brak rodziny

14.03.15, 22:35
Witam serdecznie ,jestem tu nowa i chciałabym się podzielić swoim problemem.
Mam 45 lat i jestem sama.Wszystkie moje związki rozpadały się, bo moi męzczyżni odchodzili albo do swoich byłych,albo do kolejnych,wcale nie ciekawszych kobiet.Zauważyłam, że przyciągam jeden typ mężczyzn-takich, którym albo coś nie wychodzi,albo potrzebują opieki,albo to mnie się tak wydaje,bo ja lubię im nadskakiwać,robić śniadanka do łóżka i zmiatać pył spod stóp.
Nie mam dzieci,nie mam rodzeństwa.Mam tylko rodziców,którzy mieszkają ponad 400 km ode mnie i po ich odejściu będę zupełnie sama.
Jestem wykształcona, pracuję,nie jestem kobietą bluszczem,ktora potrzebuję wsparcia finansowego,a jednak nie potrafiłam sobie ułożyć życia.
Przychodzą weekendy i okazuje się,ze ja ich nie lubię,bo jestem sama.Mam możliwość wyjazdów,ale nie mam z kim jechać.
Jestem już w tym wieku, że cięzko mi wejść w nowe środowisko i czarować mężczyzn, bo każdy w moim wieku ma już raczej życie ułożone.
Ja nie mam o czym opowiadać ,nie mogę pochwalić się uroczystościami rodzinnymi ,bo ich nie ma w moim życiu.
Swięta,weekendy,wolne dni to dla mnie koszmar.Kupuję sobie ładne ubrania,drogie kosmetyki, bo tym zastępuję sobie radosć obcowania z drugim człowiekiem.
Jest we mnie wiele miłości,ale nie mam już komu jej dać.
    • iziula1 Re: brak rodziny 15.03.15, 01:33
      Czy jesteś w stanie opisać swój najdłuższy związek? Czego oczekujesz od partnera?
      Jaka jesteś w związku i poza nim? Masz przyjaciół?
      Jak reagujesz na konflikty w związku, różnice poglądów itp?
      Znasz na to odpowiedzi?
      Nie wiem czy twoim problemem są oczekiwania społeczne,że nie wolno byc samej, że trzeba wyjśc za mąz, mieć dzieci etc.? Czy to ty nie lubisz byc sama.
      Może tak jak jest jest Ci dobrze, lęk przed samotnością za x lat dotyczy nas wszystkich i tych co są w związku i tych dzieciatych, jak i samotnych.

      • magda45waw Re: brak rodziny 15.03.15, 11:37
        Izula1,
        najdłuższy związek trwał 10 lat i byłam w nim...gospodynią domową,kucharką,sprzątaczką,ogrodniczką -tylko nie partnerką dla faceta,ktory był zajęty swoim biznesem,a ja miałam zajmować się domem.Aha -i jeszcze zawodowo pracować i robić zakupy(za swoje oczywiscie) W koncu odeszłam z tej patologii.
        Konflikty?Staram się tłumaczy,a potem poddaję i nie dyskutuję,jak nie widzę chęci zrozumienia.
        W mojej sytuajcji problemem nie są dzieci a raczej ich brak. Brak mi kogos,kto mnie wesprze jak bedę chora,pogładzi po głowie,a nie powie-idz sobie kup sama te leki.
        Poza tym trudno jest otaczać się ludzmi,bo oni generalanie mają rodziny,a ja tam nie pasuję.Nie mogę opowiadać o problemach dzieci w szkole, o mężu itd.Czy lubię byc sama?Nie ,nie lubię-kto lubi...
        • triss_merigold6 Re: brak rodziny 15.03.15, 12:28
          To nie była patologia tylko niewygodny dla Ciebie układ ról.
          10 lat zajęło Ci uzyskanie wiedzy, że układ Ci nie odpowiada? Długo, biorąc pod uwagę, że ani małżeństwo to nie było, ani dzieci nie mieliście.
    • triss_merigold6 Re: brak rodziny 15.03.15, 10:54
      Rodziny z własnymi dziećmi już nie założysz więc zastanów się nad wolontariatem związanym z dziećmi czy młodzieżą, wtedy masz szansę zrobić coś pożytecznego i zyskać namiastkę ciepła i serdeczności. Świetlica środowiskowa, dom dziecka, zaangażowanie w projekty edukacyjne dla dzieci, może bycie rodziną zastępczą albo osobą - pogotowiem opiekuńczym (jest taka forma opieki doraźnej).
      Zacznij robić coś z sensem dla innych, bo zwariujesz z osamotnienia.

      Widzę podobną sytuację w rodzinie, tyle że laska (pani 40+) ma szczęście i mieszka z jeszcze żyjącymi rodzicami w dużym domu i pracuje z małymi dziećmi.
      • najma78 Re: brak rodziny 15.03.15, 13:03
        Magda45waw mysle ze dobrze byloby abys poszukala osob ktore sa w podobnej sytuacji. Mozesz sprobowac w internecie. Nie chodzi o to aby to byli mezczyzni z ktorymi zwiazesz sie rozmantycznie a raczej osoby (kobiety i mezczyzni) z ktorymi bedziesz mogla spedzic wolny czas. Znam prawie 40-latke ktora byla w kilku zwiazkach ale zaden nie zakonczyl sie malzenstwem ani nie ma potomstwa. Ta osoba spedza czas glownie w towarzystwie ludzi bardzo mlodych ale zazwyczaj za rotacje bo gdy takie osoby znajduja partnerow maja dzieci to ona juz tam nie pasuje. To normalne. Byc moze nie potrafisz dobrac partnera zyciowego, z ktorym moglabys byc tworzyc zwiazek w ktorym dobrze bys sie czula. Nie rob tego na sile. Jesli mieszkasz q duzym miescie zapewne nie bedzie trudno znalezc ludzi w zlblizonym wieku w podobnej sytuacji i spedzac fajnie czas. Nie musisz zyc jam mniszka, mozesz miec przyjaciela z ktorym bedziesz miec sex gdy was najdzie ochota ale bez zobowiazan.
    • edw-ina Re: brak rodziny 15.03.15, 13:54
      A przyjaciele? Ja mam bardzo małą rodzinę, ale dużo przyjaciół. Moja bliska przyjaciółka mówi, że przyjaciele to taka rodzina, którą się samemu wybiera i dlatego może być szczersza, prawdziwsza, bo nie skupiona na tym, jaka być powinna.
    • nammkha Re: brak rodziny 15.03.15, 20:03
      A mnie zastanawia ta Twoja odpowiedź na pytanie: "Jak reagujesz na konflikty w związku, różnice poglądów?"

      magda45waw "Konflikty?Staram się tłumaczy,a potem poddaję i nie dyskutuję,jak nie widzę chęci zrozumienia."

      Tak jakby konflikt polegał na tym, żeby komuś wytłumaczyć, że to ja mam rację, a druga osoba się myli. Tymczasem nie ma jednej prawdy, każdy widzi świat swoimi oczami i ma inne potrzeby. Druga sprawa to to, że się poddajesz i nie dyskutujesz. Dlaczego? Czy to oznacza, że Twoi mężczyźni byli tak stanowczy, że nic do nich nie docierało - dalej przecież piszesz, że "jak nie widzisz chęci zrozumienia". Czy to oznacza, że zwykle konflikt wygląda tak, że Ty uważasz, że masz rację, partner uważa, że on ma rację, partner nie odpuszcza, nie chce nawet wczuć się w to co Ty czujesz i odpuszczasz?

      To tylko moje domysły, ale rysuje mi się takie spojrzenie - albo wybierasz mężczyzn, którzy nie bardzo interesują się Tobą, nie interesuje ich Twoje zdanie, nie są ciekawi Twojego spojrzenia na świat, albo Ty masz problem ze zrozumieniem, że ludzie mogą mieć inne potrzeby i przekonania, że w związku trzeba cenić właśnie tą odmienność i niezależność partnera?

      Jestem ciekawa czy się zgodzisz z czymkolwiek, oczywiście to są moje intuicje i mogą być zupełnie nietrafione.
      • sebalda Re: brak rodziny 16.03.15, 13:50
        Też jestem jedynaczką, a na domiar złego dość wcześnie (ok. trzydziestki) straciłam oboje rodziców. Ale w związku z tym brakiem bliskiej rodziny utrzymuję bardzo bliskie (choć nie geograficznie) kontakty z nieco dalszą rodziną, kuzynkami i kuzynami. Nie masz kogoś takiego? A może mogłabyś odnowić kontakty, spróbować?
    • amb25 Re: brak rodziny 16.03.15, 15:21
      Witaj
      Jestem w troche podobnej sytuacji, z tym, ze mam dziecko i meiszkam za granica. Rozwiodlam sie, niby mam siostry i rodzine ale 1500 km (najblizsza) to duuzo, poza tym moj ojciec po smierci mojej matki drugi raz sie ozenil, wiec to tak jakbym tej rodziny nie miala, bo wiadomo kiedy przyjezdzam to jestem zlo konieczne, ktore trzeba przecierpiec, bo w koncu przyrodnia siostra albo corka meza, zalezy z ktorej strony patrzec.
      W Polsce zostawilam dalsza rodzine, i znajomych. Nie piszcze o powrocie bo Polskie realia sa zbyt trudne do zycia. Nie wyobrazam sobie jak tu zyc za 2 tys. na reke... i ten marazm, wszechobecne narzekania jak to jest zle (tylko skad oni maja samochody, domy itp), te wieczne klotnie polityczne...
      Tutaj niby troche znajomych mam, ale tak na prawde to takich na ktora moge liczyc to mam tylko jedna. Reszta "wykruszyla" sie gdy moj ex zachorowal powaznie albo sa zajeci dziecmi i mezami. No ale takie jest zycie. Od czasu do czasu kogos poznaje, i tak jak piszesz kazdy ma raczej zycie ulozone, wiec doskonale cie rozumiem, ale tak na prawde to do konca nie wiadomo co z tym fantem zrobic, bo znalezc przyjaciol w obcym miejscu w naszym wieku nie jest latwo. Wolontariat czy hobby to fajna sprawa mozna tam spotkac ludzi najczesciej duzo mlodszych, wiec to tez tak na prawde nie rozwiazuje problemu. To po prostu inny sposob zabicia czasu.
    • cat4 Re: brak rodziny 16.03.15, 16:26
      "Wszystkie moje związki rozpadały się, bo moi męzczyżni odchodzili albo do swoich byłych,albo do kolejnych,wcale nie ciekawszych kobiet."

      "Zauważyłam, że przyciągam jeden typ mężczyzn-takich, którym albo coś nie wychodzi,albo potrzebują opieki,albo to mnie się tak wydaje,bo ja lubię im nadskakiwać,robić śniadanka do łóżka i zmiatać pył spod stóp."

      Moze tu jest pies pogrzebany? Nadskakiwanie nigdy nie jest szanowane ani doceniane...

      Trzymaj sie cieplo :)
      • korag100 Re: brak rodziny 16.03.15, 21:07
        Ktoś napisał "rodziny z dziećmi już nie założysz" Nie wiem dlaczego. Przecież biologicznie w tym wieku jeszcze można. Nawet jeśli nie jest w związku a marzy o dziecku to są inne sposoby przecież (np dawca nasienia-bank spermy)
        • magda45waw Re: brak rodziny 17.03.15, 10:58
          Kochani, dziękuję ze wszelkie wpisy i uwagi.Napiszę ogólnie do wszystkich próbując odpowiedziec na niektóre ważne dla mnie pytania.
          Wydaje mi się,ze zostałam wychowana tak,ze dom to oaza , gdzie jest ładnie , czysto,jest obiad,nie ma pijanstwa.Dlatego w każdym związku probowałem ten wzorzec powielic, bo nie wydaje mi się zły.To,że jestem uczynna i zyczliwa dla ludzi,nie znaczy chyba ,że zle,ze byłam taka dla mężczyzn.Być może jednak trafiałam na takich, którym to na początku się podobało,a z czasem sami woleli opiekować się kimś?Często wykorzystywali moje znajomości, możliwości i kiedy już mogli sobie w jakiś sposób pomóc odchodzili.
          Dziecko,to nie jest temat który mi spędza sen z oczu.Nigdy nie było tak,że bardzo tego dziecka pragnęłam.Nie był to temat najważniejszy dla kobiety-ale być może dlatego,że nigdy nie poczułam się dostatecznie bezpieczna,ze z tym męzczyzną mogę mieć dziecko?Dlatego wolontariat, wspołpraca w tym kierunku nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Całą swoją miłość przelewam na zwierzęta, w nich widzę istoty ,które mnie kochają.Chociaż ktoś...
          Nie jest mi łatwo,pewnie jak kilku osobom tu się wypowiadającym,którym dziękuję za wsparcie.
          • ksqz Re: brak rodziny 17.03.15, 12:06
            Dlaczego wolontariat nie wydaje ci się dobrym rozwiązaniem?
            Sama piszesz, że masz wrodzone zapędy do opiekowania się kimś, robienia za "mamusię" dorosłym facetom (licząc, że oni się równie żarliwie odwdzięczą) .
            Naprawdę te Twoje pokłady chęci wspierania innych lepiej wykorzystać dla tych faktycznie potrzebujących. A nie panów którzy staną na nogi dzięki twemu wsparciu i w lepszej kondycji niż przyszli -wyfruną z gniazda dalej..
            Jest wiele osób w trudnej sytuacji, chorych, samotnych, które z chęcią by przyjęły to, co masz do dania w sobie.
            Pytanie : czy masz coś do dania?
            Czy może "dawałaś" facetom bo był to rodzaj transakcji "ja się nimi zaopiekuję to ze mną zostaną z wdzięczności" . Więc nie było to bezinteresowne dawanie, jak by to miało być w przypadku wolontariatu, ale czysty układ handlowy który nie wypalił bo samo "pomaganie" nie wystarczyło..
            Może dlatego wolisz się zajmować zwierzętami niż zająć się lokalnym wolontariatem z ludźmi, bo zwierzęta kochają bezwarunkowo i są posluszne wystarczy je potresować i dać zjeść, nie trzeba z nimi tworzyć żadnych realacji jak z ludźmi..
            • magda45waw Re: brak rodziny 17.03.15, 12:52
              Myślę, ze jesteś zbyt okrutny(a) dla mnie. Jezeli spotykam kogoś na swojej drodze życia, podobamy się sobie i zaczyna się z tego tworzyć związek, to ja nie wiem,ze ten ktos potrzebuje mojego wsparcia.Czasem nawet nie potrzebuje wcale, ale w zyciu róznie sie zdarza i tak wychodziło,że to ja mogłam pomóc.Nie liczę na żarliwą wdzięcznść, bo uważam to za normalne,jak ludzie są w jakiejkolwiek relacji to się wzajemnie wspierają.I nie ma we mnie pokładów chęci wspierania, to najcześciej wyniakało z sytuacji zyciowej.Co wcale nie znaczy finansowej.I nie nazywaj tego transakcją handlową ,bo to niesprawiedliwe.
              Ja nie chcę zastępować normalnego zycia opieka nad chorymi.Uwierz mi, to tez się zdarza w moim zyciu,ale nie może mi go wypełniać.
              A co do zwierząt,nie tresuję ich, ale tworzę z nimi relację-myslę jak każdy kto ma zwierzęta w domu.
              • ksqz Re: brak rodziny 17.03.15, 13:07
                Mam wrażenie, że okopalaś się na stanowisku, że ralację można tylko mieć jeden na jeden z facetem. Wiesz, że jesteś sama i czujesz się samotna. W weekend nie masz się do kogo odezwać, nie masz z kim ani do kogo wyjechać. A zablokowałas się sama na poznawanie innych ludzi.
                Wszelkie relacje w wolontariacie można przeniesc na prywatne znajomości, stworzyć więzi ktore wypełnią ci na nowo życie, stworzyć sieć znajomych wspolnie wspierających się i wyjeżdżających. Oczywiście można też probowac innych grup: turystycznych, kółek zainteresowań, itd. Są mniej wiążące emocjonalnie nie wymagają wysiłku ani istotnego otwarcia się na ludzi, czego chyba chcesz uniknąć.
                Nie chcesz być w grupie i współpracować by wytwarzać nowe więzi nie-seksualne ale towarzyskie. Twoja wola.
                Realnie, w tym wieku fajnych wolnych facetow jest jak na lekarstwo.
                Pozostaje znaleźć sobie kochanka. Żonatych panów ktorzy chętnie spędzą z toba jeden dzień weekendu i kilka wieczorów w tygodniu jest baaardzo wielu. Do wyboru do koloru.
                A przynajmniej będziesz zrelaksowana.
                • magda45waw Re: brak rodziny 17.03.15, 13:52
                  ksqz, chcesz mi dowalić,proszę bardzo
                  bo jak widzę, sprawia Ci to przyjemność...
                  Nie szukam kochanków i nie wchodzę pomiędzy ludzi dla własnego zadowolenia i zrelaksowania.
                  • ksqz Re: brak rodziny 17.03.15, 14:53
                    Uświadamiam Ci żebyś przestała przelewać z pustego w próżne i zastanowiła się o co NAPRAWDĘ ci chodzi i CO CHCESZ OSIĄGNĄĆ.
                    Narzekasz na brak znajomych, ale nie zamierzasz nic robić by ich mieć.
                    Nie czujesz się kochana, ale nie zamierzasz zmienić dotychczasowego schematycznego życia towarzyskiego i wyjść do ludzi, zaspakajasz się zwierzętami jako namiastką tego, czego nie zbudowałas z człowiekiem.
                    Ja rozumiem, że chcesz sobie ponarzekać i poużalac się nad sobą "jestem fajna, zdolna, zaradna, ustawiona finansowo, ładna, życzliwa, chętna do związku, gotowa na towarzystwo, z wielkim potencjalem budowania idealnej rodziny- dlaczego nikt mnie nie chce i jestem sama?"
                    Ale to nie rozwiąże Twoich problemów, że bujasz trochę w obłokach, nie patrzysz realnie co-na-tym-rynku-jest-do-wzięcia, obniżac lotów i wysilac się dla nie-faceta nie chcesz (wolontariat? zajmowanie się chorymi? nic z tego nie będę miała, a fe! )
                    i sama sobie zamykasz przestrzeń kontaktów międzyludzkich.
                    Rozumiem, że uważasz się za elegancką kobietę z wyższej półki, podskornie czujesz że ten elegancki facet ci się należy,
                    ale jeśli usilnie chcesz mieć jakiś związek to rozejrzyj się dookoła jakich masz kandydatów do wyboru. Zawsze możesz wyjechac za granicę, tam ponoć lepszy rynek dla osob w tym wieku.
                    Najpierw pokochaj siebie jako kompletną osobę. A nie taką kobietę poddaną mężczyźnie, ktora bez faceta czuje się jakby na bezludnej wyspie była choć obok tlumy ludzi.
                    Masz psy? To powinnaś znac psiarzy z calej okolicy, zacznij jeździc na wystawy, zjazdy, nawiązuj kontakty.
                    Samo nic nie przyjdzie jeśli wyraźnie jesteś niechętna nowym znajomościom, czekasz na księcia z bajki ktory przyjdzie i uratuje.
                    Jeśli również nie umiesz oddzielać przyjemności z seksu od obowiązku bycia w związku, to nawet rozrywkowy seks odpada.
                    • magda45waw Re: brak rodziny 17.03.15, 15:19
                      Nie uważam się za nikogo takiego.Nie jestem z wyższej pólki.
                      • ksqz Re: brak rodziny 17.03.15, 15:21
                        chcesz powiedzieć, że weźmiesz każdego faceta byle cię zechciał?
                        • magda45waw Re: brak rodziny 17.03.15, 15:53
                          nie,nie każego-chcesz mnie obrażic, to nie pisz więcej
                          Poza tym nie tylko facet jest moim problemem,a samotność ,ktorą spowodowali między innymi męzczyzni, ktrórym poświęcałam w całości
                          Teraz wiem,że to był mój błąd

                          • ksqz Re: brak rodziny 17.03.15, 16:04
                            Zastanów się, dlaczego usilnie chcesz się stać moją ofiarą, że niby cię obrażam i nie wiadomo jak krzywdzę. Nie umiesz przyjmowac żadnej krytyki? Od razu się obrażasz?
                            Fakty są takie, że jak nie weźmiesz życia w swoje ręce i nim nie pokierujesz, to ci się rozmemła na zastanawianie się dlaczego inni mają to o czym ty kiedyś marzyłaś. Mają, bo zakasali rękawy i mocno nad tym pracowali szukając możliwości i ryzykując, a nie wynajdując powodów nieudania swego życia w innych ludziach.
                            Jeśli Ty nie pokierujesz swoim życiem i nie poszukasz szans - to będziesz pionkiem tylko podlegającym decyzjom innych osób, a te osoby wcale nie musza marzyć o zaspakajaniu Twoich domniemanych potrzeb, bo zaspakajają swoje.
                            Zwyczajnie - mniej myślenia, więcej działania.
                            • ksqz Re: brak rodziny 17.03.15, 16:05
                              Choć raczej - mniej rozmyślania. Bo myśleć owszem wręcz wypada.
    • kama.net Re: brak rodziny 17.03.15, 13:37
      Myślę, że szukasz takiej odpowiedzi, która nie istnieje. Potrzebujesz poznać nowych ludzi a żeby to zrobić MUSIAŁABYŚ wykazać swoją własną inicjatywę prowadzącą do tego celu, nie ma innego łatwego sposobu. Czy to będzie jakiś klub sportowy, koło miłośników czegoś tam, piechurzy nordic walking, wspomniany wolontariat czy wspólnota religijna, może jakaś dorywcza praca, to już nie ma większego znaczenia, ważne aby od czegoś zacząć, wyjść do ludzi a szanse na nawiązanie nowych znajomości znacznie się zwiększą. Tematy do rozmowy zawsze się znajdą, chociażby zwierzęta, które lubisz, ciuchy, kosmetyki, przecież to idealne tematy dla kobiet, które lubią mieć się na kim wzorować, iść wspólnie na zakupy z dobrym doradcą, na pewno masz różnorakie zainteresowania, o których można porozmawiać, jak ludzie nadają na podobnych falach to wiele nie trzeba. I też uważam, że niekoniecznie to powinien być mężczyzna, przynajmniej na początku, po prostu ktoś, z kim można byłoby spędzić troszkę czasu a we dwójkę można już dużo więcej.
      • magda45waw Re: brak rodziny 17.03.15, 13:56
        kama.net-dziękuję ,myslę ,że masz bardzo dużo racjo w tym co napisałaś:-)
        Myślę,że muszę bardziej otworzyć się na ludzi, choć wbrew pozorom jesteś bardzo kontaktowa, uśmiechnięta i znajomi odbierają mnie jako wesołą kobietę.Cóż,skoro to raczej taka moja skorupa, by nie pokazać po sobie jak bardzo serce mi pęka.
        • iziula1 Re: brak rodziny 17.03.15, 18:11
          Wiesz, czasem zmiany trzeba zacząc od siebie. A dokładniej - od egoistycznego określenia czego ja chcę, czego ja potrzebuje. Zdrowy egoizm jest w życiu potrzebny, służy także ustaleniu granic.
          Więc czego ty chcesz? Jak ma wyglądać twoja najbliższa przyszłość?
          Jesli już to wiesz to połowa drogi za tobą :).
          Wbrew pozorom osobie takiej jak ty bardzo ciężko jest określić własne potrzeby bez oglądania się na innych.
          Poza tym rady kama.net bradzo mi się podobają.
          • anula36 Re: brak rodziny 21.03.15, 11:53
            Tez w zasadzie moge sie podpisac pod radami kama.net. Kazda znajomosc w jakis sposob poszerza nam horyzonty i bywa krokiem w strone nastepnych znajomosci.
            Moge tez z czystym sumieniem napisac,ze Cie doskonale rozumiem magdo, tez mialam taki okres w zyciu ze bylam juz zwyczajnie zmeczona tymi wszystkimi formami zastepczymi normalnego zwiazku damsko meskiego, z jego wszystkimi nastepstwami, wspolnymi planami, pewnym poziomem intymnosci nie do osiagniecia w relacjach towarzysko/przyjacielskich, tym ze weekendy i swieta przyjaciele spedzali z rodzinami, a ja sama ,dodatkową pracą, wolontariatem, rozmowami z kolezankami na tematy kkosmetyki/ ciuchy/zwierzeta.
            jestem ciut mlodsza od ciebie i odnalazlam sie w zwiazku z kims mlodszym ode mnie, wiec moge tez powiedziec- nie sluchaj opinii w stylu " w twoim wieku sensownych facetow jak na lekarstwo" rozejrzyj sie tez wsrod ciut mlodszych i nie daj sobie wmowic ze samotna kobieta 40+ jest skazana juz tylko na obracanie sie w srodowisku samotnych, chorych i cierpiacych do konca zycia, czyli przez jakies nastepne 40 lat.
            • kocia_noga Re: brak rodziny 21.03.15, 12:50
              Poza tym rynek wtórny, czyli faceci z odzysku, w twoim wieku jest ich mnóstwo.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: brak rodziny 22.03.15, 22:19
      Próba wydobycia się z tej sytuacji poprzez zintensyfikowanie życia towarzyskiego, wolontariat czy zwiększenie własnej aktywności w innych polach, nie pomogą. I to już Pani wie. Stąd zniechęcenie do przyjmowania takich rad. Zresztą, jak wynika z Pani wpisów, takie obszary są dla Pani dostępne , ale świadomie ich Pani nie wybiera. Bo one nie zastąpią żadną miarą tego czego Pani potrzebuje czyli relacji intymnej. Ponieważ opierają się na innych zasadach i inna energia jest w to zaangażowana. W Pani przeżyciu, słusznie czy nie, takie aktywności to namiastka, bardziej przypominająca o braku i pustce, niż ją wypełniająca. Więc zrozumiałe, że tego właśnie Pani unika.
      To, do czego zachęcam, to refleksja dlaczego w Pani związkach czuje się Pani wykorzystana, mimo, ze daje Pani mężczyźnie, to co chce Pani dać. Może ta dynamika czyni mężczyznę bezużytecznego, a Panią sfrustrowaną. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • magda45waw Re: brak rodziny 23.03.15, 09:29
        Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi,podpowiedzi i to,że w ogóle ktoś miła ochotę wyrazić swoją opinię.
        Pozdrawiam wszystkich serdcznie-zycie toczy się dalej.
        • molly_wither Re: brak rodziny 24.03.15, 17:58
          Oby nie bezrefleksyjnie:)
          magda45waw napisał(a):

          > Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi,podpowiedzi i to,że w ogóle ktoś miła ocho
          > tę wyrazić swoją opinię.
          > Pozdrawiam wszystkich serdcznie-zycie toczy się dalej.
    • lol66la Re: brak rodziny 07.04.15, 09:30
      To Twoje nadskakiwanie tak odpycha mężczyzn. Mam podobnie do Ciebie. Chciałabym okazać czułość poprzez opiekę i troskę. Lubię robic kanapki do pracy czy poranną kawkę :) Jednak trzeba zgrywac bardziej niedostępną i sobie kazywac usługiwać, bo tylko te kobiety, które mają w sobie cechy księżniczek utrzymują facetów, bo oni nie maja nigdy pewności posiadania takiej kobiety. Pamiętaj jak facet czuje że zdobył to odchodzi przynajmniej ten typ jaki Ty wybierasz... Otwórz się na innych mężczyzn, bardziej zaradnych życiowo.
      • triss_merigold6 Re: brak rodziny 07.04.15, 09:37
        Tia... rady gimbazy dla panienek 40++.
        • danaide Re: brak rodziny 07.04.15, 14:13
          Czyli jak, triss - spytam fachmenki - bez kanapek i misiaczkowania po 40stce no pasaran, prawda? A jeszcze - jeśli nick nie był przypadkowy - w takiej wawie?
          ;P
          • magda45waw Re: brak rodziny 14.04.15, 22:56
            zupełnie nie rozumiem o co Ci chodzi
            • danaide Re: brak rodziny 14.04.15, 23:16
              Poczekajmy na radę triss, może wtedy coś się rozjaśni. Ja dowcipów i własnych wypowiedzi nie wyjaśniam. Chyba nie wiem od czego miałabym zacząć...
      • magda45waw Re: brak rodziny 14.04.15, 22:55
        Myślę,ze masz rację.Ale popatrz sama jaki to absurd-bycie miłym i opiekuńczym odpycha...
        • ola_dom Re: brak rodziny 15.04.15, 09:18
          magda45waw napisał(a):

          > Myślę,ze masz rację.Ale popatrz sama jaki to absurd-bycie miłym i opiekuńczym odpycha...

          Niezupełnie. Odpycha PRZESADA - NADopiekuńczość i PRZYmilność. Tyle że to bardzo trudno wyważyć, do kiedy jest zdrowo, a od kiedy przesadnie. Może w tym problem?
          Aha - powyższe mogą także kojarzyć się z matkowaniem. A to czasem (często?) kastruje facetów, bo jak się czują dziećmi, to przestają się czuć mężczyznami. A przez to źle się czują.
Pełna wersja