Dodaj do ulubionych

Pierwsza miłość...

09.12.15, 14:30
Jest taka sytuacja: chłopak z dobrego,majętnego domu,bardzo przystojny,miły,pracowity w wieku 19 lat, obecnie kończy technikum i w tym roku pisze maturę.Myśli o pójściu na studia tzw.międzyczasie zaangażowany w firmie swojego taty.Po raz pierwszy poznał dziewczynę,zakochał się po same uszy.Dziewczyna starsza od niego o 5 lat,cwana,wygadana,wyszczekana jak to się mówi.Widać,że z niejednego pieca chleb już jadła i niejednego faceta miała.Summa summarum zaciągnęła owego chłopaka do łózka,chłopak oszalał ze szczęścia,świata poza dziewczyna nie widzi.Pomijając fakt,że ona w już teraz wygląda jak jego dużo starsza siostra,to jest to bardzo pusta i prymitywna dziewczyna.Taka z gatunku tych co to wystroić się wymalować i rządzić na dyskotece.Chłopak zakochany,naiwny,nie chce słuchać dobrych rad,że to nie dla niego partia,że stać go na normalną,mądrą,inteligentną i skromną dziewczynę.To znaczy jak jest jakaś rozmowa na ten temat to on owszem rację przyznaje,że tak,tak ze wszystkim się zgadza (bo to dzieciak spokojny i nie pyskuje)po czym wychodzi i robi dokładnie po swojemu.Rodzina,a szczególnie rodzice obawiają sie,że dziewczyna jest z tym chłopakiem tylko dla jego pozycji i pieniędzy.Obawiają się,że panienka może szybko zaciążyć i trzeba ją będzie do rodziny przyjąć.Osobę,która ma tylko wymagania,roszczeniowy stosunek do życia.Sama nic nie skończyła z tego co się orientuję nigdzie nie pracuje.Wybranka serca została przedstawiona nam (jako rodzinie) podczas 18-stki kawalera.Zdążylismy z nią pogadać i wybadać kto zacz i no i my jako dorośli ludzie z jakimś tam bagażem doświadczeń wiemy o co chodzi i co w trawie piszczy.Ale jak wytłumaczyć to temu chłopcu żeby posłuchał?Dodam,że panna wodzi go jak chce na smyczy...
Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 15:09
      OJJ
    • mozambique Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 15:15
      jak mu łóżko zapachniało to nic nie poradzicie

      jest tylko jeden sposób - dosypywac mu czegos osłabiajacego popęd :)))
    • martishia7 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 15:32
      > Obawiają się,że panienka może szybko zaciążyć i trzeba ją będzie do
      > rodziny przyjąć.

      Nie, nie trzeba będzie. Warto to sobie uświadomić.
      • krokodil123 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 15:47
        Napiszę tak, miałam podobny problem z moim synem. Dziewczynie nie wiedziałam na oczy, nie rozmawiałam, nie wiedziałam na co leci i na co nie....Dowiedziałam się, że jest starsza i że.....ma dziecko którego urodziła mając 14 czy 15 lat, rodzice i pomagali z wychowaniem. Mój był w liceum, a dziewczyna się uczyła wieczorowo. Zastanawiałam się co i jak powiedzieć i doszłam do wniosku, że tak co i mu nie powiem mój syn jeżeli jest zakochany na zabój i tak mnie nie posłucha. Może nawet być odwrotnie-że jak się uprze to będzie robił jakby na złość-mocnej się trzymać tej znajomość. Z drugiej strony jak już jest w liceum i się już umawia z dziewczynami to chyba już swój rozum ma i te moje naśce lat wychowania nie powinny być stratne. Zdecydowałam wtedy że jak na razie nic nie będę komentować i będę się przypatrywać jak sytuacja się rozwija. Na moje szczęście syn sam doszedł do wniosku, że nie mają wspólne tematy, że jej znajomi mu nie pasują, że to czy tam to i sprawa się zakończyła.
        • ola_dom Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 15:52
          krokodil123 napisała:

          > Zdecydowałam wtedy że jak na razie nic nie będę komentować i będę się przypatrywać jak
          > sytuacja się rozwija.

