trajfer
10.02.19, 22:50
Witam
Zaczne od tego aby niepotrzebnie nie mylić Państwa.. Nie chodzi tu o moją najbliższa rodzine, chodzi tu o mnie i oto, że nie wiem co ze soba robic.
Zaczne najprościej jak potrafie.. Jestem moim zdaniem, za bardzo agresywny. Nie, nie bije nikogo, nie uważam przemocy jako jakiegokolwiek rozwiązania, chyba, że chodzi o samoobrone. Uwazam, że uderzenie kobiety przeze mnie, byłoby totalną klęską. Ale mam problem.
Mam narzeczoną, wspaniała kobieta, nie bede sie rozpisywać na jej temat ponieważ myśle, że kazdy wie oco chodzi. Cały moj problem polega na tym, że czasem uniose bardziej głos bądz krzykne w zupełnie niepotrzebnych sytuacjach przez co moja druga połowka cierpi, nie mówie tu o wykrzykiwaniu obraźliwych słow w jej strone. Uwazam ją za najlepsze co mogło mnie w życiu spotkać i nie mam najmniejszych powodów do tego aby ją obrażac. Lecz czasem poprostu powiem coś głosniej.. Mam niestety bardzo głosny głos i nie unikne takiego tonu jaki mam.
Jestem osobą, która łatwo sie denerwuje, natomiast przy niej staje sie łagodny jak baranek. Tak mi sie wydawało do dziś. Nie zdenerwowałem się, nie była to żadna kłótnia ani nic takiego. Sprzeczaliśmy sie o jej makijaż. Jestem totalnym przeciwnikiem tego czegoś i poprostu nie chce aby moja dziewczyna szpeciła swojej cudownej twarzy tym czymś. Nie mam nic przeciwko bardzo delikatnego makijazu ale nie chce poprostu aby dla mnie się malowała. Nie podoba mi się to.
Podczas w/w sprzeczki podniosłem głos mówiąc mniej więcej "Jestes dla mnie najpiekniejsza, nie potrzebujesz sie oszpecać" Ona odebrała to jako krzyk i ma w zupełności racje. W pierwszej chwili nie zauważyłem, że to zrobiłem, przyszło mi to tak łatwo jak każda inna rozmowa. I tutaj pragne przejść do sedna. Co Państwo by mi doradzili aby pozbyć się takich nazwijmy to "napadów agresji"? I nie, nie prosze o pomoc w przeprosinach, nie chce zwyczajnie aby przeze mnie chodziła smutna oraz sie mnie w przyszłości moze i bała.
Chciałbym zwyczajnie we własnym zakresie bądz poprzez pomoce specjalistów naprawić ten durny fragment mnie. Uwazam to za moją chyba najwiekszą wadę. Za każdym razem gdy dochodziło do takich sytuacji. To nie 1 raz gdy unosze głos ale tym razem przejąłem się tym okropnie, widze w sobie potwora który tylko krzywdzi tak bliskie osoby.
Zawsze gdy takie coś sie dzieje, wpadam w stan bliski depresji. Emila nie pozwala mi natomiast długo w tym siedzieć mówiąc, że nic sie nie stało i pocieszając mnie. Ale ja doskonale wiem, że to moja wina i taka sytuacja nie powinna nigdy mieć miejsca.
Prosze Państwa o porady, może macie własne, sprawdzone sposoby na to?