robi1983
15.11.15, 12:10
Witam wszystkich
Mam taki problem z niegospodarnym bratem.
Otoz on nie umie zarzadzac sie pieniedzmi, co dostanie to przepusci i wiecznie mu brakuje. Przepuszcza na zarcie w fast food, sam nie wiele gotuje, tak to tylko McDonalds, pizzeria, kebaby. Alkoholu pije raczej malo, niby rzuca palenie, ale to co zarobi ledwie mu starcza na oplaty mieszkania i wszystko idzie na batoniki, czipsy, lody, pizze, burgery. Potem pozycza ode mnie i innych pienaidze na zycie. Oddaje na czas ale znow pozycza.
Wczoraj mnie zdenerowal swopimi zakupami, powiedzilalem ze wiecej nie pozycze. Polowa miesiaca, on juz wyplaty nie ma, pojechalem do bankomatu wziac i dla siebie, poszlismy na zakupy, potem go spotkalem, a u niego w torbie - duza butla coca cola, kilka malych butelek do pracy, pare puszek Red Bull, czipsy o roznych smakach, batoniki, zero konkretnego jedzenia. Szlag mnie trafil.
Kilka meieicy temu zawiozle go na zakupy do supermarketu, pozyczylem pieniedzy a co on kupil - coca cola, Red Bull, czekolady, batoniki, czipsy, lody, 1 piwo, gotowe dania do odgrzania, gotowe surowki i salatki, proszek do prania oczywiscie najdrozszy jaki tam byl, paste do zebow tez najdrozsza, sam mu wlozylem chleb, ser, szynke. Cala pozyczka wydana a 3 dni pozniej juz mi dzwoni ze on nie ma co jesc.
Tym razem sam mu zrobilem zakupy, za 1/5 tej sumy co dostal, pasztet drobiowy, po 10 plasterkow baleronu, szynki, kielbasa, zoltego sera, chleb. Bardzo mu smakowalo. Drugi raz mu takei zakupy zrobilem ale wolal gotowke, nie dalem. Trzeci raz przyszedl pozyczyc, zrobilem sobie zakupy, dalem co mialem w lodowce, wedliny, ser, chleb, piwo, cebule, rzodkiewki, papryke, sloik ogorkow kiszonych, majonez, chcial pieniedzy ale nie dostal.
Mama robila tam takie kanapki - chleb, pasztet, cebulka, rzodkiewka, papryka, plasterk gotowanego jajka, ogorek kiszony, majonez kielecki, obaj to uwielbiamy, ja sobie szykuje, on bywa ze u mnie zje i chwali, ale sam nigdy nie zrobi sobie. Odwiedzilem go niedawno, a tam ogorki kiszone ubyly ze sloika, majonez nie otwarty, rzodkiewki i papryka uwiedly, cebula zaczela szczypior wypuszczac po kilku tygodniach jak to ode mnie dostal.
w lodowce za to coca cola, Red Bull, w smieciach pudelka od pizzy, puszki od napojow energetycznych, i plastykowe butelki.
Szlag trafia na takie cos, na takie wywalanie pieniedzy.
Czy odciac sie do niego? Jak mezczyzna prawie 30 letni nie chce gotowac sobie to chyba juz sie nie nauczy. On zyje tylko gotowymi daniami, samemu raczej nic nie zrobi. Mieszkamy osobno ale nie daleko od siebie.
czy jest metoda na takich zeby poszli po rozum do glowy?
Ostatnio ograniczylem odbieranie telefonow od niego, bo wiem, ze to z reguly o pozyczenie pieniedzy, wczoraj powiedzialem ze to ostatni raz juz dostal. Wiecej na takie "jedzenie" on juz nie dostanie. Czuje, ze tak w srode juz mu sie skonczy i zadzwoni po nowa pozyczke.