Dodaj do ulubionych

Syn mojego faceta - problem

14.05.21, 22:02
Mój facet ma 51 lat, ja jestem 11 lat młodsza. Jesteśmy ze sobą już czwarty rok. Jego żona zginęła w wypadku samochodowym prawie 7 lat temu. Osierociła jego syna, wtedy 10-latka, obecnie prawie pełnoletniego. Ojciec starał się zapewnić synowi jak najlepszą opieką, dużo wyjazdów, zajęć pozalekcyjnych, spędzanie czasu razem, rozwijanie zainteresowań. I chyba mu się w dużej mierze udało, bo chłopak jest mądry, znakomicie się uczy, ambitny. Jak go poznałam to miał dużo dystansu do mnie i w sumie to się nie zmieniło, ale nigdy nie było między nami złych stosunków. Po prostu starałam się być dla niego, gdy mnie potrzebuje. Niestety to introwertyk, bardzo nieśmiały i w zasadzie nigdy nie mieliśmy okazji dłużej porozmawiać. A piszę, bo czuję się niezręcznie. W zeszłym roku przypadkiem zauważyłam, że zabiera moją znoszoną bieliznę z prania. Raz go zauważyłam, jak się przy niej masturbuje. Później odkłada do prania z ... hmm... swoją zawartością. Sytuacja trwa już ponad rok, nie wspominałam jego ojcu o tym. Niby nic takiego, no ale po prostu czuję się z tym niefajnie. Co byście doradzili? Zostawić sprawę jak jest czy jednak coś zrobić? Bardzo niezręczne to wszystko.
Obserwuj wątek
    • krokodil123 Re: Syn mojego faceta - problem 16.05.21, 09:21
      Ja bym nie rozmawiała. Chłopak może się zestresować i potem mieć jakieś problemy z seksem w wieku dojrzałym. Masturbacja w tym wieku jest coś normalnego. Z drugiej strony powiesz a potem co, będziesz sprawdzasz stan prania?
      Bardzo łatwie rozwiązanie. Nie zostawiam swoich ciuchów da prania, kupić pudło/kosz i trzymać go z dala. Ciuchy wrzucam bezpośrednio do pralni przed włączeniem.
      A chłopak sam się domyśli że coś nie tak zrobił.
      • eriu Re: Syn mojego faceta - problem 16.05.21, 13:04
        Serio? Kobieta ma się pilnować i dostosowywać do tego żeby chłopak nie mógł podbierać jej bielizny do masturbacji? I co ma ten swój prywatny kosz na pranie trzymać w sejfie w sypialni, bo jak nie będzie w sejfie to sobie wejdzie do sypialni i weźmie? Bo jak będzie mieć oddzielny to on nie zauważy, że ta bielizna się nie pojawia z całą resztą? Może w ogóle niech przestanie nosić bielizne to nie będzie czego podbierać?

        Nikt nie mówi, żeby potępiać samą mastrurbację, ale uważam, że chłopakowi należy się rozmowa o granicach oraz o higienie. Płynami ustrojowymi przenosi się choroby więc ważne jest żeby chłopak zrozumiał, że nie tylko przekracza normy moralne poprzez wykorzystywanie cudzej bielizny do mastrurbacji bez zgody ale że niesie to także potencjalnie także zagrożenia medyczne. Nigdy nie wiadomo czy chłopak rozpoczął już życie seksualne i czy się zabezpiecza. Poza tym warto by miał taką wiedzę na przyszłość.

        No i powiedzmy sobie szczerze, że to jest z punktu widzenia kobiety obrzydliwe, że ktoś sobie bierze twoją bieliznę, masturbuje się w nią i udaje, że jest ok. Dlaczego masz udawać, że to jest ok jak nie jest?

        A swoją drogą: jesteś 4 rok z ojcem chłopaka i nie miałaś okazji nigdy z chłopakiem tym dłużej porozmawiać? Dla mnie to mega dziwne. I jeśli hamulcem tu jest jego nieśmiałość to ja bym zorganizowała chłopakowi psychologa, bo to jest po prostu niepokojące.
      • lumeria Re: Syn mojego faceta - problem 16.05.21, 14:55
        >Nie zostawiam swoich ciuchów da prania, kupić pudło/kosz i trzymać go z dala.
        >A chłopak sam się domyśli że coś nie tak zrobił.