          I to chyba jedyne, co można zrobić, poza tym, żeby w miarę możliwości skłonić chłopaka do zadbania o antykoncepcję w jego własnym zakresie i jego odpowiedzialności. Nie, że "ona łyka pigułki".
      • mozambique Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 15:47
        jako matka dziedzica - chcąc nie chcąc bedzie częscią rodziny
        • martishia7 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 22:02
          W sformułowaniu użytym przez autorkę zazwyczaj wyczuwam weselne dzwony. Tylko o to mi chodzi - w dzisiejszych czasach wpada to jeszcze nie powód do ożenku.
          • triss_merigold6 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 22:08
            Już widzę jak 19-latkowi spieszno do ożenku. :D Niech mu ojciec po męsku wytłumaczy, że fakt, że sypia z ładną laską i nawet jest zakochany, nie oznacza że musi się żenić czy coś.
            • napis_z_obrazka Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 22:55
              A ja znalam ojca, ktory synom mowil: nie idz do lozka z dziewczyna, z ktora nie chcialbys sie ozenic. Stry byl, nie zyje...
    • yoma Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 16:35
      Obciąć chłopcu kieszonkowe. Panna sobie pójdzie albo i nie :)
    • nevada_r Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 16:45
      Biedny ten chłopak, niby dorosły, ale rodzice ciągle go za gó...arza uważają. Powiedzcie mu, że ma używać prezerwatyw i tyle, co niby więcej zrobisz? Albo się z nią ożeni, albo zakochanie mu przejdzie.
      • k1234561 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 16:55
        Spokojnie,prezerwatyw używa.Ale wiecie jaka jest prawda,jak dziewczyna nie chce zajść w ciążę to choćby chłopak się skręcił dziewczyna nie zajdzie.Natomiast jak chłopak nie chce aby dziewczyna zaszła, to może on sobie zakładać 2 prezerwatywy i worek foliowy i nie poradzi.
        Za gó...arza może nie uważają,ale każdy z nas dorosły jest i niejedno już w życiu widział i przeżył.Nie chcielibyśmy jako rodzina,aby chłopak musiał akurat w tej kwestii uczyć się na swoich błędach.Próbujemy jakoś wybrnąć z tej sytuacji przy jak najmniejszych stratach dla chłopaka.
        • nevada_r Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 17:07
          A rozważałaś opcję, że on się z nią ożeni i będą żyli długo i szczęśliwie? Tak też może być. I wtedy biedak was znienawidzi za wpieprzanie mu się w życie prywatne, co swoją drogą uważam za obrzydliwe. Nie znacie dziewczyny, może wam się nie podobać z wyglądu czy z zachowania, ale dla niego jest najpiękniejsza w życiu. Nie macie prawa mu jej obrzydzać, bo to nie kryminalistka. Zostawcie ich w spokoju!
          • k1234561 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 19:40
            nevada_r napisała:
            "Nie znacie dziewczyny"
            Ależ właśnie znamy.Napisałam ,że poznaliśmy ją na rodzinnej imprezie.Wrażenie zrobiła takie jak opisałam wyżej.A ponieważ ja poznaliśmy,więc mamy obawy co do prawdziwości jej uczuć.Tym bardziej ta róznica wieku on 19 lat, ona 24.Gdyby to chłopak był starszy to jakoś to bardziej normalnie wygląda,ale dziewczyna starsza od chłopaka i to o tyle lat....Zresztą wystarczy zamienić z nią parę słów,żeby średnio inteligentny człowiek nawet zrozumiał,że to pustostan jest.Niestety tu chyba największą rolę odgrywa łóżko.I to że panna jest dobra w te klocki sprawiło,że chłopak szaleje za nią,a panna wie jak i czym go omotać.Tylko,że to widzimy my,dorośli,ludzie z doświadczeniem,z bagażem własnych błędów.Niestety ten chłopak tego nie widzi.Zbyt naiwny jest jeszcze,zbyt łatwowierny,no i to jego pierwsza dziewczyna.My,z perspektywy już lat wiemy,że chłopak ma naprawdę dużo do stracenia,a ona wręcz przeciwnie może tylko zyskać i to naprawdę niemało ,więc jak znam życie i takie cwane panienki to za chiny ludowe go nie puści.Choćby nie wiadomo co się działo.
            • panizalewska Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 19:58
              Jeżeli macie problem rodem z XIX wieku, tj "nie akceptujemy związku DOROSŁEGO młodzieńca", to i rozwiązanie jest z tego okresu. Wydziedziczcie / niech rodzice wydziedziczą, jeżeli jesteś "dobrą ciocią" tylko. Jak panna się ostanie - cudnie. Nie to nie, a chłopak i tak za wtrącanie się w życie Was nie pokocha bardziej :P
              • mayenna Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 21:26
                Albo jak to tradycyjne robiono w dobrych domach: młodzieńca pod klucz, a potem przymusić do ożenku z panną wybraną przez rodzinę.

                • panizalewska Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 21:31
                  O to to!
                  A tak na poważnie, to takie wątki są bardzo wychowawcze dla mnie. Już się szykuję psychicznie na różne niespodzianki towarzyskie, które szykują mi moje dzieci (przedszkolak, żłobkowicz i jeszcze nie narodzone ;) ) Że np "idę do zakonu", albo "jestem gejem, poznaj Stefana", albo "mój Misiu ma tunele w uszach, że mieści chomika i dziary na całym ciele" i takie tam ;) Z tego wszystkiego chyba tylko chomika bym nie przeżyła ;)
            • triss_merigold6 Och błagam 09.12.15, 21:49
              Och błagam...
              Daj mu Boże zdrowie, niech sobie pobzyka. Nauczy się czegoś przynajmniej od doświadczonej i następne laski będą mu wdzięczne. Kiedy ma używac niezobowiązująco jak nie teraz?!
              Spokojnie, za rok mu z lekka opadnie entuzjazm, będzie na studiach to będzie mu wstyd pustaka między ludzi wprowadzić.
              A na razie niech mu ojciec od serca wytłumaczy, żeby uważał jak się bawi i pamiętał o gumach.
          • tully.makker Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 09:58
            Navada, 10/10
            Koltunstwo czystej wody.
    • yoma Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 17:22
      >niejednego faceta miała.

      Dobrze. Doświadczona; może się chłopak czegoś dowie o damskiej fizjologii i anatomii.

      A właściwie dlaczego uważacie chłopaka za sirotę bez własnego rozumu?
    • misseczka Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 17:47
      .Ale wiecie jaka jest prawda,jak dziewczyna nie chce zajść w ciążę to choćby chłopak się skręcił dziewczyna nie zajdzie.Natomiast jak chłopak nie chce aby dziewczyna zaszła, to może on sobie zakładać 2 prezerwatywy i worek foliowy i nie poradzi.

