Bo to ja mam gorzej

17.04.15, 17:41
Im jestem starsza tym bardziej odkłamuję rzeczywistośc w jakiej lata przyszło się obracać.
Z niejakim zdumieniem odkryłam np fakt istnienia osób ktore są (wg własnego intensywnego przekonania) co do zasady pokrzywdzone przez innych. I mają to tak mocno w swoj genotyp wkodowane, że z uporem maniaka nie uwierzą w inną możliwość.
Te osoby mają gorzej niż inni, mają ciężej, mają trudniejszą sytuację, mają mniej siły, są bardziej pokrzywdzone, są słabsze, dzieje im się większa krzywda.

Starszym rodzicom dzieci kupiły prezenty. Wiedząc, ze rodzice się kłócą między sobą prezenty były celowo identyczne by nie było między rodzicami pretekstu do licytowania się na zainteresowanie dzieci. Po dłuższym czasie przy okazji jakiejś rozmowy o prezentach okazuje się, że matka jest przekonana, iż ojciec dostał większy(!) prezent. I matka się upiera że ten dla ojca na pewno był większy niż ten dla niej.. nie wierzy, że były identyczne.
Kolejna sytuacja, ciągle narzekanie że jest się chorym. Matka uważa, że ona jest ciężko schorowana, jej trzeba zainteresowania, leków, lekarzy. Ojca choroby? Przeciez on ma tyle siły, że jemu nic nie jest, nic mu się nie dzieje, przesadza. Kilka lat później ojciec już nie żyje. Matka nadal jest najbardziej schorowana w calej okolicy.
Gdy dzwoni ktoś dowiedzieć się o zdrowie sporo starszej cioci z sąsiedztwa, to słyszy hasło "jej nic nie jest, dobrze się ma, ona mnie przeżyje, a ja taka słaba jestem" .
Kolejna sytuacja; kłótnie. Kłoca się zawzięcie od dawna dwie osoby. Jedna z nich nigdy nie odpuszcza możliwości odpowiedzi agresją na agresję, już samo przejście przez pokój tej drugiej osoby powoduje wściekłość, ale zawsze uważa, że to wina tej drugiej osoby, że to tamta się kłóci a nie ona. Co więc w tej "wymianie agresji" robi ona sama?
Nie przyjmuje do wiedomości, że jest tak samo agresywna, uważa się za cudzą ofiarę a nie współagresorkę i zatruwaczkę życia bliskich.
Kolejna sytuacja finanse, taka osoba z przekonaniem od lat rozpowiada, że ona to ma mniej niż ktoś tam z rodziny, utrzymuje przekonanie, że tamten to ma tyyyyle, a ona cóż... niesprawiedliwie i krzywdząco , ona ma najmniej.. Przypadkiem widzę pity roczne - mniej ma właśnie ta druga osoba.. Wspominam o tym pierwszej- z lekka skonsternowana nie wie jak wybrnąć, ale od razu riposta "bo ja ciężej pracowałam!".

Masakra....
Najgorsze że czasem bardzo późno człowiek rozezna kto generuje, kumuluje i rozprowadza zło by mieć z tego całkiem wymierne korzyści i współczucie innych.
    • boski_adonis Re: Bo to ja mam gorzej 18.04.15, 00:17
      A własciwie co poeta chciał przez to powiedzieć ? ;)
    • spoko.mama Re: Bo to ja mam gorzej 18.04.15, 12:03
      opisujesz moją teściową ! :):)
      wiesz, ostatnio dzwonił do mej teściowej brat, by powiadomić ją o śmierci kogoś dość bliskiego z rodziny. osoba, która zmarła, wiele m-cy przed śmiercia chorowała naprawdę ciężko. była to choroba nieuleczalna, powodująca ogromny ból i cierpienie.
      a co moja teściowa na tę informację? otóż przez ponad 20 min. opowiadała wujkowi o swym przeziębieniu, że ponad tydzień miała okropny katar....
      myślę, iż niektórzy mają zakorzenione narzekanie tak mocno, że stało się to ich naturą.
      • ann.38 Re: Bo to ja mam gorzej 18.04.15, 21:54
        Narzekanie widzę tylko u najstarszego pokolenia, kiedy było mniej nierówności, mniej możliwości poprawienia swojego bytu. Natomiast od czasów nastania bezrobocia, konieczności walki o prace zrobiło się modne przedstawianie siebie w korzystnym świetle. Są większe niż kiedyś możliwości inicjatywy, własnej działalności, wyjazdów (co oczywiście nie oznacza, że jest wszystkim łatwo) więc ludzie mojego pokolenia (też niemłodego) raczej wolą się pochwalić na wyrost niż narzekać i być narażonym na opinię osoby niezaradnej. Ludzie są bardziej świadomi, mają większą wiedzę o psychice ludzkiej i raczej mniej mają skłonności do upokarzania się przed innymi. Kto dziś wbija dzieciom do głowy powiedzonka typu: Pokorne ciele dwie matki ssie?
Pełna wersja