        Popieram to rozwiązanie. I ustawienie takiego kosza w swojej prywatnej przestrzeni - szafie czy sypialni.

        Jesli chłopak naruszy ten prywatny kosz, to wtedy rozmowa będzie wskazana - właśnie o naruszaniu prywatnej sfery kobiety, a nie skoncentrowana na praktykach masturbacyjnych chłopca.
    • szpil1 Re: Syn mojego faceta - problem 16.05.21, 13:39
      Przepraszam, ale dopiero zwróciłam uwagę, że on podbira TWOJĄ bieliznę. No sorry, ale w takim wypadku - krótka piłka - rozmowa z ojcem. Jak nie pomoże lub ojciec nie zechce się wtrącać - bezpośrednia rozmowa z chłopakiem. I naprawdę nie obchodziłyby mnie jakieś jego niedoszłe traumy.
    • enith Re: Syn mojego faceta - problem 16.05.21, 16:23
      Popieram rady poprzedniczek: rozmowa z partnerem, a jak to nie pomoże, bezpośrednio z pasierbem. A bieliznę do prania trzymaj u siebie, bo podejrzewam, że chłopak i tak, pomimo rozmowy, będzie ci ją podbierał ze wspólnego kosza na brudy, tylko, że będzie się z tym lepiej krył.
      Swoją drogą dziwi mnie, że nie zareagowałaś od razu na takie naruszenie twojej prywatności, tylko od roku się temu przyglądasz. Czyja niezręczność bardziej ci nie leży: twoja własna, bo naruszane są twoje granice czy pasierba, którego trzeba upomnieć, że pewnych rzeczy osobistych innych osób nigdy się nie rusza?
        • heniek.8 Re: Syn mojego faceta - problem 16.05.21, 20:02
          eriu napisała:

          > To jest powiedzenie, że to jest ok brać cudze intymne rzeczy i się w nie mastur
          > bować. Co będzie następne? Używanie jej zabawek erotycznych?

          kiedy koles się dowie że ona wie, to raczej przestanie to robić (w kazdym razie ja bym przestał)
          co myślisz  że po takiej uwadze on powie "ok ciotka to od dzisiaj twoja brudna bielizna przechodzi przeze mnie"?
        • yoma Re: Syn mojego faceta - problem 17.05.21, 12:27
          Jak parę par majtek upierze ręcznie pod okiem ciotki, to przestanie podbierać. Słowo daję, przestanie.

          A w ogóle co to za rady "porozmawiaj z partnerem"? To partner wali konia w te majtki?

          Hmmm... tak naprawdę to nie wiemy, kto...
          • enith Re: Syn mojego faceta - problem 17.05.21, 18:21
            Sugerujesz, że majtki podbiera pasierb i zanosi ojcu w wiadomym celu? ;-)

            Pani napisała, że widziała pasierba w akcji, więc kto wali konia w jej majtki tajemnicą akurat nie jest.
            A porozmawiać ma ojciec, bo synek jest ponoć wrażliwy i może doznać nieodwracalnych szkód psychicznych, gdy mu macocha zabroni bawić się brzydko jej bielizną.
    • bene_gesserit Re: Syn mojego faceta - problem 16.05.21, 23:59
      Od roku nosisz bieliznę, w którą ktoś się brandzlował? Ja bym się zwyczajnie brzydziła.

      Chłopak jest w strasznym wieku, do tego nieśmiały, pewnie miał mało kontaktów z kobietami, pewnie mu się podobasz, więc sprawa jest najdelikatniejsza z delikatnych. Tzw szczera rozmowa, którą tu doradzają niektóre, ekhem, specjalistki, to najgorsze wyjście, o ile macie jeszcze mieszkać razem. Jego wstyd i potworne skrępowanie będzie od czasu takiej rozmowy wisiało między wami jak siekiera wielkości Pałacu Kultury. Średni przepis na rodzinną harmonię. A jeśli jeszcze wplącze się w to ojca, to już w ogóle. Ty wiesz, stary wie, normalnie koniec świata.

      Tak, chowałabym swoje majtki na klucz albo i w sejfie, jeśli by mi zależało na tej rodzinie i prywatności. Chłopakowi w końcu przejdzie przecież.