      A cóż to za bzdura. Rzadko podejrzewam kogoś o trollowanie, ale tu jednak trollem mi pachnie, nikt myślący i jako tako doświadczony takich rzeczy dziś nie opowiada.
      Jednak jeśli nie - to niech gumek używa ZAWSZE, nie tylko wtedy, kiedy mu dziewczyna powie, że musi.
      Gdyby była szansa, żeby tu zajrzała ta dziewczyna, to bym jej napisała: w nogi, jak najdalej od tego "dobrego" domu...
      • panizalewska Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 20:00
        A mało to wątków krąży na forum, że panna wrobiła w dziecko? Albo żona w kolejne, którego mąż nie chciał? Do tanga trzeba dwojga, w każdą stronę - na ciążę i na jej brak. A tak to uparta kobieta ma ostatnie słowo i zrobi po swojej myśli
        • anula36 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 20:14
          No to czemu paru lepszych kandydatek nie znajdziecie ciocie i wujkowie dobra rada? zrobcie wspolny casting i juz. A tak chlopak rzuci laske i znow bedzie musial nie wiedomo jak dlugo jechac na recznym, slaba perspektywa dla rozbuchanego wlasnie erotycznie 19 latka.
          • panizalewska Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 20:16
            Ale to nie ja jestem dobrą ciocią ;)
      • basiastel Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 20:11
        Nie czytałaś wątku "zmęczonej do granic"? Zaszła w ciążę, mimo, że facet się zabezpieczał i to starannie. Dla chcącego nic trudnego.
        • misseczka Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 20:51
          Czytałam tamten wątek.
          I powtórzę: facet może skutecznie uniemożliwić wpadkę, pod warunkiem, że gumkę założy ZAWSZE, a nie wtedy, gdy dziewczyna powie, że to konieczne.
          Prezerwatywy są naprawdę bardzo skuteczne, jeśli się je właściwie i konsekwentnie stosuje.
          A ta dziewczyna powinna wiać jak najdalej - od tej cudownej rodzinki z wyższej półki, jak również swego lubego, którego opętała tym seksem i on przez to biedny bezmózgi taki. Swoją drogą - przystojny, bogaty, miły, pracowity, z dobrego domu - i w wieku 19 lat pierwsza miłość? jakimże cudem się ten chodzący ideał aż 19 lat uchował?
          W każdym razie - dziewczyna powinna szybko przejrzeć na oczy, jaka by nie była - ten związek szczęścia jej nie da.
          • misseczka Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 20:54
            No i temu chłopakowi też, niestety - już o to rodzinka zadba.
            • k1234561 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 21:33
              Ja rozumiem wszystkie tu obrończynie romantycznej miłości,niemal jak z Romea i Julii.
              Tylko zanim napiszecie,że chłopak nas znienawidzi,że mamy castingi na narzeczoną prowadzić zastanówcie się co byście zrobiły gdyby to było WASZE dziecko.Pomyślcie czy tak łatwo oddałybyście swą ukochaną córkę czy syna.Na którą/którego chuchacie i dmuchacie przez całe życie,w łapy jakiejś prymitywnej,cwanej dziewczynie,która gołym okiem widać,chce się tylko dobrze ustawić.Tudzież w łapska chłopaka,który ani do nauki,ani do uczciwej pracy nie ma ochoty się zabrać i też gołym okiem widać,że maśli Waszej córce oczy,która pierwszy raz się zakochała,po to,żeby się dobrze ustawić itd.
              Nikt nigdy nie miał u nas w rodzinie zapędów,żeby dzieci swatać zgodnie z własnym widzimisie.Ale jeśłi widać że dzieciak w tym związku wpada w margines,ale zaślepiony/zaślepiona miłością,czułymi słówkami brnie w bagno,to chyba jako rodzice będziecie reagować.Nie dopuście chyba aby Wasze ukochane dziecko za parę lat obudziło się z tzw."ręką w nocniku".Jakoś nie chce mi się wierzyć,że wpakujecie swą córkę w ramiona pijaka,imprezowca i balangowicza,bo to miłość jest i jej wybór.A za parę lat córka będzie przychodzić wypłakiwać się w rękaw jakiego ma to paskudnego męża,bo o dziwo czułe słówka prysnęły jak przyszła proza życia.Kochany do tej pory narzeczony po ślubie okazał się zwykłym gnojkiem.I jakoś przysięga małżeńska nie sprawiła,że przestał pić,balangować,wydawać pieniądze na prawo i lewo.
              Zejdźcie na ziemię co niektóre.Najłatwiej dokopać jak problem kogoś nie dotyczy,bo albo nie ma jeszcze dzieci,albo są malutkie.Jak mawiają małe dzieci mały kłopot,duże dzieci duży kłopot.
              • panizalewska Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 21:44
                Spoko loko nie bój żaby. 19-latek jest już DOROSŁY. Przypominam. Takiemu delikwentowi, co myśli siusiakiem bardziej, niż głową, a jest dorosły i ma dowód, mówimy RAZ, czym to ewentualnie może grozić. Jak potakuje i robi dalej po swojemu - ja bym się dalej nie wtrącała. Niech popełnia błędy sam i sam ponosi ich konsekwencje.
                Coś jak te panie, co za mężów wybierają sobie arabów, a potem tracą dzieci. Jakby moja córka taki numer wywinęła, mimo ostrzeżenia, to bym bezmózga do domu więcej nie wpuszczała. Dorosła w końcu (na szczęście jeszcze nie)
              • triss_merigold6 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 21:51
                Wyluzuj kobieto, niech por...a lightowo na zdrowie. Za rok mu się laska opatrzy, młody jest. Tak to przynajmniej się czegoś nauczy, skorzysta.

                A propos wypłakującej się córki - rozwody są dla ludzi, małżeństwo to nie dożywocie.
              • tully.makker Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 10:02
                Mam doroslego syna, ktory mieszka ze swoja dziewczyna, i pasierbice, ktora prowadzi tez zycie erotyczne.
                Nie wtracam sie. To podstawowa zasada, ktora pozwala mi zachowac dobre stosunki. Jak pytaja o zdanie, wyrazam, moge zwrocic uwage na jakis szczegol, ktorego nie widza, ale z cala pewnoscia nie bede sie wtracac do tego, jak maja zyc.
                Zresszta, dobrze ich wychowalam i ufam w (finalna) trafnosc ich osadow.
                • mozambique Re: Pierwsza miłość... 11.12.15, 10:23
                  "Zresszta, dobrze ich wychowalam"
                  dobre sobie :) - no to jesli pojdą twoim tokiem zycia to pasierbica narobi sobei kilkoro dzieci z kilkoma facetami przemocowcami chorymi psychicznie , a synek ( mając geny po tatusiu) - zdradzi i porzuci po kolei kilka żon z małymi dziećmi
            • panizalewska Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 21:34
              To jak czytałaś, to wiesz, że panienka przekłuwała, albo inne cuda na kiju wyczyniała. A sama prezerwatywa ma indeks Pearla zdaje się 0,02 / 0,04? Czyli 100% pewności nie daje, nawet poprawnie założona itp itd. Tylko "szklanka wody zamiast", ale kto by tam chciał wodę? ;)
          • glamourous Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 21:47
            misseczka napisała:

            > I powtórzę: facet może skutecznie uniemożliwić wpadkę, pod warunkiem, że gumkę
            > założy ZAWSZE, a nie wtedy, gdy dziewczyna powie, że to konieczne.
            > Prezerwatywy są naprawdę bardzo skuteczne, jeśli się je właściwie i konsekwentn
            > ie stosuje.

            A taki Boris Becker podobno wpadl w wyniku fellatio - bo zainteresowana sobie postanowila, ze go zlapie na dziecko. To IMO prawda, ze jezeli kobieta zechce to sposob zawsze znajdzie. Zwlaszcza, kiedy seks nie jest jednorazowym strzalem, tylko jest regularny i w roznych fazach cyklu. Slyszy sie raz po raz o jakims przegryzaniu prezerwatyw podczas gry wstepnej i innych cudach-wiankach typu wlewanie zawartosci zuzytej prezerwatywy do srodka po fakcie. Facetowi w seksualnym lub poseksualnym amoku raczej ciezko kontrolowac, co tam kobieta cichaczem za jego plecami wyprawia. A jezeli rodzina mocno bogata, to chlopak jest faktycznie lakomym kaskiem dla bezrobotnej acz cwanej krolowej dyskotek.

            Tu konkrenie mlody jest mlody, ale pelnoletni, wiec zabronic mu niczego nie mozna. Niemniej ja zalecalabym przynajmniej porzadne uswiadomienie go (tonem przyjacielskiej ozmowy, nie pouczania), jak to moze wygladac od podszewki. Jezeli bedzie mial pecha to na wiele to nie pomoze, ale przynajmniej w razie czego nie rzuci wam w twarz "a trzeba bylo mi to wybic z glowy !". Moze bedzie mial szczescie i nic sie nie wydarzy, a panna sie sama wykruszy. Co ma byc to bedzie, niemniej solidnie uswiadomic trzeba. Zeby pozniej nie pluc sobie w brode, ze mozna bylo przynajmniej chlopaka ostrzec, ze moze by byl uwazniejszy, ze moze by posluchal...
            • panizalewska Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 21:54
              Wow, ładne kwiatki :D Czuję się taka konserwatywna i bez polotu! :D
          • martishia7 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 21:52
            > Czytałam tamten wątek.
            > I powtórzę: facet może skutecznie uniemożliwić wpadkę, pod warunkiem, że gumkę
            > założy ZAWSZE, a nie wtedy, gdy dziewczyna powie, że to konieczne.

            Kilka ciekawych dyskusji przeczytałam pośród amerykańskich nastolatków i młodzieży collegowej. Jeden przez drugiego podkreślali, że absolutna podstawa bhp to gumki broń boże nie spuszczać z oczu po użyciu, nie wyrzucać do kosza u panny. Zabrać ze sobą i wyrzucić poza domem, spuścić w kiblu, ewentualnie starannie wypłukać i wtedy wyrzucić.
            • triss_merigold6 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 21:58
              Ekhem, jeśli już są tak konkretne rady - loda i pilnować, żeby połknęła. A "po" podać sok z cytryną, kwas morduje plemniki. :D
              • martishia7 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 22:01
                > Ekhem, jeśli już są tak konkretne rady - loda i pilnować, żeby połknęła.

                Po prostu trzeba natychmiast jednym wężowym ruchem zatkać nos :D Można się śmiać, ale zakładam, że jakieś jednak doświadczenie za tym przemawia. Ogromne zdolności przewidywania jak na przedstawicieli społeczeństwa, które bez odpowiedniego zakazu gotowe wyprać kota w pralce.
                • glamourous Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 23:32
                  Co daje w tym konkretnym kontekscie zatkanie nosa (jak rozumiem, dziewczynie?) Pytam powaznie i z ciekawosci, bo moje doswiadczenie tak daleko nie siega, a wyobraznia jakos zawodzi ;)
                  • martishia7 Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 00:31
                    Żeby zaczerpnąć tchu trzeba zawartość paszczy połknąć albo wypluć ;)
    • vilez Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 22:03
      Nie wierzę, że to czytam.... :D
      Ludzkość się jednak nie rozwija.

      Zakujcie go w dyby. Albo załóżcie pas cnoty a kluczyk wyrzućcie do rzeki. Jak przegryzie, będzie mu wolno bzykać do woli.
      • triss_merigold6 Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 22:05
        E tam, chodzi o to, żeby wpady nie zaliczył. Ja bym się martwiła gdyby 19-latek nie współżył.
        • vilez Re: Pierwsza miłość... 09.12.15, 22:45
          No nie, chodzi o to, żeby NIE Z NIĄ.
    • sootball Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 00:47
      No jeszcze by śmiał odpyskować (czytaj wyrazić swoje zdanie szczerze).
      Przecież on nie może powiedzieć Wam tego, co naprawdę myśli, otworzyć się, bo Wy WIECIE LEPIEJ.
      Więc Was zbywa, bo nie chce konfrontacji.
      ".Tym bardziej ta róznica wieku on 19 lat, ona 24.Gdyby to chłopak był starszy to jakoś to bardziej normalnie wygląda,ale dziewczyna starsza od chłopaka i to o tyle lat...."
      To posuńcie mu jakąś czternastolatkę, będzie "normalniej".
      • k1234561 Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 09:16
        sootball napisała:
        To posuńcie mu jakąś czternastolatkę, będzie "normalniej".

        Bzdury wypisujesz.Wiesz dobrze o co chodzi.Różnica wieku między dziewczyną a chłopakiem 5 lat to generalnie już psycholodzy udowodnili że jest to przepaść emocjonalna.Nawet jak się porównuje rówieśników,to dziewczęta na każdym etapie rozwoju emocjonalnego wyprzedzają swych rówieśników chłopców.A mówimy w tej chwili o RÓWIEŚNIKACH.W tej konkretnej sytuacji chłopak ma 19 lat a panna 24.Ona szuka męża,jemu natomiast jeszcze głupoty w głowie.Taki wiek i jego prawo.Tylko boimy się,że panienka tak go omotała,że wkrótce do ślubu dojdzie,a on powinien się jeszcze uczyć i korzystać z młodości,a nie pakować w małżeństwo,dom,żonę,dzieci itd.On ma dopiero 19 lat cała młodość przed nim.
        • vilez Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 09:56
          > Różnica wieku między dziewczyną a chłopakiem 5 lat to generalnie już psycholodzy udowodnili że jest to przepaść emocjonalna.

          Trollujesz?

          > .Tylko boimy się,że panienka tak go omotała,że wkrótce do ślubu dojdzie...

          Naprawdę trollujesz.
          • mozambique Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 10:34
            nie troluje

            takie tu wszystkei wykształcone matki a nie mają pojecia o rozwoju psychofizycznym

            faktem jest ze 25latki seksualnie i mentalnie interesują sie swoimi rowiesnikami lub chłopakami starszymi , na pewno 25latki aktywne seksualnie szukają partnerów conajmneij tak samo aktywnych i dosiwadczonych w tej sferze , jzu niemówiąc o doswiadczneiu w innych sferach życia ( Zawodowym , towarzyskim, społecznym itp)


            19latek i to prawiczek to dla takiej dziewczyny po prostu śmiech, dzieciak , co najwyzej do chwilowej zabawy a nie do związku ( a to i tak najlepiej zeby sie koleżanki nie dowiedziały bo obciah będzie) , . no chyba ze ma inne męskie zalety , ktore te wszystkie braki przewyższają - jak pisze autorka - ten chyba ma :)

            ot, poetka z Rakowisk tez sobei młodsze niewiniątko owinęła wokół palca :(
            • mozambique Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 10:35
              oczywiscie "Obciach"
        • marina2 Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 10:28
          k123456:
          próbowałabym nic nie tłumaczyć,nie ronić afery w okół sprawy.probowałabym po prostu zająć młodego człowieka "jego zdawaniem matury"
          korki ?matma?ang? moze rozmowy o jego studiach , wyborze uczelni i kierunku.probowałabym wskazać bez nachalności i smrodka edukacyjnego w miarę naturalnie przesunąć punkt ciężkości /wazności wyboru "nowej drogi zycia".
          jak młody powi chcę studiować na agh np. skupić się na wymaganiach uczelni pozytywach np. o fajnie będziesz miał blisko w góry na narty .cokolwiek.no nie róbcie kultu panienki problemu.po prostu TU I TERAZ ważne sprawy .jaki ma cel?studia czy założenie rodziny.nie brać tego drugiego punktu pod uwagę.zająć go BEZ skupiania się na panience.
          ona jest niewazna.ważny on i jego wybory życiowe.
          jak powiesz "Ziuta jest zła ,bo cie odciąga od studiów" - pozamiatane.
          pokaż mu nowy kierunek.tylko panny nie tykać .jej nie ma.
          • marina2 Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 10:29
            o matko "nie robić afery" wokół oczywiście.pośpiech;)
        • paris-texas-warsaw Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 10:37
          A czym się dziewczyna zajmuje? Studiuje, dalej się kształci, pracuje? Z czego żyje?
          Po czym tak konkretnie poznałaś, że to "pustak"?

          Na marginesie myślę, że pytanie kogoś o to, czy stosuje prezerwatywy, to rodzaj molestowania. Dziwne jest, że chłopak szerszej rodzinie to opowiada, zgadza się ze słowami, że jego dziewczyna to "pustak" i dalej z nią jest. Może jest bardzo zdominowany i się z ta dziewczyną wyrywa w świat, a rodzina takimi opresjami niejako pobudza go do tego związku, jako ucieczki od tej rodziny, i może bez tej rodziny niejako by wybrał "korzystniej" dla siebie i nie musiał się zgadzać z negatywnymi ocenami jego dziewczyny.
          • k1234561 Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 11:19
            paris-texas-warsaw napisała:
            A czym się dziewczyna zajmuje? Studiuje, dalej się kształci, pracuje? Z czego ż
            > yje?
            > Po czym tak konkretnie poznałaś, że to "pustak"?

