Dodaj do ulubionych

jak postepowac z synem?

23.11.14, 13:46
kompletnie sobie nie radzimy z mezem z 19-letniem synem. od razu tytulem wstepu- my z mezem raczej swiadomie wychowywujemy dzieci. ja mam wyksztalcenie pedagogicze, mnostwo przeczytanych ksiazek o wychowaniu i niestety kompletna porazka:( syn nie byl nigdy jakis problematyczny, uczyl sie srednio, byl jednak zawsze egocentryczny, nieempatyczny. teraz jest do granic wytrzymalosci wredny i chamski wobec nas. chyba bylismy i jestesmy dla niego "za dobrzy", czyli tacy jacy powinni byc rodzice - wspierajacy, wyrozumiali, empatyczni. zawsze wyciagamy reke itp. slowem staramy sie az za bardzo. nie potrafimy byc wredni, odplacac pieknym za nadobne, bo nie powinno sie, bo chcemy miec szczesliwa, dobra rodzine. niestety syn nas kompletnie nie szanuje:( potrafi zachowayac sie zupelnie bez jakichkolwiek zasad - klac, obrazac nas. my niestety nie wyciagamy konsekwencji, bo jakie wobec 19 latkta? i to jest najwiekszy problem. bic go przeciez nie bedziemy, pieniadze zarabia obecnie sam. nie ma czym zagrozic:( pomijam to ze wstyd mi przed sasiadami, bo syn jak sie go o cos normalnie poprosi, zeby cos zrobil np.( nie robi w domu NIC) to zaczal sie drzec na cala moc, przeklinac. kopac i walic w piesciami w drzwi. obrazac mnie jaka jestem najgorasza matka. na co wogole nie zasluzylam niczym, bo jestem niestety/stety typowa matka-polka. zajmuje sie kompleksowa obsuga rodziny. pasuje nam z mezaem taki uklad. maz tez sie stara wszystko dla rodziny jak najlepiej. zawsze synowi idziemy na reke we wszystkim np maz zawozimy gdzie potrzebuje jak nie ma autobusu. ja wstaje specjalnie o 6 rano przygotowac mu jedzenie, ciepla herbate do pracy i mnostwo innych takich drobnych codziennych rzyczy. nie mamy z tym problemu z mezem, bo uwazymy ze w rodzinie nalezy sie wspierac, pomagac sobie. syn jednak tego nie ceni, nie szanuje. mozna powiedziec ma nas za frajerow, na ktorych zawsze moze liczyc. syn jest berdzo towarzyski i wobec obcych jest cudownie mily. jjak odwiedzi mnie kolezanka to usmiech, uprzejmosc.ma wiele wyrozumialosci dla obcych, nawet jak sa podli. tylko nas rodzicow traktuje chamsko i bez szacunku. boli tym bardziej, ze jak pisalam zawsze bylismy i nadal sie staramy byc dobrymi rodzicami. wg niego jestesmy najgorszymi. jak zapowiedzialam, ze za to zachowanie nie bede wstawac szykowac mu jedzenia i nie dam mu tez pieniedzy na jedzenie (do tej pory dostawal) bo skoro pali (my nie palimy i nigdy nie palilismy) to ja nie bede mu dawac pieniedzy, z ktorych on finansuje uzywki. no i polecial stek wyzwisk w moja strone, kopanie w drzwi etc. darl sie tak, ze mlodsze dziecko sie az rozplakalo od sily tej agresji. czuje sie bezsilna. dodam, ze zawsze staram sie rozmawiac, pytac to tylko odburkuje chamsko, nigdy nie ma ochoty i potrzyby z nami rozmawiac, choc jestesmy na to otwarci, zachecamy, wrecz robimy wyrzuty, ze sie odcina od nas. tylko jak cos potrzebuje sie odzywa. zadnych tzw. rozmow o zyciu z nim nie ma szans przeprowadzic. wrecz sie szczyci tym, ze go wogole nie znamy, nic o niim nie wiemy. mowie, ze przykro nam, ze to on sie od nas odsuwa, ze nie daje szans sie poznac. on tego nie chce, ale zarzuty ida w nasza strone. mam wrazenie, ze ostatnie 18 lat dmuchalam w przekluty balonik. tyle staran, zeby bylo dobrze, swiadomie, idealnie. a wszszlo jak na najgorszej melinie:( gdzie sie dzieci nisczczy, olewa, obraza. jestesmy z mezem bezsilni i zalamani:(
Obserwuj wątek
    • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 13:50
      Troll?
      • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 14:19
        czytam to forum od dawna i z tej bezsilnosci zalozylam konto i opisalam swoja sytuacje. jak zobaczylam nick verdana to sie ucieszylam, ze cos madrego moze sie dowiem, bo czuje sie bezsilna. aleczy to co ja opisuje jest tak niewiaragodne, ze uwazasz mnie za trolla????? to tez jest dla mnie jakas informacja zwrotna, ze jestem w wiekszym bagnie niz do tej pory sadzilam. opisalam jak umialam najlepiej ogolnie jak wyglada nasze zycie z synem. i wygladam przaz to na trolla? tak sie nie dzieje w rodzinach? to niemozliwe, zeby cos takiego wyszlo prz tylu staraniach? my z mezem tez nie potrafimy w to uwierzyc jak to sie stalo:( a napisalam tutaj, bo czest wdze tu wiele bardzo madrych, doglebnych analiz. a ja sie czuje z tym sama i brak mi innej perspektywy, niz wlasna.

        vilez:)
        tetaz jest wlasnie tak zle, bo syn odkad jest w jego mniemaniu dorosly, skonczyl 18 lat i zarabia czuje sie bezkarny. czuje sie tez bezkarny, bo tak naprawde nigdy nie stosowalismy jak byl maly zadnach kar. uwazalismy to za cos zlego i tez nie bylo jakos takiej potrzeby.
        jak mo mowimy ma sie wyprowadzic i nie zatruwac nam zycie, to jeszcze bardziej sie drze, ze jaki i gdzie i za co, bo wiadomo dorosle zycie kosztuje, a on zarabia niewiele. w dodatku jest to okres przejsciowy, bo ma zamiar w przyszlym roku dalej sie uczyc, wiec tak szybko i latwo sie go nie pozbedziemy niestety:(

        to ze sobie nie zyczymy byc tak traktowani ma gdzies. co mi z tego, ze mowie, ze nie zycze sobie tego o tego, a jak sie nie podoba to droga wolna. wtedy slyszy : uzyj choc raz swojego glupiego mozgu, ja sobie tez nie zycze tego i tego. gdze sie mam wyprowadzic? myslisz ty czasem? na moje nie zycze sobie, zebys mnie obrazal slysze dalsze podobne inwektywy.
        no i co byscie zrobily? przaciez go nie pobije. raz w nerwach go trzepnelam, to mi oddal. nie bede sie bic z wiekszym i silniejszym ode mnie:( zreszto to juz by byo dno i 5 merow mulu:( wole sie wycofac rakie i nie doprawadzac do dalszej eskalacji agresi. i tak jestem juz tak roztrzesiona, ze biore leki uspokajajace. tyle mi chociaz pomaga.
        • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 15:17
          Uważam Cię za trolla, bo piszesz o swoim wykształceniu, a miejscami piszesz jak osoba wykształcona, a miejscami jak ktoś, kto pisać nie potrafi i nie zna znaczenia podstawowych słów. Także opis syna jest niespójny - jest chamski tylko wobec Was, wobec gości uprzejmy, ale wstydzisz się wobec sąsiadów. ?
          Chłopak, albo zarabia tyle, aby czuć sie niezależny, albo zarabia grosze i wtedy fakt zarabiania nie jest szczególnie istotny - dlaczego miałoby to wpływać na jego zachowanie, skoro sam widzi, ze mu pieniędzy nie starcza?
          18-19 latek jak rozumiem jest po maturze. Poprzedni rok był zatem stresujący. Ale o tym nie ma ani słowa, jest tylko o zarabianiu pieniędzy.
          Nigdy dziecka nie bijesz, ale raz w nerwach trzepnęłaś. Mam wrażenie, ze nie da sie "trzepnąć" dorosłego mężczyzny, jeśli nie ma się odruchu bicia dzieci.
          • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 16:49
            verdana napisała:

            > Uważam Cię za trolla, bo piszesz o swoim wykształceniu, a miejscami piszesz jak
            > osoba wykształcona, a miejscami jak ktoś, kto pisać nie potrafi i nie zna znac
            > zenia podstawowych słów.

            jakich slow nie rozumiem?


            Także opis syna jest niespójny - jest chamski tylko wo
            > bec Was, wobec gości uprzejmy, ale wstydzisz się wobec sąsiadów. ?

            bo sasiedzi nie sa goscmi, tylko slysza co sie dzieje u nas w domu. szczegolnie jak okno na osciez otwarte.
            > Chłopak, albo zarabia tyle, aby czuć sie niezależny, albo zarabia grosze i wte
            > dy fakt zarabiania nie jest szczególnie istotny - dlaczego miałoby to wpływać n
            > a jego zachowanie, skoro sam widzi, ze mu pieniędzy nie starcza?

            czy zarabial czy nie tez sie tak zachowywal. na jego potrzeby mu wystarcza.

            > 18-19 latek jak rozumiem jest po maturze. Poprzedni rok był zatem stresujący. A
            > le o tym nie ma ani słowa, jest tylko o zarabianiu pieniędzy.

            a jakie to ma znaczenie? owszem jest po maturze, ale nikt sie z tego powodu nie stresowal. on sam juz najmniej. teraz zarabia, wiec opisuje jak sytuacja wyglada na dzis.

            > Nigdy dziecka nie bijesz, ale raz w nerwach trzepnęłaś. Mam wrażenie, ze nie da
            > sie "trzepnąć" dorosłego mężczyzny, jeśli nie ma się odruchu bicia dzieci

            w nerwach jak cie ktos obraza mozna trzepnac kazdego
            • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 16:54
              Pierwszy z brzegu przykład "syn nie był problematyczny".
              Jesli w Waszym domu można w nerwach trzepnąć każdego to słabo to odpowiada wizji cudownych, empatycznych, idealnych rodziców. I słabo odpowiada wizji, że jesteś pedagogiem. Nie mówię, że pedagog w nerwach nie leje osoby, która mu sie narazi, ale zazwyczaj wie, ze nie jest to zachowanie akceptowane społecznie.
              • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 17:08
                nie jestem pedagogiem. mialam pedagogike na studiach. nikt nikogo nie trzepie. nie uwazam, ze to normalne. i raz jeden nie wytrzymalam. wszystko.
                • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 17:14
                  " ja mam wyksztalcenie pedagogicze".
                  Oj, kłamczuszek z Ciebie, kłamczuszek.
                  • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 18:54
                    verdana napisała:

                    > " ja mam wyksztalcenie pedagogicze".
                    > Oj, kłamczuszek z Ciebie, kłamczuszek.

                    tak mam wyksztalcenie pedagogicze, czyli z przygotowaniem pedagogicznym,ale nie jestem pedagogiem.
                    • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 19:56
                      To nie jest "wykształcenie pedagogiczne", o czym doskonale wiesz. To jest specjalizacja pedagogiczna, na której niczego o wychowaniu dzieci nie uczą.
                      • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:05
                        verdana napisała:

                        > To nie jest "wykształcenie pedagogiczne", o czym doskonale wiesz.

                        nie, nie wiem, ale niech ci bedzie. zreszta napisalam to dla kontekstu tylko, a nie ze jestem ekspertem.
                        • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:11
                          I dlatego sądze, że Twoja historyjka jest wymyślona, albo zafałszowana.
                          Albo tak też wychowywałaś syna, mówiąc mu wiele rzeczy "dla kontekstu", a on ma kontekstu dosyć.
                          • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:14
                            a ja sadze, ze lubisz czepiac sie slowek, wiec koncze "rozmowe" z toba, bo widze jaki masz cel.
                            • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:16
                              Celem jest pokazanie Ci - i tym, którzy udzielają Ci rad- ze mama, która kłamie, która uważa, ze uderzenie kogoś w złości to normalne, nie jest ta idealna mamusią z Twojej opowieści. A więc zwyczajnie nie piszesz nam prawdy.
                              • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:22
                                ....................................................................................
        • vilez Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 15:49
          To nie zależy od kar, moim zdaniem. Dobrze, że nie stosowaliście kar. Teraz nalezy wdrożyc żelazną konsekwencję. Niżej Iziula dobrze to opisała. Jednym frontem z mężem. Ale przedtem ostrzeżenie: będzie tak a tak. I wykonać.

          A choroba wchodzi w grę?
          • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 16:22
            To nie jest dobra rada. Nie dlatego, że nie zadziała, tylko dlatego, że po raz kolejny mamy absolutnie idealnych, troskliwych rodziców, którzy pył dziecku spod nóg ścierają, nie uznają kar (czasem trzepną, ale to nieistotne). I wstrętnego, egoistycznego, wyrodnego potomka, który zalet żadnych nie posiada.
            I ja w to po prostu nie wierzę. Dlatego uważam, że nie należy niczego radzić, bo naprawdę nie znamy przyczyn zachowania syna i możemy komuś cholernie zaszkodzić.
            • vilez Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 16:59
              Masz rację. Wzięłam za dobre prezentację chłopaka i sytuacji. A może tak nie być.
        • miedzymorze Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 22:29
          Jak na osobę wykształconą, która przeczytała mnóstwo książek, to twoje posty są baaaardzo chaotyczne i niespójne ;/
          Syn jest w swoim mniemaniu dorosły, więc matkopolkować mu najwyższa pora przestać. Niech zadba o swoje posiłki, pranie, pokój. Może syn dostaje piany (nie żebym pochwalała kopanie i niszczenie) bo nadal traktujecie go jak dziecko ?
          pozdr,
          mi
    • vilez Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 13:57
      O rety! :-(

      To, że jakiś młodzian wchodzi dość późno w okres buntu, się zdarza. Podobnie było u nas ze starszym synem, zaczał dość późno (tak ok.18), ale bardziej spektakularnie, bo i wiek daje takie możliwości, dlatego teraz jestem 'szczęślliwsza", gdy młodszy 16-latek pokazuje rózki, bo wydaje mi się, ze młodszego łatwiej jest ogarnąć.
      Ale mój starszy nigdy nie wyzywał na nas, nie wykłócał się ordynarnie, nie był ani wredny ani chamski. Ot, po prostu imprezował niewąsko i miał fazę "na samodzielność" ;), ale nic z takiego repertuaru, jak opisujesz.

      Na Waszym miejscu absolutnie bym się nie zgadzała na takie traktowanie Was i kogokolwiek zresztą! Nie wolno!
      Jjesli nic na niego nie działa: żadne rozmowy czy inne behawioralne zagrania, to- skoro jest samodzielny finansowo- dążyłabym do jego wyprowadzki. Rozmowa z kategorycznym zapowiedzeniem i konsekwentne działanie.

      No chyba, ze to jakas choroba lub np. wynik brania używek (dopalacze np. wzmagają agresję). Ale także wtedy do terapii go nie zmusisz. Jest już dorosły.
      • mamrot3 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 14:16
        vilez napisała:

        > skoro jest samodzielny finansowo- dążyłabym do jego wyprowadzki. Rozmowa z k
        > ategorycznym zapowiedzeniem i konsekwentne działanie.
        Uważam, że to zbyt radykalne działanie. Z żelazną konsekwencją cofnęłabym wszelkie funkcje usługowe, zapowiedziawszy dobitnie, że czuje się obrażana, a tego sobie nie życzę. Zamilkłabym, dopuszczając jedynie rozmowy na tematy organizacyjne, a i to dotyczące jedynie poważnych kwestii.
        • vilez Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 15:45
          Napisałam to w odniesieniu do agresji: bluzgi, obelgi. Nie wyobrażam sobei być z kims takim pod jednym dachem, jeśli nie muszę go utrzymywać.
    • iziula1 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 14:46
      Skoro syn jest niezależny finansowo kolejny krok to całkowita niezależność od was, rodziców.
      Koniec ze śniadaniami, odwożeniem do i z , koniec prania, prasowania itp.
      Nawet w hotelach za wykonane , płatne usługi WYMAGA się szacunku.
      Chcesz koniecznie być dobra matką ale dla kogo? Chyba dla siebie, dla poprawy własnego samopoczucia grasz rolę matki idealnej, wyrozumiałej, z cierpieniem znoszącej upokorzenia - bo taki obraz wyłania mi się z twego postu.
      Nie wiem dlaczego nie wymagasz sama do siebie szacunku ?
      Syn na Ciebie krzyczy - nie rozmawiasz z nim póki nie nauczy się normalnej konwersacji.
      Syn ma 19 lat i jak rozumiem jest osoba pełnosprawną - wszystkie czynności wokół siebie powinien wykonywac SAM. Nie rozumiem idei tych sniadań i ciepłych herbat o 6 rano.
      Syn pracuję - niech dokłada się do utrzymania mieszkania ale nie na zasadzie płaci a ty pierzesz mu skarpety.