      PS Jeśli dzieciak czyta, można mu aluzyjnie podrzucić 'Kompleks Portnoya'. Nie żeby mu przeszło (te historie o staniku siostry albo wątróbce), ale żeby się nie czuł sam i widział światełko w tunelu :D
      • heniek.8 Re: Syn mojego faceta - problem 17.05.21, 06:13
        bene_gesserit napisała:

        > Od roku nosisz bieliznę, w którą ktoś się brandzlował? Ja bym się zwyczajnie br
        > zydziła.

        to najpierw trzeba uprać
        wyrzuciłabyś majty w które ktoś złożył taki "hołd"?

        zresztą wątek jest pewnie trolowy żeby sprawdzić kto jeszcze żyje z tego doborowego towarzystwa
      • enith Re: Syn mojego faceta - problem 17.05.21, 16:31
        bene_gesserit napisała:


        > Tak, chowałabym swoje majtki na klucz albo i w sejfie, jeśli by mi zależało na
        > tej rodzinie i prywatności.

        Tego jeszcze nie grali, chować zużytą bieliznę w sejfie :-D
        Idąc tym tokiem myślenia kobita będzie musiała prawdopodobnie pochować WSZYSTKIE swoje rzeczy w tym sejfie, z obuwiem włącznie, bo zdesperowany odcięciem od majtek napalony nastolatek gotów zacząć się spuszczać do jej botków czy papuci zostawionych w przedpokoju.
        Albo można powiedzieć prawie dorosłemu chłopakowi wprost: "nie ruszaj moich rzeczy osobistych, ja twoich też nie ruszam." Nawet nie trzeba wspominać o masturbacji, skoro chłopak taaaki wrażliwy, tylko wprost postawić mu granice. Niech pasierb wie, że macocha wie, nawet jeśli nie wejdzie w rozmowie z nim w szczegóły o tym, do czego JEMU są JEJ osobiste przedmioty potrzebne.
      • kimadzara Re: Syn mojego faceta - problem 30.05.21, 12:56
        Dziękuję Ci bardzo za konkretną odpowiedź. Brzydziłam się, gdy się dowiedziałam, kilka razy wyrzucałam bieliznę. Później kupiłam taką, którą można prać w 60 stopniach... W każdym razie zrobiłam jak radziłaś. Zaczęłam chować brudną bieliznę (biustonosze, majtki, skarpetki - bo czasem i je chłopak wykorzystywał) w zamykanej na klucz szufladzie i po prostu wrzucać od razu do pralki w momencie prania. Jego zachowanie się nie zmieniło, ale to i tak o niczym nie świadczy, bo zawsze jest b. cichy i zamknięty w sobie wobec kobiet. Wczoraj znalazłam w jego pokoju pod materacem (to ja sprzątam cały dom) noszone damskie majtki - na pewno nie moje, nawet nie mój rozmiar. Domyślam się, że je kupił, gdy okazało się, że w domu już nie ma. Nie wiem. Odłożyłam na miejsce, żeby nie wyglądało, że znalazłam. Uznałam, że to już nie moja sprawa. W każdym razie problem rozwiązałam zgodnie z Twoimi zaleceniami, za które raz jeszcze dziękuję. Ojcu chłopaka nic oczywiście nie powiedziałam. Pozdrawiam.
        • enith Re: Syn mojego faceta - problem 30.05.21, 17:12
          Noszone damskie majtki kupił? Czy może zwyczajnie komuś ukradł podczas wizyty?
          Sorry, ale to zaczyna wyglądać na skrzywienie, skoro chłopak ucieka się do takich metod. Znakomitej większości nastolatków nie jest potrzeba cudza bielizna regularnie wykradana czy wręcz ukradziona w celu masturbacji.
          A pokój i swoje brudy niech stary koń sprząta sobie sam. Czego ty go uczysz? Że on naświni, a ty posłusznie po nim posprzątasz? Chłopak ma zaraz 18 lat, na litość boską, czas najwyższy wdrożyć go w obowiązki domowe.
          • bene_gesserit Re: Syn mojego faceta - problem 04.06.21, 13:17
            Fetyszyzm to nie to samo, co dewiacja co tu zdaje się sugerujesz. Mnóstwo ludzi podnieca bielizna, czemu od razu 'skrzywienie'? Bo różni się to od seksu hetero w pozycji misjonarskiej?

            Co do sprzątania pokoju, to też jestem za - najwyższa pora, żeby nauczył się sprzątać, gotować i być samodzielny na podstawowym poziomie. Problem w tym, że powinien uczyć się od ojca. Jeśli ojciec do spraw domowych nie przykłada ręki, albo przykłada dwa razy do roku, jak trzeba przepchać zlew czy coś w tym rodzaju, to starania autorki wątku psu na budę.
            • enith Re: Syn mojego faceta - problem 04.06.21, 16:44
              Niech sobie chłopak jest fetyszystą, dopóki nie podbiera czy wykrada elementów cudzej garderoby. Nikt go nie nauczył, że cudzych rzeczy nie rusza się bez pozwolenia właściciela?
              Mi nie chodzi o fakt, że chłopak masturbuje się w kobiece majtki, tylko o to, w jaki sposób te majtki pozyskuje. A o tym, jak bardzo macochę obrzydził fakt, że pasierb używa sobie jej własnej osobistej bielizny do takich celów, świadczy to, że część tej bielizny wyrzuciła, a teraz zużytą trzyma zamkniętą na klucz w szufladzie własnej sypialni. Zamiast pogadać normalnie z prawie dorosłym facetem o szanowaniu cudzych granic. Kuriozum.
                • enith Re: Syn mojego faceta - problem 04.06.21, 18:17
                  Kulturalne zwrócenie komuś uwagi na szanowanie naszych granic (wszystkich, ale zwłaszcza intymnych) jest wredne?
                  A empatia obowiązuje wszystkich, nie tylko macochy dorastających pasierbów z fetyszyzmami, ale tych pasierbów także.
                  • bene_gesserit Re: Syn mojego faceta - problem 05.06.21, 12:13
                    Dziecko to dziecko, dorosły to dorosły. Dbałość o uczucie osoby szczególnie wrażliwej to empatia. Jeśli te terminy nadal byłyby dla ciebie obce i niezrozumiałe, polecam słownik.

                    A autorka wątku postąpiła nie tylko delikatnie i uważnie, ale i mądrze.
                    • eriu Re: Syn mojego faceta - problem 06.06.21, 17:47
                      Konsekwencją tego "mądrego postępowania" będzie wyjście w świat chłopaka, który nie zna granic i uważa, że masturbowanie się w cudzą bieliznę jest ok, gdzie autorka wątku sama uważała że to obrzydliwe i wyrzucała swoją bieliznę, bo przez rok nie wiedziała co z tym zrobić.

                      Zresztą ewidentnie widać, że to jest dom, w którym chyba nikt nie przestrzega żadnych granic. Ja jakoś sobie nie wyobrażam żeby grzebać pod materacem nastolatka, póki nie ma powodów żeby podejrzewać, że dzieje się coś złego. Szafki też mu przeszukuje?
                      • enith Re: Syn mojego faceta - problem 06.06.21, 22:00
                        W punkt, Eriu. Mnie też najbardziej uderza to, że jeśli ten dorastający chłopak wyjdzie z domu nienauczony, co można, a czego nie w kwestiach intymnych, to uświadomi go o tym w sposób brutalny ktoś inny. Pewnego pięknego dnia trafi po prostu na osobę mniej wyrozumiałą i empatyczną, niż jego macocha i skończy się to dla niego dużymi nieprzyjemnościami, a kto wie, czy nie gorzej. I będzie to doświadczenie dużo bardziej żenujące i przykre, niż jedna rozmowa ojca z synem o szanowaniu cudzych granic i wymaganiu tego szacunku również dla siebie.
                        • eriu Re: Syn mojego faceta - problem 07.06.21, 08:12
                          Dziękuję.

                          Mnie uderza jak relacje w tym domu są zaburzone. Ile ona jest częścią tej rodziny? 3 lata i nie miała jednej porządnej rozmowy z tym chłopakiem bo on jest tak nieśmiały wobec kobiet (o ile pamiętam dobrze szczegóły). I nikt się tym nie przejął, nie zauważył, że to jest jakieś niecodziennie co najmniej, że żyją pod jednym dachem 3 lata i nie odbyli rozmowy (!) i nieśmiałość jest wystarczającym wytłumaczeniem. Natomiast chłopak kradnie rok jej bieliznę i się w nią masturbuje i jest to normalne. Ona mu sprząta pokój i go dosłownie przy tym przeszukuje, bo inaczej się nie da tego nazwać skoro zagląda w takie miejsce jak pod materac itp. I to też jest uważane za normalne?

                          Dla mnie to są głębokie problemy i ignorowanie ich. To dziecko-nastolatek jest niewidzialne, że nikt się nie przejmuje, że przez 3 lata z nim nowy domownik nie rozmawia tak naprawdę? Nie wykazuje zainteresowania?

                          Ja bym się autentycznie martwiła co wyrośnie z takiego chłopaka, który się tak boi kobiet i jest nimi tak onieśmielony a jednocześnie nie boi się tak przekraczać ich granic. Moim zdaniem tu trzeba było zaangażować psychologa i to dawno temu. Tym bardziej jak się widzi ten kontekst domu, w którym ten chłopak jest a w którym jakby go nie ma, bo inaczej ja naprawdę nie roozumiem dlaczego między domownikami nie dzieje sie rozmowa przez 3 lata.
                          • kimadzara Re: Syn mojego faceta - problem 09.06.21, 10:51
                            Jesteś bardzo naiwna i po prostu nie znasz życia, wypowiadając się o sprawach, o których nie masz zielonego pojęcia. Nie, nie miałam ani jednej dłuższej niż 10 minut rozmowy z tym chłopakiem, ani jednej poważnej. Próbowałam kilkanaście razy, ale po drugiej stronie jest mur, więc odpuściłam. Nie wiązałam się z chłopakiem, tylko z jego ojcem. Nie jestem terapeutką i nie mam zamiaru takiej roli się podejmować. Nie z mojej winy chłopak ma zaburzone relacje z kobietami. Parę razy wspomniałam jego ojcu, że może coś warto z tym zrobić. On mnie zbył, że poza tą sferą chłopak radzi sobie bardzo dobrze, "najwyżej będzie musiał dużo zarabiać, żeby go było stać na ładne dziewczyny" - rzucił na koniec taki niby żarcik i tyle. A ja nie mam ochoty drążyć tematu, to nie moje dziecko. Po rozwiązaniu kwestii mojej bielizny, nie mam z nim problemów, każde z nas ma własne życie. Za rok młody wyprowadzi się na studia w innym mieście, więc w ogóle nie ma tematu. A co do sprzątania, to nie wiem jak u innych, ale ja jestem osobą wyczuloną na punkcie czystości, więc oczywiste jest, że sprząta się dokładnie, łącznie z przewróceniem materaca co jakiś czas na drugą stronę. Dla Ciebie może to wielki szok, ale dla cywilizowanych ludzi do standard. Doczytaj czemu się tak postępuje z nowoczesnymi materacami kieszonkowymi, to zrozumiesz pusta głowo i nie będziesz więcej zadwać naiwnych pytań.
                            • enith Re: Syn mojego faceta - problem 09.06.21, 19:15
                              kimadzara napisała:

                              > Parę razy wspomniałam jego ojcu, że może coś warto z tym zrobić. On mnie zbył, że poza tą sferą chłopak radzi sobie bardzo dobrze, "najwyżej będzie musiał dużo zarabiać, żeby go było stać na ładne dziewczyny" - rzucił na koniec taki niby żarcik i tyle.

                              Czyli partner o problemie syna wie, ale zdecydował się go zignorować. No, to możesz śmiało umyć ręce, więcej ze swojej strony zrobić i tak z tym nie możesz. Tu na całej linii nawalił ojciec.

                              > A co do sprzątania, to nie wiem jak u innych, ale ja jestem osobą wyczuloną na punkcie czystości, więc oczywiste jest, że sprząta się dokładnie, łącznie z przewróceniem materaca co jakiś czas na drugą stronę.

                              Eee tam, nie udawaj, że nie rozumiesz, o czym mowa. Przecież nie chodzi o twoje poczucie czystości i nowoczesne odwracalne materace, tylko o to, że ty, obca w sumie kobieta, robisz i to dobrowolnie za sprzątaczkę u prawie pełnoletniego syna partnera. I przy okazji natykasz się na różne ciekawostki, które chłopak zostawia ci do odkrycia. Odpowiedz wprost, zamiast zasłaniać się swoimi rzekomymi wysokimi standardami czystości: czemu to TY sprzątasz jego pokój? Stary koń, który zaraz wylatuje na studia, nie wie, że trzeba od czasu do czasu wyprać i zmienić pościel? No, to chyba jednak nie jest tak ogarnięty, jak twierdzisz, a ty go jeszcze w tym nieogarnięciu umacniasz, potulnie odwalając brudną robotę za niego. Jaki masz w tym cel?
                              Może ten ostatni rok w pasierbem pod jednym dachem wykorzystaj nie tylko na chowanie przed nim swojej bielizny, żeby ci jej nie paskudził płynami ustrojowymi, ale przede wszystkim na minimalne choć wdrożenie go do samodzielnego mieszkania. Niech od dziś sam ogarnia swój pokój z łóżkiem włącznie. Takie rozwiązanie będzie mieć same plusy: on się trochę życiowo ogarnie przed wyjściem z domu rodzinnego, a ty będziesz mieć i mniej roboty i nie będziesz się natykać na różne nieciekawe niespodzianki. Win-win.
                              • kimadzara Re: Syn mojego faceta - problem 09.06.21, 20:44
                                enith napisała:

                                > Eee tam, nie udawaj, że nie rozumiesz, o czym mowa.

                                Nie udaję, nie zrozumiałam na początku. Teraz rozumiem. A zatem sprzątam dlatego, bo tak się od początku związku umówiłam z partnerem. Ponieważ nie mam zaufania w kwestii sprzątania do nikogo, więc zadeklarowałam, że przejmę w mieszkaniu tę sferę, na co partner zresztą bardzo ochoczo się zgodził. Tam, gdzie mieszkam, musi być czysto po mojemu. Za to on ogarnia inne sprawy domowe i organizacyjne. Obojgu nam pasuje taki układ, nie widzę problemu.
                                • enith Re: Syn mojego faceta - problem 09.06.21, 22:11
                                  Czyli wspólnie z partnerem umówiliście się na coś, co w efekcie zrobiło z jego syna pierdołę życiową, nieogarniającą tak elementarnych spraw, jak sprzątanie jego własnego pokoju. To się nazywa wyświadczyć komuś niedźwiedzią przysługę. Biedny ten młody człowiek, który po przeprowadzce do akademika czy na stancję odbierze bardzo przyspieszony i bardzo bolesny kurs dojrzewania. Ale cóż, widać tak po prostu musi być. Wy się z partnerem umówiliście, a jak ta wasza umowa wpływa na chłopaka, to nie wasze zmartwienie. Parafrazując idiotyczny tekst ojca, "najwyżej będzie musiał dużo zarabiać", żeby go było stać na sprzątaczkę ;-)
                                  • bene_gesserit Re: Syn mojego faceta - problem 09.06.21, 22:41
                                    O ja pitolę, znowu wbijanie w poczucie winy.

                                    Nie nauczył się w domu, to się nauczy, jak będzie żył sam. Sprzątanie to nie topologia algebraiczna, można całą tę złożoną wiedzę ogarnąć w parę godzin. Poza tym nie bardzo rozumiem takie szczegółowe rozdziobywanie cudzego życia i wieszczenie końca świata dla człowieka, o którym się przeczytało parę słów z drugiej ręki.

                                    Może będzie tak, może będzie inaczej, co cię to? I czemu akurat najwytrwalsze forumowiczki w tym wątku uparły się, albo że młody zostanie złodziejem, zboczeńcem, oboma naraz, a do tego zarośnie brudem i pleśnią? Najlepsi meteorolodzy nie mogą przewidzieć pogody na 24 godziny naprzód, a wieszczki wiedzą, jak skończy ta rodzina. I że będzie to wina autorki wątku, bo skazuje, nie dopatrza i cotam.
                                    • heniek.8 Re: Syn mojego faceta - problem 09.06.21, 23:07
                                      to forum jest jak telenowela, są opisy że ludzie się rozwodzą, zdradzają, kłócą z teściowymi, walą gruchę do balerinek macochy itp

                                      ale różnica na tym polega, że jak się ogląda Złotopolskich to nie ma do kogo tych swoich mądrości korygujących losy całych pokoleń wykrzyczeć
                                      a na forum proszę bardzoe - jest interakcja i złudzenie sprawczości, partycypacji

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka