Sytuacja taka:

31.03.16, 19:46
Swieta, niedzielny wieczór. Małżeństwo patchworkowe, z nimi mieszka jej syn 17 latek z poprzedniego związku, wspólna córka, malutka.
Przy stole siedzą kobiety: ona, jej kuzynka, ich matki. Na kanapie on, maz kuzynki i jej nastoletnie dzieciaki. Jej syna nie ma.
Ona raz po raz wyłapuje imię swojego syna, padające z ust ojczyma, opowiada o nim, dziwi sie ze nie spędza z nim czasu ( zdarzyło sie w przeszłości ze on wyzywał nastolatka epitetami dość obraźliwymi, czy wyrzucał z pokoju), ze stale siedzi przy kompie ( 2 wieczory w tygodniu), ze nie robi nic w kierunku prawa jazdy, ze nie pracuje, ze len itd.
Przy którymś razie kiedy pada imię syna ona przez cały pokój zwraca uwagę mężowi, przy wszystkich, niestety, ze on ma swoje dzieci, ze moze chętni posłuchają teraz o nich i ze moze nie należy sie dziwić ze ów nastolatek nie chce spędzać czasu z nami, mając nie najlepsze doświadczenia. No i popłynęło od niego mnóstwo szczegółów z naszych małżeńskich relacji, zostało brzydko mówiąc wyrzygane wszystkie intymne małżeńskie szczegóły...
Ona wie ze tu juz nie sa przesuwane granice, ze walczy o ostatni bastion szacunek do siebie, ze tak długo mało efektywńie działała w obronie własnego dziecka. Dla wspólnego pan jest bardzo dobrym ojcem.
I po paru latach niezbyt udanego ale dość namiętnego małżeństwa, pani ma do granic zryty beret i nie wie ci czynić z własnym życiem. Pomóżcie, kopnijcie, oceńcie, poradzcie
    • bergamotka77 Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 20:01
      zenujaca sytuacja. Panu bym podziekowala, widac ze nie akceptuje syna zony, a fragment o zdradzaniu malzenskich intymnych szczegolow pozycia rodzinie przy stole jest dla mnie niewyobrazalne - to buractwo roku.
    • enith Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 20:21
      Czy zanim państwo radośnie zdecydowali się na wspólne bobo, nie było ŻADNYCH sygnałów, że partner/mąż swojego pasierba nie akceptuje i nie zaakceptuje? Kiedy miały miejsce te obraźliwe epitety w kierunku nastolatka i czemu to WTEDY matka nie kazała facetowi wypieprzać ze swojego życia, jeśli nie potrafił przyjąć do wiadomości, że wybranka ma dziecko z poprzedniego związku? Kto o zdrowych zmysłach wiąże się z facetem, który gnębi partnerki dziecko?
      Pan do natychmiastowego odstrzału. I za szykanowanie pasierba i za wywlekanie intymnych małżeńskich spraw na forum rodzinnym. Cóż, warto zdać sobie sprawę, że rodziny patchworkowe to wyższa szkoła jazdy, a pewien odsetek ludzi absolutnie nie zaakceptuje obecności w ich życiu cudzych dzieci. Od takich osób dla własnego zdrowia psychicznego należy trzymać się z daleka.
    • phantomka Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 20:46
      Ja sie wstawiam w sytuacje Twojego syna. Przezycie zwiazane z rozstaniem rodzicow , koniecznosc zaakceptowania nowego partnera mamy, szykany z jego strony, a na koniec indolencja mamy. Naprawde mu wspolczuje, bo jednak matka musi bronic dziecka, szczegolnie przed swoim kolejnym partnerem.
    • 71tosia Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 21:36
      Dzieci nastoletnie bywaja urocze ale tez malo sympatyczne, leniwe, nieobowiazkowe, wola towarzystwo komputera niz nasze, i nie znam rodzica ktorego by to nie wkurzalo i ktory by na to nie narzekal. Pan przesadzil z publicznym narzekaniem na pasierba (zdarza sie i rodzicom biologicznym), Pani za to przesadzila i to sporo z robieniem mezowi publiczne uwag w stylu 'zajmij sie wlasnymi dziecmi' a pozniej emocje poszly w gore i zrobila sie juz awantura na calego. Moze gdy opadna emocje trzeba spokojnie porozmawiac z mezem? I radze sie zastanowic sie czy przypadkiem maz nie ma troche racji jezeli chodzi o nastolatka i czy czesc tego narzekania, jak w przypadku rodzicow biologicznych, nie wynika jednak z martwienia sie o przyszlosc dziecka, Ustalicie jakis plan dzialania np jezeli masz uwagi w stosunku do mojego syna przekazujesz je np mnie, a ja sie nad nimi powaznie zastanawiam a nie z gory uznaje ze nigdy nie masz racji etc.
      • triss_merigold6 Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 21:48
        Identyczne uwagi na temat syna - skądinąd ukochanego, wychuchanego i jak najbardziej własnego jedynaka - słyszałam od kolegi.
        Wywlekanie małżeńskich szczegółów przy ludziach - poniżej wszelkiej krytyki, natomiast pani też powinna się hamować z publicznymi uwagami na temat własnych i niewłasnych dzieci.
        • koronka2012 Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 22:15
          Wszystko fajnie, tylko ile pani ma znosić w spokoju tego typu komentarze?
          żeby nie było - nie pochwalam ALE... moje osobiste przemyślenia są takie, że kobietom wmawia się, że one mają być ponadto, że w imię dobrej atmosfery w domu powinny zmilczeć, odczekać, nie robić scen, a po wyjściu gości łagodnie zwrócić uwagę.

          Cóż - to prosta droga donikąd. Miałam do czynienia z takim panem, i unikanie scen oznaczało przyznanie się do słabości i dawało mu tylko większe pole do popisu. Żałuję bardzo, że nie zrobiłam dymu na początku - wtedy miałam szansę uciąć takie akcje w zarodku. Wtedy był moment, żeby powiedzieć to dosadnie - ale bez osobistych wycieczek. Po setnej akcji - już nie ma miejsca na spokój, włączają się emocje.
          • triss_merigold6 Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 22:26
            Teraz to zapewne po zawodach i relację pasierb-ojczym należało ustawiać wcześniej.
            Co do milczenia, to zawsze uważałam, że trzeba starannie wybrać moment na spontaniczną awanturę i nie przy świadkach. Jak wyżej, wyciąganie małżeńskich szczegółów przez pana przy ludziach to jakiś kanał, nie wyobrażam sobie.
            • zuzi.1 Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 23:18
              Nigdy nie jest po zawodach gdy w grę wchodzi dobro i ochrona dziecka. Każdy moment, nawet bardzo późny, jest tym momentem, po ktorym sytuacje można obrócić o 180 stopni. Trzeba tylko odpowiedniego poziomu wku.wu, sily i storpedowania gościa ciezka artyleria, aż do pozytywnego skutku lub rozwodu.
        • zuzi.1 Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 22:16
          Ale autorki uwaga byla konsekwencja jego nadmiernych negatywnych opowieści. Porozmawialabym z mężem na spokojnie i wyjasnilabym czego nie toleruje w jego zachowaniach w stosunku do syna i zagrozilabym, ze nastepna taka sytuacja skończy sie publicznym upokorzeniem męża w szczegółach a następnie rozwodem. I byłabym konsekwentna w realizacji postanowień. Nie ma zgody na pastwienie sie nad nastolatkiem. Takie podejscie męża zniszczy tego chłopca psychicznie, szkoda dziecka.
          • triss_merigold6 Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 22:28
            Ja rozumiem czym była spowodowana uwaga autorki, miała dość i chciała, żeby facet po prostu się zamknął.
            Co do publicznego upokarzania, to on jest chyba lepszy w tych gierkach.
            • zuzi.1 Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 23:07
              Ona się po prostu poczula urazona tym wszystkim co on na temat jej syna wygadywal. Rozjuszona kobieta, walczaca o dobro dziecka jest w stanie upokorzyć go publicznie tak, ze będzie miał poważne problemy żeby się po fakcie pozbierać. Sytuacje ekstremalne wywoluja szczególnie w paniach oceany wku.wu i działania z taka sila i tak precyzyjnie wycelowane, ze facet może miec poważny problem po fakcie z bezgranicznie upokorzonym ego.
          • agjat Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 06:53
            Takie rozmowy sa prowadzone od początku kiedy takie zachowania męża wyszły, nie trzyma sie ustaleń, nadal sa krzyki, epitety, zwracanie uwagi nawet na to co chłopak ma na talerzu.
    • ddd353 Re: Sytuacja taka: 31.03.16, 23:20
      Niepotrzebny był ten przytyk o jego dzieciach. Ani wypominanie obelg z przeszłości. Trzeba było reagować wtedy kiedy padały, teraz to trochę po grzybach, nastolatek doskonale zna swoje miejsce w stadzie.

      Generalnie mniej chandryczenia dla sportu, a więcej działania i komunikacji wprost. Jak ktoś Ci dziecko obgaduje to mówisz: przestań obgadywać mi dziecko, a nie jakieś szpile wtykasz o opowiadaniu o "swoich dzieciach". Po co w ogóle dzielicie dzieci na moje i twoje?
      • ola_dom Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 09:56
        ddd353 napisała:

        > Niepotrzebny był ten przytyk o jego dzieciach.

        Ale, o ile autorka w pełni przekazała ten fragment rozmowy, to nie brzmiało jak przytyk. Rodzice dużo, często i chętnie rozmawiają o dzieciach, więc faktycznie najlepiej niech mówią dobrze - albo wcale. I najlepiej o swoich, zamiast wyżywać się na cudzych czy przysposobionych (to akurat nic dziwnego, że akurat te komentarze są najprzykrzejsze, bo i sprawa nader delikatna).
        W samym komentarzu, żeby teraz pomówić o dzieciach męża nie ma niczego obraźliwego, nie brzmi to jak przytyk - a już na pewno trudno porównywać skalę z tym, co mąż wygaduje na temat pasierba.
        • 71tosia Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 18:52
          Pani zucajac uwage - to teraz (zle) pomowmy o twoich dzieciach i ich problemach oczywiscie miala ochote odegrac sie na mezu za jego uwagi, co do intencji meza nie jestem pewna, gdyby nie dodatkowe informacje w nastepnych postach (ktore wygladaja mi na obrone totalna mamy w stylu moje dziecko jest idealem) raczej wyglada mi na typowe narzekania rodzica na nastolatka, ktore praktycznie zdarza sie kazdemu kto ma nastolatka w domu.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 03:12
      Sytuacja taka czyli opisana w tym wątku, nie wygląda na incydent, ale na wypadkową pewnej już nabrzmiałej sytuacji między małżonkami. Czy to z powodu braku szacunku dla żony, czy to z powodu jej zrytego beretu, czy z powodu niechęci do pasierba, czy to z powodu frustracji męża, nie wiadomo. Pewnie wszystkiego po trochu. Jedno warto powiedzieć: elegancji zabrakło po obu stronach, nawet jak były realne bardzo poważne powody do narzekań na pasierba, złości na to żony czy małżeńskich niedomagań. Ale też, bez przesady, to nie powód do jakiś nadmiarowych reakcji. Odstrzelenia partnera, zerwania związku, itp. Szczególnie, ze narzekania na dzieci, to znany temat rozmów przy świątecznym stole.
      Raczej warto dotrzeć do tego, co jest subtelną przyczyną takich zachowań Was jako małżonków. Czemu Pani zamiast spokojnie rozmawiać z kobietami z rodziny w napięciu słucha rozmowy toczącej się obok ? Czy Pani zna te przyczynę po swojej stronie czy też potrzebuje ją poznać ? Czy w istocie relacja męża z Pani synem jest zła ? Przytoczone zarzuty stawiane przez męża synowi są bowiem raczej typowe, dla wieku syna i obecnych czasów. A może w części mąż ma rację i jest głosem rozsądku? Ponieważ ta sytuacja wzbudziła tyle emocji w Pan, warto się zastanowić nad pierwotną przyczyną Pani relacji z mężem i dopiero z tej perspektywy zacząć oceniać "sytuację taką". Agnieszka Iwaszkiewicz
      • agjat Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 07:21
        alez komunikowane było wprost, ze nie podoba sie forma i styl zwracania uwagi ( krzyk, umniejszanie wartości). Nie przysłuchiwałam sie ich rozmowie, po prostu pare razy słyszałam imię syna i tuż potem ściszonym głosem opowieści o nim. Reakcja nadmierna, wiem, z drugiej strony mąż wiele razy dość brutalnie traktował syna i jest to temat dosc emocjonujący. Chłopak nie jest typowym nastolatkiem, nie ma humorów, nie wagaruje, uczy sie, gra tylko w piątek i sobotę, dużo mi pomaga w domu, przy córce, chociaz tu nie musi, rozmawiamy. W momencie pojawienia sie męża w domu, chłopak znika. Nie lubi pomagac w pracach mężowi, bo zawsze kończy sie to awantura i obarczaniem winą za wszystko.
        Mysle ze frustracja męża wynika z zazdrości o nasze relacje,sam ze swoimi dziećmi ma nijakie ( traktował je podobnie) raczej telefoniczne. Po awanturze, po której jego dzieci odmówiły wizyt u ojca, nie kontaktowali sie wiele miesięcy, teraz wina za jego układy z dziećmi jestem obarczana ja.
        • zuzi.1 Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 09:04
          Czyli masz toksycznego człowieka za męża którego Twój syn jest ofiara. Mąż ma Twoje zdanie i uczucia w poważaniu i robi sobie co chce, nie przejmując sie kosztami. Jak dla mnie to facet powinien dostać kopa na odlot, niech sie wyzywa na sobie, skoro inaczej nie potrafi funkcjonować. Zastanów się dlaczego pozwolilas żeby sytuacja doszla do ściany i żeby chłopak uciekal z domu na widok męża. Trzeba bylo reagować znacznie wcześniej i nie tylko w formie slownych próśb, ale w formie innych argumentów, które przemowilyby mężowi do rozsądku. Masz przemocowego męża, który znalazł sobie kozla ofiarnego w osobie Twojego syna i sobie na nim używa. Pogoń faceta i chron syna, taki ojciec to dno i wodorosty. I brak perspektywy na poprawę, bo arogant nie przyjmuje do wiadomości żadnych argumentów, tylko forsuje swoje przemocowe potrzeby.
          • zuzi.1 Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 09:12
            Facet, który tak traktuje dzieci swoje czy cudze, to zwykly śmieć i odpad atomowy. Stosunek do dzieci, zwierząt i słabszych jest miara człowieczeństwa. Twój mąż to tylko atrapa człowieka.
            • mozambique Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 09:41
              to ze samiec alfa w stadzie nęka potomstwo innego ojca ( szczegolnie meskei potomstwo) to razcej nic nowego , ot czyste prawo naturalne

              podobnie jak samica alfa raczej nie pokocha szczerą miloscią córki innej matki
              • enith Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 17:20
                Nie uważam, by miłość do cudzych dzieci była konieczna, by stworzyć udaną rodzinę patchworkową, choć oczywiście świetnie, gdy takie uczucie na linii ojczym/macocha - pasierbowie się pojawi. Ale szacunek należy się każdemu z członków rodziny. Każdemu, niezależnie od tego, czy istnieją między nimi więzy krwi. Mąż autorki wątku nie musi pasierba kochać, ale regularne gnojenie chłopaka jest absolutnie nie do zaakceptowania. Dziwi mnie, że sprawa zaszła tak daleko (małżeństwo, wspólne dziecko), ale podobnie jak Zuzi uważam, że wysoce prawdopodne jest, że to własnie owo "namiętne małżeństwo", o którym pisała autorka, czyli, przaśnie pisząc, zajebisty seks z panem sprawiły, że matka nie reagowała na szykany wobec syna od samego początku. Nie, bynajmniej nie zamierzam od niej wyciągać szczegółów ich intymnego pożycia, ale z jakiegoś powodu związek się toczył POMIMO poważnych zgrzytów w zachowaniu pana wobec syna partnerki. Dlaczego ona to tolerowała? Tylko ona zna odpowiedź.
        • phantomka Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 09:40
          Agjat opisalas relacje z synem. Ta relacja jak dla mnie to typowa relacja partnerska. To Twoj syn jest Twoim mezem. On pomaga, porozmawia, jest grzeczny (nastolatki tak sie nie zachowuja, bo rozwojowo ich celem jest separacja od rodzicow) Gdzies pogubily soe naturalne role w tej rodzinie. Jezeli jest jakas szansa dla Was to na pewno trzeba to rodzinnie przepracowac. To nie jest takie zerojedynkowe ze maz jest winien wszystkiemu. Po prostu kazde z Was dolozylo kamyk do obecnej sytuacji pelnej napiecia, niewypowiedzianych zali czy pomieszania rol.
          • agjat Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 09:54
            Spędza czas rownież z kumplami, nie jest typem wiszącym na mamusi, chociaz to prawda ze aktualnie w domowych sprawach mam z nim więcej wspólnego niż z mężem, mąż wraca do domu ok godziny 20. Nie uczestniczy w wychowaniu córki, ani pracach domowych, zdarza sie ze wraca godzinkę wcześniej zeby mała wykąpać. Siła rzeczy więcej czasu spędzamy z synem razem bo po prostu jesteśmy jedynymi domownikami...
            • phantomka Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 10:06
              To nie chodzi przeciez o ilosc spedzonego czasu, a jego jakosc. Maz nie jest partnerem, wsparciem. To syn daje Ci to wszystko plus jeszcze sa wyrzuty sumienia, ze zle wybralas mu ojczyma.
          • tully.makker Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 10:10
            A moze ty masz wypaczone pojecie tego, jak wygladaja relacje z nastolatkiem? Nastoletnie dzieci rozmawiaja z matkami, pomogaja w domu, kochaja mlodsze rodzenstwo. Moze ty, albo twoi rodzice nie umieli wychowac dzieci, ale mimo tego uwierz mi, normalne, zdrowe relacje sa czestrze niz myslisz.
            • phantomka Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 10:48
              Jasne zamiast meza, daje Ci to syn, faktycznie zdrowy uklad? Jezeli nastolatek jest ulegly, wspierajacy to tak, powinnas sie martwic, a najpierw poczytac troche o fazach rozwojowych. No i o slowniku orto nie zapomnij.
              • tully.makker Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 14:43
                Ale co daje komukolwiek syn zamiast meza? Zaangazowanie nastolatka w obowiazki domowe, relacje z rodzenstwem i umiejetnosc komunikacji z rodzicem to obraz NORMALNEGO, zdrowego zycia rodzinnego. Cos czego najwyrazniej nie widzialaś na oczy, skoro to cie dziwi i prowokuje to ulewania zawistnego jadu.
                • ola_dom Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 15:09
                  tully.makker napisała:

                  > Zaangazowanie nastolatka w obowiazki domowe, relacje z rodzenstwem i umiejetnosc
                  > komunikacji z rodzicem to obraz NORMALNEGO, zdrowego zycia rodzinnego.

                  Ja jednak byłabym trochę ostrożniejsza. Jako nastolatka też uważałam, że to wspaniale, że tak świetnie dogaduję się z mamą. Nie muszę dodawać, jak bardzo zachwycona była tym moja mama.
                  Dopiero teraz widzę, że to w pewnym momencie przestało być zdrowe, bo zdrowy - choć niewątpliwie nieznośny i męczący dla rodzica - jest bunt nastolatka. Choć trochę jednak powinien się buntować. I tak, uważam, że chłopak tym bardziej.
                  • tully.makker Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 16:54
                    Ozywiscie ze powinien sie buntowac. I nic nie wskazuje na to, ze tego nie robi, zwlaszcza ze ojczym daje doskonala okazje po temu. Ale IMHO syndromem dobrego wychowania jest jakas tam rownowaga miedzy buntem z więzią. Pamietam z czasow nastoletnich, ze jednego dnia kłociłam sie z matka na noze, a nastepnego szlysmy razem na zakupy. Pamietam zarowno głebokie rozmowy z moim najstarszym o tym, co to jest odpowiedzialnosc, jak i glebokie kłotnie...
                • phantomka Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 22:21
                  Napisala oaza taktu i szacunku do rozmowcy?
        • 1.kinia Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 15:12
          Agjat, czyli mąż od lat źle się do twojego syna odnosi, i to jakoś tolerujesz i z tym się godzisz, ale przeszkadza ci jedynie to, że mąż śmie do innych osób obgadywać twojego syna...
          • agjat Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 15:24
            Nie, od lat walczę z mężem o traktowanie dzieciaka po ludzku, teraz to sie ulalo do tego stopnia ze planuje rozstanie.
      • tully.makker Kolejna kompromitacja ekspertki od siedmiu bolesci 01.04.16, 10:06
        Ale też, bez przesady, to nie powód do jakiś nadmiarowy
        > ch reakcji. Odstrzelenia partnera, zerwania związku, itp. Szczególnie, ze narze
        > kania na dzieci, to znany temat rozmów przy świątecznym stole.

        Ojczym tepi pasierba na kazdym kroku, ale wzwrocenie mu na to uwagi jest nadmiarowe.

        Pani ekspertko, ma pani jakąs superwizje?
    • zuzi.1 Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 09:33
      W wielu toksycznych relacjach substancja uzależniająca jest seks. Ale jest to seks przedmiotowy, a nie namiętność oparta na empatii i szacunku do drugiego człowieka. Wiec jesli taka relacje nazywasz namiętnym małżeństwem, to tkwisz w dużej uludzie.
      • triss_merigold6 Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 10:23
        Sorry, Zuziu, ale tu pojechałaś. Namiętność nie ma nic wspólnego z szacunkiem czy empatią, a seks jest więziotwórczy (uzależniający, jak wolisz) w bardzo dobrych związkach.
        • zuzi.1 Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 10:35
          Dziekuje Triss za Twoja opinie, ale mam odmienna od Twojej w tej sprawie :) Dla mnie kazda namiętność powinna być oparta na empatii i szacunku. Ale ja nie mam w zwyczaju traktować ludzi przedmiotowo...jak Ty.
          • zuzi.1 Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 10:55
            Jezeli związek jest ogólnie dobry i oparty na szacunku wówczas seks jest wieziotworczy, gdy związek jest nawet w szczegółach do bani, wówczas seks jest glownie uzaleznieniem. Żeby byl wieziotworczy musiałby nie być przedmiotowy i odbywać sie z szacunkiem i empatia do partnera.
            • zuzi.1 Re: Sytuacja taka: 01.04.16, 11:00
              Chyba ze jako wieziotworczy rozumiesz również wzmacniający toksyczna wiez, to wówczas sie z tym zgadzam.
    • zuzi.1 Re: Kolejna kompromitacja ekspertki od siedmiu bo 01.04.16, 13:14
      Prawdę powiedziawszy od dłuższego juz czasu mam duży respekt dla kobiet, które potrafią szybko ocenić związek jako szkodliwy i w ekspresowym tempie sie z niego wymiksowac, w szczególności z dziecmi. A co do trafności kolejnych wyborów, wszyscy popelniamy mnóstwo błędów. Grunt to je sobie uświadomić, przyznać sie do nich i zrobić ze swoim życiem porządek.
Pełna wersja