            Dziewczyna nie zajmuje się niczym.Nie uczy się,nie studiuje,nie kształci się dalej,nie pracuje.Żyje z pieniędzy mamusi.Mamusia, ma pod miastem gospodarstwo rolne,niby panienka tam się udziela i pomaga.Ale z tego co wiem to "nasz" chłopak że tak to ujmę,też bardzo się udziela fizycznie w tym gospodarstwie.
            Chłopak jak pisałam myśli o studiach.Ostatnio panienka podłapała temat i dowiedziałam się,że ona tez chce iść razem z nim na studia....

            Po czym poznaliśmy,ze pustak? Po rozmowie,po odzywkach,po ciągłym śmianiu się bez powodu.Wypowie jakieś zdanie i hi,hi,hi.A "mądrości" które wygadywała to o pomstę do nieba wołały.Generalnie jedyny temat jaki można z nią poruszyć,to ploty kto z kim do kogo,kto jak się ubrał i co kupił i co ma.Jak planuje się uczesać na najbliższą dyskotekę,co założy,co by chciała sobie kupić i takie tam.No nie jestem w stanie całych dialogów przytoczyć,ale naprawdę nie trudno ocenić co to za panienka.

            Na marginesie myślę, że pytanie kogoś o to, czy stosuje prezerwatywy, to rodzaj
            > molestowania. Dziwne jest, że chłopak szerszej rodzinie to opowiada

            Ależ skąd ten pomysł,że ktoś w szerszym gronie pytał chłopaka o to czy stosuje prezerwatywy?Gdzie ja takie coś napisałam?O tym,że stosuje prezerwatywy wiem od jego matki,kiedy sobie tak od czasu do czasu szczerze pogadamy przy kawie.Ale nigdy żadnej ciotce czy wujkowi nie przyszłoby do głowy o takie intymne szczegóły go wypytywać.Mało tego na tematy związane z panienką nie rozmawiamy z nim jako rodzina gremialnie.Wiem tyle co mi powiedzą jego rodzice.A że tez się z tym gryzą,więc jak się spotkamy to się po prostu żalą,ale nigdy to nie było w obecności tego chłopaka.Ja jako ciotka też nie odważyłabym się mu dawać jakichś rad osobiście i bezpośrednio.
            • paris-texas-warsaw Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 11:41
              Ok, rozumiem, ale ja bym się poczuła molestowana nawet jakby mnie o coś takiego rodzice spytali.

              Nie wiem, czy można coś w takiej sytuacji zrobić. Ostatnio ktoś mi opowiadał, że jest przerażony rodziną dziewczyny syna i że "nie da do tej rodziny". Najpierw mówiłam, żeby na to specjalnie nie patrzeć, żeby może na samej dziewczynie się skupić (tu odmienna sytuacja), ale jak z biegiem czasu posłuchałam, co tam się dzieje, jaka jest matka etc. to sadząc po swoim skromnym doświadczeniu - co najmniej ta dziewczyny wyląduje za jakiś czas na terapii, bo w brak problemów wątpię. Ale to jakby nadal wybór tego chłopaka, chociaż rozumiem, że jako rodzic nie chce się widzieć, jak dziecko wchodzi na szlak problemów, które w innym układzie w ogóle by sie nie pojawiały. Ale może za jakieś 20 lat będę miała coś więcej do powiedzenia;)

              Może chociaż się pocieszyć, że jak cwana, to chociaż inteligentna... A jakoś umie się ogólnie zachować? Bo tak trochę sobie trudno wyobrazić, jak obcym ledwo poznanym ludziom nawijała, co ma kupić i gdzie to założy...
              • mozambique Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 12:53
                nietudno

                takich jednostek jest naprawde bardzo duzo
            • tully.makker Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 12:57
              > Dziewczyna nie zajmuje się niczym.Nie uczy się,nie studiuje,nie kształci się da
              > lej,nie pracuje.Żyje z pieniędzy mamusi.Mamusia, ma pod miastem gospodarstwo ro
              > lne,niby panienka tam się udziela i pomaga

              Bezczelnoscia do szescianu jest pisanie, ze dziewczyna, ktora pracuje w rodzinnym gospodarstwie rolnym, nic nie robi.
              • panizalewska Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 13:12
                Zgadzam się. Mój teść miał gospodarstwo, które przeszło na syna, mojego męża. I też aż do wyjazdu na studia "nic nie robił". Aż mu łapska urosły takie od tego "nicnierobienia", że zgroza ;)
                • paris-texas-warsaw Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 13:48
                  Ja odkąd poznałam pewne gospodarstwo, w którym córki i właścicielka prawie nic nie robią, a wszystko robi mąż i syn, to nie oceniałabym pochopnie, że jak ktoś mieszka w gospodarstwie to się musi narobić. Zresztą nie ma obowiązku pracy, prl się skonczył:)
                  Jeśli chłopak tam się tak udziela, to starałabym się na miejscu rodziców też być na tyle miła dla dziewczyny (i syna), żeby w domu chlopaka też chcieli spędzać czas. Bo tak to mogą się karmićc tylko domysłami i tworzyć jakieś historie, które mogą nie mieć racji bytu. Może to wielka miłość i faktycznie będa razem na wieki, a wtedy też lepiej być w dobrej komitywie z synem i "synową". Jeśli syn wyjedzie na studia, to żeby się nie okazało, że na weekendy będzie jeździł tylko do domu dziewczyny (z lub bez) i wtedy ciężko będzie wrócić do bliskiego układu z synem (o ile taki był).
              • k1234561 Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 14:16
                tully.makker napisała:

                > Bezczelnoscia do szescianu jest pisanie, ze dziewczyna, ktora pracuje w rodzinn
                > ym gospodarstwie rolnym, nic nie robi.

                Raczej nic nie robi.Robi wrażenie niuni,która wodę przypali i która nie wie z której strony widły złapać.Paznokcie ma na pół kilometra i jak znam życie to ona leży i pachnie,bo złapała jelenia w postaci "naszego chłopaka" do roboty i tyle.Zresztą ona mało bywa w tym gospodarstwie.Mama wynajęła jej w naszym mieście mieszkanie kawalerkę i ona więcej przebywa w mieście niz na wsi u matki.
                Doskonale zdaję sobie sprawę jak ciężka jest praca w gospodarstwie z ziemią i zwierzętami.Ale w tym konkretnym wypadku musicie uwierzyć na słowo, dziewczę się nie przepracowuje.Matka pewnie tak,ale ona nie.
                • mozambique Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 14:46
                  no wiesz , jelsi "wiejska " dzieewczyna ma luksus niepracowania na rodzinnym gospodarstwie , wynajmowania mieskzania w miescie i utrzymyania sie w miescie na koszt rodziców ( bez samodzielenego zarobkowania raczej wydawanie forsy na przyjemnosci ) to to raczej nie jest biedna dziewczyna ani biedna rodzina

                  razcej chyba z tych zamoznych gospodarstw rolnych których teraz jest duzo ,
                  moze sie okazac za ta rodzina jest zamozniejsza niż twoja i nie wiadomo kto tu mezalians popełni
                • mayenna Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 18:04
                  Jak na osobę niezainteresowaną plotkami i cudzym życiem ( w odróżnieniu od pustaka) jesteś szalenie dobrze zorientowana w osobistych sprawach obcej sobie osoby. A może jednak to wasze wychowanie i kultura nie jest az tak wysokich lotów, by normalna dziewczyna nie znalazła z wami wspólnych tematów. Za jakiś czas wspólnie obrobicie tyłek kolejnej osobie z młodszego pokolenia, co zakocha się niezbyt właściwe.
                  • tully.makker Re: Pierwsza miłość... 11.12.15, 10:36
                    10/10
                  • panizalewska Re: Pierwsza miłość... 11.12.15, 22:00
                    Mnahaha, to i prawda! :D Jak mnie wkurzają takie "dobre ciocie", sama mam taką, wtrąca się we wszystko, ohyda!
                • tully.makker Re: Pierwsza miłość... 11.12.15, 10:39
                  .Mama wynajęła jej w naszym mieście
                  > mieszkanie kawalerkę

                  Czyli biedna nie jest. Uwazajcie, bo jeszcze matka dziewczyny popedzi chlopaka, bo nie bedzie chciałal dla corki mezaliansu.
                  • mayenna Re: Pierwsza miłość... 11.12.15, 11:42
                    Mezalians jest tylko w głowie autorki i jej rodziny:
                    Chłopak jest w technikum, dziewczyna tez musi miec maturę bo wspomniała o studiach. Rozmawia o normalnych rzeczach interesujących młodzież: ciuchy, ploty, chłopcy. Wypytali ja lub jego po tej wizycie bardzo szczegółowo o jej życie, co świadczy o brakach w dobrym wychowaniu. Panna na razie pewnie utrzymuje chłopaka bo jak ma własne lokum i się tak sekszą jak to rodzina opisuje to chyba nie u jego mamusi, tylko w jej mieszkaniu. Panna pomaga na gospodarce rodziców, a oni ją utrzymują więc az tak bezrobotna i leniwa nie jest,. jakby autorka chciała to widzieć.Jej rodzina nie wtrąca się chyba w sprawy córki ( a prowadza się z niesamodzielnym małolatem) więc wykazują dużo więcej klasy niz rodzina dziedzica. Jakby panna zaszła w ciążę to kto jej te alimenty zapłaci lub ja utrzyma? Przecież nie 19- latek przed maturą...
                    • triss_merigold6 Re: Pierwsza miłość... 11.12.15, 18:22
                      Nie ujmując zasadności płacenia alimentów na dzieci, 24-latka jest jak najbardziej zdolna do pracy i samodzielnego utrzymywania sie.
            • mayenna Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 17:35
              To wy w rodzinie przy kawie plotkujecie o innych jej członkach, a nie o ostatniej powieści Huellebecq'a?
              Chłopak odebrał jakieś wychowanie to teraz czas zaufać swoim talentom pedagogicznym i dać mu żyć dorosłym życiem.
              Moim zdaniem dramatyzujecie bo dziewczyna nie przystaje do waszych wizji panienki dla syna. Czas samej dorosnąć i zauważyć, że tak to już jest. Nie da się za nikogo przeżyć jego życia. Jak chłopak popełni błędy to przecież ma rodzinę, która go kocha i wesprze. Utrzymywać ich przecież nie musicie. Dorosli są i jak założą rodzinę to jest ich decyzja i ich odpowiedzialność.
    • alpepe Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 12:03
      Taka dobra partia i wcześniej nie miał dziewczyn?
      Tłukłabym mu tylko przy okazji i bez okazji do łba, że ma się zabezpieczać i puściła na żywioł.
      Jeśli uda się mu upilnować swoje plemniki, to wyjdzie z tego.
    • z_pokladu_idy Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 14:50
      Jakim cudem się ten przystojny i miły młodzian uchował do prawie dwudziestki w celibacie, że dopiero teraz mu się ten seks tak na oczy rzucił?
      Jakbym nie miała podobnego przypadku w swojej rodzinie, to bym nie uwierzyła, że dorosłego chłopa można aż tak kontrolować. Cioteczka moja rodzona też tak pieściła, dmuchała i chuchała na syncia jedynego do tego stopnia, że chłopak uciekł, gdzie pieprz rośnie z niegodną panną. Nie są już razem, bo zwyczajnie nie pasowali do siebie, ale dojść do tego musieli sami.
      • mozambique Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 15:00
        życie jest życiem

        ja znam dokładnei odwrotny przykład = też chlopaczyna sie zakochał a tez starsze dziewczę szybciutko w ciążę zaszło , po porstu po miesiacu zanjomosci
        dziecię sie urodziło , chłopak był zachwycony i parwie jak w "Trudnych sprawach" bo pewnym czasie okazało sie ze szczesliwym ojcem był stały "narzeczony" owej dziewczyny , sam sie przyznał

        spazmy tam były straszne, bujanei sie po sądach , usatalanie ojcostwa - piekło na 3 rodziny i w sumie dwoje dzieci ( bo sie okazalo ze panna ma jeszce jedno , kilkuletnie , skrzętnie ukrywane przed chłopakiem)
        • z_pokladu_idy Re: Pierwsza miłość... 11.12.15, 00:54
          Owszem, życie jest życiem i każdy ma swoje do przeżycia tak, jak uzna za stosowne. Przecież nie będziemy zamykać niewinnych chłopców w domach ze strachu przed starszymi modliszkami.
          Panowie, zarówno bohater tego wątku, jak i Twojego przykładu to osoby pełnoletnie i jako takie muszą ponieść konsekwencje swoich wyborów, dobrych czy złych. Cóż czasem kiepsko się trafi i tyle.
          Uważam jednak, że zafiksowanie autorki na tym temacie i trucie chłopakowi tylko go pcha w ramiona dziewczyny i odsuwa od rodziców. A swoją drogą może dziewczyna całkiem fajna, tylko w oczach matki niegodna.
    • yoma Re: Pierwsza miłość... 10.12.15, 17:52
      Sprawa jest prosta. Jak to faktycznie taki pazerny pustak, to rozmawiajcie nie z niuniusiem, lecz z nią. Zapłaćcie jej godziwe odstępne za zaprzestanie używania niuniusia i z głowy...
    • awesome810 może się dziewczyna ocknie 10.12.15, 21:58
      i da sobie spokój. Przecież, nawet gdyby to była prawdziwa miłość - super rodzinka ją zagryzie. Co za jędza z autorki wątku... Skąd wiesz ilu partnerów seksualnych miała dziewczyna, po oczach poznajesz, czy co? No i dziewiętnastolatka to faktycznie trzeba "zaciągać" do łóżka...

      A jeśli, to nie jest miłość na wieki - o co nietrudno w wieku 19 lat, to niech się chłopak pokocha na zdrowie, nabierze doświadczeń. A rodzina niech nie tworzy zakazanego owocu i atmosfery rodem z "Romea i Julii".
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pierwsza miłość... 13.12.15, 01:51
      Myślę, że można zrozumieć, martwiącą się o zakochanego 19 - latka, rodzinę. Można się martwić o brak krytycyzmu do swojego i cudzego postępowania, o zbyt duże zawierzanie uczuciom, o mylenie uczuć z impulsem erotycznym - oczywiście naturalnym w tym wieku . Można też się bać własnej odpowiedzialności za wychowanie dziecka.
      Dziewiętnaście lat to zaledwie początek okresu zwanego "młody dorosły", w którym młody człowiek podejmuje kolejne kroki rozwojowe związane z samodzielnością i separacją.
      Można też, będąc dorosłym, bez większego trudu ocenić po zachowaniu inna osobę. Zawsze można czegoś niedoszacować lub przesadzić, ale z grubsza ocena nie jest trudna i często bywa trafna. Zresztą, nawiasem mówiąc, nam na tym forum świetnie wychodzi ocenianie i to wyłącznie po napisanych słowach, bez kontaktu w rzeczywistości. Więc ufałabym nieco "k1234561" , kiedy dzieli się tutaj swoimi niepokojami, które związane są z oceną dziewczyny chłopaka
      Ale poza niepokojem pozostaje niewiele. Każdy zdobywa swoje doświadczenie i uczy cię na swoich decyzjach, tych dobrych i tych złych.
      Rodzice muszą patrzeć na zachowania swojego dziecka i wierzyć, że to, jak je wychowali zaowocuje. Czyli w tym wypadku odpowiedzialnie zadbana będzie antykoncepcja oraz niezależne decyzje związane z edukacją i utrzymywaniem się, utrzymywaniem się w relacjach.
      Słusznie niepokojąc się trzeba zawierzyć i zaufać. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • enatealie Re: Pierwsza miłość... 13.12.15, 18:35
      Ja stawiam na to, że 19-latek odkrył z panną po prostu uroki seksu i to całe jego "zakochanie".
      Przecież rodzinie nie powie: Jestem z nią, bo mam dobry seks. A dla młodego chłopaka bardziej doświadczona, wyzwolona dziewczyna, to nie ukrywajmy, dobra partia.
      Tak to odbieram.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka