onkon40
30.01.17, 12:02
Witam
Mamy z mężem poważny (chyba) problem z jego mamą. Kobieta obecnie ma 66 lat. Od roku nie pracuje. Całe swoje życie pracowała w szkole jako pielęgniarka. W swoim kantorku, pokoiku siedziała sama. Typ kobiety bardzo zadbanej, zdrowo odżywiającej się, na wszystkim co bio i fit się znała. Nie ma żadnych koleżanek, kompletnie ani jednej. Wszystkie, które przewinęły się po drodze były złe. A to z mężem koleżanki coś nie tak, a to pies i śmierdzi, ta to jada pasztet, albo dżem non stop. A to dzieci rozwydrzone, wnuki..... i tak kontakty się pourywały.
Teściowa ma wysokie mniemanie o sobie, wszystko zawsze się kręciło wokół niej. Teściu nic się nie odzywał, tylko robił to co ona chciała lub na co miała ochotę. Sam też musiał zrezygnować ze swoich kolegów, bo ona zakazywała. Np kiedy kolega przyszedł do teścia na kawę, czy piwo, ona faceta po prostu wypraszała z domu. ( wiem to od niej samej-jest z tego zadowolona,że potrafiła ojca ustawić, a tak by się spotykał z lumpami). Dlatego ludzie przestali przychodzić.
Mają jednego syna. Jest moim mężem od 15 lat. Mamy dwóch synów już 12 i 8 lat. Nigdy nam nie pomagała. Nigdy nie była z nimi na spacerze. Zawsze mówiła,ze nasiedzi się z dzieciakami w szkole i już potem ma dosyć. Przeżyliśmy. Kontakty są w miarę poprawne, imieniny, urodziny, dzień babci,święta.
Ale do rzeczy. wszystko zawsze kręciło się kolo niej. Teraz siedzi w domu i wymyśla sobie choroby. Od roku czasu wiecznie jest na coś chora. Nie ma dnia, żeby nie szła do lekarza.
Męczy nas tymi chorobami,mówiąc,ze popełni samobójstwo. Wyniki ma dobre- wszystkie, świetnie wygląda. Zaczęło się od alergii, choroby oczu-jakieś błonki na oczach, haluksy, trzeszczenia w stawach, swędzenia głowy, podejrzenia raka, prawdopodobnie guzki na tarczycy, wrażliwość jelit (tego jeść nie może, tego nie może), coś z nerkami. Chyba łatwiej byłoby mi wymienić na co nie jest chora.
Chodzi do swojego lekarza ten przepisuje jej jakieś psychotropy i wczoraj miała zjazd. Doszła nowa choroba, parkinson i chciała się rzucić pod samochód). Oczywiście neurolog wykluczył tą chorobę , ale to ją niezadowoliło, bo przecież ma objawy.
Jetem już kłębkiem nerwów, nie wiem co robić. Teść chodzi do pracy, w domu jest ok 17, pewnie pokręci się mieszkaniu, kolacja i spać. Nawet trochę się nie przeciwstawi. Chce iść na spacer to idą, chce iść do restauracji to idą. Robi wszystko co ona chce, a mama wiecznie niezadowolona. Mój mąż też załamany. Co robić?