Dodaj do ulubionych

Wigilia :(

08.12.16, 17:42
Dzień dobry Wszystkim. Chcę podzielić się swoimi rozterkami i jednocześnie poprosić o opinię.
Chodzi o wigilię. Mamy z mężem to szczęście (a czasem i nieszczęście), że pochodzimy z jednego miasta, stąd możemy spędzać wigilię w obu domach (przy odpowiedniej logistyce wydarzeń). Sami zatrzymujemy się w domu moim i taty (mamy go "na spółkę"), bo jest duży i wygodny, teściowa, mieszkająca z córką ma 60 m. i 3 pokoje, więc, wszystkim taki układ odpowiada (nie zaniedbujemy jej czasowo :) ) . Od kilku, prawie już 10 lat (licząc od śmierci Taty męża) w zasadzie ja sama przygotowuję obie wigilie - zakupy, potrawy itp. (mama męża jest osobą już niezbyt sprawną ruchowo, poza tym nie chcemy, żeby rodzice ogałacali sie z emerytur). Moja szwagierka, od czasu rozwalenia swojego związku i powrotu do mamy weszła ponownie w fazę "małej dziewczynki" i jej jako tej 41 letniej dziewczynki przygotowania "dorosłe" nie interesują (poza prezentami, które lubi robić). Nie zrozumcie mnie źle - ja lubię tą młodzieńczość i drobiazgi popakowane finezyjnie pod choinką,,,, ale czasem czuję się totalnie zmęczona tym, że muszę lecieć z Wwy z toną zakupów, dziećmi, psem, mężem, kilkoma blachami ciasta, schabami itp. (piekę tu bo jestem do ostatniej chwili w pracy).Potem cyk cyk 23-24. XII gotowanie, 24 przygotowanie 2 stołów i 2 wiglii, wieczna nerwowość (tu siadamy o 17.00 a ja wracam w ostatniej chwili z przygotowania stołu i śledzi itp. u teściowej) - od 18,30 wydzwanianie teściowej, żebyśmy juz kończyli tu, bo ona jest głodna i chce zaczynać u siebie a nie zacznie jak się nie podzieli opłatkiem (itp.) Efekt - jestem padnięta na maksa. Kilka razy udało mi się zrobić wspólną wigilię w naszym domu -choć to trudne doświadczenie, bo nasi rodzice (choć kulturalni i grzeczni) nigdy nie byli ze sobą blisko. Ale to by było jeszcze do przetrwania, nawet fakt, że kiedyś do moich rodziców doszło "obgadywanie" po mieście faktu (że u nas "specjalnie" na pokaz czyta się Biblię przed opłatkiem, po to, by pokazać im WYŻSZOŚĆ!) Sprawa skomplikowała sie rok temu. Tuż przed świetami zmarła moja Mama - ani Teściowa, ani moja Szwagierka nie przyszły na pogrzeb. nawet nie zadzwoniły z kondolencjami. Mój tata (80 lat, bardzo przeżywa do dziś odejście Mamy), poczuł się tym dotknięty, zwłaszcza, że po śmierci teścia pomagał im wożąc teściową po lekarzach, robiąc jej czasem zakupy, czy załatwiając jakieś drobne domowe remonty. Rok temu powiedział mi wyraznie, że nie jest zainteresowany wspólnymi wigiliami, zniesie obiady czy spotkania w 1 lub 2 dzień swiąt. Tymczasem z tamtej strony jest nieustający nacisk na to, żeby Wigilia była u nas (skoro my tam mieszkamy to przecież możemy zaprosić do siebie.) Wyczuwam trochę, że równiez mojemu mężowi odpowiadałoby takie rozwiązanie... Co gorsza, na wigilie u teściowej zawsze zapraszaliśmy niezamężną ciocię (lubimy ją bardzo) i jej syna (Też lubimy) - ciocia wypytuje nas w kółko nas, czy robimy wigilię, bo jak tak, to jej syn spotyka się z dziewczyną z 4 letnim dzieckiem, które również należałoby zaprosić. I teraz clue: wypadałoby zaprosić teściową, szwagierkę, dziecko szwagierki (fajne!), ciocię, syna cioci, nieznaną dziewczynę syna cioci i jej dziecko - wszystko do domu mojego taty, który jeszcze nie dojrzał do takich imprez i szczerze mówiąc, nie wiem, jakby się czuł w taki wieczór i z taką ilością nieznanych przypadkowych osób (2 średnio lubianych). Pragnę donieść, że Tata, wiekowy pan - też ma już swój charakterek i fochy. Po drugiej stronie - mój mąż, który może miałby takie oczekiwania). Nie mam pojęcia, co robić ,,,,
Obserwuj wątek
    • anamatopeja Re: Wigilia :( 08.12.16, 18:47
      Powiedzieć wcześniej jasno i spokojnie , że nie organizujecie zbiorczej wigilii więc niech organizują we własnym zakresie jeśli chcą. Wy chętnie wpadniecie do nich w odwiedziny w 1 lub 2 dzień świąt. I tyle.
      Jeśli mężowi zależy to niech się jedzie w Wigilię połamać opłatkiem z matką jeśli tego chce, a gdy mąż wróci od swojej matki to zróbcie kameralną wigilię z ojcem w domu.
      Ciotka ma syna który ma dziewczynę- to super, wreszcie może zorganizować im wigilię.


      Jesteś dziwnie zafiksowana na poczuciu, że ty coś musisz bo inni oczekują. Wyzwól się od tego dla własnego dobra. Nic nie musisz.
      Jedynie co naprawdę musisz to nauczyć się jasno i spokojnie komunikować innym że "my w tym roku wigilii nie organizujemy".

      ps. Dlaczego teściowa i szwagierka nie były na pogrzebie twojej matki? wiedziały w ogóle o tym? Wytłumaczyły się kiedykolwiek?
      ps2. Dlaczego, mając tyle żali, że sama" musisz wigilię przygotowywać, nie zarządziłaś już lata wcześniej- "teściowo- to przygotuj uszka", "szwagierko- odpowiedasz za ryby/sałatki/kutię, przynieś gotowe" . Bo wychodzi na to, że najpierw sama rozpuszczasz towarzystwo i przyzwyczajasz ich że mają wszystko podane, a później masz do nich pretensje, że są tacy rozpuszczeni i się nie domyślą że ty wcale tak nie chcesz.
      Od ciebie zależy jakie będziesz miała życie.
      Chcesz zmienić zwyczaj który cię męczy, to po prostu go zmień i zakomunikuj swoją decyzję innym, żeby też mieli czas się zorganizowąć inaczej a nie czekać aż ty się zastanowisz i odważysz powiedzieć "ja tak nie chcę".
      • tt-tka Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:01
        Popieram przedpisczynie.
        Jezeli czujesz potrzebe usprawiedliwienia sie ze zmiany stanowiska (imho niepotrzebne, noale), powiedz spokojnie i po prostu, ze owdowienie ojca zmienilo sytuacje, on teraz zle znosi spedy, potrzebuje kameralnej bliskosci i chcesz mu to zapewnic.
        Mozesz tez spokojnie powiadomic, ze ojciec potrzebuje spokoju, a Ty odpoczynku. Chetnie odwiedzisz jako gosc, a nie wicegospodyni
      • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 00:15
        Miasteczko ma 15 tys mieszkańców, a moja mama była bardzo znaną (przede wszystkim lubianą) osobą. Do teściowej zadzwoniłam niecałą godzinę po odejściu Mamy, więc trudno, żeby nie wiedziała (dodam z dużym szacunkiem że jej brat i siostry, które znały mamę jako ich dawną nauczycielkę stawiły się i na różaniec i na pogrzeb). Dziwnie to dla Ciebie zabrzmi, ale moja teściowa uważa, że ona jest BARDZIEJ chora. W zasadzie to przez kilka ostatnich miesięcy mamy (nowotwór) była wręcz oburzona, że faworyzujemy osobę na pewno (jej zdaniem) zdrowszą i mniej chorą. Pierwsza moja wizyta po pogrzebie (akurat że były to dni wolne) była dla mnie szokująca, bo weszłam do ich domu, a tu kawka, herbatka i ani słowa o mamie, o tym co się stało, jakichś kondolencji.... Szczerze mówiąc, nie spotkałam się jeszcze nigdy z czymś takim, więc nawet nie wiedziałam jak sie zachować (wycofałam się z pełnym zrozumieniem męża). Masz rację anamatopejo. To lata tresury i emocjonalnego szantażu, jechania na moim poczuciu winy. I potem zachowuje, się jak jednoosobowa wigilija firma eventowa. :) Przecież gdybym ja tej wigilii nie zrobiła (bo w obu domach robię JA tylko w innych godzinach), to cyrk i teatr sięgałby poziomu Seweryna, Jandy i Ludwika Solskiego nie wspominając o Modrzejewskiej.
        • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 00:56
          a-barbara

          Przecież gdybym ja tej wigilii
          > nie zrobiła (bo w obu domach robię JA tylko w innych godzinach), to cyrk i teat
          > r sięgałby poziomu Seweryna, Jandy i Ludwika Solskiego nie wspominając o Modrzejewskiej

          Barbaro, to Ty z własnym mężem zrobiliście cyrk na kółkach z tych wigilii. Ale mozesz w kazdej chwili z tego cyrku sie wymiksować.

          Zapytam tylko : ile lat maja Twoje dzieci ? Opisujesz tesciowa , szwagierkę, tatę a dzieci wspominasz w jednym zdaniu.
        • tully.makker Re: Wigilia :( 09.12.16, 12:49
          No ale zadzwoniliście do niej z informacja, ze pogrzeb jest 16 stycznia o 11.00?
    • triss_merigold6 Re: Wigilia :( 08.12.16, 18:56
      Krótko.
      Jesteś po śmierci mamy, spędź Wigilię z ojcem. Jedną.
      Skoro do teściowej wybiera się tyle osób, to na pewno poradzą sobie z przygotowaniami. A jeśli sobie nie poradzą, to zjedzą kanapki. Od tego się nie umiera.
      Zabiłabym śmiechem za propozycję zapraszania na mój koszt - czasowy i finansowy - jakichś zupełnie obcych ludzi.
      Dziękuję za uwagę.
      • agniesia331 Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:41
        Odpowiedz,ze Nie Jestes gotowa spedzac wigilii po smierci mamy, tesciowa + 4_5 osob Ci obcych???) duzym gronie,chcesz byc przy tacie. I tyle,bez sentymento..wrabiaja Cie w wydatki dla obcych Ci osob.Ty masz tylko obowiazek wobec Taty i meza i dzieci. Chce maz im pomoc to niech pomoze,ale Ty??? Zartujesz? Na pogrzeb nie przyszly,umow sie,ze MAZ DONICH WPADNIE,A NIE TY!!!! Kobieto,umordujesz sie za jakie grzechy? Kosztem taty i siebie? No i sponsorin swiat dla rodziny i pociotek tesciowej to juz mnie rozwala!!! Chca wigili,niech sobie ZROBIA,SZWAGIERCE RAK NIE URWALO.TY JUZ JESTES ZMECZONA I TYLE.
    • enith Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:00
      Przede wszystkich chcę pogratulować zorganizowania. Dwie wigilie, własnoręcznie przygotowywane, bez pomocy i do tego mając pełnoetatową pracę... Podziwiam i zazdroszę. Czego nie zazdroszę, to dylemat, który masz w związku z wigilią.
      Jeśli tata nie czuje się na siłach, by odbyła się u niego impreza na tuzin osób, to należy to uszanować. I to powinien być twój punkt wyjścia. Na pewno nie zapraszałbym osób, z którymi ma chłodne kontakty, bo zawiodły jego zaufanie. Czyli urządzić możecie kameralną imprezę u was (wy plus tato), a potem pojechać do teściowej (lub odwrócić kolejność, jeśli teściowa pogania was telefonami).
      Cioci wytłumaczyć sytuację, powinna zrozumieć i zadbać o swoje własne święta. Skoro ma syna z partnerką i dzieckiem, sama w wigilię siedzieć nie będzie.
      Do teściowej zawieźć możecie kilka potraw, ale resztę przygotowań sceduj na szwagierkę, która tam przecież mieszka! Dla mnie to jakieś nieporozumienie, że na jednej osobie, tobie, od lat spoczywa organizacja dwóch de facto wigilii, tak, jakby wszystkim innym rączki poupieprzało. Dajesz się wykorzystywać i nie dziwota, że padasz na twarz ze zmęczenia. O to chodzi w wigilii? Żeby jedna osoba zapierdzielała, podczas gdy reszta przychodzi na gotowe?
      • triss_merigold6 Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:03
        IMO może w ogóle sobie odpuścić w tym roku dwie Wigilie. Teściowa z mocno pełnoletnią szwagierką sobie poradzą, a jeśli nie będzie im się chciało szykować potraw, to zjedzą coś innego.
        • wioskowy_glupek Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:07
          OJP dziewczyno, czy ty przeczytałaś to co napisałaś ? Zarzynasz się jak głupia dla teściowej i szwagierki, które mają cię w dupie ?
          Ty straciłaś właśnie matkę niedawno, spędzasz wigilię z ojcem a teściowa ze swoją córką, ciotką jej dzieckiem i dziewczyną. Teściowa ma niezły tupet swoją drogą, poinformuj ją że wy owszem na godzinę połamać się opłatkiem koło 20:00/21:00 i wracacie do domu.
          A mąż jak ma fochy to gary w dłoń i niech szykuje wigilię.
        • agniesia331 Re: Wigilia :( 08.12.16, 22:05
          Pana meza z oczekiwaniami (po udzieleniu wczesniej Tobie pomocy) oddeleguj do szwagierki do pomocy,jak taki miłosierny.
    • anamatopeja Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:23
      I faktycznie stań z boku i przeczytaj to co napisałaś.
      Jesteś jakąś posłuszną niewolnicą teściowej i męża.
      Teściowa ma córkę w domu i ciotkę z dodatkami do towarzystwa w wigilię. Niech sobie urządzają co chcą we własnym zakresie.
      Jak mąż chce robić u teściowej wigilię to niech ją zrobi sam, swoimi rękami a nie twoimi. A jak mu się taka opcja nie podoba, to niech lepiej zmilczy ze swoimi "oczekiwaniami".

      Jeszcze raz: Mówisz im że w tym roku nie przygotowujesz wigilii a w związku z żałobą po mamie chcesz spędzić ten czas z ojcem, a do nich wpadniesz z opłatkiem na drugi dzień. Jak mąż koniecznie chce być u matki na wigilii- to niech jedzie sam, zje co przygotowała jego siostra i wróci.
      Koniec kropka.
      I nie wymyślaj żadnych innych cudów i wydumanych powinności które "musisz" spełniać. One są tylko w twojej bardzo mocno zniewolonej głowie.
      • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 00:21
        Mój mąż jest akurat wporzo. Zapieprza jak mały motorek (to on nosi te wszystkie tony zakupów do gotowania, jako rybak wziął na siebie smażenie i gotowanie, u Teściowej, zmywa, nosi talerze, dowozi ciocię i jej syna (ciocia ma problemy z chodzeniem), dziecko szwagierki, potem ich wszystkich odwozi, składa z dzieciakami Lego) - nie sądzę również, że to jego ulubiony sposób spędzania świąt.
        • salsa.lover Re: Wigilia :( 09.12.16, 02:00
          a-barbara napisał(a):

          > Mój mąż jest akurat wporzo. Zapieprza jak mały motorek

          Wporzo??? Czy raczej tak samo jak ty uwikłany w jakieś wydumane powinności.
          To co opisujesz to jakiś hardcore! Oboje zapieprzacie jak niewolnicy urządzając święta teściowej, jej dorosłej córce, jej ciotce, jej dorosłemu synowi z dorosłą partnerką. Powtórzę za kimś, czy tym wszystkim DOROSŁYM ludziom rączki odpadły? Czy Ty naprawdę nie widzisz paradoksalności tej sytuacji?
          Kluczowe pytanie dlaczego to wszystko znosisz tyle lat i dajesz się tak zajeżdżać.
        • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 12:43
          a-barbara napisał(a):

          > Mój mąż jest akurat wporzo. Zapieprza jak mały motorek (to on nosi te wszystkie
          > tony zakupów do gotowania, jako rybak wziął na siebie smażenie i gotowanie, u
          > Teściowej, zmywa, nosi talerze, dowozi ciocię i jej syna (ciocia ma problemy z
          > chodzeniem), dziecko szwagierki, potem ich wszystkich odwozi, składa z dzieciak
          > ami Lego) - nie sądzę również, że to jego ulubiony sposób spędzania świąt.

          O matko ....... czyli mąż jest kucharzem, kelnerem
          , szoferem i jednocześnie robi za zmywak dla dorosłych, zdrowych ludzi.

          A jakieś prezenty chociaż dostajecie ?
        • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:49
          Poslij @ na teeapie,bo baby sie przymezazastepczegprzyzwyczailyzastepczegojuzUlzy wam po Ulzyksowapou sieI jest bdb syne,ilu znasz pomagajacych finansowo,zapieprzajacych synkow? Kobieto,ty jestes swieta,zadna zonka by sobie tyle zwalac na glowe nie pozwolila. ustal z mezepowiadaj babom,ze on slabo ze Mozemezemslabo( wiecieiem wz wymownym wzruszeniem ramion,ze
          • gat45 Re: Wigilia :( 09.12.16, 16:27
            oczy bolą....
            może najpierw opanuj sprzęt, na którym piszesz ?
            ot, tak. Z grzeczności dla innych
    • kittykitty Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:45
      A czego Ty byś chciała?
      Dużo pisałaś o oczekiwaniach innych i Twoich dylematach jak spełnić te oczekiwania. A teraz wyobraź sobie, że wszystkim spodoba się Twoja wizja świąt - jak chciałabyś by wyglądały?
    • enith Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:50
      Dopiero teraz doczytałam, że ciocia z synem zapraszana jest do teściowej, i że w tym roku dojdą wam dwie nieznane osoby radośnie zaproszone przez teściową na wigilię przygotowaną twoimi rękami. Twoja teściowa ma niezły tupet. Dziwię się, że nie widzisz niestosowności w zachowaniu członków twojej rodziny. Jesteś przez nich wykorzystywana, wiesz o tym? Robisz za jelenia w rodzinie. Dlaczego szykujesz te dwie wigilie, skoro jest masa dorosłych członków rodziny, którzy nie są, jak teściowa, ograniczeni ruchowo? Co ze szwagierką, ciocią, jej dorosłym synem, twoim mężem? Czemu, jeśli upierasz się na robienie tych wigilii, nie zobowiązałaś już dawno temu każdej z tych osób do osobistej partycypacji w przygotowaniach?
      • triss_merigold6 Re: Wigilia :( 08.12.16, 19:56
        To nie jest jej rodzina tylko rodzina męża. Jeśli mąż pragnie ulżyć mamusi, siostrze, cioci, synowi cioci z panienką etc. to niech już zacznie szykować dania i jeździć sprzątać mieszkanie mamusi.
      • anamatopeja Re: Wigilia :( 08.12.16, 20:05
        "Nie ma ofiar, są ochotnicy" ;)

        Pewnie autorka uznała, że "sama zrobi to lepiej", a poza tym "oni są biedniejsi/mniej zaradni więc trzeba im dać/zrobić/pod nos podstawić"
        Zupełnie sobie nie wyobrażam sytuacji, żeby ktoś robił catering na 2 wigilie i je rozwoził po domach, gdy u teściowej w chałupie siedzi zdrowa 40latka i jeszcze w okolicy samotna ciotka która też by coś zrobić mogła na wspólny stół.
        Autorka musiała coś sobie mocno w głowę zrobić, że się od 10 lat w taki cyrk bawi.
        A jej mąż bezczelnie zadowolony na to patrzy i "oczekuje"...

        Jedna wigilia w jednym domu to aż nadto przygotowań. Teściowa ma z kim spędzać wigilię, więc nich spędza jak chce i zagoni do przygotowań własną córkę która z nią mieszka.
        Mężowi powiedzieć JUŻ, żeby zakomunikował swojej rodzinie, że żona wigili dla nich nie przygotowuje, bo spędzić chce ten dzień kameralnie z ojcem a do nich wpadną w odwiedziny później. Mąż niech doda, żeby się szwagierka skontaktowała z ciotką bo ona się do nich podobno chętnie wybierze.
        I tyle.
        Autorka uczepiła się roli frajerki i trzyma jak oszalała.
        • fusun1804 Re: Wigilia :( 08.12.16, 20:44
          Musiałam z wrażenia przeczytać wątek wstępny dwukrotnie. Ojciec Autorki wyraznie zapowiedział ze nie życzy sobie wspólnej wigilii, zniesie obiadek w 1 albo drugi dzien świat ale wiecej nie.

          Autorko, czy Twoj ojciec słyszał juz o pomyśle wspólnej wigilii razem z Twoja tesciowa, kompletnie nieznana ani Tobie ani jemu dziewczyna i jej 4- letnim dzieckiem ? Te wigilie odbywają sie w domu należącym do Ciebie i ojca wiec to Wy macie decydujący głos.
    • mamaafg Re: Wigilia :( 08.12.16, 20:35
      Ojaacie, az mi szczena opadla. Dziewczyno, Ty sie szanuj. I nie pisze tego zlosliwie . Wydajesz sie byc inteligentna kobieta, a pozwolilas zrobic z siebie sluzaca rodziny. Jak juz poprzedniczki radzily, zakomunikowalabym, ze w tym roku spedzasz wigilie z ojcem, a tesciowa mozesz jedynie odwiedzic- jako gosc. I tak podziwiam za spokoj I uleglosc, bo ja juz po pierwszej takiej wigilii wygarnelabym wszystkim (glownie szwagierce I mezowi) na czym swiat stoi. Swoja droga gdzie w tym wszystkim Twoj maz? Na Twoim miejscu w nim upatrywalabym najwiecej winy. Piszesz, ze ma oczekiwania. A rączki ma? Niech sam obsluguje mamusie jesli chce. Poki co pozwolil na wykorzystywanie Ciebie. Tak to widze. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji. Gdyby moj sie tak zachowal w ramach prezentu swiatecznego podarowalabym mu spakowane walizki.
      • agniesia331 Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:49
        Nie szanujesz !!! To sprawa meza,nie twoja.mame stara mozna zaprosic,ale jej corke,ciorke,ciotki rodzine przyszla_ ile to zerujacych na Tobie, 7 osob,jak twoje dzieci beda wspominac swieta z uciemiezona,zaharowana matka? Czy ta ciocia tesciowej raz ciebie zaprosila na swieta? Zobaczysz,jak nagle okaze sie,ze juz nie jestes potrzebnaIm jest potrzebna frajerka.Ty masz dzieci,idz z nimi na lyzwy,przejdz sie po szopkach a nie haruj dla obcych zdrowych ludzi.Na ta wigilie do Ciebie dojda? Jak zyja na co dzien,sluzacuch i kucharzy maja?
      • agniesia331 Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:54
        Dokladnie,maz tez dobry,czy on cie w ohole kocha? Moj przed swirtami przynosi choinke,pomaga w kuchni,zaprasza na starowke pod choinke,na grzanca,slowem MAZ KTORY KOCHA ZONE DBA OVTO,BY POCZULA MAGIE SWIAT. No a Twoj chce magii dla mamuni i siostruni,a hatowy dla ciebie.Pamietaj,ze zaden facet nie kocha bardziej kobiety za to,ze haruje i wszystko robi,kazdy normalny chce miec rowna sobie partnerke,nie umordowana matke Polke. Pograj z dziecmi w skrable,obejrzyj film swiateczny,tata ma racje _ zadnych gosci i tyle!!!!
      • salsa.lover Re: Wigilia :( 09.12.16, 02:04
        mamaafg napisał(a):

        > gdzie w tym wszystkim Twoj maz?

        Mąż zasuwa razem z nią, pewnie tylko utwierdzając ją w przekonaniu, że tak właśnie powinny wyglądać "rodzinne" święta.
    • koronka2012 Re: Wigilia :( 08.12.16, 20:44
      Jestem za otwartością w rodzinie, więc nie rozumiem dylematu, szczególnie w odniesieniu do męża.

      Powiedziałabym mężowi i jego rodzinie, że było mi przykro z powodu ich zachowania po śmierci mamy, a tata poczuł się nim wręcz urażony. Tak dla jasności i bez ogródek powiedziałabym, że o wigilii w domu taty nie może być mowy, tata nadal przeżywa żałobę, źle się czuje w większym gronie i ta opcja w ogóle nie wchodzi w rachubę.

      Do tego nie dałabym się wkręcić w przygotowania, teściowa może i starsza, ale 41 szwagierka ma sprawne ręce. Ja bym zarządziła składkowe święta - po prostu powiedziała jasno, że nie dam rady w tym roku ogarnąć wszystkiego i w związku z tym przynoszę tylko np. ciasto i pierogi, Krysia mogłaby upiec pasztet, a ciocia rybę w galarecie itd.

      Dla mnie kosmos - jedziesz w gości, a sama siebie stawiasz na pozycji gosposi, która ma wszystko ogarnąć w cudzym domu. Do tego zamiast wyłożyć mężowi kawę na ławę PODEJRZEWASZ, że jego oczekiwaniem jest wygoda wszystkich, z wyjątkiem ciebie i twojego taty.
      To o czym i jak wy rozmawiacie, że tak spytam bez złośliwości?
      • anamatopeja Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:06
        Jak się tak zastanowiłam, to znam podobną osobę, która właśnie takim brakiem mówienia co myśli, o co jej chodzi, co czuje - psuje relacje z otoczeniem. Bierze dużo na siebie i chodzi wściekła przemęczona i....milcząca. Ale nie powie nikomu z otoczenia żeby jej pomógł, ani nie odmówi tego co "jej się wydaje że powinna wobec innych". To jest paskudna cecha charakteru. Inni chcieliby pomóc, ale im nie zostawi na to miejsca. Już wolę kogoś leniwszego który powie wprost "tego nie zrobię bo mi się nie chce, a tamto to twój obowiązek, a owamto to niech Kaśka robi bo ja zamierzam teraz odpoczywać". Zdrowy jasny komunikat o własnych potrzebach to podstawa dobrych relacji w każdym układzie. A nadgorliwość okraszoną cierpiętnictwem i "poświęceniem" powinno się przeleczyć na solidnej terapii.
      • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 00:32
        Vide wyżej. Rodzina męża jest megadysfunkcyjna jeśli chodzi o relacje. To zasadniczo jego poczucie winy zmusza mnie do tych wszystkich szopek, bo choć udaje, że od lat się od tego emocjonalnie odciął, to sposób w jaki to robi, świadczy o tym, że ma z tym megaproblem. Napisałam wyżej, że on ma te wigilie równie nienormalne - kilka dni latania i znoszenia worów produktów do przerobienia, potem znoszenia tego do samochodów; sam przygotowuje, smaży ryby (i je kupuje), lata po choinki (do 2 domów - żeby dzieci miały), zmywa u matki, wozi gości .... Jego mama, po owdowieniu, liczyła, że zrobi z niego "zastępczego" partnera (a siostrę obsadzi w roli dziecka) - taki model przerabiali wcześniej, kiedy mój mąż (jeszcze mi nieznany), był w szkole średniej a jego tata był na kontrakcie w Libii. Ponieważ sie nie udało - wbiła mu do głowy, że jest beznadziejnym synem, nie pomaga jej, zaniedbał ją, nie interesuje się rodziną itp itp..... więc mimo, że to go wkurza, w chwilach kontaktu z nimi robi się taki "nadgorliwy" (ale nie moim kosztem, sam haruje jak wół - dodam przy tym, że gdy moja mama była w szpitalu również mnie wyręczał i jeździł do niej codziennie - mimo pracy w korpo) więc nie mogę narzekać.
        • anamatopeja Re: Wigilia :( 09.12.16, 01:39
          No to mąż na terapię. A właściwie wy oboje oddzielnie. Bo teściowa zmusza męża, mąż ciebie, ty dzieci, itd... Ile pokoleń planujesz to kontynuować?

          "jego poczucie winy cię zmusza"... nie ma czegoś takiego. Zostaw jego poczucie winy jemu, niech z nim robi co chce. A ty się zajmij swoim życiem i obserwacją tego np o czego sama zmusiłaś swoje małe dzieci.. Weź odpowiedzialność osobistą za własne uczynki. Nie mów, że to "przez niego".
          • iaia80 Re: Wigilia :( 09.12.16, 12:47
            A ja dodam tylko, że w takich relacjach (mąż- teściowa) REALNYM wparciem jest bliska osoba, która stawia ZDROWE granice i nie daje się wmanewrowywać w dyktowane poczuciem winy szaleństwa. Jest takim punktem odniesienia. Nawet, jeżeli w pierwszym „odruchu” mąż oburzy się na brak wsparcia w swoim chorym poczuciu powinności- dostanie jasny komunikat, że można inaczej… i świat się nie zawali.
    • drinkit Re: Wigilia :( 08.12.16, 20:45
      Jak to co robić, sprawa jest prosta jak włos mongoła: po pierwsze, skup się na ojcu i sobie. Wy jesteście najważniejsi, wciąż jeszcze w żałobie, więc spędźcie wigilię z ojcem we trójkę. Naszykowanie kolacji na trzy osoby to nie wielki wysiłek. Niech mąż pojedzie do matki połamać się opłatkiem, a możecie przecież do niej pojechać pierwszego dnia świąt na śniadanie/obiad.
      Sprawa druga: skoro z teściową mieszka z córka, co to prezenty lubi robić, to może niech się ogarnie i zrobi wigilię (w XXI wieku nawet dla niegotujących to nie problem, barszcze, pierogi i ciasta kupne są naprawdę dobre, zresztą to nie Twój problem). Oczywiście lubiana ciocia z synem, partnerką oraz dzieckiem to ich goście. Musisz sprawę postawić jasno, żeby nie było niedomówień, ale zachrzanianie dla dwóch domów to jakaś pomyłka. I żeby nie było, że źle traktujesz teściową: nie spodobał mi się ten fragment, że nie było jej na pogrzebie Twojej matki, żadnego telefonu, kondolencji. Cóż, chyba nie ma najmniejszego powodu, żebyś się zaharowywała...
      • fusun1804 Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:00
        Przeczytajcie wątek wstępny jeszcze raz !!! Ta dziewczyna ma prace i dzieci !!

        Poza tym jej ojciec wyraznie zapowiedział ze nie zniesie wspólnej wigilii z tesciowa i jej córka ( o nieznanej dziewczynie i jej dziecku jescze nie słyszał ) wiec w sumie problem rozwiązany.

        O ile dobrze policzyłam to na tej wigilii razem z dzieckiem powinno byc 11 osob ......
        • fusun1804 Re: Wigilia :( 08.12.16, 22:42
          Sorry, pomyliłam sie, to razem 12 osob :))
      • agniesia331 Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:43
        Corka tesciowej ma 41 lat,nie 14
    • miedzymorze Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:31
      wystarczy, że zrobisz jedną rzecz - spokojnie mówisz mężowi że w tym roku nie przygotujesz wigilii na dwa domy i prosisz o przekazanie tej decyzji teściowej. W razie lamentów i pretensji nadal spokojnie mówisz, że robisz to od 10 lat jesteś zmęczona i że dorośli ludzie na pewno sobie dadzą radę. Potem NIE ZAJMUJESZ się tym tematem ;)
      pozdr,
      mi
      • kk345 Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:48
        A ja jestem ciekawa, jak wygląda ta sytuacja z punktu widzenia teściowej i szwagierki- czy czasem nie tak, ze one chciałyby spokojnej Wigilii, ale synowa od lat zwala się z własnym cateringiem, w dodatku późno, bo wcześniej jest na Wigilii u ojca, więc zamiast zjeść jak ludzie, czekają na nich głodne i wkurzone, ale nie mają śmiałości się odezwać:D
        • anamatopeja Re: Wigilia :( 08.12.16, 21:54
          ....a nie wypada im powiedzieć, że wcale się nie cieszą na to że autorka się zwala im z całym majdanem na głowę, narzucając uszczęśliwianiem na siłę, no bo jak tu powiedzieć osobie która od lat się wyrywa z przyjeżdżaniem specjalnie z tonami żarcia , że nie ma się ochoty na te jej podwójne wigilie, bo tylko kupa zamieszania i czekanie na nią, zaś szwagierke szlag trafia że wiecznie to ona stosy prezentów kupuje a wdzięczności nie widzi ...
        • anula36 Re: Wigilia :( 08.12.16, 22:04
          no padlam, wy nie chcecie ogalacac z emerytur rodzicow, ale ze banda dalszej rodziny i obcych ludzi was ogalaca z kasy to jest lux. To moze skromniej i normalniej? przyjezdzacie tylko z ciastem,albo tylko z barszczem, podzielic sie oplatkiem, posiedziec godzinke i wracac do siebie, posiedziec w ciszy i spokoju z wlasnym ojcem, mezowkie stadko zostawic samemu sobie.
          • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:39
            No wlasnie wielkie obzarstwo jeszcze w Wigilie dla ciotkow,po iotkow i potomstwa ich w rodzinie tesciowej.Przeciez tamci to dorosli ludzie,powinni wspoluczestniczyc w kosztach wigilii,przyniesc dania gotowe
        • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 00:49
          To prawda. Może masz rację? Nigdy o to nie pytałam. U nich zawsze Wigilie były takie, jakie ja próbuję teraz odstawiać - robione głównie przez Teścia i wspominam je bardzo fajnie. Jego śmierć zbiegła się z wylewem teściowej (problem z rękoma), więc siłą rzeczy przejęłam z automatu tę schedę (one w 1 roku nie umiały się pozbierać), i tak naprawdę nigdy nie zapytałam, czy im to odpowiada. Między teściową a szwagierką jest różnica i pokoleń i oczekiwań co do takich świąt - jedna chciałby wszystko tradycyjnie, z pompą, a druga z talerzykiem z ciastem i koszem mandarynek przed TV. Teściowa płacze i histeryzuje, czego to ona dożyła, że nie chce takich świąt (cały cyrk zaczyna się mniej więcej miesiąc wcześniej) - szwagierka (którą też rozumiem), twierdzi, że ona i tak tego wszystkiego nie lubi, nie je i wisi jej to i powiewa. Kłócą się, dzwonią naprzemiennie i tak nakręca się spirala poczucia winy. MOJEJ. A ja w tym roku jakoś nie mam siły (ale nie na gotowanie, tylko na taką formę kontaktu). Chciałabym posiedzieć nigdzie się nie spiesząc. Chciałabym, żeby dzieci nie rozszarpywały prezentów, którymi nie mogą się pobawić, bo już trzeba lecieć do drugiego domu. Chciałabym nie wracać stamtąd późną nocą i widzieć, że ojciec, który siedział sam, zasnął przy Pasterce. Chciałabym obejrzeć Kevina samego w domu, bez poczucia winy, że już i natychmiast muszę lecieć do 2 domu, bo w swoim jestem już od śniadania do 14.00. Chciałabym pospać do 10.00 bez konieczności organizowania żarcia dla wszystkich.
          • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 01:03
            a-barbara napisał(a):

            Chciałabym posiedzieć nig
            > dzie się nie spiesząc. Chciałabym, żeby dzieci nie rozszarpywały prezentów, któ
            > rymi nie mogą się pobawić, bo już trzeba lecieć do drugiego domu. Chciałabym ni
            > e wracać stamtąd późną nocą i widzieć, że ojciec, który siedział sam, zasnął pr
            > zy Pasterce. Chciałabym obejrzeć Kevina samego w domu, bez poczucia winy, że ju
            > ż i natychmiast muszę lecieć do 2 domu, bo w swoim jestem już od śniadania do 1
            > 4.00. Chciałabym pospać do 10.00 bez konieczności organizowania żarcia dla wszy
            > stkich.

            Ok, to po prostu zrób. To.
            i co sie stanie jesli urzeczywistnisz te swoją wizje świat ?
          • anamatopeja Re: Wigilia :( 09.12.16, 01:33
            Dziewczyno, wszystko co chcesz to możesz i- masz prawo- zrobić. Tylko faktycznie ZECHCIEJ. Nie tylko teoretycznie marząc, a a praktyce sama zaprzęgając się do nielubianego kieratu. I nie tylko o Ciebie chodzi, także o męża i dzieci, które uczą się że taki cyrk i nielubiane powinności to norma.
            To nie są święta a jakiś horror. Który nakręcasz wyrywaniem się do obsługi toksycznej teściowej.
            Teściowa ma córkę pod jednym dachem. To jak spędzają święta i która do której ma większe pretensje -niech sobie ustalają między sobą, to NAPRAWDĘ nie jest Twoja sprawa. Tylko, że TY SAMA musisz odpuścić. Jeśli mąż przyzwoity to też odetchnie z ulgą.
            Jedźcie w odwiedziny na drugi dzień. A teściowa szwagierka ciotka i dodatki niech same między sobą ustalają jak sobie wigilię zorganizują, ciotak sprawna , ma młodego syna z narzeczoną - to już kilka dań które mogą do teściowej przynieść na wspólną posiadówę. Mąż niech przekaże informację, że was nie będzie, a ty nie wysłuchuj żali teściowej na szwagierkę i odwrotnie, nie jesteś ich terapeutą, co najwyżej uległą ofiarą manipulacji.

            • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:41
              I TO ROBIENIE SCHABOW PO NOCACH_ czyli jeszcze zapieprasz i szykujesz im obiadki w swieta? Cudnie
          • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:43
            I nie odbieraj telefonow od tych histeryczek,mezus niech odbiera,jego mamuska i siostra
          • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:51
            A zastepczy partner to juz chore.Udawajcie,ze maz juz nie ma sily,a ty dawaj do zrozumienia,ze jakby maz zachorowal to i finansowe wsparcie sie skonczy,,!!!!#! Moze kasa do baboli przemowi
    • ewa_2009 Re: Wigilia :( 08.12.16, 22:40
      Uważam, że nie wypełniasz należycie swoich obowiązków wobec rodziny.
      Zamiast być do ostatniej chwili w pracy powinnaś wziąć urlop i pojechać posprzątać dom teściowej, cioci, a jak się da, to i dziewczyny jej syna. A Ty tylko szykujesz stół u teściowej...
    • asfo Re: Wigilia :( 08.12.16, 23:36
      To ja tylko skromnie dopiszę, że mężczyźni też rączki mają i mogą szykować wigilię. A jak nikt nie chce szykować, to można zamówić catering. Mam wrażenie, że stajesz na głowie, żeby wszystkich uszczęśliwić, a w tym samym czasie cała twoja rodzina robi wszystko, żeby ci jeszcze utrudnić życie.

      Jakbyś tego nie robiła to by się zaraz okazało, że teściowa, szwagierka, ciotka, syn ciotki i jego dziewczyna, a także twój mąż doskonale sobie radzą sami z szykowaniem jedzenia i wcale nie musisz robić schabów po nocach. Zresztą schab można kupić gotowy.
      • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 01:23
        " wcale nie musisz robić schabów po nocach. Zresztą schab można kupić gotowy."

        A ja sie zastanawiam czy to nie troll. Kto je schab w wigilie ?
        • koronka2012 Re: Wigilia :( 09.12.16, 22:48
          O jezus, przeciez oni jadą na całe święta, a nie tylko na wigilię. Ona robi nie tylko wigilijne dania, ale i na wypasione posiłki w kolejne dni.
          • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 22:58
            W pewnym momencie zwątpiłam w realność Autorki i prawdziwość postu.
            To brzmi nierealnie przy czym zdaje sobie sprawę ze równie nieprawdopodobnie i nierealnie brzmiałaby opowieść o moich młodych latach ......
            • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:02
              fsun. Niestety, to prawda. Jestem jedynaczką, po 40. Kiedyś, po śmierci teścia miałam tylko jeden dom do obrobienia, bo moi rodzice byli bardzo sprawni - mama i tata uwielbiali gotować, przygotowywać święta, jak żyli dziadkowie i jeszcze przed chorobą mamy, przyjeżdżały ciocie i wujkowie. Potem, kiedy mama już była bardzo słaba i podsypiała przez większość dnia, rodzina wpadała tylko na 1 dzień, żeby mamy nie męczyć. Zresztą, każdy ma swoje wnuki, niektóre z nich nawet prawnuki ,,,, i tak to pomału się rozeszło. Od momentu choroby mamy "poczuwałam" się do przejęcia komendy (ale tato dzielnie produkuje barszcz, memle sałatkę na takim urządzeniu z korbką i czasem robi tradycyjne śledzie :)))))) jest kochany i się bardzo stara), jednak większość spraw jest na mojej głowie i OK. Jednak Teściowa i szwagierka doszły do takiego poziomu surrealizmu, że nie są w stanie kupić sobie mąki oleju, masła i chleba (prosimy, żeby chociaż to miały przygotowane do ryb sklepy do 14). A ja, przez to wieczne ich narzekanie (że u moich rodziców są lepsze święta bo pewnie ICH dobrze zarabiający syn wszystkie pieniądze pakuje do teściów itp. itd i wieczne wypominanie, że u nas to to i tamto (np. w pierwszy dzień świąt godzina 11 - teściowa jest głodna i żąda obiadu - na moją uwagę, że 1 dnia świąt: przynajmniej u nas - jedzenie z uroczystego śniadania i kolacji często zastępuje obiad twierdzi, że jej się już to wszystko znudziło więc ona sobie ugotuje i zje suche ziemniaki!) - właśnie przez to starałam się robić tak, żeby wszystko było pięknie, jak u nas i wszystkiego tyle samo ... tPrawdą jest, że większość rodziny mojej teściowej - w tym ciocię i syna, o których - wspomniałam, bardzo polubiłam, stąd moje wyrzuty sumienia i pytanie. Gdyby te układy między Teściową a moim tatą były ok. to jaki problem zaprosić 2 dodatkowe osoby - może okazałyby się fajne i byłby to początek nowej przyjaźni? Dawniej, za czasów, o których piszesz, przyjmowało się do domów ludzi, którzy utknęli na dworcach, bo pociągi miały po kilka godzin opóźnienia (sama przeżyłam takie Święta u krewnej w Olecku :) . Tylko, że jak zaproszę ciocię i jej syna, nie mogę nie zaprosić teściowej; tata zaś nie byłby happy (nawet gdyby w ostateczności zacisnął zęby i to zniósl).... ech. Istny węzeł gordyjski.
              • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:26
                Rzeczywiscie surrealizm i wcale mi nie do smiechu, znam zawodowo takie osoby.
                Sluchaj, i teraz pisze bardzo serio, skoro tesciowa z corka doszly do takiego poziomu nieporadnosci zyciowej (jak one funkcjonuja na co dzien ?), to jedynym wyjsciem, jakie widze, jest zalatwienie im opiekunki spolecznej. Przyjdzie na 2-3 godziny dziennie, posprzata, zrobi zakupy - aha, i skoro szwagierka jest pelnosprawda, tylko niewydolna zyciowo, to bedzie to oczywiscie usluga platna.
                Ograniczylabym rowniez kontakty dzieci z nimi dwiema, to nie sa dobre wzorce. Maz jest dorosly, niech robi, jak chce/uwaza, ze musi, ale nieletnich nalezy chronic.
                Ojciec nie zyczy sobie spedzac z nimi swiat 8moze w ogole czasu) i ma imho racje.
                Jesli ciocia z synem sa lubiani i mile widziani, zaproscie, tzn niech ojciec zaprosi. Na obiad w pierwszy lub drugi dzien albo na herbatke - na ile ocenia swoje sily.
                Ty trzymaj sie tego, od czego sie zaczelo - ojciec nie chce spedu, chce corke, ziecia i wnuki, najblizsza rodzine, ktora jego zmarlej zonie tez byla najblizsza. I koniec dyskusji. Zadnych tlumaczen - referujesz stanowisko taty i odkladasz sluchawke, bo np. cos sie przypala. Albo pracujesz. Albo nie masz czasu ni ochoty na omawianie sprawy juz zdecydowanej.
                Na wysluchiwanie zalow czy kasliwosci tez nie masz czasu !
                • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:49
                  Ja też po psychologii, choć pracuję w korpo., no ale basic odpowiedni mam :) do pomagania takim osobom - tylko jak zapewne wiesz, nie możemy tego robić w kręgu własnej rodziny i znajomych. Opiekunka jest na 3 h dziennie (od kilku lat) z miejscowego PCK, płacimy sporo, bo teściowa ma bardzo wysoką emeryturę (i dodatki). Próbowałam również zaktywizować Teściową społecznie (uniwersytet III wieku, teatr przy stoliku, śpiewanie kolęd i spotkania u księdza dla osób samotnych, chór, działalność różnych organizacji lokalnych, część z tych organizacji zapewnia transport), sądząc, że kontakt z innymi może jej pomóc - NA NIC (a nawet gorzej - "sadzę" się bo udowadniam, że moi uczestniczący w tym rodzice (teraz tata) są tacy "wykształceni" i co to nie oni i proponując jej to WYTYKAM jej brak zainteresowań. Dziękuję za radę z MOPSem.
                  • tt-tka Re: Wigilia :( 14.12.16, 02:21
                    a-barbara napisał(a):

                    > Ja też po psychologii

                    Dopiero teraz, czytajac od poczatku, nie od najnowszych, zorientowalam sie, ze to odpowiedz na moje "znam zawodowo takie osoby (jak twoja tesciowa i szwagierka)".

                    Nie jestem po psychologii. Jestem pracownica socjalna z doswiadczeniem w pracy na panstwowym i w fundacjach. Przez dlugie lata poralam sie z osobami takimi jak w/w, gdy zabraklo sponsorow lub sponsorzy stracili cierpliwosc (rzadziej) lub mozliwosci (czesciej). Moglabym ci opowiedziec zakonczenie tej historii w kilku wariantach, jeden gorszy od drugiego.
              • miedzymorze Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:34
                >yjne śledzie :)))))) jest kochany i się bardzo stara), jednak większość spraw jest na mojej głowie i >OK. Jednak Teściowa i szwagierka doszły do takiego poziomu surrealizmu, że nie są w stanie kupić >sobie mąki oleju, masła i chleba (prosimy, żeby chociaż to miały przygotowane do ryb sklepy do 14).

                Wisisz mi konsultację u protetyka szczęka mi opadła na podłogę i się rozpękła ;P


                > Istny węzeł gordyjski.

                Węzeł gordyjski przecina się jednym cięciem miecza, jak uczy klasyka ;D
                Jak najbardziej pora na powrót teściowej i córki do realizmu - Twoim zadaniem jest im nie przeszkadzać ;)

                pozdr,
                mi
              • agniesia331 Re: Wigilia :( 11.12.16, 16:22
                Mi tez wisisz wizyte uvprotetyke,zbieram szczeke z podlogi po tekscie,ze nie przygotuja maki,oleju,chleba a sklepy do 14!!!
                Pepowine czas odciac,jesli maz oporny bedzie wobec wszystkich argumentow,to coz pora go odciac od loza,jesli stosunki w rodzinie i tak sa chore to niech sypia z siostrunia,bo faceta jej pewnie po rozwodzie brak.ustapilas pola na wszystkich miejscach,ustap i w sypialni,nie badz egoistka,dzielenie ci waszym dorobkiem idzie ci siper,wszystkie tu otwieramy oczy z podziwu dla twoich tlumaczen.Spotkalam triche psychologowa z zabirzeniami,ale ty przebijasz wszystkich.
                • a-barbara Re: Wigilia :( 12.12.16, 16:34
                  Agniesiu, nawet Samsona?
    • salsa.lover Re: Wigilia :( 09.12.16, 01:50
      Ja się zmęczyłam czytając to wszystko! A co dopiero Ty, tkwiąc w tym po same uszy. Gdzie w tym wszystkim Ty i Twoja rodzina?
      Zawsze nieodmiennie zdumiewa mnie, że ludzie potulnie znoszą takie układy i wymuszanie na nich czegokolwiek. Nie rozumiem dlaczego przez tyle lat spinasz się i latasz przygotowując dwie wigilie, latając w ten jeden wieczór z jednego domu do drugiego. Po co Ci to? I jeszcze teściowa wydzwaniająca kiedy kończycie.
      W sytuacji gdy Twoja mama zmarła rok temu a 80 letni ojciec wciąż tą śmierć przeżywa dla mnie oczywiste byłoby, że uczucia Twojego ojca są ważniejsze niż chcenia teściowej. Twój ojciec ma prawo chcieć tę wigilię przeżyć w spokoju, bez obcych (a szczególnie niezbyt lubianych osób) na głowie.
      Teściowa i szwagierka wygodnie się ustawiły, w sytuacji gdy nawet nie przyszły na pogrzeb Twojej mamy uważam ich roszczenia i wpraszanie się na wigilię za skandaliczne.
      • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:33
        Uwazam za skandal i chamsywo,ze tym samym nie przyszly na poprzyszlyrzeb,a roszczenia maja. Sama piszesz,ze ponagacie STALE finansowooI starczy,i koniec
    • enith Re: Wigilia :( 09.12.16, 02:37
      Ależ was wytresowano. Ależ wam obojgu wyprano mózgi. Od dziesięciu lat odstawiacie szopkę, nomen omen, wigilijną, choć i ciebie i męża w środku aż skręca. Do tego wciągacie w ten kanał ojca w żałobie i własne dzieci. Serio, to są wspomnienia ze swiąt, jakie chcesz dla swoich dzieci? Zarobiona i lecąca na pysk matka, zapieprzający jak motorek ojciec, zero czasu dla dzieci, zero czasu dzieci na otwarcie prezentów i pobawienie się nimi. A gdzie prawdziwy duch świąt, czas na głębszą zadumę, na docenienie najbliższej rodziny? Zajebiste święta, nie ma co.
      Oboje, i nie piszę tego złośliwie, powinniście iść na terapię, bo jesteście tak uwikłani w dysfunkcyjną relację z teściową i jej rodziną, że nie widzicie, jaką krzywdę wyrządzacie sobie i dzieciom. A wychodzenie z tego kanału powinniście zacząć już teraz, dziś. Święta kameralne, tylko wy plus ojciec. Jeśli macie ochotę, możecie odwiedzić rodzinę w pierwszy i/lub drugi dzień świąt. I to wszystko. Żadnych dwóch wigilii, żadnego zapieprzania, aż padniecie oboje na paszcze! Do świąt zostały nieco ponad dwa tygodnie, więc reszta rodziny spokojnie może zadbać o osobiste zorganizowanie swoich kolacji. Wy się od tego trzymajcie z daleka!
      • kim5 Re: Wigilia :( 09.12.16, 09:01
        Szczerze: podziwiam Cię i dziwię się, że jeszcze nie padłaś na ów "pyszczek".
        Dziewczyno, jak Ty dajesz radę?
        Mąż jakoś angażuje się w te święta? Dzieci lubią ten rozgardiasz?
        Ja nie mam dzieci, ale nie dałabym się namówić na taką przedświąteczną harówkę.
        • tt-tka Re: Wigilia :( 09.12.16, 11:46
          Nie zebym namawiala na podobne zagranie, ale kolezanka miala dosc podobny uklad, Wigilia w rozjazdach i na dwa domy. Przez nia szykowana.
          Zlamala reke kilka dni przed (nie specjalnie !). W rezultacie jej maz dostarczyl swojej rodzinie pierogi i karpia z garmazu, piernik z bazaru, susz na kompot tez z bazaru, butelke barszczu w koncentracie ze sklepu. I kartke z zyczeniami swiatecznymi :). No i prezenty. W Wigilie rano.

          Oni oboje spedzili swieta u jej rodzicow, do identycznych zakupow jej matka dolozyla sledzie i grzybowa z lazankami. I wystarczylo. A ona, mimo lapy w gipsie, nareszcie poczula smak swiat, bez tego ganiania, pichcenia, nerwowki...
          Do tesciow poszli w pierswzy dzien. Na kawe. Z tym piernikiem.
          Model sprawdza sie do dzis :)
          • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 12:06
            tt-tka napisała:

            > Nie zebym namawiala na podobne zagranie, ale kolezanka miala dosc podobny uklad
            > , Wigilia w rozjazdach i na dwa domy. Przez nia szykowana.
            > Zlamala reke kilka dni przed (nie specjalnie !). W rezultacie jej maz dostarczy
            > l swojej rodzinie pierogi i karpia z garmazu, piernik z bazaru, susz na kompot
            > tez z bazaru, butelke barszczu w koncentracie ze sklepu. I kartke z zyczeniami
            > swiatecznymi :). No i prezenty. W Wigilie rano.

            Czy rodzina meza to osoby niepełnosprawne, niedorozwinięte, sparaliżowane ? Co rodzina meza je na codzień ? Maja gosposie, kucharkę czy służbę ?
            >
            > Oni oboje spedzili swieta u jej rodzicow, do identycznych zakupow jej matka dol
            > ozyla sledzie i grzybowa z lazankami. I wystarczylo. A ona, mimo lapy w gipsie,
            > nareszcie poczula smak swiat, bez tego ganiania, pichcenia, nerwowki...
            > Do tesciow poszli w pierswzy dzien. Na kawe. Z tym piernikiem.
            > Model sprawdza sie do dzis:))

            Tzn kolezanka co rok łamie rękę ? :)) czy teraz tez mąż koleżanki nadal dostarcza karpia, barszcz i pierogi ?
            Co kierowało Twoja koleżanka ? Po co, dlaczego to robiła ?
            • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 12:26
              Moja szwagierka odstawia podobna szopkę w kazdy weekend od kilkunastu lat, na wigilie sprasza do siebie kilkanaście osob z czego czesc rodziny rezyduje po kilka dni. Za plecami tejże rodziny narzeka, biadoli, jęczy, potwornie obgaduje jacy to niewdzięcznicy, płacze rzewnymi łzami nad swoim losem po czym robi to nadal. Napawa sie swoim cierpieniem, meczennictwem , swoją dobrocią, upaja sie swoją szlachetnością i wyższością moralna nad swoimi siostrami ktore rodzine zapraszają 2-3 razy w roku. Ona to tez robi dla matki - ma nadzieje ze matka ja doceni, ze przyzna ze jest lepsza od swoich siostr. A mamusia nadal sie opycha u niej i wychwala pod niebiosa pozostałe córki. To tyle odnośnie motywacji cierpiętniczej.

              Podobnie jak Autorka, swoją córkę ta szwagierka zaniedbywała, miała w dupie jej potrzeby. Informowała wprost ze prawdziwa rodzina sa rodzice i rodzeństwo, ze jej córka i mąż to żadna rodzina i za ta prawdziwa rodzina to ona strasznie tęskni. Córka wyjechała daleko tuż po maturze i na wigilie nie przyjeżdża nigdy. Nie plącze sie juz , nie zawraca głowy, mamusia oddaje sie ciałem i dusza swojej rodzinie, swojemu cierpieniu i szlachetności.

              Jeszcze uwaga do Autorki - tesciowa jest ograniczona ruchowo, na razie mieszka z córka. Jak tylko ograniczenie przejdzie w niepełnosprawność, założę sie ze córka teściowej sie wyprowadzi a opieka nad tesciowa spadnie na Was czyli na Ciebie.
              • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 14:53
                Ale moje dzieci nie są zaniedbane :) Toż nie siedzę i nie jojczę im nad głową, że mnie to męczy. Wam się zwierzyłam w necie - normalnie mamy choinki pod sufit, dzieciaki szalejące z lego, spacery z dziadkiem do lasu na karmienie zwierząt, oglądanie Hobbita i zwiedzanie szopek :) Nie upajam się swoją szlachetnością, ani zmęczeniem - po prostu wam mówię, że jestem zmęczona, ale czy przez to szlachetna? Ani trochę. Nie wiem, czy to trochę nie tak, że w trakcie roku nie ma za dużo czasu na odwiedziny (raz w miesiącu albo i nie to) i po prostu staram się zagłuszyć wyrzuty sumienia....
                Chciałam Was tylko zapytać o opinię, czy nie będzie to głupio, ze odmówię wspólnej wigilii w powiększonym składzie ze względu na taty sytuację. Tyle.
                Co do opieki - szwagierka opiekuje się mamą bardzo dobrze - mieszka z nią (nie miała swojego mieszkania), my ogarniamy sprawy finansowe (tak się ułozyło, ze dzięki pracy w duzym mieście możemy im pomóc).
                • kim5 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:01
                  Uważam, że nie będzie głupio. Sytuacja jest inna i inaczej może wyglądać wigilia.
                • tt-tka Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:16
                  a-barbara napisał(a):

                  > Chciałam Was tylko zapytać o opinię, czy nie będzie to głupio, ze odmówię wspól
                  > nej wigilii w powiększonym składzie ze względu na taty sytuację.

                  Moim zdaniem - absolutnie nie. Mozesz i powinnas to zrobic.
                • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 16:13
                  " Co do opieki - szwagierka opiekuje się mamą bardzo dobrze - mieszka z nią (nie miała swojego mieszkania), my ogarniamy sprawy finansowe (tak się ułozyło, ze dzięki pracy w duzym mieście możemy im pomóc)."

                  Nic sie samo nie ułożyło tylko Wy dostaliście prace dzięki Waszym zdolnościom i pracowitości. Zanim " sie ułożyło " tzn zanim podjęliście dobrze płatna prace w korpo, to przeciez skończyliście trudne i wyczerpujące studia, prawda ?
                  Moj tutejszy znajomy , człowiek bardzo dobrze zarabiający , usłyszał od swojej rodziny " tobie sie udało " . Najpierw skończył ekonomie i informatykę, nauczył sie angielskiego ale on samemu sobie nic nie zawdzięcza, jemu sie po prostu udało ...... ten znajomy płaci rodzinie w Pl comiesięczny haracz za zostawienie w spokoju jego zony i dziecka.

                  Czy słowo " pomoc " oznacza stałe dofinansowanie ? Obawiam sie ze tak.

                  Cieszę sie ze ktos juz to przede mna zauważył,nie odważyłabym sie tego napisać jako pierwsza bo mi powiedzą ze jestem agresywna albo ze mnie strasznie skrzywdzono.

                  Przeczytaj jeszcze raz swoją własna wypowiedz pod katem językowym : wypadałoby , należałoby, ułożyło sie, Szwagierka, Tesciowa .......
                  • gat45 Re: Wigilia :( 09.12.16, 16:33
                    Widzę, że Cię uraziłam tym "skrzywdzeniem". Nie miałam takiego zamiaru, ale skoro poczułaś się z tym źle, to bardzo przepraszam i przykro mi. Szczerze.
                    A agresywna bywasz. Nie Ty jedna :) i to wcale nie musi być złe.
                  • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 17:13
                    Wiesz co? Masz rację. Nigdy tak o tym nie myślałam. A raczej nie pozwalałam sobie na takie myślenie. Jak człowiek - nawet wykształcony i wydaje się - obeznany z Cioranem i stylami manipulacji ;) - będąc w środku systemu, powtarza takie "napisane" dla siebie narrację. Szczerze - wylałaś mi kubeł zimnej wody na łeb i chyba jest to dla mnie najbardziej wartościowy podarunek na te święta. (to nie cynizm - serio. DZIĘKUJĘ)
                    • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 17:14
                      To było do fsun :)
                • koronka2012 Re: Wigilia :( 09.12.16, 22:53
                  Fajnie, że możecie pomóc finansowo - tylko w zasadzie dlaczego w ogóle to robicie??? przecież
                  teściowa pewnie jakiś swój dochód ma, jak nie własną rentę, to po męzu - córka dorosła, sprawna, to jakieś dochody ma - dlaczego czujecie powinność, żeby "ogarniać sprawy finansowe" 2 dorosłych kobiet? chore.
                  • agniesia331 Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:00
                    Zreszta podejrzewam,ze mieszkanie po mamie nalezy tez w polowie do syna,wiec nie wystepujac teraz czy potem do siostry i tak jestescie w porzo.Mozna tez zamowic rodzince zamiast dzwogania zakupy internetowe,napoje,make,wino, to tez duza pomoc.
                    • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:17
                      Mieszkanie będzie siostry, ja jestem jedynaczką, więc mam dom i mieszkanie po moich rodzicach (oprócz własnego domu), uważam, że to by było świństwo wyciągać łapy po 60 m. jej i rodziców.
              • agniesia331 Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:36
                A dlaczgo sie czepamy twojego meza? Bo nie jest wsparcie dla ciebie,stale czegos odmawia swojej rodzinie ( sorry,ale przy duzych dochodach to odmawianie to byc i zmbycbieranie 1_2 na mieszkanie dzieci) ,i jeszcze zapiepzapieprza swieta!!! ,dawaliscie palec,a wzieli cala reke!#!
            • tt-tka Re: Wigilia :( 09.12.16, 15:08
              fusun1804 napisała:

              > Czy rodzina meza to osoby niepełnosprawne, niedorozwinięte, sparaliżowane ? Co
              > rodzina meza je na codzień ? Maja gosposie, kucharkę czy służbę ?

              Nie znam ich, przypuszczam, ze pelnosprawne i na co dzien normalnie sobie radza. Ale utarlo sie, ze Wigilie od zawsze chyba szykowala kolezanka. No wiec zeby nie nawalic znianacka, jej maz zaopatrzyl, w co mogl - nie wiem, czy komunikat o uszkodzonej rece do nich nie dotarl, czy nie przyjeli do wiadomosci, czy zgola radosnie uznali, ze skoro jest na zwolnieniu, to ma wiecej czasu, a druga reka przeciez zdrowa.


              > > Oni oboje spedzili swieta u jej rodzicow, do identycznych zakupow jej mat
              > ka dol
              > > ozyla sledzie i grzybowa z lazankami. I wystarczylo. A ona, mimo lapy w g
              > ipsie,
              > > nareszcie poczula smak swiat, bez tego ganiania, pichcenia, nerwowki...
              > > Do tesciow poszli w pierswzy dzien. Na kawe. Z tym piernikiem.
              > > Model sprawdza sie do dzis:))
              >
              > Tzn kolezanka co rok łamie rękę ? :))

              : ))) - nie, ten jeden raz wystarczyl, zeby ona - sama sobie !!! - uswiadomila, ze nie musi sie zarzynac, zeby na Wigilie bylo co jesc. Wczesniej jakos tego nie wiedziala. Albo nie wierzyla.

              czy teraz tez mąż koleżanki nadal dostarc
              > za karpia, barszcz i pierogi ?

              A, nie pytalam, czy maz dostarcza, czy rodzina sama sie zaopatruje. Ale wiem, ze czesc wyzerki jest kupna, a nie wlasnorecznie pichcona.

              > Co kierowało Twoja koleżanka ? Po co, dlaczego to robiła ?

              Zeby bylo rodzinnie i swiatecznie... blagam, nie pytaj o wiecej. Ja tez tego nie rozumiem.
              U nas, od kiedy obie z siostra doroslysmy, a dziecko rodzinne zaistnialo jedno (siostry), Mama i ja chodzilysmy na wigilie do niej wlasnie, ale kazda z wlasnymi garami i podzial byl scisle specjalistyczny - ja sledzie i piernik, Mama inne ryby i makowiec, siostra zupy, pierogi i lazanki z kapusta. Pyszne. Swietnie wiem, gdzie kupowala, nawiasem mowiac :)
              Ona szykowala choinke i nakrycie, ja zmywalam po. Zadna z nas nie padala na pysk.
            • tt-tka Re: Wigilia :( 09.12.16, 17:42
              fusun1804 napisała:

              > Co kierowało Twoja koleżanka ? Po co, dlaczego to robiła ?

              Zapytalam wlasnie, bo jak ja ja poznalam, to kierat juz funkcjonowal. Po co i dlaczego, ona tez juz nie wie, ale pamieta, jak sie zaczelo... jako mloda stazem zona i synowa chciala sie pochwalic i zaniosla cos do tesciow na pierwsza wigilie. Rozplywali sie ze wzruszenia, ze takie dobre to jedzenie i takie dobre dziecko z niej, ze pomyslala, a czy moze na cos innego tez ma wlasny przepis ? Na kolejna wigilie taskala juz wiecej potraw. A skoro juz i tak gotowala dla tesciow, to i dla swoich rodzicow, rzecz jasna. Wczesniej, w rodzinnym domu, robili to wszyscy wspolnie, po tej pierwszej probie/popisie niektore rzeczy przeszly na wylacznosc. Jej. I z kazdym rokiem wiecej, bo ona to robi najlepiej. najpierw byla dumna i zadowolona, z czasem zmeczona i poirytowana. Ale robila. Sila bezwladu najprawdopodobniej. Niewykluczone, ze gdyby nie ta reka, buntujac sie i rozgoryczajac robilaby to do dzis, to jej slowa.
              • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 17:55
                f
                • a-barbara Re: Wigilia :( 09.12.16, 18:19
                  U mnie zaczęło się podobnie, tyle, że w innych okolicznościach. To śmieszne, co powiem, bo kiedyś - słysząc te słowa od własnej mamy, po prostu je zignorowałam i wyśmiałam - ale po prostu weszłam (albo raczej nie weszłam :) ) do rodziny o zupełnie odmiennych wzorcach kulturowych (podkreślam: INNYCH, nie gorszych). Uwagę mojej mamy, czy wiem, w co się pakuję, po prostu uznałam za niegrzeczną i rodem z XIX w. A jednak.... Nigdy podkreślam nie czułam się częścią tej rodziny i nigdy nikt mi na to nie pozwolił. Wypominanie mi na każdym kroku, z jakiej ja rodziny się wywodzę, było hitem wszelkich spotkań (żeby nie bawić się w domysły po prostu wychodzę z rodziny o długich rodowych tradycjach i dość znanym nazwisku). Teksty typu "Jedz syneczku, jedz, bo "Basieńka" to nieprzyzwyczajona do takich prostych potraw, więc jej nie smakuje" (a smakowało, bo Teściowie dobrze gotowali), "Basieńka to nie takie rzeczy jada", teksty do dzieci (naprawdę ZACHWYCONYCH prezentami od jednych i drugich dziadków - zawsze podpowiadaliśmy trochę) w stylu "babcia przeprasza, że kupiła wam TAKI TANI prezent, ja wiem że wam się nie podoba, ja wiem, że dziadkowie X to nie takie rzeczy wam kupują (w wersji hardcore, już po śmierci Teścia, który jako tako trzymał towarzystwo w ryzach - było przynoszenie kosza i namawianie do wyrzucenia zabawki!!!) Być może zaczęło się od tego, że chciałam - jak koleżanka powyżej - wejść w system. Jakiś czas temu, tuż przed wigilią, zmarł nagle mój Teść (pogrzeb tuż przed) i było to oczywiste, że to ja, jako najmniej emocjonalnie "obarczona" zajęłam się zorganizowaniem tej uroczystości. A potem .... potem poszło chyba samoistnie. Wszyscy się przyzwyczaili, że to nasza rola. Dowalili męża poczuciem winy (były lata wydzwaniania dzień w dzień po kilka razy i dawania przykładu sąsiadów, których dzieci przyjechały na święta O TRZY dni wcześniej - z dokładnym wyszczególnieniem ilości toreb, z jakimi przyjechały), a ja - z rodu, gdzie w wigilię przyjeżdżały wszystkie ciotki i wujowie, piekło się wspólnie ciasta, makowce, serniki (a wieczory przegadało w kuchni przy winie porzeczkowym) - JA - miałam ambicję, żeby po śmierci Teścia, zrobić teściowej takie święta, żeby było fajnie, rodzinnie, spokojnie. Może trochę jest i tak, że ona jest z jednej strony wdzięczna, a z drugiej - wściekła, że sama nad tym nie panuje i stąd mnie zawsze kilowała?
                  • enith Re: Wigilia :( 09.12.16, 18:43
                    Czyli popełniłaś klasyczny mezalians :-) Oczywiście żartuję. Natomiast widać jak na dłoni, że teściowa ma monstrualne kompleksy na punkcie SWOJEGO pochodzenia. Akcja z propozycją dla wnuków, by wyrzuciły prezenty do kosza... bez komentarza.
                    Cóż, na to, że nie przyjęto cię ciepło w rodzinie nie masz żadnego wpływu. Rozumiem, że to przykre, ale widzisz, dokąd zaprowadziłą cię chęć, by jakoś ocieplić te wasze stosunki. Dobrowolnie zaprzęgłaś się do kieratu, choć robisz to kosztem swojego, męża i dzieci komfortu i spokoju. Wykorzystaj najbliższe święta na to, by po prostu być z najbliższą rodziną, tatą, który do teraz ciężko przeżywa utratę żony. Spędźcie czas spokojnie i na luzie. Nie powinnaś mieć absolutnie ŻADNYCH wyrzutów sumienia, że chcesz wreszcie spędzić ten swiąteczny czas po swojemu.
                    A na marginesie, to twoja mama miała rację, ostrzegając cię przed tamtą rodziną. Teściowa i jej córka wybitnie pokazały, z jakiej gliny są ulepione, najpierw dewaluując powagę choroby twojej mamy, która umierała na raka, następnie nie zjawiając się na jej pogrzebie, a na końcu nawet nie racząc złożyć ci kondolencji. Twój tata ma dużo zdrowszy od ciebie stosunek do tej sytuacji. Po prostu ochłodził kontakty z osobami toksycznymi. Może weź z niego przykład?
                  • aqua48 Re: Wigilia :( 09.12.16, 19:33
                    a-barbara napisał(a):

                    > teksty do dzieci w stylu "babcia przeprasza, że kupiła wam TAKI TANI prezent, ja wiem że
                    > wam się nie podoba, ja wiem, że dziadkowie X to nie takie rzeczy wam kupują (w
                    > wersji hardcore, już po śmierci Teścia, który jako tako trzymał towarzystwo w
                    > ryzach - było przynoszenie kosza i namawianie do wyrzucenia zabawki!!!)

                    I pozwalałaś na takie zachowanie i traktowanie swoich dzieci? Wciąganie ich w problemy psychiczne teściowej i wyjątkowo podłą manipulację ich uczuciami? Normalnie szczęka mi opadła. Ty nie z Wigilią masz problem...
                    • pade Re: Wigilia :( 10.12.16, 01:42
                      Zdecydowanie.
                      Nie wiem jakie trzeba mieć poczucie własnej wartości, żeby pozwalać tak się traktować.
                      Nie wiem jaki brak szacunku trzeba mieć do siebie, żeby próbować wkupić się do rodziny, która jawnie okazuje pogardę.
                      I to poczucie winy...
                      Poczucie winy można mieć gdy się kogoś skrzywdzi. A nie z powodu niespełniania czyichś zachcianek.
                      • gat45 Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:31
                        pade napisała:

                        > Zdecydowanie.
                        > Nie wiem jakie trzeba mieć poczucie własnej wartości, żeby pozwalać tak się tra
                        > ktować.

                        Z naprawdę dużym poczuciem własnej wartości można to spokojnie znieść. Ba, jeżeli ma się na dodatek poczucie, że część tej wartości nie stanowi zasługi własnej, tylko została od losu dana, to nawet można odczuwać potrzebę pewnego zadośćuczynienia tym których los podobnie nie obdarował. Jak dla mnie - scenariusz jasny i zrozumiały.

                        > Nie wiem jaki brak szacunku trzeba mieć do siebie, żeby próbować wkupić się do
                        > rodziny, która jawnie okazuje pogardę.

                        Patrz wyżej. Naprawdę świadoma swojej własnej wartości osoba nie widzi tu pogardy (ze strony teściów) tylko zawiść. I usiłuje pokazać, że nie, nie stoi na piedestale.

                        > I to poczucie winy...
                        > Poczucie winy można mieć gdy się kogoś skrzywdzi. A nie z powodu niespełniania
                        > czyichś zachcianek.
                        >

                        Gdybyż to było takie proste, takie zero-jedynkowe... Ale nie, mylisz się. Jak najbardziej można mieć poczucie winy bez popełnienia żadnej winy. Bywa. Po prostu taki układ pionków i figur na szachownicy.
                        • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 17:24
                          gat. To właśnie to. Mnie to nie dotyka, nie zmienia, nie zależy od tego ani moje samopoczucie, ani samoocena. Ja po prostu z natury jestem szczęśliwa i stabilna. Czasem rozzłoszczona, czasem zmęczona lub zrezygnowana. Ale to nie wpływa na to, co we mnie. Patrzę na to wszystko jak na pewnego rodzaju teatr, spektakl. Potem idę do domu i nie ma to na mnie żadnego przełożenia. A poczucie winy? No właśnie stąd: bo w gruncie rzeczy wiem, że aktorami nieporadnego spektaklu, który widzę, są ludzie skrzywdzeni, może emocjonalnie bezradni, którzy nie potrafią nawiązać prawidłowych relacji. Że większość z tego, co wyprawiają, krzywdzi ich samych. Że w gruncie rzeczy, to może nie złośliwość ale nieporadność i stąd - agresja. Moje wysiłki i chęć wniesienia do tej rodziny czegoś, co znam z własnej nie wynikały z chęci "dowartościowania się" czy "zyskania uznania lub poczucia wartości" (bo mam je niezależnie od nich), tylko z chęci pomocy, zmiany, która mogłaby te funkcjonowanie poprawić. Nie udało się - nie szukam winy w sobie, tylko po prostu mi smutno. Przecież to krewni moich dzieci. OK. Nie są niczym rodzina z reklam, z babcią w kostiumiku Chanel piekącą ciasteczka (choć hehehe taka była moja mama, nawet idąc wyrzucić śmieci poprawiała makijaż!) . Nie zachowują się czasem dobrze, pogubili się w dziwacznym świecie pełnym zawiści, nierealnych przekonań. Ale właśnie to stanowi o sile mojej "własnej" rodziny - w tym dzieci. Umiemy z tym żyć, nie wchodząc w te akcje i nie biorąc ich do siebie (tak "na płasko") Nauczyłam ich szacunku, wytłumaczyłam przyczyny i nie czują się tymi akcjami krzywdzone (my potem wracamy do swojego fajnego, ciepłego, bezpiecznego domu, a one ..... tkwią w tej sytuacji nadal). Wyrzuty sumienia .... bo nie umiem tego zmienić. Bo patrzę jak rok po roku moja teściowa marnuje sobie fajne lata życia (dobiega 70), podobnie jak szwagierka, bo nie mam metody, by przekonać je, że nie będzie to tak, że nawet gdyby zaszantażowały cały świat i jak w filmie sf nagle stałby się on taki, jakiego oczekują, to punktem wyjścia nie będzie moment kiedy to zaczęły, ale teraźniejszość (a czas pochłonął 20 lat ich życia). Stąd walka o takie święta. O coroczną nadzieję, że może tym razem coś się zmieni.
                          • aqua48 Re: Wigilia :( 10.12.16, 18:46
                            a-barbara napisał(a):

                            > Patrzę na to wszystko jak na pewnego rodzaju teatr, spektakl.
                            > Potem idę do domu i nie ma to na mnie żadnego przełożenia.

                            Jakoś trudno mi w to uwierzyć, gdyby nie miało to nie zakładałabyś tego wątku. Wiedziałabyś bez podpowiedzi co robić.


                            > Moje wysiłki i chęć wniesienia do tej rodziny czegoś
                            > wynikały z chęci pomocy, zmiany, która mogłaby to funkcjonowanie poprawić.

                            A czy Twoja teściowa kiedykolwiek była choćby ciekawa jak funkcjonują inni, a przede wszystkim prosiła Cię o pomoc i poprawę swoich zachowań? Wiesz Twoje chęci to tylko połowa sukcesu, z drugiej strony musiałabyś napotkać otwartość i chęć do wprowadzenia zmian.

                            >Nauczyłam ich szacunku, wytłumaczyłam przyczyny i nie czują się tymi akcjami krzywdzone

                            Naprawdę?

                            Wyrzuty sumienia ...bo nie umiem tego zmienić. Bo patrzę jak rok po roku moja teściowa marnuje sobie fajne lata życia (dobiega 70), podobnie jak szwagierka. Stąd walka o takie święta. O coroczną nadzieję, że może tym razem coś się zmieni.

                            Chcesz mieć kontrolę nad cudzym życiem? Decydować o tym jak ktoś ma je przeżyć, żeby było Twoim zdaniem "fajne"? Nie przesadzasz aby? nie przypisujesz sobie nadmiernej roli sprawczej?
                            Może dla teściowej i szwagierki właśnie tak jest fajnie. Mogą hodować sobie głębokie poczucie krzywdy i poczucia niższości oraz dzięki temu pociągać za sznurki w rodzinie, jak w teatrze kukiełkowym. A Ty i Twoja rodzina gracie z zapałem w tę grę.
                          • pade Re: Wigilia :( 10.12.16, 19:15
                            A ktoś Cię prosił, żebyś zmieniała czy przekonywała?
                            Naucz się tego na pamięć:
                            "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego."
                    • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:37
                      Hehe. No aż do końca taką "d.... wołową to nie jestem " nie wyobrażaj sobie, że siedzę tak z czarnymi od ściekającego ze łzami tuszu oczami i poobgryzanymi paznokciami. W takich sytuacjach przełącza się we mnie wajcha "cynizm i komizm" i hehehe (ale wyjdę na potwora) robię wszystko tak, by widząc wysiłki manipulanta, robić dokładnie odwrotnie, niż ten ktoś sobie założył. Np. Wigila - chwalę ciasto, przyniesione przez ciocię (bo ciocia - zapomniałam dodać - zawsze przynosi ciasto i pierogi!!!), Teściowa z kuchni warczy: "Och, jak wy sobie z ciocią spijacie z dziubków, jakie to ciasto dobre ojejej, to może następnym razem sobie wogóle idźcie do cioci i u cioci zróbcie wigilię) - ja oczywiście: Super pomysł! ciociu może faktycznie byłoby fajnie i (uwaga) wpadłabym wcześniej RAZEM byśmy coś zrobiły i hhehehe - dzieci byłyby wniebowzięte bo one uwielbiają do Ciebie przychodzić :) Teściowa - megawnerw, bo przecież chodziło o to żeby lecieć do kuchni, podjąć pod nogi, zapewniać o tym, jak bardzo się myli itp. Już nie wspomnę o tekstach o umieraniu (bezwzględna odpowiedź: "wstrzymaj się do czerwca, kwiaty będą tańsze :) ) Zdarzało się mi także stwierdzenie: "nie jesteś moją mamą, tylko Teściową, więc nie muszę tego słuchać. Wychodzę, a ty ochłoń i zadzwoń, jak będziesz miała lepszy humor". Jednak wigila to wigilia, mama męża to rodzina i nie chcę uczyć dzieci, że można kogoś (nawet tak pokręconego) odrzucić i opuścić.
                      • aqua48 Re: Wigilia :( 10.12.16, 17:14
                        a-barbara napisał(a):

                        >nie chcę uczyć dzieci, że można kogoś (nawet tak pokręconego) odrzuci
                        > ć i opuścić.

                        Nie chodzi o odrzucenie i opuszczenie, ale o stawianie granic i nie poddawanie się emocjonalnym szantażom.
                        Ty jesteś Barbaro dorosła i możesz jeśli chcesz ulegać teściowej, kupować jej mąkę i chleb, mimo tego że ma kto jej te zakupy zrobić, możesz gotować jej obiad o 11.00, a nawet o północy jeśli ma takie życzenie, a Ty chcesz je spełniać z pieśnią na ustach.
                        Ale swoje DZIECI powinnaś przed takim postępowaniem bezwzględnie chronić. I nie uczyć ich poddawania się szantażom i manipulacjom, nie powinny być narażone na ten typ reakcji jaki opisujesz, bo dzieci się uczą przez obserwację i naśladowanie. Jeśli dajesz sobą pomiatać uczysz je że tak można. Jeśli babcia daje kosz aby wyrzuciły do niego dopiero co otrzymane prezenty, a Ty nie reagujesz uczysz je że tak można, że to normalne i że ocenianie prezentów pod kątem wydatków jest ok. Jeśli teściowa cały czas przy dzieciach poniża Cię ze względu na Twoje wykształcenie czy pochodzenie, a ty nie reagujesz grzecznie ale stanowczo, tylko obracasz w żart, to uczysz dzieci, że to wszystko jest dopuszczalne... Jeśli Twój mąż nigdy nie staje w Twojej obronie i nie sprzeciwia się takiemu zachowaniu swojej matki to oboje uczycie dzieci, że to jest w porządku i każdym w zasadzie można z tego powodu pomiatać jak się ma ochotę. Na prawdę chcesz je tego nauczyć?
                        • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 17:32
                          Jezu. Ale jak napisałam to jest odwrotnie: ona czuje się moim wykształceniem i pochodzeniem PONIŻANA przeze mnie (poniżam ją faktem, że urodziłam się w rodzinie o długich tradycjach rodowych, powiedzmy o znanym historycznym nazwisku, gdzie zwyczajem było wyższe wykształcenie ). I nie - nigdy nie uważałam, że fakt urodzenia się (czysty przypadek) o czymkolwiek stanowi - jeśli zostałam zmuszona do takiej dyskusji ("my tu prości ludzie".....) podkreślałam, że dzięki Teściowej i Teściowi dzieci ukończyły studia, że dbali o ich edukację (kupowali mnóstwo książek, szanowali wiedzę), sami przecież byli wykształceni, jeździli do teatru, chodzili do kina.... Tak jak napisałam wyżej - człowiek który ma poczucie własnej wartości nie może czuć się pomiatanym. Ja tylko obserwuję te zachowania, ze smutkiem, ale nie mogą mnie one ani zmienić, ani dotknąć.
                          • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 18:06
                            Barbara, to nie jest tak, ze twoje samopoczucie od zachwan innych nie zalezy. Zalezy. Czujesz sie winny czemus, w czym nie mialas zadnego udzialu, zmeczona, poiytowana, w rozterce...

                            Gierki typu manioulacja ci nie wyszla" moga uprawiac dorosli, wlasnie dlatego, ze duzi sa. Po dzieciach to, przypuszczam, nie splywa jak woda po kaczce. Uczymy sie nie tylko z tlumaczen, takze z obserwacji, nasladownictwa...

                            Niczego, czegos bys nie wiedziala, nie doradzilam, siostry PCK to wlasnie mopsowskie opiekunki. Przy czym nie rozumiem - tesciowa ma wysoka emeryture, a WAS to duzo kosztuje ? Kto placi ? Kto okresla zakres obowiazkow, skoro nawet tego masla, chleba i oleju nie ma ?

                            Odizolowac dzieci od ich rodziny - hm, nie wiem, czy to wymaga az takich posuniec. Ale ograniczyc kontakty, w sensie wlasnie stawiania granic (mamo, jeszcze jeden taki popis i wychodzimy (i rzeczywiscie wychodzicie), nie zgadzamy sie, zebys robila przykrosc dzieciom/uczyla dzieci takich zachowan) - imo warto i trzeba. Dziewczyny obszernie napisaly, dlaczego i po co.

                            Rozumiem, ze jest ci tesciowej i szwagierki zal, ze one w twoim odczuciu same sobie marnuja i zatruwaja zycie. pewnie tak jest. Problem w tym, za zatruwaja je rowniez innym i w praktyce dostaja na to przyzwolenie. Czynilas starania, nie poskutkowalo. Daj sobie z tym spokoj.
                            • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 19:11
                              Płacimy my. Dużo, bo podstawa naliczenia jest duża (spora emerytura w okolicach 3000, dodatki pielęgnacyjny, przesiedleńczy i coś tam jeszcze kombatanckiego). Na 1 osobę, przy braku opłat (płacimy tez mieszkanie i świadczenia) to dużo kasy, na 2 już nie. Szwagierka nie pracuje (szuka pracy tylko zgodnie z wykształceniem, nie chce słyszeć o czymś poniżej jej aspiracji, w malutkim mieście zaś wszystkie stanowiska tego typu są zajęte i zwalnia je śmierć). Siostra była rozwiązaniem, gdy szwagierka nie mieszkała z teściową razem, ale panie tak się przyzwyczaiły do wygody, że nawet teraz jej żądają. Trwają też nieustające boje o zakres obowiązków (znam go doskonale, bo w dawnej pracy również po części odpowiadałam za kontaktowanie osób po hospitalizacjach psychiatrycznych z takimi ośrodkami, tyle że tu, w Wwie) - panie próbują każdorazowo wymóc na opiekunce pranie i prasowanie ubrań obu z nich, sprzątanie całego domu, zmywanie naczyń z całego dnia/wieczoru/nocy (czekają w zlewie); oczywiście, biedne siostry odmawiają więc są złe i rotacja jest olbrzymia :) Dodam, że obie niewiasty palą jak smoki (tak ze 30 zł dziennie idzie :). Kiedyś, gdy po prostu wysyłaliśmy pieniądze zadłużyły mieszkanie na kilka miesięcy czynszu.... więc teraz to robimy ze swojego konta. Dach nad głową, prąd i światło opłacamy, bo przecież nie możemy dopuścić, żeby pozbawić Teściową tych świadczeń. Ale one i tak wydzwaniają i urządzają regularne awantury o pieniądze mojemu mężowi (AWANTURY).
                              Ja się nie chcę już w to wtrącać, ale powiedziałam mu, że uważam, że to stanowczo za dużo i to nie fair, że one "przepalają" mieszkania lub studia naszych dzieci. Nie wiem, czy ulega szantażom czy nie. Nie chcę więcej w to wchodzić, bo w sumie to nie moja sprawa, tylko mojego męża i on to powinien załatwić i ustalić.
                              Mój ojciec dla równowagi twierdzi, że jesteśmy głupi i dajemy się wykorzystywać.



                              • fusun1804 Re: Wigilia :( 10.12.16, 20:17
                                Jak to nie wiesz czy mąż ulega ich szantażom czy nie ? Nie macie wspólnego budżetu mimo ze jesteście małżeństwem ?
                                Jesli tesciowa ma dochód powyżej 3000 miesięcznie i mieszka w małym miasteczku ( a zycie w małym miasteczku jest tanie ) to NA CO idą Wasze pieniądze ?

                                Ciekawa jestem reakcji forumowiczów, z każdym Twoim postem przybywa nowych elementów. Ja juz napisałam co miałam do napisania, cierpliwość mi sie wyczerpała i obawiam sie ze mi niedługo nerwy puszcza i napisze cos niecenzuralnego.
                              • gat45 Re: Wigilia :( 10.12.16, 20:21
                                Twój ojciec ma rację i Ty doskonale o tym wiesz. Przypuszczam, że wie o tym również Twój mąż.
                                Co nie znaczy, że zechcecie się z tego wyplątać. W odróżnieniu od większości tutaj ja nie myślę, że nie potrafilibyście. Myślę, że w tej skomplikowanej mozaice postaci i ich historii jest coś, co sprawia, że nie chcecie zmienić istniejącego układu. Coś, co jest dla was ważniejsze niż wyrzucanie pieniędzy za okno (mówię tu o szwagierce, nie o teściowej). Bywa.
                                Tylko, na miłość boską, daruj sobie te wigilijne wygibasy. Posiadanie teściowej i szwagierki na utrzymaniu naprawdę zwalnia Cię z tego obowiązku. Już jesteś dobrą panią, pogódź się z tym, że nigdy nie będziesz dobra synową. Kropka.
                                • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 20:48
                                  gat45 napisała:

                                  > Twój ojciec ma rację i Ty doskonale o tym wiesz. Przypuszczam, że wie o tym rów
                                  > nież Twój mąż.
                                  > Co nie znaczy, że zechcecie się z tego wyplątać. W odróżnieniu od większości tu
                                  > taj ja nie myślę, że nie potrafilibyście. Myślę, że w tej skomplikowanej mozaic
                                  > e postaci i ich historii jest coś, co sprawia, że nie chcecie zmienić istniejąc
                                  > ego układu. Coś, co jest dla was ważniejsze niż wyrzucanie pieniędzy za okno (m
                                  > ówię tu o szwagierce, nie o teściowej). Bywa.
                                  > Tylko, na miłość boską, daruj sobie te wigilijne wygibasy. Posiadanie teściowej
                                  > i szwagierki na utrzymaniu naprawdę zwalnia Cię z tego obowiązku. Już jesteś d
                                  > obrą panią, pogódź się z tym, że nigdy nie będziesz dobra synową. Kropka.

                                  Rzecz w tym, ze pani jest nie tylko synowa (i szwagierka). Pani jest rowniez matka, zona, corka, pracownica i co tam jeszcze. A wyglada na to, ze wszystkie inne role (moze poza praca) podporzadkowala roli synowej (i szwagierki).

                                  Rany boskie, JAK w takim ukladzie i przy wyraznie wyrazonej woli ojca mozna w ogole zastanawiac sie nad wspolna wigilia ???
                                  Ktosia duzo wczesniej bystro zauwazyla, ze to nie wigilia jest problemem Barbary. A Barbara, zdaje sie, postanowila skupic sie na wigilii (sprawa, ktora stosunkowo latwo da sie rozwiazac), zeby nie musiec zajac sie rozplatywaniem niczego innego. Ostrzegam, taka strusia polityka zawsze zle sie konczy i od tej reguly wyjatkow nie ma.
                                  • miedzymorze Re: Wigilia :( 10.12.16, 20:52
                                    Zawsze można zacząć od rozwiązania tematu wigilii a potem odrąbać darmozjady od koryta ;)

                                    pozdr,
                                    mi
                                    • salsa.lover Re: Wigilia :( 11.12.16, 17:51
                                      miedzymorze napisała:

                                      > Zawsze można zacząć od rozwiązania tematu wigilii a potem odrąbać darmozjady od
                                      > koryta ;)
                                      >
                                      > pozdr,
                                      > mi


                                      Obawiam się, że przy takim stopniu uwiązania z darmozjadami nawet wigilia z ojcem w żałobie jest problemem. Oni aż tak są w to wszystko wkręceni, że nie widzą oczywistych granic.
                                • pade Re: Wigilia :( 10.12.16, 22:33
                                  Dobra Pani. To jest najlepsze podsumowanie.
                                  • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 22:46
                                    pade napisała:

                                    > Dobra Pani. To jest najlepsze podsumowanie.


                                    Oj, nie. Klasyczne dobre panie zwykle bardzo umiejetnie redukowaly koszty swoich kaprysow, gdy kaprysy zmienialy sie na inne, i nie plataly sie w tak dlugoterminowe sprawy. Obawiam sie, ze to cos gorszego.

                                    • pade Re: Wigilia :( 10.12.16, 22:51
                                      Oj, nieważne. Pani jest dobrze urodzona i zajmuje się dobroczynnością. Więc podpada pod termin.
                                      A co nią powoduje to już dla mnie nieistotne. Spadam z tego wątku bo autorka mnie przeraża i napawa niechęcią.
                                      • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 23:04
                                        pade napisała:

                                        > Oj, nieważne. Pani jest dobrze urodzona i zajmuje się dobroczynnością. Więc pod
                                        > pada pod termin.

                                        Chyba ze tak :)

                                        > A co nią powoduje to już dla mnie nieistotne. Spadam z tego wątku bo autorka mn
                                        > ie przeraża i napawa niechęcią.

                                        Mnie tez abominacja ogarnela...wlasnie takim osobom zawdzieczamy cala mase zyciowych kalek, ktore mogly byc samodzielnymi i samowystarczalnymi ludzmi.

                              • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 20:27
                                a-barbara napisał(a):

                                > Płacimy my. Dużo, bo podstawa naliczenia jest duża (spora emerytura w okolicach
                                > 3000, dodatki pielęgnacyjny, przesiedleńczy i coś tam jeszcze kombatanckiego).
                                > Na 1 osobę, przy braku opłat (płacimy tez mieszkanie i świadczenia) to dużo ka
                                > sy, na 2 już nie.


                                Boru. Czyli praktycznie macie na utrzymaniu tesciowa z wysoka emerytura i bezrobotna z wyboru szwagierke. No coz, wasza wola.


                                panie tak się prz
                                > yzwyczaiły do wygody, że nawet teraz jej żądają.

                                Od was ? A wy czujecie sie w obowiazku zapewnic ?

                                Trwają też nieustające boje o
                                > zakres obowiązków (znam go doskonale, bo w dawnej pracy również po części odpow
                                > iadałam za kontaktowanie osób po hospitalizacjach psychiatrycznych z takimi ośr
                                > odkami, tyle że tu, w Wwie) - panie próbują każdorazowo wymóc na opiekunce pran
                                > ie i prasowanie ubrań obu z nich, sprzątanie całego domu, zmywanie naczyń z cał
                                > ego dnia/wieczoru/nocy (czekają w zlewie); oczywiście, biedne siostry odmawiają
                                > więc są złe i rotacja jest olbrzymia :)


                                A i owszem, znam ten bol. Tylko znowu - TO NIE JEST WASZ PROBLEM. Sa dorosle, a nie sa uposledzone umyslowo ? No to niech przyjma do wiadomosci, ze opiekunka jest pracownica instytucji i zakres obowiazkow ma w umowie. Albo niech sie obchodza bez opiekunki, prosze bardzo. Kuracja wstrzasowa. niekiedy przydatna, niekiedy wrecz niezbedna.

                                Dodam, że obie niewiasty palą jak smok
                                > i (tak ze 30 zł dziennie idzie :). Kiedyś, gdy po prostu wysyłaliśmy pieniądze
                                > zadłużyły mieszkanie na kilka miesięcy czynszu.... więc teraz to robimy ze swoj
                                > ego konta. Dach nad głową, prąd i światło opłacamy, bo przecież nie możemy dopu
                                > ścić, żeby pozbawić Teściową tych świadczeń. Ale one i tak wydzwaniają i urządz
                                > ają regularne awantury o pieniądze mojemu mężowi (AWANTURY).
                                > Ja się nie chcę już w to wtrącać, ale powiedziałam mu, że uważam, że to stanowc
                                > zo za dużo i to nie fair, że one "przepalają" mieszkania lub studia naszych dzi
                                > eci. Nie wiem, czy ulega szantażom czy nie. Nie chcę więcej w to wchodzić, bo w
                                > sumie to nie moja sprawa, tylko mojego męża i on to powinien załatwić i ustali
                                > ć.

                                Poniekad twoja tez. Ida na to pieniadze waszej rodziny, czyli meza, twoje i dzieci. Kosztem waszych aktualnych potrzeb i waszej przyszlosci. Jak sie z tym czujesz ?
                                Czy te platnosci - czynsz, media, opiekunka (dobrze zrozumialam, ze ona tez ?) maja jakies przelozenie na sytuacje mieszkania w przyszlosci ? Bo wiesz zapewne, istnieje taka mozliwosc, ze oplacasz komus w calosci lub czesci jego potrzeby w zamian za wlasnosc w przyszlosci lokalu lub innej nieruchomosci. Odwrocona hipoteka. Czy tez jest to wylacznie prezent, comiesieczny i kosztowny ?


                                > Mój ojciec dla równowagi twierdzi, że jesteśmy głupi i dajemy się wykorzystywać

                                Dobrze, ze ojciec zachowal zdrowy rozsadek. Szkoda, ze nic z tego nie wynika.
                                • fusun1804 Re: Wigilia :( 10.12.16, 21:11
                                  Autorka juz pisała ze po śmierci teściowej mieszkanie odziedziczy szwagierka - przeciez nie pozbawi bidulki 60 metrów skoro sama odziedziczy cały dom.

                                  Zapomniałam zapytać o status tej opiekunki - kto ja opłaca ? Tez Wy ? Bo trudno mi sobie wyobrazic ze opieka społeczna wysyła darmowa opiekunkę do 41- letniej, zdrowej kobiety, ktorej nie chce sie pozmywać i prasować.

                                  Barbaro, a kto w Waszym domu zmywa, sprząta i prasuje ?
                                  Tylko prosze odpowiedz, nie udawaj ze ominelas to pytanie.

                                  Poniżej jeszcze ustosunkowałam sie do Twoich wypowiedzi. Chyba nie zauważyłaś mojego wpisu.

                                  Jeszcze jedno - ile lat maja Twoje dzieci ? Bo o teściowej i szwagierce wiemy juz wszystko.
                                  • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 21:18
                                    Opiekunka jest platna i nie jest to sprawa groszowa, bo czesciowa odplatnosc obciaza beneficjenta. W przypadku wysokiej emerytury czesc jest odpowiednio wyzsza. Zrozumialam, ze opiekunke takze oplaca syn z synowa.

                                    Syn z synowa ponadto wzieli sobie na kark nie tylko przez kilkadziesiat jeszcze lat utrzymywanie cudzego mieszkania, ale i szwagierki. Dozywotnio, jak przypuszczam. Niepracujaca nie bedzie miala emerytury.
                                    • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 21:43
                                      A kiedy tesciowej sie zemrze (w koncu to nieuniknione) i jej emerytura pojdzie sie zle prowadzic, mieszkanie, opiekunka i szwagierka w calosci przejda na utrzymanie brata i jego zony. Rowniez wtedy, gdy oni sami beda emerytami. Bomba.

                                      Tak mnie mimochodem zaciekawilo - gdyby kiedys dochody Barbary i meza okazaly sie niewystarczajace na utrzymanie wlasnego domu, cudzego mieszkania i dodatkowej osoby, czy obowiazek ten zostanie scedowany na dzieci ? Czy one wiedza, ze byc moze beda mialy ciotke na karku do konca zycia ?
                                    • fusun1804 Re: Wigilia :( 10.12.16, 21:51
                                      Ok, dzięki za wyjaśnienie. Teraz skumałam - opiekunka kosztuje duzo bo tesciowa ma wysoka emeryturę a płacą ONI - bo ktozby inny ?

                                      W innym wpisie Barbara pisała ze szwagierka bardzo dobrze opiekuje sie
                                      mamą ......tak, wprost rewelacyjnie ......

                                      Dopytam o kilka szczegółów - czy tesciowa jest kompletnie niepełnosprawna ?
                                      Nie moze sama zrobic zakupów, uprasować , pozmywać ?
                                      Bo ze szwagierka moze to juz wiemy.

                                      Barbaro, z jakiej rodziny Ty pochodzisz ? O mamie wiemy tyle ze poprawiała makijaż przed wyrzuceniem smieci :)) chodzi mi o to czy w Waszej rodzinie sie wzajemnie szanowano , czy Ty byłaś szanowana jako dziecko ? Czy Twoje potrzeby były uwzględniane ?
                                      • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 23:16
                                        fusun.
                                        1) Miotam się z tą opieką, bo z jednej strony fakt, ja wszystko sama robię i gdyby to na mnie padło, poprowadzenie 2 osobowego gospodarstwa domowego, bez dzieci i z zapleczem finansowym to jak się domyślasz, zero problemu, więc trudno mi zrozumieć, dlaczego 40 letnia zdrowa na ciele osoba nie jest w stanie tego ogarnąć.
                                        2) Teściowa hmmm ma niedowład rąk i problemy z chodzeniem (w sensie długo), ale sama wychodzi (choć wolno) z domu, umie zrobić sobie kawę, herbatę, kanapki (o ile nie wymaga to pokrojenia chleba), trzeba jej pomóc z myciem, bo może stracić równowagę. Zakupów dużych raczej nie zrobi, również nie uprasuje i nie pozmywa (niedowład). Ze szwagierką to zagadka. Po pierwsze była zawsze traktowana jak dziecko (nawet z akademika co 2 tygodnie woziła mamie pranie), kiedy miała "- ści" lat też (przy czym teściowa wyręczała ją we wszystkim - sama - podkreślam, była świetną panią domu w sensie organizacyjnym). Wyręczała ją w każdej dupereli, dzwoniła na uczelnię, gdy córka chciała zmienić pokój, do dyrektora zakładu pracy, że się spóźni (MATKA nie córka-pracownik), do jej lekarza rodzinnego - usiłując wymusić informację o stanie zdrowia (gdy znalazła np. receptę). Po śmierci męża długo mieszała w jej życiu i myślę, że to właśnie w jakiejś części przyczyniło się do rozpadu małżeństwa córki. W ten sposób "zwabiła ją" poniekąd do siebie i wessała w jej życie. Szwagierka na pewno cały rozwód przypłaciła epizodem depresyjnym (leczonym farmakologicznie) i tu upatruję "usprawiedliwienia" jej niemocy. Robi, co może, ale i żal do matki (która przy tym jest niewdzięczna i często ją poniża), i własne "doły" powodują, że jakoś cieżko jej to idzie......
                                        2) Moja rodzina... była fajna. Jedynym problemem była pewna asymetria relacji pomiędzy mną a rodziną mamy i taty (choć obie zacne) - ze względu na miejsce zamieszkania (tato, jako najstarszy syn mieszkał w mieście swoich rodziców). Rodzina Mamy doznała "wyzwalania Warmii i Mazur" i z tego wyzwalania wylądowała w większości pod Dortmundem. W Polsce została jedynie moja mama, która podówczas kończyła już liceum pedagogiczne i wybierała się na studia. To, co kojarzę z moją rodziną to spokój i jakąś taką pogodę. Rodzice mnóstwo pracowali i jedynym problemem było ich zaangażowanie, ale często mogłam uczestniczyć w tym, co robili (wykłady, odczyty, prelekcje), częściowo sprawę załatwiali dziadkowie, których miałam pod nosem. Ta moja służalczość to nie tyle chęć zyskania aprobaty u Teściowej, tylko pewnego wychowania: u nas "Starsi" rodu byli zawsze szanowani, "zaopiekowani" , ważni. Do dni swoich ostatnich dziadek zasiadał w pięknym garniturze i muszce w szczycie stołu - nawet, gdy choroba Alzheimera sprawiła, że nie do końca pamiętał, kto z nim siedzi. Babcia (w 98 wiośnie życia, niechodząca, kazała mi sobie przywozić fryzjerkę do "ondulacji" żeby pięknie dla nas wyglądać) - to samo. Dawano nam wiele miłości (ach :) te bombonierki, chowane dla wnucząt w bieliźniarce, wspólne spacery, wieczory przy starych piecach, rozmowy.....) W rodzinie mamy - jako jedyna wnuczka "zagraniczna" (w Polsce) cieszyłam się jeszcze większą estymą. Byłam kochana i wyróżniana - Babcia tuż przed śmiercią (w nocy, w szpitalu) - zdjęła obrączkę, pobłogosławiła ją i prosiła o przekazanie dla mnie. Wszystkim, którzy ją odwiedzili, przeczuwając swoje odejście po prostu podziękowała. Moja mama, kiedy żegnałam ją wieczorem, nie wiedząc, że odejdzie kilka godzin później - kilka razy mówiła, że mnie kocha. Nie ma dnia, żebym nie przywoływała tej chwili, strasznej - bo pamiętam jak bardzo cierpiała, jak - jeszcze walcząc, robiła się zimna i zaczęła sinieć.... i pięknej - bo dała mi ogromną siłę. Może to Cię śmieszyć, ale .... tak właśnie pojmuję szacunek, o którym piszesz. Tata, straszny nerwus i raptus, z którym wiecznie się ścieram intelektualnie, też - choć nieco inaczej - okazuje mi szacunek. Typ naukowca, który nie lubi tracić czasu na duperele, to do mnie dzwoni po recenzje artykułów, omawia lektury czy książki, plan autobiografii. Lubi ze mną podróżować, planować, zwiedzać. Dalsza rodzina - krewni - ciekawi, fascynujący i choć czasem są jakieś spory czy niesnaski, to są dla mnie wyjątkowi. Tak. Byłam kochana. Inspirowana. Ważna.
                                        Piszę o rodzinie, z której pochodzę, a nie o tej, którą stworzyłam, bo zapytałaś. (żebyś nie myślała, że to diagnostyczne, że słysząc "rodzina", myślę o tej sytuacji z przeszłości, a nie teraźniejszości).
                                        Być może własnie problemem jest to, że staram się realizować znane wzorce tam, gdzie jest to nieefektywne.
                                        • zuzi.1 Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:04
                                          "Być może własnie problemem jest to, że staram się realizować znane wzorce tam, gdzie jest to nieefektywne." Mysle, ze świetnie sie zdiagnozowalas, sama. Pytanie tylko, dlaczego wybrałaś sobie na męża człowieka z rodziny dysfunkcyjnej i dlaczego chcialas z nimi właśnie, jak to okreslilas znane wzorce odtwarzać, bez wzięcia pod uwagę, ze tesciowa jest mocno zaburzona psychicznie. Czy Twoja mama powiedziała Ci kiedykolwiek jasno, jakie dostrzega dla Ciebie zagrożenia, ze strony rodziny męża. Dlaczego uwazala, ze być moze robisz blad wchodząc do tej rodziny?
                                          • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:48
                                            Tak. Mama podzieliła się swoimi wątpliwościami. Ale nie chcę tu publicznie ich wyjawiać - i tak powiedziałam więcej, niż zamierzałam.

                                            Większość mojego związku z mężem -całe 6 lat przed ślubem, mieszkaliśmy w innym mieście (studia) i zagranicą (również studia), więc kiedy wpadaliśmy do naszego miasta, trudno było wyłapać takie rzeczy. Poza tym, wtedy wydawało mi się, że to takie gadanie "ramoli", że człowiek żyje w próżni i dom pierwotny nie ma na nas żadnego wpływu.

                                        • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:19
                                          Powiem brutalnie
                                          - krzywdzisz swojego meza, podtrzymujac te chore uklady
                                          - krzywdzisz dzieci
                                          - krzywdzisz tesciowa i szwagierke utrzymujac i podsycajac te ich wyuczona bezradnosc
                                          - co najmniej robisz duza przykrosc ojcu, ktory ma trzezwy oglad i widzi, co wyprawiasz i co robisz sobie i innym

                                          Nie odpowiedzialas, w jakim wieku sa twoje dzieci. Nie wiemy nawet, ile ich i jakiej plci. Sa malowazne ?

                                          • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:27
                                            Nie nadążam z czytaniem. Chłopcy 14 i 10 lat. Są fantastyczni. Starszy właśnie odkrywa świat nastolatka :) młodszy zapalony lego-maniak. One są od tego odcięte, obecnie młodszy cieszy się, bo zakupiłam całej rodzinie bilety na nowe Star-Warsy, a starszy negocjuje sylwestra :))))
                                            • miedzymorze Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:37
                                              Dzieci zawsze widzą i kumają więcej niż nam się wydaje. Zawsze ;)

                                              pozdr,
                                              mi
                              • lati7 Re: Wigilia :( 10.12.16, 21:46
                                A w jakim wieku są Twoje dzieci Barbaro ?
                              • salsa.lover Re: Wigilia :( 11.12.16, 17:49
                                a-barbara napisał(a):

                                > płacimy tez mieszkanie i świadczenia) to dużo kasy
                                >Ale one i tak wydzwaniają i urządzają regularne awantury o pieniądze mojemu mężowi (AWANTURY).


                                ?!?!?!?!?!?!
                                Dlaczego mąż pozwala sobie na urządanie awantur o to?? Po tym jak już i tak to WY płacicie mieszkanie i świadczenia?? I Ty jeszcze co roku pędzisz i chcesz urządzać im święta??? Nie mieści mi się to w głowie.

                                > Ja się nie chcę już w to wtrącać, ale powiedziałam mu, że uważam, że to stanowc
                                > że one "przepalają" mieszkania lub studia naszych dzieci.
                                > w sumie to nie moja sprawa, tylko mojego męża i on to powinien załatwić i ustali
                                > ć.

                                Przecież Ty sama sobie zaprzeczasz w jednym zdaniu po drugim. Najpierw piszesz, że one przepalają mieszkania i studia Waszych dzieci. A za chwilę piszesz, że to nie Twoja sprawa, tylko Twojego męża. Czyli to, że mąż pozwala by pieniądze Wasze i Waszych dzieci szły na utrzymanie i fajki dla niepracującej siostry i teściowej, to nie jest Twoja sprawa?? Naprawdę?

                                > Mój ojciec dla równowagi twierdzi, że jesteśmy głupi i dajemy się wykorzystywać

                                Twój ojciec niestety ma rację. Dajecie się wykorzystywać jak mało kto.
                  • fusun1804 Re: Wigilia :( 09.12.16, 20:55
                    a-barbara napisał(a):

                    > U mnie zaczęło się podobnie, tyle, że w innych okolicznościach. To śmieszne, co
                    > powiem, bo kiedyś - słysząc te słowa od własnej mamy, po prostu je zignorowała
                    > m i wyśmiałam - ale po prostu weszłam (albo raczej nie weszłam :) ) do rodziny
                    > o zupełnie odmiennych wzorcach kulturowych (podkreślam: INNYCH, nie gorszych).
                    > Uwagę mojej mamy, czy wiem, w co się pakuję, po prostu uznałam za niegrzeczną i
                    > rodem z XIX w. A jednak.... Nigdy podkreślam nie czułam się częścią tej rodzin
                    > y i nigdy nikt mi na to nie pozwolił.

                    A jakby Ci ktos pozwolił to co ?

                    Czy Tobie kiedykolwiek przyszło do głowy ze Ty, mąż i dzieci stanowicie odrębna rodzine ? Jesli dotąd tego nie zrozumiałaś, to warto sie nad tym zastanowić......

                    Wypominanie mi na każdym kroku, z jakiej
                    > ja rodziny sie wywodzę


                    Wypominać mozna cos negatywnego.


                    teksty do dzieci (naprawdę
                    > ZACHWYCONYCH prezentami od jednych i drugich dziadków - zawsze podpowiadaliśmy
                    > trochę) w stylu "babcia przeprasza, że kupiła wam TAKI TANI prezent, ja wiem że
                    > wam się nie podoba, ja wiem, że dziadkowie X to nie takie rzeczy wam kupują (w
                    > wersji hardcore, już po śmierci Teścia, który jako tako trzymał towarzystwo w
                    > ryzach - było przynoszenie kosza i namawianie do wyrzucenia zabawki!!!)


                    Tesciowa to potworny cham - inaczej sie tego nie da określić- ale w imie czego Ty to tolerowalas ?

                    Być mo
                    > że zaczęło się od tego, że chciałam - jak koleżanka powyżej - wejść w system. J
                    > akiś czas temu, tuż przed wigilią, zmarł nagle mój Teść (pogrzeb tuż przed) i b
                    > yło to oczywiste, że to ja, jako najmniej emocjonalnie "obarczona" zajęłam się
                    > zorganizowaniem tej uroczystości. A potem .... potem poszło chyba samoistnie.

                    Nie, to nie bylo oczywiste. Weszłas na własne życzenie w role podkuchennej / sluzacej a teraz po prostu z niej wyjdź.


                    JA - miałam ambi
                    > cję, żeby po śmierci Teścia, zrobić teściowej takie święta, żeby było fajnie, r
                    > odzinnie, spokojnie.

                    Coo ?? Miałaś ambicje robić fajne święta teściowej ? Nie własnym dzieciom, nie mężowi tylko teściowej - dorosłej osobie.
                    Za kogo Ty w ogóle wyszłaś za mąż ? Bo mam wrażenie ze za teściową. Wiesz co, powinnas codziennie powtarzać jak mantrę " kaszanka nie wędlina, tesciowa nie rodzina", az w koncu to do Ciebie dotrze.
                    • a-barbara Re: Wigilia :( 10.12.16, 16:38
                      fsun - tekst do ciebie powyżej - pomyliłam posty :)
                      • anula36 Re: Wigilia :( 10.12.16, 17:06
                        jak na razie to uczysz dzieci ze wrednosc i chamstwo oraz manipulacja wygrywaja skutecznie z inteligencja i lagodnoscia, zaniedbujac rodzine wlasna w postaci ojca, na rzecz roszczeniowej rodzinki meza.
                      • zuzi.1 Re: Wigilia :( 10.12.16, 22:02
                        Barbara ! OJP brak mi słów... Kobieto, kopnij te dwie leniwe larwy w zady i zacznij w koncu zyc dla siebie. Zero Wigilii i koniec definitywny finansowania teściowej i córki. Ma wysoka emeryture, to niech z niej żyją. W co Ty się kobieto dałaś wkręcić. To wręcz niewiarygodne. A mąż d..a wolowa jakich malo, uzależniona od matki.
                        • tt-tka Re: Wigilia :( 10.12.16, 22:13
                          Podejrzewam ponuro, ze nie "dala sie wkrecic", tylko na ochotnika, moze nawet z wlasnej inicjatywy przyjela role szczodrze swiadczacej. Groszem, czasem, robocizna...

                          A teraz powoli zaczyna docierac, jakie to sa koszta. Nie tylko, moze nawet nie glownie pieniezne, ale skupmy sie na tym jednym. Usiadz, Barbaro, z kalkulatorkiem w reku i policz, ile was to dotychczas kosztowalo. A potem zrob symulacje i policz, ile was to jeszcze bedzie kosztowac. Przez najblizsze trzydziesci do czterdziestu lat. A moze wiecej.
                          • zuzi.1 Re: Wigilia :( 10.12.16, 23:09
                            A ja się będę upierać, ze jednak dala sie złapać na sprytne manipulacje teściowej. Po prostu lyknela haczyk, a tesciowa pięknie pogrywala na jej kompleksach i poczuciu winy, niezwykle skutecznie, a dziewczyna wsiakala w to głębiej.
                            • zuzi.1 Re: Wigilia :( 10.12.16, 23:13
                              I jak najbardziej dokladnie policzyć ile Was to miesięcznie kosztuje, a potem ochlonac i przestać finansować obie panie.
                              • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:02
                                zuzi.1 napisała:

                                > I jak najbardziej dokladnie policzyć ile Was to miesięcznie kosztuje

                                Miesiecznie to moze nie byc porazajaca kwota dla kogos dobrze zarabiajacego. Ale tak policzyc w skali roku, pieciolecia, kilku dziesiecioleci...rownowartosc samodzielnego mieszkania dla wlasnych dzieci ? Wiecej ?
                                • zuzi.1 Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:18
                                  Masz racje. To dopiero będzie kwota, ktora powinna przemówić do rozsądku.
                                • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:23
                                  Słuchajcie. Ale to jest mama i siostra. Tu nie chodzi o pieniądze.
                                  • miedzymorze Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:40
                                    Owszem chodzi.
                                    Mama ma emeryturę i to dobrą.
                                    Siostra jest dorosła i może iśc do pracy, jeśli nie chce to nie wasz problem.

                                    pozdr,
                                    mi
                                  • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:44
                                    O pieniadze, owszem, tez. To, co lykaja one, odbieracie sobie (mniejsza) i waszym dzieciom. Albo, jesli cierpisz na nadmiar gotowki, one lykaja to, co moglyby dostac bezdomne zwierzeta, skazane na smierc zwierzeta, sklonni do samodzielnosci niepelnosprawni, ktorym nie ma kto zrefundowac komputera/innego narzedzia pracy, chore dzieci... naprawde istnieja lepsze sposoby tracenia pieniedzy. Bardziej przydatne innym.

                                    Prawdziwym problemem imo jest to, ze utrzymujesz i podtrzymujesz ich zyciowa niewydolnosc. Czujesz sie wspanialomyslna i szlachetna ? Na zdrowie. Tylko, widzisz, nikt na tym nie korzysta. One beda coraz bardziej zdane na ciebie, a jesli ty nie bedziesz chciala lub nie bedziesz w stanie dluzej, to co ? Zepchniecie to na wlasne dzieci ?
                                    • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:57
                                      Szwagierka nie pracuje bo w małym miasteczku nie ma odpowiedniej dla niej pracy. Dla Was tez nie - wiec wyjechaliście do Warszawy.

                                      Czy Wy macie jakieś oszczędności ? Gdyby WAM sie cos przytrafiło ? Choroba albo utrata pracy ?

                                      Moj były mąż był traktowany przez swoją rodzine jak dojna krowa. On jest / był menad zerem za granica - klasyczny przykład osoby ktorej sie udało - tzn solidnością i pracowitością osiągnął wysoka pozycje zawodowa. No i sie rypło - stracił prace. Uświadomił sobie ze on sam nie ma ze strony rodziny żadnego oparcia.
                                      • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 01:07
                                        Jak znosiłaś ten etap dojnej krowy? Rozmawialiście o tym?
                                        • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 01:25
                                          Rozmowy przyniosły tylko taki efekt ze sponsoring sie odbywał za moimi plecami. Zakończyłam małżeństwo ( ale były jeszcze inne czynniki ).
                                          • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 01:34
                                            Myślę, że właśnie tu jest tak samo.
                                          • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 01:39
                                            w sensie, że te nakłady są większe, niż o tym wiem
                                            • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 01:56
                                              Zamierzasz cos z tym zrobic ? Juz raz Cie pytałam - czy macie wspólny budżet jako małżeństwo ?
                                      • zuzi.1 Re: Wigilia :( 11.12.16, 10:09
                                        Szwagierka nie ma pracy bo ma tak wysokie mniemanie na swój temat, ze żadnej pracy niby poniżej swoich aspiracji wziac nie zamierza. Poza tym przyjemnie najwyraźniej jej jest byc utrzymywana. Jesli razem z matka chciała wymusić na opiekunce z mops pranie, sprzatanie etc. tzn. ze jest wyjątkowo patologicznie wręcz leniwym człowiekiem.Utrzymywanie takich osób to podtrzymywanie niezlej patologii. Mąż powinien iść na terapie i Ty Barabaro tez. Nie żyjecie w pełni własnym zycem, tracicie czas i pieniadze na utrzymywanie osób które spokojnie moglyby sobie poradzić we własnym zakresie.Te panie nie sa niewydolne, one sa po prostu mega leniwe. A Wy robicie za ich sponsorów i służbę. Otrzasnij sie Barbara z tego cyrku, potrząśnij mężem i uświadom mu co sie dzieje, poproś żeby poszedł na terapie. Jesli tego cyrku nie spróbujesz SAMA zmienić, to przez następne lata nic się nie zmieni. Czy szwagierka będąc jeszcze w małżeństwie pracowala? Tesciowa ma wlasna wypracowana emeryturę czy po mężu?
                                        • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 11:36
                                          Nawet jesli szwagierka kiedys pracowala, to obecnie jest osoba kolo 40-tki, niepracujaca z wyboru. Ma staz maksimum kilkanascie lat pracy. Ile bedzie z tego miala emerytury, trzydziesci zlotych ? Po smierci tesciowej odpadna te ponad trzy tysiace jej emerytury. Czyli utrzymywanie szwagierki (i mieszkania) do konca jej zycia, jeszcze kilkadziesiat lat ?
                                          • anula36 Re: Wigilia :( 11.12.16, 11:43
                                            albo zabranie do siebie i opieka na miejscu, skoro kobieta nie potrafi zrobic zakupow,ani uprac wlasnych rzeczy.
                                            Z drugiej strony znam ludzi ( w tym 1 osobe z lekkim upoledzeniem umyslowym) za zycia rodzicow totalnie niezaradnych, ktorzy po ich smierci szybko sie ogarneli i zaczeli normalne zycie.
                                  • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:45
                                    a-barbara napisał(a):

                                    > Słuchajcie. Ale to jest mama i siostra. Tu nie chodzi o pieniądze

                                    Ty naprawdę skończyłaś psychologię ? Serio ?


                                    • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 01:03
                                      Serio. Dobiję Cię. Mam też skończoną szkołę psychoterapii przy SWPS oraz mam praktykę szpitalną. W pracy (choć ostatnio nie związanej z terapią) jestem megaprofesjonalna i pomocna jak sam papież ;-) Gdybyś znała mnie w realu, to nie byłoby śladu tego emocjonalnego zamętu, jaki tu prezentuję. Może taki kubeł zimnej wody był mi potrzebny, może anonimowość, bo nie muszę właśnie maskować się i prezentować w glorii i chwale kompetencji? Nie wiem, kim ty jesteś, ale uwierz, psychologowie też mają problemy, podobnie jak lekarze - choroby, nauczyciele - nie uczące się dzieci...... Dużo psychologów ma mega popieprzone układy :)
                                      • zapalka.na.zakrecie Re: Wigilia :( 11.12.16, 09:57
                                        " (..)itp. zdecydowałam się pojechac na wakacje z dziećmi i mężem (jestem nauczycielką i miesiąc spędziłam u rodziców a miesiąc z dzieciakami nad morzem (..) "
                                        to w końcu jesteś nauczycielka czy pracujesz w korpo?
                                        • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 11:58
                                          zapalka.na.zakrecie napisała:

                                          > " (..)itp. zdecydowałam się pojechac na wakacje z dziećmi i mężem (jestem naucz
                                          > ycielką i miesiąc spędziłam u rodziców a miesiąc z dzieciakami nad morzem (..)
                                          > "
                                          > to w końcu jesteś nauczycielka czy pracujesz w korpo?


                                          Tez na to zwróciłam uwagę i juz na początku mi przyszło do głowy ze to troll albo ze nie wszystko sie zgadza. W każdym razie z wykształcenia pani jest po psychologii i po studium psychoterapii.
                                          • anula36 Re: Wigilia :( 11.12.16, 12:23
                                            Nawet jesli sie nie wszystko zgadza,albo wrecz to troll, mysle,ze podobe uklady sie trafiaja w niejednej rodzinie i wszystkie refleksje z tego watku moga sie przydac wielu osobom.
                                        • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 12:22
                                          Pychologiem. Obecnie mediatorem. Mam własną działalność. Mam stałą fuchę w korpo (przyjmijmy że treningi) pracuję też w jednej z prywatnych szkół, 3-4 razy w miesiącu udzielam się w stowarzyszeniach z pomocą psychologiczną (Alzheimer), współpracuję z lokalną gazetą. :-) To coś nienormalnego?
                                          • zapalka.na.zakrecie Re: Wigilia :( 11.12.16, 12:42
                                            Dla mnie to co piszesz jest niewiarygodne. Jakiś kosmos. Dziewczyno, masz 46 lat i ani razy nic Ci nie piknęło, ze nie podoba Ci się/ nie chcę/czuję się używana etc?
                                            Ty chyba nie masz w ogóle kontaktu ze swoimi emocjami, a już na pewno ze złością. Polecam "Gniew kobiety". Poczytaj o tzw. "miłych paniach".
                                            I ten Twój sposób pisania. Elokwentny, wyważony, rozumiejący. Dla wszystkich poza Tobą. Wiesz, może ta Twoja szlachetność tak wkurza teściową. Bo to nie zła rodzina, tylko inna... Itd..
                                            stworzyłaś jakąś iluzję. Strach prze konfrontacją? Co by było gdybyś mężowi zakomunikował, ze w jakiejś perspektywie np. 6 m-cy
                                            • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:21
                                              Zgadzam sie ze wszystkim. Mnie szlag trafia od samego czytania tych wpisów, obawiam sie ze mi nerwy puszcza. Gdyby to mnie dotyczyło, to bym sie wydarła na męża, tesciowa i szwagierkę i rzuciła pare razy " k*... ja p* ...le !!'
                                              A autorka z niezmąconym spokojem i kuktura typowa dla osob z rodzin wysoko urodzonych tłumaczy, objaśnia, okazuje zrozumienie.

                                              Co do mnie, to protestowałam przeciwko udzielaniu siostrze bezzwrotnych pożyczek na firanki, kanapę, dywan, lodówkę itd. Ona musi - po prostu musi - miec najlepszy i najdroższy telewizor, najdroższy sprzęt, skórzana kanapę itd. Stanowczymi protestami osiągnęłam tyle ze mąż spełniał fanaberie rodziny za moimi plecami. Tak jak w Twoim przypadku były to fanaberie a nie realne potrzeby. Moj mąż trząsł sie ze strachu przed swoimi siostrami i rodzicami, rozmawiał z nimi przez telefon" tak mamusiu, tak tatusiu". Nigdy nie sprzeciwił sie zadnej z siostr, łagodnie tłumaczył godzinami i prosił. To go strasznie frustrowało i wyżywał sie na mnie. Po każdym telefonie od rodziny wrzeszczał, darł mordę, ubliżał mi, szarpał mnie - az sie gotowało w nim z wściekłości na rodzine i z niemocy.
                                              Nigdy sie nie zdecydowałam na dzieci z nim.
                                            • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:34
                                              Zapałko. W dzień mi się trudno pisze, bo domowe szaleństwo nie pozwala mi się skupić (na szczęście idziemy na obiad do "Zapiecka").
                                              Ja się boję tych emocji. Boję się efektu tych przemyśleń. Bo nie wiem, co się da jeszcze zrobić z rezultatem tychże. Ale sam fakt, ze coś mnie pchnęło: a) do założenia konta b) do napisania postu pod wpływem chwili c) do rozwijania tego świadczy o tym, że się ulało.
                                              Boję się zwerbalizować tego, co czuję, bo wyszłabym na osobę z poczuciem wyższości, albo wynoszącą się, podobnie jak z tą INNĄ rodziną. Po co mi to. Ja wiem, że to wyłazi szwami, wiem, że się motam, bo gdzieś podświadomie boję się, że ktoś, kto mnie zna, zdoła pokleić to co już napisałam i mnie rozpozna ..... Odpowiem potem, dobrze. Bo muszę się zastanowić. A teraz hyc na obiad.
                                              • zapalka.na.zakrecie Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:53
                                                a-barbara napisał(a):

                                                > bo wyszłabym na osobę z poczuciem wyższo
                                                > ści, albo wynoszącą się, podobnie jak z tą INNĄ rodziną."

                                                A kto tak pomyśli? Nie masz wpływu na to, co pomyślą, zrobią. A nawet jeśli, to czym Ci to grozi?
                                                jesteś niewolnicą cudzego myślenia na swój temat. Długo jeszcze będziesz coś udowodniać? Niech myślą. Na zdrowie.
                                                Jak możesz się tak nie szanować? Skoro pozwalasz się tak traktować. Stzrel arystokratycznego focha. a co.
                                                • gat45 Re: Wigilia :( 11.12.16, 14:01
                                                  zapalka.na.zakrecie napisała:

                                                  [..]
                                                  > Stzrel arys> tokratycznego focha. a co.

                                                  :)
                                                  Albo skromniutko powiedz, że odczuwasz gwałtowną potrzebę bycia za coś wdzięczną.
                                            • berber_rock Re: Wigilia :( 11.12.16, 16:32
                                              Z historii wsrod bliskich znajomych:
                                              dwie siostry A i B. Siostra A: udalo jej sie skonczyc liceum, potem zajsc w ciaze, a ze bylo to we wczesnych 70. to ww zwiawku z tym wyjsc za maz. Nastal kapitalizm, maz zajal dosyc wysokie stanowisko w dosyc duzej spolce gieldowej. Panstwo zyli wiecej niz dostatnio. Ogromny dom z ogrodem, jakies 6 innych nieruchomosci. Pani miala pachniec, zajmowac sie domem, zbierac antyki. Nigdy nie poszla do pracy, bo jak twierdzila "jest zbyt slabej konstrukcji psychicznej".
                                              I nagle wszystko sie rypslo: maz pania zostawil, poddzial lajatku etc. Pani dalej zyje na wysokim C, bo przeciez nie przywykla do mieszkania w bloku. Nadal nie pracuje. Na swoje utrzylanie miesiecznie wydaje 10-15 tys. zl. Kiedy oszczednosci zaczynaja sie kurczyc, zamiast spieniezyc majatek, znajduje sponsora w postaci siostry B.
                                              Siostra B to osoba wyksztalcona i samodzielna ale z o wiele za miekkim sercem, wiec wykorzystywana i zajezdzana przez rodzine na potege.

                                              Po jakich 5 latach takiego sponsoringu, siostra B siada z olowkiem w reku i podlicza, ile ja kosztuje ten sponsoring i mowi STOP.

                                              I wiesz co? Soitra A zyje i ma sie dobrze do tej pory. Nadal mieszka w wielkim domu z ogrodem SAMA. Nie pracuje. Nie wiadomo z czego zyje. Moze znalazal innych sponsoroww (ma dwojke doroslych dzieci), moze zaczela spieniezac czesc majatku.

                                              I to pokazuje, ze zostawienie takich osob na lodzie niczym nie grozi. One sobie radza - jak musza. Zostaw te panie. One naprawde to przezyja i nawet beda w dobrej kondycji.
                                              • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 17:03
                                                Inna historia, rodzinna.
                                                Siostry C i D. Mlodsza, D, zawsze dobrze sie uczyla, studia skonczyla w terminie, prace podjela z miejsca i do dzis pracuje. Wysoko notowana w zawodzie, dobrze zarabia. Wydaje, lokuje.
                                                Starsza, C, tez dobrze sie uczyla i uznala, ze to dosc. Zdolna jest, sukces zyciowy sam przyjdzie. No, jakos nie chcial, kobita zaliczyla okresy bezrobocia, rowniez bezdomnosci, bo mieszkanko, niewielkie, ale zawsze, przeputala, a na wynajem nie zawsze starczylo. Dlugi, znikajacy znajomi, jak to bywa.
                                                Siostra D zyla w ciaglym leku, ze na starosc bedzie miala na karku i utrzymaniu swoja starsza. Praca na czarno lub na zlecenia to dorywczy zarobek, ale emerytury z tego, wiadomo, nie bedzie. Nawet gdyby przyszlo gdzies siostrunie ulokowac (placowka dobroczynna, schronisko), to na swoj koszt.
                                                I co powiecie, siostra C zmadrzala sama z siebie. Moze byly dodatkowe czynniki, bo rozlecial jej sie chory uczuciowy uklad, w kazdym razie wyjechala. Niemal na zmywak, w kazdym razie na robote malo prestizowa. Odkula sie troche finansowo i przypomniala sobie uroki samodzielnego i niezaleznego zycia. Bez przytykow, bo juz ich nie musi wysluchiwac, z radoscia rodziny, kiedy sie kontaktuje, ze jej idzie, z odzyskanymi znajomymi "no, jednak nie utonelas, a wszyscysmy sie spodziewali".
                                                Jak w bajce, zyja dlugo i szczesliwie. I oddzielnie :)
                                      • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 12:28
                                        a-barbara napisał(a):

                                        > Serio. Dobiję Cię. Mam też skończoną szkołę psychoterapii przy SWPS oraz mam pr
                                        > aktykę szpitalną.

                                        Praktyka szpitalna, nauczycielka (jakiego przedmiotu ?), pracownica korporacji (megaprofesjonalna)...
                                        ... a z kazdym postem coraz bardziej widze bialego kolonizatora, ktory dzikusom zawlokl cywilizacje (w wersji podstawowej, czyli wodka, proch i Biblia) i bardzo sie dziwi i gorszy, ze oni nie umieja z tego skorzystac tak, jak on to sobie wyobrazal.
                                        Wybacz, jezeli moje wyobrazenia sa krzywdzace, niemniej podtrzymuje, co wczesniej napisalam - to ty swoja laskawoscia krzywdzisz innych imo.
                                        • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:17
                                          W szkole nie jestem nauczycielem - to uproszczenie na użytek tekstu, który dotyczył innej sprawy. I tak, megaprofesjonalizm w sytuacjach emocjonalnie nie wiążących to czasem maska jakiejś burzy emocjonalnej w środku, która od jakiegoś czasu się we mnie rozwija (przesilenie babskie, śmierć mamy, nie wiem....) Dokładanie sobie spraw na zewnątrz też jest symptomatyczne, bo jest znakomitym usprawiedliwieniem "nie zbliżania" się do własnych nierozwiązanych spraw.
                                          A co innych spraw. Wcale się nie obrażam, wręcz odwrotnie. Dobrze to ujęłaś, tak właśnie się zachowywałam przez te lata. Pomagałam, robiłam wszystko, tańczyłam, jak mi zagrają, nie potrafiłam jasno powiedzieć, co o tym myślę i tego zmienić. W środku za to wszystko wkurzona "oganiałam się" sumiennym przygotowaniem świąt (na zasadzie - proszę - zrobiłam, nawet dwa razy więcej niż trzeba), żeby ukryć moją emocjonalną niechęć do całego tego systemu. Chyba przez większość ostatnich lat miałam poczucie wyższości, któremu tak zaprzeczam. Może, gdybym w jakimś czasie, zamiast "ogarniać się" dla świętego spokoju powiedziała, trudno, zrobicie co możecie, ja zrobię to - to i to.... - dałabym im szansę powrócić do odpowiedzialności za ich święta, a wesprzeć je tylko w zakresie, w którym wyartykułują prośbę pomocy (i oddać im poczucie kontroli), a nie wwozić wszystko, jak to ujęlaś - najeźdźca z łupami - i sadzać ich przy stole we własnym domu, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku (ale i złości za zbyt duże obciążenie). Widzisz. Na co dzień umiem to wyłapać. Sama idea mediacji polega przecież oddaniu ludziom sprawstwa, poczucia kontroli nad sprawą, którą próbują rozwiązać. A we własnej sprawie, być może, żeby nie wchodzić w na pewno przez jakiś czas nieprzyjemną konfrontację, godziłam się na coś, na co nie powinnam. Gdybym tak nie zrobiła, być może szwagierka ogarnęłaby się w roli (albo stworzyła własny rytuał świąt i mnie zaprosiła do pomocy wg własnych potrzeb). Być może przez to jej nie wsparłam po rozwodzie, bo gdy wróciła do domu pierwotnego, ja panoszyłam się ze swoimi wigiliami i dawałam jej do zrozumienia, że sobie nie radzi... Może mogłam przecierpieć histerie typu (porzucona matka, nikt nie pamięta, do sąsiadów dzieci zjechały, u rodziców Basieńki to pewnie już .... blablabla bo Pani X i Pan X takie torby noszą, my nic nie mamy)
                                          Tylko tu, na forum to takie proste. Bo pamiętaj, że tamta strona milczy, nie szantażuje, nie odwala dzikich akcji, nie wydzwania milion razy do twojego męża. Co nie zmienia faktu, że masz rację. I że mimo wszystko moje intencje też były proste - zrobić święta, takich jakie chciała Teściowa (reszta ubabrań emocjonalnych pojawiła się potem, w miarę nakręcania procederu, żeby nie było).


                                          • zapalka.na.zakrecie Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:45
                                            Pseudomentalizacja. Ty wszystko wiesz, reflektujesz Tylko nic nie robisz.

                                            Koronę pod pachę i do teściowej/szwagierki staropolskim "s.......j"
                                          • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:54
                                            a-barbara napisał(a):


                                            > Tylko tu, na forum to takie proste. Bo pamiętaj, że tamta strona milczy, nie sz
                                            > antażuje, nie odwala dzikich akcji, nie wydzwania milion razy do twojego męża.

                                            Pisalas o telefonicznych awanturach z zadaniem pieniedzy. Czy moze zle zrozumialam ?

                                            Naprawde nie wylapuje zlosliwie i tendencyjnie niescislosci, ale wydaje mi sie, ze nie ogarniasz nie tylko emocji, ale i faktow. Przypominasz sobie z terazniejszosci i zaszlosci to, co ciebie sama we wlasnych oczach usprawiedliwia/racjonalizuje w danej chwili, w danej sprawie.

                                            Oczywiscie na forum wszystko jest duzo prostsze i latwiej jest doradzac czy krytykowac niz realnie uporzadkowac, wiem o tym. Ale i ty powinnas wiedziec, od czego zaczac - od okreslenia, czego wlasciwie chcesz i czego nie chcesz. Dopiero potem mozna sie zaczac zastanawiac, jak do tego doprowadzic. Na razie miotasz sie bezladnie i bezradnie.

                                            Co do tego, od czego zaczelo sie, czyli Wigilii - uwazam za niezbedny komunikat w rodzaju "mamo, wpadniemy o...przelamac sie oplatkiem, ale wieczor, caly, spedzimy z ojcem".
                                            Sama sobie powiedz, czy masz szykowac kolacje, na ktorej nie bedziesz. Czy do tesciowej pojdziecie na obiad w pierwszy/drugi dzien i kto ten obiad ma przygotowac. Mozna poprzestac na kawie. Wiesz, nawet najdalsza droga zaczyna sie od pierwszego kroku, naprawde trzeba pisac takie banaly ?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wigilia :( 11.12.16, 00:55
      Od dawna próbuję wylansować na tym forum, pogląd, że święta mają być przyjemnością. Jak sama nazwa wskazuje. Nie powinny być żmudnym obowiązkiem przesyconym jakimś archaicznym nakazem.
      Dla mnie, to co święta wyróżnia i co jest niewątpliwie przekazem kulturowym, to ich rodzinny charakter i refleksyjność. Przy czym rodzinność szeroko pojęta, włączająca w nią bliskich znajomych czy przyjaciół.
      A rodzinność to kontakt i wszystko co jemu sprzyja. Nie wyobrażam sobie, aby kontakt mógł się odbywać w pośpiechu, zmęczeniu lub w wzajemnych animozjach, urazach i pamiętaniu "wpadek". Kontakt to słuchanie, rozmawianie, pokazywanie, śmianie się, tolerowanie. I świadomość tego, co jest właśnie refleksją.
      Ważne jest też spełnianie się. Jeśli ktoś lubi gotować i nakrywać odświętnie do stołu niech to robi. Jeśli ktoś lubi ubierać choinkę, niech ma najpiękniejszą. Jeśli ktoś lubi leniuchować w święta, niech leży i nic nie robi. Kto lubi robić prezenty, nich kupuje, robi i je i pakuje. Ma być odświętna frajda. Bez zamykania się w schematach. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 01:04
        Dziękuję. W sedno.
        • ada16 Re: Wigilia :( 11.12.16, 08:07
          Rozumiem ,ze tesciowa nie radz sobie z gospodarstwem domowym ,ale co u licha ze szwagierka?
          zdrowa czterdziestolatka powinna bez problemu - nie pracując!- ogarnac matkre i dom. I matki emerytura- ok. 3tys też powinna im wystarczyć na codzienne zycie. Płavcicie opiekunkom, płavcicie opłaty , co one robią z matki pieniedzmi?
          • anula36 Re: Wigilia :( 11.12.16, 11:36
            glownie przepalaja, skoro jak pisze autorka obie panie pala jak smoki.
      • aqua48 Re: Wigilia :( 11.12.16, 09:38
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Od dawna próbuję wylansować na tym forum, pogląd, że święta mają być przyjemnoś
        > cią. Jak sama nazwa wskazuje. Nie powinny być żmudnym obowiązkiem przesyconym j
        > akimś archaicznym nakazem.
        > A rodzinność to kontakt i wszystko co jemu sprzyja. Nie wyobrażam sobie, aby ko
        > ntakt mógł się odbywać w pośpiechu, zmęczeniu lub w wzajemnych animozjach, uraz
        > ach i pamiętaniu "wpadek".

        No cóż, to zupełnie wbrew starej polskiej tradycji, wg której święta to nieustanny stres, pośpiech, zbite bombki, zakalec z serniku, gruntowne sprzątanie bez pomocy sprzątaczki, rycie nosem ze zmęczenia przy przygotowywaniu potraw których nikt nie lubi, rozpamiętywanie krzywd i rozciąganie czasu świątecznego aby odwiedzić lub godnie przyjąć wszystkich którzy i tak się w końcu obrażą...do następnych świąt.
        • differentview Re: Wigilia :( 11.12.16, 12:20
          aqua48 napisała:
          > No cóż, to zupełnie wbrew starej polskiej tradycji, wg której święta to nieusta
          > nny stres, pośpiech, zbite bombki, zakalec z serniku, gruntowne sprzątanie bez
          > pomocy sprzątaczki, rycie nosem ze zmęczenia przy przygotowywaniu potraw któryc
          > h nikt nie lubi

          Chyba jednak juz dawno ta tradycja nie obowiazuje. Za czasow mojego dziecinstwa tak jeszcze rzeczywiscie bylo- jakies chore generalne porzadki- z odsuwaniem szaf, kuchenek, pastowaniem i polerowaiem podlog zeby sie blyszczaly jak psu... Jako dziecko nienawidzialam tych przygotowan. Oczywiscie to kobiety narzucaly ten masochistyczny rytual- wku...one i zmeczone ale w poczuciu ze spelnily swoja " powinnosc". Jednak jak obserwuje wlasna rodzine i znajomych- od wielu lat juz tego nie ma. Czesto korzysta sie ze swiatecznego cateringu, z pan do pomocy w sprzatniu i ogolnie jest duzo wiecej luzu.
          • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 12:37
            differentview napisała:


            > Chyba jednak juz dawno ta tradycja nie obowiazuje. Za czasow mojego dziecinstwa
            > tak jeszcze rzeczywiscie bylo- jakies chore generalne porzadki- z odsuwaniem s
            > zaf, kuchenek, pastowaniem i polerowaiem podlog zeby sie blyszczaly jak psu...
            > Jako dziecko nienawidzialam tych przygotowan. Oczywiscie to kobiety narzucaly t
            > en masochistyczny rytual- wku...one i zmeczone ale w poczuciu ze spelnily swoja
            > " powinnosc". Jednak jak obserwuje wlasna rodzine i znajomych- od wielu lat ju
            > z tego nie ma. Czesto korzysta sie ze swiatecznego cateringu, z pan do pomocy w
            > sprzatniu i ogolnie jest duzo wiecej luzu.

            "jeszcze tylko pastowanie, trzepanie dywanow, odkurzanie, mycie okien, wycieranie bombek i juz" :)
            Moja babcia lat temu ...dziesiat wyznawala zasade, ze w domu zawsze powinien byc porzadek i byl. Ekstra sprzatania z zadnej okazji nie praktykowala. Mama z kolei byla zdania, ze ma byc wesolo i przyjemnie, balagan rzecz drugorzedna.
            Teraz rzeczywiscie sprzatanie i gotowanie nie jest tak czasochlonne i stresujace - za to obserwuje coraz czesciej narastajacy stres przy kupowaniu prezentow. Mimo zaopatrzenia i niezaleznie od warunkow finansowych. Nie rozumiem, nie odczuwam, ale widze. Chyba nie nadazam za rzeczywistoscia :(
            • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 12:41

              No i nieśmiertelne rozplątywanie lampek choinkowych przez ojców :) i ich "kto to tak splątał, cholera!" i konieczność potrzymania tych rozplątanych....
            • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 12:51
              A ja rozumiem i odczuwam. Prezent musi byc oryginalny a zarazem trafiać w gust obdarowanego i ma byc zgodna z jego zainteresowaniami. Nie moze byc banalny albo po prostu cos przydatnego.

              Osoba dla ktorej chce kupić prezent interesuje sie podróżami ( czyta o nich w necie ), słucha muzyki - rownież z netu, gra dla rozrywki w gry komputerowe i czyta ebooki. Jeszcze 10 lat temu kupiłabym książkę, płytę albo album a teraz co ?
              • pade Re: Wigilia :( 11.12.16, 12:53
                "Prezent musi byc oryginalny a zarazem trafiać w gust obdarowanego i ma byc zgodna z jego zainteresowaniami. Nie moze byc banalny albo po prostu cos przydatnego."
                Ja od trzydziestu lat mam przekonanie, że taki właśnie powinien być prezent:)
                • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:25
                  Co byś kupiła w takim razie osobie ktora opisałam ?
                  • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:36
                    Jaki przedział cenowy?
                    • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 14:25
                      300 zł

                      Zegarek to by było wlasnie TO ale na porządny zegarek za jakieś 300 - 400 euro nie mam.
                      Myślałam o jedwabnej piżamie albo moherowym swetrze i za tym sie jeszcze rozejrzę.
                      • fusun1804 Re: Wigilia :( 11.12.16, 14:45
                        O jezu , miał byc oczywiście kaszmirowy sweter nie moherowy :)) czytałam znowu o moherowych beretach :))

                        • zuzi.1 Re: Wigilia :( 11.12.16, 16:19
                          No właśnie mnie zastanowilo, czy na pewno moherowy miałaś na myśli :-)
                  • tt-tka Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:40
                    osobie milosnikowi podrozy ? :)
                    Hm, w zaleznosci od moich zasobow i naszych stosunkow - moze wycieczke, gdzies, gdzie osoba nie byla ? Bony do empiku celem zakupienia takich albumow/e-bookow/plyt, jakich osoba pragnie ? Plyty z egzotyczna muzyka z tych dalekich stron ? Kilka kuponow totolotka, moze wygra i sam/a pojedzie tam, gdzie zechce ?
                    Wiesz, na zasadzie - Liz Taylor mozna kupic paste do czyszczenia brylantow, brylanty ona juz ma :)
                    A moze osoba ma inne slabostki tez ? Jesli np lasuch, to imho udanym prezentem beda egzotyczne smakolyki.
                  • a-barbara Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:46
                    Może ma jakieś konkretne, ulubione kierunki (Japonia Chiny....) - bo wtedy możesz kupić jakiś fajny, niebanalny drobiazg z galerii chińskiej, albo japońskiej? Ja kiedyś swojemu przyjacielowi-podróżnikowi kupiłam indiański woreczek z laleczkami z zapałek czy patyczków (ubranych w ichnie kolorowe szmatki) - podobno indiańskie dzieci, idąc do łóżka każdej laleczce powierzały jeden problem, po to, by móc spokojnie spać :)
                    Jest sporo fantastycznych reportaży o różnych krajach ("W drodze na Hokkaido" "Życie jak w Toichi", serie Joanny Bator, Hugo Badera) - na pewno by się ten ktoś ucieszył. Możesz mu kupić super-bilet (autobus, pociąg) w 2 strony (na weekend) w jakiś dziwny i nieznany region Polski (np. mało znane a magiczne Podlasie), włożyć go do kartonika razem z mapą i zaznaczonymi fajnymi miejscami (niekoniecznie zabytkami ale np. wsiami, gdzie są piękne okiennice, mieszkają słynne szeptuchy, możesz zjeść najlepszą zupę zacierkową, cerkwie, w których straszy - napisać w zeszycie w kratkę taki magiczny "podpowiadacz").
                  • pade Re: Wigilia :( 11.12.16, 13:48
                    Książkę napisaną przez podróżnika.
                    Abonament do księgarni z e-bookami.
                    Płytę z muzyką ulubionego wykonawcy, albo coś do odtwarzania.
                    Wypasione słuchawki.
                    Gadżety do gry, lub nową grę.
                  • asfo Re: Wigilia :( 11.12.16, 14:35
                    Gry nadal da się kupić w wydaniach pudełkowych, przynajmniej niektóre. Poza tym Steam oferuje usługę kupienia gry w prezencie znajomemu użytkownikowi tegoż serwisu. Jakieś akcesorium, np. mysz, klawiaturę lub pad z serii dla graczy, jeśli masz większy budżet. Ładnie wydaną grę planszową lub karcianą dla dorosłych (gracze komputerowi zwykle lubią też gry analogowe) - w Empikach ostatnio pełno tego leży - świetna rzecz jeśli komuś się znudziło picie wódki i chce urozmaicić spotkanie towarzyskie.
    • gat45 Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 11.12.16, 19:09
      Pojawiło się we wpisie założycielskim i wyparowało.
      Opieka społeczna spokojnie patrzy, jak sobie rośnie w przesiąkniętej dymem atmosferze z dwiema damami, które nawet naczyń po sobie nie umieją zmyć ?
      • anula36 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 11.12.16, 20:09
        raczej tam nie mieszka skoro trzeba je dowiezc na wigilie co tez sie w ktoryms watku pojawilo, epwnie z ojcem, 3000 na 3 osoby to jednak niezbyt duzo.
      • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 11.12.16, 21:07
        gat45 napisała:

        > Pojawiło się we wpisie założycielskim i wyparowało.
        > Opieka społeczna spokojnie patrzy, jak sobie rośnie w przesiąkniętej dymem atmo
        > sferze z dwiema damami, które nawet naczyń po sobie nie umieją zmyć ?

        Odnioslam wrazenie - nie bylo to jednoznacznie powiedziane - ze dziecko szwagierki chowa sie gdzie indziej i ze jest juz wyrosniete.
        • a-barbara Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 12:22
          Sprawy rodzinne szwagierki chciałabym zostawić w spokoju. Przepraszam, wątek dotyczył moich problemów z wigilią i rodziną męża, a nie problemów rodzinnych innej osoby. I tak mam sporego stracha, że po tej ilości dość charakterystycznych jednak informacji osobom, które mnie znają (i może też śledzą te fora, nie wyłączając rodziny) łatwo będzie mnie rozpoznać. Naprawdę, ostatnie, czego mi trzeba, to prowadzenie "rozmów" z tamtą rodziną w oparciu o to, co z siebie "anonimowo" tego wyrzucić. I pewnie to rozumiecie, bo przecież nikt nie zakłada wątków "teściowa zniszczyła mi małżeństwo" albo "jak pomóc....." jeśli umiałby ogarnąć sytuację,o której pisze. To, co napisałam, nawet niezbyt pochlebnego nie mija się z prawdą i mogłoby wypłynąć w kłótni/rozmowie. Ale nie mam prawa do upubliczniania faktów z życia innej osoby, które mnie samej nie dotyczą. Także przepraszam.... powiem tylko, że dziecko mieszka z tatą, mama ma pełneprawa. Koniec kropka.
          • a-barbara Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 12:25
            Przepraszam przeskoczył mi kursor miało być "co siebie anonimowo" próbuję wyrzucić
          • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 12:54
            Rozumiem, ze nie chcesz o innych, i respektuje.
            W tym ukladzie bez odpowiedzi pozostanie pytanie, czy alimenty placi szwagierka z pieniedzy mamy, czy brata.
          • gat45 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 13:22
            O dziecku napisałam przy podliczaniu liczby gąb do wykarmienia z Waszego portfela. Oraz w perspektywie ewentualnego dziedziczenia Waszych usług - czy obarczyłoby to Wasze dzieci ?

            • a-barbara Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 13:31
              Nie. Młode żyje dostatnio, jest fantastyczne, ma zaradnego ojca i dziadków.
              • fusun1804 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 14:09
                Czyli to dostatnie zycie wiedzie dzięki ojcu i dziadkom a swojej matce ( Twojej szwagierce ) nie zawdzięcza nic , dobrze zrozumiałam ?
                Jesli tak to to jest największy hard- core jaki tu przeczytałam na tym forum.
              • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 14:12
                "mlode zyje dostatnio (...) ma zaradnego ojca i dziadkow"

                Czy nalezy rozumiec, ze to dostatnie zycie jest na koszt ojca i jego rodzicow wylacznie ?
                Szczerze - wystapilabymm do matki o alimenty albo do sadu o pozbawienie jej praw. Nie z zemsty, a li tylko po to, by w przyszlosci dziecko uchronic przed alimentowaniem takiej mamusi.
                • fusun1804 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 14:23
                  Nie mozesz placic alimentów z niczego. Ona nie ma dochodu wiec nie płaci alimentów. Ja na miejscu tatusia dziecka tez bym wystąpiła o pozbawienie mamusi praw do dziecka. Po pierwsze zeby uchronić dziecię od alimentacji w przyszłości a po drugie mamusia ma demoralizujący wpływ na dziecko.
                  • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 14:34
                    fusun1804 napisała:

                    > Nie mozesz placic alimentów z niczego. Ona nie ma dochodu wiec nie płaci alimen
                    > tów.

                    W sytuacji, gdy rodzic nie jest w stanie placic, obowiazek alimentacyjny przechodzi na dziadkow. W tym wypadku na mame z emerytura ponad trzy tysiace.
                    • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 15:09
                      Napisalam o trzech tysiacach emerytury, ale przeciez rzeczywiste dochody tesciowej sa wyzsze. Comiesieczna darowizna syna/synowej w kwocie nieznanej, ale jest to czynsz, media i placa opiekunki co najmniej. Plus darowizny okazjonalne, gdy telefonicznie tesciowa ze szwagierka domagaja sie pieniedzy i zapewne dostaja, przynajmniej co ktorys apel.

                      Ciekawe swoja droga, kto i jak te przeplywy gotowki wykazuje i co na to powiedzialaby skarbowka...
                      • a-barbara Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 15:33
                        Nic, przecież możesz opłacać matce mieszkanie i rachunki, to ona opłaca i jej nazwisko widnieje na fakturach. Teściowa ma dochód i może opłacić rachunki więc nikogo to nie dziwi - a to, że swoje pieniądze przeznacza na palenie... W sumie skarbówki nie podliczają intensywności nałogów - więc można założyć, że dochody własne starczają Paniom na wszystko.
                        Tu akurat uważam, że nie masz racji. Czy jak pomagasz rodzicom to płacisz podatek? Od "koperty" dla dziecka na Mikołajki też? Ja mojej mamie finansowałam drogi zastrzyk - po prostu jechałyśmy do przychodni i płaciłam niezbędną kwotę.
                        • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 15:38
                          Pzrekazywalam mamie pieniadze i nie placilam podatku. Co nie zmienia faktu, ze jest to przestepstwo skarbowe - od darowizny powyzej okreslonej kwoty placic powinno sie.
                          PS Uchylanie sie od placenia alimentow czy w ogole lozenia na wlasne dziecko tez jest przestepstwem, i juz nie skarbowym.
                          Szwagierka ma tego swiadomosc ? A wy ?
                          • a-barbara Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 16:00
                            Prosiłam o nieporuszanie kwestii mojej szwagierki. Jak ona będzie miała problem dot. jej rodziny, pewnie sama założy gdzieś jakiś wątek. Jest to osoba dorosła. O ile mi wiadomo, nie było tam żadnych spraw o alimenty czy podział opieki, planu rodzicielskiego, problemu z paszportem, wyjazdami itp. Oni się jakoś dogadują (nie pytaj jak, bo nie wiem) i niezbyt mnie to obchodzi. Jak to się potoczy - również. Przecież to nie jest moja sprawa. Moją sprawą byłyby moje alimenty na moje dzieci lub męża alimenty na męża dzieci ( :) moje lub tajemnicze) Ja jestem ciocią i tej roli będę się trzymać.
                            • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 16:52
                              a-barbara napisał(a):

                              > Prosiłam o nieporuszanie kwestii mojej szwagierki. Jak ona będzie miała problem
                              > dot. jej rodziny, pewnie sama założy gdzieś jakiś wątek. Jest to osoba dorosła

                              Osoba dorosla powinna byc samowystarczalna finansowo i zyciowo przynajmniej w pewnym stopniu imo. Pelnoletnosc, nawet mocno zaawansowana, to jeszcze nie doroslosc.
                              Przy czym mowa w watku nie o problemach szwagierki, tylko twoich - tych juz istniejacych i tych, ktore moga wyskoczyc lada chwila i lepiej byloby byc na nie przygotowana. W sprawie - albo szwagierka placi na dziecko z cudzych (np twoich) pieniedzy, czy to rzeczywiscie nie twoja sprawa ? Albo nie placi wcale, a wtedy oboje z mezem wspolfinansujecie osobe watpliwa moralnie, najdelikatniej mowiac, czy to rzeczywiscie nie robi ci roznicy ?
                              • a-barbara Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 17:23
                                No co ty, przecież to wszystko działa inaczej. Model jest niby taki, że mąż wspomaga matkę, którą ma się tylko jedną. Szwagierka nic od niego nie chce :)))) Nic o tym jednak nie wiem i nie, nie chcę, żeby to było moją sprawą, bo jak ją uznam za swoją, to mi/nam zwalą na głowę.
                                Ale wiem, że pewnie część tych pieniedzy od mamy wydaje na nią. Kiedyś opłacała przedszkole i zajęcia dodatkowe (jakieś tańce czy plastyki). To nie są przecież moje sprawy; ona codziennie jest w swoim starym domu - u ex. teściów, dogadują się, dzielą się opieką, nie ma tu kwestii zapalnych - to co ja mam w tej kwestii do roboty?
                                • fusun1804 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 18:01
                                  Czy były mąż szwagierki mieszka ze swoimi rodzicami ? Ona sie opieka nad swoim dzieckiem dzieli z teściami ?

                                  Mam wrażenie ze szczęki to dopiero zaczniecie zbierać :))
                                • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 18:53
                                  a-barbara napisał(a):

                                  > No co ty, przecież to wszystko działa inaczej. Model jest niby taki, że mąż wsp
                                  > omaga matkę, którą ma się tylko jedną. Szwagierka nic od niego nie chce :)))) N
                                  > ic o tym jednak nie wiem i nie, nie chcę, żeby to było moją sprawą, bo jak ją u
                                  > znam za swoją, to mi/nam zwalą na głowę.
                                  > Ale wiem, że pewnie część tych pieniedzy od mamy wydaje na nią. Kiedyś opłacała
                                  > przedszkole i zajęcia dodatkowe (jakieś tańce czy plastyki).

                                  Pogubilam sie, kto na kogo wydaje. "Czesc pieniedzy od mamy wydaje na nia" tzn szwagierka wydaje na swoje dziecko ?
                                  Twoj maz pomaga matce, slicznie.
                                  Przeciez doskonale oboje WIECIE, ze de facto maz (za wasze wspolne pieniadze) utrzymuje swoja siostre, coz z tego, ze za posrednictwem matki. Matka za swoje ponad trzy tys. emerytury jest samowystarczalna finansowo. Teraz okazuje sie, ze jeszcze (posrednictwo drugiego stopnia) wspolfinansujecie dziecko szwagierki.
                                  Bardzo jestes rodzinna.
                        • alsk9 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 12.12.16, 15:45
                          To co robicie to nie jest pomaganie. To jest wspieranie nałogowej patologii.
                          • a-barbara Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 17:44
                            A jakbyś z tego wybrnęła?
                            • salsa.lover Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 18:04
                              a-barbara napisał(a):

                              > A jakbyś z tego wybrnęła?


                              Zacząć od tego:
                              1. W tym roku nie organizować im wigilii i spędzić ją spokojnie z Twoim ojcem. Masz ku temu doskonałą wymówkę.
                              2. Przestać się przejmować co one zrobią ze swoimi świętami.
                              3. Zapisać na terapię siebie i męża.

                              Zależnie od tego czy mąż wogóle stanie po Twojej stronie i pójdzie z Tobą na terapię następne byłoby porozmawiać z siostrą na temat Waszego finansowania jej i teściowej i zaprzestać tego procederu.
                              Ale do tego potrzebujesz wspólny front z mężem (czyli patrz wyżej- terapia) Póki co to podejrzewam, że mąż może nie chcieć się przyznać ile TAK NAPRAWDĘ on tam kasy pakuje.
                              • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 18:25
                                salsa.lover napisała:



                                > Zacząć od tego:
                                > 1. W tym roku nie organizować im wigilii i spędzić ją spokojnie z Twoim ojcem.
                                > Masz ku temu doskonałą wymówkę.
                                > 2. Przestać się przejmować co one zrobią ze swoimi świętami.
                                > 3. Zapisać na terapię siebie i męża.
                                >
                                > Zależnie od tego czy mąż wogóle stanie po Twojej stronie i pójdzie z Tobą na te
                                > rapię następne byłoby porozmawiać z siostrą na temat Waszego finansowania jej i
                                > teściowej i zaprzestać tego procederu.

                                Popieram, z poprawka - porozmawiac z tesciowa w obecnosci szwagierki. Oficjalnie wspomagacie tesciowa. Konkretnie, z rachunkami w reku "tyle a tyle czynsz, media, opieka, na to wszystko mamy emerytura jest dosc wysoka, na jakie wydatki mamie nie wystarcza ?" I obiecac, nawet zobowiazac sie, ze w razie potrzeby (potrzeby !), np leki czy cos, zaplacicie. Regulujac rachunek w aptece, nie dajac nic do reki.
                                Albowiem osobie, ktora nie radzi sobie z kasa, pieniedzy do reki sie nie daje. Powiedz to. Duzymi literami.


                                > Ale do tego potrzebujesz wspólny front z mężem (czyli patrz wyżej- terapia) Pók
                                > i co to podejrzewam, że mąż może nie chcieć się przyznać ile TAK NAPRAWDĘ on ta
                                > m kasy pakuje.

                                Ciag dalszy zalezy rzeczywiscie w duzym stopniu od tego, co zrobi maz. Albo wspolny front, albo wojna domowa, albo zdystansowanie sie idace nawet do notarialnie stwierdzonej rozdzielnosci majatkowej. Oczywiscie z ustaleniem, jaki ma byc wklad finansowy meza w WASZ dom i WASZA rodzine. Caly czas z pozycji "dla mamy wszystko, w kazdym razie duzo, ale NIE BEDE utrzymywac twojej siostry, zwlaszcza kosztem naszych dzieci". No i jesli wojna albo dystans, to konsekwentnie - nie bywasz lub bywasz trzy razy do roku (swieta, wielkanoc, urodziny/imieniny) i wylacznie z kwiatami dla tesciowej. Zebys sie nawet kupnego ptysia nie wazyla przyniesc ! :)
                                • enith Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 18:59
                                  Tt-tka, w punkt! Nie mogę się bardziej zgodzić!

                                  Barbaro, twój mąż za twoimi plecami, bez twojej wiedzy i zgody wyprowadza z WASZEGO budżetu, nie wiadomo od jak dawna, nie wiadomo jakiej wysokości kwoty pieniędzy dla matki z 3000 emerytury i bezrobotnej z wyboru siostry. A ty ten sponsoring porównujesz do szukania alternatywnych metod leczenia dla osoby umierającej na raka! Rany julek, kobieto, obudź się i potrząśnij tym całym gnuśnym, roszczeniowym towarzystwem!
                                  Od dziś pełna przejrzystość budżetu rodzinnego. Będziesz mieć czarno na białym, jakie kwoty twój mąż de facto ukradł waszej rodzinie. Jeśli mąż się na to nie zgadza, to proponowana już wyżej rozdzielność majątkowa z wyszczególnieniem kwot przeznaczanych na wasz dom i waszą rodzinę. Jeśli mąż życzy sobie PO odprowadzeniu tych kwot przeznaczyć resztę wypłaty na matkę i siostrę, to proszę bardzo, jego sprawa. No wprost nie mogę uwierzyć, że ty nie wiesz, co się dzieje w twoim własnym domu pod względem finansów! Twój mąż cię oszukuje, rozumiesz to?
                                  No i terapia terapia terapia. Dla obojga. I to szybko, zanim posypie się wam małżeństwo.
                                  • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 19:16
                                    enith napisała:

                                    > Od dziś pełna przejrzystość budżetu rodzinnego. Będziesz mieć czarno na białym,
                                    > jakie kwoty twój mąż de facto ukradł waszej rodzinie. Jeśli mąż się na to nie
                                    > zgadza, to proponowana już wyżej rozdzielność majątkowa z wyszczególnieniem kwo
                                    > t przeznaczanych na wasz dom i waszą rodzinę. Jeśli mąż życzy sobie PO odprowad
                                    > zeniu tych kwot przeznaczyć resztę wypłaty na matkę i siostrę, to proszę bardzo
                                    > , jego sprawa. No wprost nie mogę uwierzyć, że ty nie wiesz, co się dzieje w tw
                                    > oim własnym domu pod względem finansów! Twój mąż cię oszukuje, rozumiesz to?

                                    Oszukuje i okrada. Od dosc dawna, przypuszczam. To sie nazywa "prowadzic podwojne zycie", wiesz o tym, prawda ?
                                    I podejrzewam, ze maz nie widzi w tym niczego zlego. To Barbara jest zla, bo to ona go do tego zmusza. No przeciez.


                                    > No i terapia terapia terapia. Dla obojga. I to szybko, zanim posypie się wam ma
                                    > łżeństwo.

                                    Zmusic do terapii ? - niedasie. Ale o malzenstwo jestem spokojna, nie posypie sie. Malzenstwo Barbary sklada sie de facto z czterech osob - ona, maz, tesciowa i szwagierka. Czworobok to stabilna figura.
                                    • gat45 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 19:38
                                      tt-tka napisała:

                                      [...]
                                      >
                                      > Malzenstwo Barbary sklada sie de facto z czterech osob - ona, maz, tesciowa
                                      > i szwagierka. Czworobok to stabilna figura.

                                      Dopóki się jeden kąt nie poluzuje... A romb jest zdecydowanie mniej stabilny niż kwadrat. No i wymusza zmiany pozostałych kątów wobec pozostałych, inaczej się rozpadnie.
                                      • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 19:57
                                        gat45 napisała:

                                        Czworobok to stabilna figura.
                                        >
                                        > Dopóki się jeden kąt nie poluzuje... A romb jest zdecydowanie mniej stabilny ni
                                        > ż kwadrat. No i wymusza zmiany pozostałych kątów wobec pozostałych, inaczej się
                                        > rozpadnie.

                                        Sie rozpadnie na dwa trojkaty ? Znaczy maz z matka i siostra i Barbara z dziecmi ? Niemniej pozostana czworobokiem, chocby i poluzowanym. Tak sadze, choc wolalabym nie miec racji.
                              • a-barbara Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 18:48
                                1. OK
                                2. OK
                                3. Rozmów z siostrą i matką było milion. Rok temu, porzucając swoją, jak to ładnie ujęto "koronę" wszedł we mnie psycholog i mediator i w prostych żołnierskich, acz wciąż parlamentarnych słowach powiedziałam co o tym myślę oraz dlaczego relacje pomiędzy nimi a mężem są tak kiepskie. Grochem o ścianę. Szwagierka doskonale zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego, nie jest nieświadoma.
                                4. Mąż nie trzyma ze mną wspólnego frontu, uznał, że trzeba jedynie przejść do podziemia.
                                5. Nierealne. Mąż wyśmiewa tego typu procedery - twierdzi, że to wszystko "pierdoły" nie poparte nauką dla osób z nadmiarem kasy (:)) )
                                Ja absolutnie marzę o tym, żeby iść na terapię, kiedyś "pilnowałam" własnych godzin i oczyszczałam się po własnej robocie. Pomyślę o tym, nawet samodzielnie, bo po śmierci mamy też mi się przyda co nieco.
                                • tt-tka Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 18:59
                                  Coz...czy zamierzasz z mezem walczyc, czy tez zejdziesz do podziemia, czy bedziecie wzajemnie ignorowali sie pod wspolnym dachem ?
                                  Nie wiem, czy to sie na cos przyda, ale moze zatrudnij pomoc domowa na godziny - na zasadzie zdrowej niepracujacej czterdziestolatce maz finansuje osobe do sprzatania i zakupow, to tobie tym bardziej powinien. I inne akcje tego typu. Czasem, kiedy slowa nie trafiaja, docieraja fakty.
                                  A, i przypominaj, ze on tez najwidoczniej cierpi na nadmiar kasy, moze ten nadmiar wydac inaczej niz dotad.
                                  Sugeruje takie przyziemnie i brzydkie pieniezne nekanie, bo skoro psyche dla meza to"pierdoly", to trzymajmy sie rzeczywistosci namacalnej i realnej. Jak portfel.
                                • fusun1804 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 18:59
                                  " 4. Mąż nie trzyma ze mną wspólnego frontu, uznał, że trzeba jedynie przejść do podziemia."

                                  Moim zdaniem TO jest sedno problemu.
                                  Ja w bardzo podobnej sytuacji czułam ze w zadnym małzeństwie nie jestem, ze mąż jest w związku ze swoimi rodzicami i siostrami, i to nie w związku partnerskim , nie, on jak tresowany pies spełniał ich zachcianki zeby sie tylko nie obrazili. Bo co to by było jakby sie obrazili ?
                                • enith Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 20:07
                                  > 4. Mąż nie trzyma ze mną wspólnego frontu, uznał, że trzeba jedynie przejść do
                                  > podziemia.
                                  > 5. Nierealne. Mąż wyśmiewa tego typu procedery - twierdzi, że to wszystko "pier
                                  > doły" nie poparte nauką dla osób z nadmiarem kasy...

                                  No cóż, to wiele mówi o stanie waszego małżeństwa. W obliczu tego co napisałaś, absolutnie mnie już nie dziwi, że przez tyle lat nie miałaś odwagi ruszyć tej śmierdzącej sprawy. Po prostu wiedziałaś, że na męża absolutnie nie masz co liczyć. W tym wypadku rozsądniejsze wydało ci się zachowanie status quo, niż ryzyko rozpadu małżeństwa. Z tym, że teraz nie możesz już dalej udawać, że nic się nie dzieje. Sprawy zaszły za daleko.
                                  Moim zdaniem JEDYNE, co ci pozostało, to zadbanie o to, by cała sytuacja (utrzymywanie matki i siostry przez twojego męża, awantury, szantaże itd.) jak najmniej odbijała się finansowo i emocjonalnie na tobie i dzieciach. Zabezpiecz więc sprawy finansowe rodziny i odetnij się od osobistej obsługi obu pań. Na resztę, którą robi twój mąż, pluń. To jego rodzina, niech on ponosi koszty tych kontaktów, jeśli uważa, że tak zachowuje się dobry syn.
                                • salsa.lover Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 14.12.16, 11:43
                                  a-barbara napisał(a):

                                  > 1. OK
                                  > 2. OK
                                  > 3. Rozmów z siostrą i matką było milion. Rok temu, porzucając swoją, jak to ła
                                  > dnie ujęto "koronę" wszedł we mnie psycholog i mediator i w prostych żołnierski
                                  > ch, acz wciąż parlamentarnych słowach powiedziałam co o tym myślę oraz dlaczego
                                  > relacje pomiędzy nimi a mężem są tak kiepskie.


                                  Nie nie nie, ja nie mówiłam o bawieniu się w ich psychologa i rozmowie dlaczego relacje między nimi są kiepskie.
                                  Ja mówiłam o rozmowie w sprawie finansownia siostry (za pośrednictwem teściowej).
                                  Konkretnej rozmowie, z której wynikłyby konkretne postawnowienia i konsekwencje, bez rozczulania się nad ich skomplikowanymi relacjami. Czyli zakomunikowanie siostrze i teściowej, że od dnia tego i tego płacicie maksymalnie tyle a tyle (albo przestajecie płacić w ogóle).
                                  No ale do takiej rozmowy potrzebujesz oczywiście męża po swojej stronie. Bo na nic taka rozmowa, skoro on potem i tak za Twoimi plecami będzie dalej robił to co dotychczas.



                                  > 5. Nierealne. Mąż wyśmiewa tego typu procedery - twierdzi, że to wszystko "pier
                                  > doły" nie poparte nauką dla osób z nadmiarem kasy (:)) )


                                  OK, bywa. W takim razie masz dwa wyjścia. Albo próbować go namówić argumentując, żeby zrobił to dla Ciebie i dla Waszej rodziny. Albo pójść na terapię samej.
                                  Męża na siłę nie zmienisz, ale nawet jeśli Ty zmienisz swoje podejście to jest szansa, że to wymusi JAKĄŚ zmianę na nim. Chociażby to, że Wasze wspólne tańczenie wokół teściowej i szwagierki przestanie być obowiązującą normą.
                            • fusun1804 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 18:25
                              Odpowiem w swoim imieniu mimo ze pytanie było skierowane do alsk9.

                              Najpierw powiedziałabym ze sobie nie zycze zadnych wspólnych wigilii. Ze mogę iść w 1 dzien świat z pustymi rękami, jako gość. Niech mnie szwagierka i tesciowa przyjmą czym chata bogata.

                              1 stycznia 2017 zapowiedziałam ze koniec z dotacjami dla teściowej i szwagierki. Tesciowa ma grubo ponad 3000 wiec jej smierć głodowa ani odcięcie prądu nie grożą. A szwagierka - dorosła osoba , wybrzydzajaca z praca, Cie nie obchodzi.

                              Macie wspólne konto ? Wiesz na co idą Wasze wspólne pieniądze ? Nie widzisz jakie kwoty znikają z konta ?
                              • chocolate_cake Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 18:35
                                Pewnie nie ma wspólnego konta
                                • a-barbara Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 22:29
                                  No i jak odpowiem, to posypią się gromy.. Ale co tam. Wszystkie konta, samochody, nieruchomości są wspólne. Mój własny dom, dziedziczony i wciąż stanowiący odrębny majątek mój mąż "wyremontował" za dużą kwotę zupełnie nie troszcząc się o to, że w razie czego nic by z tego nie miał, więc nie wiem, po co nam rozdzielność majątkowa. Zarabia kilka razy tyle, co ja; do wszystkich kont mamy podwójne karty. Nie zawsze się we wszystkim orientuję, bo mamy od groma stałych zleceń, które schodzą same, więc to nie kwestia oddzielnych kont sprawia, że nie do końca wiem o wszystkim.
                                  Mąż - oprócz tej jednego, trudnego "obciążenia" (którego nie mogłam być świadoma w chwili rozpoczęcia związku) jest wporzo. Zaszczepił w dzieciach różne pasje, poświęca im dużo czasu, mają własne, weekendowe i wakacyjne rytuały. Jest fantastyczny dla mojego Taty. Jest moim kumplem. choć niektórych aspektów jego życia nie ogarniam :)
                                  • anamatopeja Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 23:00
                                    Mąż powinien pogadać z siostrą, on wcale dobrze siostrze nie robi tym sponsoringiem. Utrwala jej bierność, długotrwałe bezrobocie, toksyczny układ z matką. "Bo go stać to może". Pomysł, żeby siostra robiła za opiekunkę to pomysł by ją tam uwiązać, może dla męża wygodnie jak siostra tam mieszka, bo jest spokojniejszy że jest z matką ktoś z rodziny i nie trzeba zatrudniać opiekunki na nocki, ale dla tak uwiązanej siostry to cofanie się w rozwoju. Może sama z sobą ma takie problemy, że nie ruszy z miejsca, ale po co jeszcze ją w tym tkwieniu utwierdzać wiązaniem matką i kasą? Wyjechała by dziewczyna za granicę, zarobiła, poznała nowego faceta i się ogarnęła. Mieszkając z niepełnosprawną matką gdzie się obie nakręcają jakimś toksycznym uzaleznieniem emocjonalnym, bezrobotna, to co najwyżej do uzależnienia od nikotyny dorzuci jeszcze jakiś dodatkowy nałóg by uprawiać nadal destrukcję.
                                    Chcesz jej prezent dać to daj namiary na dobrego terapeutę a wcześniej przeterapeutyzuj męża, żeby zobaczył co sam robi i jakie tego skutki długofalowe mogą być.
                                    Męża stać by jakąś kasę im rzucić, zarabia wystarczająco dużo by dla niego finansowanie matki i siostry to były mało znaczące grosze, ale zapomina, że te grosze są częścią budżetu waszej nowej rodziny i ztobą to powinien uzgadniać. Jeśli tam nie odciął pępowiny i ciebie nie powstrzymał przed wyrywaniem się do obsługi jego wyjściowej rodziny, to coś tu bardzo nie halo z jego podejściem .
                                    • a-barbara Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 13.12.16, 23:25
                                      anamatopejo: nie do końca tak: matka funkcjonowała sama przez wiele lat jako wdowa - dzieci wpadały naprzemiennie co tydzień; mąż sam zadeklarował opiekunkę, wszystko było ok. i wszyscy byli zadowoleni. Decyzję o wprowadzeniu się siostry podjęła ona sama po swoim rozwodzie. Teściowa nie jest osobą aż tak niepełnosprawną by wymagała całodobowej opieki - ma niedowład rąk, może sama nic nie upierze, nie ugotuje (krojenie), ale spokojnie się ubiera, chodzi, robi kawę, herbatę, może sobie wziąć przygotowane dania, wychodzi na dwór, samodzielnie spaceruje, jest w pełni kontaktowa i świadoma. Gdyby jej nie było, spokojnie wystarczyłaby opiekunka na 6 h. (przetestowane). My byliśmy znacznie spokojniejsi, gdy mama była w pełni samodzielna, bo wtedy aktywizowała się do pewnych spraw (kontakty towarzyskie choćby). I bylibyśmy za takim układem. Kiedyś nawet sugerowaliśmy im zamianę mamy większego mieszkania na dwa mniejsze. Ale siostra weszła ponownie w rolę dziecka, co po prostu zwalnia ją z "dorosłych zachowań". Matka ucieszyła się zaś, że ma w domu "telenowelę na żywo" i przejęły wzajemnie kontrolę nad sobą. Zabrakło im tylko puzzla w postaci mojego męża. I to prawda, że to pozorne wygodnictwo siostry, ma swoją cenę (brak kontaktów, izolacja, relacja z osobami z innego pokolenia). Zagranicę byłoby jej ciężko wyjechać, bo przecież ma dziecko, z którym jest emocjonalnie związana. Tak tylko nakreślam kontekst. Och, żeby to wszystko było takie czarne i białe. Tylko nie myśl, że to wypisuję, żeby dalej usprawiedliwiać układ i nic nie zmieniać. To tylko po to, żeby Ci nakreślić sytuację. Jestem absolutnie zdeterminowana żeby coś z tym zrobić. Przede wszystkim zaś musi zrobić to mój mąż, bo ja sobie pogadam, popiszę, znajdę terapeutę, a oni dalej jak te świstaki, w papierki- sreberka......
                                      • anamatopeja Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 14.12.16, 00:00
                                        Twoja zmiana wymusi zmianę na mężu, jakąś, bo niekoniecznie taką jak by ci się marzyła :) Tylko konsekwentna musisz być i nie dać się wessać od nowa w stary system. Ktoś siostrze pozwolił na wejście w rolę dziecka. Nie tylko matka. Także wy, także brat dając kasę jak niedorosłej-niewydolnej, nic nie wymagając. Jeśli teściowa nie jest na tyle niesprawna żeby potrzebować stałego nadzoru to w ogóle nie wiem po co to dokładanie do nich i obsługa. Były rozmowy z siostrą ale z waszej strony nie było konsekwencji. Gadać dla gadania można latami, jeśli za tym nie idą twarde czyny i stawianie granic to to ciągle tylko "branie udziału w telenoweli".
                                        Jeśli matka z córką nie chcą odpuścić swojego związku, to należy je zostawić same sobie by odczuły tego skutki. Jeśli mąż nie zechce pozwolić dorosnąc siostrze i matce, to... masz co robić :)
                                  • beatrycja.30 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 14.12.16, 08:31
                                    a-barbara napisał(a):

                                    > Zarabia kilka razy tyle, co ja


                                    Tu jest odpowiedź. Facet bardzo dużo zarabia i uważa że ma prawo utrzymywać, oprócz żony (pracującej ale zarabiającej mało) i dzieci, również mamę i siostrę. Jego prawo. Mają i tak wielki majątek, domy, samochody i tak dalej. Starcza dla całej wielkiej rodziny, dzieci nie cierpią a i oszczędności jest jeszcze dużo dla dzieci na studia.
                                    • ola_dom Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 14.12.16, 10:14
                                      beatrycja.30 napisała:

                                      > Tu jest odpowiedź. Facet bardzo dużo zarabia i uważa że ma prawo utrzymywać,
                                      > oprócz żony (pracującej ale zarabiającej mało) i dzieci, również mamę i siostrę.
                                      > Jego prawo.

                                      Owszem - ma prawo utrzymywać, ale nie ma prawa OSZUKIWAĆ żony. A najprawdopodobniej tak się właśnie dzieje, bo najpewniej daje kasę tak, żeby żona nie wiedziała.
                                      Nie chodzi o to, czy go stać, czy nie stać finansowo na taką "pomoc".
                                      Problem jest w tym, że oszukuje rodzinę.
                                      • beatrycja.30 Re: Zaraz, zaraz... A gdzie dziecko szwagierki ? 14.12.16, 10:37
                                        Żona wie że mąż daje dużo kasy co miesiąc ale możliwie że o części nie wie
    • makinetka82 Re: Wigilia :( 12.12.16, 14:12
      "Mamo przykro mi, ale postanowiliśmy z Michałem spędzić wigilię z tatą... on sam po tym wszystkim jeszcze nie doszedł do siebie, rozumiesz, i nie jest gotowy na większe spotkania . Z przyjemnością wpadniemy do was w pierwszy lub drugi dzien swiąt. No, a co u Kasi? urodziła już ?? widziałam ten wózeczek, który kupiła... śliczny , prawda?"
      Nie pytać, nie radzić się, nie interesowac się ich zdaniem w tym temacie. Oznajmić spokojnie, że z uwagi na sytuację jedziecie do taty, więc na wigilii was nie będzie , dziekuję , do widzenia : )
    • beatrycja.30 Re: Wigilia :( 13.12.16, 11:33
      Nie wierzę, że pani jest psychologiem, to jest niewiarygodne po prostu. Czy ma aż takie poczucie winy wobec teściowej z małego miasteczka, niezbyt wykształconej choć z bardzo wysoką emeryturą, że chce jej za coś odpłacić? Za co?
      • fusun1804 Re: Wigilia :( 13.12.16, 13:07
        Mam nadzieje ze Barbara sie jeszcze odezwie i odpowie
        1) kto u niej w domu sprząta , prasuje i zmywa
        2) czy dziecko szwagierki chowa sie z teściami
        • tt-tka Re: Wigilia :( 13.12.16, 14:42
          Z wczesniejszych wypowiedzi Barbary wynika, ze u niej w domu wszystko robi ona.
          I ze dziecko szwagierki chowa sie u tesciow. Albo ja nie rozumiem, co czytam :(
          • fusun1804 Re: Wigilia :( 13.12.16, 15:46
            Czyli u niej w domu ona a u szwagierki opłacona przez nią opiekunka.......

            No wlasnie, wielokrotnie miałam wrażenie ze nie wiem co czytam.
            • alsk9 Re: Wigilia :( 13.12.16, 16:49
              Bo to takie uwikłanie: chce się pomóc niepełnosprawnej matce, ale ta matka pozwala by córka była na jej utrzymaniu, więc pomagając matce jest się uwikłanym także w córkę bo matka jest w nią uwikłana. I teraz dalej: chce się pomóc mężowi w relacjach z rodziną, ale mąż jest uwikłany/uzalezniony emocjonalnie od tego co rodzina oczekuje, to żona dołącza do jego uwikłania i łańcuszek się powiększa.. i tak to może w dużym systemie trwać.
              Znam taką relację: schorowana babcia dała przed alty wnuczce mieszkanie "za opiekę", wnuczka mieszka z matką, wnuczka jest alkoholiczką więc z opieki się słabo wywiązuje, robi to za nią matka sfrustrowana że musi, a że matka też już wiekowa to matce od dawna pomagają pozostałe dzieci które z nią nie mieszkają bo by chciały by matka miała lepsze życie. Więc osoby których to nie powinno obchodzić ponoszą największe koszty czasowo-finansowe. W obecnym stanie rzeczy niehumanitarne by było zostawienie babci samej, od uzależnionej wnuczki wiele się nie wyegzekwuje, babcia i matka darowizny dla niej nie chcą odkręcać bo przeciw dziecku nie wystąpią, a ktoś się tymi staruszkami zająć "musi" bo to nie złe kobiety, ale uwikłane. Więc koszty i obowiązki spadają na tych co mają wpisane w życiorys poczucie obowiązku i tego, że rodzinnych starców się nie porzuca samym sobie, że zaopiekować się należy, odciążyć, obiad zrobić, itd. Wnuczka zaś korzysta,przyrośnięta do matki i babci, tylko od czasu do czasu coś od siebie też dając. I tak to już ze 20 lat chyba trwa niezmiennie.
              • a-barbara Re: Wigilia :( 13.12.16, 17:27
                Tak to właśnie jest. Córka wydaje pieniądze mamy, mama twierdzi, że nie ma za co żyć (dramatyczne sformułowania że nie ma na chleb - oczywiście manipulacja), bo nie ma kontroli nad racjonalnymi wydatkami (jednocześnie córka ma karty, pełnomocnictwa itp); mąż pomaga mamie, pieniądze wydaje córka. Przed wprowadzeniem się córki, przychodziła na 6 h pomoc i wszystko było ok. Wtedy teściowej na wszystko starczało, była miła, cieszyła sie i wystarczała jej pomoc, jaką jej oprócz tego zapewnialiśmy, miała dobre obiady, zawsze posprzątane mieszkanie i ogónie było ok. Potem wprowadziła się córka - jako, że odeszła z pracy jeszcze za swojego małżeństwa - za namową ex. żeby zająć się dzieckiem - a potem jej długo nie mogła znaleźć, mąż ustalił, że ona przejmuje opiekę nad teściową (obowiązki siostry) a my to, co płaciliśmy tej kobiecie dajemy jej do ręki. Tylko - jak pisałam - opieka ta była nienajlepsza (zupki z torebki, obiady o 17 śniadania w południe itp. ), mieszkanie niezbyt czyste i w środku niedołężna, niepełnosprawna matka (totalnie finansowo ubezwłasnowolniona, coraz bardziej dziwaczejąca i sfrustrowana); więc mąż słusznie - zarządza częściowy powrót opiekunki (przecież to matka). Jednocześnie teściowa przejęta jest sytuacją córki i boi się o jej los, stąd ulega wszystkim jej zachciankom i całkowicie się jej podporządkowuje. (córka, wiedząc, że nie za wiele uzyska, zrzuca na nią obowiązek dzwonienia). Pozwala jej praktycznie na wszystko. Kilka razy chciałam, żeby ona na jakiś czas zamieszkała z nami, ale po 2 dniach codziennie po 300 razy dzwoniła do córki, czy zamknęła okna, czy już śpi, czy jeszcze nie śpi, a potem natychmiast histerycznie chciała wracać do siebie (one mają jakis swój matrix). Oczywiście najgorszym dzieckiem jest mój mąż, bo to córka się nią zajmuje - i UWAGA - syn i synowa nic nie pomagają (bo pomoc finansowa się nie liczy wg niej). Fakt. Ja od roku, oprócz kilku towarzyskich wizyt, nie angażowałam się w akcje typu pomoc w sprzątaniu (bo mają opiekunkę i no i jest córka), stąd wniosek - jestem okropna, wyrodna i jeszcze pewnie męża buntuję, bo pomagałby więcej, gdyby nie ja. I tak w koło Macieju. Mąż się wścieka, ale po tym wścieku ulega, a obrazę wyraża ochłodzeniem kontaktów, one - choć wspomagane - są wściekłe na niego, za ten brak zainteresowania i kontaktów i "karzą" go według zasady: ok. nie pomagasz, to zapłać za ten brak zainteresowania..... A pewnie w gruncie rzeczy obie strony są poranione (choć relacja jest skrajnie nieprawidłowa, mąż i mama w przeszłości mieli normalne kontakty), bo tracą czas, który im jeszcze został (teściowa jest coraz starsza i coraz mniej sprawna) i że sami nie wiedzą, jak to naprawić. Tu pojawia się według mnie BONUS, czyli JA : zastanawiam się, czy to, że mój mąż zawsze rozmawiając z siostrą i teściową wychodzi z pokoju (domu), nie mówi mi o wielu kwestiach i finansowych (to co pisała fusun), czasem sam nalega, żeby jechać tam solo pod pozorem oszczędzenia mi "atrakcji", wogóle o niczym z nimi związanym nie opowiada - nie oznacza, że on sam po cichutku realizuje na boczku program "dobrego syna" . Trochę czuje się źle za swoją złość do matki, i sam się ze sobą bawi, że to ja (która widzi to podobnie do was, usiłuje to przerwać i pokazać we właściwym świetle) jestem ta zła, a on tu sobie lawiruje i robi co może. Kurdę, tak to czasem widzę.
                • tt-tka Re: Wigilia :( 13.12.16, 17:51
                  Czyli jest jeszcze gorzej, niz przedstawialas dotychczas - to nie tesciowa jest spiritusem movensem calej sytuacji. Szwagierka z wasza wiedza i przyzwoleniem (kto milczy, przyzwala) ubezwlasnowolnila matke finansowo i faktycznie, wykorzystuja ja (i was), teoretycznie bedac od matki zalezna finansowo i mieszkaniowo w praktyce podporzadkowala ja sobie calkowicie. A za jej posrednictwem i was.

                  Barbara, ja wiem, jak powstaja takie uklady i jak sie w nich grzeznie. Ale, wybacz, to TY masz odpowiednia wiedze, kontakty, pieniadze, mozliwosc wyszukania mediatora/prawnika/terapeuty. I co ? I nic. Ile lat to juz trwa ?
                • fusun1804 Re: Wigilia :( 14.12.16, 13:10
                  " Kilka razy chciałam, żeby ona na jakiś czas zamieszkała z nami, ale po 2 dniach codziennie po 300 razy dzwoniła do córki, czy zamknęła okna, czy już śpi, czy jeszcze nie śpi, a potem natychmiast histerycznie chciała wracać do siebie (one mają jakis swój matrix). "

                  Coo ? Chciałaś zeby tesciowa zamieszkała z Wami ? I kto by sie tesciowa zajmował ? Kto by jej gotował i sprzątał skoro jest niedołężna ? Rozumiem ze nie jej własny syn.

                  "Fakt. Ja od roku, oprócz kilku towarzyskich wizyt, nie angażowałam się w akcje typu pomoc w sprzątaniu (bo mają opiekunkę i no i jest córka)"

                  Czy ja dobrze rozumiem ze od roku nie sprzątasz u teściowej a wczesniej jeszcze do tego wszystkiego sprzatalas ?

                  " stąd wniosek - jestem okropna, wyrodna "

                  Czy te słowa padły bezpośrednio pod Twoim adresem ? Czy tylko wiesz od męża ze za Twoimi plecami tak o Tobie mowia ?
            • a-barbara Re: Wigilia :( 13.12.16, 16:50
              Dziewczyny. Naprawdę, coraz więcej info sprawia, że boję się zdemaskowania :( Sprzątam sama. Zmywarka zmywa. Dziecko u ojca i dziadków - mają olbrzymi dom a la dwa bliźniaki - wydaje się, że aktualnie prowadzą 1 gospodarstwo. Ale to nie ma nic do rzeczy.
              • alsk9 Re: Wigilia :( 13.12.16, 16:55
                Aha, dlatego sama z siebie podajesz szczegóły typu "dziadkowie mają dom typu dwa bliźniaki" żeby nikt cię nie zdemaskował?
                • a-barbara Re: Wigilia :( 13.12.16, 17:31
                  No bo co chwilę ktoś mnie o coś dopytuję. Jak nie chciałam napisac o dzieciach, wyszło, że żyję życiem teściowej i dzieci są dla mnie nieważne. Jak pomijam dziecko szwagierki - to że się plączę, bo gdzieś się pojawiło i zniknęlo, a nie doliczono go w budżecie..... Jezu.
              • tt-tka Re: Wigilia :( 13.12.16, 17:14
                a-barbara napisał(a):

                > Dziewczyny. Naprawdę, coraz więcej info sprawia, że boję się zdemaskowania :(

                Skorzystaj z porady specjalisty od kamuflazu.


                S
                > przątam sama. Zmywarka zmywa (...) Ale to nie
                > ma nic do rzeczy.

                Sprzatasz sama. Dom zamieszkaly przez dwojke doroslych, dwojke dzieci i psa. Pracujesz zawodowo, wyglada na to, ze niemalo.

                I placisz comiesieczny haracz mlodszej od ciebie osobie, bezrobotnej z wyboru, ktora mieszkajac z matka czy tez u matki nie poczuwa sie nawet do ogarniecia mieszkania czy zrobienia zakupow. Doi matke, brata i ciebie, nie swiadczac nawet tyle, co brudu za paznokciem po wizycie u manikiurzystki.

                Ale oczywiscie jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Wiesz, coraz bardziej wydaje mi sie, ze nie tylko ja i inni czytacze mamy problemy ze zrozumieniem.
                Albo nie czytasz tego, co piszesz, albo nie rozumiesz, co napisalas.
                • a-barbara Re: Wigilia :( 13.12.16, 17:41
                  Bo problem, jaki miałam, dotyczył Wigilii i tego, czy w sytuacji, w której organizuję ją z ojcem, jest wybitnie nie ok. nie zaprosić mieszkających w tym samym mieście osób z rodziny męża. Nie nastawiałam się na tak gruntowne przepytanie odnośnie całości relacji. Od słowa do słowa - wychodzą ze mnie chaotycznie różne żale, różne sytuacje, dość niespójnie, bo nie przemyślałam całości tego, co miota mnie w tych kontaktach. Stąd nie umiem określić, czy denerwuje mnie opiekunka w sytuacji, gdy szwagierka słabo ogarnia temat, czy wolę świadomość, że ktoś to jednak ogarnia. Nie myślałam o tym dotąd po prostu. Co zmieniłby fakt, że może mnie to wkurzać, skoro nie mam na to wpływu ???
                  • napis_z_obrazka Re: Wigilia :( 13.12.16, 17:54
                    I od tego trzeba zacząć, czy potrzebujesz separacji ze względu na ojca czy na siebie bardziej;)
                    Normalnie to, do opiekunki siostra powinna się dokładać. Miałaby motywację do podjęcia pracy zarobkowej. Może zacząć od pomocy szwagierce w znalezieniu pracy.
                  • salsa.lover Re: Wigilia :( 13.12.16, 17:55
                    a-barbara napisał(a):

                    > Bo problem, jaki miałam, dotyczył Wigilii i tego, czy w sytuacji, w której orga
                    > nizuję ją z ojcem, jest wybitnie nie ok.


                    Niestety dla osób postronnych bardzo szybko stało się jasne, że organizacja wigilli to akurat wierzchołek góry lodowej.
                    I dlatego przenieśliśmy swoją uwagę na sedno problemu, czyli całość tej relacji. Coś nad czym jak sama piszesz poniżej nie zastanawiałaś się do tej pory. Stąd to dopytywanie.


                    > ś to jednak ogarnia. Nie myślałam o tym dotąd po prostu. Co zmieniłby fakt, że
                    > może mnie to wkurzać, skoro nie mam na to wpływu ???


                    Dlaczego uważasz, że nie masz na to wpływu? To bardzo szkodliwe moim zdaniem. Nie masz wpływu na to jak wygląda Twoje życie? Na co idą zarobione przez Ciebie pieniądze?Przyjmujesz postawę podobną do swojego męża. Płacić co miesiąc i nie myśleć, odizolować się, wyprzeć.
                    Jest to jakieś rozwiązanie, ale raczej bardzo krótkowzroczne, bo toksyczność tego układu wychodzi na każdym kroku.
                    • a-barbara Re: Wigilia :( 13.12.16, 18:11
                      Ale ja jestem za to wdzięczna, że ze mną rozmawiacie. Pomaga złapać dystans.
                      Dlaczego nie mam na to wpływu? Bo - po pierwsze: pieniądze i ich przepływ nie były przyczyną moich złych emocji - moi rodzice, choć świetnie sobie radzą (teraz tata), zawsze byli wspomagani . Choroba mojej mamy - w fazie szukania różnych alternatywnych terapii (kiedy tu zaproponowano już tylko leczenie paliatywne) była kosztowna i mój mąż nawet nie jęknął, żeby wydać te pieniądze w ten sposób. Było to dla niego OCZYWISTE. Stąd ja nie śmiałabym mu robić jazd o jego mamę (bo on nie widzi patologii podtrzymywania takiego systemu).
                      • napis_z_obrazka Re: Wigilia :( 13.12.16, 18:32
                        Jak trudno się zorientować o co chodzi, to zadaje się pytanie o pieniądze;)
                        Moim zdaniem opiekunka dla mamy jest OK.
                        Kwestią jest ``pomoc`` siostrze męża. To co robi teraz Twój mąż z Twoim przyzwoleniem, to równia pochyła dla niej... Nikt szwagierce nie stawia granic.
                        • a-barbara Re: Wigilia :( 13.12.16, 18:52
                          Teraz też tak to widzę. Bez zmiany stanowiska męża nic nie zdziałam. Postaram się jednak - faktycznie - w miarę możliwości - w znalezieniu pracy. Dużym utrudnieniem jest jej brak prawa jazdy - może to pomysł na prezent? (w małym mieście nie jest to aż taki wydatek, nadto - na pewno duży atut) Miasto jest malusieńkie, etaty "biurkowo" "szkolne"pozajmowane, a duża pula zawodów wymaga mobliności albo dojazdów. Dziękuję za podpowiedź.
                          • napis_z_obrazka Re: Wigilia :( 13.12.16, 18:57
                            Świetny prezent! Rozwojowy;) Będzie miała zajęcie, od czegoś trzeba zacząć.
                            • tt-tka Re: Wigilia :( 13.12.16, 22:24
                              napis_z_obrazka napisała:

                              > Świetny prezent! (prawo jazdy dla szwagierki) Rozwojowy;) Będzie miała zajęcie, od czegoś trzeba zacząć.

                              No. Rozwojowy i perspektywiczny. Znaczy Barbara ma w perspektywie nie tylko kurs, dodatkowe jazdy, ale i kupno samochodu pozniej, i jego utrzymanie, OC, paliwo, koszty garazowania...
                              Jestem gotowa zalozyc sie o dowolna rzecz/kwote, ze szwagierka pracy nie znajdzie, ani nawet nie bedzie szukac, ani nie podejmie, jezeli znajdzie ktos inny. W tej chwili (i pozniej) chyba tylko perspektywa glodowej smierci sklonilaby ja do ruszenia czterech liter. Nic ponizej.
                              • beatrycja.30 Re: Wigilia :( 14.12.16, 08:33
                                Właśnie. Kurs prawa jazdy kosztuje minimum 1500 zł w małym mieście. Dlaczego miałabyś kupować aż tak drogi prezent osobie nie najbliższej?
                          • tt-tka Re: Wigilia :( 13.12.16, 20:22
                            a-barbara napisał(a):
                            Bez zmiany stanowiska męża nic nie zdziałam.

                            Zdzialasz. Tesciowej ani szwagierki nie zmienisz, z pomoca czy bez, ale swoje zachowania mozesz. Tyle ze zapewne bedzie bolalo. Wlicz to w koszta.

                            > ię jednak - faktycznie - w miarę możliwości - w znalezieniu pracy. Dużym utrudn
                            > ieniem jest jej brak prawa jazdy - może to pomysł na prezent? (w małym mieście
                            > nie jest to aż taki wydatek, nadto - na pewno duży atut) Miasto jest malusieńki
                            > e, etaty "biurkowo" "szkolne"pozajmowane, a duża pula zawodów wymaga mobliności
                            > albo dojazdów. Dziękuję za podpowiedź.

                            Barbara, naprawde do ciebie nie dociera, ze szwagierka pracowac nie chce i nie bedzie ?
                            • a-barbara Re: Wigilia :( 13.12.16, 22:48
                              Szczerze? Nie dociera. Nie mieści mi się w głowie po prostu, żeby ktoś miał tak poprzestawiane w głowie, żeby nie bać się takiego uzależnienia (choćby od brata). Teraz stać go na pomaganie, ale jak pisała fusun, nigdy nie wiadomo, praca nie jest dana wiecznie i nie wszystko zależy od naszych umiejętności, kompetencji, czasem wystarczy jeden pociotek prezesa kończący studia i szybujesz wyżej niż klucz żurawi. Jutro może być nas po prostu nie stać na jakąkolwiek pomoc i co? Po drugie - matka też nie jest wieczna.... i jej świadczenia też. Więc nie. Nie mieści mi się w głowie. Ja bym nie spała po nocach w takiej sytuacji, nie mając kontroli nad swoim życiem. Wiesz, może być lepiej lub gorzej, bogaciej lub biedniej, ale fajnie mieć świadomość, że się DA RADĘ. Laska jest dobrze wykształcona, zna języki, jakby chciała, to utrzymałaby się tylko z korków albo tłumaczeń (kiedyś namawiałam ją na założenie bądź franczyzę jakiejś szkoły językowej) Nie wiem tylko jaki kop w dupę może to spowodować (tzn. ja wiem, ale przecież narracja jest o pomaganiu mamie:))))) prawda? )
                              Zachowania zmienię. Obiecuję. Zwłaszcza ze względu na dzieci. Jakoś mi to umykało.
                              • tt-tka Re: Wigilia :( 13.12.16, 23:09
                                a-barbara napisał(a):

                                > Szczerze? Nie dociera. Nie mieści mi się w głowie po prostu, żeby ktoś miał tak
                                > poprzestawiane w głowie, żeby nie bać się takiego uzależnienia

                                Ona nie czuje sie zalezna. Ona czuje sie panujaca. No i czy nie ma podstaw, by tak sadzic ? Od lat dostaje, co chce.

                                Teraz stać go na pomaganie, ale jak pisała fusun, nigdy nie wiadomo, praca
                                > nie jest dana wiecznie (...)Jutro może być nas po prostu nie stać na jakąkolwiek pomoc i c
                                > o? Po drugie - matka też nie jest wieczna.... i jej świadczenia też.

                                Ale na razie wszyscy maja i daja. Ona pracujac tez moglaby stracic prace, prawdaz, wiec po co sie wysilac ? A potem dziecko dorosnie i bedzie mialo obowiazki, a jak dziecko nie zechce, pozostaje byly maz i majatek po tesciach...ale to glebokie rezerwy, na razie i na dlugo jestescie wy.


                                > Nie mieści mi się w głowie. Ja bym nie spała po nocach w takiej sytuacji, nie m
                                > ając kontroli nad swoim życiem. Wiesz, może być lepiej lub gorzej, bogaciej lub
                                > biedniej, ale fajnie mieć świadomość, że się DA RADĘ.

                                Barbara, ale ona nie jest toba ! Nie jest nawet do ciebie podobna ! Inny punkt wyjscia i dojscia, priorytety, reguly... Ona jest INNA niz ty.

                                Laska jest dobrze wykszt
                                > ałcona, zna języki, jakby chciała, to utrzymałaby się tylko z korków albo tłuma
                                > czeń

                                No i ? Od ilu lat tego NIE ROBI ?

                                Uwierz. Albo sprawdz, pogadaj z byle ktorym pracownikiem pomocy spolecznej. Takich klientow jak szwagierka jest na kopy. Przy czym nie wszyscy trafiaja pod opieke MOPS, niektorym udaje sie wisiec na rodzinie do konca zycia.
                              • beatrycja.30 Re: Wigilia :( 14.12.16, 08:36
                                Tak jeszcze myślę. Wy pochodzicie z tego małego miasteczka, gdzie nadal mieszka reszta rodziny a teraz mieszkacie w Warszawie i żyjecie na bardzo wysokim poziomie? Czujecie, że wam się udało i chcecie pomóc rodzinie?
    • emett105 Re: Wigilia :( 13.12.16, 20:58
      Barbaro,
      Przeczytałam cały ten wątek. Ja jestem dzieckiem, które miało rodziców zaplątanych w podobny układ. Rodzina mamy - niemal idealna pod względem emocjonalnym. Rodzina ojca rozwalona totalnie przez jego własną matkę. I rodzice przez większość życia tańczyli wokół fochów, histerii, oczekiwań itp. mojej babci. Nawet jak nie utrzymywali z nią kontaktu, nawet jak moja mama do niej nie jeździła, nawet jak nie nie było przez kilka lat wspólnych wigilii. Nigdy tak naprawdę nie powiedzieli ostro i dosadnie "DOŚĆ!".
      Oni zapewne też uważali, że ja i mój brat mamy szczęśliwe dzieciństwo, nie nie wiemy, nic nie widzimy, zapomnimy itp. A można na tym forum poszukać - cały czas wszyscy jesteśmy w to uwikłani.

      Twoje dzieci też są w to uwikłane. I to bardzo. Idź do pracy i w pracy przeczytaj wszystkie swoje wypowiedzi, tak jakbyś czytała wywody zupełnie obcej osoby. Szybko zdasz sobie sprawę, że twoje dzieci jak najbardziej są obarczone tym chorym układem, który rzutuje na twoje małżeństwo, a tym samym na twoje dzieci. One mogą tego nie mówić, nie okazywać, ale doskonale wszystko wiedzą.
      Teściowa może żyć pewnie jeszcze co najmniej ze 20-30 lat. Szwagierka ile? 50? Nierozwiązane problemy z nimi będą niechcianym i przykrym spadkiem dla waszych dzieci. A tego im chyba nie życzysz, prawda? Tego, żeby z powodu twoich i męża błędów za kilka/kilkanaście lat same musiały chodzić na terapie, żeby się z tego bagna wygrzebać.

      Mój ojciec uświadomił sobie to wszystko 30 lat za późno :( Życzę ci, żeby twój szybciej nabrał rozumu.
      Moja mama była bardzo podobna do ciebie i powiem ci, że czasem czuję do niej dużo większy żal. Ojciec siedział w chorym układzie ze swoją matką od urodzenia, był nim skażony, miał jakąś przesłonę na oczach. Moja mama w to weszła całkowicie zdrowa i widziała doskonale, jak jest to chore i jak niszczy to jej małżeństwo. Gdyby mocno się postawiła raz a dobrze, to może byłoby inaczej...
      • a-barbara Re: Wigilia :( 13.12.16, 22:34
        :) dziękuję za to, co napisałaś. To mądre. Nie chcę takiej schedy dla dzieci. Swoją drogą bardziej współczuję rosnącemu dziecku szwagierki.
        • ola_dom Re: Wigilia :( 14.12.16, 10:12
          a-barbara napisał(a):

          > :) dziękuję za to, co napisałaś. To mądre. Nie chcę takiej schedy dla dzieci.
          > Swoją drogą bardziej współczuję rosnącemu dziecku szwagierki.

          Nie wiem, czy słusznie. Dziecko szwagierki ma sytuację wprawdzie niełatwą, ale przynajmniej, jak się wydaje - JASNĄ i w miarę jednoznaczną.
          A u Ciebie sytuacja jest pozornie dobra, bo wszyscy się kochają, dbają i o siebie troszczą, a pod spodem dzieją się rzeczy niewyobrażalne... A takie niewyjaśnione, niewypowiedziane i niejasne sprawy obciążają o wiele bardziej niż jednoznaczna trudność.

          W dodatku to bardzo dobrze też pokazuje Twój problem (jeden z nich) - wolisz skupić się na cudzym zmartwieniu, bo nie możesz? nie umiesz? boisz się? zająć własnym.

          Idź na terapię, koniecznie. Sama, skoro mąż nie chce.

          Piszesz, że chciałaś tylko spytać, czy masz prawo urządzić Wigilię tylko dla swojej rodziny bez niechcianych przyległości, a wątek rozrósł się do dogłębnej analizy sytuacji rodzinnej. Nie dziw się - jak już ktoś napisał - od razu było widać, że to wierzchołek góry lodowej, bo pytanie było tak absurdalne i niedorzeczne, że aż trudno w nie uwierzyć, posądzano Cię nawet o trolling. A Ty w ogóle tego absurdu nie widziałaś.
    • napis_z_obrazka Re: Wigilia :( 14.12.16, 00:19
      A dlaczego nie zrobisz Wigilii u siebie w domu w Warszawie? Przyjedzie, kto będzie chciał;)
      • a-barbara Re: Wigilia :( 14.12.16, 00:53
        Zawsze tradycją był nasz dom rodzinny, w którym spędziłam wszystkie wigilie - mamy tak od lat przesadzane po świętach choinki, stare piece kaflowe, i kredensy i nalewki i pięęękny las za oknem, i sarny podchodzące pod sad (nie wszystkie jabłka zerwaliśmy). Sąsiadów z dziada pradziada i zaprzyjaźniony kościół do pasterki. I niebo granatowe jak atrament, nie sposób przeoczyć gwiazdki. Lubimy ten dom.Mamy też bliskich, których możemy odwiedzić na cmentarzu, a o których też w tym momencie pamiętamy. Zjeżdżają czasem do swoich rodziców nasi dawni szkolni znajomi, z którymi umawiamy się na poświątecznego kielicha :) (czasem przedłużamy wyjazd tak jak szkolne ferie). Wreszcie - mamy obok wyciąg narciarski (mimo, że na północy Polski) :) Więc jakoś nas nie ciągnie do pozostania w Wwie :)
        • beatrycja.30 Re: Wigilia :( 14.12.16, 08:40
          a-barbara napisał(a):

          > mimo, że na północy Polski

          Kaszuby? Okolice Wieżycy? :)
          • gat45 Re: Wigilia :( 14.12.16, 10:45
            beatrycja.30 napisała:

            > a-barbara napisał(a):
            >
            > > mimo, że na północy Polski
            >
            > Kaszuby? Okolice Wieżycy? :)

            Jeszcze zapytaj o adres i nr telefonu :)
      • tt-tka Re: Wigilia :( 14.12.16, 01:05
        napis_z_obrazka napisała:

        > A dlaczego nie zrobisz Wigilii u siebie w domu w Warszawie? Przyjedzie, kto będ
        > zie chciał;)

        Tzn chec przyjazdu wyrazi, kto zechce, a maz Barbary spedzi Wigilie dowozac matke i siostre, tescia, ciocie z potomkiem i kto tam jeszcze bedzie sobie zyczyl. Uprzednio biorac wolne, bo za jednym razem nie da rady, bedzie musial obroci dwa lub wiecej razy.

        Barbarze co prawda przypadnie szykowanie jednej, nie dwoch kolacji i nakrywanie jednego stolu, ale jako nadprogram nocleg dla kilku osob (co najmniej trzech), wszystkie posilki, nie tylko obiad, nastepnego dnia, a moze i przez cale swieta, i znowu maz znikniety na pol dnia, bo musi poodwozic. Wzglednie jednego dnia odwiezie szwagierke z ciocia, drugiego matke i tescia...

        No i - a nawet przede wszystkim - ojciec Barbary NIE CHCE Wigilii w takim skladzie.
        Czyli w praktyce Wigilia bez ojca (nie przyjedzie) albo bez meza (pojedzie do matki).
        • napis_z_obrazka Re: Wigilia :( 14.12.16, 01:22
          tt-tka napisała:

          Czyli w praktyce Wigilia bez ojca (nie przyjedzie) albo bez meza (pojedzie do matki).
          No właśnie;)

          Ale są pensjonaty, taksówki, wyjścia do teatru... czy inne stołeczne atrakcje;)
          Różne są rozwiązania.

          Moim zdaniem oboje (tak Barbaro Ty też!) z nieodciętymi pępowinami.
          Ale jak chcą, to będą ciągnąć każde w swoja stronę... Jest ryzyko.

          Wigilia u siebie byłaby dobrym określeniem swojej odrębności, byliby u siebie:)



    • fin-dus Re: Wigilia :( 14.12.16, 10:23
      Co mi się rzuciło tu w oczy - szwagierka swojego dziecka w wigilię nie widuje? I te prezenty, ktore robi i lubi robić... To za wasze pieniądze te prezenty. Nóż się w kieszeni otwiera, jak się to czyta.
      • ola_dom Re: Wigilia :( 14.12.16, 10:30
        fin-dus napisała:

        > Co mi się rzuciło tu w oczy - szwagierka swojego dziecka w wigilię nie widuje?

        Pewnie widuje, ale raczej nie spędza z dzieckiem Wigilii - bo i jak to miałoby być? Uroczysta kolacja z rozwiedzionym mężem i teściami?
        Nie po to się ludzie rozwodzą, żeby razem spędzać święta.
        • gat45 Re: Wigilia :( 14.12.16, 10:47
          Dziecko szwagierki występuje w składzie wigilijnym u teściowej we wpisie założycielskim. Dopiero potem znika, stąd moje pytanie, bo się nie mogłam doliczyć nakryć :)
        • fusun1804 Re: Wigilia :( 14.12.16, 10:53
          Widuje. Mąż Barbary przywozi i odwozi dziecko i dziecko uczestniczy w wigilii przygotowanej rękami Barbary.
          • fusun1804 Re: Wigilia :( 14.12.16, 21:09
            Byc moze Barbara nie zauważyła mojego pytania wiec je ponawiam.


            " Kilka razy chciałam, żeby ona na jakiś czas zamieszkała z nami, ale po 2 dniach codziennie po 300 razy dzwoniła do córki, czy zamknęła okna, czy już śpi, czy jeszcze nie śpi, a potem natychmiast histerycznie chciała wracać do siebie (one mają jakis swój matrix). "

            Coo ? Chciałaś zeby tesciowa zamieszkała z Wami ? I kto by sie tesciowa zajmował ? Kto by jej gotował i sprzątał skoro jest niedołężna ? Rozumiem ze nie jej własny syn.

            "Fakt. Ja od roku, oprócz kilku towarzyskich wizyt, nie angażowałam się w akcje typu pomoc w sprzątaniu (bo mają opiekunkę i no i jest córka)"

            Czy ja dobrze rozumiem ze od roku nie sprzątasz u teściowej a wczesniej jeszcze do tego wszystkiego sprzatalas ?

            " stąd wniosek - jestem okropna, wyrodna "

            Czy te słowa padły bezpośrednio pod Twoim adresem ? Czy tylko wiesz od męża ze za Twoimi plecami tak o Tobie mowia ?

            A co do pochodzenia, wspominałaś ze tesciowa ma kompleksy z powodu swojego pochodzenia. A mąż ? Tez ma takie kompleksy ?
            Ta rodzina coraz bardziej przypomina rodzine mojego byłego męża.
            • a-barbara Re: Wigilia :( 15.12.16, 02:05
              Fakt, fusun, w tym dużym słupku odpowiedzi, czasem coś mi umyka. Z mieszkaniem chodziło o pobyt dwu-trzytygodniowy. Kiedyś, gdy jeszcze nie mieszkała z córką, z dziesięć lat temu mniej więcej, wpadała do nas i była normalna. Chodziłyśmy do teatru, na spacery, rozmawiałyśmy dużo ... i nie było źle. Sądziłam że chwilowe wyrwanie ją z tej diady może podziałać zbawiennie na obie panie. Myślałam również, że zmiana środowiska, jakieś nowe i lubiane dawniej bodźce ją zaktywizują. Ale okazuje się, że nie - one są od siebie jakoś psychicznie uzależnione.
              Gotowałabym i sprzątała ja - u mnie goście nie wykonują takich prac. No może moja mama, która uwielbiała rano wstawać i zanim się obudziłam, miałam już milion stert poprasowanych ciuchów.
              Co do słów: tu Cię zadziwię; teściowa NIGDY nie obgadała mnie do męża (szwagierka tylko raz próbowała). Po pierwsze: przecież zabawa polega na tym, żeby Ci dokuczyć, ale tak, by nie było śladów, dowodów... Jeśli doprowadzały mnie do szału, to rzecz jasna bez świadków (rozmowa telefoniczna, moja solowa wizyta), żeby potem się wypłakiwać "oj ja naprawdę nie wiem, co się tej Basieńce stało, przecież ja nic takiego nie powiedziałam...." Fusun: reguły gdy są stare jak świat, musiałaś to przerabiać. I teraz będzie zadziwiający Cię pewnie punkt 2: mój mąż w życiu nie pozwoliłby im mnie obgadać. On w gruncie rzeczy widzi i docenia te moje wysiłki, to że się nie fochowałam, albo fochowałam po cichu, ale im pomagałam. O drugiej w nocy nie odpowiem na pytanie jak się ma ta bojowa szarmanckość do jego podziemnej działalności. Niczym Scarlett O'Hara zastanowię się jutro :) Mąż nie miał i nie ma kompleksów, bo nie ma powodu. To były osobiste odjazdy teściowej (wydaje mi się, że w pierwszej fazie podkreślanie tego na okrągło służyło na zbudowaniu opozycyjnej wizji "swojskiej synowej, o jakiej marzyła", wiesz, takiej co "w kuchni posiedzi, zapali, poplotkuje, zaintonuje "Sokoły" na imieninach.... "). A ja nie pasowałam do wizji.
              • fusun1804 Re: Wigilia :( 15.12.16, 04:40
                A to sprzatanie ? Czy wczesniej jeszcze sprzatalas u teściowej ?
                • asia261 Re: Wigilia :( 15.12.16, 07:49
                  Powiedz mężowi, że ma zakomunikować swojej mamie, że w tym roku nie czujesz się na siłach i wigilię spędzasz z tatą, resztę świat też i na cmentarzu. Niech mąż z dziećmi pojawi się u nich w 1 lub 2 dzień świąt. Ty sobie odpuść. Nie tłumacz się, koniec, kropka. Niech to mąż załatwi. Ty mu powiedz, że nie czujesz się na siłach. Wszystko. W ostatniej chwili zmieniłaś zdanie, nie ważne. Masz do tego prawo. I bądź z tatą przez całe święta! Spokoju życzę!! Ja tak bym zrobiła.
                  • asia261 Re: Wigilia :( 15.12.16, 07:51
                    Rodzina męża i tak będzie gadać, tak czy siak, zawsze będzie źle. Więc ty w tym roku nie musisz tego słuchać. Bądź z tymi co cię kochają i szanują. Szanuj siebie! Swoje dzieci!
                    • asia261 Re: Wigilia :( 15.12.16, 07:54
                      Jak nie chcesz zrobić tego dla siebie to zrób to dla własnych dzieci,bo one są naprawdę dobrymi lobserwatorami. Wytłumacz tylko,one cie zrozumieją. A dziś niech mąż poinformuję swoją rodzinę o zmianach. Ty z nikim z nich nie rozmawiaj, nie odbieraj po prostu telefonów.
                      • mali-nki Re: Wigilia :( 21.12.16, 20:56
                        nie przeczytalam wszystkich wypowiedzi bo wszystko zaczynalo sie powtarzac. Mam pytanie do a-barbary- jaka podjelas decyzje po tych wielu podpowiedziach i zapewne wielu przemysleniach z swojej strony?
                        Grasz w ten teatr dalej - mozesz oczywiscie ale to jest wtedy twoja swiadoma decyzja ze swiadomoscia plusow i minusow czy zamierzasz cos konkretnie zmienic.
                        ??????????
                        • fusun1804 Re: Wigilia :( 23.12.16, 08:38
                          No wlasnie. Wigilia juz jutro. Co postanowiłaś ?
                          • ada16 Re: Wigilia :( 25.12.16, 02:39
                            co postanowila, a co zrealizowala?
                            • enith Re: Wigilia :( 25.12.16, 07:56
                              Też jestem ciekawa i mam nadzieję, że po świętach wróci i nam opowie.
                              W tą wigilię miała świetną wymówkę (o ile jakakolwiek wymówka jest w takich okolicznościach potrzebna), by zacząć zmieniać panujące dotychczas stosunki: tata po śmierci żony chciał mieć spokojne święta w kameralnym gronie i postanowiono uszanować jego życzenie. To dobry punkt wyjścia, by zrewidować swoje dotychczasowe postępowanie, a potem iść a ciosem i przestać dawać się wykorzystywać rodzinie. Mam nadzieję, że wigilia odbyła się tak, jak autorka wątku miała nadzieję, że się odbędzie.
                              • fusun1804 Re: Wigilia :( 25.12.16, 09:51
                                A ja sie obawiam ze było jak zawsze tylko autorka krępuje sie nam o tym napisać.
                                • anula36 Re: Wigilia :( 25.12.16, 22:35
                                  moze jest off line,nei kazdy w swieta siedzi w necie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka