uziczek2003
01.02.15, 11:40
Ratunku! Mój mąż emeryt lat 67, w b. dobrej formie fizycznej, od kiedy przestał pracować nie odchodzi od TV. Zawsze miał fioła na punkcie telewizji i uważał oglądanie godzinami za jego niezbywalne prawo, nawet dzieci musiały być cicho bo tata ogląda wiadomości. Ale teraz dzieci nie ma już w domu, jesteśmy we dwoje, nawet się przestaliśmy kłócić bo nie ma o co - została tylko TV, a głównie programy sportowe. One niestety są o każdej porze dnia i nocy, więc na nic innego czasu nie ma - bo gra Djokovic albo skacze Stoch albo ktoś tam coś innego robi. Poza wgapianiem się w ekran mój mąż jeszcze śpi, jak dziecko, do 10-11, no bo w nocy ktoś tam gra albo skacze. Ja już nie mam siły się kłócić, kupiłam drogie słuchawki i przynajmniej mam ciszę w domu, mogę poczytać. Ja pracuję, bo oczywiście emeryturę mam gó...aną, znacznie gorszą od męża. Pracuję też żeby nie zwariować i modlę się, żebym mogła pracować jak najdłużej, bo lubię swoją prace i kontakt z ludźmi. Poradźcie kochani co z tym facetem robić. To dobry czlowiek, ale zupełnie nie wierzy, że TV odmóżdża, że aby zachować formę i intelekt koniecznie trzeba COŚ robić, być aktywnym, kontaktować się z ludźmi, etc. Uniwersytety Trzeciego wieku to nie dla niego, poza tym chętnie robi rożne rzeczy jeśli to ja wymyślę, załatwię, zorganizuję i zapłacę. Szlag mnie trafia, odchowałam 2 dzieci, cały czas pracowałam a teraz przyszłość widzę jak jakąś czarną dziurę w której miga ekran TV...