      I najważniejsze - ty i mąż ustalacie zasady panujące w waszym domu. Przekazujecie je synowi, czyli mieszkasz u nas, masz do dyspozycji pokój, tv, energie elektryczną, wodę, kuchnie , półke w lodówce ale : zmywasz po sobie, sprzatasz po sobie, wanne myjesz SAM po sobie.
      Jeśli synowi powyższe zasady nie odpowiadają ma 1-2 miesiące na znalezienie stancji.
      I konsekwencja i spokój.

      Wasz syn tak przywykł do tego co dostaje z dobrej woli rodziców że uznał to za tak naturalne ,że wręcz ŻĄDA tego jako normę.
    • to-wlasnie-ja Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 17:19
      Kiedy to agresywne zachowanie się aż tak ujawniło? Piszesz, że syn zdał maturę, dlaczego nie podjął dalszej nauki? Praca była jego pomysłem? Jakie ma zainteresowania?
      Ma przyjaciół? Dziewczynę? Czy w ostatnich miesiącach stało sie cos , co mogłoby spowodować takie nawarstwienie agresji? Czy syn Was wini o coś konkretnego? Ma powody? Jak traktuje rodzeństwo?
      • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 19:00
        odkad wszedl w okres dojrzewania, wiec ladnych pare lat. raz jest tylko niemily, raz super chamski. znanych mi powodow brak. nic sie nie wydarzylo.kolegow mnostwo, dziewczyny nie ma. po prostu ten typ tak ma. praca byla tylko jego pomyslem, bo uczyc mu sie chwilowo nie chce plus brak pomyslu na to, co dalej. stosunek do rodzenstwa obojetny. doslownie, czyli potrafi nawet dzien dobry nie powiedziec. po prostu powietrze.
        • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 19:16
          uzywki, narkotyki?
          • miacasa Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 19:37
            mogą być też zaburzenia osobowości, zaczynają manifestować się ok.20. roku życia - najczęściej u młodych mężczyzn
          • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:09
            na imprezach z pewnoscia alkohol, moze marihuana tez. nie wiem, bo nie widuje go pod wplywem. ale wredny i chamski jest na trzezwo.
            • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:10
              Nie widujesz? To kiedy on wraca do domu?
              • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:16
                najczesciej u kogos spi albo wraca nad ranem, kiedy ja spie.
                • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:18
                  I jako troskliwa matka nie wstałaś ani razu, aby zobaczyć czy ten koszmarny, psychopatyczny syn, który sprawia same problemy jest trzeźwy czy pijany.
                  • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:24
                    ...............................................................................
            • iziula1 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:16
              Napięcie seksualne ???

              Czy w okresach spokoju nawiązujesz jakąs więź z synem?
              Czy potraficie jeszcze rozmawiać?
              Czy okazujesz synowi,że nadal jest dla Ciebie ważny? Śniadania o 6 rano, pranie skarpetek synowi to nie to samo.

              Czy słuchacie tego co syn do was mówi?
              Wydaje mi się,że ten komunikat syna, że wy nic o nim nie wiecie to taka dziecinna manifestacja, próba zwrócenia na siebie waszej uwagi.
              Moge się mylić, ale sama mam syna w trudnym wieku i jego deklarację typu: nie kocham was, nie zależy mi na was odbieram własnie jako: kochajcie mnie :)
              • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:18
                Dziewczyny, ja bardzo proszę.
                Ta opowieść nie trzyma sie kupy. Nie udzielajcie rad w sytuacji, gdy proszący o radę myli się w zeznaniach i na 100% nie pisze prawdy. Możecie komuś zaszkodzić.
                • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:23
                  .................................................................
              • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:20
                oczywiscie, ze okazuje. mowie czesto o uczuciach. on nas odrzuca z definicji. im bardziej widzi jak nam zalezy, tym bardziej demonstruje niechec do nas
                • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 20:23
                  Tak. Ja sie nie dziwię, bo mówisz o uczuciach, a nawet nie wiesz, czy syn wraca trzeźwy do domu, bo ani razu tego nie sprawdziłaś. Jeśli to znaczy, że wam zależy, to może lepiej, aby nie zależało.
                  • iziula1 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 22:59
                    verdana napisała:

                    > Tak. Ja sie nie dziwię, bo mówisz o uczuciach, a nawet nie wiesz, czy syn wraca
                    > trzeźwy do domu, bo ani razu tego nie sprawdziłaś. Jeśli to znaczy, że wam zal
                    > eży, to może lepiej, aby nie zależało.

                    Wiesz, jestem w stanie sobie wyobrazić takie "odrętwienie psychiczne" rodzica które tak bardzo boi się tego,że po sprawdzeniu okaże się że syn jest pijany/pod wpływem narkotyków że powoduje to taką niemoc że swoje podejrzenia spycha się na dno duszy i udaje się że wszystko jest ok. Nie wszyscy są doskonali i psychicznie silni by stanąc od razu twarzą w twarz z problemem.
                    Wyobrażam też sobie sytuacje,że rodzic jest tak zmęczony codziennością lub/i swoim wiekiem ( praca, dom, dzieci ) że nie jest w stanie wstać o 4 nad ranem by sprawdzić stan trzeźwości dorosłej latorośli.
                    Także, ten fakt niesprawdzenia nie jest dla mnie dowodem na fikcyjność sytuacji.
                    • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:08
                      Ja też.
                      Tylko akurat w tym wypadku historyjka jakoś sie rozpada. I jednak nie wierze, że ta sama matka, która zrywa sie codziennie o 6 rano, aby synkowi robić śniadanie, nie wstanie raz, żeby zobaczyć, czy wrócił trzeźwy. Rozumiem machnięcie ręką, zmęczenie sytuacją, ale wtedy to śniadanko jakos nie gra.
                      No i jeszcze jedno - autorka jest przekonana ,że pije i ćpa. Ale jeśli w domu nie ma żadnych dowodów, za przeproszeniem łazienka nie jest zarzygana, nie słychać obijania się o ściany, zero śladów - to skąd takie głębokie przekonanie?
                      • iziula1 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:17
                        Bo to może życzeniowe myślenie? typu: alkohol, narkotyki to problem "z zewnątrz", nie musze nic szukac, zmieniać w rodzinie? Może tak łatwiej udawać, że to nie wina rodziców tylko tego złego alkoholu, towarzystwa?
                        Nie trzeba wtedy pracować nad problemem, rozmawiać , drążyć. Alkohol jest wtedy "wybawieniem", to taki prosty i nieskomplikowany przyczynek do całego zła :P
                        • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:21
                          Bardzo możliwe. To jest jakieś wytłumaczenie.
                          Tylko wtedy znowu mamy do czynienia z zafałszowaniem tej historii...
                          • iziula1 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:26
                            Może autorka sprzedaje nam opis sytuacji w którą sama wierzy? Może nawet oczekuje potwierdzenia tego?
                            Może.
                            • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:28
                              Mozliwe. Tylko wtedy nie należy udzielać rad - mogą cholernie zaszkodzić synowi. Bo sytuacja tak naprawdę może być zupełnie inna.
                              • danaide Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:33
                                Dreszcze wywołują u mnie te wielokropki. Mam zawsze ostatnie słowo w dyskusji, nawet jeśli nie mam nic do powiedzenia.
                                • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:36
                                  Ja obstaję, że to troll. Kolejne wcielenie. Nie troll miałby bardziej spójną historię.
                                • iziula1 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:53
                                  Tak, te wielokropki są niepokojące i dają do myślenia.

                              • iziula1 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:59
                                Na poczatku jak przeczytałam pierwszy post ten fragment mnie zaniepokoił :
                                "
                                luissa19 23.11.14, 13:46 Odpowiedz

                                kompletnie sobie nie radzimy z mezem z 19-letniem synem. od razu tytulem wstepu- my z mezem raczej swiadomie wychowywujemy dzieci. ja mam wyksztalcenie pedagogicze, mnostwo przeczytanych ksiazek o wychowaniu i niestety kompletna porazka ..."

                                Od razu się zjeżyłam ;)
                • mruwa9 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 21:34
                  jesli nie jestes trollem , to moim zdaniem: pelnoletni, samodzielny finansowo syn powinien sie wyprowadzic.
                  Dlaczego tego nie robi?
                  • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 21:38
                    Bo jest samodzielny finansowo tylko w niektórych postach. W pozostałych nie jest:)
                    • paris-texas-warsaw Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 22:42
                      Ja już postanowiłam być dla wszystkich miła, bo przecież taka jestem ze swej natury i nie doszukiwać się nawet product placementów (Wesołaja, nie bocz się już i odezwij:)), ale tylko tak nieśmiało spytam:

                      ma wiele wyrozumialosci dla obcych, nawet jak sa podli

                      co to znaczy, że sa PODLI ci obcy?????
                  • iziula1 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 22:52
                    Murwa , jak to zrobić kiedy dorosłe dziecko mówi NIE ?
                    Wyrzucisz na siłe?
                    Poprosisz?
                    Spakujesz?

                    A dlaczego tego dorosły syn nie robi? Bo np. wie,że sam nie da rady, lub nie chce, bo mu wygodnie, bo nie czuje potrzeby na samodzielność.

                    Co proponujesz Murwa dla rodziców dziecka , pełnoletniego, nieuczącego się, zameldowanego które NIE CHCĘ opuścić domu rodzinnego?
                    • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:24
                      chyba najrozsadniej byloby mniej zajmowac sie synem, pokazac ze rodzice maja swoje zycie i swoje sprawy. Z tego co autorka pisze100% uwagi poswieca rodzinie, a to wcale nie jest specjalnie ceniony model rodzicielstwa przez nastolatka. Nic tak nie denerwuje dorastajacego mlodego czlowieka jak ciagle gadanie o uczuciach, analizowanie kazdego aspektu zachowania, nadskakiwanie z pomocy etc.
                      • danaide Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:36
                        Dla mnie to jakieś utożsamianie "dobrego rodzicielstwa" z "kompleksową obsługą".
                        I skąd ten bunt matki teraz, skoro syn "zawsze" był taki?
                        • iziula1 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:55
                          Można byc "dobrą matką" a zupełnie nie potrafić kochac dziecka.
                          Czyli te dobre rodzicielstwo przejawia sie w kompleksowej obsłudze ale brak w tym autentycznego uczucia.
                          Taka matka -robot.
                          • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 00:10
                            ja mysle ze pewnie i kochaja i obsluguja ale pewnie gdzies przeoczyli ze dziecko nie jest juz maluszkiem i ze model rodzicielstwa wraz z dorastaniem dziecka powinien sie zmienic. Bo o ile dla malego dziecka taka obslugujaca mama jest ok to dla nastolatka zaczyna byc okropnie denerwujaca.
                            ps akurat te wielokropki sa argumentem za autetyntycznoscia wipsu autorki, wymyslijacy historie tak emocjonalnie nie reaguja gdy nie zgadzaja ;-)
    • kachaa17 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 22:41
      A ja odpowiem tak.
      Możliwe, że to nieprawdziwa historia ale wcale nie nieprawdopodobna. Znam parę przypadków z podobnym problemem tylko na mniejszą skalę. Różnica jest taka, że historie te dotyczą chłopców wychowywanych przez samotne matki, która to żyły w poczuciu winy, że w (1 przypadku) się rozwiodły bądź w (2 przypadku) z innego powodu nie zapewniły swemu synowi ojca.
      Matki te nie stawiały granic a były dobre dla swoich synów aż do bólu. I z takiej postawy rodzicielskiej zrodziła się postawa synów: lekceważenie matki, przekonanie o własnej mądrości, brak szacunku do matki. Bo matka dając nadmiernie nauczyła syna, często swoim kosztem nauczyła syna, że on jest więcej wart od niej.
      To są moje obserwacje 2 przypadków z mojego bliskiego otoczenia.
      A jaka może być na to rada to nie wiem ale wydaje mi się, że może ojciec i matka potrzebują wsparcia psychologa? Bo co za dużo to niezdrowo. Może nie jesteś konsekwentna w tym co mówisz i robisz? A może wystarczy kurs asertywności?
      • znowu.to.samo Re: jak postepowac z synem? 29.11.14, 23:13
        a co z ojcem???
        może on jest a jakby go nie było??
        Znam identyczny przypadek gdzie ojciec był, z tym że to książkowy Lucjan Dulski: Po pracy gazeta kawa i nic go nie obchodzi choćby się waliło i paliło.....Rządziła matka, le szybko przestała sobie radzić z synem...na negatywne zachowania syna ojciec kompletnie nie reagował, nawt dzisiaj: syn 40 lat krzyczy na niego, starszego człowieka 75 lat a tan kompletnie nie reaguje na to.....
      • gabrysia172172 Re: jak postepowac z synem? 29.09.21, 01:13
        To prawda sama wychowywałam dzieci syna i corke bez ojca który zmarł jak byli małymi dziećmi. Dziś wiem, że moja nadopiekuńczość doprowadziła do tego , że nie mam wsparcia ani od córki ani od syna . Starałam się im zapewnić wszystko a nawet więcej niż wszystko. Efektem tego jest brak poszanowania. Doskonale rozumie matkę i jej poczucie bezsilności, którego ja doznaje codziennie. Dojrzewam do tego aby nareszcie zadbać o siebie i nie przejmować się dorosłymi dziećmi. Pracuje nad tym ale to bardzo trudne. Zbieram się w sobie żeby pójść do psychologa bo sama z tego ''uzależnienia" nie wyjdę. Pozdrawiam i życzę wytwalości wszystkim rodzicom borykającym się z podobnym problemem
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 22:50
      To co Pani opisała, mnie wydaje się wiarygodne i pokazujące dość typową jednak sytuację. Rodziców funkcjonujących przeciętnie wychowawczo sposób i syna, który zachowuje się poza normami ( kopanie w drzwi pod wpływem impulsu, brak podstawowego szacunku dla bliskich, wulgaryzmy, korzystanie z praw członka rodziny bez wzajemności ) Jeśli pojawiają się jakieś niespójności, to raczej w odpowiedzi na zarzuty formułowane głównie przez "vedanę" oraz wynikające z koniecznych na forum skrótów myślowych. Łatwo je można rozszyfrować.
      To co mogę poradzić, to pracę nad pozycją ofiary. Nie ma większej przyjemności dla "kata", czyli w tej roli syna, niż widok ofiary i swojego wpływu na nią.. To działa jak dopalacz, szczególnie dla jeszcze niestabilnych ( jak często w adolescencji) struktur osobowości.
      Dlatego podstawowo należy wyjść z tej roli. Skupić się na sobie , a nie na synu. Skupianie na nim niewiele da, bo brak już wpływu na niego.
      Dlatego przeformułowałbym tytułowe pytanie z " jak postępować z synem" na pytanie "jak radzić sobie ze sobą, gdy się obcuje z takimi zachowaniami syna".
      To nie jest zachęta do bezrefleksyjnego traktowania swojego rodzicielstwa. To jest zachęta do poradzenia sobie z sytuacją, która już jest stworzona. Dzieci to nie jest wyłącznie wypadkowa działań rodziców. To splot tego i innych zdarzeń oraz wyposażeń.
      Proponuję pomyśleć o sobie, zamiast mechanicznie i wyłącznie myśleć o dziecku.
      Takie przewietrzenie umysłu dobrze robi i zmienia perspektywę. Agnieszka Iwaszkiewicz



      • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 22:57
        Mnie sie jednak wiarygodna nie wydaje żadna historia, gdzie jedna strona jest bez skazy, a druga ma wyłącznie wady.
        Dla mnie bardzo istotne jest w takim wypadku zauważenie, ze jeśli rodzice nie widzą NICZEGO, co zrobili źle, za wyjątkiem także niezwykle typowego "jesteśmy dla niego zbyt dobrzy", to zazwyczaj sytuacja nie jest wcale czarno-biała. A psycholog udzielający w tej sytuacji rad, powinien pamiętać, że po drugiej stronie jest 19-latek, o którym rodzice nawet nie wiedza czy pije i ćpa , bo tego nie sprawdzili. Nie sa więc wcale tacy "skupieni na synu".
        Być może jest to o wiele bardziej skomplikowana historia. Być może 19-latek potrzebuje psychiatry. Byc może jest wredny, bo rodzice nie są tacy cudowni, jak to przedstawiają.
        • iziula1 Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:10
          Verdano, ja nawet nie zakładałam jednostronnej "winy".
          Zreszta trudno mówić tu o winie bo czego i czyja ona ma być?
          Rodziców, dziecka, sytuacji?
          to co sie dzieje w tej rodzinie to kumulacja wielu czynników w tym wychowania, wzorców, stosunków panujacych w rodzinie, decyzji, wyborów podjetych przez kazda ze stron, środowiska w jakim żyją i wielu innych.
          Nie tylko rodzice ponosza odpowiedzialnosc za to kim staje sie dziecko.
          • verdana Re: jak postepowac z synem? 23.11.14, 23:15
            Oczywiście, że nie! Bywają dobrzy rodzice i problemy z dzieckiem. Ale nie znam, naprawdę dobrych rodziców, którzy w ogóle nie przyjmują do wiadomości, ze byc może oni także sie trochę przyczynili do tego, co stało sie z dzieckiem. Rodzice, którzy mają sie za wzorowych budzą moje automatyczne podejrzenia, ze starają sie obciążyć dziecko 100% winą za to, jakie jest - bo przecież oni robili wszystko, ale to wszystko dobrze. Tylko byli za dobrzy dla tego niewdzięcznego syna.
            Czasem problemem jest zdrowie psychiczne dziecka, ale wtedy zwykle sa jakieś symptomy, a rodzice szukają porad psychiatrów i psychologów zanim orzekną, że to jest po prostu podły typ, ten ich syn.
            Dla mnie ta historia jest niewiarygodna, nie składa sie w całość, widzę za dużo sprzeczności, aby uwierzyć.
            • amb25 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 06:22
              Mnie w niej jedno nie pasuje - mam wyksztalcenie pedagogiczne, przeczytalam mnostwo ksiazek, nie stosowalam kar, robilam i robie wszystko co chce moj syn a on jest taki wredny. To jakie ksiazki ona czytala? Nwet w tresurze psow stosuje sie system kar i nagrod (kara po to zeby zwierze zobaczylo i zapamietalo konsekwencje), a wychowanie dzieci to rodzaj tresury (moze nie az tak drastycznej ale w zasadzie...).
              Historie na forum nigdy nie beda obiektywne, bo chyba nikt nie potrafi pisac obiektywnie o swojej sytuacji.
              Jesli ta historia jest prawdziwa to moze on po prostu cpa i potrzebuje kasy na narkotyki?
              • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 07:45
                > Nwet w tresurze psow stosuje sie system kar i nagrod (kara po to zeby zwierze zobaczylo i
                > zapamietalo konsekwencje), a wychowanie dzieci to rodzaj tresury (moze nie az tak drastycznej ale w > zasadzie...).

                Człowiek to nie pies, a wychowanie to nie tresura, przynajmmniej dla niektórych. psa tresujesz, bo z psem nei masz innego sposobu porozumienia - pies nie mówi ludzkim językiem, zatem nei może sz z nim ustalać czy negocjować.
                Wracając do ludzi -jedni stosują system kar i nagród, inni- nie. Ci bardziej świadomi różnych rzeczy- nie. JA np. nei stosuję, i tak- uważam siebie za osobę wychowawczo świadomą, i wiem, że system kar powodiuje dewiację wzajemnych relacji.

                Mnie w tym wszystkim niepokoi np. fakt, że Autorka nie odpowiada na pytanie o ewentualną chorobę (psychiczną- lub zły stan emocjonalny albo np. skrzywienie osobowsciowe) syna. Nie rozumiem tego, bo dla mnie to byłoby chyba pierwsze, czyli- diagnoza psychiatryczna i psychologiczna.
                • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 09:37
                  vilez napisała:

                  > >Ci bardziej św
                  > iadomi różnych rzeczy- nie. JA np. nei stosuję, i tak- uważam siebie za osobę w
                  > ychowawczo świadomą, i wiem, że system kar powodiuje dewiację wzajemnych relacj
                  > i.
                  >
                  otoz to:) zawsze uwazalismy z mezem z dziecmi sie rozmawia, a nie karze.
                  > Mnie w tym wszystkim niepokoi np. fakt, że Autorka nie odpowiada na pytanie o e
                  > wentualną chorobę (psychiczną- lub zły stan emocjonalny albo np. skrzywienie os
                  > obowsciowe) syna. Nie rozumiem tego, bo dla mnie to byłoby chyba pierwsze, czyl

                  nie odpowiadam, bo skad mam wiedziec, nie jestem lekarzem. syna zapytalam czy nie ma depresji, jakischs problemow. ze jesli chce to moge z nim isc do psychiatry, ze sa leki, ktore pomagaja. nie mam problemow z komunikacja. tylko, ze ona jest jednostronna. nie ma miedzy nami tematow tabu. tylko jak ktos ci odpowiada nie, nic mi nie jest, to sila nie zmusze.
                  > i- diagnoza psychiatryczna i psychologiczna.
                  • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 10:39
                    Ale braliście w ogóle to pod uwagę- psychiatrę czy psychologa? Bo powiniście, i to wcześniej, niż teraz. Ale i teraz można synowi zaproponować konsultację psychologiczną- najwyżej nie skorzysta.
                    • marsylvik Re: jak postepowac z synem? 28.11.14, 21:18
                      Ekhm...

                      luissa19 napisała:

                      > syna zapytalam czy n
                      > ie ma depresji, jakischs problemow. ze jesli chce to moge z nim isc do psychiat
                      > ry, ze sa leki, ktore pomagaja.

                      a vilez odpisała:

                      > Ale braliście w ogóle to pod uwagę- psychiatrę czy psychologa? Bo powiniście, i
                      > to wcześniej, niż teraz. Ale i teraz można synowi zaproponować konsultację psy
                      > chologiczną- najwyżej nie skorzysta.


                      Sorki, że tak się czepiłam Ciebie, ale myślę, że ten przykład dokładnie wyjaśnia, co mnie w Tobie irytuje... Nie jest to na pewno inny punkt widzenia, inne poglądy, ani mój opór przed akceptacją rzeczywistości. Na moje oko irytuje mnie Twój brak umiejętności słuchania (w tym przypadku czytania).

                      Inna sprawa, że propozycja w postaci "jeśli chcesz, to mogę z tobą iść do psychiatry, są leki, które pomagają" jest, albo może być tak odebrane nawet jeśli nie było to zamiarem, obelgą. Jest powiedzeniem "jesteś wariatem".
                      • vilez Re: jak postepowac z synem? 28.11.14, 22:33
                        Nie zrozumiałaś, o co pytałam. Pytałam mianowicie, czy brali pod uwagę wczesniej- kiedy problem się zaczął i trwał jakiś czas- badania. Nie, czy pytali syna, ale - czy sami podjęli jakieś konkretne kroki. O takie sprawy nie pyta się dziecka, tylko LEKARZA.
                        Nadto, to było pytanie powtórzone- taki był kontekst.

                        Wiesz, irytuje mnie, gdy ktoś sam wykazuje brak umiejętności słuchania i projektuje to na innych.
                        • marsylvik Re: jak postepowac z synem? 29.11.14, 16:54
                          vilez napisała:

                          > Nie zrozumiałaś, o co pytałam. Pytałam mianowicie, czy brali pod uwagę wczesnie
                          > j- kiedy problem się zaczął i trwał jakiś czas- badania. Nie, czy pytali syna,
                          > ale - czy sami podjęli jakieś konkretne kroki.

                          Nie pytałaś, czy sami podjęli konkretne kroki, tylko czy brali pod uwagę diagnozowanie syna.
                          Może chciałaś zapytać o co innego, ale tego nikt nie będzie wiedział, aż nie zapytasz. Niektórzy mogą się co najwyżej domyślać. Domyślać, a nie wiedzieć. Mogą, a nie muszą. Niektórzy, a nie wszyscy.

                          > O takie sprawy nie pyta się dzie
                          > cka, tylko LEKARZA.

                          Jeśli mówimy o dziecku - zgoda. Tylko po co o tym teraz, w tym wątku, rozmawiać? Tu mowa o dorosłym synu, nie o nieletnim. Dorosłej osoby nie można zmusić do wybrania się do psychologa czy lekarza bez jej wcześniejszego ubezwłasnowolnienia. Nie da się też cofnąć w czasie.

                          > Wiesz, irytuje mnie, gdy ktoś sam wykazuje brak umiejętności słuchania i projek
                          > tuje to na innych.

                          Irytują Cię Twoje domysły? To musi być trudne.
                          • vilez Re: jak postepowac z synem? 29.11.14, 17:11
                            Pytałam. W odnsieiniu do 16-latka. Wczesniej. Tak to jest, gdy się nei czyta całego wątku.
                            A po co o tym rozmawiać A po to, że autorka sama mówiła, ze problem zaczął wiele lat temu. Więc zapytałam, co wtedy zrobili. Bo to też daje obraz rodzicielstwa.

                            Irytuje mnie, to co napisąłaś w odnisieniu do mnie, kiedy tak naprawdę dotyczyło Ciebie. To TY nie doczytałaś wątku ani moich wypowiedzi.
                            • danaide Re: jak postepowac z synem? 29.11.14, 19:44
                              Podejrzewam, że jak zadam vilez pytanie to wątek pójdzie w kolejną setkę.

                              > Więc zapytałam, co wtedy zrobili. Bo to też daje obraz rodzicielstwa.

                              A jakie znaczenie ma to co ludzie kiedyś zrobili lub nie? Problem jest teraz i ktoś (teoretycznie, nie dot. już obecnego wątku) prosi o radę, a nie o ocenę słuszności działań. Po szkodzie każdy mądry.
                              • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 29.11.14, 20:24
                                > A jakie znaczenie ma to co ludzie kiedyś zrobili lub nie?
                                Wg mnie, ogromne! Inaczej należałoby postąpić gdy dziecko jest chore a inaczej gdy jest zdrowe.
                                Jeżeli syn autorki jest zdrowy ( a tego nie ustaliliśmy, bo autorka nie odpowiedziała na ważne pytania o przeszłość!) pozwoliłabym mu się usamodzielnić, dosłownie pomogła finansowo w wynajęciu lokum. Zapewniając jednocześnie o możliwości powrotu do domu gdy bedzie gotowy.
                                • andalus Re: jak postepowac z synem? 30.11.14, 01:43
                                  nie wiemy czy był badany. Jednak przypomnę, że od ukończenia przez dziecko 16 r.ż może ono nie wyrazić zgody na badanie ( jakiekolwiek w tym również zwykłą poradę lekarską).
                                  Dla niego ( bo jak na razie nie zarabia wystarczająco) mieszkanie z rodzicami to też etap dochodzenia do dorosłości. Tak jak wymagalibyśmy od obcej osoby pewnych rzeczy w kwestii wspólnego zamieszkania, tak musimy ich wymagać od 19 latka. Pytanie - czy w ogóle z nim rozmawiacie, czy są momenty kiedy możecie poruszyć na spokojnie temat zasad wspólnego życia.
                                  • vilez Re: jak postepowac z synem? 30.11.14, 13:03
                                    Jesli 16-latek jest agresywny, a jednocześnie nie wyraża zgody na badania, to się wtedy działa przez inne instytucje, np. pedagoga (szkolnego czy w poradni). Zgłasza też w odpowiednie miejsca akty agresji- wtedy taki młody człowiek zostanie "zaopiekowany" od innej strony. Bo zaopiekowany byc powinien- tak postępuje rozsądny rodzic: nie zostawia takich rzeczy "chceniu"/"niechceniu" dziecka.
                                    • danaide Re: jak postepowac z synem? 30.11.14, 16:46
                                      Mimo wszystko to trochę dziwne - ocenianie ludzi na podstawie tego czy poszli z dzieckiem do psychiatry x lat temu. Wszak w wielu wątkach wskazuje się na to, że ludzie mają problemy ze znajomością etapów rozwojowych, a co dopiero odróżnieniu ziaren od plew. Nie wiem czy chodzi się z dzieckiem do psychiatry jeśli dziecko mieści się w szeroko pojętej normie rozwojowej - czyli nie odstaje od tłumu, a ewentualne niehalo da się zakwalifikować jako "niegrzeczość" - pewnie większość tak właśnie działa. Zresztą zauważasz, że działają inne instytucje. Jeśli i inne instytucje się nie ogarnęły, to znaczy, że szczególnych podstaw nie było. Z tego co pisze np. babcia Kasi nawet dziś pewne rzeczy nie są oczywiste dla specjalistów, a co dopiero rodziców.
                                      Dodatkowo przez lata wiele się zmieniło. Moja siostra była dyslektyczną w czasach, gdy takie dzieci traktowało się jako niezdolne, leniwe, bierz co chcesz. Moja matka, sama nauczycielka, starała się ją chronić przed negatywnym wpływem szkoły, a i tak jak bardzo zły był to wpływ wyszło po latach.
                                      • vilez Re: jak postepowac z synem? 30.11.14, 17:02
                                        No, ale to jest jednak wiedza - jak jaki rodzic działa. Bo w jaki sposób bez tego- bez takich podstaw- udzielać mu rad? Ja nie dyskutuję z tym, że ktos nie chodzi z dzieckiem do lekarza, przyjmuję to za fakt. Ale ten fakt jest znaczący. I dlatego zapytałam o to (i nie tylko ja). Autorka nigdzie na to pytanie nie odpowiedziała. Co też jest znaczące.

                                        Gdy moje dzieci miały pewne problemy, pierwsze co zrobiliśmy, to się wszyscy wybralismy do poradni rodzinnej. dla to jest oczywistość. dlatego pytam- w trybie zwykłego ustalenia faktów. Nie rozumiem, co ma być w tym podejrzanego.
                                  • babcia_kasi Re: jak postepowac z synem? 30.11.14, 13:39
                                    Luisso droga, jestem babcią wnuczki prawie 26-letniej, ktora miewała zachowania przedziwne ("brak szacunku, chamstwo, mało dyscypliny-co za rodzice"!),ale ja zawsze ją akceptowałam bezwarunkowo, bo ja widziałam w niej...anioła, niezdolnego do kłamstw, podłości, szalenie inteligentną dziewczynkę.Trudną strasznie do "wychowywania", ale...można sobie było dać z nią radę w jeden sposób:mówić, gdzie idziemy, co będziemy robić itp.-ale tez uwzględniac jej preferencje, np.co do jedzenia(tylko kilka potraw...)
                                    Jest komputerowym maniakiem...100% zespołu Aspergera!
                                    W dzieciństwie wiele razy była u psychologów, lekarzy-wszystko w porządku, ideał!
                                    Nikt jej nigdy nie zdiagnozował-jako maniaczka komputerowa zdiagnozowała się sama kilka tygodni temu, poszła do psychologa, psycholog miał testy, rozmowy....Coś drgnęlo.
                                    Czytam tutaj wszystkie 3 wątki, ktoś podał linka do "akanki"(może to jesteś Ty Luisso?), przeczytaj jej wątek, tak jakbym o swojej wnuczce czytała!
                                    W sieci jest kilka pamiętników ludzi z AS-czytam i płaczę, jak bardzo są niezrozumiani, odrzuceni...
                                    Poproś syna, żeby poczytał o AS(dużo jest w jęz.ang.,moja wnuczka wiedziała więcej od psychologa), są też testy jakieś.
                                    Życzę Ci "rozjaśnienia Horyzontu"!
                                    PS.Rodzice, którzy macie trudności wychowawcze, poczytajcie-szansa, że ktoś Wam pomoże
                                    jest prawie zerowa, jeśli sami się nie zorientujecie i nie zaczniecie szukać pomocy, ZA jest ciężki do zdiagnozowania.
                                    PS2.Verdana o tyle ma rację, że źle udzielona rada może tragicznie skutkować-w wątku "akanki" p.Agnieszka udziela rady, aby pozwolić ojcu 'zdyscyplinować" syna, moim zdaniem mającego ZA.Mój zięć też raz postanowił zdycyplinować "leniwą, pasożytniczą królewnę" itd.)
                                    -w odruchu rozpaczy, w tym jednym momencie,wnuczka się na życie targnęła...
                                    • vilez Re: jak postepowac z synem? 30.11.14, 14:07
                                      >Verdana o tyle ma rację, że źle udzielona rada może tragicznie skutkować-w wątku "akanki" p.Agnieszka
                                      > udziela rady, aby pozwolić ojcu 'zdyscyplinować" syna, moim zdaniem mającego ZA.Mój zięć też raz ?
                                      > postanowił zdycyplinować "leniwą, pasożytniczą królewnę" itd.)
                                      > -w odruchu rozpaczy, w tym jednym momencie,wnuczka się na życie targnęła...

                                      Dziękuję Ci za tę uwagę, Babciu Kasi.
                              • vilez Re: jak postepowac z synem? 30.11.14, 12:59
                                No cóż, ja uważam to za zasadnicze. Napisałam zresztą, dlaczego. Np dlatego, że wynika z tego, jakimi są rodzicami- że im, za przeproszeniem oblatuje to, czy syn chory (psychiatrycznie, neurologicznie), czy skrzywiony (charakteropatia) czy ma jakieś inne problemy (szkoła, używki, szemrane towarzystwo). A skoro to taki typ rodzica, co mu zwisają te aspekty, to i mozna się spodziewac wielu innych dysfunkcyjności rodzicielskich. Zatem, jak oni mają teraz nagle być kompetentni w tej sprawie? Ponadto- jeśli im zwisało, to i relacja, która się nawiązała z synem może byc tego rodzaju, że "nie chwyci" wymiaru prawidłowego- na zasadzie "było mu wolno, gdy był młodszy, a teraz gdy już jest dorosły, nagle ma mu nie być wolno"? I kto ma mu "zabronić"- niewydolni rodzice, których nauczył sie już leklceważyć, do których nie ma szacunku?
                                A zupełnie inaczej byłoby, gdyby rodzice wykazali wczesniej starania w zakresie zasadniczym, a np. nie dali rady. To zupełnie inna relacja, inaczej rokująca-oczywiście przy pomocy fachowców lub choćby fachowej porady.
                                Np. zapytam, dlaczego teraz rodzice nie udali się do np. Poradni Rodzinnej. Sami. Po poradę. To jest na NFZ.
                • amb25 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:31
                  Moze i nie pies, ale w kazdym razie zwierze. Nie mniej i nie wiecej.
                  Nie wiem jaki system ty stosujesz, ale
                  Jak twoje dziecko np. spierze kolege, nie bedzie chcialo isc spac np. o 21, jak robi cos czego nie powinnno, to co nie reagujesz i czekasz az samo przestanie, czy interweniujesz i mowisz, ze tak nie wolno i tlumaczysz dlaczego?. To tez rodzaj kary - przerywa niepozadane przez rodzica zachowanie, zmusza dziecko do wysluchania cie i zwraca uwage, ze dziecko postapilo zle. To tez jest kara. To jak powiedzenie psu stanowczo - nie, zostaw. Niektorzy ignoruja - to tez jest kara dla dziecka.
                  Ile razy chwalilas swoje dziecko? Pewnie czesto. To jest nagroda, wzmacnaiajaca pozytywne zachowanie - jak smakolyk dla psa po dobrze wykonanym poleceniu.
                  A wiec mamy system kara-nagroda.
                  Nie wyobrazam sobie wychowania dziecka bez pochwalenia go, a w przypadku gdy zrobi cos niepozadanego wtlumaczenia mu dlaczego to jest niepozadane i ze tak nie nalezy.
                  • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:50
                    Gdy moje dziecko zachowa się "nie tak" to reaguję przez rozmowę o tym oraz emocje. Nie uważam tego w żadnym razie za karę.
                    Psu mówi się "nie, zostaw" (choć i ja czasem mu cos tlumaczę, i mam wrażenie, ze chwilami coś jarzy, no ale uo uwielnienie psa przeze mnie przemawia ;) )
                    Chwalić nie chwalę za często (był juz o tym solidny watek, a nawet dwa, więc nie będę się powtarzała). Ale się umiem z nim cieszyć, jak mu coś wyjdzie.
                    • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:56
                      Ps.... psu się mówi "nie zostaw" i NIE TŁUMACZY... (wypadło)
    • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 09:22
      odpowiem hurtem, bede uzywac skrotow myslowych;) wiec nazaczepki slowne nie odpowiadam. wielokropki sa dlatego, ze tyle wlasnie mam do powiedzenia nickowi z projektu "verdana", ktorego intencje przejrzalam- podbijanie dyskusji poprzez czepianie sie slowek i obserwowanie jak sie z tego wywine;) to jest dopiero klasyczny troll;) a tu zonk - nie biore udzialu w tym badaniu. mysz doswiadczalna uciekla;)

      alkohol, narkotyki- wiem ze pija i podpala na imprezach, bo sam mi o tym mowi, wiec nie ,musze sprawdzac o 4 rano, bo po co skoro wiem, ze trzezwy nie wraca. w naszym domu nigdy nie bylo atmosfery strachu, ze nalezy cos ukrywac. zabronic doroslemu tez nie moge. moge sobie jedynie pogadac o szkodliwosci tychze, co robie, a co malo go obchodzi.

      skrot, ze inni sa podli dotyczy innych ludzi, ktoryz byli bardzo delikatnie mowiac nie w porzydku woben syna, a on ma dla nich zrozumienie.

      nie jest samodzielny finansowo na tyle, zeby zyc wygodnie za swoje i nawet tego nie chce. jak byl mlodszy to sie odgrazal jak to sie wyprowadzi zaraz po 18. jak zaczal zarabiac i widzi ile sie zarabia a ile kosztuje zycie, to chec do wyprowadzki jest owszem, ale zdolnosci do wprowadzenia tego w zycvie brak. poza tym syn pracuje chwilowo, pojdzie sie uczyc to dalej bedzie na naszym utrzymaniu. temat zamkniety.

      pisze skrotowo i chaotycznnie, bo mnie sie w porownaniu do osob z projektu "verdana" &co ;) nie nudzi, zeby ukladac zadania coraz bardziej okragle i spojne. to nie powiesc, tylko forum, gdzie pisze sie sila rzeczy fragmentarycznie.
      to ze pisze o ksiazkach i wyksztalceniu znaczy tyle, za jakas tam swiadomoasc mam, ze staralm sie jak moglam, a nie napisalam nigdzie ze jestem idealna. caly czas zadajemy sobie z mezem pytanie, gdzie popelnilismy blad, ze tak wyszlo. i nie potrafimy tego bledu znalezc po prostu, oprocz obchodzenia sie z dzieckiem jak z ksieciem, czyli takie popularne jednak teraz wychowanie, kiedy juz od malego traktuej sie dziecko jak maloego boga. a po latach wyrasta egoista.
      • verdana Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 09:28
        Troll. Zdecydowanie. Ktoś, kto ma wyższe wykształcenie tak nie pisze. Proponuję nie karmić.
        Jeśli nie troll. to mogę powiedzieć, gdzie znaleźć błąd - w tym, że nie potraficie w swoim wychowaniu znaleźć żadnego błędu.
        • sorvina Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 10:24
          Mi się osobiście na hasło "wszystko przez to, że byliśmy dla dziecka ZA DOBRZY" zapala wielki czerwony neon oznajmiający UWAGA, ktoś tu kit wciska. Dokładnie tak sobie tłumaczyła mama moje zachowanie. Że ja taka niewdzięczna, że śmiem pyskować (w praktyce kulturalnie sprzeciwić się, bo nigdy nie miałam odwagi na nic ostrzejszego), że nie chcę reagować kiedy ona ma na to ochotę teatralnym rzucaniem się na szyje z hasłem "kochana mamusiu jaka jesteś cudowna" czy w inny sposób upewniać ją, że jest obdarzona władzą absolutną matką doskonałą.
          Dla niej to ZA DOBRZE, oznaczało, że miałam więcej niż ona (o co nietrudno, bo wychowywana byłam w innych czasach). Podtekst był podły, bo wyraźnie dawała do rozumienia, że wg niej wcale nie zasługiwałam na to by cokolwiek dostać, że ona się poświęcała a ja jej nie doceniam. W tym jej całym matkowaniu w ogóle nie chodziło o mnie i moje dobro, tylko o nią. I nie było możliwości kwestionować jej idealnego macierzyństwa, bo przecież miała te swoje kilka dowodów na to jaka jest dobra. Nie ważne, że miała jazdy emocjonalne, ledwo tolerowała moją obecność i unikała spędzania czasu razem nawet gdy byłam małym dzieckiem, nie szanowała granic, nic o mnie nie wiedziała, bo ją to nie interesowało itp. Oczywiście potrafiła wszystko ładnie nazwać. Też była "tolerancyjna". Tylko, że to była ładna etykieta dla zwykłej obojętności.

          Oczywiście sytuacja autorki wątku może być zupełnie inna, ale chce pokazać, że za ładnymi deklaracjami może skrywać się prawdziwy syf. A samo sformułowanie "byliśmy dla Ciebie za dobrzy" jest niefajne, brzmi jak - inwestowaliśmy w ciebie a ty się nie zwracasz.... nie ma w tym - kurcze, chyba jednak popełniliśmy błąd np. będąc za mało konsekwentni, nie stawiając wcześniej granic, nie ucząc dziecka odpowiedzialności. Nie, jest - my dawaliśmy samo dobro ( wręcz co to za wada "za dobrzy"?? jak "za idealni"), a on tak się odpłaca. A ja tego nie kupuje. Rozumiem, że są "za dobrzy" = "za bardzo cackający się i nie stawiający granic rodzice, ale to nie jest "dobro", to najczęściej nie wynika z miłości ale z wygody - bo łatwiej dać niż znosić sprzeciw i ćwiczyć stawianie granic; można unikać tematów trudnym mogących wywołać u dziecka reakcję - rodzice są źli; z kompensacji pewnych własnych braków z dzieciństwa; z dowartościowywania się takim powierzchownie dobrym rodzicielstwem, by ukryć np. brak realnego zainteresowania dzieckiem i nie spędzanie z nim czasu itp. IMHO rodzic, który dojrzale naprawdę szuka rozwiązania a nie potwierdzenia "dziecko jest złe" a ja tylko "za dobra" inaczej by to wszystko opisał.

          Mam nadzieję, że się mylę.

          Brakuje mi tu opisu okresu przejściowego - jak rodzice reagowali na pierwsze "złe" zachowanie nastolatka. Czy zmieniali metody wychowawcze i zasady, dając mu więcej wolności ale dając też poznać smak konsekwencji. Bo nie ma czegoś takiego jak mieć małe słodkie dziecko i NAGLE obudzić się z 19 letnim łobuzem. To jakby ktoś przespał ileś lat i się dziwił, że metody traktowania nastolatka jak 8 latka, nie działają. przecież kiedyś robił to samo i działało... A może metody trzeba zmienić, a może nastolatek już widzi, że nie wszystko co "takie dobre robią rodzice dla niego" jest naprawdę dobre i naprawdę dla niego i go ta cała hipokryzja wk...
          • sorvina Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 10:43
            Dodam jeszcze, że miałam okazję obserwować efekty terapii kobitki, która uwielbiała swoje dzieci, była typem matki kwoki, co to wszystko pod nos i najlepszej jakości, ale też była cholerykiem i zupełnie nie radziła sobie z wejściem latorośli w okres dojrzewania. Uważała, że skoro ona tyle robi, to oni powinni... wiele ich zachowań traktowała jako okazywanie jej braku szacunku, a była to raczej bezmyślność typowa dla wieku + BRAK KOMUNIKACJI z jej strony odnośnie potrzeb, tego jak się czuje. Z góry zakładała złe intencje zwłaszcza syna, gdy on miał oczekiwania, którym nie chciała/nie mogła sprostać z powodu braku pieniędzy na ekstra wydatki, zwłaszcza, że syn już pracował - zaczęły się awantury - kto ma za co płacić, że gdyby ona lepiej zarządzała pieniędzmi to by było itp. Gdy poszła na terapię była już w takim stanie, że była gotowa syna wywalić na ulicę.

            -Na terapii dowiedziała się, że liczy się nie tylko to co mówi ale JAK to mówi. Że pewne rzeczy komunikowała w taki sposób, że miała gwarantowaną reakcję obronną przez atak.
            -W końcu pogodziła się, że nie będzie jak kiedyś, że syn nie stanie się na powrót posłusznym dzieckiem żyjącym tak jak ona sobie to wyobraża i jak jej pasuje.
            -Dotarło do niej, że większość zachowań/oskarżeń (poza tymi już związanymi ze wzajemną narastającą wrogością) wynika nie ze złej woli syna, a jego totalnej nieświadomości tego jak wygląda zarządzanie domowym budżetem, ile rzeczy kosztują itp. Więc zamiast bronić się, zaczęła spokojnie edukować.
            -Zaczęła empatycznie słuchać i rozumieć frustrację młodego człowieka, który chciałby już być taki dorosły i tak się pokazać znajomym, ale choć pracuje, to jest nadal na mamusiowym utrzymaniu.
            - Nauczyła się określać priorytety i szukać rozwiązań, które odpowiadają realnej sytuacji i stylowi życia nastolatka (np. nie ma sensu by gotowała pełny obiad dla wszystkich, gdy nastolatek wyjdzie ze znajomymi na pizze po pracy, o potem jest płacz, że się zmarnowało, że nie szanuje itp.)
            - Zrozumiała też gdzie są jej miejsca wrażliwe, gdzie boli gdy syn uderzy, zaczęła pracować nad sobą, swoim poczuciem własnej wartości, jednocześnie dając sobie prawo do i ucząc się asertywnie stawiać granice gdy on je przekraczał.
            - Dotarło do niej, że syn był tylko VIPem - oficjalnym problemem, podczas gdy źle jest w jej małżeństwie i zachowaniu męża wobec syna i przestała uciekać od prawdziwego problemu.

            Sytuacja znacznie się poprawiła, tak jak i ogólna atmosfera w domu.
            • sorvina Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 10:50
              - I jeszcze konsekwencja - sama nie ustaliła ze sobą i mężem zasad panujących w domu, zmieniała je pod wpływem chwili, syn się nauczył, że jak czegoś nie chce wykonać, to wystarczy się pokłócić i dana sprawa zejdzie na dalszy plan, a mama w końcu zrobi za niego, biadoląc jak zawsze. Gdy ustaliła zasady to na początku też było testowania na ile może je olewać, były konflikty nad tym JAK I KIEDY coś zrobić, ale gdy nie ustępowała i syn wyraźnie odczuwał konsekwencje nie zrobienia czegoś - czasem działało tylko np. wstawianie brudnych naczyń do łóżka, to sprawdzali razem różne warianty i dochodzili do jakiś rozwiązań przestrzeganych przez obie strony.
          • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:08
            sorvina moze ja naprawde nie mam daru opisywania rzaczywistosci:/ piszac za dobrzy...nie mialam wogole na mysli spraw materialnych, bo choc materialnnei jest dobrze, to nie ma w tej syt zadnego znaczenia. chodzi mi o podejscie nasze od malego, takie wlasnie cackanie sie, usuwanie pylkow spod nog, zeby tylko dziecku brutalne zycie nie dalo sie pokazac od zlej strony, takia typowa, w dobrej wierze chec, zeby dziecku dobrze bylo ogolnie. zwlaszcza emocjonalnie - dlatego czytalam ksiazki, gazety. ok staralam sie, maz tez. ale! to wcale nie znaczy co sobie tu dopowiadacie, ze uwazam sie za ideal. mam w sobie duzo pokory dlatego pisze tu (juz wiem ze to nie byl dobry pomysl, zawiodlo mnie to forum, ale ok) bo nie oczekuje oceny siebie czy syna, tylko proby wyklarowania sytuacji, jakiejs analizy faktow, a nie wlasnych projekcji na moje temat i mojego sylu. pomijam to milczeniem, bo nie ma sensu podbijac komus bebenka. nie napisalam nigdzie ze my idealni, a syn zly. dopowiadacie sobie. ok wasze prawo. ja nie musze sie do tego odnosic. opisalam zachowanie syna, ktore mnie niepokoi, zatruwa zycie rodzinne, ale nigdy nie mowie tu ani synowi, ze jest taki czy owaki. mowimy za to czesto z mezem o jeago ZACHOWANIU podkreslajac jednoczesnie, ze jest naszym synem, ze go kochamy i zwasze bedziemy wspierac , lae to i to nam sie nie podoba. no i co z tego zze to mowimy?? jak nic sie nie zmienia. paradoksalnie wlasnie dlatego, ze naladowalismy mu akumulatory bardzo i wie, jak bardzo nam zalezy na nim i dobrych stosunkach w rodzinie, to wlasnie dlatego czuje, ze tak moze postepowac. bo wlasnie wie, ze go kochamy i nie jestesmy zwolennikami tresury typu za kare odetne ci internet, bo co to da? tylko eskalacje niecheci i spoteguje te zachowania. syn czesto sie tak zachowuje po imprezach i ja wiem, ze byc moze jest "wczorajszy" i stad agresja, ale co z tego ze znam powod? to i tak nie usprawiedliwia zachowania. jak juz zejdzie z niego napiecie to udaje, ze nic sie nie stalo. zadnej refleksji, przepraszam, nic. oczywiscie, ze teraz z perspwktywy czasu uwazam, ze bycie za dobrym, czyli za lagodnym procentuje, ze syn nie ma zadnych hamulcow, ale skad moglam przewidziec, ze tak sie to skonczy. rownie dobrze mogl wlasnie dlatego, ze byl tak wychowywany byc teraz milym, wrazliwym, empatycznym, bo taki tez byl nasz cel. niestety w wychowaniu nie da sie nigdy przewidziec efektow. acha i nigdy nie byl olewany pod zadnym wzgledem i teraz tez nie jest. i on o tym wie. kiedys nawet w rozmowie powiedzial nam, ze mamy sie nie przejmowac, ze my wszystko zrobilismy dobrze, ze to nie nasza wina, ze on taki jest, ze widzie ze my sie staramy jak najlepiej, ale ja taki juz jestem, po prostu wam nie wyszlo-doslownie tak powiedzial.

            jakos lzej mi od tego sie nie zrobilo wcale.
            • gauad Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:12
              A możesz zacząć stosować Wielkie litery na początku zdania a nie pisać taką sieczką?
              To też brak szacunku do czytających.
            • sorvina Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:42
              luissa19 napisała:
              >wie, jak bardzo nam zalezy na
              > nim i dobrych stosunkach w rodzinie, to wlasnie dlatego czuje, ze tak moze pos
              > tepowac. bo wlasnie wie, ze go kochamy i nie jestesmy zwolennikami tresury typu
              > za kare odetne ci internet, bo co to da? tylko eskalacje niecheci i spoteguje
              > te zachowania.

              Być może rzeczywiście z mężem staraliście się najlepiej jak potrafiliście, nie neguję tego. Ale coś poszło nie tak, a dla mnie Twój sposób narracji oznacza pewne zaślepienia na stosowane metody i podejście. Mój post miał pokazać, że to DOBRO, które tak wielu rodziców deklaruje, że daje dzieciom w olbrzymich ilościach, czasem dobrem wcale nie jest. A nawet jeśli jest na jakimś etapie, to niekoniecznie na kolejnym i trzeba na bieżąco weryfikować stosowane metody. A tego tutaj nie było raczej.

              Ja w twoim poście widzę jakiś lęk przed "złymi stosunkami w rodzinie" i niechęć do otwartych konfliktów, które zaowocowały po pierwsze brakiem wyciągania konsekwencji (jakby ich brak skończył się lepiej), po drugie zagadywaniem problemu, gdzie na gadaniu się kończyło, a każdy nastolatek prędzej czy później uczy się takie wykłady ignorować.

              Nie nauczyliście go szacunku do siebie, stawianie granic i egzekwowanie ich przestrzegania to element tej nauki. To też lekcja radzenia sobie z frustracją - bardzo ważna. Umiejętność pogodzenia się z tym, że pewne elementy można negocjować/zmieniać, ale niektórych nie można ruszyć a za ich nieprzestrzeganie są jakieś pewne konsekwencje. Syn może nie tyle szanować tylko inne osoby, co spodziewać się konsekwencji przekroczenia granic z ich strony. Od Was nie, więc co mu szkodzi.
              Czasem właśnie tacy - my zawsze cierpliwi/empatyczni/nigdy nie podnoszący głosu i nie karzący rodzice działają na nastolatki jak płachta na byka. Zaczynają ich prowokować, by w końcu rodzice stracili nad sobą panowanie i pokazali, że są.... ludzcy. Bo znoszenie takich "idealnych" rodziców dla miotającego się w silnych emocjach nastolatka jest bardzo trudne. I ta deklarowana tolerancja ogólna i empatia, może iść w pakiecie z nieakceptowaniem złości i jej wyrażania, nie dawaniem prawa do nielubienia czegoś/kogoś i okazywania tego. Wtedy baardzo drażni i może powodować polaryzację - im bardziej rodzice są "dobrzy", tym bardziej nastolatek jest "zły..

              Zakładanie, że nastolatek swój rozum ma, jest z jednej strony bardzo mądre, z drugiej ryzykowne czy wręcz absurdalne, jeśli zakłada się, że ten rozum ma taki sam zasób wiedzy/doświadczeń i to samo jest dla niego oczywiste - zazwyczaj nie jest. A pod wpływem okresu dojrzewania, ten rozum może działać baaardzo nielogicznie, sprzecznie, a czasem wręcz wydaje się, że wcale, gdzie nastolatek sam nie wie co się z nim dzieje, a wszelkie uwagi, że "coś z nim nie tak" traktuje jak hasło "zepsułeś nam się synuś, trzeba cię naprawić" , albo wtrącanie się w JEGO sprawy przez rodziców, którzy nie rozumieją, a czasem nastolatek po prostu uważa, że nie rozumieją, bo w takim wieku tak się to odbiera i tym bardziej pragnie się prywatności.

              I pytanie czy rozmowy przebiegały w tonie: synuś coś z tobą nie tak, musisz się zmienić, to może depresja, może coś innego - ale ogólnie - jest z tobą problem; czy raczej: mamy problem we wspólnych relacjach, nie wiem jak to rozwiązać, próbowałam - nic nie działa. Ja to widzę tak i tak, czuję się z tym tak i tak (komunikat JA), w związku z tym chciałabym byś nie robił tego/robił to - jak ty to widzisz i co proponujesz?

              A możliwe, że po prostu na imprezach były mocniejsze środki i jeszcze dłuższy czas działają podnosząc poziom agresji syna. Może ich działanie nakłada się na jego predyspozycje psychiczne/neurologiczne, ale te zdrowotne rzeczy trzeba było zacząć sprawdzać ileś lat temu, bo teraz zmusić dorosłego chłopa do badań może być trudno.

              Na forum nie ma możliwości przedstawienia obiektywnego i pełnego opisu rzeczywistości. Umysł każdego uzupełnia luki tym co zna. Czasem może być w tym wiele racji, a czasem zupełnie nic. Można się obrażać, a można przemyśleć na spokojnie - czy naprawdę w tym nic nie ma - jeśli ileś osób pisze coś podobnego i potraktować jako inspiracje te elementy które mogą mieć w sobie ziarnko prawdy. Resztę odrzucić.
        • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:12
          > Ktoś, kto ma wyższe wykształcenie tak nie pisze.

          Hehehehehe, Verdano ;) Jużem takie cuda widziała w wykonaniu osób z wyższym wykształceniem, że mnie chyba nic nie zdziwi. Ale wydaje mi się, że trochę przesadzasz.

          Ale oczywiście masz rację co do tego, że Autorka nie widzi swoich błędów riodziucielskic, Nawet nie wychowawczych, ale bardziej podstawowych, albowiem podstawowym błędem jest np. brak konsultacji psychologicznej/psychiatrycznej przy wzmożonych i trwających dłużej niż powiedzmy kilka miesięcy aktach agresji. Może dzieciak miał jakies trudności w szkole, albio z rówieśnikami, albo... z rodzicami. Naprawdę, chocby takie Poradnie Rodzinne sa dla ludzi i żaden wstyd z nich korzystać, jeśli już się wstydzi iść do lekarza, który ma na drzwiach expressis verbis napisane "psychiatra". Albo choćby do lekarza pierwszego kontakty po jakieś ... ziołowe wyciszacze czy coś w tym guście? I tu masz rację, że wykształcona osoba powinna to wiedzieć. Ale, właśnie- powinna, co nie oznacza stanu faktycznego.
          • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:38
            jesli swoich bledow nie widze, to nie dlatego, ze ich nie chce widziec i uwazam sie za nieomylna, ale wlasnie dlatego, ze zdaje sobie sprawe, ze nie jestem w stanie wyjsc poza siebie i ich dostrzec. dletego napisalam tutaj, z nadzieja na spojrzenie z boku - uczciwe, a nie rozminiajace zlosliwie moja osobe, bo i tak na takie prowokacje mam wywalone;)

            przeciez pisalam, ze proponowalam synowi pojscie do psychiatry, mowilam o lekach etc. zrobilam wyklad o depresji, ze jak jest potrzeba to leki pomagaja, a nie alkohol i trawa, ktore tylko poglebiaja takie stany. wszystko podane na tacy, tylko skorzystac z pomocy. nie, on nie chce, bo z nim wszystko ok.

            wiele osob piszacych ma takie problemy z mezem i czuje te sam bezsilnosc.
        • ola_dom Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:16
          verdana napisała:

          > Troll. Zdecydowanie. Ktoś, kto ma wyższe wykształcenie tak nie pisze.

          ????
          :)
          oj, Verdano... zbożne życzenie :)
        • onmytoes Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:23
          verdana napisała:

          > Troll. Zdecydowanie. Ktoś, kto ma wyższe wykształcenie tak nie pisze. Proponuj
          > ę nie karmić.

          Tak czytam każdą kolejną Twoją wypowiedź w tym wątku verdano i zastanawiam się dlaczegoś tak się uwzięła na autorkę i dlaczego tak zawzięcie podważasz wszystko co ona pisze. Tylko dlatego, że TY zdecydowałaś, że TOBIE akurat tak historia wydaje sie zmyślona?
          Masz jakąś specjalną miarkę do oceniania jak powinna pisać każda osoba z wyższym wykształceniem?
          Czy może kryształową kulę i wgląd w prawdziwe życie autorki wątku?
          Nie rozumiem zupełnie skąd uzurpujesz sobie prawo oceniania prawdziwość cudzej historii i w tak agresywny sposób atakowania kogoś, kto zdecydował się napisać o swoim problemie.

          Jeśli stwierdziłaś, że to troll i namiawiasz pozostałych uczestników by "nie karmić" to po co w takim razie sama odpisujesz na każdy post autorki?

          > Jeśli nie troll. to mogę powiedzieć, gdzie znaleźć błąd - w tym, że nie potrafi
          > cie w swoim wychowaniu znaleźć żadnego błędu.

          Masło maślane.
          Gdyby wiedzieli gdzie popełnili błąd to pewnie by tutaj nie pisała i nie prosiła o radę.
          Gdyby wiedzieli co robią nie tak to pewnie by tego nie robili.
          • ola_dom Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:38
            onmytoes napisała:

            > dlaczegoś tak się uwzięła na autorkę i dlaczego tak zawzięcie podważasz wszystko co ona pisze.

            Może dlatego, że verdana z miejsca uznała autorkę za trolla - i teraz głupio się wycofać, więc trzeba dopasować rzeczywistość do uprzednio przyjętego założenia?
          • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:41
            onmytoes napisała:

            > verdana napisała:
            >
            > >
            > Czy może kryształową kulę i wgląd w prawdziwe życie autorki wątku?
            > Nie rozumiem zupełnie skąd uzurpujesz sobie prawo oceniania prawdziwość cudzej
            > historii i w tak agresywny sposób atakowania kogoś, kto zdecydował się napisać
            > o swoim problemie.


            tez mnie to zastanawia

            >
            > Jeśli stwierdziłaś, że to troll i namiawiasz pozostałych uczestników by "nie ka
            > rmić" to po co w takim razie sama odpisujesz na każdy post autorki?
            >
            > > oooooooo to to wlasnie:) wszystkich probuje zmanipulowac, nawet osobny watek zalozyla/l ciagle w typowo forumowy sposob "udaje glupa" ze niby nie wie co mam na mysli i lapie za slowka. i probuje mnie sprowokowac do dyskusji i tym samym dalej prowadzi te swoje badania psychologiczno-socjologiczne. widocznie w tym watku prz kompie dzis ktos mniej profesjonalny;)

            > Gdyby wiedzieli gdzie popełnili błąd to pewnie by tutaj nie pisała i nie prosił
            > a o radę.
            > Gdyby wiedzieli co robią nie tak to pewnie by tego nie robili.
            >
            >
            • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:52
              Odpowiesz na mój post z g.11.52 w którym podsuwam pewne tropy do sprawdzenia w sprawie Twojego syna, czy będziesz tylko walczyć z Verdaną o trollowanie?
            • ola_dom Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:56
              luissa19 napisała:

              > oooooooo to to wlasnie:) wszystkich probuje zmanipulowac, nawet osobny watek zalozyla/l
              > ciagle w typowo forumowy sposob "udaje glupa" ze niby nie wie co mam na mysli i lapie za
              > slowka. i probuje mnie sprowokowac do dyskusji i tym samym dalej prowadzi te swoje badania
              > psychologiczno-socjologiczne. widocznie w tym watku prz kompie dzis ktos mniej profesjonalny;)

              luisso - verdana verdaną, ale obawiam się, że pisząc tym tonem nie uzyskasz nawet od innych forumowiczów tego, o co Ci chodzi - czyli sensownej porady.
              Zwyczajnie nie chce się gadać z kimś, kto się tak wypowiada (o czymkolwiek), i trudno potraktować jego i jego problem poważnie, a do tego jeszcze chcieć mu doradzić...
            • verdana Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 17:49
              Dlatego, ze w jej historii nie ma NIC osobistego. To jest wzorcowa historia o rodzicach, którzy byli za dobrzy i zepsuli dziecko. Nie ma tu ani jednego konkretnego faktu. Przy pytaniu sprawy konkretne, autorka popada w sprzeczność (nie wiem, czy pije, nie sprawdzam, wiem, że pije, bo mówi, ze pije) Poza tym to nowy nick, który orientuje sie bardzo dobrze w historii forum.
              • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 18:03
                jeden fakt, ktory zapamietalam, bo byl dosc szokujacy;) ze pod nickiem verdany pisze caly zespol to jeszcze nie doskonala znajomosc forum, ale dziekuje, ze mi tak pochlebiasz;)
              • onmytoes Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 23:04
                verdana napisała:

                > Dlatego, ze w jej historii nie ma NIC osobistego. To jest wzorcowa historia o r
                > odzicach, którzy byli za dobrzy i zepsuli dziecko. Nie ma tu ani jednego konkre
                > tnego faktu. Przy pytaniu sprawy konkretne, autorka popada w sprzeczność (nie
                > wiem, czy pije, nie sprawdzam, wiem, że pije, bo mówi, ze pije) Poza tym to no
                > wy nick, który orientuje sie bardzo dobrze w historii forum.


                A nie przyszło Ci do głowy ze opisując rodzinne problemy na publicznym forum, dostępnym w całej Polsce i poza nią, ktoś może zwyczajnie nie chcieć ujawniać żadnych konkretów i żadnych osobistych szczegółów? Pisze wiec jak najbardziej ogólnikowo aby uniknąć identyfikacji. Jak dla mnie to jest absolutnie zrozumiałe.
                Gdybym miała tu opisać jakiś swój problem z pewnością tez pominelabym konkretne fakty i zdarzenia.

                Poza tym skoro jesteś na forum od lat to z pewnością nie raz i nie dwa spotkałas sie z sytuacja gdy stali bywalcy zakładają nowy nick jeśli chcą napisać o swoim własnym problemie.

                I jeśli nawet to nowy nick to co z tego? Są ludzie którzy miesiącami siedzą na forach zanim sami sie odezwa.
                Czy aby tutaj pisać trzeba mieć udokumentowany 5 letni staż na tym forum? Dopiero wtedy uwierzysz ze ktoś pisze prawdę?

                Wybacz, ale Twoje argumenty do mnie nie przemawiają i zupełnie nie rozumiem tej antytrolowej paranoi kampanii rozpętanej już po pierwszym wątku autorki.
                Prowadzi to do paradoksu gdzie kolejne osoby już w tytule watku zastrzegają ze nie są trolem, by potraktować je poważnie.
      • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 09:46
        z gory przepraszam za wszystkie literowki, ale pisze na szybko, nie mam czasu sprawdzac i mam od 2 dni nowa klawiature, do ktorej nie jestem przyzwyczajona.
        • verdana Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 09:50
          To nie chodzi o literówki. Tylko o styl.
          • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 10:58
            verdeno nie czepiaj sie, autorka reaguje bardzo emocjonalnie na twoje wpisy wiec z cala pewnoscia trollem nie jest, tylko bardzo zdesperowana matka. Ta pani z pewnoscia popelnila sporo bledow, ale na syna wplynelo tez srodowisko, taki a nie inny typ osobowowsci etc ale kazdy rodzic robi bledy, przeszlosci nie odwrocisz. Analiza historii relacji z synem moze i troche przydatna ale nie jestem pewna czy w tej chwili. Chlopiec jest jakos juz uksztaltowany, nie najlepij. Rady powinny sie raczej koncetrowac na tym jak zyc pod jednym dachem z bardzo impulsywnym, agresywnym mlodym czlowiekiem. Bo wyzucenie go z domu nie jest rozwiazaniem, chlopak zarabia ale samodzielny finanansowo nie jest i bez pomocy rodzicow w srodowisku w jakim sie obraca bardzo szybko sie stoczy.
            • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:27
              Przeszłość ma o tyle znaczenie, że uświadomienie sobie własnych błędów wychowawczych może pociagnąć za sobą zmianę spojrzenia na całość, jak i w szczególe- na wzajemne relacje (tu także: na zrozumienie reakcji syna). A także na wypracowanie przyszłości- by np dalej nie powielać tych błędów.
              • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:15
                ja mysle jednak ze nadmierne skupianie sie w tej dyskusji na tym co matka zle zrobila 10 lat temu wcale nie pomaga tej Pani, a wrecz utrudnia znalezienie rozwiazania. Cos tam zle robila, ale pewnie jest tez cos w samym chlopcu (testosteron, narkotyki?) co nie pozwala mu kontrolowac emocji, niekoniecznie bezposrednio zwiazane z wychowaniem. Z drugim synem tez nastolatkiem az takich problemow nie ma?
                Jedyne rozwiazanie jakie przychodzi mi do glowy to dokladne przyjrzenie sie co powoduje ataki agresji, wydaje mi sie ze sa one wlasnie zwiazane z nadmiarem uczuc i opiekuczych zachowan ze strony rodzicow a nie ich brakiem. Jezeli uda sie namowic syna to zasugerowalabym badania neurologiczne, ale to dorosly czlowiek i raczej dobrze tego nie przyjmie. Moze ktos z rodziny lub znajomych, ktorych syn uwaza za pewien autorytet moze z nim porozmawiac?
      • hatsu33 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 10:58
        Kiedyś moja mama miała koleżankę, o której mówiła, że taka poświęcająca się domowi, i ma dobre serce, spokojna, kocha dziecko. No trochę mąż jej nie pomagał.. Ja tej koleżanki nie lubiłam i uważałam ja za beznadziejną, głupia kurę. Mama jej broniła, bo co ja jako nastolatka mogłam wiedzieć o prawdziwym życiu..
        Nie będę opisywać, co się potem okazało - powiem tylko, że ich dziecku ta cała rodzinna "dobroć" mocno nie wyszła na dobre.
        Dlaczego ta historia mi się przypomniała? Nie - nie chodzi o prostą analogie. Chodzi o to, że czasem coś jednak jest w relacjach rodzinnych, cechach rodziców, że jednak zamiast pomagać, szkodzą dziecku. To może być obojętność, niezaradność życiowa któregoś z rodziców, małe ambicje, dominowanie jednego z rodziców, to tylko drobne przykłady i wcale nie muszą Ciebie dotyczyć. Coś jednak musi być na rzeczy, że Wasze dziecko ma do Was taki stosunek. Mam wrażenie, że o to chodzi Verdanie.
        Jeśli chcesz coś zmienić, musisz być gotowa na prawdę o tym, co nie zadziałało. Nie dowiesz się tego, analizując wyłącznie złe zachowanie syna. Przykro mi, ale to się rzuca w oczy...
        Oczywiście, nie znam Twojej rodziny i szczegółów, zatem istnieje szansa, że syn ma faktycznie taki charakter (po kim?), lecz sama piszesz, że właśnie tylko dla Was nie znajduje szacunku...
    • gauad Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:05
      Ja tu widzę strach rodzicow że syn dorósl i przestal być posluszny. Miał być trybem w ich machinie a -bezczelny- nie da się już do tego zmusić.
      Dość sporo znam historii nadopiekuńczych rodziców, którzy nie potrafią odpuścić dziecku i robią wszystko by go stłamsić do roli posłusznego im pionka. Nic dziwnego, że syna szlag trafia jesli rodzice nie stawiaja granic a są obsesyjnie uwieszeni na robieniu z niego "niemoty". Wstawanie specjalnie rano żeby 19latkowi zrobić kanapkę do pracy?? No litości... A potem groźby, że jak nie będzie posłuszny, to mamunia nie będzie mu robić kanapek? Blehhhh... Nic dziwnego, że chlopak prowokuje konflikty żeby zrzucić z siebie ciążar niesienia nadopiekuńczości rodziców na swoich barkach. Najzdrowiej dla chlopaka by było wyprowadzić się, ogarnąć emocje bez wiecznie kontrolującej i podsłuchującej pod drzwiami mamusi, ale chwilowo zapewne za mało zarabia by go było na to stać, więc kilka lat się jeszcze razem pomęczą.
      A rada dla matki - odczepić się wreszcie od syna i od prob wymuszania na nim "otwartości".
      Dosć znamienne jest, że matka napisala o tym, że uważali się za taką porządną rodzinę a tu teraz wstyd przed sąsiadami... To bardzo charakterystyczne dla rodzin zaburzonych, nadopiekuńczo-despotycznych, gdzie bardziej się rodzice przejmują tym "co ludzie powiedzą" niż tym co czuje i jakie emocje ma ich wlasne dziecko... Dziecko w takich rodzinach ma grać role wyznaczone przez rodziców, nikt nie zajmuje się jego prawdziwymi emocjami, to ono ma zaspakajać potrzeby rodzicow, kończy się to problemami, latami tłamszone emocjonalnie dziecko którego równocześnie nie uczono odpowiedzialności i nie stawiano mu granic, zaczyna przejawiać agresję usiłując od siebie odgonić swoich "dobrodziejow-oprawców".
      • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:27
        guad nic z tego co piszesz nie jest prawda, ale rozumiem ze masz dobre intencje. trudno powiedziec cos o kims trafnie po paru postach na forum. despotyzmu u nas nie bylo i posluszenstwa nie wymagalismy nigdy i teraz tez nie. chodzi tylko o brak hamulcow, zasad, szacunku. moze wlasnie dlatego, ze nie bylo u nas nigdy terroru posluszenstwa. zawsze slepo wierzylismy, ze dziecko tez czlowiek i swoj rozum ma, wiec nie narzucalismy sztywnych zasad. co ludzie powiedza to mi ogolnie zwisa i powiewa, ale epatowac tym, co sie dzieje u nas ku uciesze postronnych tez nie musze lubic. wiec stad wspomnialam mimochodem, ze az wstyd przed sasiadami, zeby podkreslic z jaka sila on wrzeszczy.
        • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:52
          Czy poza ślepą wiarą, że dziecko też człowiek i swój rozum ma, zrobiliście z mężem coś konkretnego aby zdiagnozować problem narastającej agresji u syna? To trwa juz 4-5 lat. Czy byłaś z synem u neurologa? Czy syn miał zrobione EEG oraz MRI głowy, czy chociaż raz zbadano mu poziom testosteronu, czy syn chodzi/ł na siłownię i czy przyjmował odżywki sterydowe, jeżeli tak, czy mieliście nad tym kontrolę?
    • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:34
      Aaa. i jeszcze co do tego:
      > ja mam wyksztalcenie pedagogicze, mnostwo przeczytanych ksiazek o wychowaniu i niestety kompletna porazka

      Otóż, dobrze jest wiedzieć, że czym innym jest wiedza, którą się posiada, a czym innym- zastosowanie jej u siebie. Niestety, dość powszechnym "przymiotem" ludzkim jest to, że to pierwsze nie pociąga za sobą drugiego ;)
      Tę różnicę, o ile w ogóle jest ona widoczna, "zagospodarowuje" się np. przez rozmaite racjonalizacje ("przecież u mnie to działa, tyle że....), wyparcia itd.
      • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:49
        oczywiscie, ze nie ma prostego przelozenia miedzy teoria a zyciem. piszac, ze czytalam ksiazki chcialam jedynie podkreslic swoje starania w tej dziedzinie, ze nie jestem typem matki zamknietej, co to swoje wie, albo nie i nie ma potrzeby rozwoju, szukania, analizowania.
        • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 11:56
          W macierzyństwie, bardziej od wszelkich poradników (często wykluczajacych się), przydaje się zwykła, matczyna intuicja i własny, dobry przykład. czas, który przeznaczyłas na czytanie książek, trzeba było poswięcić na spacer lub zabawę z dzieckiem a po spacerze WSPÓLNE przygotowanie posiłku.
          • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:00
            Eeee, no bez pzresady, bo zaraz się okaże, ze cokolwiek by Autorka nie zrobiła, było i będzie źle. Wiedza się przydaje, tyle że warto sobie uświadomić, ze się prosto nie przekłada... W tym sensie, że nie wystarczy wiedzieć, trzeba jeszcze umieć to zastosować. A z tym mamy wszyscy problemy.
            • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:15
              Jeżeli przeczytasz jeden poradnik, to-jeżeli chcesz- z łatwoscią wprowadzisz, te rady w życie. Czytając wiele poradników, nie uzyskasz żadnej wiedzy, tylko mętlik w głowie ( zakładając, że czytasz te poradniki po to, aby rady zastosować). To tak, jakbyś chciała upiec jedno ciasto z pieciu przepisów jednocześnie.
              • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:22
                A to tak. Ja mówię nie o wiedzy poradnikowej, tylko rzetelnej- systematycznej.
              • miedzymorze Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:34
                Jeśli się czai o co chodzi w pieczeniu, to jak najbardziej można z kilku przepisów jednocześnie ;D

                pozdr,
                mi
                • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:39
                  Czyli pieczesz ciasto zgodnie ze swoją kulinarną intuicją - i o tym właśnie piszę.
          • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:10
            czas, który przeznaczyłas na czytanie książek, trzeba było poswięcić na spacer lub zabawę z dzieckiem a po spacerze WSPÓLNE przygotowanie posiłku.


            a jesli ksiazki czytalam po nocach albo kiedy dziecko bylo w szkole, przedszkolu, u kolegi, babci itp to z jaka jeszcze glupsza przysrywka wyskoczysz?
            • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:20
              Właśnie o to mi chodzi! Wychowanie własnym przykładem! Ja nie używam brzydkich słów, to i moje dzieci nie używają (przynajmniej w domu :-) )
              I naprawdę nie miałam takiego zamiaru, chciałam pokazać błąd jaki zrobiłaś, bo może teraz wsłuchasz się w siebie i zaufasz matczynej intuicji - 19 lat, to już ostatni dzwonek, tym bardziej, że piszesz o dalszej edukacji syna więc jeszcze kilka lat razem spędzicie.
              • kocia_noga Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:26
                Podsumowując - złe zachowanie syna to wina matki, co było do udowodnienia. I w związku z tym powinna się wstydzić. Rany.
                • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:32
                  no wlasnie, niektorzy wyobrazaja sobie ze mozna komus pomoc bez przerwy atakujac. Zamiast rady dostaje tu glownie pseudopsychoanaliza i to dokonywanej na podstwie kilku skrotowych opisow.
                • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:52
                  Z moich kilku słów wyciągnęłaś daleko idące wnioski: może Ty sama tak uważasz, ja dopuszczam inne możliwości o których napisałam we wcześniejszym poscie.
              • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:26
                niestety nie w kazdej kochajacej rodzinie wyrasta aniol, podobnie jak patalogiczna rodzina nie okresla przyszlosci dziecka w 100%. Rady o spacerach sa troche glupie, z tego co pisze autorka problemem jest prawdopodonie zbytnia opiekunczosc a nie jej brak.
                Akurat w czytaniu ksiazek o wychowaniu nic zlego nie ma, nie przesadzajmy.
                • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:36
                  Nie do końca - o głównych moich podejrzeniach napisałam w poscie o g.11.52 ale narazie pozostał bez odpowiedzi. Podejrzewać można zaburzenia neurologiczne: niedobór serotoniny lub nieprawidlowe fale mózgowe lub jeszcze inne, jakis torbiel uciskający na mózg, sterydy, nadmiar testosteronu wcześniej pisano już o zaburzeniach osobowości.
                  Ten spacer to tylko przykład, nic więcej, mogłam tam wpisać cokolwiek.
              • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:35
                A ja używam (brzydkich słów) i moje dzieci używają, i niczego złego w tym nie widzę. Wszak bogaty język mamy, ino trzeba wiedzieć, kiedy i jak go używać ;) Ba, uczymy się też przekleństw w obcych językach- to znaczy głwonie moje dzieci mnie uczą ;)
                I ja mam nadzieję, że moje klną właśnie w domu, i że w szkole czy gdzie indziej jednak się hamują (tak przynajmniej mówią :P )

                (żartuję sobie, ale... juz nie jedźmy tak po Luissie)
                • ola_dom Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:42
                  vilez napisała:

                  > A ja używam (brzydkich słów) i moje dzieci używają, i niczego złego w tym nie widzę.

                  Ja też, i wręcz twierdzę, że im więcej brzydkich słów, tym mniej bólu brzucha (mojego, w każdym razie).
                  • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:12
                    chyba was cos opetalo, naprawde do swojej matki zwracasz sie 'ty stara k... p...'
                    • ola_dom Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:26
                      71tosia napisała:

                      > chyba was cos opetalo, naprawde do swojej matki zwracasz sie 'ty stara k... p...'

                      Coooo?????
                      Skąd w ogóle taki pomysł?????
                    • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:28
                      Oo.o. A czemuż miałabym się do niej tak zwracać???

                      Ale soczyste pokreślenia lubię, bo to i rozładowuje atmosferę, i dobrze dookreśla kontekst, jak i szczegół, hehe :-)

                      Nie mylmy barwnego języka z WYZWISKAMI.
                      • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:59
                        > Nie mylmy barwnego języka z WYZWISKAMI.
                        Tylko, że wulgarny język dzieli jeden krok od wyzwisk. Ktoś, kto na codzień nie używa wulgaryzmów, ma do zrobienia trzy kroki.
                        • ola_dom Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 14:05
                          celestyna444 napisała:

                          > Tylko, że wulgarny język dzieli jeden krok od wyzwisk.

                          Grubo się mylisz celestyno. Bardzo grubo. I to "w obie strony", że tak to ujmę.
                          • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 19:34
                            Przepaść jest.
                • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 12:46
                  > Wszak bogaty język mamy,
                  Mowisz o mieszance dwóch języków: polskiego i łaciny ;-)
                  (a to, że znasz łacinę, to już wiemy z innych wątków :-) )

                  > jednak się hamują (tak przynajmniej mówią :P )
                  Mam takie niejasne przekonanie, że jak dzieci mówią to tylko mówią (szczególnie nastoletnie dzieci) :-)
                  • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:09
                    i co twoje dzieci wyzywaja cie od k..., a jak sie denerwuja to kopniakami rozwalaja sciany. Nie przesadzaj.
                  • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:30
                    Noooo. łacinę też. Ale jak fajnie brzmi to po czesku. Albo po rosyjsku ;) Ale po czesku zabawniej ;)
                    • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 13:57
                      W sumie jest to dobry pomysł: niech syn autorki zacznie kląć po czesku. Na pewno złagodzi to odbiór jego osoby: będzie śmiesznie a nie strasznie. Może byłby to dobry początek zmian.
                      • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 14:04
                        Np. "Histericka panicka", "zabudi" ;)
                      • muminka2014 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 15:08
                        Moja koleznka ma podobny problem z 18-latkiem... Jest ordynarny, opryskliwy, wyzywa ja. Dla odwiedzajacych ich dom rodziny i znajomychh mily i kulturalny... Wiele osob radzilo jej wyrzuc go z domu,ma 18 lat-drastyczne ciecie,ale czy to dobre rady???? Tutaj slysze niech klnie w j. czeskim...sorry,ale taki tekst nastolatka wkurzy i nie zostawi na proponujacym suchej nitki...Nie mialas do czynienia z agresja nastolatka...
                        • danaide Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 18:12
                          Tak mi się przypomniało, może bez związku. Jestem na razie na etapie przedszkolaka. Przedszkolaki potrafią dobrze się zachowywać w przedszkolu i broić w domu albo na abarot. Może nie wszystkie, ale są takie egzemplarze na pewno. Muszą odreagować.
                          Skoro syn wątkodajki wie jak się zachować wśród ludzi CO odreagowuje wobec rodziców? To nie jest całkowity brak kontroli nad zachowaniem, to jest kontrolowany przeciek agresji wobec określonych podmiotów.
                          Czy już mam pisać o Jesperze Juulu? Teza: zachowanie dzieci sygnalizuje problem po stronie rodziców.

                          Może by luissa napisała coś o swoim systemie wartości, tym który usiłowała wpoić dziecku? Może coś o swojej sytuacji osobisto-zawodowo-materialnej? A może coś o pozytywach syna, bo jakoś się nie dopatrzyłam w poście założycielskim - czy na codzień też przypomina synowi o jego wadach przy absolutnym pominięciu zalet? A może w jaki sposób stawia granice - i czy w ogóle?

                          Czyli prośba o opisanie swoich zachować, bo na razie dysponujemy tylko oceną syna.
                          • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 18:33
                            nie, wiecej nie mam zamiaru dostarczac materialu do badan verdany. niech szuka innego jelenia;)
                            • danaide Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 19:00
                              Ja był była szczęśliwa, gdyby jakiś projekt się nade mną pochylił gdy byłam w potrzebie. Masz prawo czuć inaczej. Ale ja, jako ta, która zadała pytanie, też mam prawo zinterpretować Twoje zachowanie po swojemu;)
                              • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 19:09
                                zespol verdany tutaj sie nie pochyla nad moim problemem tylko sprawdza spodob reagowania czlowieka na pomowienia;) zgaduje temat badan;)
                            • gauad Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 19:36
                              wiesz luissa to jest przykre, niby przyszłaś tu po pomoc rady, ale skupiasz się przede wszystkim na kłótniach,
                              gdybyś chciała faktycznie pomocy, to gadanie verdany które uważasz za nietrafione byś olała a merytorycznie kontynuowała dyskusje o problemie syna.
                              ty wolisz się kłócić, strzelić focha bo ktoś ci na ego nadepnął i śmiał skrytykować.

                              nie dogadasz się z synem reagując w ten sposób.
                              zajmujesz się nie tym co trzeba, żeby problem rozwiązać. skupiasz na rzeczach postronnych i biciu piany. wygląda na to, że lubisz tkwić w problemie lub wątek ten założyłaś w innym celu niż uzyskania rady co do syna.
                        • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 20:12
                          Munika., odsyłam do KO-wca z Rejsu ;)
                        • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 12:32
                          ...Nie mialas do czynienia z agresja nastolatka...
                          Nie, nie miałam, ponieważ nigdy nie dopusciłabym do wyzwolenia agresji u swojego dziecka. To ja jestem dorosła, ja jestem matką - nigdy nie postawiłabym dziecka pod ścianą, bo żeby wyzwolić agresję trzeba dziecko doprowadzić do stanu bezsilności, postawić pod ścianą. A jeżeli agresja wyzwala się bez powodu, to trzeba stanąć na głowie i znależć przyczyny somatyczne lub psycho-somatyczne i dziecko leczyć. Chyba innych możliwości nie ma.
                          • ola.2014 Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 15:52
                            a co jezeli dziecko ma 19-lat i na leczenie nie wyraza zgody? uwaza,ze to matka jest glupia i ewentualnie moze sie leczyc...
                    • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 14:02
                      W każdym razie takie... "drž hubu" ... się przydaje ;) Spora szansa., że otoczenie nie zrozumie, a do delikwenta dotrze ;)
                      • verdana Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 17:55
                        Sądzę, ze nastolatek naprawdę sie wścieknie, gdy zaproponujemy mu klniecie po czesku. Bo to oznacza, ze uznajemy jego wściekłość za śmieszną i dziecinną. Kląć po czesku mogą sobie osoby kulturalne, dla których używanie przekleństw jest własnie wyrażeniem silnych emocji, albo ubarwieniem języka - nie ci, którzy oklinają kogoś konkretnie. Bo oni nie chcą delikatnie i zabawnie dać do zrozumienia, ze sa źli, tylko upokorzyć.
                        • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 19:14
                          Moi klną w językach. Sieroznie. Serio. Jo tyż ;) Od czasu "fuck - sceny" z The Wire "uwolniliśmy kluczowo, że tak rzeknę... No i od piosenki Kazika BRZYDKA PIOSENKA, która weszła słownikowo do zasobów rodzinnych...
                          A mąż klnie po włosku całkiem na poważnie. Zawsze to lepiej, bo on jest bardzo bardzo grzeczny...
                          Ja klnę soczyście po polsku :D

                          Ale generalnie- żartowałam :-) Że tak to ujmę, chciałam rozluźnić atmosferę.
                          • verdana Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 19:31
                            Ale Twoi nie są chamscy i agresywni i to , że tak powiem, czyni różnicę. Ja też klnę, lubie:)
                            Nasze dzieci klną, a nie znieważają kogoś.
                            • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 19:32
                              Ano :-)
    • nowy99 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 20:03
      Mam syna w podobnym wieku dlatego ciarki mi przechodzą, jak czytam o traumie, jaką przechodzą domownicy w domu autorki postu.
      Nie chcę oceniać postawy rodziców, ponieważ uważam, że rodzicielstwo, wychowywanie, nie hodowanie, jest potwornie trudnym zadaniem. Największą trudnością jest dobranie stylu, metod wychowawczych do małego, później młodego delikwenta. Do pewnego czasu, w swoim świadomym podejściu do wychowania syna byłam zwolennikiem metody wzoru, że ją tak tu nazwałam sobie:/ czyli my rodzice pokazujemy synowi jak żyjemy, jak reagujemy, jak współpracujemy na co dzień: pomagamy, słuchamy, wspieramy czy kłócimy się;) Z czasem niestety zauważyłam jakoś mało pożądanych rezultatów naszej metody i szybko trzeba było ją zmodyfikować. No i tak rośnie sobie przy nas twór przez nas ulepiony...niekoniecznie taki miał być;)
      Ale, bez przesady, jest zdrowy, chyba lubi dom, ma swojego konika, uczy się, chodzi do szkoły, czyta. Powinnam być być szczęśliwa. I jestem. W kontekście wszystkich zagrożeń: dopalaczy, narkotyków, alkoholu, obsesyjnego siedzenia przy komputerowych gierkach itp.
      Jako rodzice często trzęsiemy się, czy aby nie sięgnie po coś z tej puli. Boimy się panicznie. Postawiliśmy na : dobrą atmosferę w domu, żeby tu lubił wracać, inwestowanie w jego hobby. I chyba to daje dobre rezultaty.

      Opisana sytuacja autorki wątku jest szczerze przygnębiająca i warto przede wszystkim przyjrzeć się z kim i gdzie spotyka, bawi się syn. Jakie jest to towarzystwo: troszkę pośledzić n jakimś fejsbuku tych ludzi. Uważam, że wina rodziców tutaj nie jest przesądzająca, syn może tkwić w złym towarzystwie. Dlatego dziwi mnie, że rodzice pozwalają mu regularnie imprezować całe noce. To, że jest dorosły z punktu widzenia państwa, to wcale nie znaczy, że może szlajać się i przychodzić do domu nad ranem. Mieszkacie razem, wspólnie i najnormalniej się martwicie o kogoś, kto wraca po ciemku, a może coś mu się złego przytrafiło. Po prostu nocki macie kiepskie, zarwane. Ja bym się na takie traktowanie domowników nie zgodziła. Nie wiem, n ile można to powstrzymać. Może warto zapisać go do jakiejkolwiek szkoły, byle miał motywację wstać rano na zajęcia... Po prostu, żeby ten rok przerwy nie spowodował, że z nudy chłopak pójdzie w złą drogę.
      Może warto żeby np. Zajął się czymś, co wyklucza używki np. Siłownia. Może niech ojciec go zachęci do wspolnych treningów jakiegoś sportu, czy właśnie silowni.
      Jakoś wydaje mi się, że ta jego postawa, zachowanie jest skutkiem jakichś eksperymentów na tych imprezach. To przede wszystkim bym wykluczyła.

      No i nie dajcie się sprowokować jego agresji słownej. Nasz też ma takie zachowania, ale ja nie biorę tego do siebie. Potrafi powiedzieć spierd... Taaak potraafi. Zamknij się, wyjdź stąd, jesteś głupia. Ale on to mówi w afekcie, bo nie ma pomysłu na ciętą, dobrą ripostę, dlatego włącza się mu agresja. Zawsze odpowiadam: zmień ton/proszę do mnie tak nie mówić/uważaj na słowa/nieładnie synu tak do mnie. I jestem przekonana, że jest mu głupio i wstyd, że czuje, że zachował się poniżej poziomu. Czasem zareaguję złośliwie: oj synu, czy w tych książkach, które tak namiétnie czytujesz nie piszą jak zwracać się do rodziców? Ale: nigdy nie jestem agresywna w zachowaniu. Odpuszczam. Mówię bardzo spokojnie, wprowadzam "powietrze"do rozmowy, nie robimy z rozmowy szczekania.

      Młodzi mają jeszcze te swoje problemy sercowe. Może przeżywa jakąś nieszczęśliwąmiłosc. Warto poobserwować syna.
      • verdana Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 20:22
        Przecież ten chłopak pracuje. Wygląda na to, że wstaje o szóstej i idzie do pracy. Nie ma tu żadnego roku przerwy. I nigdzie nie jest powiedziane, ze codziennie przychodzi nad ranem. Imprezy nie są automatycznie "szlajaniem się".
        Fakt, że chłopak po maturze poszedł do pracy, bo nie ma pomysłu "co dalej", a nie siedzi w domu jakoś umknął uwadze, bo jakże to - taki okropny syn i takie odpowiedzialne zachowanie?
        • nowy99 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 20:51
          Nie oceniam jaki jest syn, nie oceniam jacy są rodzice.

          Fakty są takie: syn nie uczy się podczas tego roku, jak eozumiem przerwał edukację z jakichś tam powodów (może nie dostał się na wymarzoną uczelnię, może przerwał nieciekawe studia, może zmienił koncepcję i pomysł na zawód itd.) to nie ma tu większego znaczenia.
          Tutaj rodzice szukają przyczyn jego raptusowatego, nerwowego, niepochamowanego stylu reagowania.
          Jeśli jednak ci rodzice nie są chamami na co dzień, nie dialogują jak buraki i prostaki, są ludźmi żyjącymi według określonych, pozytywnych wartości, nie ćpają, nie chleją, nie łażą po nocach z osobna, to trudno się dopatrywać w nich wzoru zachowań dla syna.
          Szlajaniem nazwałam aktywne, regularne wychodzenie nocami z domu. I co z tego, że jest dorosły. Żyje w jednym domu z rodziną i nie może wystawiać ich na stres, co się z nim w nocy dzieje. Tak samo, jak nie robią to inni domownicy. Jakby się poczuł, gdyby matka nagle wyszła z domu na noc, nie mówiąc dokąd idzie, z kim się i gdzie spotka, w jakim celu, i kiedy zamierza wrócić - to jest duża nielojalność i brak poszanowania najbliższych.
          Nie wiem, może warto namówić syna żeby odłożył sobie na coś ze swoich dochodów, zamiast wyrzucania w jakieś używki. Może zachłysnął się dużą kwotą pieniędzy i nie wie jak je w miarę mądrze zainwestować: może rodzice by mu coś podpowiedzieli, jakiś sprzęt hiFi, może coś ze sprzetu sportowego, może instrument? Może kurs językowy?
          • verdana Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 20:57
            mam wrażenie, ze nie ma tu regularnego wychodzenia nocami z domu, są imprezy. Prawdę mówiąc studenci wychodzący na imprezy stosunkowo regularnie nie są ani wyjątkami, ani osobami zdemoralizowanymi... I jak najbardziej, dorosły człowiek może wyjść na noc z domu, a rodzice mają obowiązek swój stres schować do kieszeni. Chyba nie ma mowy o tym,z ę syn znika, nikogo nie uprzedzając? Mój syn wychodzi na noc - nie za często, ale wychodzi. Ma siedzieć w domu, bo ja sie będę niepokoić?
            YYY, jak wychodzę, to nie melduję, dokąd idę.
            • nowy99 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 21:12
              Nie mówisz po prostu: idę załatwić to i tamto, albo: jadę do miasta i chyba wrócę przed obiadem...
              A gdybyś wychodziła wieczorem, też nie powiedziałabyś domownikom dokąd się wybierasz?

              Nasz syn miał taką akcję, że umówił się w piątek w Warszawie ze znajomymi. Po 22.00 dzwonimy do niego gdzie jest, nie odbiera tel. Jest ciemno, zima. Dzwonimy nadal. Około 23.00 odbiera jego pijany kolega i mowi, że jadą do niego, nasz syn rzyga w wc w pociągu i będzie nocował u niego gdzieś poza wawą po drugiej stronie Wisły... Nie zgodziliśmy. Syn był w złym stanie. Pojechaliśmy jakieś 40 km po niego, leżał na mrozie na ziemi, chciał spać. Wokół ciemno, jakaś wieś w pobliżu. I dobrze że kolega miał na tyle ludzkich odruchów, że go tam nie zostawił i nie poszedł do domu. Bo syn nie chciał iść do jego domu, wstydził się. Czekali tak na nas, do około 1.00 w mroźną noc... Strach pomyśleć co by było gdyby. Takie były naszego syna pierwsze doświadczenia z mocnym alkoholem.

              • verdana Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 21:41
                Noooo... bywa, że wychodzę i nie mówię, bo nie wiem, dokąd pójdę. Syn tez mówi "wychodzę", ale dokąd w końcu dotrze - nie wie.
                Tyle, że mój syn wraca zawsze trzeźwy. I uprzedza sms-em, jak ma nie wrócić na noc. A ja nie dzwonię, pamiętając,z ę w jego wieku starszy syn mieszkał sam, wychodził, kiedy chciał i gdzie chciał i przeżył.
                • kachaa17 Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 11:54
                  "Noooo... bywa, że wychodzę i nie mówię, bo nie wiem, dokąd pójdę. Syn tez mówi "wychodzę", ale dokąd w końcu dotrze - nie wie. "

                  To mnie zastanawia. Wychodzisz z domu i nie wiesz gdzie i po co? Nie wiesz np., że idziesz się przejść? Ok. Można nie wiedzieć, że będę spacerować w tym parku albo a innym ale chyba z grubsza wiesz czego chcesz. Np. idę się powałęsać, wybieram się na zakupy. Naprawdę tak ciężko sprecyzować i oznajmić domownikom taki cel wyjścia z domu?
                  • verdana Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 17:57
                    Oczywiście. Po prostu wychodzę, bo mam ochotę. Może po drodze zadzwonię do przyjaciółki, może pójdę do kina. Nie musze deklarować z góry. I nie widzę po co miałabym domownikom mówić, gdzie idę i po co.
                    • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 20:15
                      wiesz troche dziwne, ja swoim jednak mowie a jak zmieniam plany to dzwonie, maz i corka podobnie. Normalne zasady wspolzycia w rodzinie, nie wiem dlaczego mialabym nie mowic.
                      • verdana Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 20:20
                        Czasem mówię. Czasem nie. Mówię o której wrócę i tyle. Syn też często mówi tylko, kiedy będzie. Nie czuję konieczności wiedzy o tym, co zamierza robić i dokąd iść. Jest dorosły.
                        • danaide Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 20:41
                          Można i tak. Ale taka postawa wymaga dużego zaufania i uczy dużej odpowiedzialności wszystkich członków rodziny. Ja na razie wypuszczam tak kota. Córkę... może kiedyś;) Ale kiedy?
                          • verdana Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 22:12
                            To dotyczy tylko dorosłych. Młodsze dzieci pytałam, dokąd idą. Ale uznałam, że skoro starszy mieszkał sam od 19 roku życia i nie musiał sie opowiadać, to trudno, abym wymagała tego od młodszych, bo nie mieli szczęścia dostać mieszkania.
                            Poza tym nie wiem, czy to kwestia zaufania. Raczej zdrowego rozsądku - po co mi wiedza, dokąd idzie syn wychodzący z domu, skoro wiem, że wróci o umówionej porze i ma przy sobie komórkę?
                            • ola_dom Re: jak postepowac z synem? 28.11.14, 09:39
                              verdana napisała:

                              > skoro wiem, że wróci o umówionej porze i ma przy sobie komórkę?

                              Ale to zupełnie inna sprawa - mówisz, że wychodzisz i o której wrócisz - takie informacje są absolutnie wystarczające, jeśli mieszka się ze sobą.
                              Tyle że z wcześniejszych Twoich wypowiedzi można było przypuszczać, że wychodząc nie mówisz NIC - ani że wychodzisz, ani kiedy wrócisz - bo "jesteś dorosła i co to kogo obchodzi".
                              A jak tak - to spooooko ;)
                          • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 22:24
                            raczej nieinformowanie swiadczy o braku zaufania lub zainteresowania, informujemy sie nawzajem o swoich planach bo jestesmy rodzina.
                            ps kotow nie pytam ale wiem ze i tak wroca jak zglodnieja, zwykle nie trwa dlugo ;-)
                            • vilez Re: jak postepowac z synem? 28.11.14, 10:22
                              Informowanie nie musi być szczegółowe. "Wychodzę, nie wiem, kiedy wrócę/wrócę późno"- wystarcza. To jest właśnie wyraz zaufania,
                              Dziś mój 16-latem wychodząc do szkoły, powiedział: "wrócę później". Nie pytałam, gdzie idzie, po co, ani o której wróci. Przyjdzie czas, będzie rada, telefony do siebie mamy, gdyby zniknął na tygodnie (czyli do wieczora) ;)
                              Starszy syn bywa, że opowiada po fakcie- jak się bawił, z kim ciekawym się spotkał, co się udało, a co nie- ale to w trybie, kiedy mu się chce (albo nie).
                              Natomiast mąż mi zawsze meduje, gdzie, po co i z jakim wynikiem- ale to dlatego, że LUBIMY. Poprzedni mąż nie meldował, i też było dobrze. Wiedziałam tylko, że wróci danego dnia lub nie,
                              Wszystko zależy do ludzi, modele są różne.
          • nowy99 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 21:02
            A tak w ogóle, to zapomniałam doać, że chłopaka trzeba zaangażować do pomocy w domu. W końcu to nie hotel. Niech ojciec siądzie z nim w piątek i ustalą, co trzeba ogarnąć w sobotę. Niech wymyślą, że muszą wyręczyć mamę, bo mama ma ważną rzecz, nie wiem musi wyjść do miasta, cokolwiek. Ńiech to zapoczątkuje i włączy jakoś sprawnie chłopaka w życie domowe, w końcu porządki to też problem wszystkich korzystających z domowych kątów. W ogóle tutaj ojciec ma dużą rolę do odegrania. Jaki jest kontakt ojca z tym chłopcem? Uważam, że ojciec powinien nauczyć go wielu rzeczy poprzez wzór oraz wspólne działanie.
            A może w tej pracy jest jakieś złe towarzystwo...choć na ogół ludzie pracujący, to ludzie odpowiedzialni, obowiązkowi. Co to za praca?
            • verdana Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 21:06
              I sądzisz, ze agresywnemu, chamskiemu , zbuntowanemu nastolatkowi wystarczy powiedzieć, ze ma pomóc w domu? Tak można mówić do 6-latka, ze mama ma coś ważnego. To samo mówione do dorosłego człowieka oznacza, że jak mama nic ważnego nie ma, to jej psim obowiązkiem jest ogarnąć dom.
              Być moze chłopak tez jest odpowiedzialny i obowiązkowy, skąd wiemy, ze nie?
              • nowy99 Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 21:17
                Nie przypuszczam, żeby był on aż tak zły, jak pisałam wcześniej, może tak naprawdę zdarza mu się mocno nieodpowiednio palnąć coś do rodziców.
                Myślę, że nie jest z nim tak źle, jak się mamie wydaje. Pojedyńcze agresywne odpowiedzi mogą być obnażeniem bezradności wobec np. Ostrych ciętych słów ze strony rodziców pod jego adresem.
                Autorka musiałaby to doprecyzować.
            • angazetka Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 21:58
              Primo, taka gadka to byłaby dobra dla pięciolatka, a nie dla dorosłego chłopaka. Secundo, jakie, kurka, wyręczyć mamę, bo ważną sprawę? I ojciec, i syn MIESZKAJĄ w tym domu. Więc powinni o niego dbać.
        • vilez Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 22:23
          > Przecież ten chłopak pracuje. Wygląda na to, że wstaje o szóstej i idzie do pracy.

          Verdano, że też ludzie tego nie widzą...Załamka. Ale co ja tam wiem, matka pracującego (na 1,5 etatu) 22-latka, który klnie...
          Czasem powatpiewam w sens rozmowy forumowej.
          • 71tosia Re: jak postepowac z synem? 24.11.14, 23:04
            dziecko pracuje na wlasne potrzeby ok ale oprocz tego nie robi nic w domu, wyzywa rodzicow, rozwala mieszkanie w atakach szalu itd Za pewnie za chwlie dojdziecie do wniosku ze z mlodym nie ma wcale problemow?
            • beatrycja.30 Re: jak postepowac z synem? 25.11.14, 08:41
              O CO CHODZI Z PROJEKTEM VERDANA?
              • vilez Re: jak postepowac z synem? 25.11.14, 10:19
                Moderator aż się prosi...
              • sebalda Re: jak postepowac z synem? 25.11.14, 10:56
                eatrycja.30 napisała:

                > O CO CHODZI Z PROJEKTEM VERDANA?

                Chodzi o to, że Verdana jest osobą aktywną na kilku forach i jakiś miłośnik spiskowej teorii dziejów wymyślił sobie, że jest kilka osób piszących pod tym nickiem. Nie każdy umie przełknąć krytykę, wtedy najłatwiej wystąpić z zarzutem wobec oponenta albo stworzyć teorię, która ma go zdyskredytować. Ludzie dziwne są:P
                • vilez Re: jak postepowac z synem? 25.11.14, 13:37
                  I gdyby działała moderacja na forach, to by takie chore fantazje dotyczące OSOBY Verdany nie latały po forach. Nie byłyby powielane.
                  • zuzi.1 Re: jak postepowac z synem? 25.11.14, 15:11
                    Daj spokoj Vilez, nie przesadzaj, jakos nie zauwazylam, zeby Verdana rzucila sie do tlumaczenia tej kwestii i odkrecania, widac ma zdrowy dystans do wlasnej osoby. Nie mozna wszystkiego zabraniac. To by bylo bez sensu, a wszelkie fora by szybko padly, bo nie byloby chetnych do wypowiadania sie. Masz tendencje do regulowania pewnych spraw jak za czasow komuny, a wiemy, ze nie tedy droga.
                    • verdana Re: jak postepowac z synem? 25.11.14, 15:16
                      No dajcie spokój, ja się tak dobrze bawię, a Wy chcecie mi zabawę zepsuć:)
                      • nutka_odwagi Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 05:33
                        A ja rozumiem autorkę wątku. Mam w domu 11 letniego potwora, który wrzeszczy, walczy o władzę w domu, wyzywa, pomiata rodzicami, trzaska drzwiami, bałgani..... długo by wymieniać.
                        Może trochę inna sytuacja, ojciec nie jest dobrym wzorcem , jest cholerykiem , więc pewnych zachowań nauczył.
                        Jestem na niego skazana, gdybym go zostawiłą ojciec się nim nie zajmie.
                        • algavre.live Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 09:35
                          <Jestem na niego skazana> ??!!! <gdybym go zostawiłą ojciec się nim nie zajmie>

                          Czegoś chyba nie rozumiem...dopuszczasz myśl, żeby porzucić dziecko?! I nie zrobisz tego tylko dlatego, że nie możesz liczyć na swojego męża - ojca syna?
                          Czy to niefortunnie sformułowane zdanie...
                          • nutka_odwagi Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 17:49
                            Jestem ubezwłasnowolniona przez własne dziecko. Jestem jego niewolnikiem. Co mogę zrobić ? Badania psych. pedag sa ok, dziecko intelektualnie powyżej normy , w domu , wobec mnie zero empatii, powiem mu pospiesz się , to się specjalnie spowalnia ruchy, powiem mu śpiewaj ciszej , to dopero się rozedrze, powiem mu posprzataj - odpowie sama sobie posprzątaj. Mam mu nie dać jeść? Kary: przyjmuje - zero -komputera- i stosuje się , jakby po nim spływało. Mija termin zakazu, prosi o dostęp.
                            W swoich złośliwościach , byciu niedobrym przerósł już dawno swojego mocno nieidealnego ojca.
                            Tak, mam takie myśli , zeby rzucić ich obu w cholerę....
                            • danaide Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 20:44
                              Nutka, a "Twoje kompetentne dziecko" Jespera Juula czytałaś? Jak nie to w te pędy. Choć JJ uważa, że taki nastolatek (nie adolescent;) to już trochę pozamiatane. Ale potrzeba zasadniczej zmiany podejścia. No i jeśli mówicie z mężem różnym głosem, a Ty dodatkowo z mężem tak się bodziesz jak z dzieckiem, to trochę kiepska sprawa.
    • hugu Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 08:01
      To dość typowy przykład "wchodzenia na głowę" osobie z natury łagodnej, nierywalizującej, mało asertywnej, przez osobnika bardziej wojowniczego z natury. Po prostu macie inne charaktery (wrodzone cechy, skłonności): wy i syn. Dlatego trudno wam dobrze funkcjonować pod jednym dachem.
      Są ludzie, dla których priorytetem jest coś w rodzaju pogodnej kontemplacji rzeczywistości: drobne przyjemności, miłe słowa, harmonia itd. Jeśli materialnie jest przy tym ok, to super. Społeczeństwo z nich złożone byłoby rozśpiewaną hippisowską komuną. Miło!
      Są też ludzie, którzy lubią walkę, w niej czują, że żyją, lubią konflikt i świat w ostrzejszych barwach. Lubią zdobywać, zawłaszczać, czuć silne emocje, ostrzej grać. Taki typ. I on też jest potrzebny na świecie, bo dzięki takim mamy zdobyte złoża na Alasce, niepodległość państw itp. sprawy.
      Kłopot polega na tym, że gdy "młody wilczek" mieszka pod jednym dachem z "łagodnym barankiem" - nie ma siły, będzie go pożerał! Będzie zawłaszczał go sobie do obsługi, wylewania frustracji itp. praktycznych posług. Będzie się starał zdominować - gdyż kocha dominację. Kiedyś, gdy będzie starszy, być może zrozumie, że przesadził, ale póki jest młody i do wrodzonej chęci dominowania dochodzi testosteron - wilczek będzie atakował.

      Takie zjawisko zdarza się i zdarzało jak świat światem. Dawniejsze pokolenia mówiły dość jasno o tym, ze w pewnym momencie większości chłopców potrzebny jest SILNY męski wzór, mocny człowiek, który opanuje kwestię cugli. Dziś brzmi to niepoprawnie politycznie, gdyż siłę pochopnie wiąże się z przemocą a o płci strach mówić. Niemniej siła to dobra rzecz i przemocą wcale nie jest. Jest natomiast czymś, co niesłusznie wykluczyliście ze swojego życia.

      Najwyższy czas pokazać chłopcu waszą siłę. Nie przemoc, tylko siłę. Siłę materialną (pokazanie to dowiedzenie, ze macie prawo dać lub nie dać), siłę dorosłości (robicie swoje nie bojąc się wyzwisk i krzyków), siłę pozycji rodzica (macie prawo do tworzenia zasad we własnym domu i określania granic). To tak tytułem wstępu, bo teraz muszę wyjść.
      • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 09:44
        Bardzo mi się podoba to co napisałaś, tylko niestety w tym wątku, to raczej nie jest ten przypadek. Tu prędzej mamy do czynienia z powiedzeniem, że przyklad idzie z góry.
      • danaide Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 11:18
        najlepsza rzecz, jaka się urodziła dzięki temu niefortunnemu wątkowi
        nawet jeśli tu nieadekwatna to na pewno przyda mi się na inną okoliczność!
      • luissa19 Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 14:19
        hugu...bardzo ci dziekuje, ze w tym steku bredni chcialo ci sie cos madrego jeszcze napisac. lepiej bym tego nie ujela. i mysle, ze to tez miala na mysli pani ekspert mowiac o zajeciu sie soba.
        • po-trafie Re: jak postepowac z synem? 27.11.14, 18:07
          Zhgadzam sie z tym, co napisal hugu i moge to jedynie rozwinac w pewne swoje spostrzezenia:

          - pisalas wczesniej, ze nie karzecie syna i nie okazujecie konsekwencji. Nie pisalas nigdy o tym, czym wyznaczacie jakies zasady? Czy synowi bylo jasno komunikowane, ze oczekujecie szacunku, braku krzykow, braku agresji slownej? Czy kiedykowliek mysleliscie o konsekwencjach lamania waszych zasad?
          - dlaczego, mimo tego, ze syn lekcewazy was i traktuje obrazliwie, nadal jestescie wobec niego uczynni? Takie rzeczy jak poranne robienie sniadan, troska o jego jedzenie, dowozenie gdzies, zapewne takze sprzatanie czy robienie prania - to sa nadprogramowe rzeczy, ktore dorosly czlowiek wykonuje dla drugiego doroslego czlowieka z zyczliwosci. Syn nie jest wam zyczliwy, dlaczego wy mu zyczliwosc okazujecie? Czego chcecie go w ten sposob nauczyc?
          - co dzialo sie gdy syn zaczal okazywac agresje po raz pierwszy, jak reagowaliscie?
          - pisalas, ze nie podlega dyskusji to, ze bedziecie utrzymywali go w trakcie dalszej edukacji i bedzie u was dalej mieszkal. Dlaczego nie podelega to dyskusji? Czy zniesiecie bez mrugniecia okiem syna, ktory nie zmieni sie ani troche: bedzie kopal, krzyczal, wyzywal?
          - piasalas, ze syn ma rodzenstwo. Czy w zaden sposob nie obawiacie sie z mezem wplywu syna agresywnego na spokoj i rozwoj reszty domownikow?
      • celestyna444 Re: jak postepowac z synem? 29.11.14, 20:30
        "Najwyższy czas pokazać chłopcu waszą siłę. Nie przemoc, tylko siłę. Siłę materialną (pokazanie to dowiedzenie, ze macie prawo dać lub nie dać), siłę dorosłości (robicie swoje nie bojąc się wyzwisk i krzyków), siłę pozycji rodzica (macie prawo do tworzenia zasad we własnym domu i określania granic). To tak tytułem wstępu, bo teraz muszę wyjść."

        Trochę o tym myślałam i jednak uważam, że na takie działania był czas gdy syn miał 14-17 lat. Teraz należałoby pozwolić synowi na samodzielne, dorosłe życie bez nerwowej matki na karku. Również dla dobra młodszego rodzeństwa.
    • cloudy4 Re: jak postepowac z synem? 31.12.14, 09:31
      Pytałaś syna, o co jest na Was taki zły? Bo wiesz, ja np. jednej z zbliskich mi osób w rodzinie mówię od lat, co mnie w niej doprowadza do szału, a osoba ta udaje, że mnie nie słyszy, że to, co mówię, nie jest ważne i… powtarza pewne swoje działania. Czyli uparcie zachowuje się w sposób, który rodzi między nami konflikt, choć są to działania życiowo niekonieczne. Może robisz to samo?
      Warto usłyszeć dorosłego syna. Ludzie często chcą mieć dziecko ze swojego wyobrażenia i nie rozumieją, czemu to dziecko za nic nie chce udawać kogoś innego niż jest. I dziwią się rosnącej agresji, a przecież mamusia kanapeczki robi rano… To nie rób. On chce, żebyś mu te kanapki robiła? Bo z Twojego postu wynika, że nie. Może one są potrzebne Tobie? Może robisz dla niego na siłę rzeczy, których on nie chce? Gdybym była Twoim synem, traktowanie mnie jak dziecko byłoby jedną z rzeczy, które miałabym Wam do zarzucenia.
    • wiemcomowie Re: jak postepowac z synem? 18.10.18, 11:27
      dopiero znalazlam ten wątek i mnie poruszyl: verdana jest dnem bezdusznym a to za sprawą choroby psychicznej. leczylas sie kiedys? dobrze ci radze kobieto lecz się, bo wariatkowo dla bujnych czeka na ciebie. kim jestes? klamczuchą kazdego podejrzewajaca o klamstwo! kim jestes zapytywuje? przemądrzalą nikczemną psycholozką zaplesnialą starą panną nienawidzacą caly świat czy zwykla paskudna sadystką? Masz dzieci? Zazdrość ci oddychac nie daje, bo nie masz! Na bank w podobny sposób znecalas się nad rodzicami! Może w ogole facetem jesteś i NA PEWNO TROLLEM!
      Najlepszy sposób na takich chlodnych sadystow-manipulatorow – pelna ignora!
      Do luissy: nie warto tlumaczyc się przed takimi verdanami, bo to je tylko rozjusza bo widzi jak się płaszczysz i starasz by sie wytlumaczyc! Mam sytuacje identyczna: chama 17-latka. Ale u mnie role takiej demoralizatorki czyli chowanie bezstresowe, niestawianie zadnych granic, znoszenie wszelkich moich zakazow lekcewazacymi komentarzami pełni moja matka (i sama nieraz przez jego chamstwo w stosunku również do niej placze). Już wiesz jaki bląd popełniacie z męzem? Z takimi młodymi potworkami krótko: stawianie warunków, nie spełniasz my tez nic dla ciebie nie robimy a najlepiej paszol won! Wtedy się ocknie. Do mojej matki to nie dociera choć nieraz widziala, ze jak mnie posluchala, pożądany efekt był! Ale dorwala wreszcie „swojego faceta” to nie będzie sluchac nic nie wartej baby czyli swej corki. Mój blad: dopuszczenie jej do niego a teraz niemoznosc się oddzielić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka