. I jeśli zauważysz minimalne oznaki samodzielności u takiego 18miesięczniaka, zajął się sam zabawką, wycofujesz się raczkiem. W ten sposób dziecko uczy się bawić samemu. Za parę lat pomoże Ci to ograniczyć dziecięce: Nudzę się!.
        • marteczka19880 Re: Depresja??? 19.11.14, 22:53
          Wiem ze dziecko napewno rozumie to co ja mowie ale nawet nie da sie odlozyc do lozeczka. Ma mnostwo zabawek nawet takich ktorych nie widziala a jednak sie nie chce bawic. Tlunacze jej i tak to nic nie daje. Placze jak wyjde i koniec.
          Nie mam faceta. Poprosilam o pomoc mame, mieszkam z nia. Pomaga jak moze i zawsze wie wszystko lepiej niz ja i po swojemu chce wychowac dziecko.
          • oksytocyna1 Re: Depresja??? 20.11.14, 01:03
            Oczekujesz od dziecka miesięcy 9, że będzie się samo bawiło zabawkami, w samotności? Zapomnij. Niestety, małe dziecko to trochę taka pijawka... Powiem więcej. Jak zacznie chodzić, to stanie się jeszcze bardziej aktywne... Dużo bardziej. Pocieszyłam?:-) Czas się z tym pogodzić.
            Myślę, że sporo Twoich nerwów bierze się z tego, że mieszkasz z mamą, która "po swojemu chce wychowywać dziecko". Jak bym miała wychowywać córkę z moją matką, to bym chyba zwariowała.
      • marteczka19880 Re: Depresja??? 19.11.14, 22:23
        Od chlopaka odeszlam jak dzidzia miala 2 tyg. Poprosilam wtedy o pomoc mame i tu moj najgorszy blad bo nie pozwala mi wychowac corki tak jak ja chce. Ciagle robi po swojemu i mnie krytykuje stad ciagle klotnie.
        • danaide Re: Depresja??? 20.11.14, 01:14
          Jeśli uważasz, że błędem jest prosić o pomoc matkę, jakie masz inne opcje? Gdzie mieszkać, za co żyć?

          Matka jaką opisujesz jest przydatna, ale tak jak pisze acqa - dwie-trzy godziny dziennie, wychodzisz, czego oczy nie widzą tego sercu nie żal - bo rozumiem, że dziecku krzywdy nie robi, tylko wie lepiej - przez 2-3 godziny niech sobie wie lepiej, a Ty w tym czasie zajmij się sobą poza domem. Spróbuj się wyciszyć, a dziecko w tym wieku to najlepiej przytulić. Przytulenie jest dobre na wszystko. Oczywiście w wygodnej pozycji;)

          Kompletnie nie wiem gdzie Cię skierować, forum nie pomoże Ci wystarczająco. Na Twoje macierzyństwo nakłada się Twoje dzieciństwo z matką, nie wiem czy toksyczną, ale zdanie o dziecku: chciałaś to masz, jasno dla mnie pokazuje, że jesteś w tym sama. Przydałaby Ci się wiedza książkowa, ale też wsparcie realnych ludzi. Czasem mam wrażenie, że ekipa gotowa do pomocy samotnym matkom w trybie pilnym jest tylko w domach samotnej matki:( Skąd jesteś? W przybliżeniu do 100 000 mieszkańców?
          • danaide Re: Depresja??? 20.11.14, 01:17
            Przypomniało mi się - jest coś takiego jak Ośrodki Interwencji Kryzysowej - telefon znajdziesz, możesz też zadzwonić na policję i niech Cię przekierują. Są MOPS-y, może coś się w nich znajdzie. Są fundacje i organizacje pozarządowe, są kluby mam. Choć nie wszędzie. Nie, nie ma jednej pomocy systemowej w razie kryzysu. Albo ja nie znam.
    • edw-ina Re: Depresja??? 19.11.14, 18:47
      Nie wiem, czy cię to pocieszy, ale większość mam to przechodzi. Po kolei:
      - kup magnez z potasem. nie jakieś reklamowane brednie, nie plusze, tylko coś porządnego, co poleci ci lekarz i koniecznie właśnie z potasem, bo na 90 proc. brakuje ci mikroelementów po karmieniu piersią i nieustannym przemęczeniu.
      - ustal z mężem rozsądny podział obowiązków, abyś czuła, że nie jesteś pozostawiona sama sobie i mogła odetchnąć;
      - w ramach tego podziału obowiązków pamiętaj, byś choć raz w tygodniu mogła się naprawdę wyspać, tak solidnie. Organizm, w tym również mózg, w którym zachodzą wszelkie procesy biochemiczne musi mieć możliwość zregenerowania się;
      - spotykaj się z ludźmi, wychodź z domu. Możesz zapisać się z dzieckiem na jakieś stałe zajęcia (np. na jogę) lub po prostu wpadać w jakieś przyjazne maluchom miejsce;

      Jeśli to nie pomoże, to skontaktuj się z lekarzem. Powodzenia. Dodam ci, że choć teraz trudno ci w to uwierzyć, ale ten etap niedługo minie.
      • marteczka19880 Re: Depresja??? 19.11.14, 22:19
        Dziękuje za informacje niestety nie mam na kogo liczyć, tylko na mame. Ktora swoja droga ciagle wypomina mi ze to ja powinnam sie zajmowac dzieckiem bo w koncu chcialam to mam.
        • aqua48 Re: Depresja??? 19.11.14, 22:50
          W czym pomaga ci mama? Może zamiast się z nią kłócić na temat wychowania dziecka po prostu raz na jakiś czas zostaw ją z nim (choćby w wózku na spacerze) i wyjdź. Złap oddech. Odpocznij. Prześpij się. A ojciec dziecka ma z nim w ogóle jakiś kontakt? Interesuje się?
          • marteczka19880 Re: Depresja??? 20.11.14, 00:51
            Raz na 3 miesiace przyjdzie, jak mu sie przypomnie,ze ma dziecko. Zadnego kontaktu ze mna nie utrzymuje nawet SMS, a juz nie wspomne o dziecku. :(
            • aqua48 Re: Depresja??? 20.11.14, 13:14
              marteczka19880 napisał(a):

              > Raz na 3 miesiace przyjdzie, jak mu sie przypomnie,ze ma dziecko. Zadnego konta
              > ktu ze mna nie utrzymuje nawet SMS, a juz nie wspomne o dziecku. :(

              A na dziecko płaci? Obarcz go sama jakimiś obowiązkami. Nie czekaj na inicjowanie kontaktu z jego strony.
            • edw-ina Re: Depresja??? 20.11.14, 21:31
              Czy ojciec dziecka płaci regularnie alimenty? Macie te kwestie uregulowane? Wiesz, że skoro nie wnosi osobistej opieki, to te alimenty powinny być wyższe i jest to jak najbardziej argument dla sądu?
              Odnośnie innych kwestii: na podstawie kilku zdań trudno jest mi ocenić, czy twoje dziecko jest nieodkładalne, ponieważ np. przechodzi skok rozwojowy, ząbkuje, jest tzw. high need baby, czy może w ten sposób reaguje na twoje samopoczucie. Dzieci, nawet tak małe, bardzo dużo emocji odbierają, a jeśli te emocje je przerastają, to tym bardziej potrzebują mamy, bo w końcu mama jest dla takiego berbecia ostateczną i najważniejszą opoką. Jeśli jesteś zestresowana, a karmisz piersią, to dodatkowo dziecko dostaje twoją adrenalinę, z którą jego organizm sobie nie radzi. Dlatego im bardziej nerwowa będziesz ty, tym bardziej nerwowe i "trudne" dziecko.
              Naprawdę rozumiem co to znaczy nie mieć kwadransa dla siebie i wiem, jak w pewnej chwili człowiek może się zafiksować na tej potrzebie. Spróbuj nosić córkę w chuście. Bliskość ciała, zapach mamy, nieustanne kołysanie - to wszystko sprawia, że dziecko się uspokaja, wycisza. A dodatkowo ty masz wolne ręce. Dla mnie to było błogosławieństwo. Mogłam zrobić sobie kanapkę i coś do picia i byłam dzięki temu najszczęśliwsza na świecie :)
              Odnośnie mamy - niestety jesteś w takiej sytuacji, że musisz się dostosować do jej reguł. Wiem, że ty jesteś matką i ty chcesz wychować swoje dziecko według własnych zasad, ale twoja mama wychowała ciebie i zdaje się, że nie zrobiła tego źle, więc może jednak coś na ten temat też wie ;) Z pewnością również przeżywa twoją sytuację i może nie wie, jak dobrze to wyrazić. Tak jak i ty nie wiesz, jak to dobrze wyrazić.
              Tak, jak napisałam ci w pierwszym poście - zażywaj magnez z potasem i staraj się spać, kiedy tylko możesz. Kiedy ustabilizuje ci się biochemia w organizmie, to spojrzysz na sytuację w nieco jaśniejszy sposób. I trzymaj się dziewczyno.
    • amb25 Re: Depresja??? 20.11.14, 06:24
      Wydaje mi sie, ze jestes rozcarowana swoja sytuacja rodzinna i dlatego tak odbierasz dziecko. Sprobuj spojrzec na siebie jego oczami, moze to ci troche pomoze. Idz do psychiatry, bo rzeczywiscie mzoesz miec depresje. On ci poradzi co robic, aczkolwiek problemow, ktore leza u podstaw depresji nie rozwiaze za ciebie.
      A czy dziecko uspokaja sie kiedy jestes na dworze? Moze na placu zabaw albo na spacerze spotkasz druga mame z ktora bedziesz mogla pogadac, a dziecko na dworze bedzie spokojniejsze. Z dzieckiem mozna isc na spacer, do centrum handlowego, na silownie, prawie wszedzie, pomimo deszczu i sneigu i zrobi mu to b.dobrze i tobie tez bo wyrwiesz sie z domu.
      Moj maly tez zachowywal sie tak jak twoj. Dopoki lezalam kolo niego (spal) to cisza, a jak tylko wstalam i przekroczylam prog pokoju zeby wyjsc do drugiego to zaczynal wyc. Chyba mial jakas fotokomorke wmontowana :) .Teraz sie z tego smieje, ale to bylo b. uciazliwe. Na spacerach odkad nauczyl sie stac trzeba go bylo nosic na rekach bo dziecko bylo ciekawe swiata, ale jak z nim biegalam (on w wozku a ja za wozkiem) to byl wniebowziety i zasypial. Do kibelka moglam isc sama jak mial kilka lat dopiero, a przy kapieli tez asystowal. Moja znajoma nie przespala nocy do ok. 7 roku zycia dziecka, bo dopiero wtedy skonczyly sie dziecku kolki. Ona to miala przerabane... bo maz mial tira i jezdzil zeby ich utrzymac.... Ale dala rade i ty tez dasz. Kobiety sa silne.
      Nie dajesz sobie z dzieckiem rady, bo jestes zalamana, to bledne kolo.
      Jak poczujesz sie lepiej, to bedziesz sobie lepiej dawala rade. Ale musisz postarac sie zmienic podejscie do zycia i do dziecka i do siebie i nie przejmowac sie gadaniami matki, choc to pewnie trudne. Raczej dziekuj jej za pomoc, moze to ja uspokoi, bo bedzie wiedziala, ze doceniasz jej pomoc. On na pewno chcialaby dla ciebie jak najlepiej, a tu sie okazuje ze nie masz ksiecia z bajki i jest zawiedziona, ze nie mogla cie ochornic przed przeciwnosciami zycia.
      Nie wiem jak masz zmienic podejscie do zycia, bo kazdy jest inny. Ale na pewno jakis sposob znajdziesz, tylko to wymaga ogromnego wysilku...
      Zapytaj lekarz czy mozesz pic melise karmiac piersia i czy dziecko zdrowe bo duzo placze.
    • vilez Re: Depresja??? 20.11.14, 09:48
      Współczuję sytuacji życiowej. W takich warunkach musi być trudno. Każdemu byłoby trudno.

      Moim zdaniem najważniejsze jest, byś sobie uświadomiła właśnie powyższe- w jakich warunkach się znalazłaś. I do tych warunków dopasowywała resztę.
      A jesteś w takiej sytuacji, że:
      1. nie jesteś na swoim terenie- wprowadziłaś sie do mamy wraz z dzieckiem, zabierając jej należy jej spokój,
      2. sprawiasz komuś spory kłopot- mama pomaga w wychowywaniu, zapewne też finansowo.

      Musisz zrozumieć, że to nie mama powina się dostosowywać do Ciebie, ale Ty do mamy. I taką powinnaś moim zdaniem objąć strategię. Nie jesteście bowiem na jednych warunkach- mama nie musi Tobie pomagać- nawet jeśli tego tak nie określa i chętnie pomaga.
      Powinnaś wziać odpowiedzialność także i za to- że sie jej zwaliłaś na głowę i sprawiłaś kłopot. Jesteś już dorosła, niech Twoja mama nie ma dwójki dzieci, czyli Ciebie i Twoje dziecka, ale pomaga OSOBE DOROSŁEJ z dzieckiem.
      Na Twoim miejscu nie walczyłabym z mamą o metody wychowawcze czy opiekuńcze. Dopóki dziecku nie dzieje się ewidentna krzywda, to wykazałabym na Twoim miejscu większą ugodowość, czyli przyznała mamie prawo do pouczania Cię, ergo: próbowałabym przyjąć jej optykę wychowawczą. Ostatecznie nasze mmay dawały rady wychować dzieci. Bowiem w tych warunkach nie masz za bardzo pola do stawiania mamie wymagań- żeby patrzyła na wszystko Twoimi oczyma.
      Oczywiście, możesz próbować w spokoju dogadywać się z mamą i ją przekonywać do Twoich koncepcji wychowawczych, ale tylko w trybie dobrej: pokojowej i nienerwowej rozmowy.

      Słowa Twojej mamy, że "masz, co chciałaś" mówią, że mama chce, byś wzięła odpowiedzialność życiową. Byś reagowała dorośle na swoją rolę matki i siebie jako osoby, która potrafi unieść konsekwencje swoich działań. Nie jesteś już dzieckiem, które może coś ciepnąć coś w kąt, bo "nie ma siły". Tutaj nie ma pola na takie zachowania.
      Możesz natomiast zwierzyć się mamie, ze jest Ci trudno psychicznie i fizycznie to wszystko ogarnąć. Ale nie w trybie złości, zwłaszcza na nią czy na na coś, co wynika ze wspólnego mieszkania. Gdyby się udała taka rozmowa, to możesz się dowiedzieć, że i mamie jest trudno, i np. ledwo ciągnie psychicznie i fizycznie z tym balastem. Czy próbujesz zrozumieć mamę? Rozmawiałaś kiedyś z nią o tym, jak jest JEJ ciężko w tej sytuacji? Bo z pewnością jest ciężko patrzeć na to, jak córka została sama z dzieckiem, w średniej (eufemistycznie mówiąc) sytuacji życiowej, a jej wnuczka bez ojca, ciężko jest być kimś, kto ma wziąć współodpowiedzialność za takie coś. Mama może nosić w sobie żal za to, że wybrałaś takiego a nie innego partnera, że tak pokierowałas swoim życiem, i ma prawo do takich emocji. Może spróbuj z nią w taki sposób porozmawiać: że jest Ci przykro, iż ją postawiłaś w takiej sytuacji, że zdajesz sobie sprawę z kłopotu, jakim jesteście z córką, i czy jest coś, co mogłybyście wspólnie ustalić, by wszystkim było łatwiej?
      I jeszcze raz powtarzam: tu nie ma pola walki o to, jak wychowywać dziecko. Bo albo bierzesz od mamy pomoc i idziesz na kompromis (conajmniej, bo raczej- na ustępstwo), albo robisz po swojemu, ale sama ponosisz koszty tego.

      To jest dla Ciebie trudna lekcja przyspieszonego dojrzewania, niestety.
      Natomiast warto poszukać grupy wsparcia. Jakieś inne młode mamy, z którymi mogłabyś pogadać "jak równy z równym"? No i warto iść do psychiatry po ewentualne antydepresanty.
      • vilez Re: Depresja??? 20.11.14, 09:54
        Jeszscze jdno. Musisz bardzo uwazać, by na mamę nie projektować swoich frustracji. Bo taka pokusa zapewne istnieje. "Wszystko byłoby dobrze, gdyby oan się nie wtrącała". Otóż, nadal nie byłoby dobrze, a mama nei ejst winna temu, ze tak to się wszystko układa. Człowiek szuka łatwego celu, na którzy można zrzucić emocje i "obwinić" za trudności sytuacji. Musisz sobie uświadomić, ze to SAMA SYTUACJA jest trudna. Reszta jest skutkiem. Mam zachowuje się tak, jak sie zachowuje, bo znalażła się - za Twoją przyczyną- w takiej a nie innej sytuacji. Jak to zrozumiesz, wówczas będzie Ci łatwiej się dogadać z mamą.
        • sebalda Re: Depresja??? 20.11.14, 15:17
          Przepraszam z góry, że będę niedelikatna, ale jeśli zakładasz, że 9-miesięczne dziecko Cię rozumie i że powinno się samo bawić zabawkami, a nie płakać, jak wychodzisz, to może faktycznie Twoja mama ma rację, zwracając Ci uwagę. No kurcze, takie małe dziecko ma jedną najważniejszą potrzebę - bliskość matki i żadne tłumaczenia mu w tym wieku nie pomogą. Może zamiast się nakręcać, przeczytaj coś o etapach rozwojowych dziecka, bo jesteś gotowa przypisywać swojemu jakieś nadzwyczajnie złe cechy, a tak nie jest.
          Dziecko musisz nosić, nauczyć się robić różne rzeczy z nim na rękach, póki samo nie nauczy się chodzić, a to już naprawdę niedługo, da się wytrzymać. Mój syn tak miał, odkładany do łóżka nieodmiennie się darł. A na rękach od razu się uspokajał. Z dzieckiem na ręku można robić różne rzeczy, można też wsadzić je w chustę i wyjść na świat, spotykać się z ludźmi, nie trzeba się zamykać w czterech ścianach i rozpamiętywać swojego nieszczęścia. No i wytłumaczyć mamie, że musisz czasami wyjść sama, na godzinę, dwie, nie przejmować się, że ona ma inne poglądy na wychowanie. Może napisz, jakie ma, a okaże się, że nie są takie złe.
          • mozambique Re: Depresja??? 20.11.14, 15:23
            , w koncu jednak nasze matki urodzily dzieci ( zwykle nie jedno ) i jakso te dzieci wyżyły wiec moze nie wszystti ich poglądy są staroświeckie

            akurat jedna rada mojej matki , taka rodem z prlu uratowała zdrowie psychiczne i spokój mój i malucha te półtora roku temu

            a u niespelna roczniaka etap "mama zawsze w zasiegu wzroku" jest oczywisty i jeszcze troche potrwa , potem beda inne etapy "wszystko sam" " ja chce inaczej" i tak dlaej
    • molly_wither Re: Depresja??? 20.11.14, 20:49
      Moze pomoze Ci myslenie,ze to niedlugo minie, ze dzieci szybko rosna i nim sie obejrzysz zaczniesz tesknic za tymi latami,kiedy dziecko bylo z Toba, bylo od Ciebei zalezne i moglas sie w kazdej chwili przytulac, do znudzenia... Ja nie moge....Mysl wiecej o potrzebach dziecka niz wlasnych.Przyjdzie czas,kiedy bedziesz mogla myslec przede wszystkim o sobie.Ale na wszystko trzeba poczekac:)
    • nowy99 Re: Depresja??? 20.11.14, 22:08
      W zasadzie przeszłam w wieku 25 lat sytuację identyczną: nadpobudliwe, ruchliwe dziecko, decyzja o rozstaniu się z facetem, zaraz po urodzeniu, zamieszkanie z rodzicami, na ich garnuszku. I do tego jeszcze końcówka dziennych studiów: pisanie pracy mgr. A, do tego jeszcze jechałam na pieluszkach tetrowych, bo pampersy były wtedy drogie i mama zdecydowała, że będą tylko na noc, bo "to takie szkodliwe dla dziecka"... Jazda na całego, do tego matka leczyłassię na depresję, ja musiałam opuścić miasto studiów, przyjaciół. I zostałam totalnie sama z tym wszystkim. Brak kasy, totalne uzależnienie od pomocy przy dziecku, niemożliwość zostawienia go w domu i wyjścia, no bo przecież mam dziecko itd.
      I o ile temat zamkeszkiwania z matką szybko, bo w niecały rok się sam rozwiązał (ojciec dziecka poprosił o próbę zejścia się na nowo) o tyle problem ruchliwego terrorysty trwał długo, w zasadzie pewne elementy pozostały do dziś, a kawaler ma prawie 18-tkę.
      Z tymi dziećmi z dynamitem w d... To jest tak: albo sobie go wychowasz i się nie dasz (zdecydowanie tę opcję polecam), albo problem oswipoisz i uczynisz niezbędnym, stałym elementem Twojej rzeczywistości. Za takie dziecko bierze się tak: ze stoickim spokojem tłumaczysz mu co i jak i robisz to, co uważasz. Ale musisz też dać mu dużo czułości w innych momentach. W wychowaniu ruchliwca niezbędny jest spokój, spokój i spokój, bowiem musisz mu wyciszać emocje. Jeśli tego nie opanujesz, to z czasem będzie coraz ciężej.
      Uważam, że najgorsze pierwsze dwa lata, potem będzie z górki, ale od początku poświęcaj mu dużo czasu na wszczepienie rutynowych czynności, to się chłopakowi przyda, bo później już mu nie wszczepisz niczego.

      I to prawda, że nie każda matka przechodzi przez to samo.
      Mam dwójkę: pierwszy mnie zmęczył potwornie, do dziś męczy, drugie to anioł, jakaś nagroda za tamto macierzyństwo: ugodowe, pomocne, ambitne, obowiązkowe, jeśli tak w ogóle można oceniać małego 5-latka.

      Tak więc masz ten trudniejszy egzemplarz i z tym musisz się pogodzić i nauczyć wychodzić na swoje, nie jego. Pamiętaj:)
      • sebalda Re: Depresja??? 21.11.14, 10:54
        Dziecko płaczące bez matki w okresie niemowlęcym wcale nie musi wyrosnąć na "ruchliwca". Mój syn płakał do czasu, kiedy nie zaczął chodzić, czyli do roku. Gdy zdobyl część niezależności, przestał tak łapczywie potrzebować mojej nieustannej obecności, a właściwie nie tylko obecności, ale noszenia na rękach. Był jeszcze przez jakiś czas trochę wczepiony we mnie, ale nie było już akcji ryku, gdy mnie tracił z oczu. Ogólnie dzięki temu, że go jednak na tych rękach stale nosiłam, był mniej nerwowy. Bo dziecko pozostawione ryczące w łóżeczku: niech się wyryczy, niech nie szantażuje płaczem, wyrasta właśnie na bardziej nerwowe i lękliwe, co wcale nie jest dziwne, bo takie dziecko przeżywa bardzo silne przykre emocje, gdy czuje się porzucone.
        Oczywiście są dzieci z wrodzoną ruchliwością, nadpobudliwe, wtedy trzeba naprawdę więcej poświęcić w ich wychowaniu. Ale 9-miesięczne niemowlę potrzebujące stale noszenia na rękach naprawdę nie jest niczym dziwnym i źle rokującym. Wiem, bo miałam taki egzemplarz, a wyrósł dość szybko na fantastyczne dziecko, a potem młodzieńca:) Czas szybko mija, niewykluczone, że jak dziecko zacznie chodzić, sytuacja się poprawi. Trzeba w to wierzyć i póki co dawać dziecku jak najwięcej miłości i ciepła. Wiem, że to trudne, jak się jest zmęczonym, ale warto!
    • lilith76 Re: Depresja??? 21.11.14, 15:35
      Mnóstwo matek przechodzi przez to samo. Uczucie zmęczenia, nerwowość, poczucie bycia kiepską matką, a czasem nawet niechęć do własnego dziecka. Z własnym dzieckiem czasem najtrudniej dać sobie radę, bo w grę wchodzą silne emocje.
      Masz trudniej. Wychowujesz dziecko bez ojca, z trudnym wsparciem własnej matki.
      Ja też wychowuję dziecko prawie sama (ojciec z doskoku). Wiem jak to jest, gdy dziecko jest w każdym momencie pobytu w domu - nawet asystuje przy sikaniu, gotowaniu. Taki zroślak :)

      Dla, wątpliwego teraz, pocieszenia im dziecko starsze tym trochę łatwiej. Choć wchodzą nowe kłopoty :)
      Dostałaś tu mnóstwo fajnych rad, więc nie będę ich powtarzać.

      Jeden pomysł przyszedł mi do głowy - na gazecie jest mnóstwo for rówieśniczych typu "urodzeni w lutym 2014". Poszukaj forum rówieśników twojego dziecka - tam będziesz mogła popisać z matkami, które mają malucha na tym samym etapie i sama zobaczysz, że twoje nie jest jedyne i inne także padają na twarz.
    • radola1 Re: Depresja??? 21.11.14, 21:16
      Nie jest jak mi sie wydaje pocieszeniem dla ciebie to że "każda matka przez to przechodz"i albo że" to minie". Tak samo jak każdy /no prawie/ uczeń 3 klasy liceum nie wierzy że matura jest łatwa i "do przejścia". Musi sam to przeżyć. Wiele kobiet mających partnerów miej lub bardziej pomocnych jest również czasami wykończona i ma wszystkiego dość. Jeżeli ty jesteś zależna od mamy to niestety za dużo jej nie "popodskakujesz" bo tylko nakręcisz spiralę kłótni i pretensji. Możesz tylko, tak jak mówi tu kila osób, wychodzić z domu sama na 2-3 godziny żeby odreagować. Dziecko ok. 9 miesiąca zaczyna mieć tzw lęk separacyjny, zwyczajnie boi się, że już nigdy nie wrócisz nawet jak wchodzisz do ubikacji. Ono nie ma poczucia czasu. 5 sekund czy 5 minut bez mamy boli tak samo. Bardzo dobrą w tym wieku jest zabawa w chowanego, gdy dziecko np nakrywa główkę pieluszką i za chwile ją ściąga lub mama chowa się za drzwiami i za chwilkę woła "a ku ku" Córeczka zrozumie że jak coś znika, to nie jest to na zawsze, że mama znika ale wróci. Denerwować się na dziecko nie ma sensu lepiej to zrozumieć.
      Rozumiem że uwagi twojej mamy jeszcze bardziej wpędzają cię w poczucie winy. Nikt nie lubi słuchać takich tekstów "masz co chciałaś" chociaż jest to częściowo gorzka prawda. Na pewno nie chciałaś samotnie wychowywać dziecka u mamy w domu, nie chciałaś takiego zakończenia związku z jego ojcem. Musisz podjąć konkretne działania aby się od niej uniezależnić /zadbaj o alimenty na dziecko jeżeli są podstawy to i na ciebie, z czasem zacznij szukać pracy/ wtedy wasze stosunki się poprawią.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Depresja??? 23.11.14, 06:57
      To nie wygląda na depresję, choć pewne uczucia i zachowania, które się pojawiają, są dla depresji charakterystyczne. Np: zniechęcenie, rozdrażnienie, poczucie własnej beznadziejności, czasem agresja, niechęć do codzienności.
      Wydaje się, że to raczej przeżycia i stan emocjonalny związany z posiadaniem dziecka w określonych, niełatwych warunkach. Obciążałabym za niego nie tylko dziecko, którego potrzeby wobec Pani są charakterystyczne dla jego wieku, ale całość życiowej sytuacji .
      Niedawne jednak rozstanie z ojcem dziecka, zależność od mamy, konfliktowe obszary z nią.
      Samotne macierzyństwo jest trudniejsze, trzeba je zaliczyć do grupy ryzyka emocjonalnego.
      Jeśli ojciec dziecka jest na tyle odpowiedzialny, ze może się bezpiecznie nim zajmować, warto doprowadzić do takiej sytuacji i regularnie zapewnić dziecku z nim kontakt. Bez względu na to, ze nie jesteście już parą, on jest ojcem i nie powinno mu się pozwalać na uchylanie się od tej roli. Dla Pani może być to naturalne odciążenie teraz i na przyszłość. Agnieszka Iwaszkiewicz



      • danaide Re: Depresja??? 23.11.14, 23:08
        Po raz kolejny jestem bezradna wobec rad dla samotnej matki. Samotna matka, jako ta która wie gdzie iść po pomoc. Samotna matka, która nie powinna się babrać, tylko wziąć w garść. (przywołuję te, które sama otrzymałam). Tym razem samotna matka, która powinna zwrócić się do ojca dziecka, pomimo, że ten przecież nawalił.

        Większym wsparciem bywają kobiety. Niestety, nie wszystkie. Okazuje się, że własne matki, babki, niedzieciate koleżanki nie stają na wysokości zadania.
        Warto poszukać jednak własnego "kręgu kobiet".
Pełna wersja